05.12.13, 23:26
Witam,
Od dłuższego czasu Was czytam i wielokrotnie znalazłam odpowiedzi na nurtujące mnie wątpliwości. Mam do Was prośbę o pomoc.
Syn chodzi do szkoły masowej. W szkole nie radzi sobie z nadmiarem emocji. Bywa agresywny w stosunku do niektórych nauczycieli i dzieci - potrafi uderzyć i użyć wulgaryzmów.
Agresja pojawia się tylko w szkole.
W tym roku szkolnym miało to miejsce 4 razy. Było podejrzenie ADHD i ZA; jednak zostało całkowicie wykluczone przez lekarzy w kilku różnych miejscach.
Na tą chwilę mówi się o zaburzeniach zachowania. Jest pod opieką terapeuty. Terapia przynosi efekt, bo zmniejsza się liczba jego wybryków. Ma w klasie kolegów i koleżanki, którzy go lubią; chociaż ma problem z kontaktami społecznymi.

Jak sobie radzicie z agresją u swoich dzieci?
Nie za bardzo już wiem jak rozmawiać z nauczycielami, z rodzicami?
Rodzice oczekują zmiany już - też chciałabym :( . Z drugiej strony też ich rozumiem.

Obserwuj wątek
    • tijgertje Re: agresja 06.12.13, 00:08
      Moj mlody agresywny jest wylacznie w stosunku do siebie samego , czasem do taty. W szkole jest wycofany, taki typ. Agresja zazwyczaj ma jakies zrodlo nie tyle w samym dziecku co w otoczeniu. Jak u niego z sensoryka? Moze klasa jest za duza i halasliwa, poziom stresu na ciagle podwyzszonym poziomie musi kiedys znalezc ujscie.
      Pogadaj z terapeuta dziecka, moze on zgodzi sie uswiadomic szkole i rodzicow. Piszesz o 4 wybrykach, a brzmi to tak, jakby rodzice juz was ze szkoly chcieli wywalac. Cos chyba zle zrozumialam. jesli nauczyciel nie jest po waszej stronie, to problemu raczej nie rozwiazecie. Nauczyciel powinien wspopracowac z wami i terapeuta, wiedziec, w jaki sposob rozpoznawac sygnaly u dziecka zanim dojdzie do wybuchu i jak pomoc dziecku w trudnych sytuacjach. czasem jakas pomoc sie przydaje np nauczenie dziecka rozpoznawania natezenia wlasnych emocji i wprowadzenie np wykresu, cos jak termometra emocji, gdzie chocby spinaczem do bielizny dziecko moze oznaczac swoje samopoczucie, jesli dochodzi do punktu wrzenia, powinien miec ustalony jakis sygnal alarmowy z nauczycielem, dzieki czemu ten bedzie mogl szybko zareagowac i np pozwolic dziecku wyjsc na chwile z klasy, zrobic 10 pajacykow albo 20 przysiadow (wysilek fizyczny tez pozwala rozladowac emocje, ale trzeba sprawdzic, co na dane dziecko dziala, bo reakcje moga byc skrajnie rozne), usiasc w kacie klasy ze sluchawkami i jakas relaksacyjna muzyka na uszach itp. ale to sa sposoby na dziecko, ktore codziennie miewa wybuchy, raz czy 2 razy w miesiacu nie wydaje mi sie az taka tragedia, zeby z tego nie wiem jaka afere robic. Z nauczycielem, terapeuta i szkolnym pedagogiem najlepiej wspolnie sie spotkajcie i zrobcie NA PISMIE plan, ktory nauczyciel moze wdrazac w trudnych sytuacjach. Ty siedzisz w domu, zapewniasz dziecku terapie, ale w szkole nie jestes, nie masz na dziecko wplywu, to NAUCZYCIEL MUSI sobie poradzic z sytuacja. Nie daj sie obwiniac, pytaj wprost CO i JAK robi, zeby zapobiegac agresji u dziecka, jak rozwiazuje konflikty itp. Jesli nauczyciel cala wine zwala na dziecko i robi z niego kozla ofiarnego, to lepiej zmienic szkole, bo dzieci wyczuwaja, gdy ktos jest do nich wrogo nastawiony.
      • zafia Re: agresja 06.12.13, 10:15
        Dobrze zrozumiałaś. Nastawienie rodziców jest takie, żeby go wyrzucić bo jest tykającą bombą zegarową i nie wiadomo kiedy będzie miał napad agresji.
        Syn ma nadwrażliwość słuchową (dwa lata chodził na zaj. intergracji sensorycznej), czasami problemy z koncentracją - lubi być zachęcany do pracy. No i niestety jest niedojrzały emocjonalnie. A do tego trudna sytuacja rodzinna.
        Jest też w dużej klasie.
        Szereg tych czynników wpływa na tak nieakceptowalny społecznie sposób odreagowania emocji. Spróbuję tych metod o których piszesz.
        Pomimo, iż z terapeutą współpracuję to cały czas szukam też innych rozwiązań.

        Wydaje mi się, że nauczyciela mam po swojej stronie. Chce pomóc. Tylko że w sytuacji gdy pojawia się u syna niepokój to idzie jak burza. Nauczyciel nie jest w stanie wyciągnąć go z sali.
        I przy tak intensywnych jego reakcjach dzieci nastawiają się negatywnie. Całe szczęście nie wszystkie.
    • ese1 Re: agresja 06.12.13, 07:24
      tez jestem zdania, ze agresja ma przyczyne. Dobrze porozmawiac z terapeuta, bo jezeli przyczyna jest nadmiar obowiazkow w szkole, czy to, ze syn sobie nie radzi z czyms i wyladowuje to akgresja to fakt, ze szkoda dzieci na ktorych on ja wyladowuje, ale szkoda tez jego samego, bo jest z tym 'z czym mu zle' po prostu sam, a pozniej jeszcze zapewne inni sa przeciwko niemu, bo byl agresywny. To moze bardzo zle wplynac na poczucie jego wartosci.
      Troche zawile to brzmi, ale moim zdaniem zwykle rady tu nie pomoga, trzeba porozmawiac z terapeuta.
      • zafia Re: agresja 06.12.13, 10:28
        Ese1 - dla mnie każda rada jest cenna :).
        Tyle ile terapeutów i rodziców, tyle metod.
        A doświadczenia rodziców, którzy stosowali różne metody terapeutyczne są bezcenne.
        Szukam - może trafię na złoty środek :) .
        • aspergea Re: agresja 06.12.13, 13:09
          to ja się podłączam do postu...mamy podobną niestety historię;
          zapisałam młodego do małej prywatnej szkoły (7 lat, klasa pierwsza), obiecywali cud-miód, klasa licząca sześciu uczniów, oj jak będzie pięknie!
          niestety szkoła okazała się mieć parcie na "realizowanie materiału", dzieci od początku wzięte zostały "w ryzy", praca po 45 min. bez przerw, co dzień nowa literka, wychowanie w typie żołnierskiej musztry...Młody nie dał rady i pojawiły się wybuchy emocjonalne - krzyczenie i agresja w stosunku do dzieci i nauczycieli :( nawet kilka razy dziennie:(
          niestety szkoła nie była chętna do współpracy jakiejkolwiek, pani wychowawczyni powiedziała nam - uwaga, że ona nie musi i nie będzie indywidualizować pracy z moim dzieckiem, bo ona musi realizować materiał! i jeśli syn będzie miał napady agresji - to ona będzie do nas dzwonić, zebyśmy go zabierali wcześniej ze szkoły! A pani dyrektor nazwała nasze dziecko psychopatą! :(
          Zabraliśmy syna z tej szkoły...ku wyraznej uldze wychowawczyni...
          Ale i tu nie koniec naszych przygód - poszliśmy do innej, prywatnej szkoły, nowa, dwie klasy dopiero, w tym jedna terapeutyczno - wspomagająca (w niej 2 dzieci z ZA i 2 z HFA), w całej szkole 13 dzieciaków. Pani dyrektor - psycholog, poza nią drugi psycholog, terapeuta specjalny, logopeda, wszyscy doświadczeni specjaliści. No och i ach!
          Po trzydniowym (!!!) wstępnym pobycie naszego syna w ich placówce - informacja, żebyśmy zabrali go na nauczanie indywidualne, żeby się wyciszył po traumie w poprzedniej szkole, a potem do nich wrócił! Żadnej nawet próby zmierzenia się z problemem w placówce...
          I co? Właśnie młody nie realizuje obowiązku szkolnego :(
          • gizmaaa Re: agresja 06.12.13, 18:58
            u nas było też podobnie i mogę się pod Tobą apergea podpisać
            Myśmy trafili do niby integracyjnej szkoły niestety integracja okazała się z nazwy...
            Wszystko by robione w poprzek i zamiast fajnej współpracy było wręcz "odrzucenie" mojego dziecka bo jest inne bo jest agresywne. Pani wspomagająca nie potrafiła sobie poradzić by moje dziecko wyciszyć, dodatkowo go jeszcze pobudzała i nakręcała krzykiem. Jeśli mój syn jej coś zrobił, groziła że zrobi obdukcję i na następny raz wezwie policję.... szkoda słów.
            Podziękowano nam w tej szkole i może nawet i dobrze
            Na początku miałam żal że mimo tych wszystkich schorzeń i zaburzeń zamiast coś pomóc to nam dziecko wywalają ze szkoły, ale i tak daliśmy radę.
            Podjęliśmy współpracę z inną szkołą masową podstawówkę i okazuje się że można stworzyć w zwykłej szkole dobre warunki dla naszego indywidualisty. Fakt że ma orzeczenie o kształceniu specjalnym, oraz indywidualne ale na terenie szkoły. Zajęcia z nauczycielami ustalane były razem ze mną, część ma faktycznie typowo indywidualnie a część wspólnie normalnie z klasą. Jeśli się coś dzieje jestem na bieżąco informowana. Tutaj nikt na niego nie krzyczy, jeśli jest problem jest rozwiązywany a nie spychany pod dywan.
            Chyba jest to kwestia szkoły i nastawienia samych nauczycieli :)
    • blekitnalaguna123 Re: agresja 06.12.13, 19:27
      zafia
      Jak wygląda terapia Twojego syna? Co terapeuta zaleca, by w szkole nie powtarzały się sytuacje z agresją, jakie ma rady dla nauczycieli? Zgadzam się z tig, że 4 wybuchy przez 4 miesiące to jeszcze nie jest tragedia, chyba że naprawdę było ostro, uszkodzenia ciała czy demolowanie klasy? Jednocześnie piszesz, że chłopcu zdarza się być agresywnym wobec nauczycieli i dzieci, odzywać się wulgarnie, to też tylko te 4 razy czy częściej? Bo na takie zachowanie nie będzie i słusznie przyzwolenia nigdzie, nawet w szkole integracyjnej czy specjalnej. Rodzice, którzy najlepiej znają dzieci, terapeuci i nauczyciele muszą wspólnie w kierunku oduczenia tego. Zaburzenia zachowania to poważna sprawa, powinniście być cały czas w kontakcie z terapeutami, dużo rozmawiać z chłopcem, omawiać sytuacje, stawiać granice również w domu co do zachowania z szkole, karać, nagradzać i być konsekwentnym.
      Czasami nuaczanie indywidualne w szkole jest dobrym pomysłem, a jak chłopak będzie sobie lepiej radził może wrócić do klasy.
      • zafia Re: agresja 06.12.13, 20:13
        Ma terapię indywidualną i TUS. Stosujemy metody behawioralne.
        Nie każdy nauczyciel jest na tyle uważnym obserwatorem, żeby go w sytuacji kiedy zauważy pobudzenie wyprowadzić z sali i spokojnie do niego powiedzieć, że jest bezpieczny.
        A część jak ja to nazywam dyscyplinującą pozostawić do chwili aż się uspokoi. U niego to się sprawdzało.
        Całe szczęście nie uszkodził nikogo. Dotyczy to bardziej niszczenia rzeczy dzieci, których nie lubi lub które były agresywne w stosunku do niego wcześniej , np. złamanie kredki, bieganie po sali, próba zwrócenia uwagi na siebie za wszelką cenę. No i jak się rozkręci, jak próbuje się go uciszyć to wtedy coraz bardziej się nakręca i zaczyna używać wulgaryzmów. Zdarzyło mu się nogą uderzyć nauczyciela.
        Zachowania te pojawiają się u nauczycieli, którzy nie trzymają dyscypliny w klasie. U tych, którzy uważani są za surowych nigdy ich nie było (wręcz lubi takich nauczycieli). Trudno może w to uwierzyć, ale od września rzeczywiście było to tylko kilka razy. Z dwumiesięcznym odstępem. Wybaczcie, że piszę chaotycznie :(.
        Tak jak pisałam rozumiem rozgoryczenie rodziców, ale też chcę pomóc swojemu dziecku.
        • zafia Re: agresja 06.12.13, 20:17
          Zapomniałam jeszcze dopisać, że nauczanie indywidualne będzie dla mnie ostatecznością. Terapeuci też odradzają. Uczy się dobrze.
          • helka_butelka Re: agresja 08.12.13, 23:25
            Nie mam jeszcze żadnych doświadczeń związanych ze szkołą dla syna, nie czytałam też dokładnie wątku, ale mam pytanko - czy próbowałaś przeciągnąć na swoją stronę szkolnego pedagoga? Piszesz, że są przeciwko Tobie rodzice kolegów syna, wychowawczyni, dyrekcja... A gdzie w tym wszystkim pedagog, który w każdej szkole integracyjnej teoretycznie powinien się udzielać? Jeśli było o tym w wątku, niniejszym się kajam. Druga sprawa, nie wiem, jakie masz układy z terapeutami syna, ale kiedyś w innym wątku ktoś pisał o pomyśle zorganizowania spotkania nauczycieli dziecka właśnie z pedagogami, żeby obmyślić sposoby radzenia sobie z dzieckiem... Zdaję sobie sprawę, że obecna sytuacja wielu naszych dzieci w polskich szkołach jest wprost materiałem na program interwencyjny, niemniej jako rodzice powinniśmy - choć to bardzo trudne - wyczerpać wszystkie opcje i nie dać sobie wejść na głowę. Może więc warto przynajmniej spróbować coś takiego zorganizować?
            Trzecia sprawa - leki. Podobno w wyjątkowych sytuacjach, jak np. przed sprawdzianem, mogą zmniejszyć ryzyko ataku. Ekspertem nie jestem, ale na Twoim miejscu pogadałabym z psychiatrą.
            Tak w ramach - mam nadzieję - przynajmniej w części pocieszającej anegdoty... Czytałam niegdyś bulwersującą dyskusję na temat wywalenia chłopaka z ZA z liceum za to, że dał się pobić i że dalszy pobyt w placówce jest dla niego niebezpieczny (tak!), ogrom opinii rzekomych nauczycieli, że nie mają czasu ani możliwości pracować z zaburzonymi dziećmi, że są od przekazywania wiedzy etc. Pozytywnie rozbroiła mnie opinia jednej z rozmówczyń, doświadczonej nauczycielki z powołania... Miała niegdyś kobieta do czynienia z chłopaczkiem z ADHD, który rozwalał każdą lekcję, na jakiej się pojawił... Chadzał po klasie, zaczepiał, przeszkadzał, śpiewał, cuda wianki. Babeczka zamiast go kosić dyscypliną, wpierw podpatrzyła na spokojnie, co też tego chłopaczka popycha do zachować skrajnych... No i okazało się, że wariactwo bywa inicjowane przez łamiące się ołówki/wypisujące długopisy. Co zrobiła ta Pani? Ano przyniosła arsenał pisadeł, i gdy podczas lekcji dzieć stracił coś z tego spektrum, babeczka bez przerywania wywodu podawała mu nowy ołówek/długopis... Dzieciak pokochał ją miłością odwzajemnioną, a babka stała się szkolnym ekspertem od niepisanej terapii tego ucznia ;-) Bez żadnych kursów ani fakultetów.
            Nie twierdzę, że przypadek Twojego syna jest aż tak prosty, niemniej warto mieć nadzieję, że odkryjecie jakiś sposób na poskromienie tych jego kiepskich zachowań. Często są to przy tym rozwiązania najprostsze... Naprawdę warto moim zdaniem spróbować doprowadzić do podjęcia pewnych działań zespołowych. Dzięki temu nie będziesz czuła się z tym problemem tak samotna, a przy okazji pokażesz w szkole realną chęć naprawy sytuacji i wytrącisz argumenty z łapy tym, którzy najchętniej pozbyliby się problemu. Podziwiam przy tym Twoją wyrozumiałą postawę wobec reszty rodziców, niemniej nie daj sobie wejść na głowę! Ty i Twój syn także macie prawa, zwłaszcza że - jak piszesz - nauczyciele wyraźnie stosują nieodpowiednie metody wobec syna i niepotrzebnie rozkręcają atmosferę. Trzymam kciuki za pozytywny zwrot w Twojej sprawie. I przepraszam, że tak długo ;/.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka