Dodaj do ulubionych

Moje dziecko ma autyzm

07.01.12, 00:15
Będę straszna, powiem wam okropne rzeczy, będziecie si,e wściekać albo złościć , albo płakać.
Moje dziecko ma autyzm. Nic Wam nie pomoże , ani terapie, ani leczenie, ani wszystkie zabiegi żeby naprawić Człowieka. Nie naprawicie Go, i nie zmienicie. Zawsze będzie inny, upośledzony społecznie i empatycznie a często mimo naszego mentalnego sprzeciwu - i intelektualnie, zawsze będzie odstawał od innych i zawsze będzie zdany na Was. Jeśli liczycie na to, że da się Go naprawić - jesteście w błędzie - da się Go tylko poprawić -a to różnica, będzie bardziej lub mniej głupi, Smutne to - ale dobrze wiedzieć co Was czeka. Macie obok siebie człowieka , który myśli inaczej niż Wy, czuje inaczej i gdyby tak był kotem , a Wy zmniejszylibyście ię o rozmiarów myszy, bez skrupułów by Was pożarł - bo wyższe uczucia , którymi się kierujecie - są mu zupełnie obce. Przypisywanie Mu sentymentów jakimi sami się kierujemy - to błąd, Są jak lekko popsute maszyny - coś tam liczą, coś segregują ,układają, ale co - i po co - nie wiadomo. Dobrze mieć świadomość pewnych rzeczy i nie oszukiwać się zanadto - mniejsze potem rozczarowanie. My ich kochamy - tak po ludzku - a oni tak naprawdę - żerują na tym. Bo ni cholery nie kumają co znaczy " po ludzku". To jest dobre - co jest dla mnie dobre. My Ludzie - mamy potrzebę uczuć wyższych, a to czego brakuje naszym autikom to właśnie to. Bronimy się przed tą myślą - doszukujemy na siłę czegoś do czego nie są zdolni. Konkludując - mamy przesrane.
Obserwuj wątek
    • aga_sama Re: Moje dziecko ma autyzm 07.01.12, 02:01
      O Matko

      Młody ma kryzys? Co się stało? Co wywołało taki przemyślenia?

      przytulam, głowy do góry...
    • yula Re: Moje dziecko ma autyzm 07.01.12, 02:39
      nieraz sama mam takie myśli :/ Niestety z młodego jest skrajny egoista i ja próbuję mu pokazać że jednak jak będzie zwracał uwagę na innych toteż będzie miał z tego jakieś korzyści, nie wiem czy dobrze robię ale po prostu nie wiem co mam robić, ostatnio przechodzimy kryzys :/
    • pinkdot Re: Moje dziecko ma autyzm 07.01.12, 09:06
      Przykro mi, że tak uważasz i mam nadzieję, że Twój syn odnajdzie drogę do Ciebie i do innych ludzi.
      Nie ma jednak dwóch takich samych dzieci z autyzmem, ja jestem pełna wiary w to, że mój syn da sobie w życiu radę i nic nie jest w stanie zmienić tego mojego optymizmu. Ma autyzm, ale nie jest maszyną, jest indywidualistą, ale uczucia wyższe nie są mu chyba obce, skoro wdrapuje mi się na kolana i mówi "kocham Cię mamo"?
      • basiunia2d Re: Moje dziecko ma autyzm 07.01.12, 09:59
        Rohatyna też tak myślę :(
    • tijgertje Re: Moje dziecko ma autyzm 07.01.12, 10:32
      Nasptepnym raze prosze uprzedzac, ze to nie do czytania dla wrazliwocow, ktorzy sami maja autyzm. :( opis ani troche nie pasuje ani do mnie, ani do mlodego, ani do grupy autystow ktorych znam. Choc zdaje sobie sprawe, ze nie majac pojecia o tym, jak dziecko mysli, mozna odnosic takie wlasnie wraznie. Nic jednak bardzije blednego i bardziej krzywdzacego. Bardzoi ci wspolczuje, ze tak wlasnie myslisz o swoim dziecku:(
      • jeanette_c Re: Moje dziecko ma autyzm 07.01.12, 11:19
        No właśnie, piszesz, że:"Macie obok siebie człowieka , który myśli inaczej niż Wy,...", ale ja też mam ZA i myślę BARDZO PODOBNIE, czasami mam takie niemądre myśli, że nawet cieszy mnie, że synem ma ZA ponieważ mam pobratymcę...
    • mruwa9 Re: Moje dziecko ma autyzm 07.01.12, 12:29
      No i co z tego, ze odstaje?
      Moje dziecko nie jest popsuta maszyna. jest doskonaloscia sama w sobie. Oczywiscie, osoba wymagajaca dozywotniego wsparcia i opieki innych ludzi, ale nie jest wybrakowanym egzemplarzem (co samow sobie zaklada gorszosc). Inne- tak. Gorsze- nie.
      • 3-mamuska Re: Moje dziecko ma autyzm 02.04.12, 21:13
        mruwa9 napisała:

        > No i co z tego, ze odstaje?
        > Moje dziecko nie jest popsuta maszyna. jest doskonaloscia sama w sobie. Oczywis
        > cie, osoba wymagajaca dozywotniego wsparcia i opieki innych ludzi, ale nie je
        > st wybrakowanym egzemplarzem (co samow sobie zaklada gorszosc). Inne- tak. Gor
        > sze- nie.
        Tez tak myśle mruwa.

        Autorka wątku jest po prostu głupia, szkoda mi jej dziecka bo z takim myśleniem matki dziecko będzie czulo ze jest gorsze, a przez to nigdy nie będzie miało skrzydeł do latania.
    • gruba_mamma Re: Moje dziecko ma autyzm 07.01.12, 14:49
      Wiesz, czasem też tak myślę, młoda coraz bardziej idzie do przodu z rozwojem, ale empatii zero.Kiedyś mnie zaskoczyła, bo jak się rozpłakałam przyszła i wytarła mi łzy ręka, ale po chwili miałam wrażenie, ze nie chodzilo o zwykłe pocieszenie "nie płacz mamo", tylko po prostu przeszkadzało jej że coś sie zmieniło na mojej twarzy... Z drugiej strony jak czytałam książkę pisana przez chłopca autystycznego - to na swój sposób jednak współczuł matce problemów, chciał by czuła się dobrze, choc niewiele mógł zrobić, żeby pomóc.Jestem jednak wciąż na etapie, że wierzę, że gdzies coś się kołacze i coś się otworzy , ja odbieram to tak, że młoda jest wciąż emocjonalnie na etapie niemowlęcym - wszak do niemowlęcia idealnie też pasuje ten opis - dobre jest to co dobre dla niego.Chociaż jak młoda ma kilka gorszych dni to myslę dokładnie tak jak Ty, potem mam wyrzuty sumienia, że tak myslę i tak w kółko.
    • backwoodsman Re: Moje dziecko ma autyzm 07.01.12, 15:23
      Rohatyno być może powiem okropne rzeczy, będziesz się wściekać, albo złościć... ale skoro ty uznałaś, że możesz, mogę i ja. Piszesz cytuję:" da się Go tylko poprawić, a to różnica, będzie bardziej lub mniej głupi". Zasadnicza różnica pomiędzy tobą a twoim synem jest taka, że jego da się poprawić (choć dodajesz - tylko), natomiast ciebie poprawić już się nie da i głupia a także egoistyczna pozostaniesz. Przykład z kotem nijak do twego syna nie przystaje, a to dlatego, że kot nie zjada myszy dlatego, że jest pozbawiony uczuć wyższych, a jedynie dlatego, że jest drapieżnikiem, na dodatek mięsożernym. Nie wiem z czego składa się twój jadłospis Rohatyno, ale zakładam, że w jego skład nie wchodzą jedynie pokarmy pochodzenia roślinnego. Czy jak zjadasz wieprzowinkę, wołowinkę, jakąkolwiek wędlinę itd to na tej podstawie można ci zarzucić, że jesteć uczuć wyższych pozbawiona? przykład godny idiotki, bo miałby jakiekolwiek odniesienie do wspomnianego kota, jedynie wtedy gdybyś sugerowała, że kot zje kotkę, która wydała go na świat, co wszakże nie ma miejsca. Jeśli fakt, że ktoś obok ciebie myśli i czuje inaczej niż ty, nie kieruje się twoimi sentymentami sprawia, że ten ktoś w twoich oczach jest godny pogardy to doprawdy jest mi ciebie bardzo żal. Swiadczy to bowiem właśnie o twoim egoiźmie, bo potrafisz myśleć o swoim dziecku jedynie w kategoriach rozczeniowych, zawiódł cię bo nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. Czy ty spełniasz oczekiwania jakie w powszechnym rozumieniu i powszechnie uznawanych normach ma prawo oczekiwać dziecko od matki? Jednym z takich oczekiwań jest bezwarunkowa miłość matki do dziecka, tym bardziej wymagana im bardziej temu dziecku brak życiowej zaradności. Czy o tobie w takim kontekście można powiedzieć, że kumasz co znaczy traktować swoje dziecko "po ludzku". W twoim mniemaniu ty je po ludzku traktujesz, bo na nim nie żerujesz? Rohatyno w jednym się z tobą zgodzę - masz rzeczywiście przesrane, ale nie dlatego, że masz autystyczne dziecko. Masz przesrane, bo przypisujesz sobie zdolność empatii i zdolność do uczuć wyższych, gdy w istocie masz te cechy nie w pełni rozwinięte. Jestem ojcem chłopca, a właściwie już mężczyzny dotkniętego autyzmem. Udało się go poprawić na tyle, że jest wysoko funkcjonujący i czuje, że jest kochany. Ja wiem, że autyzm oddziaływuje niszcząco również na psychikę rodziców, ale jakoś ciebie nie jest mi żal. Żal mi twojego syna, bo tak jak piszesz jego nie da się naprawić, może poprawić w co też wątpię, bo przy takiej matce zakrawa to na cud
      • gruba_mamma do backwoodsman 07.01.12, 16:01
        jeśli tak oceniasz rohatynę na podstawie tego jednego posta to uważam, że grubo przesadzasz, każdy ma chwile zwatpienia i doły i po to jest m.in. to forum żeby się tym podzielic.Żeby parę matek zobaczyło że nie są złymi matkami, bo zdarzyło im się zle pomysleć o swoim dziecku.Bo ktoś inny też tak ma.Matki dzieci pełnosprawnych czasem mają ich dość ( dosłownie) a co dopiero matka która musi być 24/h dyspozycyjna i efekty sa lub nie ma. jesli całe zycie myslałeś tylko optymistycznie, dobrze i zawsze idealnie rozumiałeś swoje dziecko to gratuluję i podziwiam i nie jest to złośliwość.Tyle, że nie każdy ma tak wytrzymałą psychikę, większość czasem przechodzi chwile załamania i TO JEST NORMALNE.
        • backwoodsman Re: do backwoodsman 07.01.12, 17:30
          Gruba_mammo Ja nie neguje uczuć Rohatyny, i nie pozbawiam jej prawa do przechodzenia załamań i dzielenia się swą rozpaczą. Ja się sprzeciwiam temu, by Rohatyna pozbawiała inne matki nadziei na to, że ich dzieci będą lepiej funkcjonować. Rohatyna nie skupia się na swoim dziecku i na swojej rozpaczy. Ona próbuje innych zniechęcić do pracy nad dzieckiem, stwierdzając, że to nic nie da, bo nie naprawią a jedynie naprawią a dziecko i tak głupie zostanie. Ja się nie godzę na to by obrażała mojego syna, on nie funkcjonuje jak maszyna i nie jest głupi. Ja nie zawsze rozumiałem swojego syna i nigdy w pełni go nie zrozumiem. Ja też przechodziłem ciężkie chwile i nie raz w odosobnieniu płakałem przygnieciony ciężarem problemów, tyle tylko, że nigdy nikogo kto ma dziecko z autyzmem nie przekonywałem, że jego starania nie mają sensu bo dziecko i tak glupie będzie. Każdy przypadek autyzmu jest inny i nie można stawiać wszystkich pod kreską, a Rohatyna to robi nie pomyślawszy przez chwilę co poczuje młoda kobieta, świeżo po diagnozie, gdy trafi tu szukając wsparcia i pomocy i przeczyta jej post. To jest świadectwo posiadania przez nią uczuć wyższych i empatii, czy egocentryzmu i egoizmu, bo skoro ja straciłam nadzieję to innym też odbiorę...
        • rohatyna Re: do backwoodsman 07.01.12, 17:45
          backwoodsman,

          Nie obrażam się na Ciebie mimo obrzydliwego ataku personalnego na mnie - w pewnym sensie - zasłużyłam sobie na to. Niepotrzebnie aż tak się rozwodzisz nad przykładem z kotem- widzę , że w przeciwieństwie do innych nie zrozumiałeś ani kontekstu - ani sensu.Wbrew temu co piszesz, nie jestem złą matką ,ani też nie jestem głupia, a dzieci moje - w tym - a właściwie głównie Michała - kocham nad życie. Poświęciliśmy dla Niego wszystko, podporządkowaliśmy - pewnie też kosztem zdrowych chłopców - pod Niego - całe nasze życie. Lata terapii, leczenia, turnusy rehabilitacyjne, rezygnacja mojego męża z aktywności zawodowej - tak aby każdą minutę poświęcić na terapie i opiekę nad Michałem. Wszystko po to , żeby umiał żyć w tym świecie , kiedy nas już zabraknie. I wszystko na nic - nie będzie umiał. Czyli oznacza to, że nie będę mogła spokojnie umrzeć - i powiedzieć - poradzi sobie ! Nie poradzi. Kiedy wraz z jego pełnoletnością dotarła do mnie ta myśl - przeraziła mnie okropnie.Nikt mnie nie pytał czy chcę mieć autystyczne dziecko - i powiem wprost - nie chcę. Chcę mieć zdrowe piękne dzieci bez problemów zdrowotnych, a jeszcze tak skomplikowanych jak autyzm. Jednakże w sytuacji zastanej - stanęłam na wysokości zadania - bezwarunkowo oddałam serce, czas, pieniądze i miłość temu najbardziej pokrzywdzonemu przez los - mojemu Miśkowi.... I wszystko na nic. Właśnie ma depresję i myśli samobójcze. Wie , że jest inny, a nie umie inaczej. Wszystko można mi zarzucić , ale na pewno nie to , że jestem złą matką. Myślę , że Twój atak na mnie to nagromadzona frustracja, z którą wiem to najlepiej - nie umiesz sobie poradzić . Nie staraj się być bardziej Święty niż Papież i nie krytykuj w tak personalny sposób osoby o której tak naprawdę nic nie wiesz - głupia, egoistka,z zanikiem empatii,okropna matka - myślę że masz większy problem sam ze sobą niż się do tego przyznajesz, stąd taka zjadliwość i złośliwość w Twoim wpisie.
          • backwoodsman Re: do backwoodsman 07.01.12, 19:05
            Rohatyno, starałem się w odpowiedzi na post grubej_mammy wyjaśnić czym się kierowalem pisząc w taki a nie inny sposób. Jeśli nie przeczytalaś to zechciej jeśli czytałaś to widać niewiele z tego zrozumiałaś. Spytam więc raz jeszcze kto dał ci prawo określać mojego syna słowem głupi czy twierdzenia że jest w jakiejś mierze maszyną? Czy ty go znasz? Jeśli nie pamiętasz co pisałaś w swoim poście to ci przypomnę: " Nic Wam nie pomoże , ani terapie, ani leczenie, ani wszystkie zabiegi żeby naprawić Człowieka. Nie naprawicie Go, i nie zmienicie. Zawsze będzie inny, upośledzony społecznie i empatycznie a często mimo naszego mentalnego sprzeciwu - i intelektualnie, zawsze będzie odstawał od innych i zawsze będzie zdany na Was. Jeśli liczycie na to, że da się Go naprawić - jesteście w błędzie - da się Go tylko poprawić -a to różnica, będzie bardziej lub mniej głupi, Smutne to - ale dobrze wiedzieć co Was czeka. Macie obok siebie człowieka , który myśli inaczej niż Wy, czuje inaczej i gdyby tak był kotem , a Wy zmniejszylibyście ię o rozmiarów myszy, bez skrupułów by Was pożarł - bo wyższe uczucia , którymi się kierujecie - są mu zupełnie obce. Przypisywanie Mu sentymentów jakimi sami się kierujemy - to błąd" Sugerujesz że nie potrafię odróżnić liczby pojedynczej od mnogiej? Ty nie piszesz - nic mi nie pomoże, nie naprawię,nie zmienię, jestem w błędzie... ty piszesz, że również ja nie naprawię, nie zmienię, jestem w błędzie, nic mi nie pomoże. Kto dał ci prawo do tego by wmawiać mi takie bzdury, przy czym nie tyle, co wyrażnie podkreślilem, chodzi mi o mnie ile o inne matki, które dopiero dopiero teraz zmierzą się z tym wyzwaniem, a ty na starcie odbierasz im wszystko zupełnie bezprawnie. I jeśli coś mnie frustruje to właśnie i jedynie to. Ty nie piszesz o sobie i swoim dziecku, ty piszesz o nas nie pytając czy możesz tak pisać o moim synu. On ma świadomość swojej inności, ale też potrafi myśleć i jakby przeczytał ten twój post, dotknęłoby go to do żywego. Rozpacz tak cię zaślepia, że jest ci obojętne co poczuje mój syn, gdy przeczyta co o nim myślisz? mnie to obojętne nie jest i nie zgadzam się na to byś stawiała mego syna poza nawiasem społeczeństwa - jest tegorocznym maturzystą, na tyle udało się go poprawić. Owszem ma znaczne deficyty jeśli chodzi o interakcje społeczne i inaczej postrzega pewne rzeczy,jest mniej sprawny fizycznie ale intelektualnie jest znacznie powyżej tzw normy normalnych ludzi. Nie odpowiedziałaś tak naprawdę na stwierdzenia jakie zawarłem w odpowiedzi na post grubej_mammy i nie zamierzam dalej z tobą polemizować. Bądź jedynie tak dobra i wyjaśnij i mnie i innym czemu wmawiasz innym że ich dzieci będą takie jak twoje zupełnie ich nie znając, czemu to ma służyć? Ty straciłaś nadzieję i nieznośna jest dla ciebie myśl, że inni ją mają?
            • rohatyna Re: do backwoodsman 07.01.12, 19:27
              Nic nie rozumiesz. Ja bardzo się cieszę , że Twój syn sobie radzi i że nie jest upośledzony. Mój Michał też w tym roku będzie zdawał maturę i jestem dobrej myśli co do jej przebiegu i skutku.Tylko tak naprawdę - co z tego wynika? Zafiksowałeś się na tym , że wszystko jest ok - a nie jest. Ma dziewczynę ? Ma zdrowych przyjaciół ? Ma życie towarzyskie odpowiednie dla wieku? dzwonią do Niego koledzy i wyciągają na randki bądź na piwo?Jeździ na spływy kajakowe i umawia się z kumplami na koncerty? słowem - żyje jak każdy inny nastolatek? kupuje w tajemnicy przed starymi prezerwatywy i ściska się w bramie z koleżankami?, zastanawia się czy by nie zapalić marychy? Czy jest zwykłym nastolatkiem - nie jest! Wykluczenie społeczne - to śmierć cywilna- póki jesteś - zaradzisz temu - a co jak zejdziesz? Głupio być pesymistą ale jeszcze głupiej być głupim.
              • k.falernowa Re: do backwoodsman 09.01.12, 12:22
                witam szanowną panią. pozwolisz że się przedstawię? jestem 30-letnią głupią zepsutą maszyną bez uczuć wyższych. miło mi poznać tak cudownie rozwinięty byt posiadający pełnię człowieczeństwa.

                wiesz, co jest w twoim obrazku nie tak?

                jedna, prosta rzecz: nigdy nie żyłam jak typowe dziecko czy typowy nastolatek, a teraz nie żyję jak typowy dorosły. to absolutnie prawda i nie będę się z tym sprzeczać. tylko wiesz co? mi jest z tym dobrze. poważnie. rozumiem, że dla ciebie ta "normalność", znajomi, spływy kajakowe czy koncerty, o maryśce nie wspomnę ;-) bycie z ludźmi, w społeczeństwie, w grupie - to w życiu najważniejsza rzecz. tak funkcjonujecie, wiem. ja nie. nie czuję się nieszczęśliwa z powodu braku grupy znajomych, nie jeżdżenia na te spływy czy nie chodzenia na te koncerty. przecież nikt mi nie zabrania tego robić, no nie? tyle, że mnie to nie interesuje. najwyraźniej twojego syna też.

                czemu tak bardzo zależy ci, żeby twój syn robił rzeczy, które go nie interesują?

                pytanie w zasadzie retoryczne, nie zaglądam tutaj i szczerze mówiąc nie wiem, czy przeczytam odpowiedź. ale spróbuj odpowiedzieć sobie, to może być dla was obojga interesujące.
                • katja.asd Re: do backwoodsman 09.01.12, 16:28
                  NT myślą, że autystycy patrzą na nich z podziwem i marzą, żeby być tacy jak oni. Przykro mi, wcale nie.
                  Wśród autystyków krąży opinia, że NT są tępi. To oczywiście stereotyp, ale ciekawe jak byście się czuli, gdybyście byli traktowani cały czas w ten sposób?
                  "Daj spokój, to NT, i tak nie zrozumie..."
                  "Jak na NT jesteś wyjątkowo inteligentny..."
                  "To NT, co on może o tym wiedzie?"
                  "Nie zamierzam dyskutować z neurotypowymi..."
                  "Idź sobie Fakt poczytać."
                  "Hahahaha, patrzcie jaki debil, on ma chyba zespół NT!" (tak jak dzieciaki mówią o zespole Downa)

                  "Tylko NT mógłby to przeżyć!"
                  https://images2.wikia.nocookie.net/__cb20101213150413/uncyclopedia/images/b/b0/Phineas_Gage_CGI.jpg

                  Wtedy zapewne byście usiłowali przekonać, że wcale nie jesteście upośledzeni, umiecie coś więcej niż pitolić o wdziękach Maryni i w ogóle co za chamstwo.

                  Obrazek z mocno złośliwego artykułu Neurotypical Syndrome (po angielsku).
                  • roseanne Re: do backwoodsman 09.01.12, 17:26
                    hm, interesting :)

                    znaczy artykul na wiki - znam osobiscie kilku Aspich, lacznie z moim synem i jakos nie zauwazylam u nich az takiej nienawisci do otoczenia

                    z perspaktywy czasu - terapie ktore byly stosowane w naszy, przypadku to glownie zajeciowa - by wyrobic odpowiedni chwyt i ulatwic zycie codzienne - najbardziej porownalabym to fizykoterapii po wypadku, zreszta wiele dzieci korzysta z zajec korekcyjnych,, chocby z powodu oslabienie napiecia miesniowego

                    druga terapia to psychoterapeuta - ktos spoza najblizszego kregu rodziny i szkoly, z kim sobie mozna po prostu pogadac i wyladowac frustracje, Mlody sam decyduje kiedy i w jakiej czestotliwosci chca sie spotykac
                  • k.falernowa Re: do backwoodsman 09.01.12, 19:01
                    > NT myślą, że autystycy patrzą na nich z podziwem i marzą, żeby być tacy jak oni
                    > . Przykro mi, wcale nie.

                    dziękuję, ale nie skorzystałabym z tej opcji.

                    > Wśród autystyków krąży opinia, że NT są tępi.

                    fakt. niemal każdy z za czy wysokofunkcjonujący, którego poznałam, przynajmniej przez pewien czas swojego życia miał takie wrażenie. tak że widać opinia jest obustronna - oni nas mają za głupich, my ich, a całość wynika po prostu z tego, że myślimy i mówimy diametralnie różnymi językami... ciekawe, czy to jest do przeskoczenia?
                  • tata.po.30 bardzo neurotypowe... 10.01.12, 08:56
                    > Wśród autystyków krąży opinia, że NT są tępi

                    To bardzo neurotypowe. Prawie każdy uważa, że ma inteligencję powyżej przeciętnej.
                    • k.falernowa Re: bardzo neurotypowe... 10.01.12, 15:43
                      nie chodzi o iq powyżej przeciętnej. chodzi o to, ze jak NT zatnie się w swoich emocjach, jeżeli podejdzie do dowolnej rozmowy osobiście, emocjonalnie - to nie ma najmniejszej bodaj możliwości wytłumaczenia mu czegokolwiek, nawet, jesli mija się z prawdą i logiką o lata świetlne. co zresztą tutaj też ładnie widać.
                      • tata.po.30 Re: bardzo neurotypowe... 10.01.12, 16:18
                        Pisząc "prawie każdy" miałem rzeczywiście na myśli *prawie każdego* - nie tylko osoby z ASD, ale też i NT, w tym samym stopniu.

                        Co do zacinania się ASD'eków- generalnie zgoda. Trudno czasem przeskoczyć fakt, że nie wszystko da się zrozumieć, rozłożyć na czynniki pierwsze i przeanalizować logicznie. Zwłaszcza, że logiczne jest to, co ja uznam za logiczne. Trybiki często pracują zupełnie niepotrzebnie.

                        A co do mierzalności IQ - no, tak się uważa. Generalnie niby tak, ale jestem sceptyczny:
                        1) Zwłaszcza u dzieci z ASD. Interakcja z psychologiem często przysłania lub znacznie utrudnia koncentrację na zadaniu.
                        2) Starsi mogą wyćwiczyć rozwiązywanie zadań z testów, które są przecież dość typowe.
                        3) USA już próbowały sortować imigrantów na podstawie wyników testów na inteligencję. Praktycznie wszyscy potencjalni imigranci okazywali się matołami, co znacznie wzmocniło przeciwników imigracji. Dopiero po jakimś czasie domyślono się związku między wynikami a faktem, że testy były po angielsku i zawierały pytania o prezydenta, popularne w USA reklamy itp.
                        4) A poważniej - SAT dla uczniów sprawdza się niewiele lepiej, niż testy imigrantów.
                        • k.falernowa Re: bardzo neurotypowe... 10.01.12, 16:28
                          w sumie, to pisałam o zacinaniu się NT ;-)

                          badanie takimi testami dzieci w zasadzie i tak ma duży margines błędu. w sumie, u dorosłych też ;-) natomiast jest to niewątpliwie jakiś tam wskaźnik, który można w miarę obiektywnie sprawdzić i porównać. wystarczy ustalić zakres wahań, zależnych od warunków zewnętrznych i czynników wewnętrznych, u każdego rozwiązującego test. 5 czy 7 punktów można uznać jeszcze na upartego za mieszczenie się w tym zakresie - ale jeśli różnica będzie wynosić 20 czy 50 punktów, to żadne wahania związane z samopoczuciem, nastrojem czy innymi czynnikami, i tak tego nie zniwelują.

                          nie chodzi o zmierzenie różnicy tylko proste stwierdzenie "więcej - mniej"

                          fajna dygresja nam wyszła ;-)
                          • tata.po.30 Re: bardzo neurotypowe... 10.01.12, 16:50
                            > w sumie, to pisałam o zacinaniu się NT ;-)

                            Aha, no rzeczywiście :) I miałaś rację. Bo i jedni, i drudzy się zacinają. Tyle że z nieco innych powodów. A efekt często ten sam. Pozdrawiam.
                    • k.falernowa Re: bardzo neurotypowe... 10.01.12, 15:50
                      tata.po.30 napisał:
                      > To bardzo neurotypowe. Prawie każdy uważa, że ma inteligencję powyżej przeciętnej.

                      i celowo jako osobny wątek: chciałam zauważyć, że w zasadzie IQ jest czymś mierzalnym. można sprawdzić i porównać, nie trzeba "uważać".
                • rohatyna DO K.FALERNOWA 14.01.12, 13:46
                  k.falernowa napisała:

                  > jedna, prosta rzecz: nigdy nie żyłam jak typowe dziecko czy typowy nastolatek,
                  > a teraz nie żyję jak typowy dorosły. to absolutnie prawda i nie będę się z tym
                  > sprzeczać. tylko wiesz co? mi jest z tym dobrze. poważnie. rozumiem, że dla cie
                  > bie ta "normalność", znajomi, spływy kajakowe czy koncerty, o maryśce nie wspom
                  > nę ;-) bycie z ludźmi, w społeczeństwie, w grupie - to w życiu najważniejsza rz
                  > ecz. tak funkcjonujecie, wiem. ja nie. nie czuję się nieszczęśliwa z powodu bra
                  > ku grupy znajomych, nie jeżdżenia na te spływy czy nie chodzenia na te koncerty

                  > . przecież nikt mi nie zabrania tego robić, no nie? tyle, że mnie to nie intere
                  > suje. najwyraźniej twojego syna też.

                  Odpowiem jednak - może przeczytasz. Cieszę się , że nie czujesz się nieszczęśliwa. Naprawdę. ale mój syn się czuje, Pragnie tego, pragnie przyjaciół - a nie ma. Chce a nie umie , stąd Jego i moje frustracje.
                  Chciałabym także , żebyś i Ty zastanowiła się nad czymś. Czy inni czuję się z Tobą szczęśliwi? ?. Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się nad tym ? Nie wiem - Rodzice, Rodzeństwo? Ci którzy Cię kochają? Kiedy zapytałam o to mojego syna - z rozbrajającą szczerością odparł , że tak naprawdę to niewiele Go to interesuje -:)

    • gepardzica_z_mlodymi Re: Moje dziecko ma autyzm 07.01.12, 15:59
      Po trudnych dniach i zawiedzionych nadziejach, przychodzi nowa nadzieja i łatwiejsze dni.
      Tego Tobie, Rohatyno, życzę.
      • an_7 Re: Moje dziecko ma autyzm 07.01.12, 17:31
        Ja bym nie generalizowała. Znam wrażliwych autystów i NT kompletnych egoistów. Rozumiem chwile zwątpienia, ale są dzieci z dużo gorszymi chorobami niż autyzm. Dla naszych dzieci jest jeszcze nadzieja.
        Z drugiej strony, po co poprawiać. Ja bym nie chciała, żeby mnie naprawiali na siłę.

        • legenda3 Re: Moje dziecko ma autyzm 07.01.12, 18:23
          Mnie się nasuwa jeszcze jedn myśl, nie każdy NT potrafi dobrze sobie radzić, być samodzielny i zadowolony z siebie i swojego życia. Oczywiście z założenia ma łatwiej niż autysta i pewnie jako dziecko nie sprawia aż tylu problemów, ale byłabym daleka od generalizowania, że mogę umrzeć spokojnie mając zdrowe dzieci NT.
      • halogen75 Re: Moje dziecko ma autyzm 07.01.12, 18:17
        Mój syn dziś wylał mi napój na dywan, ale też mój syn dziś wszedł mi zupełnie spontanicznie na kolana i się przytulił.
        Mój syn właśnie zasnął i wiem, że przez to będę miała przesraną noc ale mój syn dziś zasnął pierwszy raz przy mnie trzymając mnie za rękę, a nie w osamotnieniu, które zawsze stawiał na piedestał.
        Mój syn dziś nie tolerował butów i notorycznie je zdejmował ale mój syn dziś pierwszy raz od pół roku dał sobie umyć lewą rękę.
        Mój syn dziś rozsypał ziemię z kwiatków na podłogę ale mój syn dziś pocałował mnie standardowo robiąc z ust dziubek, a nie otwartą buzią z nadmiarem śliny pozostawionej na mym poliku.
        Mój syn dziś rozpłakał się dostając histerii z niewiadomych przyczyn ale mój syn dziś wlał mi herbaty z małego dzbanka do mojej filiżanki.
        Mój syn, mój autystyczny syn.

        Być może jutro mój syn nie wyleje mi niczego na dywan ale nie będzie chciał się przytulić. Być może jutro mój syn nie zaśnie późnym popołudniem i da tym samym pospać w nocy ale zrobi to znów w upragnionym osamotnieniu. Być może mój syn jutro założy normalnie buty ale znów umyje tylko jedną, prawą rękę. Być może jutro mój syn nie wywali ziemi z kwiatków na podłogę ale też nie da buzi robiąc dziubek. Być może jutro mój syn nie popłacze się ani razu ale wyleje herbatę na podłogę zamiast do filiżanki...
        Być może....

        Mój syn ma autyzm. Miał ten autyzm wczoraj, ma dzisiaj, będzie miał jutro i pojutrze, zawsze ale mój syn nie jest w związku z tym głupi. Mój syn zrobił dziś dużo rzeczy, które powodują na co dzień, że mam przesrane ale mój syn zrobił też dziś dużo rzeczy, które na zawsze zapamiętam choćby się miały już nigdy nie zdarzyć i nie powtórzyć.

        Rohatyno, weź porządny, głęboki drugi wdech, ok? Ja wiem, że jest przesrane, że będzie jeszcze nie raz przesrane, a może nawet zawsze będzie przesrane i wyżyj się emocjonalnie, wyrycz, wykrzycz, a potem w ramach zbilansowania całości uświadom nas laików i nowicjuszy również o tych dobrych stronach. Jesteś doświadczoną matką i wiesz, że te dobre strony też istnieją i nawet jeśli jest ich mało i są wręcz policzalne na palcach u jednej ręki to jednak są. Jeśli ja to wiem, ja, mama autystycznego 2-letniego chłopca i 9-letniej chorej na zanik mięśni dziewczynki, to Ty jako mama 18 mężczyzny wiesz to tym bardziej.

        Mocno przytulam i choć Twoje słowa mocno uderzą w niejednego czytającego, bo chciałaś by uderzyły, choć niejeden poczuje wylany kubeł lodowatej wody na swoją głowę, bo chciałaś by poczuł to jednocześnie staram się Cię zrozumieć i poniekąd rozumiem....

        --------------------------------------------------------------------
        "Człowiek, który podjął decyzję, by zwyciężyć, nigdy nie powie "niemożliwe"...

        • rohatyna do halogen i innych 07.01.12, 18:36
          Ja Was przepraszam , strasznie przepraszam........ ja nie chcę Wam odbierać nadziei, bo nadzieja jest zawsze, i dobrych chwil tak naprawdę jest więcej niż złych. To ja mam problem i tak jak napisałaś halogen - chciałam żeby Was zabolało jak i mnie boli. Podłe to i niepotrzebne. Ja jestem bardzo " emocjonalna" - coś się dzieje - muszę to wyrzucić, siadam na forum i piszę swoje przemyślenia - od razu mi lżej, mniej mnie obchodzi wtedy czym taka wiedza jest dla Was.Trzeba walczyć o nasze dzieci - niechaj jednemu na 100 się uda - to już sukces. Może i mój Misiek wyjdzie na prostą, dziś jakoś bardziej z sensem werbalizuje swój stosunek do świata i szuka bardziej przytomnie rozwiązań , których wczoraj jeszcze w ogóle nie brał pod uwagę. Chociaż ..... oświadczył mi właśnie 10 minut temu, że chciałby zostać ojcem..... rany! myślę, że na to to już zupełnie nie jestem przygotowana!!!
          • halogen75 Re: do halogen i innych 07.01.12, 18:56
            Rohatyno, ale ja się nie gniewam:) Jeśli chodzi o mnie nie musisz mnie przepraszać, bo tak jak napisałam, ja Cię rozumiem, najnormalniej Cię rozumiem:) Wiesz ile razy mam ochotę tu wejść i napisać, że mam to wszystko w d..., że mam dość, że najnormalniej w świecie piep...ę to wszystko, bo to jest po prostu bez sensu? Wierz ile razy po cichu bluźnię albo bluźnię na głos jak dzieci nie słyszą na to wszystko? Ile razy wyję, nie śpię, pytam ścian i sufitu w nocy "dlaczego", ile razy myślę, że to tylko zły sen, że to niemożliwe, niesprawiedliwe, nienormalne, absurdalne, beznadziejne, ile we mnie wiary i niewiary, nadziei i braku nadziei, ile miotania emocjami, huśtawek nastroju, ile razy wściekam się kiedy robię coś tysięczny raz, mówię coś tysięczny raz, a tu jak grochem o ścianę?
            Dlatego rozumiem. Kiedy tylko to przeczytałam wiedziałam, że masz po prostu gorszą chwilę, że masz chwilę załamania, że wciąż mimo lat nie możesz tego w pewien sposób do końca przetrawić, zrozumieć, że jest źle i stąd ten wątek. To nie jest zły wątek wiesz? To wątek człowieka, kobiety, matki, istoty żyjącej, czującej, dziś akurat załamanej, bez wiary, bez nadziei, sfrustrowanej, wkurzonej na świat, na Boga, na ludzi, na wszystko co się rusza... i powiem Ci, że akurat ja nawet przez sekundę nie pomyślałam, że nie kochasz swojego dziecka. Ty to napisałaś właśnie dlatego, że je kochasz. Ja napisałam swoją odpowiedź używając przeciwstawień, ale zrobiłam to celowo. Nie chciałam pisać jak jest słodko i pięknie, bo nie jest ale nie chciałam też pisać, że jest totalny kanał, bo też nie jest.
            Głowa do góry, jutro kolejny dzień, pewnie przesrany ale może chociaż przesrany bardziej na stronę mniej;)
          • backwoodsman Re: do halogen i innych 07.01.12, 19:30
            Rohatyno, wszystkiego dobrego, chcę tylko dodać, że podobnie jak ty sięgnąłem po skrajne środki jedynie po to by ci uświadomić, że niektórych twój ból i to co w jego efekcie powstało może zaboleć równie mocno, nawet jeśli tego bólu zaznac nie chcą. Wiem, że nie łatwo myśleć o innych gdy człowiek ma chwilę zwątpienia. Mój syn jest wysokofunkcjonujący i z pewnością jest mi obecnie dużo lżej niż tobie pozornie więc powinienem cię tym bardziej rozumieć i rozumiem, tylko poraził mnie wydźwięk twych słow. Bo słowa mogą wiele, bardzo wiele... z pewnością zrozumiesz co mam na myśli gdy zerkniesz pod ten link:www.youtube.com/watch?v=Hzgzim5m7oU
            • halogen75 Re: do halogen i innych 07.01.12, 19:40
              Amen;)
            • rohatyna backwoodsmen 07.01.12, 19:41
              Wklejam jeszcze raz, żeby nie umknęło bo myślę , że ważne.
              Nic nie rozumiesz. Ja bardzo się cieszę , że Twój syn sobie radzi i że nie jest upośledzony. Mój Michał też w tym roku będzie zdawał maturę i jestem dobrej myśli co do jej przebiegu i skutku.Tylko tak naprawdę - co z tego wynika? Zafiksowałeś się na tym , że wszystko jest ok - a nie jest. Ma dziewczynę ? Ma zdrowych przyjaciół ? Ma życie towarzyskie odpowiednie dla wieku? dzwonią do Niego koledzy i wyciągają na randki bądź na piwo?Jeździ na spływy kajakowe i umawia się z kumplami na koncerty? słowem - żyje jak każdy inny nastolatek? kupuje w tajemnicy przed starymi prezerwatywy i ściska się w bramie z koleżankami?, zastanawia się czy by nie zapalić marychy? Czy jest zwykłym nastolatkiem - nie jest! Wykluczenie społeczne - to śmierć cywilna- póki jesteś - zaradzisz temu - a co jak zejdziesz? Głupio być pesymistą ale jeszcze głupiej być głupim.
              • czarna_ida Re: 07.01.12, 20:46
                Rohatyno, to co piszesz moze wielu z nas, otworzyć oczy szerzej, stety czy niestety, poznalam rodzicow doroslych autystow, w roznym stopniu funkcjonowania, i powiem tak byli to ludzie bardzo zmeczeni, z problemami rodzinnymi, malzenskimi...
                Moje dziecko ma prawie 8 lat, i niby jestem na poczatku drogi, ale juz mocno dostalam po dupie, i dostaje coraz wiecej. Od rodziny, kolegow z pracy i wlasnego dziecka.. On potrafi przytulic, wejsc na kolana, ale za chwile potrafi tak przylozyc w twarz, lub zbluzgać.. niby nie wie co to znaczy.. Ale mnie boli...
                mam klopoty zdrowotne, ale jak to mowią zacisnąc trzeba zeby, bo ja nie pochoruje, ani nie polozę się, bo mi nikt na to nie pozwoli.. Nie ma mnie najpierw, jest dziecko, maz, reszta, i na dalekim koncu, ja..
                Nie oczekuje wspolczucia od nikogo, bo kazdy jest skoncentrowany na sobie, problemow nie ma, bo o czym ja mowie ? Moglabym mowic kurom o kosmosie :-(
                A jeszcze przyjeb... tak ze buty spadną..
                O finansach nie wspominam, bo mi zaraz ''dobrzy ludzi'' takie rady dadzą ze opada wszystko..
                Przymierzam sie isc do psychiatry, zeby pogadac, zrobic porzadek, ale ile mi to zajmie ?
                Jak ''przejrzę'' swoje zycie to się zastanawiam i dochodzę do wniosku.. Jakim musiałam być skurw..w poprzednich wcieleniach ze w obecnym, mam to co mam.. Jesli to jest kocie 8 wcielenie, to mam czysciec za zycia, i pewnie od razu pojdę do nieba po smierci...
                wybaczcie ten moj takze smutny post...
                • gepardzica_z_mlodymi Re: 07.01.12, 21:29
                  Bo to wszystko jest jak huśtawka równoważna, z przeciążeniem z jednej strony...
                  Mój 6,5 - letni syn przytulił dziś mocno swojego 2 - letniego braciszka. Poczułam radość i skomentowałam "O, przytuliłeś brata! Tak się robi, gdy kogoś się lubi!" A on na to "Ale ja go nie lubię. Chciałem mu tylko zgnieść główkę, bo jest taka okrągła".
                  Choćby się nie wiem jak chciało, to z tym dopasowaniem emocjonalnym, empatią będzie zawsze ciężko. To już po tym dwóch latach od diagnozy wiem i czasem mi też trudno zaakceptować, że lżej nie będzie.
                  I nie zgadzam się, że matka kocha bezwarunkowo. Wszyscy przecież mówią o wynagradzającym uśmiechu dziecka za wszystkie trudy, że to daje poczucie sensu i motywuje do dalszych działań. Ja takich uśmiechów nie mam. A jeśli są, to zwykle znaczą co innego. Na cud przemiany dziecka w inaczej funkcjonujące nie liczę. Mam nadzieję, że ja się zmienię i dam sobie radę z rozpaczą, która czasem mnie ogarnia.
              • backwoodsman Re: backwoodsmen 07.01.12, 21:29
                Rohatyno moglibyśmy tak dyskutować do rana i trudno byłoby nam znaleźć wspólną płaszczyznę i zbliżyć nasze spojrzenia na pewne rzeczy. Ty przytaczasz obraz w dużej mierze wyidealizowanego nastolatka, który zarazem ma tworzyć obraz szczęśliwego nastolatka. Równie dobrze jak ja wiesz, że zdrowi też nie miewają dziewczyny, z różnych względów... Mój syn miał przez kilka miesięcy. Mieszkała ponad 100 km od nas więc nie widywali sie co kilka dni, ale woziłem go do Wrocka, gdzie się z nią widywał. Raz pojechał do niej sam pociągiem i była to jego pierwsza w zyciu samodzielna podróż. Pierwsza w życiu samodzielna podróż- miał 17 lat. Świadomie nie napisałem, że to była jego pierwsza miłość, by się na twój sprzeciw nie narazić. Coś do niej czył skoro był na tyle zmotywowany, by samemu pojechać pociągiem na odległość ponad 100 km) Ma pewne grono znajomych, normalnych, zdrowych znajomych, głównie rozmawiają przez komórki i internet, ale co roku jeździ do Wrocka na konwenty miłośników mangi, w lutym chce jechać sam do Katowic na spotkanie z grupą znajomych. Boję się o niego bardzo ale chcę by jeździł sam, by się usamodzielniał. Ty ukazujesz tylko tą jasną, pogodną stronę bycia nastolatkiem. Zapewniam cię, że memu synowi nie doskwiera fakt, że nie zajarał z kumplami jointa. Jest przeciwnikiem wszelkich używek, uprzykrza mi życie bo znów palę (papierosy) nie jeździ na spływy kajakowe, nie musi po kryjomu kupywać prezerwatyw, wie gdzie leżą i wie że gdy sięgnie w to miejsze nie będzie zbędnych pytań. Ma życie towarzyskie odpowiednie dla pewnej części młodych ludzi, jest bardzo aktywny w internecie i ma znajomych, zdrowych, choć widują się w realu rzadko. Czemu pisząc o życiu nastolatka nie napisałaś, że duża część pije w bardzo młodym wieku alkohol, że biorą prochy (ty ładnie to przedstawiasz jako zajaranie raz na jakiś czas marychy z kumplami) żaden rodzic nie wie na ile burzliwy będzie okres dojrzewania ich dzieci. Młodzież nie tylko na spływy kajakowe jeździ i na koncerty. Ty cały czas oczekujesz, że dziecko powinno spełnić twoje wyobrażenia o fajnej młodości. Nie sądzę, że mój syn nie jest szczęśliwy bo nie oszołomił się ani razu marychą, zna smak alkoholu i wina i wódki i piwa. Był oszołomiony umiarkowanie alkoholem gdy we trójkę z dwoma kolegami z podstawówki witali nowy rok. On nie czuje się wykluczony społecznie, nie lubi wychodzić z domu - znajomych ma w necie (wykluczasz go ty w jakimś sensie nie przystaje do twojego wzorca - a musi?). Jest pogodnym chłopakiem i mnie a mam podstawy sądzić, że jemu również nie przeszkadza, że nie jest zwykłym nastolatkiem. Bywa, że zwykłe nastolatki chodzą naćpane - on nie (pewnie ci szkoda, że jest o te doznania uboższy, mnie nie), bywa, że wracają do domu pijane - on nie, bywa że są agresywni i wyżywają się na słabszych - on nie, bywa że popełniają przestępstwa - on nie, bywa że znęcają się sadystycznie nad zwierzętami i nie tylko - on nie. Te nastolatki, naćpane, pijące - nadużywające alkoholu, popełniające przestępstwa, też nie są wykluczone, nie są dotknięte śmiercią cywilną... Jesteś pewna, że ich matki są szczęśliwe i usatysfakcjonowane ich życiem. Rohatyna wszystko ma dwie strony medalu, ty uczepiłaś się jednej, udając, że druga nie istnieje. Mój syn z pewnością nie żyje pełnią szczęścia, są rzeczy których brak odczuwa, ale nie jest wykluczony społecznie, no chyba że ty go wykluczyłaś, ale ty to nie społeczeństwo... Komu z twoich zdrowych znajomych niczego nie brakuje i żyje pełnią szczęścia? Rozejrzyj się wokół siebie, ci zdrowi borykający się z problemami finansowymi, hipoteką, kredytami, nie zaczynają czuć się wykluczeni społecznie, gdy z żadnej strony nie ma pomocy i komornik wisi u drzwi, a pacjenci w związku z obecną sytuacją? Rohatyno rozejrzyj się wokół siebie nie przesłaniając oczu autyzmem i będziesz wstrząśnięta liczbą zdrowych wykluczonych i nie radzących sobie życiowo młodych ludzi, bez pracy i perspektyw, nie mających kasy ani na koncerty, ani na spływy kajakowe, dla których jakąś formą ucieczki jest marycha zajarana z kumplami, na początek...
                • legenda3 Re: backwoodsmen 07.01.12, 23:06
                  No moze nie ujelabym tego wszystkiego w czarny scenariusz, ale zgadzam sie co do tego, ze nastolatki robia wiele glupich i niebezpiecznych rzeczy wlasnie dlatego, ze nie sa autystami i nie chca byc wykluczeni z grupy. Wtedy to ich wlasciwe spoleczne zachowanie (robimy to co grupa, nasi przyjaciele, koledzy z klasy, sasiedzi) moze byc o wiele gorsze niz autystyczne "nic sobie nie robienie z opinii innych".
                  I zeby bylo jasne, nie potepiam Rohatyny, mysle, ze miala zly dzien i musiala wywalic z siebie frustracje. Nie sadze tez zeby komus jej opinia zaszkodzila. Kazdy z nas kocha swoje dziecko i chce dla niego jak najlepiej, co nie kloci sie z tym, ze dzieci autystyczne potrafia zachowywac sie naprawde we wkurzajacy i dobijajacy sposob i ze autyzm potrafi pozbawic rodzicow wlasnego zycia, rozwalac rodziny, tracic przyjaciol. Niemniej czlowiek jest tak zrobiony, ze nadzieja, nawet niewielka pozwala mu sie pozbierac, wykonywac obowiazki, szukac jasnej strony w bardzo trudnej sytuacji, wierzyc, ze wszystko bedzie dobrze.
                • rohatyna Re: backwoodsmen 08.01.12, 01:06
                  Rzeczywiście patrzymy na sprawy inaczej. Ja oprócz Michała mam dwóch starszych zdrowych całkiem synów . Mam więc skalę porównawczą i wiem jak funkcjonuje zwykły nastolatek. Samo to , z wozisz Go do dziewczyny, to że ma znajomych - ale w necie - już jest oznaką , że nie jest ok. Moi synowie nie znęcają się nad słabszymi, nie palą też marychy i nie piją nadmiernie. Studiują , pracują i wspierają jak mogą Michała, bo tak zostali wychowani i taką czują potrzebę. Między zdrowym chłopcem - a moim Michałem jest jednak przepaść niezmierzona i stąd mój ból, że mimo wszelkich starań - nie umiałam tego zmienić. Ja mu mówię "ładnie , że pozbierałeś rozsypane zakupu tej Pani - bardzo jej pomogłeś, jest starsza i ciężko byłoby jej samej" a On mi na to " pozbierałem bo zatarasowała drogę i nie mogłem przejść" Ja o niebie - On o chlebie. I tak jest na każdym kroku - przepaście coraz większe. Wszystko wiem - Inny Świat- Inny człowiek- Inna mentalność- ale ciężko jednkowoż i czegoś żal........
                  • backwoodsman Re: backwoodsmen 08.01.12, 03:05
                    Rohatyno... spróbuj zaakceptować fakt, że on jest i pozostanie inny. Wiem, że to niczego nie zmieni, ale za to zmniejszy ból. Jak każdy rodzic, ja również, wiązałem ze swoim synem tyle nadziei i planów, do dnia gdy to wszystko w jednej chwili runęło. Zapewniam cię, że mnie też żal... był wyczekanym i bardzo upragnionym dzieckiem, moim jedynym dzieckiem... Ale zrozumiałem, że muszę zaakceptować i pogodzić się z tym, czego ani ja, ani nikt inny nie jest w stanie zmienić. Odkąd to zrobiłem jest mi lżej... Nie zamierzam na siłę "naginać go" do moich wyobrażeń, czy obrazu mieszkających obok nastolatków. Chcę by żył w swoim świecie, cieszył się swoimi pasjami, nawet jeśli sa typowe dla autystyków, bo widzę, że jest na swój sposób szczęśliwy i nie chcę mu tego odbierać, a że sprawia przy bliskim poznaniu wrażenie dziwaka? Skoro inaczej postrzega świat i ma inną mentalność niech ją zachowa. Nie jest mu łatwo pewne rzeczy zrozumieć, ale próbuje upodobnić sie do innych. Tak czy inaczej jest dla mnie źródlem szczęścia, a że nie chce patrzeć na niego tak jak ty na swego syna, też łatwo wytłumaczyć. Dzięki temu że skupiam się na jaśniejszych barwach, jest mi lżej, czego i tobie szczerze życzę...
                    • edit12348 Re: backwoodsmen 30.03.12, 10:27
                      halo mamy co wy piszecie! a gdzie wasza wiara? jak by kazda matka tak myslala to nasze dzieci zostaly by spisane na straty... osobiscie mam coreczke ktora ma 2,5roku i rok temu dostala diagnoze autyzm atypowy po prawie roku rehabilitacji terarapi i naszych staran Emilka dochodzi do siebie autyzm sie u niej cofa w tej chwili jest na poziomie 2letniego dziecka a rok temu byla na poziomie kilku mies dziecka zmiany sa u niej ogromne potrafi okazac zlosc smutek radosc zawstydzenie wypowiada slowa i conajwazniejsze skierowane sa ona do danej sytulacji np do mnie mama daj jak chce cos itp potrafi nasladowac zwierzaki a przedewszystkim reaguje na imie wykonuje i rozumie proste polecenia patrzy w oczy nasladuje ludzi sama inicjuje zabawy uwielbia sie popisywac i byc w centrum uwagi jej dawne stymulacje poszly w niepamiec Emilka juz sie nie wylacza tzn od czasu do czasu zdaza sie jej jeszcze na kilka sekund wylaczyc ale wystarczy podejsc do niej usmiechnac sie i zabawic ja i dziecko juz jest w kontakcie gdy tylko zobaczy dzieci odrazu do nich podchodzi gra z nimi w pilke biega tanczy itp emilka uwielbia sie przytulac calowac itp wie do czego sluza dane przedmioty wie co sie robi w danych pomieszczeniach bawi sie zabawkami je samodzielnie gdy jestesmy na spacerze nie ucieka idzie ladnie ze mna za raczke nie wpada juz w histerie ze smoczka i butelki sama zrezygnowala je prawie wszystkie potrawy sama sie myje itp itd mogla bym tu wymieniac i wymieniac dodam jeszcze ze rok temu moje dziecko bylo zamkniete w sobie nie tolerowalo obcych nie bawilo sie mialo malo sprawne raczki nie potrafila utrzymac rownowagi miala mase stymulacji a gdy szlismy na spacer emilka potrafila stanac w jednym miejscu i stac tak przez godzine patrzac na jeden punkt jadla tylko mleko z butelki nie zwracala uwagi na nic.... na ta chwile lekarze psychiatrzy psycholodzy i terapeuci emilki sa ogromnie z niej dumni a co najwspanialsze nie ma juz diagnozy autyzm atypowy tylko zaburzenie rozwoju z cechami autystycznymi lekarze mowia ze moje dziecko ma ogromna szanse zeby wyzdrowiec ,gdyz choroba u niej nie rozwinela sie calkowicie a wrecz przeciwnie cofa sie a wiec mamy wiecej wiary dodam jeszcze ze mam kontakt z mama dziewczynki ktora ma dzis 12 lat autyzm zdiagnozowano u niej gdy miala 2 latka i co? i autyzm u niej sie cofnol! dziewczynka w dniu dzisiejszym chodzi do normalnej szkoly dobrze sie uczy chodzi sama do skleu do parku spotyka sie z kolezankami itp itd w niczym sie nie wyroznia jej mama mowi ze tylko czasami gdy sie bawi mowi sama do siebie ale gdy tylko zwroci sie jej uwage zawstydza sie i przestaje mamy pracujcie pracujcie i jeszcze raz pracujcie ze swoimi autystykami! i pamietajcie wiara czyni cuda! nigdy sie nie poddawajcie walczcie o swoje dziecko do samego konca!
          • yula Re: do halogen i innych 07.01.12, 21:46
            rohatyna, kazda z nas ma swoje zle dni i po to tu jestesmy by sie wyzalic i sie wspierac. Jak napisalam wczesniej tez mam takie momenty, a potem synus robi cos co mnie pozytywnie zaskoczy i nadzieja powraca.
    • halogen75 Re: Moje dziecko ma autyzm 07.01.12, 23:05
      "Żadna noc nie może być aż tak czarna, żeby nigdzie nie można było odszukać choć jednej gwiazdy. Pustynia też nie może być aż tak beznadziejna, żeby nie można było odkryć oazy. Pogódź się z życiem, takim jakie ono jest. Zawsze gdzieś czeka jakaś mała radość. Istnieją kwiaty, które kwitną nawet w zimie. "
      Phil Bosmans

    • gomado Re: Moje dziecko ma autyzm 08.01.12, 02:06
      Pierdoły gadasz, kobieto droga!
      Jak się chce to można góry przenosić, razem z dzieckiem.
      Polecam Program Son-Rise.
      • madziulec Re: Moje dziecko ma autyzm 08.01.12, 10:08
        Alez Rohatyna przenosi gory razem z dzieckiem.
        Tylko... to nei jest to. To nie sa takie gory.
    • skint Re: Moje dziecko ma autyzm 08.01.12, 19:26
      Będę straszna, powiem ci rzeczy, po których będziesz się wściekać, złościć i dałby Bóg długo płakać. Moje dziecko ma autyzm. Jest wspaniałym, czułym i troskliwym młodzieńcem. Nie zastanawiam się nad tym, czy fakt, że jest empatyczny to efekt wyćwiczenia i nauczenia się życia wśród "normalnych" ludzi czy też ta umiejętność rozwinęła się w nim. Wiem, że tu i teraz moje dziecko kocha mnie, troszczy się o mnie i ma ze mną najlepszy kontakt emocjonalny jaki potrafi mieć. W życiu jednak nic i nigdy nie dane jest ani za darmo ani na zawsze. Nie będę pisała ci (bo nie chcę zniszczyć twojej psychiki) jak bardzo zaburzone było moje dziecko. To nie ma znaczenia. Znaczenie ma tylko to, że praca jaką my rodzice, włożyliśmy w jego rozwój dziś pozwoli mu samodzielnie egzystować. W życiu każdego człowieka ważne jest żeby nie utracić własnego człowieczeństwa i przekazać je dalej. Mamy też jako istoty rozumne możliwość wyboru. Sami zawsze go dokonujemy. Nikt nie przystawił ci broni do skroni i nie powiedział że musisz zająć się wychowaniem swojego dziecka. Skoro jednak podjęłaś taką decyzję (myślę że świadomie) to na miłość boską bądź matką najlepszą jaką umiesz. Staraj się też nie zapominać o tym, że jesteś człowiekiem, nie podcinaj skrzydeł takimi wpisami innym ludziom, którzy wierzą i słusznie, że ciężka praca z każdym inaczej funkcjonującym dzieckiem zawsze przyniesie większy lub mniejszy efekt. Swoim wpisem obraziłaś mnie, moją rodzinę i moje autystyczne dziecko. Przykre jest to, że z naszej trójki najbardziej urażony czuje się mój syn. Jestem w pełni świadoma tego, że być może nigdy nie założy rodziny, nie spłodzi syna, ale za to być może posadzi drzewo, zbuduje dom i odda się swoim pasjom czyli będzie powiedzmy w 80% mężczyzną, ale wolę żeby przede wszystkim był człowiekiem, a w tej chwili twój post go pełni człowieczeństwa pozbawia. W dzisiejszych czasach bardzo często zdrowi, młodzi ludzie wybierają tzw. życie singla (czyli bez odpowiedzialności, z pewnością łatwiejsze). Mój syn, nawet jeśli nie będzie to jego wybór a nieporadność życiowa na tle wcześniej wspomnianych "zdrowych" singli, będzie prezentował się jak oni. Pewnie nie do końca jesteś świadoma co może wywołać w rodzicu małego autystyka napisany przez ciebie post i niech tak zostanie. Sama sobie musisz odpowiedzieć na pytanie czy masz prawo pisać takie rzeczy i czy nie jest to tylko (a może i aż) spowodowane twoją zgorzkniałością, bezradnością wobec systemu zdrowotnego, edukacyjnego i innych rzeczy w jakich przyszło tobie, twojej rodzinie i twojemu autystykowi żyć. Zamiast skupiać się na swoim autystyku zaglądnij w siebie i podejmij leczenie. Może jeszcze będą się z ciebie ludzie.
    • katja.asd Uwaga, ten post może być ostry 08.01.12, 19:52
      ...ale piszę z perspektywy osoby z ASD, która wie, co ma w głowie. Większości z was tutaj się tylko wydaje, że coś o tym wie, a tak naprawdę żyje wyobrażeniami wiecie skąd wziętymi.

      Jak tak was czytam, to widzę, ze traktujecie swoje dzieci jak popsute zabawki. Zużywacie mnóstwo czasu i pieniędzy po to, by zmienić swoje dziecko w imitację NT. Myślicie, że pewnego dnia los się cudownie odmieni i spotka was nagroda - neurotypowe dziecko, naprawione, takie jak ma sąsiadka.
      Zauważyłam, że osobami, które chcą lekarstwa na ASD, są w większości NT. Niewielu autystyków chciałoby, żeby niczym za dotknięciem magicznej różdżi zmienić się w NT.
      Widziałam kiedyś taki obrazek z podpisem "To jest kot. Nie wadliwy pies. Lubi być kotem." - i tak właśnie jest. Właściwie można powiedzieć, że jedynymi pragnącymi lekarstwa są NT. Im przeszkadza jakieś odbieganie od tak zwanej normy. Chcą, by wszyscy byli tacy jak oni.

      Ciekawe macie ambicje co niektórzy. Jeśli miarą waszej normalności jest schlać się jak świnia na imprezie i uprawiać seks w bramie, to naprawdę wolę być upośledzona. Nie obchodzi mnie, że ktoś tak robi. Dla mnie to jest żałosne i zdecydowanie wolę siedzieć całymi dniami na kompie. Oglądanie ludzi z "nieludzkiego" punktu widzenia jest poniekąd fascynujące: oto grupa entectwa płci i grupy społecznej dowolnej spotyka się, gada bzdury i pije. A im bardziej prymitywny poziom osiągnie, tym jest większa radocha i jest o czym opowiadać po spotkaniu. Cel: podtrzymanie więzi. A najlepsze jest, że to działa.

      Rozwala mnie uważanie autystyków za upośledzonych intelektualnie. Chciałabym, żeby ludzie byli tak upośledzeni jak ja. To, co sobie przetwarzam w głowie, to nie jest sztuka dla sztuki. Cały czas mam przymus dostarczania sobie nowych informacji, analizowania ich, dostrzegania działania świata i tak dalej. Nie wiem, o czym myślą NT. Mogę tylko się domyślać, mogę zakładać, że nie myślą, albo że myślą o bzdurach. W każdym razie nie będę tutaj pisać, że NT myślą o tym-i-tym, to odbiega od mojej normy, więc na pewno są popsuci i można ich spisać na straty.

      Wkurza mnie ten rzekomy brak uczuć wyższych. Oczywiście znowu powiedział to NT, samozwańczy znawca cudzych umysłów.
      A zatem przeczytajcie i zapamiętajcie sobie: MAMY UCZUCIA. I to często silniejsze od waszych. Po prostu nie widzimy potrzeby ciagłego rozgłaszania tego wszem i wobec. Nie lubimy słodzenia, misiaczkowania, uczuciowych gadek. NT żyją uczuciami, my nie.
      Nie mam przyjaciół. Chłopak jest dla mnie pobożnym życzeniem. To nie znaczy, że wisi mi to. Wręcz przeciwnie, to smutne. W takiej sytuacji czujesz się, jakbyś nikogo nie obchodził. A rodzice marzący o innym, nie-popsutym dziecku w tym nie pomogą.

      Nie przerabiajcie dzieci na siłę na NT. Nie porównujcie ich do innych. Nie dawajcie im odczuć, że wymienilibyście je na inne dzieci. Bycie niechcianym bardzo boli, a jak już pisałam wyżej MAMY UCZUCIA.
      Więcej korzyści osiagnięcie przez dawanie dziecku instrukcji, wyjaśnianiu co jak działa. Marzy mi się instrukcja obsługi ludzi. Dosłowna instrukcja, na zasadzie "jeśli coś, to coś", a nie "bo tak, domyśl się, foch". Pamiętajcie, że wasze enteckie zwyczaje nie są oczywiste dla każdego. Wszystko musi być dokładnie wyjaśnione.
      • backwoodsman Re: Uwaga, ten post może być ostry 08.01.12, 22:00
        Katja kieruje do ciebie tylko jedno zdanie: dziękuję ci za twój post. Może otworzy on oczy Rohatynie i podobnie myślącym, którym nie wystarcza high level funkcjonowania, nie, ICH dziecko musi spełniać ICH kryteria normalności i ICH oczekiwania... albo uważają je za niepełnowartościową maszynę, socjopatę bez wyższych uczuć, nie dającego nic od siebie...
      • tijgertje Re: Uwaga, ten post może być ostry 08.01.12, 23:47
        Katja, no coz. rekami i nogami moge sie podpisac. Moglabym duzo wiecej napisac, ale szkoda nawijac nie wiem nawet ktory raz o tym samym. Bo o akceptacji, jako kluczu do autyzmu pisalam wielokrotnie. A najbardziej mnie zabolalo, ze majac samemu problemy, zamiast szukac pomocy i mowic o nich wprost najlatwiej rzucic sterte stereotypow, powtarzanych przez ludzi nie majacych pojecia o autyzmie i cala wine na autyzm zwalic.
      • rohatyna Do katja.asd i innych wściekłych na mnie 09.01.12, 06:35
        Piszesz katju, że jesteś jaka jesteś i chcesz taka właśnie być i nie chcesz być ani" naprawiana" ani "poprawiana". Z perspektywy osoby dorosłej możesz tak właśnie chcieć - masz do tego prawo.
        Autyzm - jakby nie patrzeć jest jednakowoż zaburzeniem rozwoju ba... jest POWAŻNYM ZABURZENIEM ROZWOJU. Ma swoje " F" i swój numer. Dostaje się na niego rentę i przylepiec "Całkowicie niezdolny do pracy". Jeśli miałoby być tak jak ty chcesz- to całkiem niepotrzebne były by fundacje typu Scolar czy Sotis - ba nawet psychiatrzy od autyzmu byli by zbędni, Treningi Umiejętności Społecznych też można by wtedy skreślić. Różne rzeczy ludzie poprawiają - noszą aparaty korekcyjne na zgryz, babeczki farbują włosy, a ci z wadą wymowy chodzą do logopedy. Nic więc zdrożnego nie widzę w " poprawianiu" - czy to funkcjonowania w autyzmie, czy krzywego zgryzu. To po pierwsze. Po drugie nie jest dla mnie miarą normalności schlanie się jak świnia na imprezie , czy pieprzenie w bramie - pisałam tylko , że "zwykłe" nastolatki chodzą na piwo, przytulają się z dziewczynami, jeżdżą na spływy - mają życie towarzyskie, łatwo nawiązują kontakty - mają spełnioną potrzebę więzi społecznych - a nasi autycy - nie . Co do uczuć wyższych - kiedy umarł dziadek mojego Michała - i staliśmy nad trumną - coś tam do siebie mamrotał pod nosem , a wcześniej podchodził do każdego samochodu i przeglądał się w bocznych lusterkach. Ki czort ??- myślę. Przysunęłam się bliżej a On mówi do siebie " Umarł dziadek, wszyscy są smutni, trzeba być smutnym jak ktoś bliski umiera" , a w tych lusterkach to się przeglądał , żeby sprawdzić czy wygląda wystarczająco smutno jak na pogrzeb dziadka. hi hi hi - już sobie wyobrażam jak będzie stał nad moją trumną i powtarzał - umarła mi matka - trzeba być smutnym kiedy umiera matka.-:) On tego po prostu zwyczajnie nie czuł. W domu powiedział mi - no przecież dziadek był stary i chorował - to dobrze , że umarł. I jest to właściwie święta prawda - tylko uczucia w tym brak ...... I to tyle na temat uczuć wyższych.
        Powracając do podtrzymywania więzi przez chlanie - jak piszesz, myślę , że nie ma znaczenia czy to NT czy nie NT - to sprawa kultury osobistej i otoczenia. Michał zaprosił do nas w tym roku na działkę starszego kolegę - też ZA. Kolega kupił jakieś wińsko i schlał się tak, że Michał całą noc sprzątał jego wymiociny i pilnował , żeby przypadkiem się nie zadusił.Nie będę na tej podstawie wyciągać wniosku że Ci z Zespołem Aspergera i z Woli to pijaki -:). Przykład jaki podałaś z kotem i psem jest przyznaję nawet zabawny - nie słyszałam tego, ale nie jest zaburzeniem kota fakt , że nie jest psem - natomiast jest zaburzeniem Michała , że ma ZA i być może On tak jak i Ty nie chciał i nie chce być " poprawiany" - ale był i jest - chodził i chodzi na terapię - był i jest leczony . Co do zaburzeń intelektu - nie mówię tu o testach na IQ tylko intelekcie pojmowanym całościowo razem z inteligencją emocjonalną i społeczną - to jakby nie patrzeć deficyty są znaczne. Przykro mi w Twoim i Jego imieniu że żyjemy w świecie gdzie NT to norma a ZA - to zaburzenie rozwoju, ale to w Tym świecie przyszło Wam żyć - i On się do Was nie dopasuje - Wy musicie do Niego , choć wiem najlepiej jak Wam trudno.
        • pinkdot Re: Do katja.asd i innych wściekłych na mnie 09.01.12, 07:36
          Rohatyna, a mnie się wydaje, że osoby z autyzmem może nie szafują swoimi uczuciami na prawo i lewo jak NT, ale też potrafią kochać. Ja wg wszystkich testów też spełniam warunki ZA, nie diagnozuję się formalnie bo na diabła mi to. Jak umarł mój dziadek, (taki z którym nigdy nie czułam większej więzi) weszłam do mieszkania gdzie się zebrali wszyscy żałobnicy i powiedziałam, że "to mój najszczęśliwszy dzień w życiu", bo akurat zdałam maturę z historii na 6. Z drugiej strony, z drugiej strony do teraz płaczę gdy pomyślę o dniu w którym umarł mój dziadek, z którym miałam naprawdę ogromną więź i którego bardzo kocham. Może Twój syn nie spotkał nikogo jeszcze, kto by w nim obudził takie uczucie? A może to jesteś jednak Ty?

          Co to znaczy "Całkowicie niezdolny do pracy"? Ja przyznam gdy musiałam kiedyś przez 3 dni siedzieć na recepcji jechałam na prochach uspokajających i gdyby nie to, że rozpisałam sobie algorytmy rozmowy telefonicznej, na drzewku wymyśliłam sobie co mam odpowiedzieć w rozmaitych wariantach, w których mogła potoczyć się rozmowa, to chyba w ogóle nie dałabym rady. Nie pociągnęłabym tak długo, przyznam.
          Można jednak znaleźć sobie niszę , robiąc coś przy czym kontakt z ludźmi jest minimalny. Ja ze swoimi klientami mam kontakt mailowy, widzę ich raz na pół roku, a czasem nie widzę wcale, bo zlecenie przekazuję przez kuriera. Jestem spełniona zawodowo, zwłaszcza, że praca jest moim konikiem. Mąż znaleziony przez internet (gdyby nie internet, teraz byłabym starą panną;)) - narzeka czasem, że ma dwoje dzieci z autyzmem, ale kocha nas takimi jacy jesteśmy. I JESTEM SZCZĘŚLIWA, do szczęścia nie są potrzebni mi inni ludzie poza tymi, którzy są mi bliscy i tych kocham nad życie. Życzę Ci by Twój syn też znalazł kiedyś takich ludzi.
          • czarna_ida Re: Do katja.asd i innych wściekłych na mnie 09.01.12, 08:52
            Ja mysle ze wielu z nas niezdiagnozowanych, pod katem zaburzen ze spektrum, tych wysokofunkcjonujących, juz doroslych, udalo się jakoś odnaleźć. Ja pamietam z czasow szkoly podstawowej, kolegow z zaburzeniami, i nikt sie ich nie pytal co czują, wylatywali do specjalnych placowek, nie wiem czy akurat byli ze spektrum czy po prostu uposledzeni umyslowo.
            Mysle ze nastaly czasy, w ktorych trudno zyc, bo nikomu sie nie chce, pomagac ani dzieciom w przedszkolu, szkole, czy doroslym juz, z jakimikolwiek niepelnopsrawnosciami.. Liczy sie produkt, pęd do doskonalosci, bycia szczuplym , mądrym, olsniewajacym, dla innych nie ma miejsca.
            Plus braki kadrowe, finansowe i co tam sobie dopiszecie, nikogo nie obchodzi moje, Rohatyny czy inne zaburzone dziecko, masz rodzicu problem i on jest Twoj.
            Z drugiej strony jak nie ma jakiejkolwiek pomocy, to gdzies kiedyś skonczy się siła napędowa, bo to jest ''syzyfowa praca''. Pisalam jestem na poczatku, i poznalam rodzicow ktorzy dluzej juz ciagną, i nie powiem ze ja sie nie boję, co bedzie pozniej :-(
      • tata.po.30 Re: Uwaga, ten post może być ostry 09.01.12, 10:38
        > Nie przerabiajcie dzieci na siłę na NT. [...] Więcej korzyści osiagnięcie przez dawanie
        > dziecku instrukcji, wyjaśnianiu co jak działa. Marzy mi się instrukcja obsługi ludzi.
        > Dosłowna instrukcja, [...]

        1) Na tym forum, myślę, połowa rodziców ma przynajmniej cechy ZA lub HFA. Nie wiem więc, czy Twój post jest do nas.
        2) Instrukcja obsługi ludzi - na tym przecież polega dobra terapia/TUS. To nie próba zmiany naszych dzieci, lecz próba nauczenia ich, jak funkcjonować w społeczeństwie.
        • katja.asd Re: Uwaga, ten post może być ostry 09.01.12, 16:01
          1. Na zasadzie "kto z kim przystaje, takim się staje". Jak najbardziej do was.

          2. Być może DOBRA. Większość jest jednak prowadzona przez NT, według wyobrażeń NT i na sposób NT, czyli dużo mówienia, mało widzenia - jak w szkole. Ciekawe, ile ośrodków/terapeutów konsultowało swój program z dorosłymi z ASD. Pewnie niewiele lub żaden, bo uważają autystyków za ludzi drugiej kategorii.
      • k.falernowa Re: Uwaga, ten post może być ostry 09.01.12, 12:56
        hihi sorki, tu się nie mogłam powstrzymać żeby jeszcze czegoś jednak nie napisać ;-) rozbroił mnie twój tekst o "instrukcji do ludzi" - jeden z tu obecnych doskonale wie, bo czytał co najmniej kilka razy, że ja od dawien dawna marzę o tym, żeby dostać taki manual, w którym będzie stało "jak zrobisz to, to mogą zareagować tak" ;> manual do człowieka. takiego "normalnego". marzenie... ;-)

        tylko im dalej, tym bardziej mam wrażenie, że to by było wyjątkowo opasłe tomisko. co człowiek, to inaczej...
    • olka794 Re: Moje dziecko ma autyzm 09.01.12, 19:34
      Witam. Dawno mnie nie było na forum, ale nie mogę się powstrzymać przed komentarzem.
      Mój synek też ma autyzm. Nie mówił do 6 roku życia, więc kontakt z nim był ograniczony, ale zawsze był bardzo pogodnym dzieckiem, myślę że szczęśliwym. Teraz jest zupełnie inaczej. Ma 9 lat od 3 lat ma terapie i jest cudownie. Mówi, czyta, pisze, rozwiązuje zadania z treścią, wie co to lewa prawa strona, ma swoich ulubionych kolegów w klasie ,na których widok przytula ich i mówi< cześć misiaczku>, kocha chodzić do szkoły, jezdzic na wycieczki, chodzić do kina ,teatru na basen,zakupy są przyjemnością bo już rozumie że jak coś jest za drogie to mu tego nie kupię, wizyty u lekarza są bez afer, na ostatniej wszystkim dzieciom zrobił samoloty z papieru itd Jest tego bardzo dużo. Jedyny problem jaki pozostał to zaburzenia jedzenia, przywitanie się z kimś obcym, opowiedzenie przeczytanego tekstu.
      A ja uczę go samodzielności i bezgranicznej miłości do bliskich:) Jestem szczęśliwa!
    • backwoodsman Re: Moje dziecko ma autyzm 10.01.12, 14:08
      Rohatyno, nie wiem czy będziesz zaglądać jeszcze do tego wątku czy nie. Zakładając jednak że zajrzysz, chciałbym byś wiedziała, że osobiście nic do ciebie nie mam. Podzielam twój ból, a różni nas jedynie to, że nie akceptuję METODY jaką wybrałaś by ten ból zmniejszyć. Sądzę, że powinnaś skorzystać z pomocy jakiejś grupy wsparcia, o ile taka jest w twojej okolicy. Niektórzy mylą forum internetowe (jakim jest "inny świat") z grupą wsparcia, gdzie zazwyczaj jest ktoś, kto kontroluje poziom emocji. Mój brutalny post, był odpowiedzią na skrajne emocje i był emocjami obciążony. Nie był, zapewniam cię o tym, chęcią "dokopania" komuś dla samego faktu dokopania, jeśli tak to odebrałaś to przepraszam. Jestem w bardzo zbliżonym wieku i mam podobny bagaż doświadczeń, choć co zrozumiałe nie taki sam. Zapewne również różnimy się poziomem wrażliwości na różne rzeczy i poglądami, ale uważam, a nawet jestem pewien, że nie wyklucza to dyskusji między nami nie obciążonej emocjami. Nie wiem czy będzie do tego okazja (nie wykluczam), bo niezwykle rzadko i wyjątkowo zaznaczam tu swą obecność w aktywny (post) sposób. Chcę cię jedynie zapewnić, że nie odczuwam do ciebie ani niechęci, ani żadnych innych negatywnych uczuć, a powody takiej mojej reakcji na twój post może oddać łacińska sentencja: "similia similibus curantur" - podobne leczy się podobnym. Całym sercem ci życzę, by twój syn cię zaskoczył jakąś oznaką czegoś, czego brak u niego najbardziej ci doskwiera, pomimo świadomości, że szanse na to są niezwykle małe. Chcę ci również powiedzieć, że gdy zakwitną kasztany będę trzymał kciuki za maturę twego syna. Mojemu udało się zdać. Pozdrawiam cię...
    • ald_ona Re: Moje dziecko ma autyzm 01.04.12, 13:11
      Nie mam siły czytać odpowiedzi na Twój post. Nie mam siły pisać. Ściskam Cię mocno.

      Też tak czuję, jak Ty. Mam dobre dni, kiedy wierzę, że będzie dobrze - coraz rzadziej. Coraz częściej widzę jak trudno być szczęśliwym mojemu synowi. Tak się stara i czuje, że nigdy, NIGDY nie będzie taki jak NT. Nawet jeśli NT są beznadziejnie głupi, to oni stanowią wzorzec. Jego koledzy mają dziewczyny, potrafią wejść w rozmowę, obronić się w wygłupach w szkole. Nawet nie może odnaleźć swojej niszy w życiu - bo poza ZA intelektualnie też nie jest mocarzem.
      Proszę, nie udzielajcie rad, porad. Wychowując nasze dzieci kilkanaście lat nasłuchałyśmy się ich. Walczymy o nasze dzieci i o nas same. Kochamy je. Ale coraz częściej nie mamy sił.
    • exen3232 Re: Moje dziecko ma autyzm 15.11.22, 04:21
      powiem Ci kochana że Mylisz się mozna wyleczyc dziecko, wszystko zalezy od czasu zdiagnozowania i portfela, skąd wiem bo mam dwójkę dzieci z autyzmem i zaburzeniami integracji sensorycznej, z czego córka już zaburzeń nie ma i wychodzi bez problemu z autyzmu to nie zabobon tylko fakt . U córki w wieku 3 lat zdiagnozowano autyzm teraz ma 7 lat chodzi do normalnej szkoły klasy, nawiązuje komunikacje z rówieśnikami, zaprzyjaźniła się i nie odstaje od innych lecz zanim do tego doszliśmy to długą drogę przebyliśmy tak że i finansową . Gdy zdiagnozowano że to autyzm to chciałem miec pewnośc czy to faktycznie jest autyzm zasiegnałem 3 różnych opini od psychiatrów, neurologów i psychologów gdy opinie sie pokryły to było już wiadomo usłyszałęm niech się pan pogodzi z tą informacją, da sie z tym żyć i ble ble ( dodam tylko że wszystko robiłem prywatnie ) . Lecz ja nie pogodziłem się z tym i nie przyjmowałem do wiadomości że na tym kończą się mozliwości i to koniec . Zacząłem szukać informacji co moze dawiać błedną diagnozę, candida może pasożyty , więc zrobiłem badania w znanym instytucie, wyniki negatywne, może metale ciężkie ( zaburzają przepływ informacji do mózgu ) znowu instytut , wynik negatywny, optócz tego była jeszcze tomografia, badanie fal podczas snu w mózgu ( prywatnie ) . Kończyły się możliwości w Polsce , zacząłem więc szukać iformacji w zagranicznych serwisach forach i trafiłem w końcu na informację że w USA leczy sie autyzm wszystko zalezy od czasu wykrycia, im szybciej zacznie sie leczenie tym skutki są minimalne ( powstają nowe połaczenia nerwowe w mózgu ) . Pojawiło się swiatełko w tunelu i uśmiech losu. Mam znajomego w US i poprosiłęm go aby poszedł do lekarzy zapytać się co i jak trzeba zrobić . Przepisali różnego rodzaju leki, witaminy minerały lecz trzeba pżystosować organizm do tych wszystkich specyfików są też skutki uboczne nadpobudliwość, brak snu, nadmierna ruchliwość ale trudno jak mus to mus . Przed podaniem tego wszystkiego musiałem zrobić jeszcze badanie jakie są niedobory witamin w organizmie muszą być wszystkie uzupełnione znowu instytut , winik był porazający niedobory jakie były w organizmie to tragedia zanim córka nadrobiła zeszło 8 miesiecy i witaminy były z najwyższej półki bo miały najlepsza wchłanialność, później zaczeła przyjmować tak jak w zaleceniu i juz po pół roku mowiła całymi zdaniami choć nic nie mowiła. Wiec sie da, chaczyk jest w tym że jest to drogie, gdy sie podejmuje kurację to trzeba ja dokonczyć tak długo jak trzeba, za każdą cenę ( zł ) i powstaje dylemat czy zdrowie dziecka czy własny dom lub mieszkanie ? Ja wybrałem zdrowie dzieci ( kredyt na 25 lat ) .
      • nida123 Re: Moje dziecko ma autyzm 18.03.23, 01:37
        Bardzo proszę Cię o kontakt. Mam podobną sytuację. Mój mail justys59@wp.pl. Dziękuję
    • jednauwaga123 Re: Moje dziecko ma autyzm 28.09.24, 08:18
      www.youtube.com/watch?v=Alcsv9m17Ns
    • jednauwaga123 Re: Moje dziecko ma autyzm 03.10.24, 11:05
      www.youtube.com/watch?v=Alcsv9m17Ns
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka