Na końcu krótkiej działalności ministerialnej jeszcze wysmażył jakąś
kafkowskie rozporządzenie.
Z dobrego filozofa stał się miernym politykiem bez honoru. Nie zdobył się
nigdy na cień niezależności wobec swoich politycznych promotorów.
Wyborcy to, zdaje się, dostrzegli. Spektakularna i zasłużona klęska w 2007
roku po niekwestionowanym i druzgocącym zwycięstwie w 2005.