szklanapulapka2
29.08.14, 16:52
Witajcie! Mam nastepujący problem.
Mój syn ma orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego ze wzgledu na elementy autyzmu (zespół aspergera). Pedagog i psycholog w orzeczeniu wpisali, ze dziecku przysługują 2 godziny rewalidacji tygodniowo. I tu zaczyna sie mój problem.
Byłam u dyrekcji w szkole, do której chodzi syn, jestem świeżo po rozmowie. Syn do tej pory (kl.3 sp.) był w klasie u nauczycielki, która ma wykształcenie: pedagogika terapeutyczna z rehabilitacją. Syn jest bardzo zżyty z byłą wychowawczynią, czwarta klasa to dla niego "kosmos", ciagle pyta, czy tamta wychowawczyni będzie pracowała, czy będzie mógł ją odwiedzać w ciagu dnia... Miała naprawdę świetny wpływ na niego, bardzo ją lubił (z wzajemnoscia zresztą). No i dzis dyrektorka zaproponowała, że zorientuje się czy można, i będzie chciała dac tej pani Asi rewalidacje , żeby syn nie tracił z nią kontaktu.
I moje pytanie brzmi - czy w takiej sytuacji jest to możliwe? Czy wykształcenie byłej wychowawczyni syna daje jej możliwosć prowdzenia zajeć z rewalidacji? Czy to jednak musi być oligofrenopedagog (szkoła nie dysponuje takim specjalistą)? Utrzymywanie stałego kontaktu z byłą wychowawczynią byłoby dla syna niezmiernie ważne i juz teraz wiem, ze rewalidacja byłaby celem codziennego chodzenia do szkoły, świadomościa, że jest w niej ktoś, komu ufa i na zajęcia z kim może oczekiwac. Tylko czy takie wykształceie wystarczy?