Zakładam ten wątek z myślą o czekającej mnie tuż tuż sprawie, nerwy powoli mnie dopadają, bo wiem, że bio pod drzwiami będzie usiłował mnie zdenerwować. Jak wy sobie dajecie radę? Ja ostatnim razem w ogóle na niego nie patrzyłam ( bo chyba bym w papę strzeliła ), ale że namolny był i straszył, to tym razem postanowiłam się nie odzywać. Ciekawa też jestem, czy w takiej sytuacji, gdy mi grozi, mogę zawołać np. strażnika i poprosić o pomoc? Może to dzięki Wam uda mi się zastosować jakiś złoty śr...