annw5
26.07.11, 20:59
Moj syn Kamil prawie 5 lat ZA w czerwcu z przedszkola przyniósł bardzo wulgarne słowa. Dokładnie powiedział ktore dziecko mówi mu to NA UCHO!!! Pech, dzieciak który siedział obok niego zawsze przystoliku, wiec mogę się domyślić ile Kamil się nasluchał. No i tak do dziś, czyli juz ponad miesiac mamy na codzień: ku...wa, kur..wo, zasra...y głupku itp. Jestem już załamana... najgorzej w miejscu publicznym, komunikacji mijskiej u lekarza w kościele... scyzoryk mi się w kieszeni otwiera jak to słyszę. Psychoteraopełta Kamila mówi, żeby nie reagować, zupełni e to olać. W domu ok, mogę nie reagować, choć pieni sie we mnie... ale poza domem oczywiście komentarze ludzi, kiwania głowami... że "dziecko takie"..."jakie ma wzorce w domu", "co za matka, ze nie reaguje".
Jestem już zrozpaczona;( Kamil mówi takie słowa zawsze gdy się mu czegoś zabroni, a przecież nie mogę mu pozwolić na wszystko dla "swiętego spokoju". Wszystko jestem w stanie znieść, wrzaski, histerie... ale tego przeklinania nie mogę....