Dodaj do ulubionych

pobieranie krwi

17.07.12, 00:01
Muszę się Wam pochwalić - dziś udało nam się pobrać Młodemu krew.
Może nie jest to jakiś szczególny wyczyn, ale Młody na służbę zdrowia reaguje protestem, że tak to enigmatycznie ujmę. No i dotykanie. No i zapach. No i dużo ludzi.... Od diagnozy próbowaliśmy różnych rzeczy i nie udało nam się nic. Młody spięty (usg) więc próbujemy dalej, a reszta rzeczy szkoda gadać. I dziś wreszcie udało nam się ruszyć z badaniami.
Mieliśmy w domu święto, a Młody był dumny jak paw. Miał plasterek "za dzielność" no i nową kolejkę do kolekcji :)
Obserwuj wątek
    • nefret_ete Re: pobieranie krwi 17.07.12, 21:30
      wow jak to zrobiłaś?
      u nas koszmar za każdym razem. za każdym razem myślę, że następnym razem tego nie przetrwam. Al ejak wiecie- zawsze jet następny raz i jak na razie- pod górkę
      • polaa27 Re: pobieranie krwi 17.07.12, 21:47
        Polecam maść znieczulająca Emla. Stresu nie zniweluje, ale ból przy pobieraniu krwi na pewno.
        • nefret_ete Re: pobieranie krwi 17.07.12, 21:53
          Myslałam juz nad emlą. Ale ma taki minus, że godzinę wcześniej trzeba przykleic plaster. No i co powiem dziecku?Że po co przyklejam? Jak powiem prawdę to mam 2 godizny wycia i przerażonego dziecka. Nie mogę okłamać bo nigdy tego nie robię. Nie znam złotego środka.
          Ale dzięki za chęć pomocy
    • tata.po.30 Re: pobieranie krwi 17.07.12, 23:39
      Gratuluję. Nasz morfologię miał ostatni raz robioną w wieku 3 miesięcy, ponad 4 lata temu. W międzyczasie raz próbowaliśmy, jak miał 2 lata. Ja i dwie pielęgniarki herod-baby go trzymały. Nie udało się, mimo trzech prób. Pielęgniarki tylko głowami kiwały, że taki mały, a taki silny. Odpuściliśmy, szkoda dziecka.
    • kas2009 Re: pobieranie krwi 18.07.12, 10:33
      No był bezdech, płacz,rzucanie się itp. Ale bylismy tam tydzień przed z Młodym, powiedzieliśmy Paniom w czym rzecz, przygotowały się i 4 Panie się nim zajmowały, trzymały rękę itp. mój M. zasłaniał oczy i pokazywał zakupione na ten cel lego (żyrafa jego ulubiona) a ja trzymałam go na kolanach, zablokowałam nogi i drugą rękę. No i przed jego pobraniem Młodemu pobrali krew mi i Młody z bezpiecznej odległości mimo płaczu zobaczył, że przeżyłam i jestem cała no i dostałam plaster. Obawiałam się, że Młody będzie się bał, nacierpi się, a i tak nic z tego nie wyjdzie. Ale wyszło :) I mam nadzieję, że wyniki będą dobre i że przez kilka lat nie będziemy musieli tego powtarzać. Bo chociaż wiem, że badania zrobić musimy, to wiem, że dla Młodego (i dla nas) to straszna sprawa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka