mamaberta
03.02.11, 22:25
taki zaczepny tytuł.
ale po kolei. synek 4,5 roku cechy autyzmu, blisko ZA, precyzujemy dopiero diagnozę. aby móc uczestniczyć w terapii w Naviculi w Łodzi musimy sie starać o orzeczenie o niepełnosprawności. mamy już o potrzebie kształcenia specjalnego, chodzi do przedszkola integracyjnego. szczerze, nie podoba mi się to.
moje dziecko nie jest niepełnosprawne! ma opóźniony rozwój mowy i problemy z kontaktami z rówieśnikami (z powodu opóźnionej mowy, bo z rodzeństwem świetnie się "dogaduje"). moje dziecko nie jest niepełnosprawne, nie traktujemy go tak i nigdy nie bedziemy traktować. nie potrzebuję świadczeń finansowych (choć na pewno by nie zaszkodziły) ani parkowania w miejscach uprzywilejowanych. skoro i tak płacę 150 zł miesięcznie za terapię w Naviculi to dlaczego wymagają orzecz. o niepełn.? nie chcę mu wystawiać plakietki niepełnosprawnego. czas, który spędzę na wizytach u lekarzy, komisjach, itp wolałabym poświęcić synkowi i pokazywać mu świat. wiem, że mój wpis może się spotkać z ostrą reakcją, ale poproszę o opinię, czy zgadzacie się ze mną czy nie.