�wiat pokazany w tej ksišżce jest... hm, inny. Można by powiedzieć, że to fantastyka, gdyby nie to, że nie ma w niej elfów i innych takich tam. Jest tylko zdegenerowana społeczno�ć. Czytajšc tę ksišżkę, niemal czuje się woń denaturatu. Ale spod wszechogarniajšcego marazmu i smrodu przebija się całe mnóstwo perełek: słowa, które plasnęły jak wpadajšcy nocš do potoku zegarek; przytułek wyglšdajšcy jak skrzynia pełna tajemnic; szmatoskrzydły nietoperz; mech, który gwałtownie zaczyna porastać pró...