axamit1
25.06.06, 22:58
Jakkolwiek okropnie to zabrzmi-mam dosc niemieckich bachorow!!! Zachowanie
niemieckich dzieci i ich matek kompletnie nie zwracajacych uwagi na to, co
robia ich "pociechy", wyprowadza mnie coraz czesciej z rownowagi. Pewnie
zaraz padna zarzuty ze uogolniam-oczywiscie, wiem, sa wyjatki od reguly ;-)
niemniej jednak kazdego dnia spotykam sie tu z niewychowanymi dzieciakami.
"Dzien dobry", "do widzenia", "dziekuje", "prosze" (naturalnie po niemiecku,
nie wymagam polskiego ;-))) - to slowa tutejszym dzieciom nieznane.
Przepychaja sie w przejsciu, nie potrafiac powiedziec "przepraszam"-pare dni
temu w srednio-gestym tlumie na ulicy jakas siedmio-osmiolatka kilkakrotnie
wpadla na mojego dwuletniego syna i...nic. Mamusia ogrniczyla sie do
stwierdzenia "idz dalej skarbie". Zaden odosobniony przypadek, podaje tylko
dla przykladu... Inna sytuacja, rowniez sprzed paru dni-dziecko w wieku
mojego syna podeszlo do niego na ulicy i zaczelo go bic-musialam intrweniowac
i oddzielic agresora, bo rodzicom sie chyba "nie chcialo"-widocznie nie
widzieli w jego zachowaniu niczego nagannego. Szczytem bylo zachowanie mniej
wiecej dziesiecioletniego chlopca ktory niemalze "wykopal" (doslownie!)
mojego syna z chustawki. Zwrocilam uwage najpierw chlopcu, potem jego matce-a
ta, oburzona na mnie (zapewne moje uwagi naruszyly delikatna psychike tego
brutala) zaczela tulic swoje "malenstwo" czule do lona..
Zaznacze jeszcze, zeby nie bylo niedomowien ;-) ze mieszkam na starowce
malego "porzadnego" miasteczka i tzw. marginesu spolecznego raczej tu nie
widac.
Ten stan rzeczy martwi mnie poniekad (mam na mysli zachowanie dzieci, nie
brak marginesu :-), poniewaz staram sie wychowywac syna tak, by widzial poza
czubek wlasnego nosa, a otoczenie skutecznie torpeduje moje wysilki.
Na placu zabaw odbywa sie regularnie "podsiadanie" na chustawkach, zlosliwe
nie dopuszczanie do zjezdzalni, w muzeum czy w zoo pchanie sie jedno przed
drugie, zaslanianie.Takie sa (bywaja) dzieci, ale po to sa rodzice i
opiekunowie by pokazac, wytlumaczyc, ze inni tez chca sie pobawic, zobaczyc-a
tu nic, zero reakcji... Musze jeszcze dodac, ze jesli chodzi o maniery i
zachowanie, to na tle dzieci amerykanskich niemieckie wypadaja baaardzo
kiepsciutko...