Dodaj do ulubionych

Niektórzy są podli

28.04.13, 23:35
Właśnie dowiedziałam się ,że mój mąż dostał w piątek wypowiedzenie z pracy chociaż pracował tam długo i wszyscy wiedzieli z kierownictwa ,że jest jedynym żywicielem rodziny,a ja nie pracuję,nie obchodzi ich to.Napisałam bo muszę się wyżalić nie wiem co teraz zrobić ,ale wiem ,,ze nie mogę się załamać i pokazać mężowi ,,,ze jest mi po prostu żle .DLACZEGO NIEKTÓRZY LUDZIE TACY SĄ!!!
Obserwuj wątek
    • tijgertje Re: Niektórzy są podli 29.04.13, 00:06
      Masz racje, ludzie sa podli. Strasznie mi przykro.
      Zastanawia mnie jedno: czy w takiej sytuacji, jesli nie byly to zwolnienia grupowe, to twojego meza w ogole zwolniono legalnie? na jakiej podstawie? Podano powod wypowiedzenia? Dopytalabym jakiegos prawnika, jak to w ogole wyglada, bo moze jeszcze nie wszystko stracone, z tym, ze na pewno trzeba dzialac szybko.
    • backwoodsman Re: Niektórzy są podli 29.04.13, 00:59

      alcia, koniecznie ustal, jak wygląda to od strony prawnej. Niezwłocznie. Jeśli nie znajdziesz możliwości uzyskania bezpłatnej porady spytaj o to w Państwowej Inspekcji Pracy. Niewykluczone, że mężowi przysługuje odprawa. I szukajcie pracy dla męża. Nie, nie załamuj się choć sytuacja jest bardzo ciężka w tym momencie i ta świadomość cię ogromnie przygniata. Szukajcie pracy. Ja podobnie jak mąż jestem jedynym żywicielem mojej rodziny i obciążony hipoteką i innymi zobowiązaniami. Potrafię sobie wyobrazić co czujesz.
      Taka jest ludzka natura i zawsze trzeba się z tą ciemną jej stroną liczyć. Trzymaj się
    • astat123 Re: Niektórzy są podli 29.04.13, 07:41
      Bezpłatnej porady prawnej szukaj w pobliskim ośrodku pomocy społecznej lub powiatowym centrum pomocy rodzinie. A w ogóle to zwróć się do nich o pomoc także finansową, może żywnościową. A pobierasz świadczenie pielęgnacyjne? Dodatek mieszkaniowy?
    • madziulec Re: Niektórzy są podli 29.04.13, 09:53
      Podłość?? Teraz nie ma takiej kategorii w myśleniu ludzi.

      Co do zwolnienia nie ma już ochrony dla jedynego żywiciela rodziny. Tną koszty po całości i nie obchodzi nikogo czy w domu 15 gąb do wykarmienia, chore dziecko, kredyt itp.
      Koszty najwazniejsze i już.
      Jestes nieekonomiczny = koniec.

      Może jestem bez serca, ale mnie zwolniono pierwszy raz z pracy, gdy Miś miał rok, gdy wiedzino, że większośc czasu z nim spędzam w szpitalu.
      Sprawe w sądzie pracy wygrałam, miałam podstawy.
      Sprawa była rok później. Więc dla normalnego człowieka niewielka satysfakcja.
      • halogen75 Re: Niektórzy są podli 30.04.13, 16:01
        > Może jestem bez serca, ale mnie zwolniono pierwszy raz z pracy, gdy Miś miał ro
        > k, gdy wiedzino, że większośc czasu z nim spędzam w szpitalu.

        Jak sięgnę pamięcią:
        - kiedy rodziłam córkę macierzyński trwał 3 miesiące. Wróciłam zatem do pracy bardzo szybko ale mimo to chciałam utrzymać karmienie piersią. Nie dość, że już na wstępie dostałam w pakiecie cały tydzień nocek (przypomnę, że to niezgodne z prawem), to jeszcze nie udostępniono mi przysługującej przerwy na karmienie, kompletnie w nosie mieli jak to wygląda prawnie
        - kiedy z kolei wróciłam po urodzeniu syna, wyszłam z tzw. artykułu 187 (artykuł chroni matkę po macierzyńskim przez rok, pracodawca nie może kobiety zwolnić, kobieta nie może wówczas pracować na cały etat). Tym razem pracodawca podszedł do sprawy "lepiej". Wróciłam do pracy, a jakże, pracowałam na 7/8 etatu, a jakże, tylko to, że każdego dnia słyszałam, że będzie to trwało rok, a potem aut, że w zasadzie nic tu po mnie, bo i tak mnie nie będzie, to tylko kwestia czasu, spowodowało w końcu, że się sama przeniosłam.

        Tak dziś wygląda brutalny rynek pracy. Przykre ale prawdziwe.
    • mruwa9 tez jestem podla 29.04.13, 10:10
      takie sa prawa rynku. czasem firmy nie stac na utrzymanie wszystkich pracownikow.
      Kwestie bycia jedynym zywicielem rodziny mozna bylo rozwiazac w inny sposob. na przyklad: dlaczego sama nie pracujesz?
      Jestem podla, bo uwazam, ze czesto niepelnosprawnosc dziecka bywa latwym usprawiedliwieniem dla bezrobocia matki.I ze poza skrajnymi sytuacjami nic nie stoi na przeszkodzie, aby oboje rodzice pracowali.
      I to, ze twoj maz pracowal w firmie dlugo nie mowi nic o tym. JAKIM byl pracownikiem.
      Zamiast wkurzac sie na podly los i podlych ludzi trzeba zakasac rekawy i szukac nowej pracy.
      Oboje.
      • mika2 Re: tez jestem podla 29.04.13, 10:23
        Jesteś niesprawiedliwa. U nas też pracuje tylko mąż. Ja musiałam zrezygnować z pracy (najpierw 9 miesięcy byłam na połowie etatu ze względu na syna z ZA i terapię). Musiałam zrezygnować w momencie kiedy dostawałam awans i większe zarobki ale wiązało się to z z przejściem na pełen etat - innej możliwości nie było. Żal mi było, ale z synem było źle - w szkole wytrzymywał tylko 4-5 lekcji - ze świetlicą przed i po nie było mowy, z obiadami również, dostawałam telefony żebym po niego przyjechała do szkoły ( a dojeżdżałam do pracy autobusem do innego miasta). Kto go miał zaprowadzić do szkoły i po 4 godzinach odebrać, dać obiad, zostać z nim? Kto miał 6 razy w tygodniu jeździć na terapię i wracać z niej czasem późno? Jest jeszcze młodszy syn, którego też ktoś musi odebrać o określonej porze. Przeszłam więc na świadczenie bo innego wyjścia nie widziałam. Po roku wielu nauczycieli mówiło mi, ze to już nie to samo dziecko, że jest dużo lepiej...Coś za coś. Ale nie wiem gdzie byłby teraz gdybym dalej pracowała. Mąż pracuje.
        • monisia900 fakt mruwa-jestes podla 29.04.13, 10:32
          bo nie nazwe tego inaczej.
          dziewczynie swiat się zawalil (wiem, co to znaczy jak facet straci prace i co się wtedy czuje) a ty jeszcze kopiesz lezacego.
          może powiedz mi tylko, kto na własne zyczenie nie idzie do pracy a "siedzi" sobie dla przyjemności i relaksu w domu, nic w tym czasie nie robiąc (wg opinii niektórych matek co maja dzieci i zdrowe i chore), a co miesiac zgarniając 620 zl i obciazajac budżet państwa z pieniędzy w/w pracujących.
      • alcia555 Re: tez jestem podla 29.04.13, 10:43
        mruwa9 napisała:

        > takie sa prawa rynku. czasem firmy nie stac na utrzymanie wszystkich pracowniko
        > w.
        > Kwestie bycia jedynym zywicielem rodziny mozna bylo rozwiazac w inny sposob. na
        > przyklad: dlaczego sama nie pracujesz?
        > Jestem podla, bo uwazam, ze czesto niepelnosprawnosc dziecka bywa latwym uspraw
        > iedliwieniem dla bezrobocia matki.I ze poza skrajnymi sytuacjami nic nie stoi n
        > a przeszkodzie, aby oboje rodzice pracowali.
        > I to, ze twoj maz pracowal w firmie dlugo nie mowi nic o tym. JAKIM byl pracown
        > ikiem.
        > Zamiast wkurzac sie na podly los i podlych ludzi trzeba zakasac rekawy i szukac
        > nowej pracy.
        > Oboje.
        z chęcią pójdę do pracy ,gdy ktoś by mi pomógł przy dzieciach niestety sama muszę chodzić z córką na terapie i to nie w jednym miejscu nikt nie przypilnuje mi dzieci gdy ja bym poszła do pracy ,syn też ma problemy zdrowotne muszę jeżdzić z nim na rechabilitację,gdybym nie walczyła o dzieci córka dalej by "żyła w swoim świecie",a syn był na wózku ,ale dzięki temu ,że ćwiczyłam z synem po nawet osiem godz. dziennie nic nie widać ,że miał jakieś problemy zdrowotne.Boli mnie to że w poniedziałek powiedziano mojemu mężowi,że pomogą zasponsorować córce 10 godz. terapi,a w piątek wypowiedzenie ,a do wiadomości Twojej nie żeruję na niepełnoisprawności córki nie należę do żadnej fundacji ,nie mam świadczeń pielęgnacyjnych ,niepracuję dla moich dzieci ,aby teraz pomóc w terapi by córcia mogła kiedyś "normalnie żyć",a nie mam nikogo do pomocy
        • alcia555 Dziękuję 29.04.13, 10:49
          Dziękuję za wszystkie dobre rady na pewno skorzystam,już wczoraj jak się dowiedziałam zaczeliśmy pisać CV od dzisiaj mąż będzie szukał pracy ,dzisiaj wierze ,że mu się uda ,
        • kej5 Re: tez jestem podla 29.04.13, 10:50
          Alcia, współczuję sytuacji. Oby Wam się poukładało.
          A i uważam, że nie musisz się tłumaczyć dlaczego nie pracujesz. Ludzie mają różną sytuację życiową, Twoja jest taka a nie inna. Usiądźcie sobie na spokojnie, przemyślcie co dalej robić i działajcie. Powodzenia :)
          • ese1 Re: tez jestem podla 29.04.13, 11:15
            Na pewno wspolczuje ci sytuacji. Majac wiele problemow ze zdrowiem dzieci, walka o ich rehabilitacje to juz wystarczy, a borykanie sie z problemami finansowymi, bezrobociem do tego to juz koszmar, a dla niektorych, dzieci zwlaszcza, to prawie jak wyrok.
            Mruwa przesadzila rzeczywiscie z ostrymi stwierdzeniami, bo w tej sytuacji i przy twoim stanie ducha to nie kopniak do dzialania, tylko przybicie do sciany. Jednak w tym co napisala jest jeden fakt - w kapitalistycznym swiecie nie liczy sie litosc, tutaj zyja prawa rynku i pieniadze. Nie ma co liczyc na fakt, ze ktos bedzie sie nad nami litowal.
            Trzymam kciuki za pomyslnosc w szukaniu pracy i oby to nowe, bylo lepsze!
            • niunia_mamunia Re: tez jestem podla 29.04.13, 12:04
              Myślę, że błędem jest rozpatrywanie tego w kwestii podłości... czasem tak bywa, że musimy kogoś zwolnić i nasze prywatne sympatie czy antypatie nikogo nie interesują. Najważniejsze to nie przyjmować tego osobiście. Wspólnie zastanówcie sie, kto z Was ma większe szanse na znalezienie pracy? Może Twój awans jeszcze jest możliwy? i możesz wrócić do byłej firmy?, a Twój mąż "wskoczy" na Twoje miejsce i zajmie sie dzieciakami? U nas tak było - mąż nie umiał znaleźć pracy, wiec to On jeździł na wszystkie terapie. Czasem życie samo pisze nam scenariusze... I nie przejmuj sie zgryźliwymi uwagami - od takich sie nie uchronisz, możesz tylko sie uodpornić. Powodzenia :)
              • halogen75 Re: tez jestem podla 30.04.13, 16:06
                niunia_mamunia napisała:

                > Myślę, że błędem jest rozpatrywanie tego w kwestii podłości... czasem tak bywa,
                > że musimy kogoś zwolnić i nasze prywatne sympatie czy antypatie nikogo nie int
                > eresują. Najważniejsze to nie przyjmować tego osobiście. Wspólnie zastanówcie s
                > ie, kto z Was ma większe szanse na znalezienie pracy? Może Twój awans jeszcze j
                > est możliwy? i możesz wrócić do byłej firmy?, a Twój mąż "wskoczy" na Twoje mie
                > jsce i zajmie sie dzieciakami?

                To też jest niezłe rozwiązanie w takich sytuacjach. U nas w tych ciężkich etapach, w których nie dało rady, by pracowała dwójka, bywało, że mąż szukał pracy, a osobą pracującą byłam tylko ja. Po prostu pracował wówczas ten komu łatwiej było znaleźć pracę.
      • backwoodsman Re: tez jestem podla 29.04.13, 11:13
        mruwa, nie wiem czemu podchodzisz do sprawy naładowana negatywnymi emocjami. To nie są wcale takie proste i łatwe sprawy jak sugerujesz. Moja żona gdy skończył sie urlop macieżyński nie mogła wrócić do pracy nie dlatego, że zamarzyło jej się siedzenie w domu za świadczenia wypłacane przez Państwo. To była nasza wspólna decyzja mająca na celu jedynie dobro syna. Twoja opinia jest tym bardziej krzywdząca, że wypowiadasz ją nie znając w najmniejszym stopniu sytuacji tej rodziny, stopnia zaburzeń dziecka, jego funkcjonowania tego w jakim stopniu wymaga całodziennej opieki i wsparcia kogoś bliskiego.

        Piszesz: " poza skrajnymi sytuacjami nic nie stoi na przeszkodzie, aby oboje rodzice pracowali."

        Nie wiem co rozumiesz pod pojęciem "skrajnej sytuacji" bo zapewne autyzm dziecka sam w sobie sytuacją skrajną nie jest dla ciebie. Nie zamierzam wchodzić głębiej w ten temat, powiem jedynie, że mam całkowitą pewność, że gdyby moja żona wróciła do pracy nasz syn dziś nie funkcjonowałby tak jak funkcjonuje. Nie byłby w miejscu w którym jest. I to co piszesz:
        " Jestem podla, bo uwazam, ze czesto niepelnosprawnosc dziecka bywa latwym uspraw
        > iedliwieniem dla bezrobocia matki."
        jest daleko idącym uproszczeniem. Żona zapłaciła za terapię syna bardzo wysoką cenę, jest po kilkunastu latach pracy z synem wypalona, w międzyczasie sama korzystała z terapii, przeszła głęboką depresję... Nie będę szerzej tego opisywał, wybacz.
        Dla mnie znamienne jest to, że masz świadomość, że wyrzucając na jednym tchu taki pogląd jak sama mówisz jesteś podła... Tylko ... dlaczego jesteś podła? A może warto byłoby zamienić podłość na trochę empatii? Pozdrawiam
        • mikkoevi Re: tez jestem podla 29.04.13, 13:20
          Zgadzam się tobą backwoodsman.
          Nie wiem w jakim punkcie byłby mój syn gdybym nie została z nim. Dwa razy próbowałam wracać do mojej pracy ale kończyło to się ciężkimi cofkami dla mojego syna...
          Teraz w zasadzie już mogłabym wrócić do mojej starej pracy ale po tym wszystkim co przeżyłam przez 4 ostatnie lata, praca w korporacji jest dla mnie mentalnie niemożliwa...
          Idę więc kierunkowo...zostaje w autikowie ale już w innej roli....
          • ania-pat1 Re: tez jestem podla 29.04.13, 14:24
            "Nie wiem w jakim punkcie byłby mój syn gdybym nie została z nim. Dwa razy próbowałam wracać do mojej pracy ale kończyło to się ciężkimi cofkami dla mojego syna..."

            Tylko, że (niestety) ani Państwa, ani pracodawcy to nie musi obchodzić. Podobnie jak współpracowników.
            Autorce wątku - współczuję bardzo, nie tyle ludzkiej podłości, co kopniaka od losu. Ale może idą zmiany na lepsze? Powodzenia
            • mikkoevi Re: tez jestem podla 29.04.13, 15:13
              Ania no właśnie Państwo to obchodzi, bo ewentualne koszty utrzymania takiego delikwenta w Zakładzie Opieki Społecznej są dużo większe niż to co obecnie płaci się rodzicowi który rezygnuje z pracy i pobiera świadczenia. I to jest argument który mocno do nich przemawia ;))
              Co do pracodawcy to rzeczywiście mało ich w większości przypadków obchodzą takie rzeczy... ale to jest też kwestia etyki...takie niemodne słowo...zresztą u nas w Warszawie to całkowicie wyszło z użytku;))
              Gdy mój syn miał 2 lata to nie gadał kompletnie nic, komunikacji w ogóle nie było. Wtedy nie wiedziałam jeszcze jak będzie, podjęłam kolosalne ryzyko.....;)) Teraz zaczynam powoli myśleć o sobie...
              • ania-pat1 Re: tez jestem podla 29.04.13, 18:25
                "no właśnie Państwo to obchodzi, bo ewentualne koszty utrzymania takiego de
                > likwenta w Zakładzie Opieki Społecznej są dużo większe niż to co obecnie płaci
                > się rodzicowi który rezygnuje z pracy i pobiera świadczenia. "
                Tak w normalnie funkcjonującym państwie tak. W naszym jeszcze niekoniecznie - więc rzekłabym - Państwo powinno to bardzo obchodzić. A jak bardzo obchodzi - jest coraz lepiej (np. subwencja) ale do ideału jeszcze trochę. Tą logiką myślimy głównie my, bo oczywiście przyznaję temu myśleniu 100% a nawet 200% racji.
        • madziulec Re: tez jestem podla 29.04.13, 13:48
          Ja nie wiem, czy nie jest czasem tak jak pisze mruwa.

          Czasem jest tak, że my, rodzice tworzymy sobie wielką niepełnosprawność naszych dzieci, bo nasze dziecko nie da sobie rady.
          Tymczasem, gdy nie ma mozliwości okazuje się, że dziecko owszem, daje sobie rade, jakos funkcjonuje, uczy się różnych rzeczy itp.

          Ja sobie przez pewien czas wmawiałam, że moje dziecko nei jest w stanie funkcjonowac bez asystenta. Tja. Gucio prawda. Mniejsza klasa i funkcjonuje świetnie. Wspaniale, cudownie. Jest w stanie normalnie z grupa jechac autobusem, odrabiac lekcje, siedziec w klasie itp.
          Nie musze jeździć do szkoły, nie musze rezygnowac z pracy, co tez powoduje, że cała komórka społeczna funkcjonuje lepiej.

          Do tego mój syn ma bardzo specyficzny TUS, który jest o 100 razy lepszy.
          I owszem, jestem za częściowa rezygnacją z pracy ludzi, którzy mają dzieci źle funkcjonujące. Przy dzieciach z ZA uważam, że to tworzenie niepotrzebnego parasola, który potem czkawką się odbija i tworzy inwalide na całe zycie, niezdolnego do samodzielnego życia, bo przyzwyczajonego do nadzoru dorosłej osoby.
        • mruwa9 Re: tez jestem podla 29.04.13, 14:34
          Skrajna sytuacja= dziecko w stanie wegetatywnym, lezace pod respitarorem i wymagajace uzycia specjalistycznego sprzetu, uniemozliwiajacego opuszczenie domu czy wymagajace specjalnych kompetencji oraz przeszkolenia.
          Backwoodsman, popatrz,m jak wysoka cene zaplaciliscie oboje, a wlasciwie cala wasza rodzina, za bezrobocie twojej zony. Ona w depresji, a jesli tobie sie cos stanie i nie bedziesz w stanie zarabiac pieniedzy, to dopiero beda w czarnej dupie , tylko polozyc sie do grobu i umrzec. Podejrzewam, ze ta wylaczna odpowiedzialnosc za dostarczanie dochodow rodzinie tobie tez nie poprawia samopoczucia.
          ZWLASZCZA majac niepelnosprawne dziecko, KAZDE z rodzicow potrzebuje swojego wentyla bezpieczenstwa, wlasnie po to, aby nie zwariowac, nie wpasc w depresje, nie obudzic sie z reka w nocniku, gdy jedyny zywiciel rodziny zostanie wykopsany na bruk (bo takie jest zycie).
          A dlaczego nie bierze sie pod uwage opcji, ze rodzice opiekuja sie dzieckiem na zmiane, moze byc kosztem redukcji wymiaru zatrudnienia kazdego z rodzicow. Byc moze kosztem zmiany pracy, zmiany zawodu. A przy okazji zblizyc sie bardziej do modelu zwyklego zycia zwyklej rodziny, zamiast rozczulac sie nad swoim biednym losem i nedza tego swiata.
          Chciec to moc.

          • backwoodsman Re: tez jestem podla 29.04.13, 16:42
            mruwa, mam nieco inne spojrzenie na to o czym piszesz. Dziecku w stanie wegetatywnym, leżącemu pod respiratorem w pełni wystarczy fachowa opiekunka odpowiednio przeszkolona, ani matka, ani ojciec nie musi spędzać dni i nocy przy łóżku dziecka w stanie wegetatywnym. Może to brzmi brutalnie, ale dziecko autystyczne wymaga znacznie więcej troski i zaangażowania od dziecka w stanie wegetatywnym. Jestem jak najdalszy od różnicowania, "ważenia", czy porównywania różnych schorzeń czy rodzajów kalectwa mniej czy bardziej uzasadniających potrzebę opieki. Tego nigdy nie da się obiektywnie rozstrzygnąć. To jest daleko bardziej skomplikowana kwestia, gdzie w grę wchodzą czynniki mające wpływ na podejmowanie decyzji czy praca i opieka jest możliwa do pogodzenia, czy trzeba dokonać wyboru. Nie rozumiem czemu niejako odbierasz prawo indywidualnej oceny sytuacji, komuś kto ma daleko większy wgląd we własną sytuację, niż osoba stojąca z zewnątrz jak ty, czy ja. Skąd skłonność do domniemania, że przebywanie w domu i poświęcenie się wychowaniu dziecka jest wykorzystywaniem sytuacji i pójściem na łatwiznę.

            " Backwoodsman, popatrz,m jak wysoka cene zaplaciliscie oboje, a wlasciwie cala w
            > asza rodzina, za bezrobocie twojej zony. Ona w depresji, a jesli tobie sie cos
            > stanie i nie bedziesz w stanie zarabiac pieniedzy, to dopiero beda w czarnej du
            > pie , tylko polozyc sie do grobu i umrzec"

            mruwa, tak, cena jest wysoka, zapłaciliśmy ją oboje, ale to jest konsekwencja naszej decyzji, naszego wyboru. Wspominając o cenie jaką zapłaciliśmy, ja jedynie zwróciłem uwagę na to, że próba ukazywania zarówno mojej żony, jak i innych kobiet znajdujących się w podobnej sytuacji jest dla nich krzywdzące dlatego, że opiera się na domniemaniu, jedynie na domniemaniu, że źródłem tej sytuacji jest niechęć do pracy ... na ocenie kogoś z zewnątrz, kto na dodatek nie ma wiedzy o przesłankach jakie legły u podstaw takiej a nie innej decyzji. Ty mając autystyczne dziecko i pracując też płacisz określoną cenę, twoja praca też pociąga za sobą określone konsekwencje o których nie wspominasz, może dlatego, że nie chcesz, może dlatego, że ich nie dostrzegasz. Myślenie - skoro mogę ja, to może także ona - jest tylko pozornie słuszne. Każde z nas jest inne, każde z nas ma inne priorytety, inny charakter, inną psychikę, inną odporność na stres, mniejszą czy większą zaradność, a w grę wchodzą często również czynniki na które nie mamy wpływu.
            mruwa, czy nie dostrzegasz na jakie manowce sprowadza cię pewien sposób myślenia jaki prezentujesz? Przecież nie trudno odwrócić twoje stwierdzenie i powiedzieć -
            co będzie z twoją rodziną jak tobie coś się stanie??? rozumiem, że ty wiesz co będzie i jesteś spokojna, bo to napewno nie będzie oznaczało, że znajdą się w "czarnej dupie"...cieszę się, że zabezpieczyłaś rodzinę przed skutkami wszelkich nieszczęść jakie cię mogą spotkać.

            " Podejrzewam, ze ta wylaczna odpowied
            > zialnosc za dostarczanie dochodow rodzinie tobie tez nie poprawia samopoczucia"

            oczywiście, że nie poprawia mi to samopoczucia, ale mruwa tak już w życiu jest, że podejmując świadomą decyzję o pewnym wypracowanym porozumieniu odnośnie podziału obowiązków ponoszę skutki takiej decyzji. Była ona świadoma. Sama wskazujesz, że nie ma co się obrażać na zastany świat i warunki w jakim przyszło na tym świecie żyć. Takie są prawa rynku, gdzie nie ma miejsca na słabość.
            Druga rzecz pytasz:
            "A dlaczego nie bierze sie pod uwage opcji, ze rodzice opiekuja sie dzieckiem n
            > a zmiane, moze byc kosztem redukcji wymiaru zatrudnienia kazdego z rodzicow. By
            > c moze kosztem zmiany pracy, zmiany zawodu."
            - te prawa rynku powodują, że moja żona nie osiągnie takich dochodów jakie osiągam ja. mam się z nią zamienić na miejsca? To będzie optymalne wyjście?
            Żona przekroczyła pięćdziesiątkę, spróbuj znaleźć w tym wieku pracę w polskich warunkach, będąc kobietą... a to też obiektywne warunki, owe prawa rynku, które w pełni akceptujesz. mruwa zmieniając zawód po pierwsze narażam się na trwałe bezrobocie bo mam swój wiek i usłyszę że dochody jakich bym oczekiwał nie są możliwe z powodu kryzysu i niewielkiego doświadczenia zawodowego (w nowym zawodzie)... znów prawa rynku ...

            " A przy okazji zblizyc sie bardziej
            > do modelu zwyklego zycia zwyklej rodziny, zamiast rozczulac sie nad swoim biedn
            > ym losem i nedza tego swiata."

            Ja nie rozczulam się nad sobą i nie narzekam na swój biedny los tylko robię swoje tak jak w moim mniemaniu najlepiej potrafię. Potrafię jednak rozczulać się nad trudną sytuacją innych, którzy w obliczu zbiegu różnych zdarzeń znajdują się w trudnej sytuacji i potrzebują wsparcia, choćby werbalnego. Tobie tej umiejętności brak. Ale zapewniam cię, że sam pragmatyzm też nie jest najlepszym sposobem na życie.

            "Chcieć to móc"

            nie zawsze mruwo, nie zawsze i ty doskonale o tym wiesz. Prawa rynku i życiowe okoliczności narzucające pewne uwarunkowania nakładają czasem takie ograniczenia, że choćby człowiek obsrał się po pachy jego "chcieć" nie będzie znaczyło "móc". To wyświechtany banał, na dodatek nieprawdziwy. Spytaj swego autystę czy jego chcieć znaczy móc.
            "Yes, we can", to jedynie chwytliwe hasło które może sobie z przekonaniem rzucać ktoś z pozycją Obamy, a nie matka polskiego autysty zmuszana do twardego stąpania po ziemi
            • mruwa9 Re: tez jestem podla 29.04.13, 21:06
              nie wiem, w jakim wieku macie dziecko i kiedy Twoja zona zrezygnowala z pracy, ale nie rezygnujac zupelnie z niej zona nie bylaby kobieta 50+ bez pracy, ale kobieta 50+ z w roznym stopniu zapelnionym CV.
              Uwazam tez, ze wiele matek dzieci specjalnej troski brnie w slepa uliczka pod nazwa "tylko i wylacznie ja jestem w stanie zapewnic dziecku dobrostan" Histerycznie bojac sie oddania czesci swojej pieczy nad dzieckiem innym osobom. Innym osobom = ojcu, dziadkom, asystentom, wolontaruszom,przedszkolu, szkole....Samej bylo mi do tego blisko, szczesliwie odpowiednio wczesnie poszlam po rozum do glowy. Nie ma ludzi niezastapionych. I nawet dziecko z autyzmem warto do tego przyzwyczajac , ze bycie pod opieka innej, niz mama , osoby, nie jest tragedia, nieszczesciem ani kara. A wlasnie ta sytuacja jest podstawa dla stworzenia wspomnianego przeze mnie wentylu bezpieczenstwa, dzieki czemu KAZDY czlonek rodziny ma szanse wypracowac swoj stan rownowagi. Bez depresji, przeciazenia, frustracji i poczucia mmiej lub bardziej zmarnowanego zycia (robiac dobra mine do zlej gry, a jakze, ze to nasz swiadomy wybor, tralalala..)
              Nasz glowny wysilek nie skupia sie nad tym, zeby chronic dziecko pod kloszem przed calym zlem tgo swiata, ale aby stopniowo je od nas uniezalezniac. Tworzac siec ludzi i formy opieki, ktore stworza dziecku bezpieczne srodowisko, w ktorym dziecko ma czuc sie dobrze i szczesliwe.
              • backwoodsman Re: tez jestem podla 29.04.13, 23:01
                mruwa, przyznam, że mnie zdumiewasz niektórymi swoimi poglądami... ale wybacz tą dygresję.

                " nie wiem, w jakim wieku macie dziecko i kiedy Twoja zona zrezygnowala z pracy,
                > ale nie rezygnujac zupelnie z niej zona nie bylaby kobieta 50+ bez pracy, ale
                > kobieta 50+ z w roznym stopniu zapelnionym CV.?

                mój syn skończy w tym roku 21 lat (dwadzieścia jeden), moja żona zdecydowała się zając synem (rezygnując z pracy) na przełomie lat 94/95 (a więc w ubiegłym wieku). Daruje sobie opis ówczesnych warunków, możliwość wyboru terapii, ilość ośrodków je oferujących, fakt że o "Innym Świecie" ni innym forum nikomu się nie śniło... daruje sobie bo nie istniały, co zapewne i tak nie będzie miało żadnego wpływu na twoje stanowisko, bo przecież wystarczyło chcieć (a nam się pewno nie chciało), a wiadomo wszak, że chcieć = móc...
                tig wyraźnie ci napisała, że możliwość częściowej rezygnacji z pracy jest mrzonką w polskich warunkach, ale to jak grochem o ścianę . Ty wiesz swoje.
                to rzecz pierwsza, druga zaś to to, że ty w ogóle nie dopuszczasz do siebie możliwości innego spojrzenia na świat, posiadania innych priorytetów, wyznawania innych wartości niż te, które u ciebie stanowią standart i są ci bliskie, jeśli ktoś dokonuje innego wyboru, innego od tego jakiego dokonałabyś ty będąc w jego sytuacji, prawdopodobnie jawi ci się jako godny politowania nieszczęśnik.

                " bojac sie oddania czesci swojej pieczy nad dzieckiem innym osobom. Innym o
                > sobom = ojcu, dziadkom, asystentom, wolontaruszom,przedszkolu, szkole....Samej
                > bylo mi do tego blisko, szczesliwie odpowiednio wczesnie poszlam po rozum do gl
                > owy. Nie ma ludzi niezastapionych. I nawet dziecko z autyzmem warto do tego pr
                > zyzwyczajac , ze bycie pod opieka innej, niz mama , osoby, nie jest tragedia, n
                > ieszczesciem ani kara."

                A wyjaśnij mi jeszcze co, jaka przesłanka pozwala ci z takim przekonaniem twierdzić co było lepsze dla mego dziecka od opieki jego mamy, jej ciepła, poczucia bezpieczeństwa jakie przy niej odczuwał i które momentalnie wyparowywało gdy nie było w zasięgu wzroku mnie lub mamy. Mam wrażenie, że wrzucasz wszystkie przypadki do jednego worka i na dodatek masz jeden sprawdzony sposób na widoczny gołym okiem rozwój dziecka. jeden ze składników tej terapii to matka do pracy, a przy dziecku babcia, asystent, wolontariusz czy kto tam inny. Co powoduje, takie silne twoje przekonanie, że to jedynie słuszna droga? Że decyzja o zajęciu się dzieckiem to błąd, bo tylko praca zapewnia pełny rozwój intelektualny i duchowy.

                " A wlasnie ta sytuacja jest podstawa dla stworzenia wspom
                > nianego przeze mnie wentylu bezpieczenstwa, dzieki czemu KAZDY czlonek rodziny
                > ma szanse wypracowac swoj stan rownowagi. Bez depresji, przeciazenia, frustracj
                > i i poczucia mmiej lub bardziej zmarnowanego zycia (robiac dobra mine do zlej g
                > ry, a jakze, ze to nasz swiadomy wybor, tralalala..) "

                Na Boga, skąd przyszło ci do głowy, że mam poczucie zmarnowanego życia, że pisząc o świadomej decyzji, o naszym świadomym wyborze kłamałem, robiąc dobrą minę do złej gry... tralalala, hehe,

                Skąd ci przyszło do głowy, że ja do oceny wartości mojego życia używam twojej miary, nie dopuszczasz możliwości, że mam swoją własną miarę i na dodatek różną od twojej, że mam swoją skalę wartości???

                Otóż wyobraź sobie, choć nabieram wątpliwości czy to ci się uda, bo to, co chcę ci napisać prawdopodobnie przekracza granicę twojej wyobraźni, ale spróbuj sobie wyobrazić, że ZA mojego syna nadało memu życiu głęboki sens, pozwoliło mi zupełnie inaczej spojrzeć na wiele spraw, dokonać wielu przewartościowań w moim życiu, podjąć próbę wejścia w świat syna, by go lepiej zrozumieć, by spróbować spojrzeć na świat jego oczami, by poprawić naszą komunikację. Nie oddałbym tego za żadną najlepszą pracę i jeśli czegoś mi żal, to tego co mi umknęło w jego dorastaniu, żal dni spędzanych z dala od rodziny. Powtórzę...
                Moja żona nie wróciła do pracy, nie dlatego, że było to podyktowane jej checią pławienia sie w słodkim lenistwie w dodatku za świadczenia (jakie są każdy wie). Zgodnie doszliśmy do wniosku, że wymaga tego dobro naszego syna. Nie jest to żadna sugestia w twoją stronę, nie odbierz tego tak, tylko nasz syn czuł się bezpiecznie jedynie w znanym sobie otoczeniu mając przy sobie mamę bądź mnie. Chcieliśmy mu to zapewnić i zapewniliśmy i mam gdzieś, zawoluowane sugestie, że nie chcialo jej się pracować, choć to obraźliwe i krzywdzące. Miko pierwszy raz wyszedł sam z domu mając 8 lat do sklepu na drugą stronę ulicy (odległość okolo 15 m) a my we dwoje patrzyliśmy z góry z balkonu jak sobie z tym poradzi. To był bieg do sklepu i taki sam bieg w kierunku wejścia do kamienicy. Takie było jego poczucie bezpieczeństwa. Pracowaliśmy z synem sami i swoim, przez nas samych wytyczonym tempem, lekko "popychając go" w pożądanym kierunku. Pewne rzeczy "wymuszaliśmy", ale nie siłą, a jedynie konsekwencją, żelazną konsekwencją stawianych wymagań, choć niejednokrotnie ta konsekwencja opłacona była naszymi skrywanymi łzami, bo miłość do dziecka przebijała się przez poczucie obowiązku i świadomość, że wszystko co robimy, robimy by przygotować i przystosować go do samodzielnego życia. Nie był to błogi spacerek przez życie. Znane jest mi każde uczucie, jakie towarzyszy wam, na różnych etapach walki o zdrowie dziecka od wielkiej radości począwszy, a na czarnej rozpaczy skończywszy, od zapału po zniechęcenie. Przeżywalem wzloty i upadki, płakalem w ukryciu nie mogąc poradzić sobie z jednoczesnym udźwignięciem autyzmu ukochanego,wyczekanego i upragnionego syna i depresji żony i nie wstydzę się tego. Autyzm potrafi bezwzględnie niszczyć rodzinę, wysysa resztki sił i fizycznych i psychicznych i obronić sie przed tą destrukcją można jedynie miłością do partnera i do dziecka. Przy czym ta miłość też musi czerpać skądś energię, bo trzeba ją podtrzymywać, dbać o nią, podsycać... nie można jej zostawić na boku, samej sobie... I dlatego kiedyś w innym miejscu i czasie napisałem, że nikt, kogo autyzm nie dotknął bezpośrednio, pojawiając się u jego dziecka, nie zrozumie ile trzeba siły i samozaparcia, by przez tą drogę wychowania autystycznego dziecka przejść i jaką płaci się za to cenę. Ja wiem...
                Próbowałem ci pokazać, że mam zupełnie inny charakter, zupełnie inną wrażliwość na pewne bodźce niż ty, zupełnie inną skalę wartości niż ty, ale to strata czasu.
                To nic nie da, bo nabieram przekonania że żaden argument nie przekona cię, że inni ludzie mają pełne prawo do swoich, innych wyborów drogi życiowej. Gratuluję też pewności, że twoja droga życiowa i twoje wybory są tą jedynie słuszną, optymalną drogą i życzę ci zarazem, by życie nigdy nie zmusiło cię do weryfikacji tego poglądu.
                • mruwa9 Re: tez jestem podla 29.04.13, 23:22
                  oczywiscie, ze kazdy ma prawo do wyboru swojej drogi zyciowej i wlasnych priorytetow. Ale podejmujac swiadomie pewne decyzje trzeba rowniez brac na klate konsekwencje swoich wyborow, zamiast, jak to czyni autorka watku, przypisywac podlosc wszystkim naokolo i nie przyjmujac do swiadomosci, ze samemu rowniez przyczynilo sie do sytuacji, w jakiej wlasnie rodzina sie znalazla.
                  • backwoodsman Re: tez jestem podla 29.04.13, 23:32
                    nie no mruwa masz w pełni rację. Dodam nawet, że sami przyczynili się już na początku do swoich problemów płodząc dziecko, jakby go nie spłodzili... a teraz żal do całego świata tylko nie do siebie.
                    • mruwa9 Re: tez jestem podla 29.04.13, 23:43
                      i po co ten sarkazm?
                      Jedziemy na tym samym wozku. A moze ja na gorszym, bo mam dwoje dzieci specjalnych potrzeb, jedno wysokofunkcjonujace i jedno nisko. Bez szans na samodzielna egzystencje kiedykolwiek. Osobiscie te dzieci splodzilismy. Z wlasnej i nieprzymuszonej woli.
                      na pewne rzeczy w naszym zyciu nie mamy wplywu, ale na inne mamy. I na tych rzeczach, ktore mozemy zmienic , nalezy sie skoncentrowac. I zmieniac to, co sie zmienic da.
                      Takie jest moje zdanie.
                      • backwoodsman Re: tez jestem podla 30.04.13, 00:47
                        mruwo, jedziemy na tym samym wózku i nie będę próbował dokonywać między naszym losem porównań. jedziemy na tym samym wózku, powiem więcej, nie jest tak, że całkowicie odrzucam twój punkt widzenia. Jeśli chodzi o pewne aspekty w pełni się z tobą zgadzam, jak choćby z tym stwierdzeniem:
                        " na pewne rzeczy w naszym zyciu nie mamy wplywu, ale na inne mamy. I na tych rze
                        > czach, ktore mozemy zmienic , nalezy sie skoncentrowac. I zmieniac to, co sie z
                        > mienic da.
                        > Takie jest moje zdanie."

                        i moje też :))) Przykro mi że jedno z twoich dzieci nie ma szans na samodzielność i nie zamierzam licytować się, kto ma gorszą sytuację. Ona się różni, ale to ten sam wózek

                        no i niewątpliwie samiśmy te dzieci spłodzili, z własnej i nieprzymuszonej woli, masz absolutną rację (choć ja musiałem przed chrztem przysięgać, że osobiście i w wyniku cielesnego pożycia się to stało) :)))) pozdrawiam cię serdecznie
                • backwoodsman Re: tez jestem podla 29.04.13, 23:26
                  zapomniałem o jeszcze jednej rzeczy:
                  do hasła "chcieć znaczy móc"
                  możesz śmiało dodać jeszcze jedną bajkę:

                  wiek 50+ i częściowo zapełnione CV = duże szanse na znalezienie pracy

                  wiek 50+ i imponujące CV = gwarancja zatrudnienia

                  nie wiem kiedy wyjechałaś z kraju nad Wisłą, ale zapewniam cię, że znam przypadki imponującego CV i ukończonych studiów na minimum dwóch kierunkach i konieczność chowania dyplomów do szuflady oraz znacznego ubożenia CV by znaleźć pracę, bo kwalifikacje były... za wysokie i doświadczenie... za duże. Wiem jak to podsumujesz - tralalala
                  • mruwa9 Re: tez jestem podla 29.04.13, 23:34
                    a kto kaze dokonywac zywota w kraju nad Wisla?
                    Emigracja to tez jedna z opcji, umozliwiajaca zmiane warunkow zyciowych calej rodziny.
                    Ja po prostu jestem uczulona na haslo "nie da sie". Jesli czegos sie nie da, to zawsze mozna zmienic swoj sposob myslenia z opcji"nie da sie" na opcje "co jestem w stanie zmienic i co sie da , aby poprawic sytuacje moja , mojego dziecka i mojej rodziny". Praktycznie i konkretnie.
                    • tosia2012 Re: tez jestem podla 29.04.13, 23:51
                      Myślę że każdy ma rację bo każdy opisuje sytuację ze SWOJEJ perspektywy:)

                      backwoodsman- podziwiam Twoją żonę. A pełne CV w wieku 50 lat w tym kraju jest gówno warte. Kobiecie po 40 cięzko znaleśc prace i im dalej tym gorzej.
                      Teraz jest trochę inaczej bo są terapie, wyspecjalizowane przedszkola, dużo ludzi ma wiedzę i można jakoś działać. Jest co zrobić z dzieckiem.

                      W moim przypadku wygląda to tak że Maluch jest w przedszkolu 6-7h , a my w pracy ok 9h. Wiec co ja bym w tym czasie robiła? Sprzątanie i gotowanie mnie nie satysfakcjonuje:) Przygotowywanie terapie TAK ale ileż można ćwiczyć z dzieckiem które PO przedszkolu zazwyczaj ma jeszcze 1 godzinke jakiejś terapi? Musi odsapnąć i zrobić coś luzniego, bo to tylko dziecko...
                      I tak codziennie siadam z nim do biurka i ćwiczymy ale jak widzę że jest bardzo zmęczony to tylko kolorujemy, dmuchamy bańki, lepimy itp
                      Tak więc nie mam wyjsca, muszę pracować:)
                    • ameliawaw Re: tez jestem podla 29.04.13, 23:55
                      Jestem w podobnej sytuacji jeśli chodzi o pracę jak autorka wątku - za chwilę skończy mi się roczna umowa na zastępstwo, wiem, że mi nie przedłużą, jestem samotną matką, bez wsparcia najbliższych i co mam robić:
                      1) robić to co radzi mruwa czy
                      2) być na zasiłku i zająć się dzieckiem ? Zauważyłam duży regres jak pracowałam (ten rok) i mały (obecnie 4 latek) chodził do przedszkola masowego. Nie wiem co może być tego przyczyną i winię się, że gdybym nie musiała pracować to lepiej zajęłabym się dzieckiem.
                      Tylko co dalej ?
                      • madziulec Re: tez jestem podla 30.04.13, 00:06
                        Amelia, sorki.
                        Czy jako samotna matka jestes w stanie utrzymac siebie i dziecko z zasiłku (820 zł) + alimenty????

                        Wybacz, ale ja miałam zawsze alimenty dośc wysokie i pomagali mi rodzice. I mimo braku rozrzutności nie rozważałam nigdy zasiłku.
                        Bo mnie na to nie bylo stać.
                        Misiek przezył rok żlobka, 2 lata przedszkola masowego, potem przenosiny do przedszkola integracyjnego.
                        Szkołę masowa przez 1,5 roku. Teraz szkołę integracyjną.
                        Ja pracuję. Z czegoś życ trzeba.
                    • triss21 Re: tez jestem podla 05.05.13, 18:56
                      Po ludzku bardzo współczuję autorce wątku. Ale nie mogę się nie zgodzić z Mruwą. Jestem trochę w podwójnej roli - z jednej strony mam autystycznego synka (na szczęście coraz lepiej funkcjonującego) - z drugiej pracuję bardzo aktywnie zawodowo w (nie aż takiej znowu złej i bezdusznej) korporacji i zarządzam dużą grupą ludzi. I naprawdę ciężko jest znaleźć kogoś kto w przypadku zwolnienia nie miał jakichś osobistych racji (dzieci, kredyty, chorzy rodzice itd). I bardzo ciężko jest stosować kryterium "ochrony najbardziej potrzebujących" (ale nie najlepiej pracujących), bo finalnie może się to odbić na wszystkich :(. Fajnie wyglądają hasła o solidarności jak chodzi o jakąś anonimową korporację. Ale ciekawe jakbyśmy się same zachowały gdyby terapeutka naszego dziecka odwoływała co drugie zajęcia z powodu sytuacji rodzinnej, a w trakcie zajęć była skupiona na swoich sprawach? Ciekawe ilu z nas zważałoby na jej ciężką sytuację i wykazywało pełne zrozumienie, a ilu zmieniłoby terapeutę?
                      Żebym nie została źle zrozumiana - nie mówię, że mąż autorki wątku źle pracował. Chodzi mi tylko o to, że sytuacja prywatna zasadniczo nie powinna mieć wpływu na kwestię zwolnienia z pracy (poza skrajnymi sytuacjami). Jeżeli natomiast przyczyna zwolnienia z powodów zawodowych nie została dobrze umotywowana to oczywiście warto iść do sądu.

                      Mam natomiast wręcz spiżowe przekonanie, że rezygnacja z pracy jest i dla kobiety i dla rodziny w dłuższym okresie po prostu szkodliwa. I w aspekcie finansowym i psychicznym. Terapia jest bardzo ważna. Ale tej terapii w większości nie prowadzimy samodzielnie. Potem dochodzi przedszkole i szkoła. A potem nagle kobieta ma 50 lat, brak szansy na znalezienie zatrudnienia i przesyt tematem obowiązków domowych. Problemy z "social life". I bardzo często mąż (Panowie na forum - proszę nie brać tego do siebie!) znajdujący sobie ciekawsze towarzystwo. I do tego - w którymś momencie trzeba pomyśleć o finansowym zabezpieczeniu przyszłości dziecka :(.
                      A już w ogóle moim ulubionym typem pracownika jest młoda kobieta, która przychodzi do pracy poznać "nowych ludzi", popracuje 3 lata, zachodzi w ciążę i od razu idzie na zwolnienie, potem macierzyński, wychowawczy, wychowawczy przerwany zwolnieniem na kolejną ciążę, macierzyński, wychowawczy itd. 5 - 6 lat "przebujania" się na etacie bez pracy, z płaconym ekwiwalentem za urlop i kasą z ZUSu. A potem wielkie zdziwienie, ze kobiety są mniej pożądanymi pracownikami... Ale to już taka czysto prywatna dygresja...
              • pinkdot Re: tez jestem podla 30.04.13, 10:15
                > nie wiem, w jakim wieku macie dziecko i kiedy Twoja zona zrezygnowala z pracy,
                > ale nie rezygnujac zupelnie z niej zona nie bylaby kobieta 50+ bez pracy, ale
                > kobieta 50+ z w roznym stopniu zapelnionym CV.

                Gdybym nie miala takiego zawodu, ze moge pracowac jako "free-lancer" byloby mi duuuuzo trudniej pogodzic prace i opieke nad maluchem z ASD. Cale szczescie pierwsze 3 lata zycia Cycerona moglam po prostu pracowac z domu, teraz - mimo iz chodze do pracy poza domem - dalej jestem samozatrudniona, wiec mam nienormowany czas pracy, moge zaczynac, konczyc kiedy chce, brac wolne (oczywiscie bezplatne) bez uprzedzenia. Nie wyobrazam sobie, ze w Polsce i bedac zarudnionym na etacie mozliwa bylaby taka organizacja pracy.
                Oczywiscie sie z Toba zgadzam w niektorych kwestiach, dla mnie praca tez jest ogromnie wazna, realizuje sie, spelniam swoje ambicje, odpoczywam psychicznie. Zdaje sobie jednak sprawe z tego, ze ze wzgledu na wykonywany zawod i to, ze maz ma stala prace z niezlymi dochodami jestem w OGROMNIE komfortowej sytuacji. Niestety dzieci z ASD nie rodza sie tylko w domach osob wykonujacych jakis wolny zawod itp. - niektorzy musza isc do pracy, podbic karte i odsiedziec swoje 8 godzin za minimalna pensje, i nikogo nie obchodzi to, ze dziecko ma wizyte u specjalisty etc. W takich sytuacjach nie dziwie sie, ze dziecko wysuwa sie na pierwsze miejsce.
          • tijgertje Re: tez jestem podla 29.04.13, 18:47
            mruwa, rozumiem twoj pnkt widzenia, ale nie moge sie z nim zgodzic. na szczescie to nie fakt, czy czlowiek pracuje, czy nie swiadczy o jego warosci ;) daleko mi od oceniania innych, ale uwazam, ze ludzie powinni miec wybor. Nie zawsze maja i doskonale o tym wiesz.
            opieka nad dzieckiem kosztem redukcji etatow rodzicow? Zapomnialas, ze mowimy o Polsce? gdzie znajdziesz pracodawcow, ktorzy przyjma cie na czesc etatu? Albo zapieprzasz na caly, albo won.
            Ja zrezygnowalam ze swietnej pracy (choc tylko na czesc etatu) jak mlody mial ponad rok. byla to trudna, choc przemyslana decyzja. Nie mialam wowczas pojecia, ze mlody ma autyzm, ale nie moglam sama ze soba pogodzic pracy z rodzina tak, aby jedno i drugie robic perfekcyjnie. wolalam zrezygnowac zupelnie niz robic byle jak. i nie zaluje, bo dzieki temu faktycznie udalo nam sie z Kasprem osiagnac tak duzo, ze nawet pracujac z nadgodzinami, nie bylabym w stanie oplacic najlepiej wykwalifikowanej opiekunki, ktora w rozumieniu potrzeb dziecka, jego sposobu myslenia, zaangazowaniu i umiejetnosciach i tak nie dorastalaby mi do piet. W imie czego mam pozwalac wychowywac dziecko obcej osobie, skoro moge to zrobic taniej i lepiej? nie jestem kobieta, ktora dla dobrego samopoczucia potrzebuje pracy. Mam inne zajecia, ktore daja mi satysfakcje, a ze maz mysli podobnie do ciebie, w razie gdyby cos mu sie stalo na dosc dlugo bedziemy z synem zabezpieczeni fnansowo.
            oczywiscie, ze wszystko ma swoja cene. To, ze zrezygnowalam z pracy rowniez: nie rozmijam sie z mezem (pracowalam glownie rano i wieczorami, wiec teoretycznie bylabym w stanie pogodzic prace z opieka nad mlodym), jestem non-stop do dyspozycji, jesli trzeba jechac z dzieckiem do lekarza czy na terapie, albo odebrac ze szkoly, jak ma goraczke. Zyjemy spokojniej, przede wszystkim ja. dokonalismy wspolnie swiadomego wyboru, ktory po rozwazeniu za i przeciw uznalismy za najlepszy dla calej naszej rodziny. Moj maz jakis czas sie obawial, ze moge sobie nie poradzic, bo jego mama byla w takiej sytuacji: nie pracowala, zajmowala sie tylko dziecmi. wpadla w depresje, gdy te dorosly na tyle, by wyfrunac z gniazda. mi to nie grozi, bo maz dopilnowal, zebym miala jakies hobby i potrafila wypelnic swoj czas bez ogladania sie na reszte rodziny. Ma to tez negatywne strony, rowniez finansowe, ale to tez sa kwestie wyborow, a ze dokonalismy ich swiadomie, nie uzalamy sie nad soba. mamy w domu spokoj, szczegolowy podzial obowiazkow, kazdy robi swoje i jest ok.
          • easyblue Re: tez jestem podla 05.05.13, 11:35
            > Skrajna sytuacja= dziecko w stanie wegetatywnym, lezace pod respitarorem i wym
            > agajace uzycia specjalistycznego sprzetu, uniemozliwiajacego opuszczenie domu
            Moja znajoma ma takie dziecko i pracuje. Na nocki, bo opiekunke na dzień łatwiej znaleźć.
    • tosia2012 Re: Niektórzy są podli 29.04.13, 19:00
      alcia555 napisała:

      > Właśnie dowiedziałam się ,że mój mąż dostał w piątek wypowiedzenie z pracy choc
      > iaż pracował tam długo i wszyscy wiedzieli z kierownictwa ,że jest jedynym ży
      > wicielem rodziny,a ja nie pracuję,nie obchodzi ich to.Napisałam bo muszę się wy
      > żalić nie wiem co teraz zrobić ,ale wiem ,,ze nie mogę się załamać i pokazać mę
      > żowi ,,,ze jest mi po prostu żle .DLACZEGO NIEKTÓRZY LUDZIE TACY SĄ!!!

      Alcia- znajdzie Twoj mąż nową pracę, prędzej czy pózniej, zobaczysz:)
      Ja się z Tobą zgadzam że każdy patrzy tylko swojej dupy, potrafi wspólczuć, patrzyć się z politowaniem ale żeby wystawić pomocną dłoń to już nie ma nikogo...Nie tylko Wy macie taką sytuację. Polska to dziwny kraj i wiadomo jak jest z pracą.
      • aga_sama Re: Niektórzy są podli 29.04.13, 23:58
        alcia, wiem jak jest
        o 10.tej mąż odebrał orzeczenie o niepełnosprawności młodego
        o 12.tej ja wypowiedzenie umowy o pracę

        Miałam żal, ale krótko. Faktycznie moje stanowisko o bardzo wąskiej specjalizacji zostało zlikwidowane, a nie było równoległych do zapełnienia (firma zatrudniała kilkaset osób, na takim stanowisku jak moje było 4 pracowników). Korpo w trakcie restrukturyzacji, nikt nie miał czasu, nie było też środków żeby uczyć mnie nowych zadań. Decyzję podjęli w styczniu, ale akurat moje dziecko miało potworny ciąg infekcyjny, zakończony operacją. Wpadałam do firmy na kilka dni, obrabiałam jak najwięcej ze swojej działki, rozdzielałam pracę i uciekałam do dziecka. Taki stan trwał 3 miesiące. dostałam odprawę, przedłużyli mi pakiet medyczny, firma zachowała się na prawdę w porządku.
        • alcia555 Re: Niektórzy są podli 30.04.13, 01:33
          Nie mam żalu o to ,że męża zwolnili jest mi po prostu przykro ,jednego dnia chwalą ,a drugiego zwalniają ,bo bratanek kierownika nie ma pracy,ale będą też inne zwolnienia bo bardziej się opłaca firmie zatrudniać przez agencje ponieważ mniej ich to kosztuje.Nie będę się tłumaczyła dlaczego nie pracuję ,nie mam babć ,ani innej pomocy przy dzieciach ,a chce pomóc dzieciom nie siedzę w domu tylko jeżdzę na różne terapie.W domu też praktycznie uczymy się w formie zabawy ,a nagrodą dla mnie jest uśmiech mojego dziecka ,czy przytulenie ,albo powiedzenie "mamo kocham ciebie",chociaż dopiero w tym roku.Mąż szybciej znajdzie prace niż ja nie jestem już nastolatką niestety to się liczy najbardziej. Pracy się nie boję pracowałam od 15 roku życia ,pracowałam do dziewiątego miesiąca dopiero ,gdy lekarz mi zabronił przestałam, byłam też wolontariuszką i wiem ,że dzieci chore najbardziej potrzebują rodziców ,a nie kogoś "obcego". Teraz troche się posypało w moim życiu ,ale wieżę ,że bedzię lepiej jestem z natury optymistką,gdybym teraz wróciła do pracy moja córka by znowu miała regres,tylko ja mam do moich dzieciaczków cierpliwość mąż już tak nie ma,chociaż do spokoiny mężczyzna,gdy byłam w szpitalu tylko 2 dni bo się wypisałam na żądanie już moja córcia płakała nie pozwoliła się dotykać bo bała się gdzie mama jest,jak ide do sklepu to staram się wracać tak jak obiecałam bo już tęskni za mną zresztą syn też.To jest dla mnie najważniejsza miłość moich dzieci ,męża .Jeszcze raz dziękuję za słowa otuchy wiele dla mnie znaczą ,a napisałam ten wątek bo chciałam się po prostu wyżalić
          • statecznypulchny Re: Niektórzy są podli 30.04.13, 08:13
            "ale będą też inne zwolnienia bo bardziej się opłaca firmie zatrudniać przez agencje ponieważ mniej ich to kosztuje."
            Niestety. Koszty pracy w Polsce rosną niemal skokowo.
            Nie wiem co to za firma - mała, czy duża.
            Ale niestety podobnie jak pracownicy, firma (czyli jej wlasciciele) tez muszą dbać o swoje utrzymanie.
            W tym roku jest mniej zamowien, zlecen - wszystko siadło.
            I tak jak kazdy z nas musi redukowac wydatki, tak samo muszą robic to firmy (zeby zwolnic czesc pracownikow, a nie zamknac caly biznes)

            * - zwolniony 10 lat temu. Załozylem kilka dzialalnosci. Dwie sie udaly - choc sporo to kosztowało (to nie jest 8 godzin i do domu. To czasem cała doba).
            Ten rok jest trudny. Na szczescie jeszcze nie musimy podejmowac decyzji "przykrej" dla pracownikow, ale pensje trzeba bylo obnizyc.

            ** - jesli byl cenionym pracownikiem - to niech zaryzykuje powaznej rozmowy (bez litosci) - o 1/2 etatu. jakiejs wspolpracy, zleceniach
            • halogen75 Re: Niektórzy są podli 30.04.13, 14:11
              Alcia, przykro mi, wierzę, że za moment mąż znajdzie pracę.

              Kurczę, czytam mruwę i wiecie co? Ja nie sądzę, by dziewczyna była podła i chciała komuś śrubę wkręcić. Myślę, że kieruje się aspektami, które niestety brzmią brutalnie i są kamienieniem ściągających niektórych w dół z różnych przyczyn ale kiedy naprawdę przeanalizujemy bardzo dogłębnie co napisała i bez brania tego w sposób personalny i indywidualny tylko ogólny, cóż, czasy są parszywe i coraz ciężej pracować jednej osobie na całą rodzinę. Nie wnikam kto może, kto nie może. Sama miałam różne etapy w swoim życiu więc ciężko nie znając dobrze sytuacji powiedzieć komuś- idź do pracy. Ale wiem jedno, czasem da się (podkreślam czasem) przeorganizować życie tak, by jednak pomóc finansowo i zapobiec takim sytuacjom jak ta, kiedy oboje z rodziców pracuje. Mam dwójkę niepełnosprawnych dzieci. Żyję czasem jak na karuzeli, która zbyt długo i mocno kręcąc się doprowadza do wymiotów i nudności;) Ale kręcę się na niej dopóki los jej nie zatrzyma i nie będzie innego wyjścia. Mruwa pisze o osobach wykorzystujących czasem niepełnosprawność do siedzenia w domu. Oczywiście nie tyczy się to wszystkich ale czyż nie ma takich grup? Są. Może nie wśród nas ale są i wiemy to dobrze. Ja myślę, że mruwa oceniła sytuację w kontekście czasów jakie mamy, różnych trudności życiowych wynikających ogólnie, a nie jednostkowo. Odniosła się do rozwiązania, które mogłoby w takiej sytuacji przynieść nazwijmy to mniejszą siłę smutku, żalu, cierpienia, bo ktoś by na pokładzie pracujących pozostał.
              Nie sądzę naprawdę, by chciała komuś przywalić i zdołować specjalnie. No widzę naprawdę dużą masę prawdy w jej tekście, choć oczywiście jak najbardziej zgadzam się, że nie zawsze 2 osoby mogą sobie pozwolić na pracę.
          • easyblue Re: Niektórzy są podli 05.05.13, 11:43
            Alcia, niech Twój mąż pójdzie do pracodawcy - i jak już ktoś pisał - poprosi choć o część etatu. Niech to nie będzie żebranie z jego strony, ale taki targ "proszę mi umożliwić pracę na jakiś czas (np. pół roku na zlecenie albo i na czarno), już szukam innej pracy (faktycznie musi szukać), ale do czasu znalezienia sytuacja mojej rodziny będzie dramatyczna. Mam chore dziecko i dlatego moja żona nie moze pozwolić sobie na podjęcie etatowej pracy". Myślę, że taki"targ" może coś wskurać. Trzymam kciuki.
            Z drugiej strony może to lepiej, może teraz znajdzie taką pracę, dzieki której będziecie mieli więcej pieniędzy? Może z tego zwolnienia - o ironio - wyniknie coś lepszego? Kciuki trzymam:) Mocno:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka