Dodaj do ulubionych

Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna

31.03.11, 15:10
Przepraszam, ze tak personalnie i bardzo na szybko ale mam bardzo mało czasu. W przelocie jestem i na chwilkę tylko się zatrzymałam:)

Bardzo potrzebuję sprawdzonych namiarów na dobrą (!) i sprawdzona literaturę (książki, artykuły) dotyczące terapii niedyrektywnej. To mają być materiały szkoleniowe dla specjalisty (pedagog specjalny i psycholog). Chodzi mi o pozycje kluczowe, takie "biblie terapii niedyrektywnej" To dla mnie bardzo ważne. Bardzo liczy sie czas dlatego zwracam się tu na forum bo nie wiem czy odbierasz gazetowego a mam nadzieję, że z tego wątku mogą tez skorzystać inni forumowicze. Chętnie oczywiście posłucham tez rad innych.


Z góry bardzo dziękuje za pomoc! jak będę miała chwilę to chętniej opisze swoją sytuację szerzej.
Pozdrawiam,
M.
Obserwuj wątek
    • ojciec.karmiacy Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 31.03.11, 22:39
      Hmmm... To nie jest proste pytanie, bo o terapii niedyrektywnej jest naprawdę tyle co nic... ale tak - Obydwie wydane w Polsce książki Kaufmana dają fachowcom sporo informacji (testowałem w przedszkolu i pedagodzy sobie chwalą), właściwie wszystko co napisała Hanna Olechnowicz począwszy od "Dziecko własnym terapeutą", polecam również to co da się zdobyć Marii Montessori, ewentualnie ja trafiłem ostatnie na dobre książki na temat jej pedagogiki Pani Barbary Surmy. Jedna jest nawet poświęcona dzieciom z wyzwaniami rozwojowymi, to książka pod redakcją pod tytułem "Dziecko i dorosły w koncepcji Marii Montessori - teoria i praktyka", tak już bardzo hardcorowo jest jeszcze "Antypedagogika w dialogu" Hubertusa von Schoenbecka.

      Ale tak - w opcji, w podejściu niedyrektywnym nie ma procedur. Tam jest ogólna filozofia postępowania, która streszcza się w podążaniu za dzieckiem i stawianiu mu coraz wyższych wymagań, ale w ramach zabawy. Jeśli jesteś z Warszawy mogę dopytać o możliwość przeszkolenia, ale to najszybciej w sobotę.

      Z maila gazetowego korzystam, bo z bloga leci na niego sporo wiadomości:) Zawsze staram się pomagać. Pewne rzeczy jest mi trudno opisać, ale jeśli trafi się okazja postaram się pokazać jak my pracowaliśmy w domu. Pedagog powinien zejść do poziomu dziecka, próbować zrozumieć jego problemy i przy okazji - jeśli będzie kontakt starać się uczyć, ale tylko wtedy jeśli dziecko tego chce. To jest bardzo intuicyjna praca, która może przynieść ogrom radości - właśnie, chodzi o dobrą zabawę. Pomyślę jeszcze, jeśli coś mi się przypomni dam znać. Jakby co można pytać, albo tutaj, albo na mail gazetowy. Pozdrawiam.
      • marychna31 Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 31.03.11, 23:01
        Bardzo, bardzo dziękuję za obszerna odpowiedź-poszukam wszystkiego. Niestety jesteśmy z Poznania a nie z Warszawy.
        Pozdrawiam,
        M.
        • ojciec.karmiacy Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 31.03.11, 23:05
          Postaram się Wam znaleźć kogoś z Poznania, nie mogę nic obiecać poza tym, że zapytam i niestety może to trwać trochę dłużej... ale spróbuję. Książki są trudne do zdobycia, niektórych szukałem 2 lata... można na pewno coś znaleźć w necie.
          • mysia2000 Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 01.04.11, 10:30
            sorry ze się wcinam ale nurtuje mnie pytanie.Marychna - twój synek jest prowadzony ABA z tego co pamiętam. czy można zapytać skąd zwrot ku niedyrektywnej terapii? pytam bo jestem na początku drogi (wybór przedszkola, początki terapii) i może twoje doświadczenia coś mi dadzą.
            dzięki
            • ojciec.karmiacy Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 01.04.11, 22:40
              pewnie chce zobaczyć co jest z drugiej strony, bo nigdy nie wiemy czy wybraliśmy dobrze:)
              to są inne środki, inne efekty... Wybieramy to, co jest dla nas dobre:) Jakbym miał jeszcze raz wybierać, to wybrałbym to, co bardziej mi odpowiada:)
              • mysia2000 Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 01.04.11, 23:19

                stoje teraz przed wyborem podejscia, terapii czy jak to zwał i mam wrazenie ze stoje przed jednakowymi pudełkami o ktorych nie wiem nic albo prawie nic i musze wybrac jedno. a wybor jest tylko jeden. i czas tylko jeden. Hubercik jeszcze nie ma 3 lat.a co jak po roku stwierdze ze caly rok to wielka pomylka. i ze trzeba bylo moze kogos jeszcze zapytac cos jeszcze wiecej przeczytac...ech ech.
                • aga_sama Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 01.04.11, 23:21
                  Mysiu, to fajnie, że masz wybór...
                • ojciec.karmiacy Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 01.04.11, 23:25
                  a jakie możesz wybrać możliwości? masz dostęp do wszystkiego? wybieraj to, co jest bliżej, co możesz z dzieckiem kontynuować w domu. Nie polecę Ci opcji jeśli musisz lecieć po to do USA za kilka miesięcy. Jeśli chcesz to ok, ale nie mogę Ci powiedzieć tylko to i koniec. Jeśli macie terapeutów niedyrektywnych w okolicy to warto. Ale jeśli to ma być jakieś złote runo to po prostu działajcie tak szybko jak można. Nie czekaj. Pracujcie.
                  • mysia2000 Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 02.04.11, 11:40
                    huhu bedzie chodzil do przedszkola prywatnego od wrzesna (lub sierpnia) gdzie bedzie mial na 5 h dziennie swoja terapeutke, poczatkujaca osobe po pedagogice albo psychologii kt bedzie realizowac to na co ja sie pokieruje. dostarcze jej plan pracy, wysle na szkolenia (przedszkole oplaci szkolenie) Na razie zaczelismy ABA. Szkole sie na terapute ABA tez
                    Mam jeszcze osobisty telefon do Wianeckiej (metoda krakowska)ale chyba nie skorzystam
                    Mysle nad Prodeste ale nie umiem dowiedzeic sie czym roznia sie od tego co robimy ABA
                    Na upartego mam rodzine w USA ale nie mam kasy na szkolenie ani tez przekonania ze metoda opcji jest ta tyle sluszna.
                    Duzo rozbija sie o moj brak wiedzy......

                    A no i moge jeszcze startowac do odzialu dla dzieci aytyst 4 h godz dziennie ABA ale na pocztatku w pokoiku jeden na jeden.
                    Nie wiem czy wybieram dobrze. Moje decyzje sa oparte na bardziej na czuciu niz wiedzy. Czuje ze przedszkole z terapeutka do fajna rzecz (zabawy, dzieci, posilki itp) ale co jesli sie myle? Jesli lepiej intensywnie nadrobic braki terapia? A przeciez jeszcze na moje decyzje ma wplyw dojazd, co z drugim synkeim itp A co jesli to mi przeslania racjonalny wybor?
                    i takie jazdy mam prawie cala dobe.......
                    • ojciec.karmiacy Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 02.04.11, 12:40
                      ufaj swojej intuicji. Jeśli nie czujesz opcji to nie dasz rady nią efektywnie pracować. szkoda Twoich nerwów, zaufaj sobie. I nie zastanawiaj się nad tym co by było gdyby - nigdy się tego nie dowiemy.
                  • marychna31 Jestem:) 02.04.11, 11:51
                    Chociaż tylko na chwilkę:)
                    Jeszcze raz dziękuję za pomoc!

                    Sprawa u nas wygląda tak. W skrócie: Misiek ma 5 lat. Zdiagnozowany przed 2 rokiem życia- autyzm dziecięcy wysoko funkcjonujacy (według Synapsis, według specjalistów z Poznania "tylko" SPD). Terapia behawioralno-poznawcza około 30h w tygodniu (w tym logopedyczna, hipo- i dogo- terapia).
                    Misiek w tej chwili jest super. Rozwojem społecznym, kontaktowością i możliwościami poznawczymi zdecydowanie wyróżnia się na tle zdrowych (!) rówieśników. Nie mam z nim żadnych problemów wychowawczych. ALE pojawił się ogromny strach przed przedszkolem (gdzie jest realizowana terapia), terapeutą i wszystkim co jest związane z terapią. Dochodzi nawet do tego, że budzi się w nocy z krzykiem "nie do przedszkola!"....

                    W mojej ocenie: terapia dyrektywna wyczerpała w tej chwili swoje możliwości dla mojego dziecka. Pomogła mu bardzo- wyprowadziła niesamowicie i dała oszałamiające efekty ale w tej chwili moje dziecko dla kontynuacji tego rozwoju ORAZ PODNIESIENIA KOMFORTU ŻYCIA potrzebuje czegoś zupełnie innego. To wynik moich obserwacji i przemyśleń z wielu tygodni. W związku z tym, ze ośrodek, który prowadzi moje dziecko jest dość ortodoksyjny w swojej metodzie pracy poszukuję na własną rękę, czerpiąc z waszych doświadczeń.

                    Reasumując: na przykładnie mojego dziecka- samą metodę i sam ośrodek polecam z całego serca ale uważam, ze dobór środków i metod musi być dobierany indywidualnie do potrzeb danego dziecka w DANYM MOMENCIE a w tej chwili moje dziecko potrzebuje czegoś innego.

                    Nie wiem jak to się potoczy dalej- będę zdawała relacje na bieżąco:) a wy trzymajcie kciuki, proszę:))

                    • ojciec.karmiacy Re: Jestem:) 02.04.11, 12:39
                      hej, a może jest tak super, to po prostu uznać, że jest wyleczony? może w tym problem, że terapia jest niepotrzebna, a dziecko się przestymulowuje? Może zróbcie rediagnozę dla świętego spokoju, ale może już macie kłopot z głowy?:) Oby:)
                    • tijgertje Re: Jestem:) 02.04.11, 13:35
                      Ja tam sie nie znam, ale napisze ci, co mi serce podpowiada;) Mam 36 lat, a gdybym miala lazic 30 godzin tygodniowo na terapie + dojazdy itp to chyba bym w koncu kogos ukatrupila, po kilku miesiacach na pewno bym padla. Zreszta "terapia" jako taka juz w samym znaczeniu nazewnictwa sugeruje, ze "cos jest ze mna nie tak i musze byc naprawiona", co samo w sobie moze budzic sprzeciw. Uwazam, ze dziecko z autyzmem potrzebuje przede wszystkim poczucia bezpieczenstwa i akceptacji. Terapia wedlug mnie ma sens, jesli jest prowadzona w takiej formie, ze dziecko nie odczuwa tego jako pracy, nie jest do niczego przymuszane i uczy sie w sposob raczej nieswiadomy, tzn konkretne cele nie sa nazywane bezposrednio, tylko sa osiagane w sposob zawoalowany, poprzez zabawe. Czy o to chodzi w terapii niedyrektywnej? Uwazam, ze terapia na sile, wbrew dziecku mozna wiecej zaszkodzic niz pomoc. Czesto dzieciaki nagle ruszaja do przodu w czasie wakacji, gdy wiele MOZNA a nic sie nie MUSI. jesli twoj maluch protestuje, to osobiscie bym nie naciskala. Dziecko moze sie uczyc przez rozne formy. Moj lozbuz ma w zasadzie jedna terapie, ktorej nawet oficjalnie terapia nie wolono nazwac, to cos w rodzaju "prowadzenia przez czas wolny". Wykorzystuja konie i psy, choc niby nie robia nic konkretnego, mlody po 2,5 godzinach wraca padniety i zapytany twierdzi,z e w sumie nic nie robil, tylko byl na spacerze w lesie, to okazuje sie, ze w tym lesie zdazyl sie nauczyc, ze moze sie oddalic od opiekuna tylko na odleglosc w polu widzenia, cwiczyl nad motoryka przedzierajac sie przez teren scinki drzew i lazac po dlugich waskich pniach. Dla nas terapia to codzienne zycie. Maz ma "w soboty "dzien taty", jezdzi z mlodym na plaze, do muzeow, na lotnisko (gdzie na poczatku byla tragedia, gdy nagle startowal jakis samolot), do zoo. JA wlasnie kupilam karty muzealne, dzieki ktorym mamy przez rok wolny wstep do ponad 400 muzeow, wczoraj nawet bylismy w muzeum projektanctwa graficznego. Co nam to dalo poza super spedzonym czasem?
                      -cwiczylismy czytanie, mlody do samochodu zawsze wsiada z ksiazka)
                      -cwiczylismy zachowanie na drodze: oswajanie halasu, zasady poruszania sie po chodniku, po przejsciu dla pieszych, obgadalismy przepisy, gdy jeden pan nie mogac sie doczekac na czerwonym swietle przeszedl przez przejscie, mlody robil za przewodnika i mial za zadanie okreslic np kiedy i JAK bezpiecznie przejsc przez szeroka jezdnie obok skrzyzowania z wysepka na srodku, wyjezdzajacymi obok autobusami i smigajacymi po sciezce rowerzystami. Spisal sie na medal! Przy okazji sporo nauczylismy sie o orientacji w przestrzeni w miescie, studiujac mape obok parkingu i na jej podstawie szukajac drogi, w oparciu o pewne punkty orientacyjne, oznaczenia nazw ulic i tablic informacyjnych o szczegolnych obiektach.
                      -mlody cwiczyl samodzielnosc i zaradnosc, samodzielnie kupujac bilety, dowiadujac sie o programy dla dzieci, szukajac szatni, toalety i poczatku wystawy;)
                      -cwiczylismy koncentracje wypelniajac "karte tropiciela", na podstawie fragmentow zdjec trzeba odnalezc obiekt i odpowiedziec na pytanie, z wpisanych liter tworzy sie haslo : piktogram, wiec przy okazji mlody nauczyl sie sporo o nowych trudnych slowach, technikach tworzenia okladek czasopism, znaczkow pocztowych, oznaczen drogowych itp.
                      -cwiczylismy trzymanie sie odgornych zasad i cierpliwosci, bo mlody od razu najchetniej pobieglby do ostatniej sali i to nie lada wysilek, zeby spokojnie obejrzec kazda sale w odpowiedniej kolejnosci ;)
                      -Cwiczylismy motoryke, celowe i planowe dzialanie w sali eksperymentalnej, gdzie mlody np mogl zaprojektowac wlasna koszulke, okladke czasopisma i rysowac piktogramy zgodne z losowaniem komputera (port, smietnik, plac zabaw itp)
                      -cwiczylismy formulowanie wypowiedzi, gdy trzeba bylo tacie zdac relacje i opisac w jaki sposob powstal ten filmik:
                      www.youtube.com/watch?v=5Y8RoxSXYlA

                      Poza tym swietnie sie bawilismy i wzmocnilismy nasze relacje:) I ile nas to kosztowalo?
                      Karty muzealne lacznie niecale 60euro, z czego 15 euro juz nastepnego dnia po ich otrzymaniu zaoszczedzilismy nie placac za wstep do muzeum. Parking 4 euro i 3 godziny fantastycznie spedzoneg razem czasu:)
                      Ktos inny wypisujac cele i nazywajac sie terapeuta zawolalby 60 euro za godzine + koszty parkingu i wstepu do muzeum ;) W autyzmie nic sie nie da na sile, jak maluch protestuje, to bym mu nieco odpuscila.
    • lejdi.lilka Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 04.04.11, 08:45
      To ja przepraszam za offtop, ale mam pytanie do dziewczyn: jak wyście załatwiły taki wymiar terapii? Zazdroszczę strasznie. Moja Młoda z PPP dostaje 2 godziny i tyle.
      • mysia2000 Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 08.04.11, 10:49

        w Poznaniu jest oddział dla dzieci autystycznych tzn 4 h terapii dziennie.Na poczatku dziecko jest na terenie ośrodka w salkach jedne dziecko jeden terapeuta. a potem terapeuta przechodzi z dzieckiem na teren przedszkola. Ponadto terapeuci przyjezdzaja do domu dziecka na terapie (nie wiem ile h)
        natomiast ja staram sie do prywatnego przedszkola pod Poznaniem gdzie synek bedzie mial do dyspozycji swoja pania 5 h dziennie. pani ta bedzie po pedagogice itp i doszkoli sie do terapii obserwujac prace terapety np z PPP i bedzie wyslana na szkolenie. Nie bedzie to bite 5 h terapii (jak dadza rade 2 h to bedzie super) ale za to bedzie mu towarzyszyc w integracji. U nas to moze miec sens bo synek nie wiele odstaje do rowiesnikow (poza dramatycznie leazycm poziomem rozumienie mowy i niemowieniem)
        w przedszkolu jest 4 dzieci autyst ze swoimi terapeutami
        Wszytsko zalezy od dyrekcji przedszkola co zrobi z dotacja na dziecko. czy bedzie robic scieme czy chce pomagac dzieciom . Teoretycznie jestemy przyjeci ale odetchne jak cos podpisze z pania dyr (ponoc starszego synka NT tez wezmie do tego przedszkola)
        okaze sie czy moja decyzja byla sluszna. pozostaje mi miec nadzieje.
        ze swojej strony bede na pocztku pomagac w przygotowywaniu materiałow itp.
        • lejdi.lilka Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 08.04.11, 12:43
          Z tego, co kojarzę - Marychna też z Poznania.
          Czy w innych miejscach Polski też są takie możliwości?
          • czarna_ida Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 08.04.11, 15:51
            niektore przeszkola integracyjne tak maja.. Pisze się dla X indywidualny program nauczania, ktory jest realizowany. Dziecko ma SI, psychologa, logopedę, rytmikę, angielski, dogoterapię oczywiscie swojego opiekuna pedagoga specjalnego.. My tak w tej chwili robimy zerówkę.. Ale zalezy od grupy, zalezy od tego kto prowadzi. jest na 5 godzin.
            • mysia2000 Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 08.04.11, 17:30
              tu dopiero jest czego pozadazdroscic...
              • marychna31 Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 08.04.11, 18:27
                > tu dopiero jest czego pozadazdroscic...
                Ale tak właśnie Mysiu jest w Oddziale. Dziecko ma swojego własnego opiekuna, który jest pedagogiem specjalnym oraz psychologiem i często logopedą i uczestniczy z dzieckiem w zajęciach w przedszkolu integracyjnym: tańce, rytmika, angielski, si, basen, gimnastyka korekcyjna+ codzienne zajęcia edukacyjne+ wizyty domowe. Pedagodzy specjalni z Oddziału prowadzą tez dogoterapie i hipoterapię. Dziecko ma swój własny program zarówno w przedszkolu, jak i w domu, kontrolowany systematycznie przez terapeutę i jego superwizora.
        • lejdi.lilka Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 08.04.11, 22:50
          Żyłam w przekonaniu, że dotacja należy się dopiero na dziecko szkolne. Czyli na dziecko z orzeczeniem przedszkole dostaje jakąś dodatkową kasę? Prywatne również?
          • mysia2000 Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 08.04.11, 22:58
            ale musi sie z tym wszystkim zmiescic w 4 h. bo informowano mnie ze nawet na terenie innego przedszkola dziecko ma 4 h pobytu. a wy jestescie na dluzej? jak to rozwiazaliscie?
            • marychna31 Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 09.04.11, 09:37
              Można się prywatnie dogadać z terapeutą. Z tym, że to ma byc terapia a nie przechowalnia więc myślę, że w grę wchodzi 5h a nie np 10. Z drugiej strony moje dziecko ma w tej chwili 6h dziennie bo część czasu spędza w diadzie (lub sam na zajęciach indywidualnych, w których obecność cienia nie jest już potrzebna a nawet niewskazana bo synek ma sobie radzić sam). Ale to rozwiązanie przyszło z czasem, w miarę postępów mojego dziecka.
          • iwpal Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 08.04.11, 23:12
            >>>lejdi.lilka napisała:
            Czyli nadziecko z orzeczeniem przedszkole dostaje jakąś dodatkową kasę? Prywatne również?<<

            Również, jezeli ma podpisaną odpowiednią umowe z organem prowadzącym. Musi za to opłacic m.inymi odpowiednich specjalistów.
            • aga_sama Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 08.04.11, 23:15
              przede wszystkim prywatne dostają kasę! całą subwencję, a nie 300 zł dodatkowo...
              • lejdi.lilka Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 11.04.11, 07:36
                Dzieki.
                A z jakich aktów prawnych to wynika? I z kim przedszkole może podpisać tą umowę?
                • czarna_ida Re: Ojcze karmiący-terapia niedyrektywna 11.04.11, 14:12
                  z rozporzadzenia MEN dotyczącego ustawy oswiatowej, Ty nie podpisujesz umowy, tylko przedszkole czy szkola z gminą, ale nie jest to rownoznaczne z tym co taka placowka potem Twojemu dziecku zaoferuje.. Bo obiecanki cacanki a glupiemu radość.. Czasam na obiecywaniu sie kończy..
    • marychna31 Re: Ojcze karmiący-a pedagogika steinerowska? 11.04.11, 22:04
      Bo o takiej szkole dla Miśka myślę...prywatna, ponoć dobra...
      Możesz to jakoś skomentować bądź dać mi namiary na źródło z komentarzem?:)
      • ojciec.karmiacy Re: Ojcze karmiący-a pedagogika steinerowska? 12.04.11, 15:17
        Poszukam czegoś, choć ja słyszałem pozytywne opinie. Inaczej nazywa się to pedagogika Waldorfska zdaje się. Od psychologów słyszałem raczej pozytywne opinie. Teraz widzę, że Nasz dziennik grzmi w necie, że to zagrożenie duchowe. Aż mnie kręci żeby to spradzić:)
        • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Ojcze karmiący-a pedagogika steinerowska? 12.04.11, 15:53
          Jak znajdziesz, to sie podziel :-) - tez jestem ciekawa, ale juz czasu na szukanie nie znajduje.

          Terapeuci z Synapsis (przynajmniej ci, z ktorymi mialam do czynienia - moze to bardzo indywidualne nastawienie, a nie oficjalne stanowisko Synapsis) - podobnie jak do Montessori maja dosc nieprzychylne nastawienie.
          Jednoczesnie slyszalam baaaardzo pozytywne opinie od rodzicow dzieci ze spektrum, posylanych do przedszkola prowadzonego w Warszawie wg tej ideologii.
          Jest co najmniej jedna mama tu na forum :-) - moze przeczyta i podzieli sie wrazeniami.
          • ojciec.karmiacy Re: Ojcze karmiący-a pedagogika steinerowska? 12.04.11, 16:08
            o zagrożeniach takie coś znalazłem:
            "Zagrożenia duchowe szkoły waldorfskiej
            We wrześniu 2000 roku w Sulejówku, podczas konferencji diecezjalnych duszpasterzy rodzin poświęconej tematyce steineryzmu, bp. Stanisław Stefanek podkreślił, iż w waldorfskim systemie pedagogicznym nauczyciel staje się dla wychowanków “swoistym guru” zastępującym Jezusa Chrystusa. Fakt, iż fundamentalnym podłożem dla pedagogiki waldorfskiej jest antropozofia sprawia, iż nie da się jej pogodzić z chrześcijaństwem. Potwierdza to Papież Benedykt XV w dekrecie Świętego Officjum z 18 VI 1919, w którym zakazał katolikom przynależeć do towarzystw antropozoficznych. Doświadczenie egzorcystów odnotowuje przypadki zniewoleń duchowych oraz opętań dzieci, po korzystaniu z edukacji w szkołach waldorfskich."

            Mnie by to raczej nie zniechęciło, jak znajdę chwilę to poszukam czegoś na temat założeń tej pedagogiki w źródłach neutralnych, bo tam gdzie krytykują wiadomo co powiedzą.

            Terapeuci Synapsis w ogóle sporo krytykują. To jakoś nie nastraja mnie pozytywnie do ich opinnii. Trzeba patrzeć na konkretne instytucja, patrzeć co tam robi się z dziećmi, jaki program:)
            • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Ojcze karmiący-a pedagogika steinerowska? 12.04.11, 16:29
              O kurcze ! ;-) nie wiedzialam, ze to w takich az powaznych kategoriach jest postrzegane choc spotkalam sie z opinia, ze w pierwszym kontakcie instytucja waldorfskie wrazenie oryginalnych, delikatnie rzecz ujmujac ;-). Podobno, jak sie z nimi oswoic, to dzieciom bardzo na zdrowie wychodzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka