Dzisiaj dla mnie ogromna zaleta: wlasnie obzeram sie pychotowymi pierniczkami
w czekoladzie prosto z Lidla.
Zupelnie, jak niegdysiejsze, dawne "Wawel'skie".
Tzn te oryginalne "Wawela" oczywiscie byly o niebo lepsze, ale jak sie nie ma
co sie lubi to i Lidlowe da sie przelknac z przyjemnoscia, jako, ze upiec
podobnych jakos mi sie nie udaje.
A gdyby nawet mi sie udawalo to o tyle prosciej jest zajrzec czasem do Lidla.
Tutaj tez od czasu do czasu zdarza mi sie dosapic szczytu szczesci...