agnezja30
24.05.06, 13:48
Już ten temat poruszałam na forum "Wychowanie", ale nie zanalazł zbytniego
odzewu, więc prubuje tutaj, bo bardzo mi zależy na Waszej opinii.
Mój synek Bartuś ma 5i5 roku. Od trzech lat chodzi do przedszkola. Teraz jest
w grupie starszaków. Od początku były na niego uwagi typu, że nie
uczestniczy w zajęciach, chodzi własnymi drogami i nieraz trzeba do niego
mówic wiele razy, żeby cos zrobił. Bardzo późno zaczął mówić (ok. 3 lat) więc
kładłam to na karb wolniejszego rozwoju spowodowanego mową. Zresztą jest
bystry i wesoły, choć trochę katastrofista i za bardzo negatywnie podchodzi
do wielu spraw np. nastawia sie od razu na nie - nie umiem, nie nauczę się.
1,5 roku temu urodziła się moja córeczka. Jakoś przeżył okres asymilacji z
nową sytuacją, ale mam wrażenie, że jeszcze bardziej zdziecinniał. Wiem, że
tak się często dzieje, ale u niego to chyba do przesady. Pół roku temu wzięła
mnie na stronę przedszkolanka i przedstawia mi sytuację jaka jest w
przedszkolu. Trochę sie podłamałam. W wielkim skrócie chodzi o to, że Bartek
nie nawiazuje zbytnio kontaktu z innymi dziećmi, nieraz powtarza, naśladuje
jakieś zachowania, ale sam niczego nie proponuje. Często błądzi myślami, mówi
do siebie, nie wykonuje poleceń przedszkolanek jak się go indywidualnie nie
poprosi i nie przysiądzie koło niego. Poprosiłam ją, aby spisała swoje
uwagi, a ja udam się do psychologa z tym opisem. Z opisu jak określiła
psycholog wyzierał obraz dziecka autystycznego. Jednak moje dziecko na pewno
nie jest autystyczne. Psycholog wyśmiała kompetencje przedszkolanki i
poradziła, żebym się nie martwiła. Ja jedak nalegałam na kolejne wizyty, żeby
czegoś nie przegapić. Tydzien temu Pani znów mnie poprosiła na bok i
powiedziała, że od naszej ostatniej rozmowy nic się nie zmnieniło. Bartka
rozwój emocjonalny i psychospoeczny jest zaburzony. Słabo jest też rozwinięty
manualnie - od początku podchodził niechętnie do prac plastycznych. Nie ma
kontaktu z dziećmi (co nawet ja obserwuję, jak go odbieram). Nie umie pogadać
z dzieciakami tak zwyczajnie tylko często mówi rzeczy, których one nie
rozumieją np. cytat z jakiejś bajki. Dzieci traktują go pobłażliwie, a
czasami nawet agresywnie, bo widzą, że boi się pewnych zachowań np krzyku do
ucha, więc to robią - jak to dzieci. Staramy się mu wpoić, żeby był bardziej
pewny siebie i nie dał sobą pomiatać, ale nie wiem czy to jest wykonalne.
Najgorsze jest to, że każdy (oprócz przedszkolanek), który ma z nim kontakt
mówi jaki on śmiały, wygadany - i on rzeczywiście taki jest. W kontaktach z
dziećmi znajomych też nie ma problemów. Tylko w większej grupie przedszkolnej
ginie i nie umie sobie poradzić. Boję sie, co bedzie jak pójdzie do szkoły.
Będzie mu bardzo ciężko. Może martwię się na zapas. Mam trzy teorie na temat
tego, co mu dolega - 1. to ADHD z deficytem uwagi, 2. Dysleksja, 3.
zaburzenie sensoryczne związane ze słuchem - przeszkadza mu hałas
przedszkolny, a nie słyszy tego, że sam jest bardzo głośny. Mam nadzieję, że
ten list przeczyta ktoś kto miał podobny problem. Poradźcie coś albo dajcie
otuchy.
Podaję też swojego maila - agapyt30@op.pl lub gazetowy