Hej
Od dłuższego czasu jestem już sam. Nie oznacza to bynajmniej, że tak było zawsze. Miałem jedną poważną miłość i potem łóżkową. Niewiele brakowało, a ten związek zacząłby być dla mnie równie poważny, jednak w pewnym dość krytycznym momencie (po wypadku) po wyjściu ze szpitala dowiedziałem się, że już nie jesteśmy razem. Dałem sobie spokój z "kobitami" a jak zacząłem próbować jakoś nie mam szczęścia. I jestem w kropce. Czy dalej próbować, czy dać sobie totalnie spokój? Jako facet do najg...