Poczekajcie kilka miesięcy na wypłatę (coś o tym wiem, bo przez
ostatnie pół roku w takim zakładzie pracowałem), wytłumaczcie
dziecku kilkanaście razy, że np. napoleonka czy lody to na
prawdę zbędny wydatek, oszczędzajcie na lekach i
innych "zbędnych" wydatkach i jednocześnie znoście w pracy
upokorzenia, wmawianie, że to wasza wina, że zakład jest w
takiej sytuacji, a jak juz się napatrzycie jak zarząd rozpieprza
pieniądze, użądza sobie barbórki, dni stoczniowca,
dwutygodniowe...