05.01.19, 20:19

Przeglądam wpisy z przełomu stycznia i lutego ubiegłego roku próbując odnaleźć moją deklarację o zamiarze wcześniejszego czy późniejszego zakończenia tej historii.
Deklaracja cały czas obowiązujaca; być może właśnie w tym tkwi problem – czas nieubłaganie ucieka. Kiedyś emocje opadną, a uczucia wygasną. Samo życie.

Nie musi się udać. Serio. Wiadomo przecież, że ludzie mogą zwyczajnie do siebie nie pasować.

Fajnie jednak gdyby wcześniej można się było spotkać i porozmawiać. Coś mi się wydaje, że nie pozostało nam więcej niż kolejne dwa lata (wtedy dwa-trzy były).


Obserwuj wątek
    • tomek.125 Re: . 05.01.19, 22:08
      Nie muszę chyba zaznaczać, ze ja cały czas jestem bardzo otwarcie nastawiony do tej historii.

    • tomek.125 Re: . 06.01.19, 03:39

      OK, skoro już mamy wieczór szczerości to może napisze tak: emocjonalnie zaczynam się powoli godzić z przyszłym fiaskiem tej relacji. A skoro zaczynam się godzić, a na domiar złego jestem już tym niewiarygodnie zmęczony, to nie mogę zakończenia tej historii odsuwać w nieskończoność. Pisałem rok wstecz, że pozostały dwa-trzy lata (ostatecznie że dwa). Jak więc z rachunków wynika ostał się rok.

      Nie muszę przecież dodawać, że już dziś szanowna jest przecież wolna i może w bliskie relacje z innymi wchodzić jak jej się żywnie podoba.

      Za rok dalej będę samotny, ale przynajmniej nie będę sobie robił nadziei.

      Nie jestem cynikiem, nie rozgrywam tej historii. Jestem po prostu do bólu zmęczony i zrezygnowany.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka