a może NI?

19.10.15, 22:33
Witajcie. Pisałam tutaj już kilka razy, więc nie będę sie powtarzać. Mój syn - 11 letni aspik, nie nadąża, nie radzi sobie z nadążaniem z programem za rówiesnikami. W ub. roku chodził do zwykłej podstawówki. Ilośc materiału,który musiał przyswoić oraz relacje z rówiesnikami (a w zasadzie ich brak) doprowadziły do tego, ze zdecydowałam sie na zmianę szkoły na prywatną. Od lutego trwały rozmowy z dyrektorką prywatnej szkoły. Zapewnieniom, że wszystko będzie ok., że syn sobie poradzi, że dołożą wszelkich staran, zeby czuł sie dobrze, nie było konca. Kupiłam to.
Szkoła słynie z wysokich wymagań, al obiecano mi indywidualne podejście. Dziecko ma orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego ze względu na autyzm oraz o dostosowaniu wymagań - szczególnie z matematyki, ale tez z innych przedmiotów.
Obiecano, że tak własnie bedzie.
Aktualnie sytuacja przedstawia sie gorzej niż beznadziejnie. Syn całe wieczory i popołudnia spędza nad ksiazkami. Materiał jest coraz trudniejszy, tempo pracy zawrotne (w szkole). Nie radzi sobie z nadążaniem za rówiesnikami. Z matematyki cała klasa ma np. z dnia na dzień zadane 15 zadań, syn - jako dziecko z dostosowaniem wymagan - 10. Bzdura, bo syn w domu przez całe popołudnie jest w stanie wykonać 1-2 zadania, na pewno nie 10, wliczając, ze sa inne przedmioty. Z przedmiotów humanistycznych idzie mu lepiej, bo ma świetną pamięć i potrafi wiele wkuć bez wiekszego zrozumienia (znów tempo pracy - nie ma czasu na rozuienie, choc bardzo sie staram pracować z nim tak,aby choć trochę rozumiaał czego sie uczy).
Z w-fu zbiera tróje, mimo że na orzeczeniu wyraźnie jest napisane, ze u dziecka brak jest koordynacji wzrokowo ruchowej, ze nie potrafi przewidzieć skutków swoich czy innych zachowań (a pan na niego krzyczy, ze nie potrafi sie zachować "w ataku" w czasie gry w piłkę).
Dopiero kilka dni temu odbyła sie rozmowa z pedagogiem, wychowawcą i ze mną w sprawie dostosowania wymagan do możliwosci syna. Byłam bardzo zdziwiona, bo liczyłam na rozmowe z panią dyrektor, któa obiecywała tak wiele w lutym. niestety - na rozmowie sie nie pojawiła.
Uprzedzam złośliwe komentarze o tym, abym to ja zmuszała dzieciaka do pracy nd jego siły. Probiuję tylko sprostać wymaganiom szkoły. Jesli pani od polskiego "zluzowała" i zamiast 13 ćwiczeń, zadała synowi 4 - to tyle zrobiliśmy i nie zmuszałam do zrobienia wszytskiego. Jesli okazało się, ze mozna zrezygnować z niemieckiego, z basenu - to zrezygnowałam. Niestety wiecej dostosowań nie ma. Pani tylko na matematyce wydłuża mu czas na pracach klasowych - po co? nie wiem, skoro nie dostaje łatwiejszych testów, a jedynie mniejszą ilość zadań (klasa 16, on z tych 16 stu ma zrobić 10 - NIEWYKONALNE W CIAGU 45 MINUT).
Nie wiem, co mam robić. Chłopak sie rozchoruje, wszyscy dostaniemy pomieszania zmysłów! Myślę o nauczaniu indywidualnym, jak myslicie, to dobry pomysł? może pani wreszcie zajarzy, ze jesli w ciagu 45 minut dziecko potrafi z pomoca nauczyciela wykonać max. 2 zadania samodzielnie, to nie ma sensu do domu zadawać 10ciu). Może wtedy dostosowanie tempa pracy będzie większe, lepsze....
Już nie wiem, co robic. Jest orzeczenie, jest oświadxzenie o koniecznosci dostosowania wymagań, a mam wrażenie, ze kompletnie tego nie ma w realu:(.
Nauczanie indywidualne... moze nie byłoby głupie. Z punktu widzenia rozwoju społecznego, też za dużo nie straci - i tak jest z boku klasy i tak.... Można np. załatwić mu część lekcji indywidualnie? Tak, zeby na niektóre chodził z klsą, aby nie teracił ontatu z grupa?... już sama nie wiem, co robic, naprawdę....
    • madziulec Re: a może NI? 19.10.15, 23:19
      NI to porażka.
      Koleżanki dziecko ma NI.
      wszystkojasne.waw.pl/informator-dla-rodzicow/25-godzin-tygodniu-trwa-nauczanie-indywidualne/ - tyle masz godzin.

      Jej dziecko miało 8 godzin przyznane w 6 klasie podstawówki, gdy powinno zdawać egzamin 6-klasisty. Zateriał ogólnie przerabiała koleżanka, bo a to nauczyciel nieobecny,a z obiecanych 45 minut okazywało się, że .. czasem wychodzi i jedynie 30.
      Tak bywa. Życie.

      Piszesz, że dziecko nie radzi sobie z programem.
      Nauka to nie kwestia "wkucia" jak piszesz. Czasem kwestia powiązania faktów, rzeczy pozornie bez związku. Jeśli dodatkowo Ty widzisz nauke jako wkuwanie, bo syn ma świetną pamięć to jest to rzeczywiście głupie.

      Nie wiem jakie byłoby rozwiązanie. Szkoła prywatna to gonienie z materiałem. Zrozum - Twoje dziekco się tam nei nadaje. Znajdź klase integracyjną, szkołę terapeutyczną....
      Na przykład.
      • madziulec Re: a może NI? 19.10.15, 23:20
        wszystkojasne.waw.pl/informator-dla-rodzicow/26-dziecko-korzystajace-nauczania-indywidualnego-moze-miec-zajecia-klasa/
        To teoria.
        Cytowanej w poprzednim poście koleżance pozwolili w szkole na lekcje wychowawcze z klasą. Ale akurat ona jest zadowolona. W jej przypadku to krok milowy naprzód
        • kaja-333 Re: a może NI? 20.10.15, 00:14
          Nie chcę po raz kolejny zmieniac synowi szkoły. W publicznej już był. Publiczna z klasa integracyjna - to wciąz publiczna. Nauczyciele tacy sami, tyle że klasy mniejsze - choć wielkościowo większe od tej, w której jest teraz. Rozmawiałam z kilkoma psychologami, z psychiatrami, z pedagogami - wszyscy zgodnie mówią, że mój syn nie nadaje sie do szkoły specjalnej czy integracyjnej - nawet w orzeczeniu ma napisane, ze powinien pobierac naukę w szkole masowej, ale TRZEBA DOSTOSOWAC MU TEMPO PRACY I WYMAGANIA DO MOZLIWOSCI. Dlatego, ze nauczycielom się tego nie chce robić, to ja mam kolejny raz w przeciagu kilku miesiecy zmieniac dziecku szkolę? A kto mi zagwarantuje, ze tam będzie lepiej? U mnie w mieście jest tylko jedna szkoła z klasa integracyjną, i to chyba czwartą - jedyną w szkole. Tych dzieci inni nie traktuja normalnie. Dla ogółu dzieci z tejże szkoły , klasa integracyjna, to klasa specjalna. Te dzieci sa odpychane, wyzywane, żyją swoim światem. To mam jeszcze zafundować mojemu dziecku, któe tak bardzo chce istnieć w normalnym swiecie?
          Mojej bliskiej koleżanki dziecko jest w tej klasie. Jako jedn z kilkorga nie posiada orzeczenia, opinii, kompletnie nic. Krótko mpwiąc jest zwyczajnie niewychowanym, lub raczej wychowanym bezstresowo "małym - starym", agresywnym, bijącym, awanturnikiem. W klasie do któej chodzi jest oprócz wychowawcy, nauczyciel wspomagający - psycholog. Całe lekcje ta pani spędza przy tym rozwrzeszczanym, podłym zwyczajnie dziecku, żeby nie demolował pracowni i nie niszczył prac innych dzieci. Natomiast dzieci z orzeczeniami, w tym autyści sa dzieki temu pozbawieni jakiejkolwiek pomocy. Po co mi coś takiego? Mój syn jest cichy, spokojny, pracowity. Nie jest szczytem moich marzeń, żeby był wyzywany przez innych od downów i debili na ulicach miasta (a takie przypadki sie zdarzają, było o tym nawet w lokalnej gazecie).
          Ja bardzo chcę mojemu dziecku pomóc. Znam jego mozliwości, wiem, na co go stać i jestem pewna, ze gdyby dostosowano wymagania, on dałby sobie radę - ale muszą dostosowac wymagania i tempo pracy. Zapłaciłam za te szkołę niemało pieniędzy i nie pozwolę, by za moje własne pieniadze niszczyli mi dziecko, zeby im poziomu nie zaniżało. Nie chcę dawać go gdzieś indziej. Chcę, żeby wreszcie ktoś dostosował sie do zaleceń poradni. Skoro w pryatnej szkole tego nie robią, to w państwowej dostosują? nie wierze.
          • madziulec Re: a może NI? 20.10.15, 11:13
            Ale co dla CIEBIE oznacza dostosowanie?
            Zlikwidowanie połowy materiału? Bo chyba tak.
          • asiula1987 Re: a może NI? 20.10.15, 11:45
            ale twoj syn chodzi do szkoly ze tak to napisze glupio zwyklej/normalnej. jakim cudem wymagasz, zeby nauczyciele ulatwiali mu sprawdziany i obnizali wymagania i poziom testow? twoj syn pracuje wolniej ale nie jest chory umyslowo. i z tego wzgledu tak jak napisalas syn ma mniej zadan niz inni oraz wiecej czasu. dla jego zaburzen to jedyne ulatwienie, ktore nauczycielka moze zastosowac. nie dosc ze nie ma takiej mozliwosci zeby np w 4 klasie dawala mu testy na poziomie kloasy2-3, to pomysl o reszcie dzieci, ich rodzicach. co bedzie jak dowiedza sie ze twoje dziecko jest az tak wyjatkowo traktowane. zemscic sie moze na dziecku takie cos. kazda matka chce dla dziecka jak najlepiej, ale czasem nie da sie schowac dzieciaka pod plaszcz i ochronic przed kazdym wyzwaniem i kazda istota tego swiata. nie mozesz zrobic tez z dziecka kaleki. wydaje mi sie, ze jezeli ma wielkie trudnosci w szkole to powienien posiadac konkretne orzeczenie. jezeli nie ma, wg lekarzy nie ma az takich brakow=a to oznacza ze od nauczycieli za wiele nie wynegocjujesz
    • asiula1987 Re: a może NI? 20.10.15, 11:38
      twoje dziecko nie jest uposledzone umyslowo. a jesli takie by bylo i jakims cudem chodzilo do szkoly masowej/prywatnej to niestety nikt mu nie bedzie dawal nic za darmo albo mniej niz innym. jesli chodzi o testy to nie znam sie ale wydaje mi sie niewykonalne zeby nauczycielka mogla sklecic dla twojego dziecka prostsze testy i egzaminy. na jakiej podstawie?
      masz tylko oswiadczenie o koniecznosci dostosowania wymagan. uwierz mi, ze to swistek czasem nic nie wart. to jest jedynie skromna opinia pani psycholog z ppp dajaca porade dla nauczyciela co moglby zrobic zeby pomoc dziecku-Ale nauczyciel tego robic nie musi. to zalezy od szkoly. od tego jakie ma mozliwosci, zajecia terapeutyczne. masz orzeczenie o niepeln. ale czy masz tez orzeczenie o ksztalceniu specjalnym?? jesli masz taki papier to powinnas sie orientowac, w ktorej szkole twoje dziecko powinno byc. na orzeczeniu jest wyszczegolnione jaka szkola jest dla twojego dziecka najlepsza. jezeli w ciagu 45 min z 16 zadan twoj syn rozwiaze 2-to wydaje mi sie, ze powinien chodzic jednak do conajmniej- klasy integracyjnej.
      tak sie bronisz przed kolejna zmiana szkoly. szkoda ze nie pomyslalas zanim zapisalas go do jakiejs prywatnej. ale w tym przypadku zmiana na szkole integr, albo chociaz szkole, w ktorej sa oddzialy integracyjne moze wszystko zmienic.
      zapewne nie chcesz dziecku wody z mozgu robic zmieniajac szkole po raz kolejny...ale kobieto ogarnij sie- twoje dziecko cierpi, nie daje sobie rady z wfu-to pikus ale dzieci albo juz sie moga smiac a niego albo zaczna. a dzieci sa okrutne. nie radzi sobie z nauka. i wcale nie dziwne. pracuje wolniej, trzeba mu wiecej tlumaczyc. szkola prywatna wymaga wiecej niz publiczna boi dzieci jest mniej. mozna szybciej pracowac, szybciej przerabiac material i dokladac dodatkowe rzeczy. jesli widzisz ze twoje dziecko sobie nie radzi, cierpi (chociazby odrabiajac po 8 godz lekcje po szkole!!), ty cierpisz tak samo. nie dosc ze masz na glowie jego nauke, oplaty, nerwy itd. czego jeszcze wiekszego boisz sie przy zmianie szkoly na integracyjna? ze sie tak zapytam co gorszego w tej sytuacji moze sie jeszcze stac?
      otoz nic-twoje dziecko moze tylko na tym zyskac. ma dopiero 11 lat pomysl ile jeszcze lat nauki przed nim. chcesz zeby do 18 meczyl sie tak jak teraz i bardziej? moze przezywac zmiane otoczenia. ale jesli dobrze wybierzesz to nie dosc, ze dostosuja material do mozliwosci, mozna starac sie o pomoc w szkole, zajecia, terapia itd nad czym ty sie zastanawiasz??? NI? jesli twoje dziecko nie funkcjonuje AZ tak bardzo zle to nie zabieraj mu szkoly, dzieci, nauczycieli. to wszystko go ksztaltuje i pomaga nauczyc sie zyc w tym dziwnym dla niego swiecie.
      • zielonakrasnoludka Re: a może NI? 20.10.15, 13:05
        No wlasnie, popieram. Co ma syn w orzeczeniu? Moze wnioskuj o nauczyciela wspomagajacego?

        Z drugiej strony. Wiekszosc rodzicow czwartoklasistow (niewazne, siedmio- czy szesciolatkow), zdrowych dzieci, skarzy sie, ze dla nich jest to straszne przezycie, przeskok z klasy 3. Bo trzeba pamietac o salach, lekcjach, zadaniach domowych. Oczywiscie dzieci zaskakuja z czasem, rok pozniej jest ok. Potem przeskok jest w gimnazjum. Potem w liceum. Potem na studiach. I poczatki wygladaja zawsze tak samo - dzieci dotychczas przyzwyczajone do innych zasad przezywaja szok, lapia zle oceny i niska samoocene, a potem ogarniaja sie i ida do przodu.

        Wiec Ty tez sie ogarnij, troja to tez jest ocena. Syn tez sie nauczy pracowac szybciej i wydajniej.
        A w te 8h dziennie nie wierze. Tzn. w siedzenie wierze, w efektywna nauke w ogole. Pracuje wolno, motywacja niska, czasu na przyjemnosci nie ma... sprobuj podzialac z motywacja pozytywna, odpusc czasem, zrob wagary i tak dalej.
        • kaja-333 Re: a może NI? 20.10.15, 13:28
          Asiu, mamy orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego ze wzgledu na autyzm; mamy punkt mówiący o tym, ze dziecko moze pobierac naukę w szkole masowej/ masowej z oddziałem integracyjnym/ specjalnej. Może miec nauczanie zbiorowe/ indywidualne / indywidualne - wybiórcze.
          Czyli tak w zasadzie moze miec wszystko.
          Tak, MOŻE miec sklecone łatwiejsze testy i żaden rodzic zdrowego dziecka nie ma w tym momencie prawa miec żadnych pretensji. Pracuje wolniej i musi mieć dostosowane tempo pracy do siebie. Przyswaja wiedzę, tylko w woliejszym tempie.
          Nie chce zabierac mu grupy, klasy, nauczycieli itd. Chcę, żeby nadal uczęszczał do szkoły - nawet na nauczanie indywidualne, ale W SZKOLE. W moi m mieście nie ma klasy integracyjne dla jego grupy wiekowej, a nawet gdyby była, to, jak pisałam wyżej, nie pozwolę robić z niego małpy na oczach miasta. Na tym etapie podjęłam decyzję o NI. W piątek mam wizytę u psychologa - zobaczymy, co ona powie. Dla mnie w tym momencie to jedyne wyjście, by zmusić nauczyciela do pracy w tempie syna.
          • asiula1987 Re: a może NI? 20.10.15, 14:54
            nic nie pisalas o orzeczeniu o kszatlceniu specjalnym. tak z grubsza powinni sie w takim razie dostosowac. tylko ze, jesli jako tako masz wplyw na szkole publiczna (tzn mozesz wymagac stosowania zalecen wydanych w orzeczeniu-szkola pobiera jakas tam kase na takie dziecko itd) tak szkola prywatna rzadzi sie raczej swoimi prawami. nie wiem do konca czy masz jakikolwiek wplyw na to, zeby uznali i stosowali sie do orzeczenia. poza tym gmina chyba w prywatnych szkolach nie finansuje zadnych zajec-a co za tym idzie-nie masz czego sie od szkoly domagac. nie dostaja na dziecko kasy? nie maja zbytnio obowiazku realizacji zalozen z orzeczenia i opinii. tak to przynajmniej na moja logike wyglada
            • tratteolo Re: a może NI? 20.10.15, 15:10
              Właśnie szkoły prywatne dostają na dziecko z orzeczeniem bez szemrania i bez zwłoki subwencję w pełnej wysokości-dla autyzmu 9,5 x "zwykła", czyli teraz coś koło 4300 zł miesięcznie
              • asiula1987 Re: a może NI? 23.10.15, 11:39
                no to kurde za taka kwote, to mozna juz jakos dziecku pomóc...nie powinno byc problemu z zajeciami i wyrównawczymi i terapeutycznymi. przeciez na to dostaja kase, zeby w razie czego zatrudnic jakiegos specjaliste w ramach terapii czyż nie??
                autorko: nie mozesz w jakis sposob sprawdzic na co ida pieniadze z subwencji? biora do kieszeni a twoje dziecko zostaje z niczym?
        • kaja-333 Re: a może NI? 20.10.15, 13:40
          Wiec Ty tez sie ogarnij,

          A może Ty sie jednak ogarnij, zanim zaczniesz oceniac innych, co? Mój syn czwartą klase to skończył w czerwcu !

          troja to tez jest ocena

          No cos ty.... niemozliwe...

          A w te 8h dziennie nie wierze.

          Nikt ci nie każe. Jesli dodatkowo patrzysz cały czas z pozycji wymagań w stosunku do CZWARTOKLASISY, to masz prawo nie wierzyć.

          odpusc czasem, zrob wagary i tak dalej.

          Chciałabym. Tylko u niego każdy temat lekcji, na której dziecko jest nieobecne, trzeba zaliczyć, odpowiedziec z niego, lub napisać test. Tak więc nie ucieknie przed sprawdzeniem wiedzy z lekcji, na których go nie było.
          • zielonakrasnoludka Re: a może NI? 20.10.15, 14:44
            Swietnie, no to jest w piatej. Zmienil szkole i ma inne wymagania. To sie nazywa analogia, co staralam sie wkazac, porownujac sytuacje do przejscia do gimnazjum, liceum itd.
            I nikt nie twierdzi, ze to jest latwa sytuacja dla niego.

            Juz wroze, ze bedziesz przechodzila podobny "koszmar" za 2 lata i potem za 5.
            Jestes przekonana, ze przeskok jest miedzy czwarta a piata klasa? a nie jest to przypadkiem zwiazane ze zmiana szkoly?...

            Ale: Albo jego uposledzenie nie pozwala mu funkcjonowac w normalnej szkole, a wczesniejsza diagnoza byla bledna (ergo: nalezy wystapic po nowa, dostosowac wymagania, zdobyc orzeczenie do nauki w klasie integracyjnej/ szkole specjalnej), albo nalezy zmienic SWOJE wymagania.
            Nie zrobi zadania? dostanie gorsza ocene. Trudno.

            Co jest nie tak konkretnie?
            1. Syn rozprasza sie na lekcji? (pomoc moze NW)
            2. Syn pracuje zbyt wolno:
            - czemu? zbyt wolno pisze? (cwiczenia motoryki malej, pisanie na komputerze itd.)
            - zbyt wolno analizuje, mysli? (prawidlowa diagnoza)
            3. Szkola ma zbyt wysokie wymagania? jesli tak, to dokladnie o co chodzi? zbyt wysokie, aby zdobyc ocene bardzo dobra, czy zeby zdac? czy szkola wychodzi poza podstawe programowa z wymaganiami?

            Ja szczerze mowiac nie rozumiem, dlaczego zmienilas szkole synowi na taka, gdzie jest wysoki poziom i cisnienie na wyniki.

            Praktycznie: zloz pismo do sekretariatu w sprawie nierespektowania orzeczenia o dostosowanie wymagan i czekaj na odpowiedz.
            Ale z tego, co piszesz, to poza wfem one sa dostosowane (mniej zadan, wiecej czasu na sprawdzianach itd.)

            Wydaje mi sie, ze chcesz tutaj zyskac zapewnienie, ze pomysl z NI jest ok i co tam kontakty z rowiesnikami...
          • asiula1987 Re: a może NI? 20.10.15, 15:01
            ja rozumiem, co to znaczy siedziec kilka godzin nad lekcjami. moj syn co prawda jest duzo mlodszy, ale juz mam zapowiedz co bedzie w dalszych klasach. teraz nad jedna linijka literek potrafi siedziec ok godz. i fakt nie jest to godz spedzona z olowkiem w zeszycie 3/4 tego czasu to rozgladanie sie i bazgranie zamiast efektywnego pisania literek. tylko co to zmienia? a no nic nie zmienia. czas spedzony przy biurku jest nadal ten sam, a wiuec duzo za dlugi jak na tak krotkie zadanie. wiec ja tez mam zapowiedz jak nauka syna moze wygladac w dalszych klasach. i nie chodzi o to, ze dziecko siedzi 8 h non stop uczac sie jak student. chodzi o to, ze wiekszosc dzieci te same zadania/tematy opanuje np od30min-1godz. natomiast dziecko, ktore rozprasza sie/pracuje wolniej/trzeba mu wiecej tlumaczyc zeby zrozumial/nie potrafi sam analizowac tekstu i wyciagac wnioskow (niepotrzebne skreslic) bedzie spedzac o kilka godz dluzej zeby zadanie/nauke zakonczyc w danym dniu
            • zielonakrasnoludka Re: a może NI? 21.10.15, 10:59
              No zmienia, zmienia.

              Moj syn w pierwszej klasie potrafil siedziec i 3 godziny. Zreszta nawet teraz (3 klasa), jakby go zostawic samego, to bedzie jedna strone 2 godziny uzupelnial. W szkole malo pracuje, czasem potrafi przez caly dzien prawie nic nie napisac w cwiczeniach i nadrabia w domu. Ale ma m.in. zaburzenia koncentracji i uwagi i bardzo slaba motoryke. Pracujemy nad tym od kilku lat i sa efekty (stale miejsce do pracy, puste biurko, pusta biala sciana przed oczami, jedna kartka, rutyna, czeste przerwy, do tego codziennie, nie wylaczajac wakacji, cwiczenia grafomotoryczne); pomaga tez obecnosc kogos doroslego (nie, zeby tlumaczyl, tylko zeby po prostu byl i reagowal, kiedy sie zaczyna rozpraszac).

              Ja sama tez pamietam, jak mialam duzo nauki, to motywacja do odrabiania zadan byla niska, nie chcialo mi sie, zajmowalam sie wszystkim innym... ale to mozna akurat wypracowac.
              Motywacja - zrob szybko zadanie, to bedzie przerwa i poskaczesz na pilce. Tablica z odhaczaniem, co zrobione. Ciekawy plan na popoludnie. I nagle sie okazuje, ze zadania sa robione duzo szybciej.

              Moje pytanie jest wiec o przyczyny - czy jest to kwestia uposledzenia i tempa pracy oraz ograniczonych funkcji poznawczych, czy rozpraszania i innych czynnikow, nad ktorymi mozna pracowac.
              • asiula1987 Re: a może NI? 23.10.15, 11:49
                u mojego syna motywacja typu "zrób zadanie to bedziesz mogl ogladnac bajke/pobawic sie samochodami/pobiegac", dziala tylko i wylacznie na jego niekorzysc. bo owszem chce zrobic szybko zadanie. szybko...ale to bardzo szybko..w efekcie zamiast liter jest jedna wielka bazgranina po czym ucieka i woła zrobione ide sie bawic. wielki placz jest kiedy tlumacze, ze musi robic jeszcze raz. ja tez nie moge zostawic syna przy lekcjach. musze kontrolowac czy na pewno pisze, jak pisze i na bierzaco mazac. kiedy go zostawiam wślepia sie w pusta sciane albo podskakuje na krzesle. ewentualnie jeszcze bazgra sobie w linijkach, w ktorych ma pisac. i to nie chodzi o to ze nie umie. jak sie skupi umie napisac bardzo pieknie mimo, ze ma obnizone zdolnosci grafomotoryczne.
                to tak o moim dziecku :P a pytanie do autorki faktycznie ważne bo to co mozna wypracowac-wypracowac trzeba. jesli to w jakis spsoob uposledzenie to musi sie postarac o stosowna diagnoze i pilnowac stosowania sie szkoly do ewentualnych zalecen. chociaz dzieci z ZA sa naprawde bardzo inteligentne wiec widaje mi sie, ze autorki syn ma problem z zawieszaniem sie i nie docieraja do niego wszystkie niezbedne informacje w trakcie lekcji.
          • asiula1987 Re: a może NI? 20.10.15, 15:05
            p.s ale z drugiej strony to ze poziom szkoly i wymagania sa wysokie to nie znaczy, ze twoj syn musi je spelniac w 100%. nie musi nawet w 90. nie musi miec 5i 6. podejrzewam, ze to akurat wiesz. ale podejrzewam tez, ze chcesz osiagnac podobny poziom to dzieci bez zaburzen autystycznych. a tak sie nie da. wiec, ze chcesz zeby nie odstawal i nie wyroznial sie z tlumu. ale musisz zaakceptowac syna takim jaki jest. ZAWSZE gdzies w czyms moze odstawac. teraz w szkole pozniej jako student pozniej jako dorosly mezczyzna. nic na to nie poradzisz i nie zmienisz tego nauka od rana do wieczora. syn musi miec nawyk uczenia sie. nie musi umiec wszystkiego na 6. ma sie odnalezc w swiecie i nauczyc zeby go nikt nigdy nie oszukal. szkoda ze nie masz mozliwosci poslania go do dobrej szkoly integracyjnej
            • zielonakrasnoludka Re: a może NI? 21.10.15, 11:02
              no wlasnie, zlote slowa.
    • firella2 Re: a może NI? 20.10.15, 21:01
      kaja-333 napisała:

      Pani
      > tylko na matematyce wydłuża mu czas na pracach klasowych - po co? nie wiem, sko
      > ro nie dostaje łatwiejszych testów, a jedynie mniejszą ilość zadań (klasa 16, o
      > n z tych 16 stu ma zrobić 10 - NIEWYKONALNE W CIAGU 45 MINUT).
      > Nie wiem, co mam robić. Chłopak sie rozchoruje, wszyscy dostaniemy pomieszania
      > zmysłów! Myślę o nauczaniu indywidualnym, jak myslicie, to dobry pomysł? może p
      > ani wreszcie zajarzy, ze jesli w ciagu 45 minut dziecko potrafi z pomoca nauczy
      > ciela wykonać max. 2 zadania samodzielnie, to nie ma sensu do domu zadawać 10ci
      > u).

      Kaja, a czy Twój syn rzeczywiście ma ZA? Chyba kiedyś pod innym nickiem pisałaś, że zdiagnozowano co innego?
    • kaja-333 Re: a może NI? 21.10.15, 09:16
      Tak, pisałam kiedys pod innym nickiem, ale diagnoza zawsze była ta sama - zespół aspergera. Dokładnie był badany dwukrotnie. W 2013r. w fundacji "JAś i Małgosia" stwierdzono autyzm (bo profesor psychiatra, który wypisywał orzeczenie stwierdzizł, ze nie ma takiej jednostki jak ZA, wiec wpisze autyzm) i uposledzenie w stopniu lekkim. Z uposledzeniem sie nie zgodziłam. Konsultowałam z kilkoma innymi psychiatrami, psychologami, pediatrami, z nauczycielami w szkole, pedagogiem, z którym dziecko miało terapie i absolutnie wszyscy podzielali moje zdanie - autyzm tak, uposledzenie - w życiu. Dlatego zdecydowałam sie na kolejne pełne badanie w PPP w Piotrkowie i tu własnie stwierdzono że syn ma autyzm wyraźny (autyzm wysokofunkcjonujący - Zespół Aspergera), cech uposledzenia nie stwierdzono.
      • mmr09 Re: a może NI? 21.10.15, 10:47
        No cóż... miał diagnozowany autyzm, potem absolutnie wszyscy zgodzili się z autyzmem i nagle się okazuje, ze to ZA? Skoro tyle osób mówiło o autyzmie to chyba to jednak autyzm a nie ZA. Bo ZA z tego co piszesz stwierdziła tylko jedna osoba i do tego wg niej to "autyzm wyraźny" czyli ZA??? Ju to zdanie każe się zastanowić nad kompetencjami tej osoby. A co do upośledzenia to żadna diagnoza go nie moze wykluczyć dopoki nie zrobicie testów na inteligencje. Bo to, ze "nie wygląda na upośledzonego" to trochę za mało.
        I skoro jestes przekonanan, że nie jest upośledzony to czemu wymagasz łatwiejszych testów? Więcej czasu ok ale dlaczego łatwiejszych? Skoro ma potencjał intelektualny taki jak rówieśnicy to powinien mieć testy o tym samym poziomie trudnosci.
        Wybacz, że to napiszę ale dla mnie to wygląda na autyzm a nie zadne ZA a Ty probujesz sobie wmawiac, ze jest lepiej niż jest, kosztem dziecka.
        • marychna31 Re: a może NI? 21.10.15, 11:20
          > Wybacz, że to napiszę ale dla mnie to wygląda na autyzm a nie zadne ZA a Ty pro
          > bujesz sobie wmawiac, ze jest lepiej niż jest, kosztem dziecka.

          Mam syna z autyzmem. Ewidentnym autyzmem a nie ZA - doprawdy trudno było jego rozwój mowy w 3 roku życia określić jako "w normie". Jest na wskroś autystyczny, wszystko co robi, widzę, ze robi inaczej, choć w efekcie dochodzi do tego samego punktu niż wszyscy. Jest w normie intelektualnej.

          Mój syn ma 9 lat i chodzi do 3 klasy. Do zwykłej masowej rejonówki. Nie ma żadnego wsparcia prócz dwa razy w tygodniu zajęć rewalidacyjnych. Nie ma obnizonych wymagań, wydłużonego czasu. I tak wszystkie sprawdziany kończy jako jeden z pierwszych. Ze wszystkiego jest albo najlepszy w klasie albo na drugim miejscu, po innym koledze. Zadania domowe odrabia mniej wiecej w 15 minut. Tyle tez mu zajmują zadania domowe ze szkoły muzycznej. Choć dla przyjemności gra sobie na pianinie czasami dość długo.

          Nie sprawia żadnych problemów wychowawczych ani w szkole ani w domu. Ma same oceny bardzo dobre, od wszystkich nauczycieli słyszę tylko same pochwały na jego temat. Trochę się obawiałam, ze ta laurka ze szkoły jest nieco naciągana i szkoła chwali wszystko, żeby nie musieć nic robić ekstra. Załatwiłam więc hospitację z PPP, żeby pani się przyjrzała jak syn radzi sobie na lekcjach, na przerwach, etc.

          Pani z PPP wystawiła jeszcze lepszą ocenę niz szkoła sama sobie.

          A teraz do rzeczy;) - to nie jest tak, że kiepskie funkcjonowanie oznacza autyzm a dobre ZA. Inne sa kryteria diagnostyczne. Osoba z autyzmem może funkcjonować o wiele lepiej niż osoba z ZA. Wiele czynników się na to składa.
          • mmr09 Re: a może NI? 21.10.15, 11:25
            To jasne, tylko autorka twierdzi, że wszyscy zdiagnozowali autyzm a tylko jedna osoba ZA i wg niej to ZA.
            A BTW Marychna twój wpis mnie podbudował jak rzadko :)
        • kaja-333 Re: a może NI? 21.10.15, 11:29
          Może źle sie wyraziłam. Poradnia w Piotrkowie zgodziła sie i wpisała w orzeczeniu rozpoznanie ZESPOŁ ASPERGERA (autyzm wysokofunkcjonujący). Dokładnie taki mamy zapis.
          Dlaczego wymagam łatwiejszych testów? Bo ma orzeczenie o DOSTOSOWANIU WYMAGAŃ DO JEGO MOŻLIWOŚCI, a z kolei mozliwości sa wyraźnie okreslone w tytule orzeczenia (ORZECZENIE O POTRZEBIE KSZTAŁCENIA SPECJALNEGO ZE WZGLĘDU NA AUTYZM).Tak wiec nie trzeba być upośledzonym, żeby mieć łatwiejsze testy, prostszy materiał do opanowania i wiecej czasu na to wszystko. Też jestem nauczycielem, wiem na czym polegają IPETY i jak sie je pisze. U nas w szkole kazdy nauczyciel pisał dla dziecka z orzeczeniem IPET do swojego przedmiotu - tu, gdzie jest mój syn, pisze sie jeden IPET dla całokształtu nauczania. Niestety, podobno jest on napisany od połowy września, a ja do dziś nie mogę się doprosić, abym miała w niego wgląd (a powinnam go podpisac, nie tylko miec wgląd).
          Dlatego będę walczyć do upadłego. Szkoła dostaje miesiecznie na moje dziecko 4300. Za taką kase to można indywidualne lekcje z każdego przedmiotu prowadzić, nie tylko dostosowac wymagania.
          Przepraszam, jestem zła, czuję sie zawiedziona. Inaczej to wszytsko wyglądało w opowieściach w lutym....
          Mam wrażenie, ze szkoła boi sie, że syn zaniży poziom. Kiedy we wrześniu rozpoznano rangę problemu, to pani dyrektor nie szukała metod pomocy dziecku, tylko szperała w przepisach podkładki, na podstawie któej syn mógłby nie pisac testu w 6 klasie. Tylko ... chyba nie o to chodzi :(.
          I proszę, nie atakujcie mnie. Swojemu dzieciakowi nieba bym przychyliła i akceptuję go takim, jaki jest. Niestety, szkoła nie akceptuje i ciśnie niemiłosiernie. Ja korzystam ze wszytskich ulg, które udaje mi sie wywalczyć...
          Dlaczego dałam go do takiej szkoły, gdzie sa wysokie wymagania i cisnienie na oceny? Bo w lutym dowiedziałąm sie, ze jest to szkoła, w któej oceny nic nie znaczą, a wymagania będą uzależnione od możliwości predyspozycji dziecka. I do sugestii poradni.
          Ze wszystkich obiecanek nie zostało nic :(.
          • zielonakrasnoludka Re: a może NI? 21.10.15, 12:00
            Wiesz co, ale autyzm autyzmowi nierowny. Orzeczenie o potrzebie ksztalcenia specjalnego dostanie tez mlody geniusz z ZA, u ktorego dostosowanie wymagan bedzie mialo inna wymowe i ktory latwiejszych testow nie dostanie (i wydluzenie czasu mu nic nie da), za to bedzie mial zajecia z TUS.

            Ja na Twoim miejscu:
            1. zazadalabym na pismie kopii IPET - tutaj szkola sie nie moze migac. Wyznacz termin, jesli nie dostaniesz - skarga do kuratorium
            2. wnioslabym do PPP o zmiane zalecen - i zapis dot. zatrudnienia nauczyciela wspomagajacego.

            Nie dziw sie szkole. (chociaz jak rownoczesnie moze miec opinie szkoly, w ktorej oceny nic ne znacza, a gdzie ejst wysoki poziom - czym on sie objawia? nie dalo Ci to do myslenia? przeciez to sie wyklucza wzajemnie). Domyslam sie, ze mieli wizje dziecka z pewnymi problemami spolecznymi, ale w intelektualnej normie. Prawdopodobnie nie maja doswiadczenia w pracy z dziecmi autystycznymi. To wszystko sprawia, ze i ich nastawienie nie jest hurra optymistyczne.
            • kaja-333 Re: a może NI? 21.10.15, 12:07
              Dzikuję Ci za madre rady. Zrobie tak. Biorę sie za pisanie prosby o kopię IPETu i podjade do poradni w celu zatrudnienia nauczyciela wspomagającego. Zobaczę, co mi doradzą. Nauczyciel wspomagający w szkole będzie ok, ale przecież do domu nie przyjdzie i nie będzie rozwiązywał prac domowych czasowo wykraczajacych poza dobę. W każdym razie wizyta w poradni nieodzowna.
              Dziekuję Ci bardzo.
              • zielonakrasnoludka Re: a może NI? 21.10.15, 12:11
                nie, tego nauczyciel nie zrobi. Ale:
                a) bedzie pilnowal, czy syn na lekcji pracuje, jesli nie pracuje - to mu pomoze, wytlumaczy itd. Mam wrazenie, ze Twoj syn marnuje w szkole sporo czasu w ten sposob
                b) bedzie dbal o jego rozwoj spoleczny

                W zwiazku ze zmiana przepisow, od stycznia, jesli w orzeczeniu bedzie zapis o nauczycielu wspomagajacym, gminy maja obowiazek go zatrudnic (obecnie jest to ciagle sugestia).
            • madziulec Re: a może NI? 21.10.15, 12:47
              Przy czym ta szkoła za chwilkę pozbędzie się dziecka.
              Bo nie sa w stanie zatrudniać ilus osób by tylko robic coś dla jednego dziecka.
              • kaja-333 Re: a może NI? 21.10.15, 14:58
                Spokojnie, nie pozbędzie się. Zapłaciłam za niego 5 tyś., a co miesiąc dostają 4300. Nie wiem, dlaczego jeste s taka uszczypliwa, ale... cóż... tak bywa. Też masz problemy i chore dziecko. Dlaczego nie chcesz wykazac sie odrobiną empatii?
                • madziulec Re: a może NI? 21.10.15, 18:23
                  5.000 miesięcznie płącisz?
                  Jak będa mieli kłopoty w takim sensie, że nie będzie nadążał, że trzeba bedzie dla niego specjalnie cos szykować, obniżać poziom całej klasy to wybacz, ale będa mieli to gdzieś. I będa mieli gdzieś całe Twoje pieniądze.
                  • kaja-333 Re: a może NI? 21.10.15, 18:59
                    O, nie sądzę :). Poza tym, ja nie wymagam niczego, co mi się słusznie nie należy. Nie pozwolą sobie na pozbycie sie dzieci (dwójki, bo mam w tej szkole jeszcze córkę), które co miesiąc składają im "złote jaja", tylko dlatego, ze nie chcą/ nie potrafią dostosowac wymagań - czyli działać zgodnie z sugestiami poradni psychologiczno - pedagogicznej. Ja bym to przezyła, ale opinia, jaką bym im wystawiła wszędzie, gdzie to możliwe, na pewno nie jest im potrzebna. Tak więc spokojnie... Widzę, ze masz mętnawe pojęcie o tego typu placówkach. A ja walczyc będę - do upadłego. bo chodzi o MOJE DZIECKO. I mam gdzieś, czy oni mają pieniądze na NI, czy nie mają. Jesli nie mają - niech dostosują wymagania w klasie masowej, jesli mają - niech zrobią NI. Nie interesuje mnie metoda. W rozmowie wstępnej założenie było proste "priorytetem tu jest dziecko. Ono ma sie dobrze czuć wśród nas". I tyle. A się nie czuje. Tak więc spokojna głowa.
                    • firella2 Re: a może NI? 21.10.15, 19:22
                      Ja mam jakieś pojęcie o prywatnych szkołach, bo pracowałam w takiej placówce. Może ta, w której uczą się Twoje dzieci jest lepsza, oby. Ta "moja" z pozoru sprawiała super wrażenie, oczywiście gadka-szmatka, że liczą się tylko uczniowie, była na porządku dziennym. Jednak w rzeczywistości liczyła się głównie kasa. I niestety wiem, że "moja" eksdyrektorka mogłaby obiecywać przysłowiowe gruszki na wierzbie rodzicom dziecka z autyzmem, skuszona wysoką subwencją, gdyby była przekonana, że z uczniem nie będzie większego kłopotu, jego nauczanie nie pociągnie większych kosztów, a za to kasa będzie spływac strumieniem.
                    • zielonakrasnoludka Re: a może NI? 21.10.15, 19:43
                      Przepraszam, ale to mi się kupy nie trzyma.
                      Miesiąc temu pisałaś tak:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,10034,158779675,158779675,pkt_7_w_orzeczeniu_o_niepelnosprawnosci.html
                      >>. Przepisałam syna do innej, małej, prywatnej szkoły, gdzie jest o niebo lepiej, ale i dochodza opłaty. >>

                      Po czym dostajesz rady, że możesz wnioskować o punkt 7, pod warunkiem dowiedzenia, że syn samodzielnie nie funkcjonuje, ma NI, nastąpiło pogorszenie stanu zdrowia itd.
                      Jak dla mnie - wymyśliłaś sobie, że teraz najlepszą opcją będzie NI i zmiana orzeczenia oraz uzupełnienie punktu 7. I nie podoba Ci się, że krytycznie podchodzimy do tematu.

                      Aha, i mnie też wkurza podejście pt. "należy się". Sposób komunikacji i rozwiązywania problemów jest wielką sztuką. Za samo zatrudnienie NW (pełen etat i to jest pedagog specjalny z uprawnieniami) szkoła zapłaci więcej niż te 4300 miesięcznie, więc złotego interesu nie robi.

                      A mając w perspektywie ewentualne skargi rodziców innych dzieci, że nauczyciel poświęca nadmierną uwagę jednemu dziecku, w dodatku niezbyt zdolnemu - to obstawiam, że dyrekcja będzie wolała poświęcić dwa czesne miesięcznie niż pięć.
                      Rozumiem, że z Twojej perspektywy ta kwota jest bardzo duża, ale z perspektywy budżetu szkoły tak nie jest.

                      • kaja-333 Re: a może NI? 21.10.15, 20:17
                        Dziewczyno, miesiąc temu, to była połowa września ! Liczyłam, ze to sie wszystko poukłada, że podejscie będzie inne. Cóż można powiedzieć po dwóch tygodniach nauki. To, co było, w powiązaniu z obiecankami, w które święcie wierzyłam, powodowało, że miałam nadzieję. Początki zawsze są słodkie. podchodziłam krytycznie do własnego dziecka, bo bardziej wierzyłam zapewnieniom pani dyrektor. Tłumaczyłam sobie, ze to początki, ze będzie z czasem lepiej. ALE NIE JEST ! I stąd w tej chwili moja frustracja.

                        > Jak dla mnie - wymyśliłaś sobie, że teraz najlepszą opcją będzie NI i zmiana or
                        > zeczenia oraz uzupełnienie punktu 7.


                        Hahahahaha, no teraz to przeszłaś wszelkie granice. Słuchaj, nie oceniaj wszystkich swoją miarą ! nie każdy jest taki, jak Ty, nie każdy potrafiłby postąpić w tak perfidny sposób, jak sugerujesz...

                        I nie podoba Ci się, że krytycznie podchod
                        > zimy do tematu.

                        Nie, nie podoba mi się. nie podoba mi się, ze wmawiacie mojemu dziecku upośledzenie, nie znając go kompletnie. nie podoba mi sie, ze robicie ze mnie żebraczkę, która na niepełnosprawności własnego dziecka, chce ubijac interes. Nie podoba mi sie, ze nie ma w większosci z was empatii, która tak potrzebna jest nie tylko mamom dzieci chorych, ale i im samym przecież.
                        Podejrzliwość, cynizm, zerowy brak zrozumienia - to jedyne, co tu spotkałam. I uparte wmawianie, ze dziecko jest w gorszym stanie, niż stwierdziła poradnia.
                        nie wiem, zazdrosna jestes, czy jak?

                        Punkt siódmy - tak, jest ważny dla mnie. Pieniądze są ważne, bo dają możlwiość rozwoju dla mojego dziecka. I będę o nie walczyć. tak jak walczycie wszystkie! Chodzicie do sądu, piszecie odwołania, a ty śmiesz mnie zarzucać, ze dziecku chcę za 1000zł. miesięcznie zabrać lekcje w masowej klasie ?? Ja nic nie zrobiłam w związku z brakiem przyznania pkt 7, mimo że należy sie on, tak - NALEZY SIE mojemu dziecku byc może bardziej, niż niejednemu, który go posiadł (z róznych przyczyn, bo jak widzę twój tok rozumowania, to te punkty zależą od poziomu
                        "działań" matek, a nie faktycznych niedostosowań i poziomu niepełnosprawności dzieci). Chcecie mnie "zeżreć" razem z butami, bo domagam się respektowania tak prostej rzeczy, jak świadczenie z PPP. Wszystkie walczycie o jak największe dostosowanie życia, szkoły, nauczycieli do waszych dzieci, do ich możliwości i poziomu. Dlaczego zabieracie prawo do tej walki mnie?
                        Jest to dla mnie niezrozumiałe totalnie, ze zebrała sie tu grupa matek dzieci tak doświadczonych przez los, a empatii i zrozumienia nie ma tu za grosz. Jadna druga utopiłaby w łyżce wody. I takie traktowanie dotyczy nie tylko mnie!


                        > Aha, i mnie też wkurza podejście pt. "należy się". Sposób komunikacji i rozwiąz
                        > ywania problemów jest wielką sztuką.

                        Jest. Ja próbowałam komunikować się grzecznie i kulturalnie 7 miesiecy. Niczego nie ukrywałam. Przedstawiłam faktyczny problem. Po co obiecywano mi złote góry? Jakim prawem zapewniano i możliwości superrozwoju dla mojego dziecka? O świetnej komunikacji między uczniami w szkole? to była totalne kłamstwo, wymyślone na poczekaniu aby "zlowić klienta".

                        Za samo zatrudnienie NW (pełen etat i to j
                        > est pedagog specjalny z uprawnieniami) szkoła zapłaci więcej niż te 4300 miesię
                        > cznie, więc złotego interesu nie robi.

                        Ale ja wcale nie optuje tak bardzo za nauczycielem wspomagającym. On nic nie da. Problemy sa w dostosowaniu (zmniejszeniu) wymagań, a nie w braku koncentracji na lekcjach. Obiecywano mi dostosowanie się do wymogów PPP , a wśród nich było wyraxnie, ze dziecko może pobierać naukę w szkole masowej / integracyjnej / specjalnej / z oddziałem integracyjnym / nauczanie indywidualne / indywidualne wybiórcze.
                        Zgodzili sie na to, więc niech sie wywiążą. Orzeczenie widzieli w czerwcu.


                        > A mając w perspektywie ewentualne skargi rodziców innych dzieci, że nauczyciel
                        > poświęca nadmierną uwagę jednemu dziecku, w dodatku niezbyt zdolnemu - to obsta
                        > wiam, że dyrekcja będzie wolała poświęcić dwa czesne miesięcznie niż pięć.

                        I znów oceniasz wg. swojej miary. Skargi to rodzice mogliby mieć, gdyby ten "mniej zdolny" uczeń, startował z tego samego poziomu, co ich dzieci, gdyby nie miał orzeczenia, a ja stawiałabym wymagania niepoparte żadnym dokumentem. Jest inaczej, więc... o skargach rodziców nie ma mowy.

                        obsta
                        > wiam, że dyrekcja będzie wolała poświęcić dwa czesne miesięcznie niż pięć.

                        to nie obstawiaj, bo się ośmieszasz. W klasie do której chodzi mój syn, żadne dziecko nie ma orzeczenia, a co za tym idzie, na żadne nie idzie subwencja wysokości 4300 na miesiąc. Nie pozwolą sobie na to.

                        i z cała pewnością nie będą woleli stracić 5 dzieci, których rodzice mogą co najwyżej (zakładając, ze będą mówić prawdę) powiedzieć, zę nauczyciel indywidualnie traktował dziecko z orzeczeniem i dostosowaniem wymagań, niż mojego syna - gdzie ja mogę opowiedzieć, zę szkoła w d.... ma opienie poradni, mydli oczy i po zgarnieciu kasy nie robi nic!

                        To tyle. Dziekuje za wszystkie "dobre rady". Nie zamierzam już tu wchodzić. Toczcie dalej z upodobaniem boje o to, któe dziecko jest bardziej upośledzone (najlepiej podważajac opinie poradni).
                        Wchodząc tu, oczekiwałam pomocy. nie wiem, czy sytuacje życiowe, chotroby dziecki moga powodować taką znieczulicę. Współczuję i żegnam.
                        • zielonakrasnoludka Re: a może NI? 21.10.15, 21:44
                          Zastanów się nad swoją formą komunikacji, bo wysyłasz sprzeczne sygnały.

                          1. Masz dziecko, które nie potrafi samodzielnie funkcjonować (vide drugi wątek). Od zawiązania butów po jazdę autobusem do szkoły.
                          2. Masz dziecko, które ma zapis w orzeczeniu o dostosowanie warunków nauczania. Nie radzi sobie szczególnie z matematyką i zajęciami sportowymi, ale z większości przedmiotów pracuje dużo wolniej niż rówieśnicy. Piszesz o pracy kilkakrotnie wolniejszej.
                          Nie przyswaja treści tak, jak dzieci NT, przygotowujesz mu materiały, aby były bardziej skondensowane/ łatwiejsze do przyswojenia. Nie jest to więc problem zaburzeń koncentracji i uwagi, a po prostu zmniejszonych możliwości intelektualnych.

                          3. Z drugiej strony dziecko ma dobrze rozwinięte umiejętności zapamiętywania faktów.Nie jest to jednak tożsame z inteligencją, czyli kojarzeniem faktów, wnioskowaniem itd.

                          4. Przy tych wszystkich problemach dotychczas dziecko miało 5 i 6, teraz ma 4, ale okupione jest to wielogodzinnym odrabianiem lekcji.

                          5. Szkoła jest idealna i na pewno chce CI nieba przychylić i nie wypnie się na problem (starając się Was pozbyć), ale równocześnie

                          6. Jest beznadziejna, bo Was zwodziła.

                          Coś pominęłam?


                          Aha, wypraszam sobie równocześnie insynuacje, jakobym domagała się pieniędzy, chodziła do sądu i broniła Ci 1000 złotych.
                          Nie zamierzam w życiu występować o jakiekolwiek pieniądze dla mojego dziecka. Owszem, ma zaburzenia, ale nie uniemożliwiają mi one normalnej pracy. Oczywiście jest ciężko, ale lekko nikt nie ma.
                          I tylko życzę powodzenia z takim podejściem.
                          p.s. postawa koncyliacyjna zazwyczaj jednak lepiej działa.
                          • kaja-333 Re: a może NI? 21.10.15, 23:14
                            Miałam się nie odzywać, fakt, ale jak czytam takie brednie, to mnie nosi.
                            Uważasz, zę tylko tobie jest wolno obrażać mnie? Mnie i przy okazji moje dziecko?


                            > Aha, wypraszam sobie równocześnie insynuacje, jakobym domagała się pieniędzy, c
                            > hodziła do sądu i broniła Ci 1000 złotych.

                            A widzisz, jak to przyjemnie, jak sie komuś zarzuca działanie w hipokryzji i cwaniactwie? Tak żes sie "urażona" poczuła? A wróć sobie do tego, co napisałaś o mnie i postaw sie na moim miejscu. Tobie wolno bredzić?

                            > Nie zamierzam w życiu występować o jakiekolwiek pieniądze dla mojego dziecka

                            A widzisz, i tu cie boli... A ja będę. Bo te pieniądze dadzą mojemu dziecku możliwości lepszego rozwoju. Nie zabieram tobie, więc nie komentuj.

                            O
                            > wszem, ma zaburzenia, ale nie uniemożliwiają mi one normalnej pracy.

                            Czyli zielonego pojęcia nie masz o zaburzeniach uniemożliwiających normalną pracę. I jakim prawem sie wypowiadasz o moim dziecku?

                            > Coś pominęłam?

                            TAK. SWOJE DZIECKO. Zajmij sie nim, bo moze cie właśnie potrzebuje, gdy ty tymczasem psy wieszasz na innym.

                            Żegnam.
                            • mmr09 Re: a może NI? 22.10.15, 00:14
                              Kaja wymagasz od innych empatii a sama warczysz jak wściekły pies..większość z nas próbuje po prostu znaleźć logikę i sens w twoich wydaje się, sprzecznych wypowiedziach. Piszesz o tym, że chcemy twojemu dziecku wmówić upośledzenie. Nikt nie ma takiego celu ale skoro piszesz, że dzieci robią w godzinę 16 zadań a twoje dziecko 2 to chyba przyznasz, ze dysproporcja jest duża i moze to dawać do myslenia? Poza tym skoro jest w normie to czemu ma pisac łatwiejsze testy? Wiecej czaqsu tak ale dlaczego niższy poziom? I skad pewność ze dziecko jest w normie? Robiłas test na inteligencje? I uprzedze twój atak - nie wiem jaki poziom IQ ma twoj syn bo go nie znam, byc moze jest super zdolny, ale o tym najpewniej dowiesz się z testu. Zrob i bedziesz pewna.
                              Kolejna kwestia, jestes wsciekla na cały świat ale tak naprawde bądz sprawiedliwa - to Ty wybralas taką a nie inną szkolę dla syna. Jasne, myslalas, ze bedzie inaczej, ze to miejsce bedzie mu przyjazne. Niemniej to Ty dokonalas wyboru wiec moze przestan miec pretensje do wszystkich naokoło. Krzyczysz, ze ludzie nie mają zrozumienia, tylko gdzie jest twoje? Bo atakujesz na oslep, gdzie popadnie. I do tego niestety, mało celnie.
          • firella2 Re: a może NI? 21.10.15, 12:22
            > Dlaczego wymagam łatwiejszych testów? Bo ma orzeczenie o DOSTOSOWANIU WYMAGAŃ D
            > O JEGO MOŻLIWOŚCI, a z kolei mozliwości sa wyraźnie okreslone w tytule orzeczen
            > ia (ORZECZENIE O POTRZEBIE KSZTAŁCENIA SPECJALNEGO ZE WZGLĘDU NA AUTYZM).

            Tytuł orzeczenia (zawarte w nim słowo autyzm) określa możliwości dziecka? Przecież dzieci z autyzmem ogromnie rożnią się od siebie - np. syn Marychny, o którym pisze w tym wątku, albo córka innej forumowiczki - dziewczynka z ZA o bardzo wysokim poziomem inteligencji nie potrzebują łatwiejszych testów. Wydaje mi się, że jeśli oczekujesz znaczącego obniżenia wymagań - i nie dziwię się, skoro jak piszesz na lekcji klasa robi 16 zadań, a Twoje dziecko max. 2 - to musisz przynieść do szkoły inny papier, bo to co dostarczyłaś nie wystarczy.

            Szkoła dostaje miesiecznie na moje dziecko 43
            > 00. Za taką kase to można indywidualne lekcje z każdego przedmiotu prowadzić, n
            > ie tylko dostosowac wymagania.

            Indywidualne lekcje w jakim wymiarze?

            • kaja-333 Re: a może NI? 21.10.15, 12:28
              firello, nie wiem o co Ci chodzi. O to, by wmówić mojemu dziecku uposledzenie? O to, zeby opowiedzieć sie po stronie szkoły i windowania przez nią wymagań? Nie rozumiem. atakujesz, wytykasz błedne rozumienie chocby tytułu orzeczenia, gdy tymczasem to Ty, z całym szacunkiem, nie czytasz uważnie, a potem wyciągasz wnioski na podstawie jednego wyrazu bez kontekstu. Tytuł orzeczenia mówi sam za siebie. I nie chodzi tu o słowo AUTYZM, a o jego kontekst. Autyzm może powodowac zaburzenia w sferze emocjonalnej, społecznej, edukacyjnej, po fizyczną. TU mamy sferę edukacyjną. Czyta sie całe stwierdzenie, a nie jeden wyraz, wyjęty z kontekstu.

              Indywidualne lekcje w jakim wymiarze?

              W całkiem sporym. Zobaczymy. Jak przyznają dziecku NI, to Ci dokładnie napiszę.
              • asiula1987 Re: a może NI? 23.10.15, 12:21
                szczerze? do chwili az nie przeczytalam twoich ostatnich wpisow bylam salym sercem za toba i twoim dzieckiem (choc w watku o pkt 7 mialam watpliwosci). ale po sposobie w jaki sie wsciekasz, zarzucasz innym matkom brak empatii itd..juz cie nie rozumiem...
                niestety ale mam wrazenie, ze wszelkimi sposobami chcesz zagarnac kase ze swiadczenia-niewazne czy to kosztem NI czy licznymi wizytami u specjalistow-byle tylko potwierdzili ze źle mi dziecko funkcjonuje i wystawili papierek BO MI SIE NALEZY. ale nie tylko tobie sie nalezy uwierz mi. mojemu dziecku tez sie kasa nalezala od urodzenia, tez o tym nie wiedzialam i kasy nie dostawalam. ale nie robie teraz z dziecka inwalidy tylko po to zeby dostac kase i wszelkie mozliwe gratisy w tym temacie.
                nie pisze tego zeby cie obrazic czy zrobic przykrosc, ale twoja zlosc i podejscie typu "nalezy mi sie jak chol.era i po trupach zdobede" dziala na niekorzysc dziecka. bardzo sie bronisz przed terminem uposledzony i zarzucasz, ze ktos obraza twoje dziecko. tak swiat funkcjonowal 30 lat temu. teraz dziecko, ktore nieco odstaje robi cos wolniej, umie mniej-nie jest wcale gorsze, nie mozesz bronic go rekami nogami bo jezeli jego IQ jest nieco nizsze to nie jest to twoja anid ziecka wina. jezeli bedziesz ciagle zaprzeczac nie badajac syna to nie pomozesz mu we wlasciwy sposob. jednoczesnie twierdzisz, ze dziecko zle funckjonuje nie uczy sie tak dobrze i szybko jak inni, ze nauczyciele cisna, jednoczesnie chcesz zeby obnizyli mu poziom na testach/w zadaniach domowych. o czym to moze swiadczyc? jesli nawet twoj syn ma nizszy IQ (zeby nie napisac uposledzony) to nie bylby koniec swiata. bronisz go jak lwica to jest zrozumiale ale dzialasz sprzecznie. domagasz sie wszystkiego najlatwiejszego w szkole obnizenia poziomu, wydluzenia czasu, a najlepiej to zeby wogole nie kazali mu sie uczyc-ale jednoczesnie mozno zaprzeczasz temu ze nie daje sobie rady w porywatnej szkole. ja rozumiem ze chesz jak najlepiej, ze nie chcesz zeby czul sie gorszy i ze mialas inne wyobrazenia co do szkoly. ale spojrz na syna troche z boku. idz do specjalisty i dowiedz sie o IQ jedynie po badaniu mozesz domagac sie obnizenia poziomu nauczania dla twojego syna
          • madziulec Re: a może NI? 21.10.15, 12:45
            Zaczyna się. 4300. Skoro jesteś nauczycielem to wiesz iel zarabiasz. Wejdź w kalkulator wynagrodzeń. Zobacz jaki to koszt dla pracodawcy. Tylko wynagrodzenie dla JEDNEGO nauczyciela
            • kaja-333 Re: a może NI? 21.10.15, 13:01
              To niech zapłacą JEDNEMU. Na razie z tych 4.300 mój syn nie korzysta w ogóle !.
              • kaja-333 Re: a może NI? 21.10.15, 13:10
                I jeszcze jedno - nauczanie indywidualne istnieje w szkołach, prawda? Są dzieci nim objęte. Uważasz, ze za darmo nauczyciele pracuja? NI jest przyznawane także dzieciom bez rzeczeń. Osobiście miałam takie lekcje z dzieckiem, któe zwyczajnie było nie do okiełznania - niegrzeczne, rozwalające prace n lekcjach w klasie. I dało sie. Bez żadnej subwencji ,bo nie płaci sie szkole na nauczanie indywidualne dziecka zwyczajnie niewychowanego, aspołecznego.
                To wydaje mi się, ze dziecku faktycznie potrzebującemu, takie nauczanie się należy. I szkołę prywatną prędzej na nie stac, niż publiczną.
    • marika012 Re: a może NI? 21.10.15, 14:27
      Jakbym czytała o moim synu. Aktualnie 13 lat , 1 klasa gimnazjum. Możliwości intelektualne powyżej przeciętnej. Nauka w domu trwała godzinami. To co inne dzieci robią w 10 minut, mój syn robi 2-3 godziny. W dodatku jest potwornym dyslektykiem. Nie rozumie co czyta, na audiobookach się wyłącza :( Sprawdzian 6-klasisty pisał z nauczycielem wspomagającym. Poszło słabo ale jak miał pójść? Musiałby mieć czas wydłużony o 5 godzin to może coś z tego by było ;)
      Widzę, że obecność nauczyciela wspomagającego niewiele synowi pomaga. Nie wynosi nic z lekcji. Już byliśmy zdecydowani na NI w gimnazjum ale nasza p. doktor powiedziała, że nie ma mowy, że to cofnięcie w rozwoju społecznym, że nawet gdy syn będzie wchodził do klasy na niektóre lekcje i tak znajdzie się na jej marginesie.
      Nie wiem co dalej. W szkole młody nic się nie uczy, ja się wypaliłam i już nie mam siły z nim siedzieć godzinami, tym bardziej że pracuję, mam jeszcze młodsze dziecko. Ostatnie 7 lat tak mi dało w kość że już unikam zaglądania w zeszyty syna. Mąż z nim teraz więcej pracuje ale widzę że nie ma cierpliwości do młodego.
      Wiem, że na egzaminie gimnazjalnym polegnie, bo 30 minut wydłużenia czasu jest w naszym przypadku śmieszne. Lekarka mówi że i tak do LO go przyjmą, wystarczy zaświadczenie lekarskie że nie może uczyć się w szkole zawodowej ;) Tylko co to da. Co będzie w życiu robił. Jestem podłamana :(
      • kaja-333 Re: a może NI? 21.10.15, 14:54
        W dodatku jest potwornym dyslekt
        > ykiem.

        No własnie. Ja byłam w poradni, czekałam 2 miesiace na badanie pod katem dysleksji i dyskalkulii, po czym dowiedziałąm sie, ze syn ma całościowe zaburzenia rozwojowe w związku z ZA i w związku z tym, nawet nie podejmą sie badan w kierunku trudności ukierunkowanych (dysleksji, dysgrafii, dysortografii, dyskalkulii). Wszystko zrzucaja na karb zaburzeń autystycznych i koniec.
        A ja jestem pewna, ze dzieciak ma dysleksję i dyskalkulie.
        Na jutro na 10.30 jestem umówiona w poradni, gdzie syn był diagnozowany. Będę rozmawiać o tym co lepsze - nauczyciel wspomagający czy NI. Nie jestem przekonana do tego nauczyciela wspomagającego, bo dziecko w szkole tylko tyle, ze jest samotne, z boku grupy, ale ma wszytsko zapisane w zeszycie, pamieta, co jest zadane, zgłasza sie do odpwoiedzi, jesli umie. Stara sie byc zaangazowany w lekcję, jednak nie wynosi z niej nic... Jeszcze najwięcej uczy sie na godzinach rewalidacyjnych z panią pedagog i na dodatkowej, indywidualnej godzinie z matematyki z panią ze świetlicy, któa mu pomaga. I tyle.
        Dlatego optuję za NI, ale... wezme pod uwagę, co powie pani z poradni.
        • zielonakrasnoludka Re: a może NI? 21.10.15, 15:07
          A w jaki sposob zamierzasz pracowac nad uspolecznieniem syna? bo przy NI w ogole na to nie masz szans. I oczywiscie jest spora szansa, ze syn dostanie np. 8h... i co ma robic przez reszte tygodnia? w domu siedziec?
          Nie fiksuj sie na wynikach nauczania w szkole. Rozwoj spoleczny jest tez bardzo wazny.
          Zadaniem NW jest m.in. wspieranie dziecka w sytuacjach spolecznych, wlaczanie go do grupy i nie pozwalanie na izolacje. NW nie moze byc pierwszy z brzegu nauczyciel.

          Natomiast jesli syn normalnie pracuje na lekcjach - to ja niestety na Twoim miejscu pomyslalabym o nowej diagnozie i zaleceniach. Skoro juz w dwoch szkolach nie radzi sobie z tempem pracy i to znaczaco, to byc moze powinnas jednak stawic czola placowkom bardziej wyspecjalizowanym.
          Rozwinieta umiejetnosc mechanicznego zapamietywania danych nie rowna sie wysokiemu funkcjonowaniu.

          Przy ZA nie diagnozuje sie dys-, pani z poradni ma racje.
          • marika012 Re: a może NI? 21.10.15, 15:12
            > Przy ZA nie diagnozuje sie dys-, pani z poradni ma racje.

            Nam zdiagnozowali na Narbutta w Warszawie, prawie 4 lata temu. Potem weszła rejonizacja i w sierpniu nasza PPP już dysleksji nie wpisała :( Ale to nie ma znaczenia bo nic więcej z tytułu dys. syn podczas egzaminów dostać nie może.
            • marika012 Re: a może NI? 21.10.15, 15:14
              Acha i mieliśmy to dys. wpisane w najnowszej diagnozie medyczno-psychologiczno-pedagogicznej ale PPP stwierdziła, że przy ZA dys. się nie diagnozuje.
              • zielonakrasnoludka Re: a może NI? 21.10.15, 15:20
                no wlasnie my jestesmy w trakcie (kolejnej) diagnozy i wlasnie to samo uslyszalam - ze przy zaburzeniach ze spektrum autyzmu dys... nie diagnozuja.
                Kiedys syn mial wpisane zagrozenie dysleksja.
        • mamakota5 Re: a może NI? 22.10.15, 07:13
          Moja córka korzysta z nauczania indywidualnego w szkole od pierwszej klasy gimnazjum i jest zadowolona.Obecnie jest w drugiej klasie LO i radzi sobie lepiej,niż na zajęciach z klasą.Polecam
          • marika012 Re: a może NI? 22.10.15, 09:15
            Chyba każde dziecko na zajęciach indywidualnych edukacyjnie bardziej korzysta.
            A co z funkcjonowaniem społecznym? Ma koleżanki, przyjaciółki, spotyka się z rówieśnikami poza szkołą?
            • mamakota5 Re: a może NI? 22.10.15, 10:14
              Na indywidualnych ważne jest to,że nauczyciel może ocenić możliwości ucznia.Bezpośredni kontakt wpływa pozytywnie na ich relacje.Ważna jest organizacja pracy w domu.
              Co do funkcjonowania społecznego to;
              -nie utrzymuje kontaktów z rówieśnikami(sporadycznie ;2 osoby z gimnazjum)
              -w szkole-kilka osób,ale głównie z młodszych klas
              -na terapii(wojownicze nastawienie,negacja,krytykowanie pracy terapeutek,bunt w kwestii podporządkowania się)
              -głównie kontakt internetowy(najważniejszy)
    • asiula1987 Re: a może NI? 23.10.15, 12:30
      tak jeszcze chcialam zapytac o odrabianie tych lekcji w domu. tak z ręką na sercu dlaczego to trwa 8 h? i zeby nie bylo-ja wierze, ze to moze tyle trwac. tylko czy przyjrzalas sie dlaczego?? czy to jest kwestia rozproszenia uwagi czy po prostu synowi nie wchodzi do glowy podstawa programowa tak łatwo?
      • grzalka Re: a może NI? 23.10.15, 16:30
        forum.gazeta.pl/forum/w,46,156823192,,drakonskie_wymagania_w_4_kl.html?s=0
        • asiula1987 Re: a może NI? 26.10.15, 10:22
          rany julek tamten wątek brzmi jak jakis horror..ja przez samo czytanie jestem chora i zmeczona ;/
Pełna wersja