Dodaj do ulubionych

Cztery pory roku

03.10.11, 09:27
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/ya/ka/n9kt/ea0Bi8efLIlw1p1LZB.jpg

witanie jesienie
cześć panów z nagimi torsami... taka była piękna pogoda
- dodatkowo atmosferę podgrzewał grill, ognisko i gorące serca
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/ya/ka/n9kt/Q4eNaBVb4ekeviB8BB.jpg
Obserwuj wątek
    • felinecaline Re: Cztery pory roku 03.10.11, 09:56
      Tarta imponujaca , ciekawa jestem z czym.
      Prezentuje sie wspaniale - imponujaco i apetycznie zarazem.
      Co do panow o nagich torsach w warunkach pozaplazowych sensu stricto wole sie nie wyrazac.
      • krzysztof_wandelt Re: Cztery pory roku 03.10.11, 10:39
        to tort bezowy
        co do nagich torsow to byly wezwania nawiazania do Kupaly, ale trafilo w pustke wink
        zdjecie dlugo kadrowalem zeby nie bylo personalnie czytelne a oddawalo jedynie ducha smile
        aha... listki figowe nie byly potrzebne bo panowie pozostali w spodniach
        • felinecaline Re: Cztery pory roku 03.10.11, 11:00
          Krzysiu, czy Ty myslisz, ze ja swoim "delikwentom" na rea aplikuje listki figowe? Nagosc jest mi dosc obojetna o ile nie narusza mojego poczucia estetyki a czynia to niestety zazwyczaj tlustawe, sflaczale i spocone "meskie" torsy wokol grilla czy o zgrozo! na roznych "deptakach".
          Te ostatnie na szczescie widuje rzadziej, a to dlatego, ze wladze miejscowosci "deptakowych wydaly u nas zarzadzenia o obowiazku okrywania "grzesznej golizny" w piejscach publicznych z wyjatkiem plazy.
      • krzysztof_wandelt Re: Cztery pory roku 03.10.11, 18:43
        za pozno... zaden nie pomyslal o tym zeby sobie wysmarowac tortem tors tylko pochloneli swoj przydzial na milczka big_grin
        ---
        a ja wlasnie zaklepalem parking Okecie na czas lotu do Andaluzji czyli przedluzamy sobie lato i grzejemy SOL stawy i szyszynki wink
              • krzysztof_wandelt Re: Cztery pory roku 03.10.11, 21:57
                Dziekuje
                biore z wypisem ze szpitala, ktory ci wyslalem, na koncu sa zaordynowane leki.
                w poprzednich wyjazdach zabieralem menu odreczne od lekarza
                oraz oryginalne opakowania
                w kraju zabieram kasete szufladkowa w ktorej mam same piguly
              • kasik68 Re: Katalonia 06.10.11, 22:34
                Chcialam napisac Hiszpania, ale juz mielismy rozmowe z Hiszpanami na ten temat, a wiec zalaczam fotke z Katalonii:Gerona, Girona , Herona,piekne, ciekawe nieduze miasto, blisko granicy z Francja.
                Skelp ze skorupami..smile

                Oraz francuskie Arles, w ktorym widac tez katalonskie wplywywinkCorrrrridaa.

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/mj/aa/xywz/sG6W7O3YMrSYpgqqrB.jpg


                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/mj/aa/xywz/iVI6HqbbeIddGMhuuB.jpg

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/mj/aa/xywz/VoyNa1LGyHqv2BKMVB.jpg
                • felinecaline Re: Katalonia 14.10.11, 21:07
                  Robilam dzis zdjecia na konkurs wzmiankowany na zaprzyjaznionym forum big_grin
                  Przedsiewziecie odbylo sie oczywiscie w obecnosci kibicki, ktora jednak szybko sie swoja rola znudzila.
                  Oto one:

                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/LKUyBvIE24vJHMVV7B.jpg

                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/J7cKmi1JBIYJu0CKdB.jpg

                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/39LeMtc6b5mEPSGJpB.jpg

                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/qPxIzAHjVpY9BQ8YBB.jpg

                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/yglbznQHTLdAGfS8hB.jpg

                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/7zdtUfbgOOID3NVBfB.jpg

                  A gdyby ktoras z Was miala ochote wyslac swoje zdjecia to daje link do "siostrzanego" foruma:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,43139,129665690,129665690,jesienna_aranzacja.html
        • krzysztof_wandelt Re: Wszystkich Swietych '11 28.10.11, 14:02
          w Łodzi na Zarzewie św. Anny
          pl.wikipedia.org/wiki/Cmentarz_Zarzew_w_%C5%81odzi
          szczesliwie mamy z zona pochowanych tam rodzicow i innych bliskich, czy odpadaja wedrowki wink
          moze tradycyjnie pojedziemy dzien przed zeby zostwic kwiaty i zapalic znicze, a w WS bez pospiechu w porze obiadowej kiedy ruch zmniejsza sie - przytlaczaja nas tlumy, korki w bramach, przy zniczach i kwiatach...nie te lata juz ;/
          • kwiatek_leona Re: Wszystkich Swietych '11 28.10.11, 14:44
            Dzieki! Nie bylam tam juz ze 35 lat. Na Zarzewie lezy cala moja rodzina ze strony Mamy, plus moja siostra, zmarla w wieku 7 lat.
            Wspominam Wszystkich Swietych jak jeden wielki cyrk, bo jechalo sie najpierw na Zarzew, tonac czasem w blocie po kostki, po czym na cmentarz ewangelicki na Ogrodowej, gdzie z kolei lezy rodzina mojego Ojca. Z tych dwoch cementarzy pamietam w sumie lepiej ten ewangelicki, bo byl bardziej zadrzewiony, miejscami dziki, no i ta kaplica Sheiblera - czysty romantyzm!
            • felinecaline Re: Zaduszki... 02.11.11, 21:31
              Ja dzis do poludnia bylam z Kicurem na cmentarzu, on zawiozl piekny wrzos Tesciom (musztarda po obiedzie tongue_out a ja zrobilam dluga serie zdjec glownie z mysla o ponownym "oswojeniu aparatu, ktory od pewnegpo czasu platal mi figle.
              Przy okazji przyjrzalam sie, jak okrutny jest uplyw czasu: na owym cmentarzu jest masa starych grobow i pieknych grobowcow, ktorych wlasciciele wykupili niegdys wieczysta dzoierzawe... masa dzis jest w stanie oplakanym, tylko sklasyfikowane jako "zabytki historii i kultury maja niejakie szanse na odnowienie... jutro postaram sie zamiescic kilka zdjec najbardziej charakterystycznych .
    • krzysztof_wandelt Jesienny spacer... 21.11.11, 09:14
      wczesniej bylismy po drugiej stronie Lodzi sprzatnac groby
      pozniej na spacerze w naszym ulubionym parku (jednym z najwiekszych w Europie) - azyl wagarowiczow... park starodrzew, kompleks stawow, Lunapark, ZOO, botanik, Aquapark Fala, stadion LKS, Arena itd. - www.centrum3.edu.lodz.pl/konkurs/8/index.htm
      ------
      Jesienia malowane
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/ya/ka/n9kt/z9I1vhTRkLlKmxeLaB.jpg

      Niedzielny spacer
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/ya/ka/n9kt/Rt8V4AqKTG8zfdSbTB.jpg

      Murka na szlaku swoich poprzednikow
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/ya/ka/n9kt/gCYW6jZBrGwUccyUYB.jpg
      • kwiatek_leona Re: Jesienny spacer... 21.11.11, 18:25
        Oooo, moj park! To jest absolutnie i wylacznie moj park, bo lezy gleboko w zlozach dzieciecej pamieci. Moi dziadziusiowie mieszkali na Srebrzynskiej i wystarczylo przejsc przez tory tramwajowe i ulice i juz sie bylo w tym czarownym parku.
        Sporo pozniej, kiedy juz Dziadziusiow nie bylo z nami, chodzilismy tam cala paczka kumpli i kolezanek na te wszystkie tam diabelskie zjazdy w lunaparku. Najbardziej jednak podobalo mi sie Panopticum, czyli taka buda, gdzie co jakies pol godziny pokazywala sie mowiaca, ruszajaca sie glowa wystepujacej pani. Wszyscy madrzylismy sie na czym polega ta sztuczka i gdzie jest reszta jej ciala, stwierdzalismy, ze w sumie to kiepska sztuczka, po czym po pol godzinie pedzilismy z powrotem do budy w nadziei na ostateczne zdemaskowanie tajemnicy gadajacej glowy.
        No i prawie bym zapomniala: LKS KROLE!!!
        • krzysztof_wandelt Re: Jesienny spacer... 21.11.11, 20:58
          No prosze!!!!
          to mieszkalas na Osiedlu Mireckiego??
          mialem tam znajomych
          Ja z Generalnej Guberni z rodzicami wrocilem do Lodzi w styczniu 1945 r. i zamieszkalismy na Skorupki niedaleko Kurii, a 47 przenieslismy sie na Gdanska czyli mieszkalismy w jednej dzielnicy smile
          Bardzo lubimy Zdrowie mimo ze rejonowo "nalezelismy" do Poniatowskiego i takze podjezdzam od strony starej rzezni i robimy duza rundke... oczywiscie jesli nie jedziemy do lasu
          • kwiatek_leona Re: Jesienny spacer... 22.11.11, 11:24
            "to mieszkalas na Osiedlu Mireckiego??"
            No nie. Oboje moi rodzice sa wprawdzie rdzennymi Lodziakami (jak i ja z racji narodzin) ale mama, jeszcze za stalinizmu, po studiach dostala nakaz pracy w podlodzkiej miejscowosci i tam tez z Tata "wyemigrowali". Moje kontakty z Lodzia pozostaly jednak bardzo bliskie z powodow rodzinnych. Tam po prostu mieszkala calusienka moja rodzina, jak i przyjaciele i znajomi rodzicow. No i tramwajem bylo blisko smile
            PS. Za "moich czasow" na to osiedle wszyscy mowili Polesie...
            • krzysztof_wandelt Re: Jesienny spacer... 22.11.11, 14:47
              no i Polesie zaczynalo sie od ul. Gdanskiej, ale w ramach jego byly Karolew, Zdrowie, Retkinia (gdzie mieszkamy obecnie) Smulsko, Mania itd
              a jesli pasowal Ci tramwaj to moze chodzi o Lutomierska za ktorym mamy nasz las - za Dziektarzewem w Apolonii
              obecnie miasta stelitarne blyskawicznie sie rozrastaja
              aha... teraz Polesie w centrum zwie sie administaracyjnie Stare Polesie
                  • felinecaline Przyjemnosci pospacerowe 23.11.11, 14:46
                    Jak patrze na to zdjecie z nalewka wisniowa to mi sie marzy..."kurna chata" Babci (no, tak naprawde to nie byla kurna ("kurna-olek", jakby to Dziadek uslyszal!).
                    Babcia byla specjalistka od kucharzenia i nalewania i najlepsze jej produkty "do popijania i siorbania" to byla nalewka na wisniach (tych "czarnych" , choc my mielismy caly sad ale "szklanek, ktore sa zbyt kwasne) i na wegierkach - te juz byly domowe a zrywal je ze sliwy moj Autor, ktory uwielbial sie na nia wspinac mimi braku jednej nogi.
                    Musielismy w odpowiednim momencie pilnosac, zeby Babcia nie przyszlo do glowy, ze nalewki "trzeba sklarowac", co polegalo w Jej wykonaniu na wyjeciu z nich owocu i...wyrzuceniu go ...do przylegajacego do naszej dzialki "okolnika" kuzynow.
                    Kiedys sromotnie schlaly sie tymi wegierkami prosiaki kuzynow (my siedzielismy zamknieci w kurnej chacie modlac sie,n zeby bestyje przezyly, bo od C2H5OH i od slonca i goraca popadlyu w "spiaczke...farmakologiczna".
                    No i jak zaczely trzezwiec i biegac bezladnie na chwiejacych sie lapach to moglismy nasluchac sie tych "kuuurna-olkow" kuzyna az do...upojenia.
                    Do dzis nic mi tak nie smakuje jak takie wlasnie wisnie z nalewki i tez mam do niej ulubiony kieliszek (nie ten N III ze zdjecia, bo on jest do klementynkowki).
                    U babci byly to przesliczne "karczmiaki" z grubego szkla szlifowane w ksztalt szesciokata, co sprawialo, ze w powstalych pryzmatach rodzily sie przepiekne mikro-tecze...jakos dziwnie nie wiem, gdzie sie te "karczmiaki" rodzinne podzialy, odkupuje czasami po 1-2 w Caverne u Nicolasa nader wyrozumialego na moje zachciewajki.
                    A teraz lece do innej szpargalarni, sprawozdanie znad kieliszka Guignolet'a po powrocie.
                    • krzysztof_wandelt Re: Przyjemnosci pospacerowe 23.11.11, 16:23
                      Basia twierdzi ze rocznik '11 jest rewelacyjny... z przyczyn organizacyjnych zrobilem mniej niz normalnie - 5,5 l zamiast 7,5 l uncertain z takiej samej porcji wisni
                      ad wisni z nalewki
                      mam w sloikach zasypane cukrem na torty lub dla dziewczyn do wyjadania i popadanie w tras smile
                      babcia mojego przyjaciela wywalila z balonu wisnie z nalewi na samogonie... za jakis czas padly wszystkie gesi (duzo). Zeby ratowac co sie da zwolala sasiadki i co do jednej oskubaly! kiedy skonczyly skubac postanowily wypatroszyc z watrobek i zoladkow oraz skonfekcjonowac na tuszki... nie wyszlo bo pierwsze gole gesi zaczely budzic sie z katzenjammer'em - legenda glosi ze babcia musiala podziergac gaskom sweterki na zime wink ale to chyba juz legenda smile

                      - ulubione kieliszki sa na nozkach oraz te maslaki do likierow wink
                  • kwiatek_leona Re: Jesienny spacer... 23.11.11, 03:28
                    Wracam z odpowiedzia na forum, bom leniwa i otwieranie poczty zbyt dlugo trwa smile

                    Tak jest, to mogla byc Mokka.
                    Po przejsciu na emeryture moi rodzice przeniesli sie wlasnie na Retkinie. Kiedys ulica nazywala sie chyba Marchlewskiego, teraz bodajze Wyszynskiego. Mama do tej pory wspomina z rozczuleniem "niebieski" pawilon ale to pewnie dlatego, ze w tamtym okresie nagle pojawily sie na polkach niewidziane od dawna artykuly. Mnie z kolei z okazji wizyty rozczulil pobliski bar szybkiej obslugi, bo mialam okazje po raz pierwszy od 20 lat zjesc takiego dwudniowego mielonego z buraczkami. Nie zartuje, taki mielony snil mi sie po nocach i chocby nie wiem co, nie bylam w stanie go odtworzyc we wlasnej kuchni. Nie wiem co zle robie, moze zbyt duzo miesa w stosunku do bulki tartej wink



                    • kwiatek_leona Re: Jesienny spacer... 23.11.11, 03:49
                      Mielony oczywiscie rozczulil mnie przy okazji wizyty w Lodzi a nie "z okazji". Mala rzecz a stawia mielonego w charakterze organizatora akademiii zorganizowanej na czesc mojego przyjazdu wink

                      No to jeszcze przy okazji ochow i achow na temat PRL-owskiego mielonego, wspomne jeszcze restauracyjne schabowe z tamtych lat. Aaaach, ta wielka skorupa bulki tartej okrywajacej schaboszczaka grubego na 3 milimetry. Zawsze mialam za zle domowym schabowym , ze posiadaly akurat odwrotne proporcje (kiedy w ogole byly). Co gorsza zamiast zachwycac sie pysznymi domowymi zupami mamy, zawsze prosilam o kilka zlotych na pomidorowke w pobliskim barze mlecznym. Mama do tej pory mi to wypomina!
                      • krzysztof_wandelt Re: Jesienny spacer... 23.11.11, 09:35
                        1. na Marchlewskiego-Wyszynskiego my mieszkamy przy krancowce T na wprost Tesco
                        2. niebieski pawilon jest nadal - obok wybudowano pawilony Pod Topolami
                        3. baru juz nie ma, ale przypomnialas mi ze jak syn chodzil do 1-3 klasy w niedalekiej podstawowce, a ja jeszcze nie bylem mistrzem patelni i ciezko harowalem na stolku(fotelu), Basia wykupila w ktorejs firmie gdzie miala obsluge, bony na obiady i jedlismy tam mielone tez
                        - bylo nawet smacznie, a ja przeciez wychowany na kuchni wysokich lotow wink
                        Dzisiaj jemy moje... kapusniak na zeberku wedzonym, na drugie indyk, schab, udka w smietanowym sosie grzybowym z kluskami polfrancuskimi... wczoraj wnuczek zajadal sie mimo ze godzine wczesniej zjadl obiad w szkole - wykupujemy mu tam obiady bo jestesmy spokojniejsi ze zjada cos cieplego uncertain
                        • kasik68 Re: Jesienny spacer... 23.11.11, 18:34
                          Wisniowkaaaa uwielbiam.
                          Ojciec naszej przyjaciolki, robi bajeczna wisniowke, orzechowke, malinowke.
                          Dobre trunki na te chlody, mgly bure, brr.


                          A Feline, przypomnialas mi, ze podobna historie opowiadal byly szef mego meza.
                          Obserwowal on mianowicie szpaki, ktore zachowywaly sie co najmniej dziwnie.
                          Nie mogly wystartowac do lotu, a jak juz sie im udalo, to lot mial dziwna trajektorie.
                          Facet sie troche zdenerwowal, ze szpaki podrute czy co.
                          Podszedl blizej.
                          Okazalo sie ze one zezarly sfermentowane jablka i po prostu opily sie procentowwink
                          Jak po cydrze jakims czy calvadosiewink
                          • krzysztof_wandelt Re: Jesienny spacer... 23.11.11, 18:41
                            ja wyrzucam nadmiar wisni po nalewce na kompostnik w rogu ogrodzenia...
                            na to czekaja kosy. Robie to juz po legach i gdy zoltodzioby sa juz sprawne.
                            Jest to czas kiedy musze oproznic balonik! Kosy maja trudnosci z grzebaniem w igliwiu i pogonione przez psa kryja sie tylko na nizszych galeziach
                            ale maja lebki jak zawodowy dzialacz komunistyczny, szybko dochodza do siebie i wszystko pamietaja ;P
                              • krzysztof_wandelt Re: Jesienny spacer... 23.11.11, 19:56
                                no to przykrosc uncertain
                                masz w domu skrzaty bez sumienia zeby tak do ostatniej kropli...
                                jak napisalem, mam jeszcze na pawlaczu 5 l stolowej i pod zlewozmywakiem 2 litry kuchennej z trzeciego nastawu w latach poprzednich
                                daleko, ale miej swiadomosc ze jakby co to masz w dyspozycji, Basia sie ucieszy, ze reguluje cisnienie w doborowym towarzystwie smile
                                • felinecaline Po przykrosci - przyjemnosci. 24.11.11, 19:52

                                  Bo to przeciez dzien aqua fikumikow, po ktorych "podrzucilam" Kicura moim kolegom w celu przygotowania go do jutrzejszej gastro i coloskopii, wyblagal sobie te badania wreszcie, przez 2 lata byl "ciezko obrazony" na swojego gastroentero, ze nie zlecal mu skierowania, za to wczoraj narzekal, jak bardzo nie ma na nie ochoty.
                                  Po powrocie do domu kontempluje i sie delektuje - cisza i spokojem ale tez i...produktami wyjsciowymi do nalewek.
                                  Bo taka mi Krzys zrobil oskome, ze kupilam suszona zurawine i wisnie, odkrylam w spizarce jakies dawno zapomniane kompociki wisniowe, przesmazylam je z dodatkiem cukru, dalam im odparowac i...zaczelam sie delektowac (a moze "dialektowac" tongue_out jak mawiala moja dawna kolezanka a dzis pisuje jedna ze wespolforumowiczek? tongue_out)...
                                  Ocalilam jednak bohatersko i z wielkim samozaparciem 80 produktu wyjsciowego i wlasnie zalalam wodka z wesela sprzed 3 lat.
                                  Pytanie: jak dlugo "ma" stac(teoraia) i jak dlugo postoi (zycie).
                                  Teraz siedze przed tivizjerem nastawionym na polskie "kanaly" z zamiarem obejrzenia jak leci co bardziej kontrowersyjnych programow
                                  • krzysztof_wandelt Re: Po przykrosci - przyjemnosci. 24.11.11, 20:09
                                    Najlepiej zakopac i zapomniec - zapisac pierwej miejsce w notesie - odkopac na Swieta - troche szybko ale co zrobic
                                    ---
                                    ostatni kupilem 10 kg suszonej zurawiny z Chille - platacje na zlecenie Amerykanow
                                    i jest stale w zasiegu reki w czarce krysztalowej dla Basi i mnie na jelita, oczy, serce i inne takie ;P
                                    jak wyjemy kupie nastepny transport... przy tej ilosci kurier jest darmo i cena wychodzi bardzo korzystna: 16 zl/kg pakowane po 0,5 kg czyli akuratnie. Normalnie w hali z worka kosztuje 16 zl/kg a w marketach w opakowaniach 100 dag lepiej nie wspominac smile
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka