Dodaj do ulubionych

jak to powiedziec?

26.04.12, 00:21
witam, moja znajoma ma prawie 3 letnia córke widujemy sie dosc czesto (czesciej w somu niz na podworku). Ja mam synka ponad 3 latka, w rodzinie kilkoro malych dzieci mniej wiecej tez w tym wieku i powiem szczerze ze zachowanie córeczki tej znajomej bardzo mi sie nie podoba, choc oczywiscie lekarzem nie jestem i nie mam zadnego doswiadczenia z autyzmem i zespolem aspergera.
niepokoi mnie:
1. mala praktycznie wogole nie nawiazuje kontaktu z otoczeniem
2. liedy przychodzi do nas stoi i "tępo" patrzy na nas lub wogole nie nawiazuje kontaktu wzrokowego
3. o jakimkolwiek dzien dobry (+ ewentualny usmiech) mozna zapomniec, nie usmiecha sie nawet do mojego syna choc wydaje mi sie ze sie lubia
4. mozna by to zwalic na niesmialosc, ale kurcze ja mam wrazenie ze ona jest jakas nieobecna,
5. pozno zaczela mowic, do tej pory mowi tylko kilka slow sama z siebie, czasami powtarza za mna machinalnie choc mowie np akurat do mojego syna
6. raczej nie kontaktuje sie mimika gestami, kiedy o cos jej chodzi podchodzi do mnie bardzo rozemocjonowana probuje pokazywac (np. ze autko jest brudne bo moj syn je wczoraj pomalowal lekko flamastrem) wydaje sie byc wtedy taka roztrzesiona, pelna emocji,
7. ma lekkie drgawki kiedy cos jej sie nie sposoba z czyms sobie nie radzi cos idzie nie po jej mysli, nie jest to zwykle tupniecie nozka tylko takie wydaje sie byc mimowolne drgawki z emocji
8. kiedy cos chce owszem podejdzie do mnie ale nie nawiazuje kontaktu wzrokowego, machinalnie i nachalnie bierze mnie za reke i prowadzi do celu, tratuje jako instrument do osiagniecia czegos (nie ma czegos takiego jak u innych dzieci w rodzinie u znajomych "ciocia a co to jest? a czemu to autko nie ma kolka?" nawet nie chodzi o taka wlasnie konstrukcje zdania lecz o mimike gesty jakas komunikacje niewerbalna
9. najbardziej mnie martwi i od tego sie chyba zaczela moja obserwacja ze mloda nie reaguje wogole kiedy sie cos do niej mowi, obojetne jest czy jest zajeta swoja zabawa czy nie nie reaguje, nawet glowy nie odwroci! nie mowiac juz o tym ze jak robi cos czego jej zabraniam to oczywiscie nie slucha, wydaje mi sie jakby do niej wogole nie dotarly zadne dzwieki lub sens moich slow, czasem tylko zrozumie ze mleko bedzie pic i wtedy sie bardzo cieszy
10. malo reaguje na mame, ja rozumiem kiedy jest u nas jest duzo bodzcow zabawy wiec nie musi siedziec ciagle z mama ale ona jej wogole nie zauwaza nie podejdzie nie powie "pacz" chociazby na zabake ktora ma w reku,
11. na ojca nie reaguje wogole, moglby chodzic na rzesach a on nawet nie spojrzy w jego strone, kiedy dojezdza do nas troszke pozniej i wchodzi do domu maly wogole ani jednym gestem nie daje po sobie poznac ze zna tego pana i ze wogole zauwazyla ze przyszedl ktos
12. ogolnie ciezko jest sie z nia skomunikowac wczoraj moj synek wolal ja chyba przez 5 min, specjalnie nie reagowalam bo chcialam zobaczyc czy w koncu podniesie glowe znad zabawki, ale nic takiego sie nie stalo i syn zrezygnowal
13. rzadko odpowiada usmiechem na usmiech
14. nie lubi chyba dotyku, z moim synek laskotamy sie do granic wytrzymalosci a ona jak to widzi stoi i sie dziwnie przyglada jakby nie wiedziala o co chodzi, czasem z dzikim smiechem i uporczywym powtarzaniem tych samych ruchow tez mlodego laskocze, ale robi to brutalnie nachalnie
15. bardzo czesto przychodzac do mnie bawi sie caky czas kilkoma stalymi zabawkami i nie mozna jej od tego oderwac, jakiekowliek proby zaproponowania jej innej zabawki lub zabawy koncza sie naszym dopytywaniem nawolywaniem a ona nic
16. czesto mowi do mnie mama, albo sama z siebie albo powtarza po synu ktory cos aktualnie do mnie mowi


ale: potrafi sie bawic z moim synem sciganego, zasmiewa sie z tego pieknie, raz sie ze mna bawila w chowanego, nawet nie zle jej to szlo
nie jestem jej rodzicem i nie widze jej w innych warunkach, nie widuje jej codziennie

myslicie ze moze byc cos nie tak? autyzm? ZA? wiem wiem przez forum sie nie diagnozuje zastanawiam sie tylko czy warto cos znajomej powiedziec? i najwazniejsze JAK? ja uczulic zeby sie moze malej przyjrzala moze "niezobowiazujaco" poszla porozmawiac z psychologiem dzieciecym, przepraszam ze takie dlugie bo mimoze nie chodzi o moje dziecko to jstem bardzo wrazliwa na pkt dzieci i przezywam to strasznie:(
Obserwuj wątek
    • roksanka_3 Re: jak to powiedziec? 26.04.12, 00:29
      do pkt 14. mialo byc jeszcze ze kiedy probuje ja polaskotac, cala sie spina, krzyczy nie, przyciaga raczki blisko tulowia,
      ale: kiedy bawimy sie z synem tylko w zapowiedz laskotek (czyli jak cie zlapie zaraz to cie tak polaskotam ze zobaczysz) to ona tez ucieka i jak sie zblizam do niej (ale nie laskocze) to sie smieje do rozpuku, ale kiedy dotykam mimo lekkiego smiechu prostuje sie napina i ucieka, zabawa moze byc ale bez zbytkiego dotykania, nigdy nie widzialam zeby mala sie do rodzicow przytulala, jak byla malutka chciala na rece "po cos tam" ale wydaje mi sie ze nie po bliskosc
    • gruba_mamma Re: jak to powiedziec? 26.04.12, 00:53
      to znajoma sama nie widzi problemu? Jak dobrze się znacie? Moze dziecko jest pod opieka specjalistów tylko się nie chwali?Duzo podobnych zachowań do mojej córki w jej wieku.Oprócz 1 i 11 w zasadzie wszystkie rzeczy robiła w tym wieku moja córka. Dobrej znajomej spytałabym wprost czy była z mała u psychologa, a jak bym sądziła, że się obrazi to bym wrzuciła pytania naprowadzające typu czy zawsze tak ignoruje wołanie, bo pierwszy raz widzisz, że dziecko tak robi.Tak na przykład.
      • roksanka_3 Re: jak to powiedziec? 26.04.12, 07:54
        na terapie nie chodzi na 100%, to dobra znajoma, czasem wydaje mi sie ze ona cos podejrzewa, nie wiem moze nie chce do siebie dopuscic mysli ze cos moze byc nie tak, kiedy mala ja ignoruje tzn jej nawolywanie to ona wzrusza ramionami i odchodzi, mysle ze sobie mysli "mala zajeta jest zabawa nie bede jej zawracac glowy", oczywiscie nie wiem jak jest na codzien, co na to niania (ma nianie od ponad roku), moja caaala rodzina twierdzi ze cos jest nie tak tylko kazdy mysli jak tu jej nie obrazic i nie zrazic i delikatnie podpowiedziec ze cos jest nie tak

        bardzo dobry pomysl z tym co napisalas chyba tak zrobie, tzn zrobie nastepnym razem test, bede cos chciala sie od malej dowiedziec i bede ja nawolywac do skutku, kiedy nadal nie odpowie,nie spojrzy, nie podniesie glowy to wtedy spytam jej mamę, czy na nia tez tak nie reaguje i czy mysli ze to normalne
      • roksanka_3 Re: jak to powiedziec? 26.04.12, 07:55
        aha jeszcze tak spytam odnosnie

        >Duzo podobnych zachowań do mojej cór
        > ki w jej wieku.Oprócz 1 i 11 w zasadzie wszystkie rzeczy robiła w tym wieku moj
        > a córka

        a twoja córeczka ma postawiona diagnoze jakas??
        • gruba_mamma Re: jak to powiedziec? 26.04.12, 08:17
          autyzm i lekkie mózgowe porażenie dziecięce
          • gruba_mamma Re: jak to powiedziec? 26.04.12, 08:22
            aha - jeśli znajoma rzeczywiście mocno wypiera temat, to się może obrazić i tak, ale warto mimo wszystko cos powiedzieć - ja np nie zdawałam sobie sprawy z wielu rzeczy, które były ewidentnie nie tak, bo to moje pierwsze dziecko.
            • roksanka_3 Re: jak to powiedziec? 26.04.12, 08:29
              no wlasnie ona tez ma jedno dziecko, dluugo wyczekane, ogolnie z dziecmi ma malo do czynienia i teraz i przed ciaza i moze nie zdaje sobie sprawy ze takie zachowania nie sa normalne, w kazdym razie dziekuje za odpowiedz
    • myszewa Re: jak to powiedziec? 26.04.12, 09:23
      Zdecydowanie powiedzieć, powiedz o konkretnych zachowaniach które są niepokojace. u nas bylo tak, że po diagnozie nagle okazywalo się, że wiele osób twierdzilo, że coś podejrzewalo wcześniej - nikt nigdy nic nie pisnal, ladni mi przyjaciele. Ja naprawdę dlugo w zachowaniu mlodego nie widzialam nic niepokojącego, to bylo moje pierwsze dziecko, wcześniej nie mialam nigdy do czynienia z dziećmi. Pojawialy się czasem komentarze (jak maly mial 1,5-2 lata) w s tylu moi w tym wieku już mówili, ale te komentarze nie byly żadną informacją, raczej przechwalkami, no i nie zwracaly uwagi na prawdziwy problem - bo dziecko 1,5 czy 2 letnie może nie mówic, to inne zachowania byly bardziej niepokojace. kilka miesięcy temu mialam odwrotną sytuację. Zaczęlam widzieć u córki mojej bardzo dobrej znajomej cechy autystyczne. To byly subtelne cechy, ale dla mnie bardzo znajome (mimo że mala zaczęla mówić w wieku 1,5 roku i to od razu zdaniami i we wszystkich czasach i miala olbrzymi zasób slownictwa to do 3 roku zycia zamieniala zaimki, mówila o sobie w 2 lub 3 osobie, kiedy coś chciala mówila kwestię rodzica, choć ciągnęlo ją do dzieci nie wiedziala jak nawiazać i podtrzymać relację, miala problemy z rozpoznawaniam żartów, emocji itp a jednocześnie byla bardzo inteligentną 3 latką) ja najpierw zwracalam uwagę znajomej na poszczególne zachowania, majac nadzieję, że zlapie trop. Jednak nie zlapala, wiec w końcu powiedzialam wprost, że moim zdaniem u jej córki są pewne cechy autystyczne. Być może niewielkie, być może dziecko poradziloby sobie samo, ale nigdy nie wiemy jak dalej bedzie sie to rozwijać, w końcu ZA staje się widoczne w wieku przedszkolnym, jesli to byloby to to im wcześniej zaczeliby dzialać tym lepiej. Balam się oczywiście, że się na mnie obrażą, zwlaszcza, że po diagnozie malego w tej wlaśnie znajomej mialam bardzo duże wsparcie i mam je do dziś. Naszczęście po ok. 2 tygodniach dostalam telefon *sluchaj, znasz dobrze temat, przeszliscie wielu specjalistów, powiedz do kogo najlepiej uderzyć*. Skończylo się na tym, że wprawdzie dopatrzono sie u malej pewnych cech, ale nie na tyle by postawić diagnozę. Niemniej rodzice i przedszkole dostali szereg zaleceń jak wspierać rozwój dziecka, na co zwracać uwagę, jak pracować nad pewnymi umiejetnościami. ostatecznie bardzo się cieszę, że powiedzialam. Zresztą nie moglabym podejrzewajac pewne rzeczy i wiedząc jak ważna jest ew. wczesna diagnoza milczeć...
      • roksanka_3 Re: jak to powiedziec? 26.04.12, 10:22
        dziekuje za odpowiedz, znajomej powiem na pewno lub zasugeruje tylko jeszcze sie dokladnie zastanawiam nad formą

        a powiedz mi, u twojego synka/córki jakie byly niepokojace objawy?
      • gruba_mamma Re: jak to powiedziec? 26.04.12, 11:50
        Myszewa u nas tez po diagnozie wiele osób mówiło, że podejrzewali, ale nie chcieli mówić... I to z rodziny a nie znajomi.Ludzie maja troche opory przed wtrącaniem się, ale ja często słyszałam że wyrośnie na pewno... bo podejrzewali, ale nie chcieli mi robic przykrości.Bez sensu zupełnie, jakby mi powiedziało jeszcze kilka osób na pewno wczesniej bym poszła na drugą diagnozę.
        A co do pierwszego dziecka to naprawdę łatwo wiele rzeczy przeoczyc, szczególnie jak się niezbyt często widzi rówieśników. Ja dopiero teraz jak mam niemowle w domu widzę mega róznicę w kontakcie itp.
        Co do znajomej może tez miec - nie wiem jak to nazwać-problem, kompleks jesli mała ją traktuje przedmiotowo, a nie jak matkę i może zwala winę na siebie. Ja nikomu nie mówiłam, ale winiłam się o powrót do pracy,myślałam że nie radzę sobie z dzieckiem, że mała nie kocha mnie jak matki i to moja wina bo nie umiem byc matka i takie rózne - to naprawdę ciężki temat.Dopiero po diagnozie zrozumiałam dlaczego było jej wszystko jedno czy jest na rękach u mnie czy u sasiadki i wygladało na to ze jej wszystko jedno czy jestem czy mnie nie ma. Wiesz w jakim byłam szoku jak zdrowy synek sie rozpłakał, bo ciocia go wzięła na ręce a on chciał byc u mamy? Nigdy nie miałam takiej sytuacji z córką.I nawet nie pomyslałam, że to nie jest zwykłe zachowanie dziecka, tylko że to moja wina...
        • anusiakp Re: jak to powiedziec? 27.04.12, 14:38
          Do gruba_mamma
          Witam od pewnego czasu bardzo interesuję się tematem autyzmu... niestety z obawy, że z moim synkiem jest coś nie tak. Jest on jeszcze bardzo malutki, za kilka dni będzie miał 5 miesięcy. Jednak od około 2 miesięcy żyję w ciągłym lęku i widzę niepokojące objawy. Syn nie chce się przytulać, być noszony na rękach twarzą w moja stronę. Jeśli go karmię (butelkowy) to spokojnie leży mi na rekach, czasami się popatrzy na mnie ale na chwilę ale jak tylko koniec jedzenia to od razu się wyrywa, płacze, wygina. Kontakt wzrokowy mamy, ale dziwny, raz się patrzy, obserwuje mnie, uśmiecha, a niekiedy tak jakby mnie nie było. Dodatkowo te nagłe histeryczne krzyki z niewiadomych powodów.Wydaje mi się, że jest mu także obojętne kto z nim przebywa, kto go przewija czy karmi. W twoim poście przeczytałam, że masz drugie dziecko małego synka i widzisz różnicę między nim a córką. Czy mogłabyś napisać jak się ona zachowywała jak była malutka. Ja obserwuję inne dzieci wiekowo podobne do synka jak mam okazję ( w przychodni u lekarza, na rehabilitacji- wnm, znajomych i widzę, że mają one inne relacje ze swoimi rodzicami). Jest bardzo ciężko, kiedy chce się przytulić, pocieszyć dziecko kiedy płacze a ono płacze jeszcze mocniej i się wyrywa z rąk:( Oczywiście ja najbliższej rodzinie, dobrym znajomym mówię o swoich obawach, ale wszyscy każde dziecko jest inne.
          • gruba_mamma anusiakp 28.04.12, 03:27
            przepraszam Cie, napisałam długie porównanie dzieci ale mi wywaliło posta, drugi raz nie dam dzisiaj rady. Zajrzyj za jakis czas , na pewno Ci odpiszę, ale może się zdarzyć, że dopiero po weekendzie.
            • anusiakp Re: anusiakp 28.04.12, 08:01
              dziękuję gruba_mamma za odpowiedź, będę zaglądać i czekać na posta.
              • gruba_mamma Re: anusiakp 30.04.12, 12:25
                Po pierwsze - moja córa jest skrajnym wcześniakiem, więc jak pięciomiesięczniak była dopiero w wieku ok. 8 miesięcy;Po drugie to co opiszę jest orientacyjne co do wieku ( córka ma w tej chwili 5 lat, syn 10 miesięcy) ale staram się wychwycić tak około 5 m-ca.; Po trzecie każdy autystyk jest inny, wspólne są obszary "innosci" - kontakt, zabawa.
                Kontakt
                - córka :
                było jej wszystko jedno kto ją nosi,karmi,przebiera itp. nigdy nie czułam, że rozpoznaje we mnie mamę,
                kontakt wzrokowy nawiązywała - ale zwykle jak się ją zaczepiło,
                "gadała" po swojemu do lalek, zabawek, lampy - do ludzi też, ale w ten sam sposób.Ale nie mogłam nigdy powiedzieć, że jest bez kontaktu - czy się izoluje - bardzo ładnie się ze mną/kazdym innym bawiła, brała podaną zabawkę, bawilismy sie w akuku itp - ale to my inicjowalismy kontakt,

                - syn -
                mama zawsze nr 1 - nie przepadał jak inni go brali na ręce, jak ktos inny go karmił to się "dziwił", jak obca osoba wzięła na ręce to płakał - uspokajał się u mamy;
                jak by fajna zabawka nie była - zawsze pierwsza była osoba -jak tylko widział człowieka od razu patrzył, próbował nawiązać kontakt - nie musiałam się wysilać PIERWSZA - on SAM reagował na każdą osobę w pobliżu,
                jak zaczął się smiać - to smiał się na okrągło, głównie do ludzi; tak to wyglądało - piękna zabawka = usmiech i zachwyt , człowiek - usmiech skierowany do człowieka - naprawdę trudno to opisać, ja widzę różnicę dopiero jak widzę zachowanie syna.U córki czy człowiek czy lalka -usmiech i mina takie same.

                Zabawa - to juz u ciut starszych, ale istotne - młoda oglądała zabawkę bardzo dokładnie,kontemplowała każdy szczegół ,waliła w nią ręką,w pianinku dla niemowląt intrygowały ją głównie światełka - wodziła po nich palcem.
                Michał - mam wrażenie, że "łapie o co chodzi" z zabawkami dla niemowląt, bierze, chwilę obraca w rekach, oglada i zaraz sie bawi , w pianinko uderza żeby grało, światełka fajne, ale nie wgapia się w nie jak w ósmy cud swiata
                Do tego córka mogła się sama bawic bardzo długo, nie byliśmy jej mocno potrzebni jak miała zabawki.Po zabraniu zabawki przenosiła zainteresowanie gdzie indziej, bez wielkiej reakcji - syn po zabraniu zabawki płacze i nie chce innej tylko tą co zabralismy.

                Młody bawi się i spogląda na mnie, smieje się - wzrokiem mi mówi "zobacz jak fajna zabawka".Jest wymiana spojrzeń. Córka skupiała sie albo na zabawce albo na nas.

                A tak ogólne porównanie niemowlat wypada tak - teraz mam małego towarzysza, który ma ze mną swietny kontakt, jest zwykłym dzieckiem, na obcych spogląda spode łba, szczególnie jak widzi ich po raz pierwszy, nie wzbudza super - zachwytów ogółu, chyba że osób które się zwykle niemowletami zachwycają.Jak cos chce to płacze, jak się cieszy to się smieje, czuję się mu potrzebna, bo ciagle czegos ode mnie chce.

                Córka jako niemowle, była jak zaczarowana - samo jej spojrzenie bywało mocno nieobecne- czasem nawet przerażało, patrzyła tak inaczej, była wyjatkowa i WSZYSCY którzy się z nia zetknęli tak mówili. kontemplowała szczegóły, na nowa osobę gapiła się jakby chciała ją wciągnąć oczami - to było tak niesamowite, że była w stanie "zaczarować" każdego z kim sie zetknęła. Momentów kiedy była zwyczajnym dzieckiem było zdecydowanie mniej, ale były.Nie szukałam info o autyzmie na tym forum - po prostu jak zobaczyłam w forach na e-dziecku "Inny Świat" - pomyślałam o córce i zajrzałam.Tak tu trafiłam.Pewne rzeczy sie czuje, jeśli jako matka czujesz że jest nie tak , to duże prawdopodobieństwo, że tak jest.
                Polecam zapisać dziecko do synapsis, czeka się ponad rok chyba, ale przyjmuja tylko do 2 lat obecnie, więc warto to zrobić teraz.Jesli rodzina ma racje i młody sobie wyrosnie z pewnych rzeczy to super, ale jeśli nie to bedziesz miała akurat.Moja córa czasem zachowywała sie tak zwyczajnie, że cieszylismy sie - no i juz wyrasta ze swoich dziwactw, niepotrzebnie sie martwilismy. Po jakims czasie pojawiały sie nowe "inności".

                Tyle na szybko,jakbym chciała tak całkiem porównać to książka by mi wyszła a i tak już przeginam z długością postów... ;) jak masz konkretne pytania to pisz.
                • anusiakp Re: anusiakp 07.05.12, 10:42
                  dziękuję za wyczerpujące porównanie niemowlaków:) mój synek zachowuje się podobnie jak opisałaś swoją córkę w przeszłości.
                  też nie mogę powiedzieć, że jest bez kontaktu, uśmiecha się, czasami nawet w głos, ale to my też zawsze go prowokujemy. sam nas nie zaczepia. rozmawia po swojemu chyba do siebie bo raczej nie do nas. do zabawek nie uśmiecha się tylko do ludzi. nowe twarze też analizuje dogłębnie. Znajoma ostatnio powiedziała, że wygląda na wystraszonego, bo ciągle robi taki "wielkie" oczy i w dodatku ma czasami taki rozbiegany wzrok, patrzy się po sekundę w każdą stronę.
                  czekam na wizytę u neurologa pod koniec maja, może teraz coś mi powie ( byłam z nim kiedy miał 3,5miesiąca kazała obserwować i przy okazji wyszło wzmożone napięcie w rączkach i nóżkach).
                  Tak jak radzisz poszukam informacji o synapsis, skoro czeka się tak długo na diagnozę tam, nic nie szkodzi stanąć w kolejce. Bardzo bym chciała, aby moje obawy były tylko wymysłami przewrażliwionej mamuśki tak jak mówią najbliżsi. Ale dla mnie coś jest nie tak. Synek ma dopiero 5 miesięcy, a ja już nie daję rady fizycznie i psychicznie. Od urodzenia ciągle płacze i krzyczy, spokojnych momentów jest naprawdę mało.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka