polin7
17.03.14, 16:18
Witam. Do stycznia mój spokój zostaje stopniowo burzony. Zaczęło się od wizyty w poradni rodzinnej (powód sezonowe choróbsko), gdzie pediatra zauważyła słaby kontakt wzrokowy z moim synkiem (wtedy 2,8) i skierowała nas do neurologa. Lekarka ta słynie z dmuchania na zimne więc nie przejęłam się specjalnie, ale na wizytę się umówiłam. Neurolog powiedział, ze to nie autyzm, ale jakieś zaburzenia ze spektrum. Ścięło mnie z nóg, bo myślałam, że usłyszę:,,wszystko ok. a z mową do logopedy". Dostaliśmy skierowanie do poradni pedag.-psychol. dla dzieci z zab. autyst. Jestem po wywiadzie(,,tragedii nie dostrzegam, ale są rzeczy które niepokoją-rzekła pani psycholog) i po spotkaniu z Michałkiem i pierwszych testach. Pani psycholog powiedziała że po wywiadzie myślała że jest lepiej. Słaby kontakt wzrokowy, niepokojąca mowa, która może być spowodowana opóźnieniem mowy, ,,ale obraz jest niepokojący na 30 %.
Opiszę Michałka. W maju będzie obchodził 3 urodziny. Nic specjalnie mnie niepokoiło. Uparty, charakterny indywidualista-tak sobie myślałam. Źle zareagował na młodszego brata (rok różnicy), chociaż jest coraz lepiej. Mowa się rozwija od paru miesięcy mówi zdania (zwykle w trzeciej osobie, często je powtarza, zdarza się ze adekwatnie, czasem od czapy).
Zachowania na plus: bawi się na niby, liczy do 10, zna kolory i kształty, rysuje kółko kreski, śpiewa piosenki, zwykle wypełnia polecenia, trening czystości właściwie zakończony (szło mozolnie), przytula się, dosyć samodzielny (jedzenie, rozbieranie), rozumie co mówimy, z dziećmi chyba nie źle (przestał je bić, daje swoje zabawki), dobrze śpi, bardzo sprawny fiz przy tym dosyć uważny.
To teraz słabości: kontakt wzrokowy krótki, wymuszony, chociaż jak chce to potrafi. Pani psycholog mówiła że nie wchodzi w relacje, ze nie interesuje się nią, słabo reaguje na polecenia, mowa (brak spontaniczności), jest lepiej ale bije brata i zaczepia psa, mimo ciągłych upomnień, warczeń itd. Zdarza mu sie wpadać w histerie np. za nie ten soczek który chciał, bywa uparty jak osiołek, płaczliwy, na spacerze całkiem grzecznie idzie a rączkę, ale w momencie odbije i fruu przed siebie (bawi go to bardzo mimo moich złości), odkąd zaczęłam się mu baczniej przyglądać widzę różnice między nim a rówieśnikami. Są dni kiedy myśle, zę wszystko jest ok., a są i takie, że ryczeć się chce.
Pozdrawiam. Myślę ze będę tu częstym gościem.