Dodaj do ulubionych

Programy logopedyczne do stosowania w domu

18.03.12, 01:58
Podnoszę pytanie z innego wątku: czy jest jakaś alternatywa wobec metody Cieszyńskiej (+Wianecka i manualne torowanie głosek), tzn. inne programy do stosowania w domu, w miarę skuteczne i z dostępnymi pomocami.

Nie chodzi mi o spory definicyjne, co konkretnie wchodzi do koncepcji szkoły krakowskiej, ale o wymianę doświadczeń na temat programów logopedycznych do stosowania w praktyce.
Obserwuj wątek
    • ven.to Re: Programy logopedyczne do stosowania w domu 18.03.12, 19:27
      wiesz, ja to piszę z nieco innej perspektywy - nie jestem mamą autystycznego dziecka tylko osobą która pracuje z dzieciakami z rozpoznaniem autyzmu. Wiem że są trudności z dostępem do porządnej terapii i że przy braku takiej pomocy rodzice poszukują sami.
      Mimo wszystko - uważam że najlepszy program logopedyczny do stosowania w domu to ten który jest zalecony i na bieżąco modyfikowany przez specjalistę systematycznie pracującym z dzieckiem.
      • ven.to Re: Programy logopedyczne do stosowania w domu 18.03.12, 19:40
        kurcze, zjadło mi pół posta a nie mam teraz czasu na odtwarzanie :(
        w każdym bądź razie żadnej alternatywny dla metody prof Cieszyńskiej nie wymieniłam :D
        ale pytałam czemu szukasz alternatywy?
        • an_7 Re: Programy logopedyczne do stosowania w domu 21.03.12, 14:41
          Szukam alternatywy z ciekawości i z potrzeby. Mój Syn ma bardzo nietypowy rozwój mowy. Przed zastosowaniem metody Cieszyńskiej postępów nie było wcale - ani jednego nowego dźwięku.
          Czwarty miesiąc przerabiamy serię "Kocham Czytać", błyskawicznie przyswaja nowe sylaby, ale nie łączy nawet tych znanych. Przykładowo: wyrecytuje wszystkie połączenia M, P, z samogłoskami, ale nie połączy Ma-Pa w jedno słowo. Stosuje tylko sylaby otwarte, np. lis to zawsze LI, las - LA. Powtarza dwie takie same sylaby, np. LO-LO, ale OLO już nie powie.

          A jednocześnie Syn rozumie nawet skomplikowane polecenia, wykonuje je, ma rozwinięte myślenie przyczynowo-skutkowe, rozpoznaje litery i sylaby i chyba zaczął myśleć słowami, nie obrazami (tak sądzę na podstawie jego zachowania i rozwiązywania zadań). Radzi sobie z zadaniami z ćwiczeń dla 6-latków.
          Po roku terapii z zaburzeń CZR został nam praktycznie tylko problem z rozwojem mowy czynnej i niechęć do przebywania w tłumie, szczególnie dzieci.
          Stąd moje poszukiwania programu, który pasowałby najlepiej dla Synka, albo elementów, o które można rozszerzyć terapię. Co nieco wiem o języku i nauczaniu z racji wykształcenia, chociaż pracuję w zupełnie innej branży.
          To tak pokrótce o naszym problemie, będę wdzięczna za rady:)
          • gruba_mamma Re: Programy logopedyczne do stosowania w domu 21.03.12, 20:35
            an_7 ile Twój syn ma lat, bo umnie było to samo, jest duuzo lepiej, zaczyna używać zdań co jeszcze miesiąc temu było całkowicie niemożliwe... i jak u niego z rączkami - rysuje bez problemu np. po śladzie? Nie chce bez sensu pisać długaśnego posta co robilismy w domu , dlatego pytam.
          • nefret_ete Re: Programy logopedyczne do stosowania w domu 21.03.12, 21:32
            u nas bardzo podobnie (syn ma 2 lata)
            • an_7 Do gruba_mamma 21.03.12, 23:45
              Syn ma 4 lata. Muszę sprawdzić, na jakim teraz jest etapie z pisaniem po śladzie.
              Napisz, proszę, co u Was spowodowało taki przełom.
          • marika012 Re: Programy logopedyczne do stosowania w domu 22.03.12, 09:52
            > Czwarty miesiąc przerabiamy serię "Kocham Czytać", błyskawicznie przyswaja nowe
            > sylaby, ale nie łączy nawet tych znanych. Przykładowo: wyrecytuje wszystkie po
            > łączenia M, P, z samogłoskami, ale nie połączy Ma-Pa w jedno słowo. Stosuje ty
            > lko sylaby otwarte, np. lis to zawsze LI, las - LA. Powtarza dwie takie same sy
            > laby, np. LO-LO, ale OLO już nie powie.

            Daj mu czas. Ja byłam załamana jak mój 6 latek zaczął uczyć się czytać Cieszyńską. Przez 3 miesiące uczył się sylab z dwiema pierwszymi spółgłoskami (PA, PO, PE, PI, PY ,PU, PÓ i MA, MO, ME, MI, MY, MÓ, MU). W książeczkach czytał bez problemu, ale jak przyszło do odczytywania na kartonikach to rozpoznawał tylko po samogłosce więc mylił się co chwila.
            Załapał w końcu i z kolejnymi sylabami poszło duużo szybciej.
            U Twojego tez musi coś zaskoczyć w główce i będzie łączył sylaby.
    • czarna_ida Re: Programy logopedyczne do stosowania w domu 22.03.12, 08:11
      Być moze to nie łączenie w sylaby wyjdzie dopiero po jakims czasie... Moj syn tak mial, co z tego ze znał wszystkie litery w wieku 3 lat, umial je pokazać, tak samo policzyc na palcach, skoro kiedy chcialam zeby sylabizowal , nic z tego nie wychodzilo. Dopiero w 1 klasie jest jakis postęp.. Moze jest po prostu za maly Twoj syn na to ?
      Tak sobie gdybam :-)
    • gruba_mamma Re: Programy logopedyczne do stosowania w domu 22.03.12, 09:16
      Opisałam się, wklejam w dwóch albo trzech częściach, może się przyda. 1. rozwój mowy 2. opinie logopedów i innych 3. co robiliśmy i co robimy w domu
      Aha, my miedzy bajki możemy włożyć opinie, że dzieci które wszystko rozumieją a długo nie mówią zaczynaja mówić od razu zdaniami.Tak się zdarza, w przypadku zdrowych dzieci nawet może dość często, ale u nas 80% obecnej mowy zostało wyciągnięte ciężką pracą.Pomimo że - rozumie wszystko, wykonuje polecenia ( od 2 roku życia), w tej chwili kupuję łamigłówki dla 6-7 latków, maproblem tylko z rebusami, no bo las to las, nie rozumie dlaczego odejmujemy i dodajemy litery.
      1.
      Moja córka w czerwcu skończy 5. Rozwój mowy wyglądał mniej więcej jak poniżej – niestety nie wpadłam na to żeby prowadzic jakiś dziennik, więc piszę z pamięci, rozwój ruchowy jest bardzo opóźniony ze względu na skrajne wcześniactwo.
      niemowlę : było jakieś tam głużenie i cisza kiedy zaczęła raczkowac.
      1 rok : nauczyła się stać i pojawiły się sylaby ma-ma, ba-ba, ta-ta, da-da, ga-ga – bez zrozumienia.
      2 lata - zamilkła całkowicie, wiązałam to z rozpoczęciem chodzenia, teraz każą mi to wiązać raczej z autyzmem. Potem pojawiła się mowa „chińska” – tli-tli, ge-ge – mówiła do rzeczy, zabawek, kwiatków, światełek ( w zabawkach).
      3 lata: mówi ma-ma. Często było to albo ma albo ma-ma-ma-ma jakby nie mogła się zatrzymać. Potem już było ma- ma. Mama jest wszystko : tak woła i mame i tatę , tak mówi, ż coś chce. Potem(po długim czasie) doszło ta-ta, ba-ba – takie ciężkie, toporne, skandowane i A-nia (bardzo niewyraźne).Pa-pa. Potem „ta” (tak) i po jakimś czasie też „nie”. Wtedy nazwałam komunikację córy systemem zero - jedynkowym, czyli rzeczy lubiane , akceptowalne są TAK, rzeczy nie lubiane, nieakceptowane są NIE, a reszta nie istnieje. Kolejne było „ma” ( sensie mam) i nie w sensie nie mam. . Przez ten okres zdarzało się czasem, że wypsnął jej się jakiś krótki wyraz np.: koń – było to zawsze jednorazowe, przypadkowe i niepowtarzalne – nigdy też nie udało mi się dociec czy mówione ze zrozumieniem.
      4 lata(czerwiec 2011) ponownie zamilkła, mówiła tylko mama i tata, nadal „skandowane” pozostałe wyrazy, nawet jak udało się wymusić – niechętnie i bardzo niewyraźnie. Mowa chińska, przeszła w „ge-ge-ge”, które używała w większości sytuacji. Po wakacjach w/w wyrazy wróciły, młoda nawet czytała wiele nowych sylab, ale nie używała ich do mówienia. Dokładnie jak Twój synek potrafiła powiedzieć rózne sylaby, ale nie umiała z nich zrobić wyrazu.
      Np. -Paulinka kto to?
      -…
      -Pszczółka Maja, powiedz Maja .
      -…
      -To powiedz : ma
      - „ma”
      -To teraz powiedz :ja
      - „a-ja”
      -A teraz powiedz MA - JA
      -„ma-ma-ma-ma-ma”/ewentualnie następowała cisza/ ewentualnie „ge-ge-ge-ge-ge”
      Takich dialogów mamy za soba chyba setki.
      Zaczęło się zdarzać, że przy łatwiejszych wyrazach mówiła pierwszą literę – czyli na obrazek psa : ja :co to jest ? ona :- „ P”. Przełom nastapił jakoś wrzesień październik – razem z nowym logopedą. Najpierw prościutkie wyrazy – jak, mak, kot itp. Większość wyrazów które chciała powiedzieć – nadal mówiła pierwszą literę, ale mówiła chętniej, już nie trzeba było aż tak „wymuszać”. W październiku zadała swoje pierwsze pytanie „ajak?” ( w sensie jak? I to pytanie zadawała zawsze w sytuacjach kiedy nie wiedziała jak ma coś zrobić, nie umiała, czuła się niepewnie, albo się nudziła i nie wiedziała co ze sobą zrobić. No i tak do lutego 2012 – co jakiś czas pojawiał się nowy łatwy wyraz – lala, miś itp., coraz więcej nowych słów. Styczeń – luty młoda najpierw chorowała, potem ferie i miesiąc siedziała w domu i niemal cały czas ćwiczyłyśmy rysowanie ( książeczki z łamigłówkami) – akurat na tym zafiksowała. Bardzo usprawniła dzięki temu rączki i mowa rozwijała się wprost proporcjonalnie do tego ile rysowałyśmy W lutym powiedziała swoje pierwsze samodzielne zdanie mysz lubi ser ( myś ljubi sej)
      W chwili obecnej młoda mówi już sporo – głównie rzeczowniki. Z czasownikami problem, ale do przodu. Wygląda to tak : peś (pies),muko (mleko), bik (byk), labinynt (labirynt), szybuko (szybko),mokara (mokre), DAWAJ TO (akurat to mówi głośno i wyraźnie, NIEEE JUSIAJ!!! ( nie ruszaj - do brata), Mi-ał ( Michał – brat), łap, maś (masz), baja, pani, pan, jeszcze dużo – nie wymienię wszystkiego. Naśladuje głosy zwierząt ( mu, bee, kwa-kwa itp.), nazywa zwierzęta ( nie wszystkie), kolory (większość).Ostatnio powtarzała po mnie „cholela” , muszę zacząć uważać co mówię. Proste zdania jakie mówi – ja nie mam , ja nie idę, nie da rady, tata buty ma, kup zaba (kup zabawkę), tata chodź ama , baba chodź zupa. Niestety jest to na razie „Kali jeść – Kali pić”, ale w zeszłe wakacje to był szczyt marzeń, kto to samo przechodzi ten wie. Ciągle pracujemy, wszelkie opisane powyżej „pojawiło się” oznacza codzienna pracę, wymuszanie czasem wyrazów, ale o tym za chwilę. Myślę, że jeszcze lata pracy nad mową, ale istotne jest że chociaż niegramatycznie to używa adekwatnie do sytuacji i mowa rzeczywiście służy komunikacji. Optymistyczne jest to że Twój synek wszystko rozumie , nasz logopeda od początku mówił, że skoro jest tak dobre rozumienie, to jest duża szansa na rozwój mowy.

      reszta wieczorem:)
      • gruba_mamma 2. co mówili terapeuci 22.03.12, 11:26
        W wieku 2 lat młoda trafiła do obecnego logopedy– zalecił ćwiczenia języka, fakt dopiero logopeda spytał jak mała je, bo jakos nie widziałam w jej jedzeniu nic dziwnego. A ona gryzła i połykała, niemal nie pracując językiem, mało tego – w ogóle nie wysuwała języka z buzi, powiedział, że ma bardzo sztywny język, ale odradza masaże, bo młoda jako nadwrażliwiec nie będzie ich tolerować ;
        Z braku miejsc – udawało nam się wyrwać czasem 1 wizytę na miesiąc, a czasem nie było miejsc na 3 miesiące do przodu, poszliśmy gdzie indziej; kolejni logopedzi mówili o wędzidełku –a mi się wydaje, że mogła mieć tam jakiś nadwrażliwy obszar, no bo skoro milczy bo wędzidełko – to skąd wcześniej gaworzenie i to całkiem wyraźne? Dodatkowo wypluwała natychmiast potrawy o konsystencji budyniu, jakby nie mogła ich znieść. Tak samo uważa nasza pediatra oraz psychiatra, że dzieci mające problem tylko z narządem mowy, będą mówić niewyraźnie, bełkotać, ale będą mówić cokolwiek. A u młodej problem zaczyna się w głowie. Obydwie panie określiły to jako brak potrzeby mówienia.
        Do 4 roku życia zmienialiśmy terapeutów, zajęcia u logopedy polegały na oglądaniu szafek i dziurki od klucza – logopedę dziecko zlewało po pierwszych minutach. Zajęcia do domu – dmuchanie baniek, piórka,itp. okazały się dla młodej niewykonalne bardzo długo. Terapeuci wysyłali nas do psychologa, bo dziecko nie pracuje przy stoliku i nie może się skupić. Trochę pomogła nam pani logopeda i terapeutka SI w jednym, powiedziała, że mowa nie ruszy dopóki młoda się choć trochę nie ogarnie ruchowo, niestety na widok tej pani moje dziecko nawet gryzło, więc terapia była ale jakby jej nie było – za to dostaliśmy namiary na fajne książki.( wszystko zebrane podam w nastepnym poście) W wakacje szlag mnie już trafił, bo przestałam wierzyć, że ma czas; w opinie innych matek, że wcześniak i ma prawo być opóźniona, że „musi jej się cos odblokować w mózgu”, ze zacznie od razu pełnymi zdaniami… psycholog kazała jej śpiewać albo puszczać muzykę , a młoda jednego ani drugiego nie tolerowała .Najbardziej mnie rozwalały rozmowy z matkami rówieśników – „ no co ty, ma jeszcze czas, zresztą moja też jeszcze NIC nie chce gadać” po czym spotykamy się i to nie gadające dziecko zadaje mi pytanie ”ciocia, co to?” No tak, mamy inne rozumienie pojęcia „nic nie gada”…
        Znalazłam w Internecie termin afazja/alalia , pasował jak ulał, szczególnie alalia motoryczna. Dzwoniłam do jedynej podobno w Polsce szkoły dla dzieci z afazja, ale nie chcieli młodej obejrzeć, bo oni nie diagnozują. Postanowiłam jechać albo do pani Cieszyńskiej, albo poszukać kogoś w innym mieście, jest w Krakowie jakaś PPP, gdzie jedna pani zajmuje się dziećmi z afazją ( dostałam namiary z tej szkoły gdzie nas nie chcieli obejrzeć) ale wczesniej uderzyłam do naszego starego logopedy. Musiałam niemal wypłakać sobie wizytę, bo miejsc nie było, 10 minut męczyłam panią w rejestracji, że moje dziecko jest inne, że nie wiem co robić, w końcu ubłagałam pania o jedną wizytę w celu konsultacji, że może coś podpowie. No i tak było – dodatkowo akurat zwolnił się jeden termin i udało nam się wcisnąć na 1 x w tyg. Logopeda do którego chodzimy od września pracuje głównie z dziećmi z wadami słuchu, a takich u nas nie stwierdzono. Ale to on po 2 zajęciach powiedział, że młoda jest lekko autystyczna i kazał powtórzyć diagnozę. Strategia jaką przyjął jest jedna – usprawnianie małej motoryki i to tłucze na zajęciach od września non stop. Dostajemy zadania do domu. A w domu – jest odwalana cała czarna robota; nie ma że logopeda raz w tygodniu załatwi temat. Logopeda ćwiczy z małą a mąż albo ja siedzimy i patrzymy bo cały tydzień mamy robić to samo.
        W październiku młoda dostała „autyzm dziecięcy” na piśmie. Psychiatra powiedziała mi, że to bardzo typowe dla dziecka autystycznego, że czyta cały alfabet ( czyli jednak jest w stanie powiedzieć), a nie mówi. I mimo, że powiedzieli, że młoda musi mieć logopedę doświadczonego w pracy z autystami, żeby „wzbudzał w niej potrzebę mówienia” ( ni cholery nie wiem jak to się robi a chciałabym;) ) to metoda na usprawnianie motoryki działa u nas rewelacyjnie, to samo potwierdził pan Przyrowski od SI w Warszawie.

        • czarna_ida Re: 2. co mówili terapeuci 22.03.12, 15:35
          A u nas autyzmu dziecięcego brak, bo całosciowe zaburzenia rozwojowe, z dodatkowymi zaburzeniami, to wg orzecznika '' coś z aspergera '' ..
          I zaburzenia mowy, i dziecko nie mowilo do 5 roku zycia wogole, to jest OK? Jednak cos z aspergera ?
          Mnie za chwilę rece opadną...
          • gruba_mamma Re: 2. co mówili terapeuci 22.03.12, 19:04
            he,he u nas w przedszkolu pani mówi po diagnozie : "ona nie ma autyzmu, no może cechy autystyczne... bardziej na aspergera wygląda... no ale nie - mowa się nie rozwija..." Nasza psychiatra, jak pojechałam do niej skołowana, że mi połowa ludzi kwestionuje diagnozę i może ona tego nie ma tylko coś innego stwierdziła krótko "Owszem ma. A Ci co kwestionuja niech nie mówią co ona robi (pokazywanie palcem itp.) tylko niech zrobia listę czego nie robi i porównaja z niezaburzonymi dziecmi w jej wieku." Ale zwykle z orzecznikiem ciężko dyskutować...
            A posta z ćwiczeniami jakie robimy wkleję później, pewnie w nocy:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka