19.10.15, 22:01
Jak Wasze dzieciaki radza sobie w 4 klasie.
Moje dziecie nie bierze sie samo za lekcje. Przychodze z pracy i lekcje odrabiamy. Najlepiej jak siedzimy razem.
Na klasowki uczymy sie razem. Ja pytam, tlumacze, przypominam a dziecie rozkojarzone, zadaja pytania nie nabtemat. Zaczyna sie bawic itd. Koncentracja bliska zeru.
Jest ciezko. Ja nie daje rady.

A ile czasu poswiecacie na pisemne a ile na nauke.

A lekture czytaja?
Moje dziecie slucha audiobooka.

Jak nie powiem to nawet sie nie spakuje. Za nic sie nie wezmie, jak nie powiem.

Jak to zmienic? Macie jakis pomysl?
Nie jestem w stanie codziennie sie uczyc.:(

Obserwuj wątek
    • tratteolo Re: 4 klasa 19.10.15, 22:33
      U nas było tak samo.

      Teraz - 6 klasa - dalej się uczymy razem, ale jest trochę lepiej. Po pierwsze pakuje się sam (muszę przypomnieć, że ma się spakować ale przynajmniej sam sprawdza jakie są lekcje i bierze co trzeba) a po drugie robi lekcje sprawnie i bez oporów. W 4 klasie "uczylismy" się po 4-5 godzin dziennie z czego 90% to było gadanie, że bez sensu te lekcje :/
    • madziulec Re: 4 klasa 19.10.15, 23:13
      Klasu I-III istniały.

      Czy:
      1. dziekco czytało lektury ? (w końcu wcześniej też istniały, problem z czytaniem wystąpił dopiero w 4 klasie?)
      2. dopiero teraz przestał się sam pakować, czy radośnie w klasach 1-3 go poakowałaś i oczekujesz, że jak za dotknięciem magicznej różdżki to samo dziecko dorośnie i się zmieni?
      3. jak było wcześniej z odrabianiem lekcji? czy dziekco było nauczone samodzielnego odrabiania lekcji?

      Zadaj sobie te pytania. Były 3 lata na opracowanie pewnych procedur.
      • zfasonem Re: 4 klasa 20.10.15, 08:36
        Lektur w 1-3 nie czytali. Pani na lekcjach czytala im urywki.
        Dziecko pakuje sie samo, ale po moim przypomnieniu. Chcialabym, abym nie musiala przypominac. Ale w sumie to moge dopilnowac.
        Lekcje. Byc moze, ze jest troche tez mojej winy.
        A wiec chce to zmienic. Tylko troche nie wiem jak sie za to zabrac. Nie chce sytuacji, ze nalapie 1. Bo potem za duzo bedzie nauki na raz. Uczymy sie na biezaco. Po lekcjach powtarzamy tematy. Pisemnych jest malo.
        Chcialabym, aby dziec wzial ksiazke i przeczytal. Ja moge odpytac.
        Jak zaczac zmiany?
        Jak razem sie uczymy to jest rozproszenie totalne, cialo wyprawia rozne ewolucje.
        A do tego jest totalna niechec do lekcji. A wiec wolam, wyciagam kaiazki i czekam. A dziec opornie sie wlecze, siada z laski, glowe polozy na stole, dlugopis wypada z reki, pisze niezgrabnie.
        Oczywyscie nie jest tak codziennie. Najgorzej jak ma duzo lekcji. Wtedy totalnie nie moze sie skupic, tylko jeczy, ze tak duzo.
        Najszybciej odrabia i uczy sie, gdy ma isc do kolezanki lub zrobic cos fajnego.Wtedy nie ma problemu.


        • madziulec Re: 4 klasa 20.10.15, 11:12
          Konsekwencja.
          Jaka jest za niespakowanie? Nie ma żadnej. Bo mamusia zaraz spakuje albo przypomni. Taka prawda.
          Nie zrobi lekcji? To mamusia usiądzie i zrobi razem.
          Czyli nie ma nic, co dalej będzie - konsekwencja, czyli jakiś efekt złego działania
        • tijgertje Re: 4 klasa 20.10.15, 12:19
          O ktorej zabieracie sie za lekcje? Ile czasu dziecko po szkole spedza na podworku? Jesli po szkole nie wychodzi, nie ma jak sie dotlenic i wybiegac, to jest po prostu zmeczony i nie mozesz wymagac, ze po kilku godzinach w szkole z nawalem bodzcow radosnie i w bojowym nastawieniu kolejne pare godzin spedzi na zadaniach i nauce. To nadal dziecko, dziecko ze spektrum spolecznie i emocjonalnie jest zwykle pare lat do tylu.
          Konsekwencja jest potrzebna, ale musisz dziecko nauczyc co i jak ma robic. Jak wyrobi pewne schematy (np przygotowanie w jednym miejscu wszystkich lekcji i robienie po kolei, a nie zrobimy cos, a potem poszukamy w plecaku co trzeba by jeszcze zrobic). Chichy minutnik lub zegar na biurku to pomocna rzecz, latwiej dziecko nauczyc zwiekszoneo wysilku i zrobienia zadania w 5 czy 10 min, niz siedzenie do oporu.
          Z czytaniem, samodzielnym pakowaniem itp nie licz na cuda. Musisz dopilnowac, dopoki mu w krew nie wejdzie. ale tu przydaja sie pomoce wizualne. Plan dnia z podzialem na godziny (nawet minuty), PISANE polecenia, przyda sie cos, co umozliwia ukladanie ruchomych planow czy to na rzepach czy magnesach, zdejmuje sie to, co sie zrobilo i latwo mozna krok po kroku realizowac to, co jest jeszcze do zrobienia. Jak dziecko bedzie myslalo o tym, ile roznych rzeczy ma zrobic, to nawet nic nie zacznie, bo chaos powoduje panike pt" ale od czego w ogole mam zaczac?" Na czytanie wyznacz stala pore i czas / rozmiar czytanego fragmentu i konsekwentnie sie tego trzymaj. Dosc dlugo mlody czytal przy mnie w kuchni, o 17.00 zaczynalam gotowac obiad, on siadal i czytal. Mial mnie pod reka, co mu pasowalo, ja widzialam, ze czyta a nie bawi sie jakims krecidlem, choc jednoczesnie spokojnie moglam robic swoje bez ciaglego marudzenia.
          • grzalka Re: 4 klasa 23.10.15, 16:41
            Mój w 5 klasie. Działa bardzo dobrze w schematach- ma rozpiski np na wieczór i tak konkretnie napisane, ze ma sprawdzić plan zajęć i punkt po punkcie spakować plecak. Widze tez jak bardzo pomogło dokładne uporządkowanie pokoju, wywalenie większości rzeczy i dokładna segregacja tego co zostało. Lekcje odrabia sam, ma w rozpisce, ze trzeba to sprawdzić po szkole, sprawdza, siada i robi. Zdarzają się wpadki, oczywiście, że czegoś nie zrobi, coś zapomni, nie przyniesie itp, ale to normalne i naturalne u dzieci w tym wieku, nawet NT. W każdym razie staram się, żeby kontrola była w większości wewnętrzna.
            • yadrall Re: 4 klasa 24.10.15, 22:19
              Moj mlodszy,ale mielismy podobny problem z organizacja porankow-dzieciak pomimo budzenia duzo wczesniej nigdy nie mogl sie wyszykowac na czas-zawsze byla awantura i poganianie. Wiec wprowadzilam plan-na kartce zrobilam tabelke i mial obrazki dotyczace kolejnych etapow-wiec byla szczotka do zebow, ubranie (kazdy element osobno,bo potrafil zapomniec o majtkach,choc lezaly na wierzchu) itp. I w kolumnach kolejne dni tygodnia-mlody po wykonaniu kazdej czynnosci stawial krzyzyk w odpowiedniej kratce-wiec konczyl myc zeby i stawial krzyzyk-przechodzil do kolejnenj czynnosci i tak do konca,az byl gotowy do wyjscia.
              Moim zadaniem bylo ocenienie o ktorej musze mu dac znac,ze pora sie szykowac do szkoly tak by mial czas na kazde zadanie.
              I mysle,ze ta metoda moglaby zadzialac w wypadku Twojego syna. Plan, jakies ramy czasowe itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka