Dodaj do ulubionych

Formy potencjalne w szaradziarstwie

31.03.03, 11:48
Zdarza się, że autor zadania użyje jakiegoś wyrazu, a potem nie może go
znaleźć w żadnym źródle, choć wyraz jest utworzony zgodnie z wszelkimi
regułami, zrozumiały itd., a nawet normalny i łatwy. Profesor Miodek nazywa
to bodajże "formami potencjalnymi".

Przykład:
W tomie wierszy Bolesława Leśmiana wyszukałem m.in. "Namowę" (15 zgłosek
w każdym wersie) i "Módlmy się śród drzew" (po 5). A mimo to myślę, że
miałbym problem z obronieniem w projekcie wyrazów "piętnastozgłoskowiec"
czy "pięciozgłoskowiec", ponieważ w Polańskim i Doroszewskim razem wziętych
są tylko: dwu-, cztero-, siedmio-, ośmio-, dziewięcio-, dziesięcio-,
jedenasto-, dwunasto-, trzynasto- i czternastozgłoskowiec. Trzeba by się było
rozglądać za podkładką   :-(

(Tu chciałem zaznaczyć, że kiedy na wątku o soliterach literowych
skomentowałem dziewięćdziesięciodziewięciozgłoskowiec, pisząc "Świetne!" z
uśmieszkiem na końcu, to ów uśmieszek miał znaczyć nie co innego, lecz
właśnie to: że takiego słowa już bym nie uznał).



Inny bardzo dobry przykład to przedrostki. W Polańskim, żeby pokazać nam,
jak się pisze "eks-" z wyrazami, zamieszczono kilka przykładów: eksjezuita,
eksmąż, eksdrugoligowiec. Przez umieszczenie ich w słowniku nabrały mocy.
Ale czy redakcja przyjmie zadanie z eksogrodnikiem? A jeśli przyjmie, to czy
potem przyjmą go czytelnicy?
Obserwuj wątek
    • reptar Uważajcie na dwunastolatków! 31.03.03, 12:09
      Kiedy już się zająłem tym tematem, to wykryłem śliczną pułapkę na startujących
      w kompozycji. W Polańskim, czyli jedynym rozstrzygaczu na tym turnieju, nie
      znajdziemy słów "dwunastolatka" i "dwunastolatek" (przynajmniej w tym wydaniu,
      które ja mam). Sprawdziłem przedział od 10 do 20 lat. Wszystkie pozostałe
      przypadki są uwzględnione.

      Dwunastolatka nie ma również w Doroszeskim, i też pozostali są.
      • reptar Już nie musicie uważać na dwunastolatków! (USJP) 16.04.03, 14:21
        W "Uniwersalnym słowniku języka polskiego" wreszcie uwzględniono
        i dwunastolatkę, i dwunastolatka.
        • lucbach Re: Już nie musicie uważać na dwunastolatków! (US 16.04.03, 15:13
          Witam!
          Nie wiem, czy mowa tu o tego typu wyrazach i ich objasnieniach, ale zdaje się,
          że niegdyś stworzyłem krzyżówkę umieszczając tam hasło "setnik". O dziwo nie
          znalazłem objaśnienia w żadnym słowniku!
    • reptar Sprzątanka 24.04.03, 00:00
      Na Mistrzostwach Gdańska był taki rebus anagramowy: Aspirantka (ptak i sarna).
      Ja miałem rozwiązanie alternatywne: Sprzątanka (ptak z sarną). Jury mi tego nie
      zaliczyło, a ja, świadom zwyczajów, specjalnie nie walczyłem. Wyczuwam tę
      kontrowersyjność. Już wpisując to rozwiązanie w swoją pracę miałem świadomość,
      że nie jest ono autorskie i że najprawdopodobniej nie zostanie mi zaliczone,
      ale chciałem sprowokować dyskusję. Wierzyłem tylko w to, że zdania będą
      podzielone.

      Ja, gdybym był w jury i gdyby ktoś z uczestników postawił na taką wersję,
      głosowałbym za uznaniem. Oto moja argumentacja: "sprzątanka" to liczba mnoga
      od "sprzątanko" (co skrzętnie zaznaczyłem w pracy). Liczba mnoga, nawet jeśli w
      krzyżówkach jest postrzegana różnie, w rebusach nie stanowi żadnej wady raczej
      dla nikogo. "Sprzątanko" wprawdzie nie występuje w słownikach, a przynajmniej
      nie udało mi się go na razie znaleźć, ale jest utworzone zgodnie z regułami
      języka; inne wyrazy z tej grupy miały więcej szczęścia i na przykład w
      Polańskim jest sprawozdanko, pytanko i zebranko, a w Doroszewskim - polowanko,
      przesłuchanko i przywiązanko. Podejrzewam, że uznano by rozwiązania "zebranka"
      czy "przywiązanka" (gdyby oczywiście istniało odpowiednie rozbicie i gdyby pod
      ręką był odpowiedni słownik-podkładka).

      Ciekaw jestem Waszej opinii.
    • uhuhu O stukaniach, kut...inach i trzykrotkach. 24.04.03, 07:59
      w sumie to, o czym poniżej, pasuje również do wątku "rozwiązania alternatywne".

      To było na Mistrzostwach Łodzi, 2 lata temu, gdzie do rozwiązania było takie
      zadanie: należało odgadnąć 7-literowe znaczenie rysunku, jedną z liter podwoić
      i ułożyć 8-literowe słowo - rozwiązanie zadania. Na rysunku była pięciolinia z
      zaznaczoną jedną nutką - z obliczeń wynikało, że to nutka si.

      Rozwiązanie autorskie brzmiało następująco:
      na rysunku: TYLKO SI
      podwajamy: S
      S + TYLKO SI = STYLISKO

      Ja wpisałem tak:
      na rysunku: NUTKA SI
      podwajamy: A
      A + NUTKA SI = STUKANIA (l. mn. od rzeczownika odczasownikowego "stukanie")
      oprócze tego pozwoliłem dodać sobie w nawiasie anagram słowa STUKANIA, troszkę
      nieparlamentarny - zaczynający się zbitką KUT..., a kończący zbitką ...INA - w
      sumie jako ciekawostkę :))

      I tu zaczęły się dyskusje, bo nie chciano uznać słowa STUKANIA, jako że nie
      szło znaleźć go w żadnym dostępnym źródle. Jeśli dobrze pamiętam, słowo
      STUKANIE było w Polańskim, ale bez formy liczby mnogiej (reptar, może ty
      pamiętasz, jak to było dokładnie? byłeś blisko całej sprawy :)). Sprawa była
      tym poważniejsza, że uznanie tego rozwiązania mocno mieszało w rankingu.

      Deliberowano również nad nieszczęsnym kut....iną :)), którego również w żadnym
      dostępnym podręcznie źródle nie było pod ręką... .

      Szczęśliwie dla mnie stukania uznano. Jury w Łodzi okazało się bardzo
      wyrozumiałe :)


      Ta Łódź to tak w ogóle często obfitowała w rozwiązania alternatywne. Reptar
      miał tam chyba dwukrotnie rozwiązania różne od autorskich, i oba mu uznawano.
      Raz był to, o ile dobrze pamiętam, anagram, w którym było coś o cenach zbóż:
      rosną ceny zboża, cośtam cośtam, i za _ _ _ _ _ / _ _ _ _ _ trzeba też
      zapłacić. Rozwiązanie autorskie brzmiało PROSO SPORO, ale jury musiało uznać
      także rozwiązanie SORGO SROGO :)) Ten drugi przypadek to było zadanie podobne
      do tego z nutką si - odgadnąć znaczenie rysunku, jedną z liter podwoić i ułożyć
      rozwiązanie. Na rysunku - trzy kocurki. Rozwiązaniem autorskim było słowo
      KOSMETYKA (SAME KOTY + K = KOSMETYKA), reptar wpisał TRZYKROTKI (TRZY KOTKI +
      R), co również zostało uznane, bo nie było warunku, że rozwiązanie ma być w
      liczbie pojedynczej :)
      • reptar Re: O stukaniach - wykład nie do końca krótki 24.04.03, 09:03
        uhuhu napisał:

        > I tu zaczęły się dyskusje, bo nie chciano uznać słowa STUKANIA, jako że nie
        > szło znaleźć go w żadnym dostępnym źródle. Jeśli dobrze pamiętam, słowo
        > STUKANIE było w Polańskim, ale bez formy liczby mnogiej (reptar, może ty
        > pamiętasz, jak to było dokładnie? byłeś blisko całej sprawy :))


        Byłem blisko o tyle, że poszedłem wtrącić swoje trzy grosze (albo trzy krotki).

        Problem sprowadza się do pytania, czy 'stukanie' może mieć liczbę mnogą.
        Wcześniej można by rozpatrywać, czy 'stukanie' należy do singulariów tantum,
        ale jak zaraz wykażę - to akurat nie ma wielkiego znaczenia.

        Zacznę od wyjaśnienia dwóch pojęć, bo może nie każdy pasjonuje się gramatyką:

        1) pluralis tantum - rzeczownik mający tylko liczbę mnogą
        2) singularis tantum - rzeczownik mający tylko liczbę pojedynczą

        Ich sytuacja nie jest symetryczna. Pluralia tantum nie mogą tworzyć liczby
        pojedynczej, chyba że "żartobliwie, ironicznie, ze stosunkiem jakimś takim
        żartobliwym do tematu". Czasem z tych żartobliwych zabaw słowotwórstwem urodzi
        się jakiś wyraz (jak np. spodzień - od spodnie - który jest już przynajmniej
        w słownikach polszczyzny potocznej), ale to całkiem inna para kaloszy. Chodzi
        o to, że nie można automatycznie przyjmować, że liczba pojedyncza jest i już.
        Generalnie jej nie ma.

        Singularia tantum - inaczej - a pisze o tym Andrzej Markowski w swoim "Słowniku
        poprawnej polszczyzny nie tylko dla młodzieży":

        W przeciwieństwie do pluraliów tantum, zupełnie niezdolnych do tworzenia form
        liczby pojedynczej, singularia tantum mogą mieć formy liczby mnogiej. Jednak
        ewentualne użycie któregokolwiek z nich w liczbie mnogiej świadczy o zmianie
        znaczenia podstawowego. Takie rzeczowniki jak np. woda, szkło, mają w liczbie
        mnogiej znaczenie 'porcja wody do picia', 'okulary', np. 'Proszę trzy wody z
        sokiem', 'Musiałam sobie kupić nowe szkła'.


        Koniec cytatu zMarkowskiego i... wracam do stukań cytatem z "Potopu":

        Tymczasem z zewnątrz doszły odgłosy wystrzałów muszkietowych, zrazu rzadkich,
        potem coraz gęstszych, ale wśród zamieci śnieżnej i wycia wichru nie brzmiały
        zbyt głośno i można było myśleć, że to rozlegają się jakieś ustawiczne STUKANIA
        do bramy.
        • tottot Formy potencjalnie potencjalne i alternatywne 25.04.03, 11:07
          Cała zabawa jury we wszelakie odstępstwa od rozwiązań autorskich polega głównie
          na jednej rzeczy: gdzie tkwi granica sprawdzalności niezmierzonych pomysłów
          uczestników? Liczba mnoga czy "dopasowanie" mają chyba mniejsze znaczenie.
          Zrewanżuję się także przykładem - z Rajdu w Zwierzyńcu A.D. 2001: w zestawie
          zadań turniejowych było jedno typu otwartego: kwadrat, po przekątnej wpisany
          wyraz (nie bardzo pamiętam w tej chwili jaki). Należało wpisać w rzędy diagramu
          dowolne słowa, byle zawierały jak najwięcej liter, które były punktowane. Po
          wpisaniu haseł lepiej lub mniej punktowanych, mając trochę czasu, zacząłem
          zadanie "podkręcać", czyli wymyślać wyżej punktowane słowa. Szaradziści, a
          zwłaszcza chyba autorzy, znają pewnie przypadłość takiego swoistego deja vu:
          gdzieś takie słowo już widziałem, ponieważ obracają tysiącami różnych słów non
          stop. Ja też uroiłem sobie całkiem zgrabny wyraz, bo tak mi się wydawało.
          Efekt? Całe szczęście, że impreza była trzydniowa, a wyniki turnieju ogłaszane
          nazajutrz, co dawało pewien komfort sprawdzającym. Ale z tego co wiem nieźle
          się spocili i sprawdzali kilkanaście źródeł. W końcu uznano że słowo jest za 0
          pkt., a w konsekwencji trzeba było przeprowadzić dogrywkę z powodu miejsc ex
          aequo. Jaki z tego morał? Zadań całkowicie otwartych tzn. o zupełnie
          nieprzewidywalnych wynikach na turniejach chyba jednak nie będzie zbyt wiele, a
          kompozycja wciąż musi być ograniczana lepszym lub gorszym źródłem. Co z tego,
          że STUKANIA czy SPRZĄTANKA brzmią nawet swojsko, skoro nie da się ich nigdzie
          znaleźć i potwierdzić (nie mówiąc o ograniczonym polu manewru jury - przecież
          jury na turnieju nie ma pod ręką biblioteki, Internetu, itp., zostaje
          ewentualnie sprawdzanie na telefon). Nad takimi różnymi rozwiązaniami jury musi
          głosować czasem kilkanaście razy (bo dochodzą jeszcze różne pisownie i
          oboczności), a wyniki winno ogłosić w ciągu np. godziny, bo większość się
          spieszy na pociąg. Pokrewny temat - konieczność wyszukiwania źródeł "swojsko
          brzmiących" wyrazów umieszczanych przez autorów w zadaniach proponowanych do
          publikacji. Trudno nie zgodzić się z tezą, że redakcje muszą mieć na każde
          słowo podkładkę. Gdybyśmy tak przekroczyli granice źródeł i popuścili wodze
          fantazji...
          • reptar Re: Formy potencjalnie potencjalne i alternatywne 09.05.03, 13:01
            tottot napisał:

            > Trudno nie zgodzić się z tezą, że redakcje muszą mieć na każde słowo
            > podkładkę. Gdybyśmy tak przekroczyli granice źródeł i popuścili wodze
            > fantazji...



            No nie wiem, czy się tak bezboleśnie i do końca zgodzę. W przypadku turniejów
            z pewnością tak - tu decyduje ograniczenie czasem i miejscem, a przede wszystkim
            istnieje całkiem realna groźba awantury w przypadku uznania czegoś, z czym
            przynajmniej jedna osoba się nie zgodzi, a charakter będzie mieć (ta jedna
            osoba) akurat bojowy. Ale w przypadku publikacji zadań... hm... dla mnie,
            prywatnie, wystarczającym źródłem jest występowanie wyrazu w Internecie, i to
            niekoniecznie na stronach tzw. wiarygodnych. Mogą być nawet blogi. Najlepszym
            argumentem za takim stanowiskiem jest to, co znajdziesz w pewuenowskiej Poradni
            Językowej slowniki.pwn.pl/poradnia/lista.php?szukaj=pogrzebany&kat=18 ,
            a co tutaj pozwolę sobie zacytować:

              (...) Ludzie często powołują się na brak jakiegoś słowa lub wyrażenia
              w słowniku, aby uzasadnić, że jest ono niepoprawne. Rozumowanie takie
              jest oczywiście nieuprawnione: leksykografowie mogli czegoś nie zanotować
              przez przeoczenie, z powodu świadomej decyzji, ze względu na interwencję
              cenzury i ze stu innych powodów. (...)


            Bardzo dobrym przykładem jest 'kawosz' - ileż to musieliśmy czekać na to, by
            wreszcie pojawił się w Źródle! Inny przykład: 'seksturystyka'. Kojarzę to słowo
            z jakiegoś artykułu sprzed lat (może "Wprost", a może nie tylko). Wpisuję słowo
            w przeglądarkę i jest!: strony.wp.pl/wp/karol.ginter2/seksturystyka.htm .
            Wprawdzie tylko na jednej jedynej stronie, ale czy byłbyś zdruzgotany, gdyby
            pojawiło się ono w jakiejś krzyżówce?

            A weź wyraz 'durnostojka'. Zgodnie z teorią podkładki wyraz jest w pewnym
            źródle, bo jest. Mam takie. I to całkiem poważne. A zatem autor ma szanse taki
            wyraz przepchnąć przez eliminacyjne sito powołując się na całkiem dobry słownik.
            I co dzieje się dalej? Czytelnik dostaje krzyzówkę, zgadnie albo nie zgadnie,
            i skąd ma wiedzieć, że to było w jakimś tam słowniku? To jest informacja, którą
            autor musi się wykazać wobec redakcji, i na tym zwykle się kończy. Oczywiście
            może się zdarzyć, że oburzony czytelnik napisze płomienny protest, i wtedy
            redakcja będzie się miała czym obronić, bo MA podkładkę. Ale ile razy tak się
            dzieje, a ilu czytelników pozostaje w nieświadomości? A ilu czytelników upomni
            się o to, o co wcześniej upominała się redakcja wobec autora: o podkładkę dla
            wyrazu 'czternastopiętrowiec'???

            W praktyce (znowu prywatnie) liczę się oczywiście z koniecznością udowodnienia,
            że słowo ma prawo znaleźć się w zadaniu, czyli wcześniej w jakimś słowniku lub
            przynajmniej w opracowaniach oficjalnych, wiarygodnych etc. Potulnie omijam
            'czternastopiętrowce' i takie tam. Ale to nie znaczy, że uważam, że tak być
            powinno. Tak, zgadzam się, że popuścić wodze fantazji można za bardzo, ale
            i po drugiej stronie, po stronie formalizmu, też można się otrzeć o karykaturę.
          • totet Re: Formy potencjalnie potencjalne i alternatywne 09.05.03, 14:08
            tottot napisał:

            Trudno nie zgodzić się z tezą, że redakcje muszą mieć na każde
            > słowo podkładkę. Gdybyśmy tak przekroczyli granice źródeł i popuścili wodze
            > fantazji...

            Wyciag ze strony internetowej jest również podkładką. Z tego co wiem jest to dopuszczalna forma prezentacji źródła wyrazu i akceptowalna redakcyjnie. Ne ma problema.
            • reptar Re: Formy potencjalnie potencjalne i alternatywne 09.05.03, 15:15
              totet napisał:

              > Wyciag ze strony internetowej jest również podkładką. Z tego co wiem jest to
              > dopuszczalna forma prezentacji źródła wyrazu i akceptowalna redakcyjnie. Ne
              > ma problema.


              Ale chyba nie z każdej strony. W przeciwnym razie KAŻDY zlepek liter by się
              akceptowało, bo - bez problemu - wymyślamy słowo i robimy stronę zawierającą
              to słowo, czyż nie? A potem się na nią powołujemy. Trochę to bez sensu, i tu
              granice muszą zależeć od dobrej woli redaktorów i od ich własnego przekonania.
              Tylko skoro są przekonani, że mogą się powołać na stronę mało fachową, to po
              co w ogóle muszą się na nią powoływać? Nie wystarczy powołać się na własne
              przekonanie?

              (Nie byłoby też problemu, żeby stroną internetową podeprzeć błędy ortograficzne
              itp.).
              • uhuhu Re: Formy potencjalne i alternatywne 09.05.03, 15:27
                o, właśnie. Można się powoływać np. na informacje zawarte na stronach
                instytucji państwowych, ambasad, ew. internetowych encyklopedii, słowników, na
                artykuły z archiwum "Wiedzy i życia" czy też Rzepy, na wywiady z artystami,
                informacje sportowe. Ale zawsze trzeba mieć to wyczucie - jest to wiarygodne,
                czy nie jest? Może być np. wspaniała strona o czymś, co nas interesuje, ale
                tworzona na serwerze prywatnym - i wtedy zawsze pozostaje ten cień wątpliwości,
                czy ktoś rzetelnie coś zamieścił, czy nie zrobił jakiegoś błędu... . Zawsze
                można ew. wysłać mejla do autora strony z prośbą, żeby podał źródło czegośtam.

                Ale... jeśli coś jest tylko w Internecie, to ja się mimo wszystko obawiam, czy
                to rzeczywiście ma rację bytu w papierowej krzyżówce.





                • reptar Wyjaśniam pewną pozorną niekonsekwencję 09.05.03, 15:30
                  Muszę zrobić małe wyjaśnienie, bo zapętliłem się trochę. Najpierw napisałem, że
                  dla mnie wystarczającym źródłem jest występowanie wyrazu w Internecie, a zaraz
                  potem, że przecież w ten sposób można podeprzeć każdy zlepek liter. Tak,
                  dostrzegam tę pozorną niekonsekwencję...

                  Generalnie chodzi mi o to, że podkładki w postaci stron w Internecie użyję
                  wtedy, kiedy sam jestem o czymś przekonany, ale trafiam na kogoś, kto z takim
                  słowem się nie spotkał, kto powątpiewa. Wtedy pokazanie mu tego słowa na iluś
                  tam stronach może go przekonać, że nie jest to tylko mój wymysł, że ludzie
                  rzeczywiście tego używają... (to jeszcze nie koniec)
                  • n.s Re: Wyjaśniam pewną pozorną niekonsekwencję 09.05.03, 16:15
                    reptar napisał:

                    > Generalnie chodzi mi o to, że podkładki w postaci stron w Internecie użyję
                    > wtedy, kiedy sam jestem o czymś przekonany, ale trafiam na kogoś, kto z takim
                    > słowem się nie spotkał, kto powątpiewa. Wtedy pokazanie mu tego słowa na iluś
                    > tam stronach może go przekonać, że nie jest to tylko mój wymysł, że ludzie
                    > rzeczywiście tego używają... (to jeszcze nie koniec)

                    Swego czasu na stronie internetowej
                    <href="http://www.scrabble.iq.pl/konkurs/">http://www.scrabble.iq.pl/konkurs/</a
                    > <br>

                    można było wziąć udział w konkursie opartym na "zgłaszaniu wyrazów oczywistych,
                    nieznajdujących się w słownikach należących do kanonu Polskiej Federacji
                    Scrabble (słowniki PWN)". Głównym kryterium była liczba wystąpień danego słowa
                    na polskich stronach Google. Niestety wyniki chyba juz gdzieś przepadły.
                    Wygrało słowo 'email', z tego co pamiętam wysoko był 'webmaster' oraz 'host',
                    ktoś zajął też niezłe miejsce ze słowem 'napewno' :)
                    • n.s Re: Wyjaśniam pewną pozorną niekonsekwencję 09.05.03, 16:23
                      Wiedzialem ze cos z tym linkiem nie wyjdzie :(
                      Moze ktos pouczy niedoswiadczonego forumowicza?
                      • kouba Re: Wyjaśniam pewną pozorną niekonsekwencję 09.05.03, 16:32
                        Kiedyś reptar to już komuś wyjaśniał jak tam z tymi linkami oto link do tej
                        strony:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10067&w=5821000&a=5821851
                        Nie martw się ja też nie zawsze umiałem robić linki.
                      • kouba Re: Wyjaśniam pewną pozorną niekonsekwencję 09.05.03, 16:38
                        No znalazłem już ten link oto on:
                        www.scrabble.iq.pl/konkurs/
                    • reptar Host 09.05.03, 21:11
                      n.s napisał:

                      > w konkursie opartym na "zgłaszaniu wyrazów oczywistych, nieznajdujących się
                      > w słownikach należących do kanonu Polskiej Federacji Scrabble (słowniki PWN)".
                      [ciach]
                      > Wygrało słowo 'email', z tego co pamiętam wysoko był 'webmaster' oraz 'host',


                      Niespodzianka! Host jest w pewuenowskim źródle od 1996 roku! Tym źródłem
                      jest "Słownik wyrazów kłopotliwych" Mirosława Bańki i Marii Krajewskiej,
                      wydany w serii z krukiem (str. 119, hasło "host, steward i in.").
                      Słownik ten widocznie nie należy do ww. kanonu, ale to już najlepiej będą
                      wiedzieć scrabbliści.


                      n.s napisał:

                      > Głównym kryterium była liczba wystąpień danego słowa na polskich stronach
                      > Google.

                      ...i zapewne występujący na nich wyraz 'host' był używany w całkiem innym
                      znaczeniu niż w "Słowniku wyrazów kłopotliwych", w którym jest męskim
                      odpowiednikiem hostessy.   ;-)   Ale przy takim kryterium znaczenie
                      słowa raczej nie mogło być brane pod uwagę, bo Google to czysta kombinatoryka,
                      a nie AI.
                  • totet Re: Wyjaśniam pewną pozorną niekonsekwencję 09.05.03, 16:32
                    Oczywiście że nie chodzi o to by podpierać Internetem wszelkie teoretyczne zlepki, tylko wspomagać się w przypadku niedoskonałości słownikologii. Skoro "kawosz" dla kilkunastu osób z otoczenia brzmi naturalnie, a nie był on przez lata uwzględniany w dostępnych źródłach, to dlaczego nie poprzeć hasła przykładami z Internetu? Jasne jest również że najlepiej takie przykłady przytoczyć albo z dostępnych leksykonów internetowych albo ze stron oficjalnych, a tylko w ostateczności z prywatnych. Wszystko zależy jednak od "normalności" słowa. Skoro wszyscy szaradziści wiedzą co to jest pięcioksiąg, a czteroksięgu nie uświadczysz nigdzie, to czemu nie - wycinek oferty handlowej np. prywatnej księgarni jest jak najbardziej na miejscu. Natomiast kilka znalezionych takich odnośników uwiarygadnia rzecz jasna dany wyraz. Pamiętać także należy iż bardzo rzadkie słówko, nawet poparte kilkoma linkami, może przepaść w adiustacji ze względu na poziom trudności. Trudno więc przypuszczać, że redaktorzy uwierzą w każdy, nawet najbardziej niewiarygodny zlepek liter.
                    • totet Re: Wyjaśniam pewną pozorną niekonsekwencję 09.05.03, 16:41
                      I jeszcze tylko druga strona medalu: wiadomo powszechnie, że dużo większy wpływ na tworzenie takich słówek potencjalnych ma prasa niż literatura, która po prostu dużo wcześniej opisuje pojawiające się zjawiska. Czy uzasadnianie takich słów - często gęsto świeżutkich wymysłów redaktorskich - wycinkami prasowymi jest zasadne? Czy traktować taką formę na równi z wagą uzasadnień internetowych?
                  • reptar Re: Wyjaśniam pewną pozorną niekonsekwencję 09.05.03, 21:39
                    > Generalnie chodzi mi o to, że podkładki w postaci stron w Internecie użyję
                    > wtedy, kiedy sam jestem o czymś przekonany, ale trafiam na kogoś, kto z takim
                    > słowem się nie spotkał, kto powątpiewa. [ciach] (to jeszcze nie koniec)



                    ...albo kto może powątpiewać (w ramach uprzedzania faktów). Bo czasem się coś
                    uzasadnia i bez żadnej potrzeby, żeby zyskać na czasie jakby co. No ale tego
                    toście się chyba domyślili.   ;-)

                    Parę przykładów: chciałem raz użyć słowa 'bardka' jako żeńskiego odpowiednika
                    barda. Nie znalazłem go w słownikach, a w Internecie jedynie na stronach
                    prywatnych (czytaj: zbyt mało autorytatywnych). Ostatecznie sprawa nie była
                    z tych bardzo ważnych, bo wyrazu 'bardka" chciałem użyć w objaśnieniu. I użyłem
                    zresztą. Ale powiecie, że w objaśnieniach nie obowiązuje aż tak drakoński wymóg
                    podpierania wszystkiego źródłem - i będziecie mieć rację.

                    Ale - i tu, Uhuhu, puszczam oko do Ciebie: jak to kiedyś było z tym naszym
                    'czatownikiem'? Znaleźliśmy go w końcu w czymś szlachetniejszym niż Internet?

                    Kolejny przykład 'sapkolog' utworzony od Sapka (Andrzeja Sapkowskiego) przez
                    analogię do mickiewiczologa i kopernikologa, utworzonych wiadomo od kogo. Nawet
                    nie zadam sobie trudu, żeby szukać po słownikach. A mimo to z wielką frajdą
                    użyłbym tego wyrazu w krzyżówce. Pamiętacie protesty sapkologów przy okazji
                    kręcenia filmu "Wiedźmin"?

                    W tych wszystkich wypadkach Internet mi wystarczy, jako podkładka, traktowany
                    instrumentalnie - do przekonania kogoś lub do rozwiania własnych wątpliwości.
      • widok22 Re: O stukaniach, kut...inach i trzykrotkach. 18.04.04, 19:03
        uhuhu napisał:

        > w sumie to, o czym poniżej, pasuje również do wątku "rozwiązania
        alternatywne".
        >
        > To było na Mistrzostwach Łodzi, 2 lata temu, gdzie do rozwiązania było takie
        > zadanie: należało odgadnąć 7-literowe znaczenie rysunku, jedną z liter
        podwoić
        > i ułożyć 8-literowe słowo - rozwiązanie zadania. Na rysunku była pięciolinia
        z
        > zaznaczoną jedną nutką - z obliczeń wynikało, że to nutka si.
        >
        > Rozwiązanie autorskie brzmiało następująco:
        > na rysunku: TYLKO SI
        > podwajamy: S
        > S + TYLKO SI = STYLISKO
        >
        > Ja wpisałem tak:
        > na rysunku: NUTKA SI
        > podwajamy: A
        > A + NUTKA SI = STUKANIA (l. mn. od rzeczownika odczasownikowego "stukanie")
        > oprócze tego pozwoliłem dodać sobie w nawiasie anagram słowa STUKANIA,
        troszkę
        > nieparlamentarny - zaczynający się zbitką KUT..., a kończący zbitką ...INA -
        w
        > sumie jako ciekawostkę :))
        >
        > I tu zaczęły się dyskusje, bo nie chciano uznać słowa STUKANIA, jako że nie
        > szło znaleźć go w żadnym dostępnym źródle. Jeśli dobrze pamiętam, słowo
        > STUKANIE było w Polańskim, ale bez formy liczby mnogiej (reptar, może ty
        > pamiętasz, jak to było dokładnie? byłeś blisko całej sprawy :)). Sprawa była
        > tym poważniejsza, że uznanie tego rozwiązania mocno mieszało w rankingu.
        >
        > Deliberowano również nad nieszczęsnym kut....iną :)), którego również w
        żadnym
        > dostępnym podręcznie źródle nie było pod ręką... .
        >
        Była za to krzyżówka (opublikowana w pewnym szaradziarskim periodyku), w której
        to słowo wystąpiło w diagramie. Zdaje się, opis był taki: "wisi i ani drgnie".
        Kto wie, jaki to periodyk?
    • reptar hispaniści 09.05.03, 21:40
      Kolejny przykład: jest w USJP wyraz 'hispanistyka', ale nie ma 'hispanisty'
      ani 'hispanistki'. Czy to znaczy, że wolno mi będzie użyć tych dwóch wyrazów
      tylko i wyłącznie pod warunkiem, że znajdę solidną podkładkę?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka