Dodaj do ulubionych

kompleksowosc terapii

08.11.09, 17:36
Myslac nad terapia i czytajac rozne tu watki chcialabym wiedziec, czy w ogole
istnieje cos takiego jak "kompleksowosc terapii".

W przedszkolu, gdzie chodzi Misiek jest psycholog prowadzacy, on ustala plan
terapii, jej zakres itp.

Od jakiegos osrodka i psychologa prowadzacego tam oczekiwalabym, by rowniez
opracowal plan terapii, by ocenial postepy z terapeutami, by np. byl w stanie
mi powiedziec, ze dla Miska wlasciwe byloby to a nie tamto.
Np. oczekuje, ze mi ktos powie, ze np. dogoterapia to ok, a hipoterapia i
Tomatis nie, bo na przyklad ma problem z uszami i niepotrzebnie bym to robila.


Czy istnieja w ogole osrodki, ktore traktuja dziecko kompleksowo? Opracowuja
plan terapii, dziela sie z rodzicami uwagami itp?
Obserwuj wątek
    • najlepszy.bruniak Re: kompleksowosc terapii 08.11.09, 19:05
      hmmm... My polegamy na Pani konsultantce z KTA, która nam doradza w
      sprawach terapii. Mam do niej pełne zaufanie. Komus trzeba zaufac. ;-
      )
      Bruno chodzi do przedszkola integracyjnego 4 x w tyg (3,5 godz
      dziennie), gdzie realizuje terapię behawioralną. Ma tam też zajęcia z
      logopedą i integrację sensoryczną. Dodatkowo ma 2 godziny zajęć raz w
      tyg z Panią, specjalizującą się w terapii małych dzieci, integrację
      sensoryczną, logopedę, dogoterapię.
      Terapeuci są zaopatrzeni w "plany zajęć" z "konkurencyjnych"
      ośrodków.
      Łącznie z tym,co my z Nim robimy to pewnie wyjdzie ponad 20 godzin
      tygodniowo. Może mało, może dużo, ale dla małego wystarczająco. Bywa
      przemęczony.

      p.s.
      w nast. poniedziałek prawdopodobnie lecimy do Orzesza
      • madziulec Re: kompleksowosc terapii 08.11.09, 20:06
        Nie chodzilo mi o ocene, czy robi sie dla dziecka wystarczajaca ilosc terapii.

        Bardziej chodzilo mi o skutecznosc i umiejetnosc podjecia decyzji, czy wlasnie
        dana terapia dla dziecka jest wlasciwa i odniesie jakies skutki, a nie jest
        wylacnzie namaczaniem rodzicow na kolejna kase.
        • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: kompleksowosc terapii 08.11.09, 21:20
          Owszem sa takie osrodki, ktore kompleksowo podchodza do prowadzenia, a jesli nie
          prowadzenia to przynajmniej poradnictwa w kwestii terapii najodpowiedniejszych
          dla konkretnego dziecka - jest takim osrodkiem np. Synapsis - niestety opcja
          bardzo ekskluzywna, bo trzeba sie do nich zapisac zanim dziecko skonzcy 3 lata.
          Inna opcja to wspolpraca z psychologiem/-ami, ktorzy diagnozowali dziecko -
          niestety tu najczesciej na zasadach komercyjnych, bo tez chyba i w taki sposob
          rodzice najczeciej uzyskuja diagnoze.
          Mozna jeszcze probowac w Poradni Pedagogicznej, ale tego wariantu nie testowalam.
          A na koniec - nie zabrzmi to pocieszajaco, ale najlepiej jednak, jak ze
          wszystkim, probowac decydowac samemu, znajac swoje dziecko jednak najlepiej.
          Swego czasu napalilam sie strasznie na Tomatisa, bylam przekonana, ze
          nadwrazliwosc sluchowa mocno utudnai zycie mojemu wowczas dwuipolletniemu
          maluchowi, zreszta potwierdzily to tez niby obiektywne testy w Centrum Audio
          Psycho fonologii, ale kosztow przelknac nie moglismy, wiec sila rzeczy temat
          zawieslilismy i teraz po poltora roku z wlasnej kasy bym tego nie
          przeprowadzila, bo uwazam, ze wiele spraw naprawilo sie samoistnie. Gdyby ktos
          chcial zasponsorowac pewnie potraktowalabym to jako eksperyment.
          Wiec czesto chyba warto schowac emocje i dzialac jak rozsadek podpowiada -
          skupic sie po prostu na najbardziej deficytowych obszarach funkcjonowania dziecka.
          • titina_www Re: kompleksowosc terapii 09.11.09, 10:10
            To prawda. Synapsis jest ośrodkiem, fundacją, która kompleksowo
            podchodzi do terapii, chociaż części sama nie oferuje. Ale terapeuta
            prowadzący podczas spotkań z rodzicami i dzieckiem ocenia postępy,
            pyta o problemy, doradza i pisze programy edukacyjne i stymulacyjne.
            Programy oparte są na różnych metodach dostępnych w psycholgii i
            pedagogice. Doradza jeśli zapytasz czy Tomatis lub DAN są wskazane,
            czy nie. Ale de facto nie kieruje na te terapie, to Ty jako Rodzic
            na podstawie takiej rozmowy możesz lepiej podjąć decyzję. Dodatkowo
            otaczają opieką Rodziców, pomagają przejść przez etap godzenia się z
            diagnozą, wspierają wychowawczo. Dziecko może mieć konsultacje
            pediatryczne, logopedyczne. Tak więc podejście i zakres metod
            wykorzystywanych w terapii jest całościowy.
    • mruwa9 Re: kompleksowosc terapii 08.11.09, 23:48
      Pytanie mogloby brzmiec, czy jakakolwiek terapia (rehabilitacja) w
      ogole ma sens, czy tu raczej nie jest bardziej potrzebna pedagogika,
      niz psychologia, tj. zamiast programow terapeutycznych o wymyslnych
      nazwach programy rozwoju formy komunikacji (PECS- obrazki, jezyk
      migowy), socjalizacja ( nauka czasem bardzo banalnych czynnosci, jak
      samoobsluga, zabiegi higieniczne, trening korzystania z komunikacji
      publicznej i miejsc uzytecznosci publicznej, np, sklepy, kawiarnie,
      etc), wykorzystanie dostepnych srodkow pomocniczych , ulatwiajacych
      codziennie funkcjonowanie (budziki, zegary, kalendarze, ablice
      informacyjne, kolorowe miarki i znaczki ulatwiajace orientacje w
      domu, przeogromny zakres mozliwosci). Moje zdanie jest takie: jesli
      ktos sie z autyzmem urodzil, to z autyzmem umrze, to, co mozna
      zrobic, to ulatwic znalezienie sie w spoleczenstwie, w swiecie,
      nauczenie jak najwiekszej samodzielnosci,a do tego to przede
      wszystkim pedagogika, nie psychologia, jest potrzebna.
      • yula Re: kompleksowosc terapii 09.11.09, 09:40
        Trochę masz racji, ale są różne dzieci, z różnymi potrzebami a pedagog powinien
        być dobrym psychologiem więc gdzie tu widzisz sprzeczność? Moje dziecko wymaga
        SI bo ma zaburzenia czucia i to dociskanie i inne takie mu wyraźnie pomaga, a
        tego nie ma w pedagogice. Po za tym potrzebuje nauczyć sie panować nad emocjami
        i nawiązywać kontakty z rówieśnikami. Ma ZA ale raczej w łagodniejszej postaci
        co nie znaczy że nie potrzebujemy wskazówek psychologa jak mu pomóc.
        • szalicja Re: kompleksowosc terapii 09.11.09, 10:18
          Mruwa, ja rozumiem, o co Ci chodzi. Tylko właśnie nie każde dziecko ma takie
          problemy jak Wasze, zresztą chyba każde jest inne. Ja już wiem, po pół roku
          jednych i ponad roku innych terapii, że najbardziej chyba potrzeba nam terapii
          behawioralnej. Na pewno też w dużym stopniu SI, coś na wyciszenie (może
          Tomatis), logopeda i zajęcie wyrównujące. Nie mam problemu z relacjami,
          przynajmniej wśrod bliskich są zdrowe relacje. Największy mam problem z
          posłuszeństwem i dyscypliną. Jeśli nie popracuję nad tym, to nie osiągnę nic w
          innych sferach bo jak dziecko jest rozlatane i ma w dupie co się do niego mówi,
          to nawet jak by był zdrowy i bez zaburzeń to niczego by się nie nauczył. I jest
          to moje zdanie jako rodzica, które na co dzień żyje z dzieckiem, a nie
          psycholog. Jak rozmawiałam w poradni, to to jest podobno nie dla niego tylko dla
          dzieci głęboko zaburzonych a w ogóle to jest "be" terapia i oni tego nie
          stosują. A moim zdaniem to jest właśnie TO. I co? I prawda jest taka, jak ktoś
          napisał, że najlepiej samemu wybierać, co jest najlepsze, ewentualnie może brać
          pod uwagę wskazówki psychologa.
          • mruwa9 Re: kompleksowosc terapii 09.11.09, 17:25
            Wychodzi na moje :-)
            Bo w autyzmie czesto nie chodzi o to, ze dziecko ma dupie, co sie do
            niego mowi , a nieposluszenstwo czy problemy z dyscyplina to kwestia
            lenistwa czy zlosliwosci dziecka, ale przyczyna zwykle sa problemy
            z komunikacja: mowa udziecka z autyzmem niekoniecznie sluzy
            komunikacji, nawet, jesli jest niezle rozwinieta, za to rozumienie
            mowy moze byc az do bolu wprost ("skocz po mleko" na przyklad- jako
            doslowne polecenie skakania, a poza tym zupelnie niejasne- jak
            skakanie ma przyczynic sie do dostarczenia mleka?)O tym wszystkim
            pewnie swietnie wiecie z autopsji. Ale tu wracamy do mojej tezy, ze
            w takim przypadku potrzebna jest przede wszystkim pedagogika, ktora
            umozliwi jasna i zrozumiala komunikacje w obu kierunkach, oprocz
            tego ulatwi codzienne funkcjonowanie, chocby w postaci check-listy
            zadan do wykonania w ciagu dnia, listy w postaci obrazkow lub
            pisemnej, jesli dziecko umie czytac, listy zawierajacej krok po
            kroku, rozpiske dnia, od siku i umycia rak po toalecie, poprzez
            ubranie sie, wyprawe do szkoly, sprzatanie pokoju etc etc. Takie
            proste sprawy potrafia zdzialac cuda.
            • szalicja Re: kompleksowosc terapii 10.11.09, 10:41
              Wiesz co, mi się wydaje, że mój bombel naprawdę czasem ma w dupie co się mówi.
              Widzę to po minie. Kuma, kuma, tylko chce mnie sobie wytresować. On doskonale
              wszystko rozumie, czasem trzeba uważać co się mówi. No i wychodzi jednak na
              Twoje ;-D
              Takie dogoterapie czy muzykoterapie też są bardzo ważne, ale nie decydujące.
              Myślę, że to przyjemny dodatek to ciężkiej pracy, taki przerywnik umilacz,
              wyciszacz.
            • yula Re: kompleksowosc terapii 10.11.09, 17:43
              mój dokładnie rozumie co sie do niego mówi i co należy zrobić, co nie znaczy że
              chce to robić. Chociaż trzeba uważać z przenośniami, ale też załapuje coraz
              więcej i widać że czasem go bawi dosłowność wyrażenia typu skocz po mleko(zna
              już znaczenie). Obecnie moim celem nadrzędnym jest rozwój motoryki małej która
              leży i kwiczy, mimo usilnych naszych starań.
              • yula Re: kompleksowosc terapii 10.11.09, 17:50
                Ja szukam kompleksowej terapii dla synka właśnie by wszyscy terapeuci byli w
                jednym miejscu i wymieniali sie doświadczeniem i spostrzeżeniami. Ale we
                Wrocławiu terapia dla ZA praktycznie nie istnieje :( Teraz ma SI, logopedę,
                grupowe ale Psycholog od razu powiedziała że nie mają doświadczenia z ZA więc to
                będzie też eksperyment. We wrocławiu doradzają ośrodek w Mikoszewie, ale to 40
                km od nas bez możliwości dojazdu komunikacją publiczną, a prawa jazdy nie
                posiadam :/
                • mruwa9 Re: kompleksowosc terapii 10.11.09, 22:51
                  moje pytanie brzmi, czy jakiekolwiek terapie maja potwierdzona
                  naukowo i klinicznie skutecznosc, czy to tylko sposob na wyludzanie
                  od rodzicow pieniedzy i uspokajanie ich(rodzicow) sumien, ze zajmuja
                  sie dzieckiem nalezycie i ze robia wszystko co w ich mocy. Czyli -
                  jak brzmi odpowiedz na pytanie: czy dana terapia:
                  1-poprawia w sposob istotny umiejetnosci i funkcjonowanie dziecka w
                  spoleczenstwiem,
                  2-pogarsza (j.w.),
                  3- nie wplywa w istotny sposob na umiejetnosci i funkcjonowanie
                  dziecka w spoleczenstwie.
                  Wyniki uyskane na podstawie szerokich badan randomizowanych, w wielu
                  osrodkach, na odpowiednio duzej grupie osob badanych.
                  • madziulec Re: kompleksowosc terapii 10.11.09, 22:59
                    Moje zdanie jest takie, ze powstaje od cholery osrodkow zajmujacych sie roznymi
                    schorzeniami.

                    Ostatnio jak grzyby po deszczu zaczely powstawac jakies placowki oferujace Si,
                    bo to takie modne.
                    Podejrzewam, ze wiekszosc dzieci majacych tam zajecia w ogoel takiej terapii /
                    stymulacji nei potrzebuje, a wrecz jest dla nich niewskazana, z racji braku
                    wskazan. Problem, ze rodzice cesto nalegaja na prowadzenie tego czy tamtego.
                    Mozliwe, ze wynika to takze z checi uspokojenia swojego sumienia, ale takze z
                    checi pomocy dziecku (tonacy brzytwy sie chwyta).

                    Niestety nie mozna stwierdzic, czy akurat dany efekt osiagnelibysmy zostawiajac
                    dziecko w spokoju i nie prowadzac terapii. Mogloby sie wtedy okazac, ze czesc
                    problemow jest typowo wiekowych, a tylko czesc trzeba jakos "terapeutyzowac".
                    • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: kompleksowosc terapii 11.11.09, 01:11
                      Mnie sie wydaje, ze sredni rodzic znajacy swoje dziecko i obeznany z tematem
                      schorzenia dziecka i problemow towarzyszacych, potrafi rozpoznac czy taka np.
                      terapia SI jest dziecku potrzebna czy nie (inna rzecz, ze czesto ostatnio SI
                      jest zalecana dzieciom z wszelakimi problemami, bo ze niby taka ogolnorozwojowa
                      jest i przyjemna dla dziecka) - to po prostu widac i przeszkadza w codziennym
                      zyciu - moj np. drapie sie ciagle tam, gdzie ubranie jakos szczegolnie przylega
                      do skory (wszystkie sciagacze, gumki), nie cierpi sie ubrudzic i dostaje
                      histerii jak mu sie cos do rak przylepi i nie chce jesc niektorych konsystencji,
                      obawia sie wysokosci i ma kiepska rownowage, nie czuje tez swojej sily tzn. jest
                      delikatnie mowiac malo delikatny ;-). Nam terapia SI pomaga sie z tym zmagac i
                      wyjasnia szereg jego zachowan, to wazne wiedziec, ze np. zachowanie uwazane za
                      zle, to czesto nie jest wynik tego, ze chce sie zle zachowac, tylko tego, ze cos
                      konkretnego dzieje sie z jego ukladem nerwowym w tym konkretnym momencie, SI to
                      tez terapia dla rodzicow, by wiedzieli dlaczego dziecko zachowuje sie tak, jak
                      nam nie pasuje i co mozna z tym robic (naprawde sa sposoby na rozladowywanie
                      pewnych trudnych sytuacji w zarodku).
                      Diagnoze SI robilam dziecku u jednej osoby, a na terapie chodzimy do innej
                      niezwiazanej z ta pierwsza, a na diagnoze sprawdzajaca terapeutka sugeruje mi
                      znow te niezalezna osobe - to dla mnie wieksza gwarancja czystosci sytuacji.
                      SI nie powinno byc prowadzone, bo tak chca rodzice, musza byc konkretne
                      wskazania, to praca z bardzo wrazliwymi wbrew pozorom ukladami, mialam tego
                      potwierdzenie, kiedy zrobilismy zalecona serie masazy i dziecko reagowalo bardzo
                      gwaltownie.
                  • yula Re: kompleksowosc terapii 11.11.09, 01:19
                    My nie chodzimy prywatnie, bo nas na to nie stać
                    Nie wiem czy mają odpowiednie badania czy inne, ale widzę po dziecku że SI jemu
                    wybitnie pomaga i w wyciszeniu sie i w poruszaniu sie, lepsza koordynacja, mniej
                    obijania sie o meble. Pod czas wakacji miał przerwę i było pogorszenie,
                    potrzebuje stymulowania czucia głębokiego, pewnie z tego ma obniżony próg
                    bólowy. Bez psychologa to ja nie wiedziałabym jak z nim postępować, nadal nie
                    zawsze wiem i potrzebuje wsparcia, takiego wsparcia może udzielić dobry psycholog.
                  • roggalique mierzalność/niemierzalność 11.11.09, 17:05
                    Witam,

                    > moje pytanie brzmi, czy jakiekolwiek terapie maja potwierdzona
                    > naukowo i klinicznie skutecznosc, czy to tylko sposob na wyludzanie
                    > od rodzicow pieniedzy i uspokajanie ich(rodzicow) sumien, ze zajmuja
                    > sie dzieckiem nalezycie i ze robia wszystko co w ich mocy.

                    Alternatywa dość czarno-biała, albo skuteczność, albo od razu wyłudzanie. Z
                    dostępnych metod terapeutycznych mierzalna jest tylko jedna, tj. klasyczna ABA.
                    Efektem ubocznym mierzalności metody behawioralnej jest brak w tym podejściu
                    jakichkolwiek oddziaływań niemierzalnych, których to stosowanie - w mojej opinii
                    - stanowi o (niepotwierdzonej liczbowo) skuteczności metod łączących różne
                    kierunki (np. metoda stymulacyjno-poznawcza, czy rozwojowa, nawet nie ma na to
                    nazwy oficjalnej).
                    Wg mnie klasyczna metoda behawioralna jest do kitu w przypadku dzieci z autyzmem
                    czy Z.A., bo - to drugi warunek mierzalności - zakłada taki sam tryb
                    postępowania dla każdego dziecka. A to moim zdaniem podejście pozbawione
                    racjonalności.

                    Dlaczego inne terapie są niemierzalne?
                    Bo bazują na oddziaływaniach opartych nie tylko na uczeniu się (w ujęciu
                    wąskim). I tu jest za dużo zmiennych, których nie można w pełni kontrolować,
                    mierzyć.

                    Weźmy np. zaburzenia sensoryczne. Każde dziecko ma inny charakter, nasilenie
                    tych zaburzeń - jak to zmierzyć? (A tak BTW: skuteczność metody Delacato została
                    potwierdzona klinicznie, proszę poszukać).

                    W mojej pracy wykorzystuję techniki i narzędzia wzięte z neobehawioryzmu, ze
                    stymulacji i integracji sensorycznej, z terapii behawioralno-poznawczej,
                    korzystam z komunikacji alternatywnej (picto, pcs, makaton...), TEACCH-u itd.
                    Każdemu klientowi dobieram taką metodę, i takie techniki, jakie moim zdaniem
                    będą skuteczne w rozwiązywaniu konkretnych problemów, poprawie konkretnych
                    deficytów. Jak coś nie działa - zmieniam.
                    Dla mnie miarą skuteczności jest to, czy dzięki zastosowaniu danej techniki
                    jakiś deficyt czy problem dziecka został zniwelowany lub choćby uległ poprawie.

                    Można to oczywiście nazywać wyłudzaniem pieniędzy, ale też na szczęście
                    korzystanie z terapii jest na razie dobrowolne:)

                    pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka