Tak sobie myślę bo są pewne grupy zawodowe na codzień narażone na niejedno
ugryzienie, a chorują nie tak często jak można by się spodziewać. Natomiast
dość często spożywają (po pracy oczywiście, i piękna to tradycja) dostępne
bez recepty środki dezynfekcyjne na bazie żyta lub kartofli. Przypadek czy
coś w tym jest ?