29.12.05, 15:25

Ślepe ucho pentagonu

Jest większa od CIA. Co godzina każda z jej stacji nagrywa dwa miliony rozmów,
faksów i e-maili z całego świata. Mimo to amerykańska Agencja Bezpieczeństwa
Narodowego nie umie podsłuchiwać terrorystów.

Obok autostrady z Waszyngtonu do Baltimore, kilka mil za miastem, na płaskiej
jak naleśnik równinie wyrasta gigantyczny kompleks 50 biurowców. Domy są
dziwne: nie mają okien i nie figurują na żadnej mapie stanu Maryland. Bo Fort
Meade to najtajniejszy obiekt w USA, strzeże go potrójny kordon zasieków,
wieżyczek kontrolnych i ogrodzeń pod prądem. Miasteczko „Crypto City” po
drugiej stronie ogrodzenia ma własne supermarkety, policję, a nawet telewizję
kablową. Jest w nim także papiernia, gdzie wszystkie zbędne dokumenty
przerabiane są codziennie na bezkształtną, szarą masę.
Przez 24 godziny na dobę kilkanaście tysięcy matematyków, informatyków i
lingwistów Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) podsłuchuje rozmowy z
całego świata. Do Maryland napływają nagrania z satelitów i kilkunastu
potężnych stacji nasłuchowych, między innymi w Suger Grove w Wirginii
Zachodniej, Menwith Hill w Wielkiej Brytanii i stacji na Cyprze. Nasłuch
działa na ogromne odległości: z Europy można zarejestrować lądowanie samolotu
w Pekinie albo podsłuchać rozmowę w Pakistanie.
– Każda stacja rejestruje około dwóch milionów połączeń na godzinę: rozmów,
e-maili i faksów – mówi „Przekrojowi” specjalista od NSA James Bamford, autor
dwóch bestsellerów o amerykańskiej agendzie podsłuchowej.

Jedna rozmowa na milion

Teczka z napisem SIGINT to podobno pierwsza i ulubiona poranna lektura
George’a Busha. Jako prezydent bardzo ufa w możliwości swojego wywiadu, a
„signal intelligence” – wywiad elektroniczny, którym trudni się NSA – jest
kluczową bronią w amerykańskiej wojnie z terroryzmem. Bush wielokrotnie
wydawał już CIA rozkazy do ataku w oparciu o SIGINT.
NSA jest największą z 15 amerykańskich agencji wywiadowczych, ma budżet
większy od CIA, a same rachunki za prąd do pracy supernowoczesnych komputerów
wynoszą 21 milionów dolarów rocznie. Tylko w Maryland NSA zatrudnia 18 tysięcy
pracowników, drugie tyle w innych ośrodkach nasłuchowych rozsianych po
świecie. Gdyby chcieć wydrukować wszystkie dane przechowywane w Fort Meade,
pięć bilionów kartek elektronicznego maszynopisu zmieniłoby się w górę papieru
o wysokości 220 kilometrów. Ale i bez realizacji takich szaleńczych pomysłów
NSA ma pełne ręce roboty. Podsłuchuje cały świat. I trochę Amerykę.
Znakiem rozpoznawczym ośrodków nasłuchowych NSA są zwykle wielkie, białe kule
anten. Spoza malowniczych pagórków w amerykańskiej bazie wojskowej na północy
Anglii, koło Menwith Hill w Yorkshire, sterczy ich ponad 30 – niektóre mają
rozmiary kilku boisk futbolowych i mogą nagrywać kilkaset rozmów jednocześnie.
W Menwith Hill Amerykanie rejestrują sygnały telefoniczne z Europy, Afryki i
Azji. W ramach tajnego do niedawna systemu Echelon współpracują ściśle z
Wielką Brytanią, Kanadą, Australią i Nową Zelandią. – NSA zakłada podsłuchy na
światłowodach, podmorskich kablach i narodowych sieciach telefonicznych. Czy
dokonała tego w Polsce, nie wiem – mówi Bamford.
Lawinę informacji spływających do Fort Meade przesiewają najsilniejsze
komputery świata. Szukają nie tylko słów ze „słownika” NSA (na przykład:
„bomba”, „atak” czy „narkotyk”wink, ale sprawdzają także kontekst wypowiedzi. To
„sztuczna inteligencja” maszyn decyduje, która ze skanowanych rozmów bądź
e-maili trafi do żywego człowieka – analityka NSA. Prawdopodobieństwo wynosi
od około jednego do miliona. Prócz tego agencja stale podsłuchuje od pięciu do
siedmiu tysięcy osób podejrzewanych o związki z terroryzmem. System potrafi
rozpoznawać głosy poszukiwanych terrorystów.

Samopodsłuch

Choć mało kto słyszał o jej istnieniu, NSA jest większa i potężniejsza od CIA
i FBI. Do czasu wojny w Wietnamie kontrolowała wszystkie telegramy i telefony
w USA. Podsłuchiwała także wielu znanych przeciwników wojny, między innymi
Jane Fondę. Przez 21 lat miała gwarantowany prawem dostęp do telefonów i
telegramów.
Ale od afery Watergate, w której kluczową rolę odegrali byli oficerowie CIA,
Amerykanie są bardzo wrażliwi na punkcie działalności szpiegowskiej na
terytorium USA. Ustawa z 1978 roku zakazuje NSA podsłuchiwania obywateli
amerykańskich bez zgody prokuratora generalnego i specjalnego sądu. Na własną
rękę agencja podsłuchiwać może tylko obcokrajowców. Dlatego przed tygodniem w
Waszyngtonie wybuchł skandal, gdy „New York Times” ujawnił, że po 11 września
prezydent Bush pozwolił NSA na zakładanie podsłuchów również Amerykanom
podejrzanym o terroryzm. W grę wchodziło od 500 do 1000 podsłuchów rocznie.
Na znak protestu przeciwko decyzji Busha ustąpił jeden z sędziów trybunału
aprobującego podsłuchy. Zgoda Białego Domu na podsłuchiwanie Amerykanów
oburzyła część kongresmanów. Są wątpliwości, czy prezydent nie przekroczył
swoich konstytucyjnych uprawnień, zwłaszcza że sąd najwyższy wyraźnie zakazał
agencjom wywiadowczym podsłuchiwania amerykańskich obywateli. NSA formalnie
podlega Pentagonowi i jest nadzorowana przez komisję Izby Reprezentantów, ale
kontrola jest symboliczna. – Jesteśmy jak grzyby. Trzymają nas w ciemnym
pomieszczeniu i karmią dużą ilością łajna – mówił cynicznie amerykański
kongresman Norman Mineta, członek komisji.

NSA? JAKA NSA?

Przez długie lata sam fakt istnienia NSA był tajemnicą. Agencja powstała 4
listopada 1952 roku na mocy tajnego rozkazu prezydenta Trumana wstrząśniętego
zaskakującym dla Waszyngtonu atakiem Korei Północnej na Południową. Odtąd NSA
miała podsłuchiwać wroga, by uprzedzać jego ruchy. Udawało się to rzadko, choć
przez 30 lat agencja była „niewidzialna”, a grono zaufanych rozwijało jej
skrót NSA w „No Such Agency” (Nie ma takiej agencji).
Według Bamforda NSA nie złamała w czasie zimnej wojny ani jednego ważnego
sowieckiego szyfru, choć śledziła poczynania setek samolotów, okrętów
wojennych i wyrzutni rakiet. Agencja nie przewidziała ataku ZSRR na
Afganistan. Nie odradziła także prezydentowi Clintonowi ataku na fabrykę leków
w Sudanie, którą wywiad uznał za ośrodek produkcji gazu paraliżującego.
– NSA z trudnością przestawia się na nowe czasy – mówi Bamford. Według
oficjalnego raportu Kongresu mimo akcji rekrutacyjnej po 11 września agencji
brakuje nadal dostatecznej liczby ludzi ze znajomością arabskiego. Szwankują
techniczne możliwości nasłuchu – jeśli terrorysta przemieszcza się po świecie
bez telefonu, dla NSA jest nieuchwytny.
Jednym z niewielu jawnych sukcesów agencji było aresztowanie w ubiegłym roku
24-letniego informatyka Mohammeda Momina Khawaja, który pomagał w planowaniu
zamachu bombowego grupie sympatyków Al-Kaidy w Londynie. NSA dba bardzo o swój
PR. Kiedy do biurowców w Maryland przyjeżdżają z wizytą członkowie Kongresu,
szefowie agencji dumnie prezentują im nagrania rozmów Osamy ben Ladena. NSA
przechowuje dwa tysiące minut rozmów telefonicznych przywódcy Al-Kaidy,
niechętnie natomiast przyznaje, że od 1998 roku nie nagrała ani jednej jego
rozmowy. Po ataku rakietowym na bazy Al-Kaidy w Afganistanie naczelny
terrorysta świata zrozumiał, że jest podsłuchiwany, i zrezygnował z używania
telefonu.
11 września 2001 roku zaskoczył agencję tak samo jak CIA i inne ośrodki
wywiadu USA. Jak na ironię pięciu z 19 zamachowców mieszkało w motelu
nieopodal siedziby NSA. W drodze na lotnisko w Waszyngtonie mijali setki
pracowników tajnej agencji korzystających z tej samej autostrady. Gdy porwany
przez nich samolot zbliżał się do Pentagonu, niczego nieświadomy szef NSA jadł
śniadanie w swojej willi na przedmieściach Waszyngtonu, a prezydent Bush
czytał bajkę uczniom.

Zatkany odkurzacz

Choć agencja stara się pozostawać
Obserwuj wątek
    • transsybir Re: NSA 29.12.05, 15:28

      Choć agencja stara się pozostawać w cieniu, od kilku lat przychodzi jej to z
      coraz większym trudem. Pracownica brytyjskiego nasłuchu ujawniła e-mail od
      jednego z dyrektorów NSA Franka Kozy, który 31 stycznia 2003 roku zwrócił się z
      prośbą o pomoc Londynu przy podsłuchiwaniu delegacji członków Rady
      Bezpieczeństwa przeciwnych interwencji zbrojnej w Iraku. – Jestem przekonany, że
      NSA podsłuchiwała także sekretarza generalnego ONZ Kofiego Annana – mówi James
      Bamford.
      Zarzuty kradzieży korespondencji firm europejskich i przekazywania jej
      konkurencji w USA badał kilka lat temu Parlament Europejski. – Informacje
      biznesowe nie są wykradane – zaręcza Bamford. Faktem jest jednak, że agencja
      podsłuchuje takie organizacje jak Amnesty International i Greenpeace. – Działamy
      w zgodzie z prawem USA – ucina jej rzecznik.
      Legalnie czy nielegalnie system komputerowy NSA trzeszczy w szwach. W styczniu
      2000 roku zalew informacji spowodował trzydniową awarię wszystkich serwerów NSA
      w Maryland. Ich funkcję przejął brytyjski ośrodek nasłuchu GCHQ. NSA szuka
      terrorystów na oślep, metodą odkurzacza. System oceny podsłuchiwanych rozmów i
      e-maili bywa zawodny – potwierdziło to dochodzenie Parlamentu Europejskiego w
      sprawie systemu Echelon. Za błędy NSA płacą konkretni ludzie. Wadliwy algorytm
      wymyślony przez matematyków z Maryland uruchomił śledztwo przeciw biznesmenowi
      firmy Microturbo, którego mylnie oskarżono o próbę dostarczenia do Iranu
      silników do rakiet. Pewna Kanadyjka dostała się na listę terrorystów, bo w
      rozmowie z koleżanką nieświadomie użyła słowa klucza.
      Kontrolowanie rozmów przez coraz powszechniejsze światłowody jest trudniejsze
      niż podsłuchiwanie satelitów, ale problemem NSA jest nie tylko technika. Agencja
      nagrywa codziennie 500 milionów godzin rozmów we wszystkich językach świata i z
      coraz większym trudem przekopuje się przez stale rosnącą górę informacji.
      – Świat wysyła 36 miliardów e-maili dziennie. Liczba ta będzie się podwajać co
      dwa lata – mówi „Przekrojowi” profesor Aldrich. Zdaniem Jamesa Bamforda agencja
      tylko pozornie wygląda na wszechwiedzącą. W rzeczywistości przypomina raczej
      człowieka błąkającego się po wielkim magazynie w poszukiwaniu kilku drogocennych
      kamyczków. Sześć miliardów dolarów na NSA to zapewne nie najlepiej wydane pieniądze.

      Nie tylko CIA

      USA mają aż 15 agend wywiadowczych, w których pracuje łącznie 200 tysięcy osób.
      Oto cztery ważne, choć mało znane służby:

      * Narodowa Agencja Wywiadu Geoprzestrzennego (NGA)
      dostarcza map i opisów obiektów na kuli ziemskiej. Opracowuje namiary dla
      rakiet i pocisków samosterujących.


      * Narodowe Biuro Rozpoznania (NRO)
      od 1960 roku odpowiada za działanie, konserwację i rozwój systemu
      satelitów szpiegowskich.


      * Biuro Wywiadu i Analiz w Departamencie Stanu (IRO)
      to „oczy i uszy” amerykańskiego MSZ. Zbiera dane i przeprowadza dorocznie
      dwa miliony raportów. Dba o zachowanie priorytetów polityki zagranicznej przez
      inne agencje szpiegowskie.



      www.przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=927&Itemid=49





Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka