Największym zawalidrogą, a wręcz przestępcą jest krzyż pod pałacem prezydenckim. Nie chce go ani władza, ani biskupi, ani "młodzi, wykształceni, z dużych miast".
Z tej przyczyny trzeba było wziąć krzyż za wszarz i internować go w "kaplicy prezydenckiej".
Ale powiedzmy sobie szczerze - jego miejsce jest w więźni, choć tylko przejściowo. Ostatecznie trzeba go wywieźć kibitką na wschód, najpierw do Smoleńska (pod patronatem prezydentowej), a docelowo na Kamczatkę. I wtedy będzie git. Pani...