Dodaj do ulubionych

Uciekinier :(

17.07.16, 22:10
Mam wielki problem z synkiem (6 lat,autyzm). Na spacerach potrafi nagle puścić rękę i np.przebiec ulicę- taką sytuację mieliśmy wczoraj,na szczęście nic się nie stało. Czy ktoś ma podobny problem? Szukam jakiegoś rozwiązania,żeby czuć się spokojniej wychodząc z nim z domu. Wymyśliłam sobie bransoletki, dla mnie i dla niego,połączone krótkim sznureczkiem w razie jakby co... Jest takie coś w ogóle?
Obserwuj wątek
    • portenho Re: Uciekinier :( 17.07.16, 22:25
      Tak, ja chodze na smyczy z dzieckiem w tym samym wieku i z tym samym problemem zaraz Ci wkleje linka gdzie to kupilam. Juz 3 lata to mam
    • portenho Re: Uciekinier :( 17.07.16, 22:30
      allegro.pl/opaska-smycz-na-reke-nadgarstek-dreambaby-i5371170772.html

      Cos w tym stylu. I co wazniejsze-po pewnym czasoe dzieckp sie przyzwyczaja i mozna coraz rzadziej uzywac. My juz tylko na roznych lotniskach i tego typu miejscach gdy misze czasem iwage odwrocic od autysty. Polecam. Mam dwie. Jedna zawsze ze soba. Rozumiem doskonale ten stres. Serdecznie pozdrawiam!
      • hedna Re: Uciekinier :( 17.07.16, 22:59
        o fajne
        tylko już widzę te spojrzenia.... Bezpieczeństwo najważniejsze.
        • portenho Re: Uciekinier :( 18.07.16, 09:21
          chrzań spojrzenia. Co byś nie zrobila to się będą gapić. A jak wbiegnie pod auto to dopiero sie beda gapic.

          ja juz po kilku latach z atyzmem przestalam w ogole nawet zauwazac, ze ktos sie gapi

          a poza tym jak ide z dzieckiem i jest na tej smyczy to tez trzmamy sie za reke i ledwo wiac, ze jestesmy przywiazani ;)

          mozesz powiedziec, ze to silne więzi rodzinne ;)

          dobrego dnia!
          • hedna Re: Uciekinier :( 18.07.16, 12:02
            silne więzi rodzinne- genialne!! pozdrawiam serdecznie!!
            • tijgertje Re: Uciekinier :( 18.07.16, 13:25
              Najwyrazniej twoj syn to jednak kiepski uciekinier, skoro w ogole masz czas zauwazac cudze spojrzenia ;) a tak serio, jak masz uciekajace dziecko, ktore w kazdej chwili moze wyladowac pod samochodem, to zadne spojrzenia i uwagi nie maja najmniejszego znaczenia. Przestal sie nimi przejmowac, bo twoj stres niestety zwieksza prawdopodobienstwo, ze dziecko ci zwieje, z czasem naprawde przestaniesz zauwazac, jak sie ludzie gapia czy co komentuja, nauczysz sie zwracal uwage tylko i wylacznie na istotne szczegoly.
    • tijgertje Re: Uciekinier :( 18.07.16, 00:54
      Moj mlody byl takim uciekinierem, w dodatku nie chodzil za reke,nie mial poczuciu czasu i swiadomosci, ze mamy nie ma obok, nie wiedzial, ze " sie zgubil". Probowalam szelki, opaski, smycze, nic sie nie sprawdzilo, bo albo wszystko potrafil zdjac ( z opaska szpitalna wlacznie), albo kladl sie na ziemi i odmawial jakiejkolwiek wspolpracy. Mielismy umowe, ze idzie gora 2-3 m ode mnie, jak sie nie trzyma umowy, to lapalam, przerzucalam przez ramie i nioslam do domu/samochodu. Inaczej sie nie dalo. Przez prawie rok nie bylam z nim na zakupach, bo zawsze musialam byc gotowa do sprintu za mlodym, 100% uwagi tylko na niego. Ucieczkom zapobiec sie nie dalo, wiec robilam wszystko, zeby mlodego latwiej znalezc w razie czego. Jaskrawe ubrania, zawsze aktualne zdjecie w portfelu i numer mojej komorki zapisany markerem na wewnetrznej stronie przedramienia ( nie da sie zdjac, bez imienia dziecka, bo ktos to moze przeciw niemu wykorzystac, zmywa sie spirytusem). Impulsynym ucieczkom nie bylo szans zapobiec. Przy ruchliwej ulicy trzymalam mlodego za nadgarstek, tak nie mogl wyrwac reki. Slepe wybieganie na ulicy skonczylo sie jak mlody mial ponad 7lat i dostal psa terapeutycznego. Psica raz przed domem wbiegla na droge za golebiem. Choc droga zwykle pusta, mlody strasznie spanikowal, dopiero wtedy dotarlo do niego, ze tak jak on sie martwi o psa, tak ja martwilam sie o niego przez jakies 5 lat.
      • tijgertje Re: Uciekinier :( 18.07.16, 01:04
        Swoja droga o takich spontanicNych sprintach pisalam dawno temu na blogu. Wiem, jak mlody myslal, ale i tak nie bylam w stanie wszystkiego przewidziec. W pewnym momencie zrozumialam jednak, ze on po prostu musi dojrzec, bo na takie nagle impulsy nic nie jest w stanie poradzic i tu nie da sie ani wytlumaczyc, ani nauczyc tak, jak dziecko bez autyzmu. Impuls jest silniejszy, swiat przestaje istniec, dziecko widzi tylko jakis jeden element, ktory go przyciaga. Mozna jedynie testowac rozne sposobu wiazania dziecka ( o ile sie da, moj sie nie dal) i cierpliwie czekac, az dorosnie na tyle, zeby nad impulsami panowac. Oczywiscie nie zwalnia to z wychowania i tlumaczenia, ale lepiej nie nastawiac sie ani na szybkie, ani tym bardziej trwale efekty tlumaczen, choc z czasem cos tam w glowie zostanie. Najbardziej trzeba uwazac w nowych miejscach i... W miejscach, ktore dziecko widzialo dawno temu. Czesto doskonale pamieta np hustawke za rogiem czy sklepik po drugiej stronie ulicy i to zupelnie wystarczy, zeby stracic kontakt z rzeczywistoscia i probowac odtworzyc wspomnienie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka