reptar
31.03.03, 10:16
Spisuję z innego wątku, bo chcę trochę odbiec od tematu azetkowego Maratonu,
a właśnie na wątku o Maratonie pojawiła się taka wypowiedź:
antyp1 napisał:
> Szkoda, bo to jedyne zadania w Rozrywce, które dostarczają satysfakcji po
> rozwiązaniu, no może jeszcze zadania z rubryki "Pomyśl i policz".
Przeczytałem te słowa i pomyślałem sobie o ciągłym równaniu w dół, które
narzuca prasie szaradziarskiej rynek i średnia konsumpcyjna. Co ambitne -
nie sprzedaje się. Plajtuje. Rubryki znikają. Już nawet "Rozrywka" zaczyna
wydawać panoramy, a wszystkie co trudniejsze słowa objaśnione są z
podpowiedziami wielkości byka. Jeśli ktoś osiągnie stosunkowo dużą sprawność,
to... traci szanse na satysfakcję. Azetka jako ta z definicji najtrudniejsza
była takim końcowym przystankiem. Czy będzie nim nadal, to się zobaczy, bo
rezygnacja z Maratonu nie oznacza jeszcze przejścia na panoramy. Może nadal
będą trudne zadania, przynajmniej po parę na numer (jak zapowiada redakcja).
No właśnie, czy w szaradziarstwie nie za łatwo dochodzi się do najwyższego
stopnia wtajemniczenia? Chodzi mi tu nie o łatwą wspinaczkę, ale o to, że
ktoś uciął tej górze szczyt i górne partie. Czy daje Wam satysfakcję uporanie
się z krzyżówką złożoną z samych oczywistych wyrazów?
Chciałbym też dodać, że ja nie radzę sobie ze wszystkimi zadaniami i wciąż
znajduję takie, które sprawiają mi trudność. Nie chciałbym się tu lansować
na kogoś z wyżyn. Myślę jednak, że problem, który przedstawiłem powyżej,
dotyka szaradzistów na każdym szczeblu wyczynowości. Niektóre zadania są tak
asekuracyjnie podawane, tak desperacko ułatwiane, że nie zostaje w nich już
prawie nic.