Dodaj do ulubionych

W Innym Życiu ...

28.01.12, 23:13
Na nic nie mamy czasu. Na kawę możemy się umówić " w innym życiu" .Nic nie chcemy dla siebie. Zapomnieliśmy, że mamy prawo do własnego szczęścia - niepomazanego autystycznym dzieckiem w domu.
Może zmieńmy to - co? wyjdźmy z domu, pogadajmy o ciuchach i facetach, miejmy w dupie najnowsze terapie i ich zbawienne skutki, znajdźmy sobie kochanka, albo niech On znajdzie nas, kupmy sobie w Seforze krem na zmarszczki za 500 złotych i nie żałujmy , że to zrobiłyśmy, upijmy się na wesoło, albo wypalmy jointa, lub też dajmy komuś po pysku.
Co Wy na to??
Obserwuj wątek
    • mama_gromadki Re: W Innym Życiu ... 28.01.12, 23:47
      Haha, kochanka nie potrzebuję ale jak będziesz wychodzić w MIASTO to daj znać :))
    • tijgertje Re: W Innym Życiu ... 29.01.12, 00:36
      Ja na szczescie nigdy nie zapomnialam, ze szczescie rodziny to szczescie kazdego, rownie waznego czlonka rodziny. Kazde z naszej trojki ma cos "swojego" i nie ma z tego powodu ani wyrzutow sumienia, ani pretensji. z wymienionych przez ciebie "zmian" w zasadzie tylko wyjscie z domu mi odpowiada. Czasem. Czasem wole, jak chlopaki gdzies pojada, a ja sobie moge pobyc sama i nic nie robic:) Jako, ze wlasnie wczoraj przekroczylam magiczna granice 10 zgubionych kilogramow, mam sobie kupic prezent. nawet od dawna wiem co, tylko nigdzie nie moge znalezc. W koncu pewnie zaszaleje i kupie sobie cos zupelnie nieprzydatnego ;) za to jaka bede miec satysfakcje:D
      • mruwa9 Re: W Innym Życiu ... 29.01.12, 08:45
        Moge sie podpisac.
        w moim zyciu jest czas na wszystko. Dla kazdego z dzieci z osobna, i na basen 2 razy w tygodniu (tylko dla mnie, lub z dziecmi), i na narty czy jogging dla meza, i na babskie spotkanie dla mnie, i na lekcje angielskiego, klub czytelniczy, spacer z przyjaciolka..I na prace zawodowa, oczywiscie.
        Jedyne, czego mi brakuje, to mozliwosci podrozowania , wyjazdu cala rodzina, marzy mi sie wedrowka po plenerach i muzeach, a tego moje dzieci nie znosza. Zdrowe- urosna, usamodzielnia sie i bez laski, nie musza z nami nigdzie jezdzic. To z autyzmem- zostanie z nami, wiec z podrozami bedzie ciezko, ale pracujemy nad tym :-)
        Wielokrotnie o tym pisalam- martyrologiczny model macierzynstwa specjalnej troski mi nie odpowiada ani do mnie nie pasuje. A chciec to moc.
        Trzeba tylko zaczac od tego, zeby nauczyc sie byc dla wlasnego dziecka po prostu mama. Nie- nauczycielem, nie rehabilitantem czy terapeuta. Po prostu mama.
    • backwoodsman Re: W Innym Życiu ... 29.01.12, 01:56
      Sądzę, że jesteś na dobrej drodze :-) trzymaj ten kurs. Masz pełne prawo do własnego szczęścia, może nie do pełni, bo o to niezmiernie trudno. Nie wiem, czy kochanek lub dawanie komuś po pysku to dobry pomysl, jedno i drugie obarczone dużym ryzykiem, toteż musisz taką decyzje podjąć sama. Ale co do wyjścia z domu, pogaduchach o dupie Maryni czy facetach, kupnie drogiego kremu co niby przywraca młodość, czy upicia się - cały jestem za. Gdyby nie fakt, że mieszkam daleko od warszawki, sam może nawet oderwałbym się chętnie od codziennych trudów na trochę... a może wpadlibyśmy gdzieś na siebie na ulicy, oszołomieni tym chwilowym szczęściem, tą skradzioną ukradkiem radością, niewiedząc nawet, że my to my...
    • ojciec.karmiacy Re: W Innym Życiu ... 29.01.12, 03:03
      A ja sadzę, że każdy ma w życiu co chce mieć... trzecie oko warto mieć na siebie:)
    • roseanne Re: W Innym Życiu ... 29.01.12, 03:12
      nauczylam sie na szczescie miec czas dla siebie
      nauczylam sie szukac rozrywki, spelnienia, tworzenia poza tematyka autyzmu

      po kilku latach depresyjnych i ciezkiej nerwicy


      bez tego nie da sie normalnine funkcjonowac
    • pinkdot Re: W Innym Życiu ... 29.01.12, 08:59
      Hmmm...ja upijam się na wesoło, jointa, od wielkiego dzwonu ale wypalę, wychodzę z domu, na kremach przeciwzmarszczkowych nie oszczędzam, znajduję czas by poczytać i o najnowszych terapiach i coś zupełnie nie z "branży" i potrafię cieszyć się z tego jaki jest mój synek - mimo iż terapia spoczywa tylko i wyłącznie na moich barkach, gdyż mamy opiekę tylko konsultacyjną. Jasne, czasem mam chwilę gorszej formy, ale właściwie od początku, odkąd przeczytałam książkę Kaufmana, byłam bardzo pozytywnie nastawiona do tego co się stanie z Jaconem. Jakoś na razie idzie cały czas mocno do przodu, więc chyba mój egoizm (a jestem mocno egoistyczną osobą i jako taka nie uważam, by ta cecha była jakoś specjalnie zła, wbrew przeciwnie wiele osób mogłoby być o wiele szczęśliwszych gdyby ją w sobie odnalazło) tak źle mu nie robi.
      • kamilka1979 Re: W Innym Życiu ... 29.01.12, 12:11

        My też z mężem wygospodarowaliśmy czas tylko dla siebie.Mąż we wtorki chodzi na koszykówkę,raz do czasu wyskoczy z kumplami na piwo.Ja raz na tydzień spotykam się ze znajomymi,czasami pójdę z dziewczynami na dyskotekę,czasami upijemy się na wesoło w knajpie bądź w domu.Nie jest źle,aha i jeszcze od dwóch lat propaguję weekend "szaleństwa" co oznacza mniej więcej tyle,że wyjeżdżamy z dziewczynami na Mazury i" hulaj dusza piekła nie nie ma" No oczywiście bez przesady,ale jest wesoło :) Ja się śmieję,że taki wyjazd ładuje mi akumulatory na następny rok:)
        Żałuję tylko,że bardzo rzadko wychodzimy z mężem razem,nie mamy z kim dzieci zostawić...ale cóż "jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma" !!!!!!
    • agacz2905 Re: W Innym Życiu ... 29.01.12, 12:32
      Masz rację:), ale nie należy popadać w przesadę. Ja jeszcze zanim miałam dzieci - miałam "przes..ane": ruchowo niepełnosprawna od urodzenia, nieakceptowana przez rodziców, chodząca dopiero w wieku 6 lat po wielu operacjach obu bioder. Z dzisiejszej perspektywy - a mam lat prawie 38 - moje problemy i użalanie się nad sobą "sprzed dzieci" wydają mi się po prostu śmieszne. Dzięki Bogu nadal chodzę, doszło mi masę innych zdrowotnych dolegliwości. Ale przede wszystkim mam Dzieci. Diagnozę CZR mój 11 letni syn ma dopiero od niecałego roku! Nie powiem, że mnie to nie dołuje. Żal i ból wyrażany przez Ciebie w innych wątkach na tym forum również jest moim udziałem (jak również każdego myślącego i kochającego rodzica dziecka niepełnosprawnego), a przyszłość - cóż...jedna wielka niewiadoma. Zapewne jesteś starsza i mądrzejsza ode mnie. Bardzo lubię czytać Twoje posty, nawet jeśli nie do końca się zgadzam z Twoim (ostatnio nieco "czarnym") widzeniem pewnych rzeczy. Ale myślę jakoś tak: jakby nie autyzm/ZA/CZR czy jakaś inna cholera z tego spektrum - to mogłoby być coś innego. Niekoniecznie fajniejszego czy łatwiejszego. Nie zmienię rzeczywistości, nie mam takiej mocy sprawczej. 4 lata temu musiałam wymienić lewe biodro i przy okazji trochę udało się wydłużyć krótszą nogę. Boże, jak ja się cieszyłam, jakbym Boga za nogi złapała:) Tak samo ucieszyłam się, jak Szymek 2 dni temu dostał piątkę z mnożenia i minus tróję z dzielenia (chodzi do III klasy, rok później poszedł do szkoły). Cieszmy się z życia, Rohatyna. Nie znam Cię, ale coś przez skórę czuję, że świetnie Ci to wychodzi:). Życie to coś więcej niż niepełnosprawność taka czy inna. I Ty świetnie o tym wiesz, i tak właśnie odczytuję, co napisałaś. Zawsze myślałam o sobie, że jestem słabą, nudną skupioną na sobie marudą. Ale jak popatrzę na swoje życie - to widzę jasno, że może i jestem tym wszystkim j.w. - ale jestem też kimś znacznie więcej i mam w sobie siłę, o istnienie której nigdy bym się nie podejrzewała. I tak, masz racje: trzeba wyjść na kawę, na piwo, do kina.... To też jest jakieś zadanie - ocalać siebie przed bólem, które tak naprawdę same sobie zadajemy (chcę wierzyć, że nie permanentnie). Uściski i powtarzam: masz rację. A kto ma rację, ten stawia kolację:) Agnieszka
      • rohatyna Re: W Innym Życiu ... 29.01.12, 18:25
        Bardzo lubię czytać Twoje posty, nawet jeśli nie do końca się zgadzam z Twoim (ostatnio nieco "czarnym") widzeniem pewnych rzeczy.

        Bardzo się cieszę , że lubisz moje posty, rozumiem że coś wnoszą - cel więc jest osiągnięty -:)
        Z natury jestem osobą bardzo pogodną - ostatnio miałam zły czas - ale już wracam do normy. W między czasie ( przed normą ) udało mi się :
        1. Pokłócić z mężem
        2. Pokłócić z siostrą
        3. Pokłócić z koleżanka z pracy
        4. Pokłócić z Michałem
        5. Pokłócić z sąsiadką
        6. Pokłócić na forum
        Mój mąż zapytał wczoraj - I co ? jesteś z siebie dumna? Jeszcze przedwczoraj byłabym dumna - ale dzisiaj - trochę mi głupio.
        Mój mąż przeczytał post o kochanku i rzekł przytomnie "Słonko, jeśli już musisz robić coś głupiego to lepiej już daj komuś po pysku - a żebyś nie wchodziła w dalsze konflikty - mogę to być ja - jestem najbliżej - jakoś ścierpię. "
        Chyba Go oszczędzę -:)
        • legenda3 Re: W Innym Życiu ... 29.01.12, 19:45
          Zazadraszczam męża, Rohatyna :)
        • czarna_ida Re: W Innym Życiu ... 29.01.12, 21:01
          Mnie nie stac, na takie kremy, w sumie nie stać na wiele rzeczy, niestety.. Czasami rzadko, kupię jakięs perfumy, bo bez nich nie umiem się obejść..
          Ksiązki pozyczam..
          Spotkania, no coż, tez rzadko..
          Kochanek ? :-)
          Nie wiem co mialabym z takim robic ? Zresztą nie czuję sie od dawna kobietą, bo jestem gruba, zjadam swoje klopoty, tyję..
          Odchudzalam się , ale moje leki, zostaly wycofane z rynku, a ja po nich czułam się naprawdę dobrze, euforycznie, i nie musialam jesc, a i tez chudlam. Bez wscieklizny, bez ssania w brzuchu..
          Moze kiedyś uda mi się jeszcze schudnąć zalozyć, mini, lub polozyć sie plackiem na plazy..

          • rohatyna Re: W Innym Życiu ... 29.01.12, 21:21
            czarna_ida napisała:


            > Kochanek ? :-)
            > Nie wiem co mialabym z takim robic ? Zresztą nie czuję sie od dawna kobietą, bo
            > jestem gruba, zjadam swoje klopoty, tyję..

            Czarna Ido, Czarna Ido,
            Nie będę Ci tłumaczyć co się robi z kochankiem, bo zawstydzić bym musiała sporo osób na tym forum - taką mam wyobraźnię -:) Co prawda kochanka nie mam - ale wyobraźnię - tak. -:)
            Co do tuszy - powiem tak . Sama nie jestem najszczuplejsza i z rozmarzeniem wspominam czasy, kiedy nosiłam rozmiar 38. Natomiast mój osobisty mąż twierdzi ( zakładam, że nie kłamie bezczelnie), że z wielką estymą patrzy na moje krągłości i okropnie Go one kręcą -:).
            Trochę mnie to wścieka - bo nie mam przez to motywacji do odchudzania. -:) Powiedziałby Potwór jeden - jesteś za gruba , zrób coś z tym - migusiem wzięłabym się za jakąś dietę, a tak ? Folguję sobie i podjadam.
            Kobietą się nie czujesz ? nie musisz ! Jesteś nią ! Czy chcesz czy nie -:) A co do kremów za 500 złotych - to tylko dla kontrastu tak napisałam - te za 30 złotych działają podobnie - tylko nazwy nie mają La Prerie, Helena Rubinstein itp. jeno Ziaja czy też Nivea.
            Tak , że nie martw się zanadto -:)
            • czarna_ida Re: rohatyna.. 29.01.12, 22:04
              Dziekuję Ci bardzo za ten wpis..
              Krem, na mnie by koncerny kosmetyczne, zbankrutowały, ja zapominam uzywać, a z drugiej strony bardziej chyba ujedrniający niz przeciwzmarszczkowy..
              Ja tez mam wyobrażnię dość bogatą :-).. Ale kochanek to jak ten pryszcz na tylniej częśći ciala :-)
              • rohatyna Re: rohatyna.. 30.01.12, 00:13
                czarna_ida napisała:

                > Dziekuję Ci bardzo za ten wpis..
                >Ale kochanek to jak ten pryszcz na tyln
                > iej częśći ciala :-)

                Ależ Ależ Moja Droga !
                Maja Komorowska w pewnej sztuce teatralnej powiedziała " Mężczyźni są przydatni - zwłaszcza po 22.00 "
                Bardzo to instrumentalne , ale jest się czego złapać -:)
    • backwoodsman Re: W Innym Życiu ... 29.01.12, 21:45
      Rohatyna napisała:
      "Mój mąż przeczytał post o kochanku i rzekł przytomnie "Słonko, jeśli już musisz robić coś głupiego to lepiej już daj komuś po pysku - a żebyś nie wchodziła w dalsze konflikty - mogę to być ja - jestem najbliżej - jakoś ścierpię. "
      Chyba Go oszczędzę -:)"
      Rohatyno oszczędź go, zasluguje na to... Gdybyś musiała się jednakoż koniecznie w taki właśnie sposób rozładować, nadstawię się ja za pamiętny post. Choć postu tamtego nie cofam, mając maleńka nadzieję, że może w jakiejś mierze przyczynił się do twej przemiany... Cieszy mnie bowiem coraz bardziej taka rohatyna jaką teraz odnajduję.
      Co zaś do odchudzania, póki nie jest to wyraźna nadwaga posłuchaj męża. Ja odnośnie krągłości powtarzam to samo swojej żonie, a pomyśleć że kiedyś, dawno temu przed laty, urzekła mnie swoją chudością (była bardzo chuda)...
      • tijgertje Re: W Innym Życiu ... 29.01.12, 23:22
        backwoodsman napisał:
        Ja odnośnie krągłości powtarzam to samo swojej żonie, a pomyśleć że kiedyś, dawno temu
        > przed laty, urzekła mnie swoją chudością (była bardzo chuda)...

        No prosze, a mi moj chlopak wieki temu (jak jeszcze sie miescilam w rozmiar 38 i problemem byly 2-3kg za duzo) powtarzal, ze chlop nie pies i na kosci nie poleci :P
        z wiekiem nabralam dystansu do swojej wagi i teraz to w sumie tylko moj lekarz sie moja otyloscia przejmuje, zwlaszcza , ze w rodzinie mam zarowno problemy z cukrzyca jak i miazdzyca, a cukrzyce sama mialam w ciazy. Teraz powod do zmartwienia widze wtedy, jak mam problem z zasznurowaniem butow. zdarzylo mi sie latem, jak w upalach puchne i po zjezdzie po schodach na plaze siniaki daly mi sie za bardzo we znaki;)
        • mamawaw Re: W Innym Życiu ... 30.01.12, 08:05
          staram sie bardzo sie staram i łapię wolne chwile tylko dla siebie
          1-2x w tyg wychodzę wieczorem na kawę z sąsiadka(żeby nie było ze sie lenie to najpierw robimy zakupy, załatwiamy ważne rzeczy a potem dopiero kawa, czasem lody)

          do kina wychodzę jak jest okazja(tzn. jak któraś z nas najbliższych znajomych m urodziny imieniny czy dzień kota;)to wtedy idziemy uczcić to kawa i kinem:)))(z eM nie moge bo w tym czasie musi ktoś być z dziećmi )

          kwestia kremu,,hmm wiem ze to przesnosnia inaczej napisałabym co z tego ze kupie jeden krem za 500 zł jak musiałby starczyc mi na rok;)hihihi

          kochanek zbędny-mam wspaniałego w domu:))

          palenia nie lubię,,,no chyba ze w kominku;)

          w psyk, o dałabym i to przynajmniej kilku osobom ale niestety- stety mam taki charakter ze nie posuwam sie do rękoczynów:)

          odpoczywam juz czytając ten watek
          fajnie oderwać sie choc na chwile od rehabilitacji ćwiczeń leków diet etc.!!!!!
          życzę Wam choć kilku minut tylko dla siebie
          niech to będzie kąpiel , szmatławiec kawa czy wypad do kosmetyczki
          pamiętajcie ze Wy tez macie prawo do odpoczynku, relaksu!!!

          • czarna_ida Re: W Innym Życiu ... 30.01.12, 08:33
            Moj maz jest najlepszym wsparciem, jakie mam :-)
            Gdzież bym mogła go zamienić na jakąś podróbę ! :-)
            Ale faktem jest ze tusza powoli daje znać , jak pisze Tig, tez mam klopoty z cisnieniem, i zdarza sie ze puchnę, i stawy dają znać o sobie..
            Teraz mogę sie przytulić do jeszcze jednego futrzaka, ma prawie 5 mcy, bez tygodnia, tyle ze oprócz przytulania, lizania, czasami potrafi podgryźć.. :-)
            Wczoraj byla super pogoda na spacer w Kamipinosie..:-)
            • kamilka1979 Apropo diety...:) 30.01.12, 09:41

              Przeczytałam ostatni wpis i się uśmiechnęłam,bo dzisiaj zaczynam dietę proteinową (Ducana) i ćwiczenia Aerobiczna Szóstka Weider'a .Zobaczymy co z tego wyjdzie,może ktoś się przyłączy ?
              Moim celem jest 5 kg ale jak zejdzie 3 też się ucieszę!No cóż,nigdy nie stosowałam diet ,nie wiem jak mi pójdzie,ale spróbuje !
              • nefret_ete Re: Apropo diety...:) 30.01.12, 09:56
                A sposób na przytycie ktoś ma? ja ze stresu jestem chuda jak patyk i jest mi z tym źle....
            • tijgertje Re: W Innym Życiu ... 30.01.12, 10:56
              Ida, ja cisnienie mam wrecz za niskie, a puchne przy upalach odkad bylam nastolatka. Dluzsze posiedzenie w szkole, w samochodzie i nogi od razu 3x szersze:/ A wtedy wazylam jeszcze jakies 50-52kg. Ponoc "taka uroda". Doprawilam jeszcze skrecajac kostke 2 lata temu, minionego lata zalatwilam druga przy wspomnianym wyzej zjezdzie po schodach. A ze stawy ogolnie mam za luzne, to kostki teraz mam "z luzem" :/
              Jak tam wasz futrzak? Ja po 4 tygodniach z naszym zdecydowanie czuje roznice w kondycji. Sporo z lobuzica chodze, troche trenujemy, jezdzi ze mna po mlodego do szkoly, na zakupy, byla z Kasprem u dentysty nawet :) Tak, ze psina sie nie nudzi i w domu przede wszystkim spi. Chyba, ze cos ktos robi w kuchni, to pilnuje kazdego ruchu i za jablko czy marchewke dalaby sie chyba pokroic:) wychodzi mi,z e w ciagu dnia pies drepcze ze mna min 2-3 godziny. Maz sie smieje, ze w koncu chodze spac o bardziej normalnych porach, hehe.
              A mlodego po raz pierwszy nie trzeba sila z lozka czy na zewnatrz wyganiac, bo merdanie ogonem jego "kumpeli" jest najlepsza motywacja ;)
              • czarna_ida Re: W Innym Życiu ... 30.01.12, 11:21
                Wiecej z ''futrem'' chodzi moj mąż, z racji bycia w domu, i tego ze to On chodzi z nim na szkolenia, do psiej szkoly, potem bedziemy kontynuować naukę, zobaczymy co powiedzą, trenerzy :-). Czy uda się wprowadzić w zycie to co moj mąż zaplanowal..
                Piesek moze wchodzic do szkoly, na zajecia syna z psychologiem.Dostali pozwolenie.
                marchewka, buraki, jablka, są lepsze niz surowe mieso, bo tego nie lubi.. Gotowane owszem, chetnie, wedzone tez..Bułeczki, i herbata z cytryną tez dobra..
                Jeździ do szkoly, po mlodego, byl tez u dentysty, na zakupy nie, bo u nas jest to zle widziane.
                Myślę ze to był, dobry wybor..
                Ale sezon spacerowo-wychodzeniowy z domu rozpoczęty, wiec mysle ze weekendy bedą zajete :-)


    • katja.asd Re: W Innym Życiu ... 30.01.12, 13:14
      rohatyna napisała: "upijmy się na wesoło, albo wypalmy jointa, lub też dajmy komuś po pysku."

      Ciekawa definicja szczęścia. Ale nie jestem zdziwiona, bo często widzę "szczęśliwych NT".
      • rohatyna Re: W Innym Życiu ... 30.01.12, 13:44
        Katja , Katja, Katja -:)

        Skąd w Tobie tyle niechęci do ludzi ? coś Ci zrobili strasznego? Źle odczytałaś te słowa -:) To przecież żart taki - przenośnia - żeby się nie umartwiać zanadto , tylko czasem zrobić coś szalonego -:) Nie upijam się, nie pale marychy, nie mam kochanka, nie kupuje kremów za pięć stów i nikogo nie leję po pysku - dlatego tak - dla kontrastu właśnie napisałam , bo te rzeczy wydają mi się po prostu najbardziej szalone z szalonych -:)
        Gdyby szaleństwem dla mnie było np. pójście do biblioteki - napisałabym odezwę :
        "Ludzie ! oderwijcie się od szarej codzienności i lećcie do biblioteki albo innego muzeum imienia Stefana Żeromskiego " !( piszę o Żeromskim bo niespecjalnie Go lubię -:) , ale wtedy nikt by się pewnie nie uśmiechnął czytając ten post - a o Uśmiech ! - uśmiech właśnie mi chodziło - bo to On właśnie - Ów uśmiech - najbardziej odrywa od codzienności i pozwala zapomnieć na chwilę o smutkach codziennych , czego i Tobie z całego NT - serca życzę -:)

        katja.asd napisała:

        > rohatyna napisała: "upijmy się na wesoło, albo wypalmy jointa, lub też dajmy ko
        > muś po pysku."
        >
        > Ciekawa definicja szczęścia. Ale nie jestem zdziwiona, bo często widzę "szczęśl
        > iwych NT".
    • backwoodsman Re: W Innym Życiu ... 30.01.12, 14:00
      katja.asd napisała:
      "rohatyna napisała: "upijmy się na wesoło, albo wypalmy jointa, lub też dajmy komuś po pysku."

      Ciekawa definicja szczęścia. Ale nie jestem zdziwiona, bo często widzę "szczęśliwych NT".

      Droga katju, nie postrzegam tego jako definicji szczęścia autorstwa rohatyny. Jest to jedna z ciągu propozycji zrobienia czegoś na tyle "szalonego", co pozwoli oderwać się na krótki choć czas od rzeczywistości przesiąkniętej na wskroś autyzmem. Są okresy w których NT (jakim ja również jestem) potrzebują złapania oddechu, chwili zapomnienia, oderwania się od czegoś co ich przytłacza, by ratować się przed czymś, co na tyle silnie oddziaływuje na ich równowagę psychiczną, że utrudnia, a w skrajnych przypadkach uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Ci "szczęśliwi NT" których masz na myśli, nie utożsamiają tego, co miała na myśli rohatyna, jestem tego pewny. Ci "szczęśliwi NT" o których piszesz czynią z upijania się, palenia jointów i dawania innym po pysku swój sposób na życie, a zapewniam cię, że nie to rohatyna miała na mysli. Stąd doszukiwanie się w tym zdaniu, wyrwanym z kontekstu, definicji szczęścia made in rohatyna jest w pewnej mierze nadużyciem ;-)
      • backwoodsman Re: W Innym Życiu ... 30.01.12, 14:11
        po napisaniu swego postu i rzuceniu okiem na całość zorientowałem się, iż rohatyna już się ustosunkowała do wypowiedzi katji, potwierdzając to jak ja ją zrozumiałem. Uprzedziła mnie o kwadrans i teraz wygląda to tak jakbym napisał "swoje mądrości" po przeczytaniu jej (rohatyny) postu. Nie było go gdy zaczynałem pisać, ale nie ma to znaczenia. Utwierdza mnie jedynie w tym, że właściwie rohatynę zrozumiałem :-)
        • halogen75 Re: W Innym Życiu ... 30.01.12, 23:52
          Rohatyna,
          paroma podanymi opcjami co ewentualnie możemy wspólnie zrobić, rozwaliłaś mnie na łopatki ale w tym optymistycznym aspekcie:D I choć pewnie na chwilę obecną tego nie zrobię z wielu szerokich przyczyn, pozytywnie mnie nastawiłaś i nie wiem czemu, opcja- kochanek ni czorta nie może mi wyjść z głowy:D
          • backwoodsman Re: W Innym Życiu ... 31.01.12, 00:14
            Halogen, odnośnie tej opcji co to ci się po głowie tłucze (a proponowanej jako jedna z wielu przez rohatynę)... jesteś dorosła, ale moja trudna do poskromienia sympatia do ciebie zmusza mnie niejako do wystosowania przestrogi... pora jest jak najbardziej odpowiednia by myśli podobne po głowie się tłukly ;) ale kochanek nie powinien mieć zobowiązań wobec innych kobiet, bo to rodzi kłopoty. Wy kobiety tak już macie chyba genetycznie uwarunkowane, że jeśli kochanek jest ok, to po krótszym bądź dłuższym czasie zaczyna być przypierany do muru, by został czymś więcej niż kochankiem i wtedy często, gesto on się opiera i umknąć, czmychnąć, wywinąć się jak najprędzej usiłuje... zawsze miej to w tyle glowy. Taka rada starszego kolegi ;-)
            • rohatyna Re: W Innym Życiu ... 31.01.12, 00:29
              backwoodsman napisał:

              ale koch
              > anek nie powinien mieć zobowiązań wobec innych kobiet, bo to rodzi kłopoty. Wy
              > kobiety tak już macie chyba genetycznie uwarunkowane, że jeśli kochanek jest ok
              > , to po krótszym bądź dłuższym czasie zaczyna być przypierany do muru, by zosta
              > ł czymś więcej niż kochankiem i wtedy często, gesto on się opiera i umknąć, czm
              > ychnąć, wywinąć się jak najprędzej usiłuje... zawsze miej to w tyle glowy. Taka
              > rada starszego kolegi ;-)

              Ojej , ale Ty jesteś rozsądnościowy -:)

              Tu dziewczyna nabrała chęci na mały skok w bok , a Ty , a To od razu z takimi przestrogami -:)
              Jak bym jedząc czekoladę myślała o tym , że od niej utyję , to pewnie by mi nie smakowała tak bardzo jak mi smakuje -:)
              Mam tylko nadzieję , że mąż halogen nie czytuje tego forum - bo gotów mnie zrugać zachęć deprawacji młodszej koleżanki -:)
              Co do moich wcześniejszych propozycji " zaszalenia" to ja w przeciwieństwie do halogen waham się pomiędzy kremem za pięć stów a daniem komuś po pysku, ale to chyba sprawa wieku.
              Chociaż ...... "danie w czajnik"czy też mała maryszka - też nęcą -:) -:)-:)
            • halogen75 Re: W Innym Życiu ... 31.01.12, 00:39
              backwoodsman,
              no powiem Ci szczerze, że choć opcja-kochanek w praktyce w me życie nie wejdzie to myślowo i czysto teoretycznie wywołała w mym organizmie tak terapeutyczny skutek, że aż szkoda się jej pozbawiać;) No w końcu myśleć można o wszystkim, czynić to już inna para kaloszy;)

              ale koch
              > anek nie powinien mieć zobowiązań wobec innych kobiet, bo to rodzi kłopoty.

              Eeeee, bo ja wiem;) W naszej sytuacji też nie byłoby czasu na wielkie zobowiązania wszak czasu mało:P

              Wy
              > kobiety tak już macie chyba genetycznie uwarunkowane, że jeśli kochanek jest ok
              > , to po krótszym bądź dłuższym czasie zaczyna być przypierany do muru,

              i na to czasu by było brak;)

              by zosta
              > ł czymś więcej niż kochankiem

              i na to stanowczo za mało czasu;)

              Zatem pozostaje opcja-kochanek ale w trybie krótkim, szybkim i bez następstw;););)
    • backwoodsman Re: Rohatynie i Halogenowi razem 31.01.12, 01:29
      Dziewczyny być może pewien dysonans w kwestii związanej z kochankiem (swoją drogą jakiż ciekawy i pociagający temat) wział sie stąd, że mnie kochanek kojarzy się nie z jednorazowym "skokiem w bok" i nie z pojedynczą czekoladką a z całą tabliczką jedzoną kawałeczek po kawałku. Czyli jest to (z mojego punktu widzenia) proces rozciągnięty w czasie, a wiadomym jest, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i coś co na początku wedle obu stron, mialo być czymś bez zobowiązań przeradza się w coś zupełnie niepożądanego przynajmniej przez jedną ze stron... Rohatyno, Halogenie kochanek w sensie przygody, jednorazowej, szalonej "chwili zapomnienia" zmienia postać rzeczy... ale wrzućcie do torebki prezerwatywę - strzeżonego podobno Pan Bóg i prezerwatywa strzeże, takie mamy czasy, że ostrożności nigdy za wiele ;)))
      • halogen75 Re: Rohatynie i Halogenowi razem 31.01.12, 01:38
        backwoodsman,
        analizując (kurczę, no wiem ale wciąż analizuję;) )

        >Czyli jest to (z mojego punktu widzenia
        > ) proces rozciągnięty w czasie, a wiadomym jest, że apetyt rośnie w miarę jedze
        > nia i coś co na początku wedle obu stron, mialo być czymś bez zobowiązań przera
        > dza się w coś zupełnie niepożądanego przynajmniej przez jedną ze stron...

        a zatem żeby w takiej sytuacji nie tracić zbawiennego, terapeutycznego klimatu należy pomyśleć po prostu o kolejnym kochanku;)
    • backwoodsman Re: W Innym Życiu ... 31.01.12, 01:42
      dla jasności (bardziej dla innych bo zainteresowane wiedzą w jakiej konwencji toczy się rozmowa) moje rady są równie teoretyczne i hipotetyczne utrzymane w konwencji żartu, jak rozważania rohatyny i halogen . dlatego proszę, na wszelki wypadek, by żaden zapaleniec bądź napaleniec nie wyciągał z tego kochankowego wątku żadnych choćby pół kroku dalej idących wniosków...
      tak, tak, znam to powiedzenie, że tylko winny sie tłumaczy i inne powiedzenia o zbliżonej wymowie takoż...
      • halogen75 Re: W Innym Życiu ... 31.01.12, 01:48
        backwoodsman napisał:

        > dla jasności (bardziej dla innych bo zainteresowane wiedzą w jakiej konwencji t
        > oczy się rozmowa) moje rady są równie teoretyczne i hipotetyczne utrzymane w ko
        > nwencji żartu, jak rozważania rohatyny i halogen . dlatego proszę, na wszelki w
        > ypadek, by żaden zapaleniec bądź napaleniec nie wyciągał z tego kochankowego wą
        > tku żadnych choćby pół kroku dalej idących wniosków...

        Hahahhahah ale dlaczego? :P:P:P

        > tak, tak, znam to powiedzenie, że tylko winny sie tłumaczy

        No i ubiegłeś mnie, bo to miała być moja odpowiedź;)
      • czarna_ida Re: W Innym Życiu ... 31.01.12, 08:37
        znajac nasze przewrotne szczescie, to trzeba by z opakowanie ''gumek'' zlozyc na raz :-)
        Fajny ten temat ''kochankowy'' :-)
        Tak w poblizu tematu to juz widzę jak ''opowiadam'' hipotetycznemu kochankowi'' ze moje dziecko ma autyzm..
        • rohatyna Re: W Innym Życiu ... 31.01.12, 11:57
          czarna_ida napisała:

          > Fajny ten temat ''kochankowy'' :-)
          > Tak w poblizu tematu to juz widzę jak ''opowiadam'' hipotetycznemu kochankowi''
          > ze moje dziecko ma autyzm..


          A co ma kochanek do autyzmu Młodego ???

          Czarna_Ido , mam nadzieje , że nie znalazłabyś sobie na tyle głupiego, żeby się bał, że się zarazi autyzmem? -:) Chociaż ...... moja przyjaciółka powiedziała kiedyś , ze kochanek nie musi być mądry - musi być jeno pożyteczny,-:) .... bo ja wiem , może coś w tym jest ???
          Niestety nie mogę Ci w tej kwestii pomóc , jako że nigdy nie byłam w posiadaniu takowego. Za młodu nie byłam , a teraz na starość ???
          Zostanę przy kremie za 500 zł i daniu komuś po pysku - tez może być całkiem fajnie -:)-:-:)-:)
          • czarna_ida Re: W Innym Życiu ... 31.01.12, 22:53
            Nie szukam..Nie mam takiej potrzeby, zeby komplikować zycie sobie bardziej :-)
            Ale opcja lania po mordzie , ostatnio takze do mnie przemawia, z racji szukania, refundacji na materialy medyczne :-).
            Jak mnie szlag trafił, w kolejnej duzej aptece, blisko domu..
            No moze pod koniec lutego kupię jakiegoś śmierdziuszka dla siebie, i bede przez chwilę w niebie :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka