theartofkanly
03.01.11, 10:54
Witam,
Jestem mamą 24-miesięcznego chłopca, o którego zaczęłam się nieco niepokoić. Generalnie zawsze prezentowałam dosyć wyluzowane podejście do macierzyństwa, daleka jestem od szukania na siłę choróbsk i wmawiania ich dziecku, ale ostatnio zaczęłam się troszkę niepokoić, nie wiem czy są do tego jakieś konkretne podstawy, czy po prostu wpadam w paranoję.
Mianowicie ostatnio zdołowały mnie wszelkiego rodzaju wątki o rozwoju mowy na forum rówieśniczym, co skłoniło mnie do spoglądnięcia na normy rozwojowe dla 2-latków i stąd zaniepokojenie.
Mój synek zawsze był jednym z ostatnich co zaczynają siedzieć (8-miesięcy), raczkować (10-miesięcy), chodzić (14-miesięcy), więc może to tylko jego wolne tempo. Mówi baardzo mało, choć wiem, że rozumie wiele bo czytamy mnóstwo książek i jeśli ma ochotę (podkreślam, że musi mieć ochotę) to potrafi pokazać bardzo wiele rzeczy na obrazku, ma również całkiem dobrą pamięć. Generalnie porozumiewa się za pomocą "yyyy" i ciągnięcia rodzica w stronę gdzie stoi czajnik z wodą gdy chce pić itp.
Najbardziej niepokoi mnie to, że praktycznie nie reaguje na polecenia, prośby. W tym zakresie komunikacja praktycznie nie istnieje. Nie wyobrażam sobie, że mógłby np. pomóc mi wkładać klocki do pudełka gdy pora na sprzątanie, czy podać coś o co poproszę, choć wiem, że zna znaczenie słów, którymi się do niego zwracam. Uśmiecha się do mnie w odpowiedzi rozbrajająco i zlewa totalnie. Baaardzo rzadko reaguje na swoje imię, zwłaszcza gdy jest czymś zaaferowany. Potrafi się skoncentrować na zajęciu na dłuższy czas i jest dobry w czynnościach wymagających precyzji i skupienia (układanie super wysokich wież z klocków). Jeśli chodzi o kontakt wzrokowy - natychmiast ucieka oczkami, przytula się, patrzy w każdą stronę tylko nie w oczy. Oprócz tego lubi biegać kręcąc głową (ma dość długie włosy i może lubi uczucie jak fruwają dokoła, albo podoba mu się, że świat wokół się rozmazuje), lub biega z głową skręconą w bok, patrząc do przodu. Możliwe, że to przez zeza, syn nosi okulary korekcyjne od dawna. Zdarza mu się również chodzenia na palcach.
Oprócz tego to wieeeelki przytulak, z małą obsesją na punkcie pępka rodziców (po przytuleniu automatycznie "podłącza się" paluszkiem do pępka, śmiejemy się z mężem, że jak Ipod potrzebuje ładowania;).
Zrytualizowany nie jest, od początku ja miałam przede wszystkim luźne podejście do rutyn, bo słabo zorganizowana jestem, więc od tej strony chyba wszystko w porządku.
No i nie wiem co o nim myśleć, zawsze uważałam, że chłopak jest po prostu bardzo niezależny i uparty, że nie jest dzieckiem, które da się "wytresować" by robiło papa, czy kosiłapci na zawołanie, a teraz się naczytałam w internecie artykułów i tyle rzeczy zaczęło mnie niepokoić...
Proszę napiszcie, czy po prostu coś mi na łeb padło i szukam w dziecku problemów na siłę, czy rzeczywiście może być coś na rzeczy i powinnam go do jakiegoś specjalisty zaprowadzić.