na_na000
06.01.24, 19:16
Hej,mam problem z moim 15 letnim siostrzeńcem. Może nie ja ale jego rodzina ma. Ale od początku gdy Kamil mój siostrzeniec miał 3 lata to umarła moja siostra,popełniła samobójstwo. Dwa lata później mój szwagier ożenił się z inną kobietą i ma z nią dzieci dwie 7 letnie córki. I do tego się problem sprowadza,jestem blisko z chłopcem i zawsze jest opanowany,taktowny jak ojciec. Ale czasami wyłania się z niego diabeł to ma pewnie po mojej siostrze kobieta charakter miała. Ale zła strona otwiera się tylko na żonę jego ojca i siostry. Na macoche jeszcze jest łagodnie bo mówi że ma się do niego nie odzywać albo ja ignoruje. Nigdy nie robi jej na złość,chyba że no zacznie się do niego odzywać a on nie chce tak,on jest wobec niej neutralny w zasadzie. Chyba że ona zacznie wtedy no gadanie to on ma.nie że przeklina,na nią nigdy,tylko typowe błędy życiowe albo ogólnie brudy na nią wyciąga. Co też nie podoba się jego ojcu bo w sumie nigdy nie wiedzieliśmy w czym jest problem prónowalem z nim o tym gadać myślałem że się martwi że jego ojciec zastąpił jego matkę nową kobietą,ale mu nie o to chodzi mówi że jego ojciec ma prawo do szczęścia i do nowego związku,tylko że on poprostu jej nie lubi. I to jest mniejszy problem. Raz ją uderzył ale sądze że w sumie w tedy zasłużyła. Ojciec karał go i dał mu pogadankę o jego znajomych. I wtedy zaczęła się dołączać do tego jego żona więc już zły Kamil mówi że ona ma się nie wtrąca że ma ojca a ona niech się nie odzywa i zajmie swoim życiem. Potem zaczęli skakać do gardłem aż go uderzyła. Wtedy jej oddał tylko ona mu z liścia dała o on to uderzył ją z pięści miał wtedy 12 lat (mimo że jest chudy i mizerny to siłę w łapie ma).potem dostał za to karę i ojca dostał w twarz. Mu nie oddał na ojca ręki by nie podniósł,nawet mu nie pyskuje. Wie że z ojcem to szybko. Czasem sądzę że jest dla niego zbyt surowy i wymaga od niego perfekcji. Kamilowi to nie przeszkadza myśli że to jego obowiązek i to spełnia. Pomyślałem że może on stres z bycia perfekcyjnym odreagowywuje na siostry ale mówi że to nie przez to. Ale jak o siostrach wspomniałem Wielki problem jest z jego przyrodnimi siostrami. Ich nie cierpi. Od kiedy się dowiedział że jego ojciec spodziewa się potomstwa były zgrzyty,wtedy pierwszy raz uciekł ale go znaleźli po około 3 godzinach. Sióstr też pierwszy nie ruszy ma tylko zasadę one nie odzywają się ani nie dotykają jego rzeczy. Wiadomo małe dzieci łamią zasady. i wtedy jest okropnie. 2 razy były bardzo brutalne. Jedna z dziewczynek popsuła mu słuchawki. Miały dla niego wielką wartość,może nie były najnowszej generacji bo to stare słuchawki jescze ja takie miałem jak byłem młody,dostał je od swojego przyjaciela,mówił mi o tym że są ważne. Więc jak się dowiedział że jedna mu je popsuła to było źle...był tak rozwcieczony że gdyby ńie było tam brata mojego szwagra to zrobiłby małej poważną krzywdę,chciął ją zadusić kablem,jak mówię naszczescie był tam jego wujek i na czas zareagował i go przytrzymał. Mówił że pierwszy raz widział go takiego krzyczał że ja zabije. Sam mi to też powiedział i potwierdził że tak było, bym nie uwierzył jakbym nie zobaczył śladów na szyj dziewczynki. Wtedy ojciec wysłał go do psychologa. Mówił że z nim jest wsyztsko okej,bo oprócz jego relacji z tą 3 to wszystsko jest w naturalnym porządku z nim. Ma dobre oceny,jest elokwentny,może dla mnie trochę zbyt wrażliwy ale to moja opinia.Ma dużo znajomych,może w klasie bliskich nie ma ale go lubią. Drugim razem też wyrządził tej samej dziewczynce krzywdę. Pod jego nie obecność dzieczynka zbiła lustro w jego pokoju,było raczej drogie bo było w specyficznym kształcie już nie pamiętam.w wakacje chodził w pole aby mieć trochę pieniędzy i to był jego 1 zakup za zarobione pieniądze. Gdy zobaczył w pokoju dziewczynkę z krwawiącą dłonią to jej nie pomógł tylko ja okrzyczał że czemu w chodzi do jego pokoju i potem wziął lustro już pobite i uderzył ją w głowę poszedł do jej pokoju i wyrzucił jej domek dla lalek przez balkon. Trafiła potem do szpitala a chłopak mieszkał chwilę u mnie. Gdzie zachowywał się nienagannie. Nie wiem czemu tak to na niego działa. Nie chodzi o to że nie lubi dzieci tylko akurat tych czasem opowiadał że lubi młodszą siostrę kolegi albo brata innego. I nie wiem czemu z tymi nie potrafi żyć w zgodzie.jedną niecierpi bardziej od drugiej najbardziej nie lubi tej co wyrządził krzywdy a z drugą jeszcze żyje. Czasem się nawet do niej odezwie albo jak trzeba to jej coś poda czy coś. Pamiętam na wigili w tamtym roku.spałem u nich i rano przy śniadaniu Kamil powiedział cześć Emilka(ta "lepsza"jego zdaniem) a do drugiej nic na co się obraziła i się rozpłakała. Gdy spytałem na czym polega różnica i czemu nie powie też drugiej dla spokoju to powiedział że nie będzie się zmuszać do czegoś czego nie chce tylko po to aby kogoś uszczęśliwić a co do siostry to woli tamtą bo nic mu nie robi tylko się na niego krzywo patrzy więc problemu nie ma. Niby rozwiązanie jest takie aby one się z nim nie odzywamy ale to też jest nie tak. Brat jego ojca o którym wspominałem poradził im terapię rodziną na co chłopak absolutnie się nie zgodził. Zmusić go chyba mogą i jego ojciec jest do tego zdolny ale nie wiem jak to się potoczy i co robić.
Żeby nie było po tym wpisie,nie ma wielkiej przemocy w ich domu tylko poprostu czasami są takie sytuacje. Proponowałem aby wziąć go do mnie ale jego ojciec się nie zgadza że to głupie i on musi się tak nauczyć żyć. Często gdy są u nich w domu kłótnie to winą jest ojciec, Kamil naprawdę nie jest konfliktowy ale gdy już do takiego dochodzi to jest jak czytacie u góry bardzo źle, jakieś 2 miesiące temu uciekł na chwilę z domu nie było go 2 dni a potem przyszedł do mnie na jakiś czas tamtym razem poszło o jego ubrania pod jego nieobecność jego ojciec wyrzucił mu prawie całą szafę ubrań. Żadko widzę go zapłakanego ale wtedy gdy mi opowiadał to było straszne. Czasami nie lubię jak się ubiera,nie że jakiś wyzywający tylko jak tacy raperzy z lat 90 jeśli mu się podoba niech nosi ale jego ojcu się nie podoba. Rozumiem gniew chłopca bo sam zbiera na ubrania ojciec mu nie da.