Dodaj do ulubionych

ciężki dzień...

03.05.12, 17:56
Serce mnie autentycznie dziś rozbolało... byliśmy na basenie, w szatni gdy ja suszyłam włosy mój syn zafascynowany numerami trzycyfrowymi na szafkach jednej kobiecie tę szafkę zamknął (otwierały się elektronicznie) . Jędza nieomal rzuciła się na niego z agrechą! Pytam "co pani robi?" "trzeci raz mi ją zamknął!!!" wrzeszczy ona. "To było do mnie kierować uwagi, a nie wrzeszczeć na cudze dziecko!" ... ja na to a ona odparowała "ja lepiej psa wychowuję niz pani to dziecko"....
tak mnie zatkało, że po wyjściu z basenu się poryczałam.... :(( Jak mam upilnować mego 4-latka nie da rady mieć non stop oczy dookoła głowy... mam go izolować w domu?
Obserwuj wątek
    • myszewa Re: ciężki dzień... 03.05.12, 19:24
      Musiało to być bardzo nieprzyjemne, ale nie bylo tu ani Twojej winy, ani dziecka, to ewidentnie ta babka ma jakis problem ze sobą. Jasne, że nie jesteś w stanie non stop pilnować dziecka i macie takie samo prawo do korzystania z basenu, tudzież innych tego typu miejsc co każdy inny. Nasze dzieci może i mają większy problem z dyscypliną niż przeciętne, ale to kurczę tylko 4 latek! Nie przejmuj się babolem - ściski
      • madziulec Re: ciężki dzień... 03.05.12, 19:40
        A dlaczego ta kobieta ma problem ze soba?
        Kompletnie nie rozumiem.
        Dzieciak zamyka szafke. Ok. Mozna potraktowac jak zabawe. Ona otwiera. Sytuacja sie powtarza, ona otwiera.
        I abarot. Trzeci raz.
        Ja sie jej nei dziwie.
        Moze sie dokads spieszyla?
        Nie musi tolerowac zaciekawienia innych dzieci numerami, zamkami i innymi rzeczami. To nie jej dziecko.

        Nie uszczesliwiajmy naszymi dziecmi nikogo na sile. Bo to wredne i egoistyczne
        • ania-pat1 Re: ciężki dzień... 03.05.12, 20:02
          Ja też uważam, że nawet lepiej, że baba zwrocila się do dziecka. Twoj syn też wyciągnie z tego lekcję - generalnie dziecko powinno odczuć, że dane zachowanie jest poza kanonem - jak ma inaczej się nauczyć? Twoje tłumaczenie dziecku pewnie nie wystarczy (mówię z autopsji) - czasem lepsza kontrolowana nauczka. Oczywiście z tekstem o zwierzaku to przegięcie - ale nie było wycelowane w syna, tylko w twoj brak reakcji. Na niepociechę dodam, że mojej prawie 6 latce dalej zdarza się akcja typu zaglądanie obcym do torebek. I szczerze powiem, że chciałabym aby ktoś ją solidnie opieprzył - ale jak dotąd trafiamy na samych kulturalnych.... Babka, która zwróciła uwagę pewnie też nie dała by twojemu dziecku np. wpaść pod auto - bo czułaby się w obowiązku je przytrzymać.
          • gruba_mamma Re: ciężki dzień... 04.05.12, 06:15
            My też na samych grzecznych trafiamy,a młoda podchodzi, chce dotknąć twarzy itp.Jak jej nie pozwalam to słyszę coś w stylu "co pani od niej chce, to tylko dziecko". Jedyne niegrzeczne zachowania jakie zanotowałam to bezceremonialne gapienie się na nas. Ale że młoda zaczyna mówić to czekam aż kiedyś skomentuje jakąś ciekawską panią tak jak młodszego brata _ "Mama! Gapi się!":)
            Co do sytuacji to rozumiem co czujesz, bo tekst był chamski strasznie, aczkolwiek baba nie wiedziała pewnie fascynacjach, za to słyszała o "rozwydrzonych bachorach" - też tak bywamy odbierani, ale widzę to po spojrzeniach, jeszcze sie z nikim w dyskusję się nie wdałam.Ale też mysle, ze dobrze czasem jak dziecko sie przekona, że inni też mają swoje terytorium. I go bronią:)
            • myszewa Re: ciężki dzień... 04.05.12, 08:24
              Dla mnie mimo wszystko reakcja tej kobiety była nieproporcjonalna do "przewinienia" dziecka, zwyczajnie chamska i dla mnie nie do przyjecia - to pierwsze. Drugie - mój młody pewnie nie wyniósł by z tego żadnej lekcji. on nie jest muśniety autyzmem, my taki trudny dzień mamy co tydzień, choć może bez takich chamskich tekstów. Komentarze, pouczenia, niewybredne spojrzenia są na porządku dziennym. Chodzi najczęściej o to, że mały jest dość głośny i ruchliwy. Czasem czuję się potwornie zaszczuta wręcz - przez wszystkich - sąsiadów, rodzinę, ludzi na placach zabaw, w autobusie, na przystanku, w przychodni - wszędzie to samo, karcące spojrzenia, komentarze, zwracanie mi czy dziecku uwagi. A co ja mogę zrobić? Żadne cud rady od terapeutów nie zdają egzaminów, powtarzanie jak mantry "nie wolno krzyczeć, śpiewaj ciszej, nie biegaj, nie skacz, siedź spokojnie" też nie, z uwag moich czy innych osób bez względu na ton wypowiedzi młody niewiele sobie robi. W zeszłym roku byłam w takim stanie psychicznym, że przez 3 tygodnie wakacji nie wychodziłam z domu - nie chciałam mieć kontaktu z ludźmi. Teraz często wychodzę na siłę - bo musimy, bo mój syn ma prawo do rozwoju mimo swojej niepełnosprawności, bo nie ma w tym jego winy, że jest taki jaki jest.
          • yula Re: ciężki dzień... 04.05.12, 08:29
            A ja nie uważam że lepiej że agresywnie zwróciła sie do dziecka, nie potrzeba mu takiej nauczki, owszem mogła mu zwrócić uwagę, ale jak nie zareagował, powinna zwrócić sie do rodzica, a nie drzeć mordę na dziecko,to tylko 4-latek, a matka mogła po prostu nie zauważyć. Inna sprawa gdyby rodzic nie reagował mimo zwrócenia mu uwagi. Mój też miał/ma trudne zachowania i jedyne co chce od innych to żeby łaskawie słuchali mnie, i jak mówię "nie" to nie mówiły" ależ tak, proszę bardzo" :/
            • madziulec Re: ciężki dzień... 04.05.12, 09:49
              Do jasnej takiej tam i innej.
              MAtka mogla nie zauwazyc?

              O rany. Kocham takie teksty! Byla sama z dzieckiem i czym sie zajmowala? Patrzeniem na cud torsy gosci na basenie? Nie, bo ich nei bylo w przebieralni DAMSKIEJ. Wiec sorki, niech na przyszlosc rzuci laskawie oczkiem, co robi progeniturka, bo mimo dzieci innych mimo wszystko nie jestesmy pepkiem swiata. I to my mamy sie do swiata dostosowac, a nie swiat do nas. Taka prawda.
              • aga_sama Re: ciężki dzień... 04.05.12, 09:58
                Madziulec, spuść trochę z tonu proszę.
                Oczywiście masz rację, dziecko z autyzmem nie ma prawa naruszać prywatności innych.

                Nie wiem, czy byłaś z Miśkiem na basenie. Ja byłam kilkakrotnie z synem i za każdym razem było trudno. Dziecko przed nakręcone perspektywą pływania, dziecko przy wyjściu rozdrażnione, bo trzeba wyjść.
                Trzeba dokładnie przemyśleć logistykę, bo inaczej czeka nas latanie nago po przebieralni, żeby opanować dziecko. Ja jak tylko mogę wybieram zamykane kabiny (młody komentuje na głos moją nagość), szafki przy kabinach... Ubieram go jak najszybciej i daje zabawke/ picie/ jedzenie do łapki i sama przebieram się w ekspresowym tempie.
                Stres jest, ale mimo to zaczynamy w przyszłym tygodniu naukę pływania.
                • mamiami Re: ciężki dzień... 04.05.12, 10:52
                  Każde dziecko - czy to chore, czy to zdrowe - będzie próbować robić coś, co innym się nie podoba bądź przeszkadza i nie zawsze rodzic zdąży zauważyć i odpowiednio zareagować, choćby nie wiem jak bardzo się starał...Wg mnie niedopuszczalne jest, żeby obca osoba krzyczała na moje dziecko !

                  Dla przykładu z mojego podwórka :

                  Normalnie jestem, a raczej byłam, człowiekiem, któremu można na głowie ciosać kołki i najwyżej sobie po cichutku popłacze - bo tak zostałam wychowana. Ale odkąd zauważyłam jak moje dziecko jest traktowane przez innych to wyciągam czasem pazurki.
                  Jednego dnia dzieci wyprzedziły mnie po schodach do domu. Z góry schodziła jakaś kobieta, a że mój syn miał problem się z nią rozminąć, ona była na kogoś wściekła, to wydarła się na niego. Zaczekałam na nią niżej i też jej powiedziałam do słuchu i to, niestety, w takiej samej tonacji jak ona. Cóż, przeprosiła...

                  Porozmawiałam w domu z synem na temat tej sytuacji i okazało się, że on nie słyszał CO ta pani do niego mówiła; słyszał tylko krzyk.
                  I to, wg mnie, jest bardzo ważny wyznacznik jak z naszymi dziećmi rozmawiać.I dlaczego nie powinien robić tego pierwszy lepszy człowiek. Pomijając kwestię szacunku.
                • madziulec Re: ciężki dzień... 04.05.12, 10:54
                  Bylam, nie raz.
                  Akurat tu nie ma problemu.
                  Ale w wielu innych miejscach problem jest. Z roznych powodow. I nie zmuszam innych, by tolerowali innosc mojego dziecka. Bo to MOJE dziecko, nie ich. To JA musze pilnowac, by to dziecko nie naruszalo "czerwonych choragiewek" innych osob.
                  I ktos ma tak samo prawo nie lubic byc dotykany jak moje dziekco, tak samo ma prawo nie lubic jak mu sie przeszukuje torebke jak ja.. itp.
                  Ale wg niektorych to widze, ze jesli dziecko to robi komus to jest cacy.
                  • yula Re: ciężki dzień... 04.05.12, 19:11
                    Czy ktoś tu napisał że robił dobrze? Napisali że kobita powinna po ludzku zwrócić uwagę dziecku, a jak nie zadziała to powiedzieć opiekunowi, a nie drzeć sie na dziecko. Przekręcasz znowu. I to dotyczy nie tylko naszych innych dzieci, ale i zdrowych jak najbardziej też.
              • anradan Re: ciężki dzień... 04.05.12, 10:54
                madziulec napisała:

                > Do jasnej takiej tam i innej.
                > MAtka mogla nie zauwazyc?
                >
                > O rany. Kocham takie teksty! Byla sama z dzieckiem i czym sie zajmowala? Patrze
                > niem na cud torsy gosci na basenie? Nie, bo ich nei bylo w przebieralni DAMSKIE
                > J. Wiec sorki, niech na przyszlosc rzuci laskawie oczkiem, co robi progeniturka
                > , bo mimo dzieci innych mimo wszystko nie jestesmy pepkiem swiata. I to my mamy
                > sie do swiata dostosowac, a nie swiat do nas. Taka prawda.


                Wiesz co... brak mi słów na Twoje komentarze :(( Liczyłam na wsparcie a z Twojej strony czuję agrechę taką jak od tej baby. Dziwi mnie skoro masz dziecko z ZA.
                Tak... nie zauważyłam, że zamknął jje szafkę, suszyła włosy co chwila zerkając czy syn jest obok i był, odczytywał sobie liczby na szafkach, czy to karalne???
                A pochylanie się nad uchem mego syna i darcie w nie mordy to była istna jej agresja, mogła mi zwrócić uwagę, czyż nie? Ty byś swojego syna nie broniła?
                • madziulec Re: ciężki dzień... 04.05.12, 11:00
                  Jak widac nie tylko odczytywal cyferki.
                  Ok, raz zamknal szafke Ty tego nei widzialas. Drugi tez nie zauwazylas? Trzeci tez nie?
                  A moze wlasnie usprawiedliwiasz swoje dziecko, bo przeciez "on ma ZA, wiec ... co ja moge?"

                  Uklad jest taki, ze w cholere. Dziecku wolno, bo ma ZA. Pani nie wolno, bo przeciez pani powinna miec skaner we lbie, powinna od razu wiedziec z kim ma do czynienia, usprawiedliwic dziecko, dac mu jeszcze inne "zabawki" czy cos, co zawiera cyferki.
                  Dlaczego uwazasz, ze ONA MUSI, a Ty nic nei musisz, Ty masz prawo, Ty laskawie sie pojawiasz i skazujesz innych na towarzystwo swojego dziecka?
                  • anradan do madziulec 04.05.12, 11:04
                    madziulec napisała:

                    > Jak widac nie tylko odczytywal cyferki.
                    > Ok, raz zamknal szafke Ty tego nei widzialas. Drugi tez nie zauwazylas? Trzeci
                    > tez nie?
                    > A moze wlasnie usprawiedliwiasz swoje dziecko, bo przeciez "on ma ZA, wiec ...
                    > co ja moge?"
                    >
                    > Uklad jest taki, ze w cholere. Dziecku wolno, bo ma ZA. Pani nie wolno, bo prze
                    > ciez pani powinna miec skaner we lbie, powinna od razu wiedziec z kim ma do czy
                    > nienia, usprawiedliwic dziecko, dac mu jeszcze inne "zabawki" czy cos, co zawie
                    > ra cyferki.
                    > Dlaczego uwazasz, ze ONA MUSI, a Ty nic nei musisz, Ty masz prawo, Ty laskawie
                    > sie pojawiasz i skazujesz innych na towarzystwo swojego dziecka?
                    >
                    To ona powiedziała, że trzy razy. Ja nie zauważyłam ani jednego! A Ty masz oczy dookoła głowy i zawsze zdążysz zareagowac na to co robi Twój syn? K...a skąd w Tobie tyle jadu dziewczyno? Nie poierwszy raz czytam Twoje komentarze tak zawistne.... a to forum chyba temu nie słuzy?
                    • madziulec Re: do madziulec 04.05.12, 11:10
                      Tak. Majac dziecko specjalnej troski mam oczy dookola glowy.

                      I sorki, ale nie pierwszy raz stwierdzam, ze niektorzy to jednak autyzmem najlepiej jakby usprawiedliwiali wszystko: zle zachowanie dziecka, zla pogode, czerwone swiatlo, katar i w ogole wszystko.
                      • anradan Re: do madziulec 04.05.12, 11:20
                        madziulec napisała:

                        > Tak. Majac dziecko specjalnej troski mam oczy dookola glowy.
                        >
                        > I sorki, ale nie pierwszy raz stwierdzam, ze niektorzy to jednak autyzmem najle
                        > piej jakby usprawiedliwiali wszystko: zle zachowanie dziecka, zla pogode, czerw
                        > one swiatlo, katar i w ogole wszystko.


                        Gratulacje tylu par oczu.. a to nie Ty pytałaś jak się ubezpieczyć od czynów dziecka?
                        Ja niczego nie usprawiedliwiam, mało tego tracę większośc energii na to by pilnowac syna by nikomu krzywdy nie zrobił... zdrowe dzieci też często się zachowują w sposób nieakceptowalny. Po prostu tu nie zdążyłam... taki mój grzech... ale czy to daje komuś prawo do agresji?
                      • yula Re: do madziulec 04.05.12, 19:15
                        wyobraź sobie że na tym forum prawie wszyscy mają dziecko specjalnej troski, ale na szczęście nie wszyscy twoje poglądy. To że sie ma oczy dookoła głowy nie znaczy niestety że wszystko sie zauważy. Szczególnie jak robi sie coś innego (a też to czasem trzeba zrobić) i tylko pilnuje sie by dziecko było w pobliżu i było bezpieczne.
                        • mruwa9 Re: do madziulec 04.05.12, 21:49
                          no ale jesli dziecko kilkukrotnie (o ile pamietam, 3 razy) zamknelo szafke owej pani, to nie byla kwestia jednorazowego wypadku przy pracy, ale ewidentnego olania sprawy przez matke dziecka, uwazajacej, ze dziecku,z racji autyzmu, wolno wszystko. Po pierwszym razie powinna przeprosic pania, ktorej dobra zostaly naruszone, oraz ewakuowac sie z dzieckiem, a przynajmniej wzmozyc czujnosc, aby sytuacja sie nie powtorzyla.
                          Chyba, ze matka rowniez ma autyzm i nie rozumie zasad funkcjonowania w spoleczenstwie...
                          • anradan Re: do mrówa9 06.05.12, 19:15
                            mruwa9 napisała:

                            > no ale jesli dziecko kilkukrotnie (o ile pamietam, 3 razy) zamknelo szafke owej
                            > pani, to nie byla kwestia jednorazowego wypadku przy pracy, ale ewidentnego ol
                            > ania sprawy przez matke dziecka, uwazajacej, ze dziecku,z racji autyzmu, wolno
                            > wszystko. Po pierwszym razie powinna przeprosic pania, ktorej dobra zostaly na
                            > ruszone, oraz ewakuowac sie z dzieckiem, a przynajmniej wzmozyc czujnosc, aby s
                            > ytuacja sie nie powtorzyla.
                            > Chyba, ze matka rowniez ma autyzm i nie rozumie zasad funkcjonowania w spolecze
                            > nstwie...


                            Słowo "autyzm" nie padło w moim wątku, nie mówiłam kobiecie "bo on ma autyzm" czemu cholera się czepiasz, że ja to zachowanie autyzmem usprawiedliwiam??? Tak nie było i nigdy nie jest. I "nie olałam" sprawy tylko nie widziałam tego ani pierwszego ani trzeciego razu. Gdybym widziała ten pierwszy raz od razu bym zareagowała.

                            Jasne, mam autyzm i schizofrenię pewnie też... i ta kobieta wobec mnie to była mistrzyni znajomości zasad funkcjonowania społecznego ... brryyy
                      • hankam Re: do madziulec 06.05.12, 17:42
                        > Tak. Majac dziecko specjalnej troski mam oczy dookola glowy.

                        I absolutnie zawsze udaje Ci się go upilnować?
                  • hankam Re: ciężki dzień... 06.05.12, 17:41
                    madziulec napisała:

                    > Jak widac nie tylko odczytywal cyferki.
                    > Ok, raz zamknal szafke Ty tego nei widzialas. Drugi tez nie zauwazylas? Trzeci
                    > tez nie?
                    > A moze wlasnie usprawiedliwiasz swoje dziecko, bo przeciez "on ma ZA, wiec ...
                    > co ja moge?"
                    >
                    > Uklad jest taki, ze w cholere. Dziecku wolno, bo ma ZA. Pani nie wolno, bo prze
                    > ciez pani powinna miec skaner we lbie, powinna od razu wiedziec z kim ma do czy
                    > nienia, usprawiedliwic dziecko, dac mu jeszcze inne "zabawki" czy cos, co zawie
                    > ra cyferki.
                    > Dlaczego uwazasz, ze ONA MUSI, a Ty nic nei musisz, Ty masz prawo, Ty laskawie
                    > sie pojawiasz i skazujesz innych na towarzystwo swojego dziecka?


                    Bez względu na to ile razy dziecko zamykało szafkę, kobieta nie powinna była krzyczeć na dziecko. Nieważne, czy ma ZA czy nie. Co to za metoda, krzyczeć na kogokolwiek? I czego ma niby dziecko nauczyć, nawet, jeśli to dziecko jest zdrowe? Nie potrafisz sobie wyobrazić innej reakcji?
                    To nie ma żadnego znaczenia, że to akurat dziecko ma ZA.
                    • anradan Re: ciężki dzień... 06.05.12, 19:16

                      > Bez względu na to ile razy dziecko zamykało szafkę, kobieta nie powinna była kr
                      > zyczeć na dziecko. Nieważne, czy ma ZA czy nie. Co to za metoda, krzyczeć na ko
                      > gokolwiek? I czego ma niby dziecko nauczyć, nawet, jeśli to dziecko jest zdrowe
                      > ? Nie potrafisz sobie wyobrazić innej reakcji?
                      > To nie ma żadnego znaczenia, że to akurat dziecko ma ZA.
                      >



                      Otóż to, dzięki.
              • nie_moja_bajka Re: ciężki dzień... 04.05.12, 11:03
                Kobieto, zostaw swoje frustracje przez zalogowaniem na forum....

                Nikt nigdy nie ma prawa porównywać dziecka do psa, czy jest grzeczne czy nie, chore czy zdrowe. To zwykłe chamstwo i tyle.

                moze sie przebierała? może próbowała wyjąć rzeczy z szafki? raczej sie nie reklaksowała

                Ja sama z dzieckiem na basen nie odważyłam sie pójść, bo dla mnie to prawie jak salto w powietrzu ogarnac siebie mokre dziecko rzeczy i to wszystko w kałuży wody, tak, żeby wyjść w suchych ubraniach.
                I szczerze mówiąc sama nie raz pomagałam matkom ogarnąc ich zdrowe dzieci bo przebieralnia przynajmniej na moim basenie dla dzieci przystosowana nie jest.



                • ania-pat1 Re: ciężki dzień... 04.05.12, 11:26
                  Napaści na Madziulca nie rozumiem - ma rację chcemy, by nasze dzieci były traktowane tak jak NT - no to mamy tego plusy i minusy. Babka na basenie nie porównała dziecka do psa - powiedziała "ja swojego psa lepiej wychowuję" porównała metody - niezbyt grzecznie, fakt, ale miała prawo mieć zły dzień i kurczę może poszła zrelaksować się na basen, a nie zajmować się cudzym dzieckiem, które podczepiło się pod jej szafkę. Ja ją rozumiem - i niestety chodzę za moim dzieckiem i mówię: nie mów, nie zaczepiaj, nie zaglądaj, mów ciszej, nie tup... Bo jeśli moje dziecko ma być akceptowane, to muszę o to zadbać. Może dlatego otoczenie reaguje - "a niech sobie zagląda" - bo widzi, że ja się staram. A mówienie, że inne osoby nie powinny zwracać się do naszych dzieci jest wołaniem o dyskryminację - bo jeśli nasze są tak inne, ze nie można im zwrócić uwagi; to kurcze tylko izolacja zostaje (to ironia, żeby nie było na poważnie). I sorry, jeśli idę do restauracji i nagle obok mnie pokrzykuje niezaopiekowany dziec - to zwracam uwagę i domagam się usunięcia go z mojej przestrzeni. Jeśli moje dziecko przeszkadza - robię to samo (wychodzę/ karcę/ itd).
                  • mamiami Re: ciężki dzień... 04.05.12, 11:39
                    ania-pat1 napisała:

                    > Napaści na Madziulca nie rozumiem - ma rację chcemy, by nasze dzieci były trakt
                    > owane tak jak NT - no to mamy tego plusy i minusy. Babka na basenie nie porówna
                    > ła dziecka do psa - powiedziała "ja swojego psa lepiej wychowuję" porównała met
                    > ody - niezbyt grzecznie, fakt, ale miała prawo mieć zły dzień i kurczę może pos
                    > zła zrelaksować się na basen, a nie zajmować się cudzym dzieckiem, które podcze
                    > piło się pod jej szafkę. Ja ją rozumiem - i niestety chodzę za moim dzieckiem i
                    > mówię: nie mów, nie zaczepiaj, nie zaglądaj, mów ciszej, nie tup... Bo jeśli m
                    > oje dziecko ma być akceptowane, to muszę o to zadbać.

                    Sądzę, że Anradan w taki sam sposób postępuje ze swoim dzieckiem. Ale jej prośby nie zawsze skutkują - tak to rozumiem i znam to z własnego życia.

                    A mówienie, że
                    > inne osoby nie powinny zwracać się do naszych dzieci jest wołaniem o dyskrymina
                    > cję - bo jeśli nasze są tak inne, ze nie można im zwrócić uwagi; to kurcze tylk
                    > o izolacja zostaje (to ironia, żeby nie było na poważnie). I sorry, jeśli idę
                    > do restauracji i nagle obok mnie pokrzykuje niezaopiekowany dziec - to zwracam
                    > uwagę i domagam się usunięcia go z mojej przestrzeni. Jeśli moje dziecko przesz
                    > kadza - robię to samo (wychodzę/ karcę/ itd).

                    Krzykiem ???
                    • anradan do Mamiami 04.05.12, 11:45
                      mamiami napisała:


                      > Sądzę, że Anradan w taki sam sposób postępuje ze swoim dzieckiem. Ale jej prośb
                      > y nie zawsze skutkują - tak to rozumiem i znam to z własnego życia.
                      >

                      Tak postępuję, proszę, zwracam uwagę, karcę ostrzej jak trzeba lub zabieram delikwenta pod pachę z "miejsca zbrodni"... czy to grzech, że starm się żyć normalnie i chodzę na basen, zresztą przeznaczony też dla dzieci? Dziękuję za wsparcie Mamiami :)
                  • anradan do ania-pat1 04.05.12, 11:40
                    ania-pat1 napisała:

                    > Napaści na Madziulca nie rozumiem - ma rację chcemy, by nasze dzieci były trakt
                    > owane tak jak NT - no to mamy tego plusy i minusy. Babka na basenie nie porówna
                    > ła dziecka do psa - powiedziała "ja swojego psa lepiej wychowuję" porównała met
                    > ody - niezbyt grzecznie, fakt, ale miała prawo mieć zły dzień i kurczę może pos
                    > zła zrelaksować się na basen, a nie zajmować się cudzym dzieckiem, które podcze
                    > piło się pod jej szafkę. Ja ją rozumiem - i niestety chodzę za moim dzieckiem i
                    > mówię: nie mów, nie zaczepiaj, nie zaglądaj, mów ciszej, nie tup... Bo jeśli m
                    > oje dziecko ma być akceptowane, to muszę o to zadbać. Może dlatego otoczenie
                    > reaguje - "a niech sobie zagląda" - bo widzi, że ja się staram. A mówienie, że
                    > inne osoby nie powinny zwracać się do naszych dzieci jest wołaniem o dyskrymina
                    > cję - bo jeśli nasze są tak inne, ze nie można im zwrócić uwagi; to kurcze tylk
                    > o izolacja zostaje (to ironia, żeby nie było na poważnie). I sorry, jeśli idę
                    > do restauracji i nagle obok mnie pokrzykuje niezaopiekowany dziec - to zwracam
                    > uwagę i domagam się usunięcia go z mojej przestrzeni. Jeśli moje dziecko przesz
                    > kadza - robię to samo (wychodzę/ karcę/ itd).


                    Wszystko się zgadza! Tylko chodzi o sposób w jaki ona "zwróciła uwagę" czy Ty pozwalasz obcym na wrzaski w kierunku Twojego dziecka? Zdaża, się że mojemu synowi uwag udzielają obce osoby i jeśli są słuszne to ok. Przecież gdyby po pierwszym zamknięciu tej szafki po prostu powiedziała "zabierz pani dziecko bo chcę mieć szafkę otwartą" zareagowałabym natychmiast! A tak jeszcze agresywnie podsumowała moje metody wychowawcze. Kto jej dał prawo do tego ? Idąc za ciosem powinnam zacząć krytykowac jej metody, i ewentualne traktowanie przez nią jej psa?
                    A napaść? Poczułam się napadnięta przez Madziulca ... te teksty że sobie nagie torsy oglądam zamiast dziecka pilnowac na basenie to czysta żenada....no i poszłam w obronę.
                    • ania-pat1 Re: do ania-pat1 04.05.12, 12:11
                      Pewnie też bym nie pozwoliła wrzeszczeć. Nie trafiła mi się taka sytuacja. Jedyne na co zwracam uwagę, to na fakt że sytuacja była normalna - i mogła się przydarzyć każdemu - również z dzieckiem NT. My jako rodzice dzieci szczególnych jesteśmy trochę nadwrażliwi (bo w aspekcie innych kłopotów zamknięcie szafki to pikuś) dlatego cudza reakcja wyzwala pokłady emocji różnych. Baba nawrzeszczała - dziecko miało warunkowanie klasyczne (zamknięcie obcemu szafki = hałas) ty zwróciłaś uwagę babie, że krzyczy i miejmy nadzieję dziecku i już, po balecie. Takich sytuacji będzie tysiąc, a może i więcej. Ale - już wolę,że ktoś podniesie głos - niż komentarze "taka duża dziewczynka a tak płacze/ ja chcę wyjść ze sklepu - a ona wręcz przeciwnie). Agresji nie popieram - więc pewnie powiedziałabym conieco o wrzaskach. Myślę jedynie, że to nie powód by o dniu z basenem myśleć źle.
                  • backwoodsman Re: ciężki dzień... 04.05.12, 12:05
                    to nie jest i nie powinno być towarzystwo wzajemnej adoracji i musi być tu miejsce na różne spojrzenia, z różnych punktow widzenia. Ja w pelni zgadzam się z ania-pat1 i podobnie jak ona nie rozumiem tego potępienia dla madziulca.
                    Ja nie często się z madziulcem zgadzam, ale tym razem ona ma rację i nie ma sie co na nią oburzać. Jesli gromadzimy się tu na forum i odnosimy sie do różnych zdarzeń jakie nas spotykają i dotykają, to nauczmy się również przyjmować odmienne, co nie znaczy niesłuszne spojrzenia na opisywane przez nas sytuacje. Nie znaczy to wcale, że akceptuje forme w jakiej kobieta zareagowała na to co sie zdarzyło, ale odniosła się do sposobu postępowania matki z dzieckiem, sposobu wychowania go i opieki nad nim. Niewątpliwie w sposób chamski, ale oceniała matke nie dziecko. Było to spowodowane frustracją (wiem, to niczego nie tłumaczy), ale czy wiemy, czy ta kobieta nie uczęszcza na jakąś terapię, nie ma problemów psychicznych? Podobnie jak ów autystyczny 4-latek nie ma tego wypisane na czole. Tłumaczenie - bo przecież to dziecko (pominę że autystyczne) niczego nie wyjaśnia ni nie usprawiedliwia. My, rodzice za jego postępki odpowiadamy i niezależnie od tego, że my możemy uważać, że zamknięcie drzwi jest czymś nieznaczącym, dla kogoś innego to może wiele więcej znaczyć, bo ma pelne prawo oczekiwać, że nikt nie naruszy jego prywatnej przestrzeni. Idąc z takimi dziećmi jak nasze na basen, czy gdziekolwiek indziej naszym obowiązkiem jest myślenie i przewidywanie i nikt tego OBOWIĄZKU z nas nie zdejmie, bo mamy takie ,a nie inne dzieci. To my musimy myśleć za nie i za nas. I tłumaczenie "bo suszyłam włosy" wybacz niczego nie tłumaczy, tak może tlumaczyć sie twój syn. Jeszcze raz podkreślę, nie akceptuję takiego zachowania jakie zaprezentowała "pani od szafki", ale usprawiedliwiając siebie przykladajmy tą samą miarę do innych
                    • anradan do backwoodsman... 04.05.12, 12:22
                      I tłumaczenie "bo suszyłam włosy" wybacz nicz
                      > ego nie tłumaczy, tak może tlumaczyć sie twój syn. Jeszcze raz podkreślę, nie a
                      > kceptuję takiego zachowania jakie zaprezentowała "pani od szafki", ale usprawie
                      > dliwiając siebie przykladajmy tą samą miarę do innych


                      No to niepotrzebnie tu pisałam, na wsparcie niektórych nie ma co liczyć... myliłam się... wychodzi na to, że moja wina... za słaby refleks.... zbyt mokre włosy.... brak oczu z tyłu głowy... Ludzie, ja siebie nie chciałam tu wybielać, ani usprawiedliwiać tego co się stało autyzmem... po prostu sieknęło mnie to mocno..... a sądziłam że to jest miejsce gdzie mogę podzielić się swoimi uczuciami.
                      • mamiami Re: do backwoodsman... 04.05.12, 12:36
                        Przeczytałam jeszcze raz pierwszego posta Anradan i ponownie odniosłam wrażenie, że nie była to pierwsza taka sytuacja, a jedynie taka, która przeważyła szalę. Być może jest to moja nadinterpretacja, tyle, że ja tak czuję. Wg mnie Anradan potrzebuje pocieszenia i potwierdzenia, że jej reakcja była właściwa. Kto ją lepiej zrozumie ?

                        • anradan do mamiami 04.05.12, 12:50
                          mamiami napisała:

                          > Przeczytałam jeszcze raz pierwszego posta Anradan i ponownie odniosłam wrażenie
                          > , że nie była to pierwsza taka sytuacja, a jedynie taka, która przeważyła szalę
                          > . Być może jest to moja nadinterpretacja, tyle, że ja tak czuję. Wg mnie Anrada
                          > n potrzebuje pocieszenia i potwierdzenia, że jej reakcja była właściwa. Kto ją
                          > lepiej zrozumie ?
                          >
                          Tak ostra sytuacja pierwszy raz.... ale oczywiście zdarza się, że ktoś ma jakieś "ale" do nadruchliwości młodego, jego gadulstwa gdy "trzeba być cicho" itd. mam wtedy dołujące poczucie niezrozumienia, samotności, izolacji (zwykle zabieram syna od takich ludzi, unimożliwiam dalsze "psoty"przepraszając za jego zachowanie, ale nie usprawiedliwiam go, że to dlatego że ma autyzm - bo w sumie co to kogo obchodzi???), sądziłam że tu zostanę zrozumiana...
                          • czarna_ida Re: 04.05.12, 13:31
                            ja bym nie oczekiwala od madziulca wspolczucia :-)
                            Ale powiem tyle od siebie, ze niestety trzeba mieć oczy na okolo głowy, i podzielną uwagę, choćby nie wiem co to mialo znaczyć, i nie kazdemu sie to udaje..
                            Ja mam z tym klopot.. A powiastki o zlym wychowaniu bedziesz slyszeć i nie jest to jednorazowy epizod.. Moze kobieta miala stres nie tyle co o szafkę, co o to ze sie przebierala, a Twoj syn zaklócil jej tzw. przestrzen intymną? Mogę sobie wyobrazić stanie golo pod szafką, bo cudze dziecko mialo fajną zabawę z zamykaniem i otwieraniem szafki? Moze byla wychowana we wstydzie do wlasnego ciala, i musi chodzic na basen z przyczyn zdrowotnych, ale ma ogromny stres przy przebieraniu sie ? Ludzie mają rozne fobie.. I zupelny brak empatii wobec innych.. Popatrzcie w komunikacji miejskiej, w kolejce, gdziekolwiek :-) Młodzi męzczyzni siedzą wygodnie rozparci, a co niech kobiety stoją nad nimi, przeciez sie zmeczyli na wykladach, impezowaniem dnia poprzedniego. Rzadko sie zdarza ze komuś ustąpią miejsca.
                            • anradan do czarna ida 04.05.12, 14:48
                              czarna_ida napisała:

                              > ja bym nie oczekiwala od madziulca wspolczucia :-)

                              To zauważyłaj już dawno temu ;)


                              > Ale powiem tyle od siebie, ze niestety trzeba mieć oczy na okolo głowy, i podzi
                              > elną uwagę, choćby nie wiem co to mialo znaczyć, i nie kazdemu sie to udaje..
                              > Ja mam z tym klopot.. A powiastki o zlym wychowaniu bedziesz slyszeć i nie jest
                              > to jednorazowy epizod.. Moze kobieta miala stres nie tyle co o szafkę, co o t
                              > o ze sie przebierala, a Twoj syn zaklócil jej tzw. przestrzen intymną? Mogę sob
                              > ie wyobrazić stanie golo pod szafką, bo cudze dziecko mialo fajną zabawę z zamy
                              > kaniem i otwieraniem szafki?

                              Była kompletnie ubrana i tapirowała włosy przed lustrem, stojąc tyłem do szafek .


                              Moze byla wychowana we wstydzie do wlasnego ciala,
                              > i musi chodzic na basen z przyczyn zdrowotnych, ale ma ogromny stres przy prze
                              > bieraniu sie ?

                              Tak jak pewni ludzie (tu też obecni) uważają, ze autym nie usprawiedliwia naruszania czyjejś przestrzeni tak i ja nie wnikałam w jej fobie (bo one też nie usprawiedliwiają jej agresji), po prostu ruszyłam w obronę syna.



                  • yula Re: ciężki dzień... 04.05.12, 19:20
                    A mówienie, że
                    > inne osoby nie powinny zwracać się do naszych dzieci jest wołaniem o dyskrymina
                    > cję - bo jeśli nasze są tak inne, ze nie można im zwrócić uwagi; to kurcze tylk
                    > o izolacja zostaje (to ironia, żeby nie było na poważnie). I sorry, jeśli idę
                    > do restauracji i nagle obok mnie pokrzykuje niezaopiekowany dziec - to zwracam
                    > uwagę i domagam się usunięcia go z mojej przestrzeni.
                    Rozumiem że wydzierasz sie do ucha tego niezaopiekowanego dzieciaka tak? Bo chodzi nie o to że zwróciła uwagę dziecku, a w jaki sposób to zrobiła.
              • yula Re: ciężki dzień... 04.05.12, 19:07
                Wyobraź sobie że matka może akurat zbierać rzeczy po basenie, i na chwile spuścić dziecko z oczu, a nawet widzieć je kątem oka i nie zwrócić uwagi co robi, po prostu. Bo matka to też człowiek a nie robot, a rzeczy same sie nie pozbierają.
        • mruwa9 Re: ciężki dzień... 03.05.12, 20:36
          nic dodac, nic ujac.
          Autyzm naszych dzieci nie daje przyzwolenia na naruszanie cudzej prywatnosci.
          • matka_elj Re: ciężki dzień... 03.05.12, 21:35
            Nie jestem matką dziecka z autyzmem, ale dzisiaj spotkało mnie coś czego nie rozumiem.
            Mam 26 lat i 6 letniego syna. Razem z nim i mężem czekamy na przystanku na autobus. Jedziemy do centrum. Obok mnie siada para: ludzie powyżej 20 roku życia, moi rówieśnicy, mieli ok 23-24 lat:// Byłam ubrana letnio- sukienka do kolan, a pod szyja serek, zasłonięty miałam dekolt, ale stanika nie było widać. Miałam ciemne okulary, tak wiec nie było widać, czy patrze czy nie, a patrzyłam. Trzeba dodać, ze wyglądam, co tu dużo ukrywać, młodo i jestem niska 157 cm wzrostu. No i ci moi rówieśnicy najpierw wymownie patrzą na dziecko, potem na mnie. Na mnie patrzą, patrzą - natrętnie, długo i bez pardonu, na tą sukienkę, na dekolt, na twarz zakrytą okularami, potem na siebie potem dalej na mnie, wiec mój mąż stanął nad nami (nie zauważyli) i patrzy się na nich razem ze mną. Potem ten chłopak spojrzał na mój biust i powiedział fuj i uciekli. I do tej pory się zastanawiam czy to mój dekolt czy młody wygląd czy cokolwiek. Dodam , ze nigdy mnie cos takiego nie spotkało, ale często spotykało mnie podobne zachowaniem tzn. chamskie gapienie się na mnie i komentarze gdy byłam w ciąży. Pokazywano mnie palcem albo mówiono: dzieci maja dzieci (sic!). Najbardziej nietolerancyjni byli młodzi ludzie i starsze kobiety 50+. Gdyby mi sie to wydawało, ale odkąd zaczeli do mnie mówić - niewybrednie i patrzeć się z wrogością, a do tego moje towarzystwo, to dostrzegło, to nie mam wątpliwości, że to sie dzieje naprawdę! Moze dla kogoś w moim wieku, to komplement, ale denerwuje mnie ta nietolerancja - już nie akceptacja i potok agresji.
            To, ze ktoś jest niski i ma dziecko kilkuletnie, nie znaczy, ze jest młody i ma 20 lat, a to dziecko urodził w wieku 15! Mam wrażenie, ze tak samo sądzone są kobiety, u ktorych widac interwencje kosmetyczna albo grube w obcisłych strojach. Ok, można skrytykować, ale zeby sie odzywać do tych ludzi, albo im wypominać, to juz jest chore!
            I to uzurpowane przez każdego prawo, do wyrażenia swojego niesmaku wobec tego , co zobaczył, bo przecież tylko zobaczył, o niczym więcej nie wie....
            • gloria2 Re: ciężki dzień... 03.05.12, 22:43
              A ten wpis to w zwiazku z czym, że tak zapytam?
              • rozalia7 Re: ciężki dzień... 03.05.12, 23:45
                chyba do tytułu wątku ;-) ciężki dzień ,my mamy ciężki dzień codziennie ,niekiedy noc bo dziecko nie śpi,płacze .... bo niew wiadomo co chce .
              • backwoodsman Re: ciężki dzień... 03.05.12, 23:53
                glorio2 ten wpis jak mniemam jest w związku z ciężkim dniem (motyw przewodni wątku). Koleżanka wdepnęła na forum, ujrzala nagłówek "ciężki dzień" no i podzieliła sie wrażeniami ze swego ciężkiego dnia. Każdy ma jakiegoś mola, ktory go wyjada... nawet jeśli z autyzmem nie ma zupełnie nic wspólnego. Więc lepiej się nie dopytuj, bo usłyszysz, że jesteś nietolerancyjna, a to wszak forum dla wszystkich... ;-)
      • anradan do myszewa 04.05.12, 11:01
        myszewa napisała:

        > Musiało to być bardzo nieprzyjemne, ale nie bylo tu ani Twojej winy, ani dzieck
        > a, to ewidentnie ta babka ma jakis problem ze sobą. Jasne, że nie jesteś w stan
        > ie non stop pilnować dziecka i macie takie samo prawo do korzystania z basenu,
        > tudzież innych tego typu miejsc co każdy inny. Nasze dzieci może i mają większy
        > problem z dyscypliną niż przeciętne, ale to kurczę tylko 4 latek! Nie przejmuj
        > się babolem - ściski

        Dziękuję za wsparcie :)
    • rohatyna Re: ciężki dzień... 04.05.12, 10:39
      anradan napisała:
      "ja lepiej psa wychowuję niz pani to dziecko"

      Słuchaj, to są bardzo typowe zachowania. Odbiór naszych dzieci jest niezbyt dobry. To nie Zespół Downa, gdzie po dziecku od razu widać,m że coś mu jest i dużo mu się wybacza. Jak mój Michał był mały, to też spotykałam się z głosami, że kiepsko go wychowuje i nie nadaję się na matkę.
      Na początku bardzo mnie to bolało, ale jednego wściekłam się i powiedziałam sobie - pierdolę to! Niech mówią co chcą ! Zaraz zrobiło mi się lepiej i do dziś jest mi całkiem niczego sobie -:)
    • konstruktorka Re: ciężki dzień... 04.05.12, 10:56
      7 lat temu w Warszawie na basenie maly sie wsciek ze po 4 godzinach bezczelnie go zabralam z wody
      Rzucal wszystkim, krzyczal, plakal i nic do niego nie docieralo.
      Bylismy w oddzielnej kabinie
      Podeszla kobieta i powiedziala do mnie "Co za wyrodna matka nawet dziecka nie umie utulic., No niech cos Pani zrobi"
      Myslalam ze umre ale sie we mnie zagotowalo. Wychcylilam glowe i wrzasnelam ta wredna matka ma dziecko autystyczne nie umie utulic bo jej dziecko noe rozumuje jak inne dzieci
      Kobieta mnie przeprosila ale to zostanie ze mna na zawsze
      Dzis jak ktos tylko zerkniw usmiecham sie i mowie przepraszam za zachowanie syna ale on ma Autyzm
      Tak naprawde wcale nie przepraszam ale osoba od razu zmienia ton
      Kocham mojego syna, wymagam od niego duzo ale nie dam sie zaszczuc.....................
      • madziulec Wszystko cacy 04.05.12, 11:02
        Ale dlaczego to matki dzieci autystycznych maja prawo miec ciezkie dni?
        A moze ta pani, ktora byla na basenie ma dziecko lezace, niepelnosprawne pod aparatem wspomagajacym oddychanie i wyjsci ena basen jest dla niej jedynym wypoczynkiem? I tez ma ciezki dzien?

        Ale nie. Bo przeciez tu uwaga: AUTYZM. Wiec wszystko wolno.
        Czy naprawde nie usprawiedliwiacie za bardzo waszych dzieci i ich zachowania pozwalajac na wszystko?
        • mamiami Re: Wszystko cacy 04.05.12, 11:18
          Może i jestem subiektywna, ale uważam, że nie usprawiedliwiam zachowania swojego dziecka autyzmem, a jedynie pokazuję mu co jest dopuszczalne a co nie.

          Przepraszam, ale czego konkretnie nauczył się syn Anradan od tej wrzeszczącej kobiety, która być może miała zły dzień?

          Czy tzw. zły dzień nie jest usprawiedliwieniem na równi z autyzmem ?
          • anradan Re: Wszystko cacy 04.05.12, 11:25
            mamiami napisała:

            > Może i jestem subiektywna, ale uważam, że nie usprawiedliwiam zachowania swojeg
            > o dziecka autyzmem, a jedynie pokazuję mu co jest dopuszczalne a co nie.
            >
            > Przepraszam, ale czego konkretnie nauczył się syn Anradan od tej wrzeszczącej k
            > obiety, która być może miała zły dzień?
            >
            > Czy tzw. zły dzień nie jest usprawiedliwieniem na równi z autyzmem ?


            no dokładnie, ona ma prawo mieć zły dzień, a ja już nie?
            Mój syn stał jak wryty i sądzę, ze tylko skrzek usłyszał bo słowa były niewyraźne... tak głośne i szybko wypowiadane...
            A ta pani jak sądzę, wynika z jej wypowiedzi, dzieci nie ma tylko psa, którego tresuje.
            • polaa27 Re: Wszystko cacy 04.05.12, 11:43
              Każdy ma prawo mieć trudniejszy dzień. Ale obiektywnie rzecz biorąc matka dziecka autystycznego może mieć jednak częściej takie dni, niż matka dziecka zdrowego i nie oszukujmy się bezproblemowego. Bo czy katarek czy zwykły bunt 3 latka dziecka ZDROWEGO to wielki problem? Ja bym chciała mieć takie problemy.

              Konstruktorka dałaś radę:)
        • kylafire Re: Wszystko cacy 04.05.12, 15:28
          Tak już jest, że musimy się znosić nawzajem. Możesz wymagać od epileptyka, żeby nie miał ataków w Twojej obecności, bo miałaś ciężki dzień? Może Ci się wydawać, że "przecież wystarczy się opanować", ale nie masz pojęcia jak ciężkie jest to czasem nawet dla dorosłego autystyka, a co dopiero dla 4-letniego dziecka.

          Taka kobieta wybuchając i krzycząc też widać z samokontrolą ma problemy. Niezależnie od wszystkiego - tak się do ludzi odzywać nie powinno. Szczególnie, jeśli teoretycznie jest się "normalnym".
          • anradan do kylafire 04.05.12, 16:15
            kylafire napisała:

            > Tak już jest, że musimy się znosić nawzajem. Możesz wymagać od epileptyka, żeby
            > nie miał ataków w Twojej obecności, bo miałaś ciężki dzień? Może Ci się wydawa
            > ć, że "przecież wystarczy się opanować", ale nie masz pojęcia jak ciężkie jest
            > to czasem nawet dla dorosłego autystyka, a co dopiero dla 4-letniego dziecka.
            >
            > Taka kobieta wybuchając i krzycząc też widać z samokontrolą ma problemy. Niezal
            > eżnie od wszystkiego - tak się do ludzi odzywać nie powinno. Szczególnie, jeśli
            > teoretycznie jest się "normalnym".

            Dziękuję Ci za te słowa... w sumie tego potrzebowałam... i także nadziwić się nie mogę że na takim forum jak to u pewnych ludzi nie dostała zrozumienia... wsparcia typu "my też tego doświadczamy i wiemy że czasem nie da się upilnować na 100%" . Nie wiem jak inni rodzice tutaj, ale od czasu pojawienia się objawów u syna tak bardzo pochłania moją energię "upilnowanie go" że czuję się, jak by w rok przybyło mi 10 lat... a po pewnych tu komentarzach poczuła jakby ktoś jeszcze mi ciężki wór wrzucił na plecy tzn. "dołożył zmęczenia" zamiast wesprzeć... tak po ludzku.
            • backwoodsman Re: do kylafire 04.05.12, 16:52
              droga anradan piszesz: "nadziwić się nie mogę że na takim forum jak to u pewnych ludzi nie dostała zrozumienia... "
              ależ zrozumienie dostalaś u mnie, wyraźnie napisałem, że kobieta zachowala się po chamsku (sprawdź w moich postach) i nie powinno to miec miejsca.
              Ale napisałem też, że odpowiedzialny człowiek znając swoje dziecko i wiedząc co mu dolega może i powinien liczyć sie z różnymi zdarzeniami, takimi jak to również.
              Jesli w twoich oczach wsparcie polega jedynie na tym, że wszyscy jak tu jesteśmy wykrzykniemy gremialnie "to suka, to wywłoka nie wychowana, to chamica" (by nie użyć mocniejszych określeń) no to najwyraźniej różnie pojęcie wsparcia rozumiemy. Ty chcialabyś najwyraźniej, by niezależnie od okoliczności wszyscy wyzwali sukę od szafki i w ten sposób cię wsparli i takie wsparcie byłoby najlepciejsze. Dawanie choćby najlepszych rad, jesli zawierają one jakiekolwiek uwagi wskazujące na nasze własne zaniedbania są już niemile widziane i okreslane jako brak zrozumienia u "pewnych ludzi".
              Jak "pewna osoba" określiła mego syna tu na tym forum jako "popsutą maszynę" i stwierdziła, że już na zawsze pozostanie mniej czy bardziej ale głupi też się sprzeciwiłem, ale paradoksalnie nikt mnie nie rozumiał, za to wszyscy rozumieli i pocieszali tamtą mamę "bo miala gorszy dzień" a zachowała się tak samo jak pani od szafki, dokładnie tak samo, jesli nie gorzej, bo wiedziała, że mówi o autystach, pani od szafki tej wiedzy nie miała.
              I co ty na to anradan???
              I co na to wy, udzielające wtedy wsparcia tej, ktora obraziła również wasze autystyczne dzieci???
              Uprawiedliwiałyście ją "gorszym dniem", może ta pani od szafki też gorszy dzień miała
              • kylafire Re: do kylafire 04.05.12, 18:12
                Jeśli ktoś pisze takiego posta jak anradan i tytułuje go "ciężki dzień..." to raczej nie szuka porad, tylko pocieszenia. Ja to wiem i NT pewnie też. Można sobie wtedy spokojnie darować mędrkowanie o tym jak to powinno się pilnować swojego dziecka. Przecież anradan o tym wie - jak i każda inna matka. Takie pouczanie jak wiemy niczemu nie służy i nietrudno jest przewidzieć (nawet ja to potrafię), że to jej nie pomoże tylko co najwyżej pogorszy samopoczucie. Więc po co to robić?
              • anradan do backwoodsman 04.05.12, 18:27
                backwoodsman napisał:



                Znam ten wątek, o którym wspominasz... Jak sam widzisz, Ty także broniłeś po prostu swojego syna, czyż nie? To dlaczego ja słyszę, że coś zaniedbałam, bo brak mi oczu z tyłu głowy? Czy Tobie zawsze udawało się zapobiec jakimś nieakceptowalnym zachowaniom syna? Nie, nie zależy mi na chórze typu "a to suka", chciałam chyba bardziej przeczytać, że ktoś kto ma podobną sytuację do mnie, też czasem spotyka się z czymś takim a radzi sobie z tym tak a tak (zrobiła to np. konstruktorka).... a czytam odpowiedzi Madziulca, które po prostu odbieram jako atak na mnie... więc się bronię, czy to dziwne?
                tzw. "gorszy dzień" miewam bardzo często ale to nie powoduje, że krzyczę na cudze dzieci czy w ogóle na kogokolwiek.... chciałam chyba zwrócić tu uwagę na takie sytuacje.... bo od czasu diagnozy nękał mnie lęk, że syn stanie się ofiarą rówieśników,a tu okazuje się że i dorośli bywają niezrównoważeni. No ale wyszło na to, że sama sobie zawiniłam, bo chciało mi się brać autystę na basen i nie umiem go upilnować....W jaki sposób zawiniłam? Mam trzymać syna na smyczy? Byłam nieświadoma że on jej tę szafkę zamykał. Wystarczyła krótka informacja od niej na ten temat już po pierwszym razie!
                Oczywiście liczę się z różnymi sytuacjami, ale taka jak ta spotkała mnie po raz pierwszy, nie przewidziałam, że może do tego dojść. Szczęka mi opadła, doła miałam potem... Moja naiwność, że tu szukałam wsparcia? Dostałam już "po dupie" od tej kobiety? Czemu znowu tutaj?
                • rozalia7 Re: do backwoodsman 04.05.12, 23:42
                  Anradan , zapomnij tej szafce ;-) ,jutro będzie lepszy dzień ,ja to rozumiem upodobane do cyferek w sklepie wszędzie ja mam problem z dopilnowaniem 1 dziecka i podam przykład : przeciwnej stronie ulicy idzie inna mamusia z trójką dzieciaków ,które są spokojne ,nie rzucają ,słuchają idą samodzielnie,widząc to i czasami chciałabym się z kimś zamienić rolami ...........
                  • anradan Re: do rozalia7 05.05.12, 10:37
                    rozalia7 napisała:

                    > Anradan , zapomnij tej szafce ;-) ,jutro będzie lepszy dzień ,ja to rozumiem
                    > upodobane do cyferek w sklepie wszędzie ja mam problem z dopilnowaniem 1 dzieck
                    > a i podam przykład : przeciwnej stronie ulicy idzie inna mamusia z trójką dziec
                    > iaków ,które są spokojne ,nie rzucają ,słuchają idą samodzielnie,widząc to i c
                    > zasami chciałabym się z kimś zamienić rolami ...........

                    Dziękuję Rozalia :) Mam takie same uczucia, mój 1 robi za 3 i źle mi z tym, mam poczucie bezradności, jakiejś porażki jako matka, skoro nie umiem czasem zapobiec, szybciej zareagować, zauważyć... stąd wkurza mnie brak informacji od innych, tych którym coś przeszkadza, w ludzki asertywny sposób....
    • kylafire Re: ciężki dzień... 04.05.12, 15:52
      Taki ogólny komentarz dotyczący dyskusji tutaj:
      Przypominam, że mówicie o ludziach upośledzonych społecznie - w różnym stopniu, ale jednak. Pisanie, że "autyzm nie usprawiedliwia takiego zachowania" to trochę jak pisanie "paraliż nie usprawiedliwia nieumiejętności chodzenia". Autyzm *nie usprawiedliwia* ułomności społecznych, on *oznacza* ułomność społeczną. Oczywiście, obcy ludzie mogą mieć to głęboko w poważaniu, ale nie Wy, skoro to wiecie. To prawdopodobnie wynika z faktu, że mimo, że to wiecie to tak naprawdę jest to niezwykle trudne do zrozumienia dla NT.

      Oczywiście nikt nie ma najmniejszego obowiązku pozwalać wchodzić sobie na głowę - w jakikolwiek sposób. Ale czy tak trudno jest powiedzieć "przepraszam, czy mogłaby pani zabrać synka, bo zamyka mi szafkę?" zamiast krzyczeć? Jeśli tak, to niczym nie różnicie się od nas.
    • backwoodsman Re: do anradan... 04.05.12, 22:20
      anradan, wierz mi ja doskonale rozumiem twój ból, nie jestem zimnym, bezwzględnym dupkiem, wręcz przeciwnie. Tyle że dostałem wiele razy po dupie od życia i co najdziwniejsze od zgromadzonych tu i na innym jeszcze forum matek również. W tamtym pamiętnym choćby wątku na palcach jednej dłoni mógłbym zliczyć te, które rozumiały moje racje. Zdecydowana większość miała wtedy gdzieś autystyczne dzieciaki ... ot solidarność jajników i nawet gdyby padły wtedy najgorsze, najbardziej obraźliwe słowa, wszyscy by zrozumieli i pocieszali bo to matka polka, matka wysokofunkcjonującego faceta z ZA odreagowywała na forum.
      Jeśli udzielanie wsparcia ma polegać na tym, to ja chrzanie takie wsparcie i zapewniam was, że nigdy o nic podobnego nie poproszę, bo jesli błądzę to doceniam równiez głosy, które są krytyczne ukazuja inny punkt widzenia i pozwalaja mi przemyślec sprawę raz jeszcze uwzględniając również tą inną optykę (robiłem to i doceniam głosy wielu z was, często zupełnie odmienne od mojego i bardzo krytyczne). Dlatego powtórzę raz jeszcze, chamstwo należy tępić, ale nie miejmy ciągot tłumienia głosów czy poglądów ukazujących inny punkt widzenia, również madziulca, bo nawet jeśli bywa, że jej pogląd jest trudny do strawienia (dla mnie też), to często taki advocatus diaboli jest potrzebny i bywało, że w taka rolę i ja się wcielałem w dobrej wierze, choc nie tutaj.
      • rohatyna Re: do anradan... 05.05.12, 00:30
        backwoodsman napisał:


        obraźliwe słowa, wszyscy by zrozumieli i pocieszali bo to matka polka, mat
        ka wysokofunkcjonującego faceta z ZA odreagowywała na forum.
        Jeśli udzielanie wsparcia ma polegać na tym, to ja chrzanie takie wsparcie

        Weź Ty się Bogdan o de mnie odpierdol.

        Pozdrawiam - Rohatyna , Matka Polka - nie - po prostu Matka i po prostu człowiek.
      • anradan Re: do backwoodsman 05.05.12, 10:34
        backwoodsman napisał:

        > anradan, wierz mi ja doskonale rozumiem twój ból, nie jestem zimnym, bezwzględn
        > ym dupkiem, wręcz przeciwnie. Tyle że dostałem wiele razy po dupie od życia i c
        > o najdziwniejsze od zgromadzonych tu i na innym jeszcze forum matek również.

        Tu już czuję Twoje wsparcie :)




        > Jeśli udzielanie wsparcia ma polegać na tym, to ja chrzanie takie wsparcie i za
        > pewniam was, że nigdy o nic podobnego nie poproszę, bo jesli błądzę to doceniam
        > równiez głosy, które są krytyczne ukazuja inny punkt widzenia i pozwalaja mi p
        > rzemyślec sprawę raz jeszcze uwzględniając również tą inną optykę (robiłem to i
        > doceniam głosy wielu z was, często zupełnie odmienne od mojego i bardzo krytyc
        > zne).

        Owszem, ja chętnie przyjmę inny punkt widzenia ale niech ludzie wyrażają konstruktywnie, a to co tu czasem czytam to istna krytyka destrukcyjna, pieprz..., że torsy oglądałam, makijaż robiłam, że mój syn "sra do basenu" czy "grzebie w torebkach" ... czy że moja wina, bo nie mam oczu z tyłu głowy. K... no tak, zawiniłam, na przyszłość na pewno będę baczniej patrzeć, inaczej organizowac wyjście na basen, teraz to wiem.

        Dlatego powtórzę raz jeszcze, chamstwo należy tępić, ale nie miejmy ciągo
        > t tłumienia głosów czy poglądów ukazujących inny punkt widzenia, również madziu
        > lca, bo nawet jeśli bywa, że jej pogląd jest trudny do strawienia (dla mnie też
        > ), to często taki advocatus diaboli jest potrzebny i bywało, że w taka rolę i
        > ja się wcielałem w dobrej wierze, choc nie tutaj.
        >
        Tak, chamstwo tępię, także wtedy jak ktoś w chamski sposób mnie krytykuje.
        • ania-pat1 Re: do backwoodsman 05.05.12, 10:50
          anradan, o zaglądaniu do torebek - napisałam ja - o swojej córce - w ramach pociechy. Też zdarza mi się zdążyc dopiero z przeprosinami; i brak mi sposobu na wytłumaczenie, że jeśli taka lekko rozbebeszona torba leży np. na basenie to nie wolno do niej zaglądac jeśli nie jest nasza. I jak sama zauważyłaś (bo to niestety twoje rozwinięcie tematu) - ktoś w końcu zarzuci mi lub dziecku, że szuka czegoś by to przywłaszcyc.... Ja wiem, ze jej zachowanie wynika z czegoś innego i wiem ile pracy wkładam, aby to wyeliminowc. Ale inni widzą prawie sześciolatkę naruszającą granicę. Więc niefajną sytuację mialaś - ale niestety będzie ich jeszcze wiele pomimo naszych starań.
    • mit-och Re: ciężki dzień... 04.05.12, 22:39
      Moje trzy grosze...
      "Zostaw, nie rusz, nie dotykaj, zapytaj czy możesz". Dopiero wtedy, gdy rozumie przekaz zabieram w różne miejsca. Nie potrafi się dostosowac to wychodzimy. Na basenie - niestety jest to bardzo męczące, bo naprawdę trzeba mieć oczy dookoła głowy. Ja mam sposób następujący, raczej miałam, bo młody już nie robi problemów. Wychodzimy z basenu, rozbieram/ubieram dziecko, daję rogala/ciastko i siedzi cicho. Ja się ubieram. Wychodzimy. Wg mnie można to okiełznąć, można częściej chodzić na basen, niech się nacieszy mrugającymi szafkami :)
      • yula Re: ciężki dzień... 04.05.12, 23:36
        >>"Zostaw, nie rusz, nie dotykaj, zapytaj czy możesz". Dopiero wtedy, gdy rozumie przekaz >>zabieram w różne miejsca.
        Czyli co? Dopóki nie zrozumie, nie zacznie stosować sie do tych nakazów ma siedzieć w domu? Bo mój oczywiście od dawna je zna, a co do stosowania .... to do tej pory bywa różnie. I mój np. nie potrafi siedzieć w jednym miejscu dłużej niż 5 sek. nawet jak ma jakiegoś zapychacza. Na szczęście najczęściej jednak kręci sie w pobliżu więc mogę go obserwować jak zajmuje sie zbieraniem manatków np.
        • mruwa9 Re: ciężki dzień... 05.05.12, 00:12
          ale socjalizacja nie moze wiazac sie z naruszaniem cudzej prywatnosci i wlasnosci ( a tym jest grzebanie w szafce "zamieszkalej" przez owa pania na basenie. Fakt, pani mogla zareagowac bardziej cywilizowanie, ale jej irytacja jest zrozumiala, jesli widzi dziecko grzebiace w jej rzeczach, podczas gdy matka dziecka olewa sprawe i zajmuje sie wlasna fryzura.
          Czy w imie socjalizacji i akceptacji zaburzen pozwalasz grzebac dziecku w torebkach spotykanych obcych pan? Czy autyzm usprawiedliwia np. publiczne rozbieranie sie (bo zaburzenia SI) albo robienie kupy do basenu miejskiego?
          To ta sama kategoria. Niezaleznie od istniejacych zaburzen pewne rzeczy sa niedopuszczalne i nieakceptowalne.
          Jesli obecnosc dziecka drastycznie narusza zasady wspolzycia spolecznego, to pozostaje rzeczywiscie albo zaniechac "bywania" z dzieckiem w okreslonych miejscach, albo zorganizowac owe wyprawy w sposob umozliwiajacy okielznanie dziecka (np. dwie dorosle osoby, gdy jedna sie ubiera, druga opiekuje sie dzieckiem, albo w pojedynke- olac suszenie wlosow i makijaze, tylko jak najszybciej sie ubrac i opuscic szatnie. Albo zainwestowac w konsolke, posadzic dziecko na lawce i dac mu zajecie- gre. Albo klodke z zamknieciem szyfrowym, niech dziecko sie zajmuje klodka, zamiast zamkami w cudzych szafkach).
          Z kazdej sytuacji mozna znalezc kompromisowe wyjscie. Tylko trzeba chciec i rozumiec, ze sie nie jest pepkiem swiata.
          • yula Re: ciężki dzień... 05.05.12, 09:41
            czy ty też zawsze jesteś doskonałym opiekunem i nie zdarzy ci sie spuścić na chwile dziecka z oka? Szczególnie jak zwykle jednak nie zachowuje sie nagannie? Przecież nikt nie mówi by usprawiedliwiać autyzmem zachowania, a tylko że pani mogła zwrócić uwagę w bardziej cywilizowany sposób. Zresztą nawet zdrowy 4-latek może zachować sie w podobny sposób. I co też każecie jego rodzicom trzymać go w domu dopóki na bank nie zacznie stosować zasad i na sto procent nie będzie wpadek? Przyglądanie nie numerkom szafek chyba nie jest naganne? I właśnie to robił synek autorki, więc stwierdziła że wszystko w porządku i może zająć sie chwilę sobą, widząc go kątem oka.
            • mruwa9 Re: ciężki dzień... 05.05.12, 10:21
              nie, ale dziecko powtorzylo akcje z szafka kilkakrotnie. Obowiazkiem matki bylo dopilnowac, zeby pierwszy raz byl ostatnim. I przeprosic owa pania.
              • anradan Re:mruwa9 05.05.12, 10:27
                mruwa9 napisała:

                > nie, ale dziecko powtorzylo akcje z szafka kilkakrotnie. Obowiazkiem matki bylo
                > dopilnowac, zeby pierwszy raz byl ostatnim. I przeprosic owa pania.

                nie czytasz ze zrozumieniem! Zrobiłabym to, gdyby pani ta dała mi informację po pierwszym razie zamiast wrzeszczeć po trzecim! Wtedy przeprosiny były na miejscu, ale jak ktoś krzyczy na mnie, syna i porównuje wychowanie do tresury pasa... to "przeprasza" ode mnie nie usłyszy.
            • mysia2000 Re: ciężki dzień... 05.05.12, 10:26
              Pomijając wasze żale i wasnie, bo to one rzutuja na wasze wypowiedzi w ogromnej mierze.
              Pani od szafki miala prawo stawiac granice. i wyrazic frustracje. ale nie po chamsku. i nic nie usprawiedliwia chamstwa. za czesto zapominamy ze ludzie wokol nas to nie worki treningowe, do wylewania jadu w ciagu "naszych gorszych dni". to chamstwo tej baby jest kluczem tutaj dla mnie. nie oczekuje taryfy ulgowej, nie obnosze sie choroba, ale jak dzieciak cos spsoci bo jest do cholery dzieciakiem, oczekuje mozliwosci rozwiazania sprawy a nie wybuchu oszczerstw. bo tak samo skoczylby mi gul gdyby ktos tak traktowal moje NT dziecko. bez wdawania sie w dyskusje, autyzm ,ZA itp. chamstwo boli mnie zawsze.
              • anradan do mysia2000 05.05.12, 10:39
                mysia2000 napisała:

                > Pomijając wasze żale i wasnie, bo to one rzutuja na wasze wypowiedzi w ogromnej
                > mierze.
                > Pani od szafki miala prawo stawiac granice. i wyrazic frustracje. ale nie po ch
                > amsku. i nic nie usprawiedliwia chamstwa. za czesto zapominamy ze ludzie wokol
                > nas to nie worki treningowe, do wylewania jadu w ciagu "naszych gorszych dni
                > ". to chamstwo tej baby jest kluczem tutaj dla mnie. nie oczekuje taryfy ulgowe
                > j, nie obnosze sie choroba, ale jak dzieciak cos spsoci bo jest do cholery dzie
                > ciakiem, oczekuje mozliwosci rozwiazania sprawy a nie wybuchu oszczerstw. bo ta
                > k samo skoczylby mi gul gdyby ktos tak traktowal moje NT dziecko. bez wdawania
                > sie w dyskusje, autyzm ,ZA itp. chamstwo boli mnie zawsze.
                >

                Otóż to, gdyby syn był NT pewnie by go numerki 3-cyfrowe nie interesowały, i pewnie przerażony wrzaskiem kobiety rozpłakał by się... ale to nie o autyzm tu chodzi ale o sposób załatwiania spraw i stawiania granic - bo jasne, każdy ma prawo je stawiać
                • mysia2000 Re: do mysia2000 05.05.12, 10:52
                  e no dziekuje za streszczenie mojego posta bo to wlasnie napisalam. granice stawiac ale bez chamstwa

                  ps niekoniecznie nt by sie rozplakal, niekoniecznie cyferki maja cos do rzeczy, zdrowe dzieci tez psoca, i to bez jakiegos wzoru. wiem bo mam i nt (6 lat) i autyste (4 latka)a moj autysta domyka ludziom WSZYSTKIE szafki bo ma rutyne pt musi byc równo (czyli nie moze byc czesc otwiartych i czesc zamknietych) i co z tego. nie o tym chyba pisalas ale o chamstwie baby. i widze ze nie wyrozniasz glosu cie popierajacego... brawo

                  "The good thing about being out of fashion is that you're never in fashion either, so you can never be last year's model" M.Atwood
              • jan.kran Re: ciężki dzień... 05.05.12, 15:53
                Ja sie bardzo duzo nauczylam od kiedy syn ma diagnoze, ze cztery lata bedzie.
                Mowi sie ze ZA to wygrana na loterii autyzmu a ja w jakis sposob wygralam ze mam Liliowego. Bardzo sie duzo od Niego nauczylam.
                Bardzo wspolczuje autorce watku. Natomiast ja od kiedy mam zaburzonego syna do wszystkich wrzeszczacych , rozdartych , histerycznych dzieci i ich mam na ulicy , w sklepie czy zatloczonych srodkach komunikacji usmiecham sie szeroko i mam mine podtrzymujaca.
                A dawniej tak nie b ylo tez potrafilam byc wredna suka uwazajaca ze kazde dziecko da sie wychowac...
                Moj syn ma 22 lata, jest poekny , wysportowany, inteligentny... Ale czasem w miejscach publicznych potrafi tak pojechac po bandzie ze szkoda gadac.
                Norwegpwie sa spokojni i malo ciekawi oraz wtracajacy sie ale jak co to mowie glosni i wyraznie , duzymi literami ze moje dziecko ma zaburzenie autystyczne i ok.

                Ja na Twoim miejscu powiedzilabym spokojnie do tej kobiety ze przepraszam za zachowanie syna i powiedzialabym eze syn jest zaburzony , ma autyzm.
                I robilabym to konsekwentnie w takich i podobnych sytuacjach.
                Ja wiem ze moze jedna osoba na dziesies w PL zajarzy o co chodzi. Ale ja widze ewidentnie ze sytuacja w Polsce sie zmienia na lepsze i rodzice osob autystycznych maja za zadanie szerzyc wiedze.
                Tule autorke watku mocno i zycze dobrego zycia z synem. Nie przejmuj sie otoczeniiem , Twoje dzecko jest najwazniejsze. Musisz Go nauczysc zyc w Obcym Swiecie i jeszcze wiele ciezkich dni przed Wami ale bedzie dobrze , zobaczysz:)))
                Ula
                • anradan do jan.kran 06.05.12, 18:58
                  jan.kran napisała:


                  > Tule autorke watku mocno i zycze dobrego zycia z synem. Nie przejmuj sie otocz
                  > eniiem , Twoje dzecko jest najwazniejsze. Musisz Go nauczysc zyc w Obcym Swieci
                  > e i jeszcze wiele ciezkich dni przed Wami ale bedzie dobrze , zobaczysz:)))
                  > Ula

                  Bardzo Ci dziękuję za wypowiedź, która daje nadzieję... i wsparcie.
                  Pozdrawiam :)
          • anradan do mruwa9 05.05.12, 10:24
            mruwa9 napisała:

            > ale socjalizacja nie moze wiazac sie z naruszaniem cudzej prywatnosci i wlasnos
            > ci ( a tym jest grzebanie w szafce "zamieszkalej" przez owa pania na basenie. F
            > akt, pani mogla zareagowac bardziej cywilizowanie, ale jej irytacja jest zrozum
            > iala, jesli widzi dziecko grzebiace w jej rzeczach, podczas gdy matka dziecka o
            > lewa sprawe i zajmuje sie wlasna fryzura.

            Nikt nikomu nie grzebał w szafce (nie czytałaś, że napisałam: zamknął jej szafkę???)... zaraz się okaże że syn ją okradł! Owszem irytacja jest zrozumiała, ale atak agresji już nie. Nie olewałam sprawy po prostu nie zauważyłam, że narusza czyjąś przestrzeń! Czy tp moja zbrodnia?

            > Czy w imie socjalizacji i akceptacji zaburzen pozwalasz grzebac dziecku w tore
            > bkach spotykanych obcych pan? Czy autyzm usprawiedliwia np. publiczne rozbieran
            > ie sie (bo zaburzenia SI) albo robienie kupy do basenu miejskiego?

            A to już kompletnie nie związane z tym tematem, tego syn nie robi, i nie akceptuję tego... no zaraz się okaże że mój syn to jakiś gigantyczny łajdak i zboczeniec!

            > To ta sama kategoria. Niezaleznie od istniejacych zaburzen pewne rzeczy sa nied
            > opuszczalne i nieakceptowalne.
            > Jesli obecnosc dziecka drastycznie narusza zasady wspolzycia spolecznego, to po
            > zostaje rzeczywiscie albo zaniechac "bywania" z dzieckiem w okreslonych miejsca
            > ch, albo zorganizowac owe wyprawy w sposob umozliwiajacy okielznanie dziecka (n
            > p. dwie dorosle osoby, gdy jedna sie ubiera, druga opiekuje sie dzieckiem, albo
            > w pojedynke- olac suszenie wlosow i makijaze, tylko jak najszybciej sie ubrac
            > i opuscic szatnie.

            Jasne, makijaże (k... nie maluję się ani przed ani po basenie)... zaraz przeczytam, że włosy farbowałam a ja je w pośpiechu suszyłam (będąc przekonaną, że syn chodzi sobie obok naszej szafki)... a może poradzisz mi ogolić się na łyso by suszenie było zbędne?
            Basen był przeznaczony też dla dzieci, rodzin i nie mam zamiaru powiększać izolacji, w jakiej i tak żyje moja rodzina by przypadkiem nie spotkać jakiejś pani w szale agresji. Już większego przyspieszenia mieć nie mogę jak to, które miałam w tej szatni.

            Albo zainwestowac w konsolke, posadzic dziecko na lawce i da
            > c mu zajecie- gre. Albo klodke z zamknieciem szyfrowym, niech dziecko sie zajmu
            > je klodka, zamiast zamkami w cudzych szafkach).

            To już dużo lepsze propozycje rozwiązania sytuacji.

            > Z kazdej sytuacji mozna znalezc kompromisowe wyjscie. Tylko trzeba chciec i roz
            > umiec, ze sie nie jest pepkiem swiata.

            Nigdy nie uważałam siebie za pępek świata, ale pomimo autyzmu syna uważam że nasza rodzina ma prawo z domu wychodzić i choć starać się żyć normalnie. A z mężem ustaliłam, że na drugi raz on go bierze do męskiej szatni (ma krótki fryz i prawie suszyć nie musi jak ja)
            • mruwa9 Re: do mruwa9 05.05.12, 11:27
              ja rozgraniczam tu dwie sprawy: chamstwo tamtej kobiety, za ktore nic nie moge (i na ktore nie mam wplywu, wiec tym bardziej nie mam zamiaru brac go do siebie, bo nie znizam sie do takiego poziomu) i zachowanie moich dzieci, za ktore odpowiadm. Tamta kobieta swoim zachowaniem wystawila swiadectwo samej sobie i pies ja drapal (jej wlasny, dobrze ulozony).
              Ja mam dlugie wlosy i nie susze ich po basenie, jesli jade zaraz po basenie do domu, czesto nawet ich nie rozczesuje, sciagam gumka i cala akcja przebierania po plywani zamyka sie w 10 minutach. Dokanczam w domu.
            • rozalia7 Re: do mruwa9 05.05.12, 12:23
              myślę ,ze nie ma sensu każdemu z osobna tłumaczyć ,ze kurcze suszyłaś włosy ,ja to kumam mój synowi sprawiało przyjemność jeżdżenie ludziom po stopach rowerkiem i myślę ,ze każdy odbiera odbierał to w inny sposób ( oczywiście nie pozwalałam ale czasami ciach i dzidzio czy babcia dostali ),jedni się śmieją drudzy obrażeni ,zawsze przepraszam i karcę bo naprawdę nie da się dopilnować pomimo wszystkiego ,od jakiegoś czasu tego nie robi i już sam przeprasza . Ja zabieram swoje wszędzie i co ważne jest to pewna forma terapii bo wkoncu się nauczy a jak będziemy ograniczać wyjścia , bo się może zachować jakoś ,raz się zachowa dobrze raz źle ale się uczy w każdej sytuacji ,zobaczysz i kiedyś będziesz się śmiać ,że jakieś babsko wydarło gębę za zamknięcie szafki ;_)i nawet z tego jak wszyscy tu reagują ,oczywiście każdy ma swoją rację .
              • yula Re: do mruwa9 05.05.12, 20:38
                >jedni się śmieją drudzy ob
                > rażeni ,zawsze przepraszam i karcę bo naprawdę nie da się dopilnować pomimo wsz
                > ystkiego ,od jakiegoś czasu tego nie robi i już sam przeprasza
                Właśnie o to chodzi pewnie, gdyby była jedna reakcja, negatywna, to pewnie szybciej dało by sie oduczyć niepożądanych zachowań :/ Mój uśmiech bierze za pochwałę no i dawaj po nowej :/ Przez to przez ponad 5-lat walczyłam z przytulaniem dzieci przez syna :/ Bo ja lecę za dzieckiem i mówie "NIE" a mamusia rozpływa sie w uśmiechu ależ tak :/ A mnie krew zalewa. Przytulanie może brzmi niegroźnie, ale jak doda sie do tego dużą siłę, niezgrabność ruchową, tak że potrafi przewrócić dziecko to już robi sie nieciekawie. Obecnie udało sie wywalczyć że pyta sie czy może, pogłaszcze dziecko po główce i recytuje adres zapraszając w gości :) No i najważniejsze że udało sie wbić do głowy że niemowlaki w głębokich wózkach są nietykalni :) Do tych tylko zagląda i mówi że słodki bobasek :)
    • backwoodsman Re: Do rohatyny... 05.05.12, 18:40
      Mirka, ja już dawno się od ciebie odpierdoliłem. Nie wiem czy zauważyłaś, ale nie padł tu ni razu twój nick, wiec nie rozumiem o co to całe przewrażliwione "halo" z twojej strony.
      Najpierw wylewasz publicznie swoje żale "by innych też zabolało", a teraz weź się Bogdan ode mnie odpierdol??? Ależ Mireczko, do ciebie się nie przypierdalam, ja pisałem o "pewnej osobie"... nożyce same się odezwały, a to już nie mój problem. Ja tylko podałem jako przykład pewną sytuację jaka na forum miała miejsce, nic więcej, więc nie rozumiem o co pretensja z twojej strony. Pozdrawiam cię
      • rohatyna Re: Do rohatyny... 05.05.12, 19:20
        Z jakimś maniackim uperoem ciągle do tego nieszczęsnego postu wracasz. Co kto - a w tym ja próbuje o nim zapopmnieć i go pogrzebać - wskrzeszasz go - rozgrzebujesz go.
        Daj już waćpan spokój i zajmij się czymś innym. Czas płynie - i to jego przywilej. To co wczoraj było prawdą i bolało - dziś nie jest - i nie boli. Wczoraj Michał był głupkiem, który sobie beze mnie nie poradzi, dziś jest faceteem , który niebawem będzie ojcem.
        Wszystko płynie i się zmiena! Życzę , żeby tobie również -:)
        • myszewa Re: Do rohatyny... 05.05.12, 23:16
          sorry za off, ale nie mogę się powstrzymać. Michał zostaje ojcem???? wow, ogromne gratulacje rohatyno!
    • backwoodsman Re: rohatynie... 05.05.12, 21:49
      sluchaj, te powroty to dowód na to jak głęboko wniknęłaś wtedy w moją świadomość, ale ok, masz stuprocentową rację, czas płynie i nie ma się co oglądać wciąż za siebie.
      Tymbardziej, że twój post sprawił, że zgubiłem szczękę i szukam jej teraz pod stolem. Do tamtego wątku już nie będę więcej powracał (masz to u mnie w babcinej wyprawce) i calym sercem dziękuję ci za to, czego mi życzyłaś. Mam nadzieję, że twoje życzenia się spełnią.
      Ja chciałbym ci całym sercem życzyć ZDROWEGO wnuka (bo dziewczynki statystycznie o niebo rzadziej ASD dopada)... Wszystkiego naj babciu rohatyno!!! to wspaniala wiadomość, może i ja takiego dnia doczekam...
      • rohatyna Re: rohatynie... 06.05.12, 11:05
        Słuchajcie, naprawdę będę babcią ,ale nie od Michała. Napisałam tak, bo chciałam, żeby Backwoods'menowi szczęka opadła -:) . I tak się stało! Sorry Bogdan, ale coś czułam, że tak właśnie napiszesz. Za gratulację bardzo dziekuję, za mały wybieg psychokigiczny przepraszam -:)-:)-_:
        • myszewa Re: rohatynie... 06.05.12, 12:46
          niezły numer rohatyna :) dla mnie nie byłoby w tym nic dziwnego - mój ojciec (który wg mnie może mieć ZA, a z całą pewnością ma dużo więcej takich cech niż średnia krajowa) - pewnego dnia po skończonej Wigilii w gronie rodzinnym wstał, powiedział "jutro przyjeżdża moja nażeczona" i wyszedł spać zanim ktokolwiek zdążył zareagować. Spotykał się z moją matką od ponad roku, zaręczeni byli od kilku miesięcy, wyznaczona data ślubu i nigdy nawet słowem nie wspomniał, że z kimś się spotyka. Wszyscy byli przekonani, że czasem nie wraca na noc, bo pewnie nocuje u kolegi - bo gdzieby tam Stasiu i dziewczyna jakaś... Dlatego pomyślałam, że Michał byłby w stanie wywinąć podobny numer - "Mamo, to Kasia, za miesiąc będziecie dziadkami" ;) tak czy siak, gratulacje jeszcze raz i życzę Ci jeszcze wiele wnuków - od Michała też. a kiedy przyjdzie na świat maleństwo?
        • backwoodsman Re: rohatynie... 06.05.12, 13:49
          rohatyna napisała: "Słuchajcie, naprawdę będę babcią ,ale nie od Michała. Napisałam tak, bo chciałam, żeby Backwoods'menowi szczęka opadła -:) . I tak się stało! (...) Za gratulację bardzo dziekuję, za mały wybieg psychokigiczny przepraszam -:)-:)-_:"

          swoich słów odnośnie babcinej wyprawki ode mnie dla ciebie nie cofam, bo nie mam takiego zwyczaju, co zaś do reszty... reszty nie komentuje. Takie zabawy, czy gierki, które ty zowiesz wybiegami psychologicznymi po prostu mnie nie kręcą. Dla pełnej jasności powiem jedynie, że szukałem szczęki zaskoczony tym, co dotyczyło ściśle Michała, bo twoje wolty jeśli chodzi o twój stosunek do niego już mnie nie dziwią ni dziwić nie będą. Pozdrawiam cię rohatyno
          • eps Re: rohatynie... 06.05.12, 21:28
            A ja pominę wpisy o babciach i dawnych wątkach ale wróce do tematu.
            Ja jak chodzę na basen z synem to też chce latać i robić różne dziwne rzeczy ale osobiście wychodzę do domu z mokrymi włosami ale dziecia z oka nie spuszczam. Moze nie bedę popularna ale kobieta z basenu nie miała obowiązku po pierwszym zamknięciu szafki zwracać Tobie uwagi żebyś pilnowała dziecka (mozę nawet jakby to zrobiła to pojawiłby sie post że niewyrozumiała baba zwróciła Ci uwagę bo dzieciak RAZ zamknąl jej szafkę). Ja odbieram to tak że przy 3 razie straciła cierpliwość (a może nawet 3 razów nie było)- nie ważne.
            ja osobiście jak ide z synem na basen to absolutnie na chwile nie spuszczam go z oka. Czasem jak sie nakręci to ja potrafię sie przebierać masakrycznie długo bo co mi zwieje z ławki przede mną to od razu go ścigam. Nie dopuszczam sytuacji w której tracę go z oczu i tyle.
            • eps Re: rohatynie... 06.05.12, 22:14
              dodam tylko, że jeśli zdarzyłaby się sytuacja że nie zdarzę zareagować i np. Dawid zamknie szafkę komuś to później 10 razy czujniej go obserwuje, żeby absolutnie do tej osoby juz sie nie zbliżył. Ale tak czy siak zasada jest prosta że nie spuszczam go z oczu nawet na sekundę.
              Chyba ze 2 razy zdarzyło sie że ktoś mi zwrócił uwagę ale właśnie o to ciągłe pilnowanie np." Proszę nie przesadzać i swobodnie sie przebrać, bo co taki dzieciak może zrobić przez chwile" to wtedy z uśmiechem odpowiadam że "oj zdziwiłaby sie Pani jakie mu pomysły wpadają do głowy".
              Czasem wracam do domu nie wytarta, z mokrymi włosami ale nie spuszczam go z oka. W większości wypadków jednak latać za nim nie muszę bo jak juz go przebiorę to daję mu jakieś ciasto lub mój telefon i mam chwile żeby sie przebrać.
              Dawid - 2006;Krystian - 2007; Zuza - 2010
          • kylafire Re: rohatynie... 06.05.12, 23:50
            To nie są zabawy czy gierki, to są zwykłe kłamstwa obliczone na wywołanie pożądanych emocji u czytających. Tak w społeczeństwie próbują funkcjonować jednostki o osobowości aspołecznej. Niesmaczne.
            • rohatyna Re: rohatynie... 08.05.12, 00:28
              kylafire napisała:

              > To nie są zabawy czy gierki, to są zwykłe kłamstwa obliczone na wywołanie pożąd
              > anych emocji u czytających. Tak w społeczeństwie próbują funkcjonować jednostki
              > o osobowości aspołecznej. Niesmaczne.

              A tu akurat zonk! Jestem jedną z bardziej społecznych osób jakie znam .-:) Tylko popczucie humoru mamy różne - i tyle -:). Niesmaczny to jest kalafior.
              • kylafire Re: rohatynie... 08.05.12, 01:02
                Rzeczywiście zabawa ludzkimi emocjami za pomocą kłamstw nie wpisuje się w moje poczucie humoru. Za to wpisuje się w socjopatię, warto o tym pamiętać.

                • backwoodsman Re: rohatynie... 12.05.12, 18:25
                  kylafire w pełni podzielam twój pogląd, a na zabawę emocjami mieliśmy już tu przykład, co tylko potwierdza twoją tezę na temat socjopatii.
                  • rohatyna Re: rohatynie... 12.05.12, 21:12
                    backwoodsman napisał:

                    > kylafire w pełni podzielam twój pogląd, a na zabawę emocjami mieliśmy już tu pr
                    > zykład, co tylko potwierdza twoją tezę na temat socjopatii.

                    Aj,aj,aj ..... jak miło.


    • myszewa Re: ciężki dzień... 06.05.12, 23:56
      od kilku dni nie pojawi się tu żaden nowy argument. przyjmijmy więc, że na forum sa mamy idealne co mają pięć par oczu, nigdy swojego dziecka z nich nie spuściy, nie muszą się przebierać i wycierać po basenie, tylko biegną takie mokre prosto do autobusu, oraz mamy żalośnie niedoskonale, do których i ja się zaliczam, których dzieci pod wplywem karygodnych zaniedbań dopuszczaja się czynów moralnie nagannych typu zamykanie cudzych szafek. Te to niedoskonale matki skoro to dopuszczaja się zaniedbań tej skali muszą się liczyć, że ktoś inny weźmie się za wychowywanie ich dzieci, ba - powinny być wdzięczne tej osobie, która wydziera się nad uchem ich dziecka, kajać się i klaniać w pas. Najbardziej powalily mnie slowa, że dziecka nie przestrzegajacego norm nie powinno zabierać się w miejsca publiczne. Czyli co - glębiej zaburzenych autystów należy zamknąć w domu? Bardzo wspólczuję zalożycielce wątku, która nie tylko nie dostala wsparcia może w jedynym miejscu na które liczyla, ale po kolejnej rzeczowej argumentacji pojawia się następny przytyk w stylu mi to się takie rzeczy nie zdarzają, nie rozumiem jak można suszyć wlosy po basenie itp. Skończmy już - przyznaję Wam wyższość nade mną wszystkie mamy idealne, pewnie nigdy nie zdolam Wam dorównać i w sumie nie wiem, czy mi aż tak na tym zależy...
      • eps Re: ciężki dzień... 07.05.12, 08:23
        no nie ja 5 oczu nie mam i też czasami coś przeoczę i syn narozrabia, ale wtedy "przyjmuję na klatę" krytykę skierowaną do mnie, idę się wypłakać i nie próbuje udowadniać światu, że to JA miałam rację, ale JA się pomyliłam/ przeoczyłam i powinnam bardziej uważać.
        Mi też zdarzają się chwile zwątpienia i czasem potrzebuje pocieszenia czy poklepania w plecy, ale nigdy nie próbuje umiejszać swoich win (co nie znaczy, że autorka tak zrobiła, bo moim zdaniem napisała w chwili emocji i powątpienia we wszystko).
        Z każdego takiego incydentu próbuje wyciągać jakąś lekcje.
        Uważam czy to dobre czy złe sytuacje w jakis sposób wpływają na moje dziecko. Ono niestety musi sie dostosować do świata a nie świat do niego. Nie zawsze będzie przy nim mama co ochroni, co wytłumaczy przed światem. Ja swojego uczę - zresztą jak normalne zdrowe dziecko - że każdą akcję będzie reakcja.
        Porównam - może trochę nie na miejscu - ale i zwierzęta w cyrku robią różne rzeczy, uczą sie pewnych zachowań czy to zachęta czy ostrą karą, niektóre są mądre inne wykonują polecania za zasadzie wyuczonych reakcji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka