januszz4
21.04.06, 12:53
A ja miałem niedawno taką "ciekawą" sytuację. Wyprzedzam swoim autem inny
samochód (wszystko zgodnie z przepisami). Już w trakcie manewru wyprzedzania,
w oddali zamajaczył kontur mercedesa busa jadącego z przeciwka. Chciałem wiec
jak najszybciej zakończyć ten manewr, tylko że wyprzedzany dodał gazu i jakiś
czas jechaliśmy równolegle do siebie. Stwierdziłem więc, że nie będę dalej
ryzykować i postanowiłem zwolnić, żeby schować się za wyprzedzany pojazd i
uniknąć zderzenia z mercem. W tym samym momencie, gdy nacisnąłem hamulec, ten
wyprzedzany palant również zaczął zwalniać. Na szczęscie kierowca mercedesa
musiał się zorientować, że coś jest nie tak i zamiast migać długimi swiatłami
po prostu także przyhamował. Tym razem się udało. Jeżdżę samochodem od 1967
r. i to był chyba najgorszy moment w mojej praktyce kierowcy.