Dodaj do ulubionych

Pytanie nader idiotyczne ale...

18.11.03, 16:04
malo sie nie pobilem. Ktora krzyzowke uznac za rozwiazana? Taka w ktorej
wszystkie kratki sa zapelnione czy taka w ktorej znam haslo (lub wiem ze
zaden z brakujacych wyrazow nie konczy sie na "r" co jest warunkiem
narzuconym przez redakcje?)? Faktem jest ze czasem haslo wylania sie juz po
1/3 wypelnionego diagramu, bardzo czesto rozwiazanie hasla jest w przypadku
rozwiazujacego warunkiem sine qua non do znalezienia reszty...
Obserwuj wątek
    • totet Re: Pytanie nader idiotyczne ale... 18.11.03, 16:40
      W nawiązaniu do tytułu wątku można także zapytać, czy krzyżówka nierozwiązana to taka, której się jeszcze nawet nie zaczęło rozwiązywać czy taka, którą się napoczęło choć troszkę...
      • kicior99 Re: Pytanie nader idiotyczne ale... 19.11.03, 12:56
        totet napisał:

        > W nawiązaniu do tytułu wątku można także zapytać, czy krzyżówka nierozwiązana
        t
        > o taka, której się jeszcze nawet nie zaczęło rozwiązywać czy taka, którą się
        na
        > poczęło choć troszkę...

        to takjak z zadaniem matematycznym. Jesli nie jest wykonane polecenie autora
        zadania, nie jest ono wykonane,naetgdyby chodzilo o rzecz tak blaha jak
        podkreslenie odpowiedzi :-(
    • jw1969 Re: Pytanie nader idiotyczne ale... 18.11.03, 16:58
      Na turnieju sprawa jest jasna: tylko w pełni wypełniony diagram uznawany jest
      za pełne rozwiązanie.
      W przypadku rozwiązań nadsyłanych do redakcji wymagania są mniejsze. Komu by
      się chciało wypisywać wszystkie słowa, a potem jeszcze ktoś musiałby to
      sprawdzać. Można wówczas spróbować inaczej, na przykład kazać liczyć jakieś
      literki (wtedy bez wypełnienia całości na ogół nie ma się pewności, że w
      kawałku niewypełnionym dana litera nie występuje). Albo wprowadza się hasło -
      wtedy jeśli ono ma sprawdzić kompletność rozwiązania, powinno byc możliwie
      długie. Oczywiscie często trafiamy na przeróżne ułatwienia, w końcu chodzi o
      to, żeby nie zniechęcać czytelników i tym samym utrzymać nakład. A jeszcze
      dochodzi możliwość przesłania rozwiązań SMS-em...

      Jeśli rozwiązuje się dla własnej satysfakcji, to powinno się dążyć do możliwie
      pełnego rozwiązania (również z uwzględnieniem ewentualnych rozwiązań
      alternatywnych) - takie przynajmniej jest moje podejście.

      • megalomaniac Re: Pytanie nader idiotyczne ale... 18.11.03, 18:18
        podzielam zdanie jw1969...staram sie wypelnic mozliwie caly diagram:-)
    • reptar Re: Pytanie nader idiotyczne ale... 18.11.03, 22:11
      Żeby próbować odpowiedzieć na Twoje pytanie, musiałbym wiedzieć, po co Ci ta
      odpowiedź. Czy chcesz móc ze spokojnym sumieniem stwierdzić "rozwiązałem"?
      Jeśli tak, to mogę Ci poradzić tylko jedno: rozwiąż tyle, ile chce Twoje
      sumienie.

      Ale jeśli chodzi o zaliczenie zadania z punktu widzenia jury (jakiegokolwiek),
      to jest to rzecz wcześniejszego ustalenia.
      A jeśli wcześniej nie ustalono, no to będzie problem.

      Czy bokser może uznać, że zwyciężył, jeśli nie posłał rywala do szpitala? Albo
      chociaż na deski? Kto powiedział, od którego miejsca liczy się zwycięstwo w
      boksie? Ano, tak powiedziały zawczasu ustalone przepisy.

      Albo w szachach: kto powiedział, że możesz zwyciężyć, nie wybijając całej armii
      przeciwnika do nogi? Ano, przepisy. Liczy się tylko mat i nawet nie musisz mieć
      więcej figur. Gdyby ustalono inaczej, liczyłoby się inaczej.

      Tak samo jest w zadaniu szaradziarskim - skoro napisali, że rozwiązaniem jest
      wyraz, to tyle tylko musisz ustalić. Tyle - kiedy podajesz rozwiązanie, żeby
      wziąć udział w losowaniu nagrody, i to jest *formalnie* rozwiązane zadanie.
      Na własny użytek i dla własnej satysfakcji możesz - ale to już sam sobie -
      inaczej zdefiniować zadanie, któremu masz podołać; inaczej określić punkt,
      od którego rozwiązanie staje się *dla Ciebie* zaliczonym. Możesz na przykład
      założyć, że jak raz zajrzysz do słownika, to już się nie liczy, bo to przecież
      też ważna okoliczność.


      Ja (poza turniejami) rozwiązuję zadanie tak długo, jak długo mnie ono intryguje.
      Bardzo lubię dojść do tego, jakie jest rozwiązanie w kolorowym pasku
      w bliźniakach. Staram się je odkryć bez wpisywania liter do diagramu. I tylko
      hasło, resztę czasem może i też, ale to już osobna zabawa. A zatem biorę takie
      zadanie, wpatruję się w nie i po chwili wiem albo nie wiem, jakie hasło wybrał
      sobie autor. Nie zadaję sobie potem pytania, czy ja to rozwiązałem, bo to dla
      mnie jest tylko niesistotne nazwanie. Zrobiłem to, co sobie zaplanowałem (albo:
      nie dałem rady zrobić tego, co sobie zaplanowałem). I sam to dla siebie oceniam.
      • julesw Re: Pytanie nader idiotyczne ale... 19.11.03, 09:48
        Tak, odpowiedź na to tytułowe pytanie (nie do końca tak idiotyczne...) to
        zdecydowanie kwestia punktu odniesienia. I o ile, w sporcie z reguły istnieją
        jasne wytyczne, co do uznania wygranej, które stosuje się również w zaciszu
        własnego domu, podwórka czy hali sportowej, niezależnie od szczebla i poziomu,
        tak tutaj kwestię uznania rozwiązania czy nie określane są indywidualnie dla
        każdego zadania przez wydawcę publikacji czy jury turnieju. Do tego dochodzi
        jeszcze własne podejście rozwiązującego.
        Ja w swych początkach, kiedy często brakowało mi wiedzy i materiałów
        pomocniczych by np. wypełnić wszystkie pola diagramu danej krzyżówki, za
        rozwiązane uważałem zadanie, które spełniało warunki określone w opisie (czyli
        np. wystarczy hasło). Przyznam jednak, że coś mi w tym podejściu nie grało i w
        pewnym momencie określiłem sobie tę kwestię zero-jedynkowo, czyli wszystkie
        pola wypełnione - zadanie rozwiązane, a brak choćby jednej litery to zadanie
        niezaliczone . I od tego czasu wszystko jest jasne...
        • jw1969 Re: Pytanie nader idiotyczne ale... 19.11.03, 10:14
          W pytaniu jest jeszcze drugie dno. To rzecz, o której pisze reptar: spróbować
          odgadnąć hasło, znając możliwie mało liter. Coś jak w "Kole fortuny". Czasem
          temat zadania już niesie podpowiedź, czasem mamy ułatwienie w postaci obrazka,
          komentarza (np. "rozwiązaniem jest imię i nazwisko polskiej poetki, laureatki
          Nagrody Nobla"). Albo pierwsze litery hasła w rebusie anagramowym - czasem
          najpierw odgadujemy rozwiązanie, a potem głowimy się, co jest na obrazku.
          • kicior99 Re: Pytanie nader idiotyczne ale... 19.11.03, 12:52
            wlasnie dlatego rowniez pytam. Z reguly rowiazywanie jolek z RJ i DJ zaczynam
            od odgadywania hasla i ierzadko mi sie to udaje. Poznie trace cala werwe, chyba
            ze rzeczywiscie zadanie jest intrygujace albo chce poznac jakis wyraz ktorego
            definicja mnie intryguje. I wtedy czasem mam satysfakcje wieksza niz z calego
            wypelnionego diagramu. Zas co do warunkow ustalonych przez redakcje - czasem
            nie trzeba sie za bardzo wysilac, a bywa ze niektore na sile wwprowadane hasl
            zabijaja krzyzowke. Nie zgadzam sie tez z tym, ze haslo powinno byc maksymalnie
            dlugie, Im mniej zaznaczonych pol. tym wiecej trzeba rowiazac - sa oczywiscie
            wyjatki.
    • reptar Re: Implikacje nader idiotyczne ale... 19.11.03, 13:10
      kicior99 napisał:

      > to takjak z zadaniem matematycznym. Jesli nie jest wykonane polecenie autora
      > zadania, nie jest ono wykonane,naetgdyby chodzilo o rzecz tak blaha jak
      > podkreslenie odpowiedzi :-(


      No, Kicior, wniosłeś do dyskusji nowy, piękny problem!

      Bo jest w zadaniu: wpisać wyrazy do... następnie przenieść litery... potem...

      Jeśli, rozwiązując kombinagram, nie wypełniwszy wszystkich kratek diagramu A
      zaczniesz już kombinować i wpiszesz ze dwa anagramy do diagramu B, to...

      ...to nie wypełniłeś polecenia   ;-)
      • kicior99 Re: Implikacje nader idiotyczne ale... 19.11.03, 13:15
        1:0dla Ciebie, choc... powiedzmy 1:0,5. W kombynagramie a raczej instrukcji do
        jego rozwiazania jest wyraznie oddzielony cel od sposobu. Prakseologicznie...
        Mozna dyskutowac czy pierwsze dezyderaty sa poleceniem czy objasnieniem :-)
    • jfalek Pytanie nader idiotyczne nr. 2; ale... 21.11.03, 14:48
      Zadanie z RR/200/nr.77

      Cytat:
      W krzyżówce powtarza się 10 różnych liter, z których należy, powtarzając litery
      A, E i W, ułożyć 13 literowe, dwuwyrazowe rozwiązanie. Litery te mogą, ale nie
      muszą wystąpić dwukrotnie w każdym wyrazie krzyżówki"

      Patrzę na diagram. Ogromniasty, skoro ma być liter 10, a trzy są już podane to
      znajdę sobie te 7 pozostałych i tyle. Spoglądam dalej na diagram. W centralnej
      części dwa najdłuższe hasła krzyżują się ze sobą. Zakładam z najwyższym
      stopniem prawdopodobieństwa, że w tej "masie" liter dwu haseł będzie tych 7
      pozostałych. Wpisuję dwa hasła do tych pól najdłuższych. Sprawdzam czy są te
      szukane pozostałe 7.
      SĄ. Ulga ogromna. :-))

      Patrzę na tytuł zadania "Rewia 200 ROZRYWKI"

      Patrzę na 10 liter. Rozwiązanie samo rzuca się w oczy.
      Rozwiązanie podane na tacy. Co wy na to.

      Czy może ktoś mi wyjaśnić po co są pozostałe 40 haseł w diagramie.
      Zadanie zajmuje prawie półtorej strony. Może zapasy się kończą w RR.
      Nie powiem, że zadanie nie ma tak sensu do końca, ale można na tej powierzchni
      zrobić co najmniej kilka takich "zagwozdek"
      O co tu chodzi? Może aby dać zajęcie na długie jesienne wieczory?

      Przeczytałem uważnie wszystkie posty poprzednie, i mam "zajęcie" na cały
      wieczór. Czy to rozwiązałem, czy mam dalej wpisywać te 40 pozostałych haseł.

      Ale bardziej zdaję sobie pytanie, czy redakcje mają w tym jakiś cel aby
      umieszczać tego rodzaju zadania, tak duże. Ten cel można przecież osiągnąć
      znacznie mniejszym nakłądem pracy i przez autora zadania, jak i redakcja może
      by miała możliwość dania szansy na zaoszczędzonym miejscu innym autorom.


      Pytanie 2a.

      W tym samym numerze zad. nr. 13 i 31. Kształt diagramu. Dla mnie to tak jakby
      dwa diagramiki połączone jednym dłuższym hasłem. Formalnie wszystko gra.
      Minimum zostało zachowane. Sa dwa wiązania z pozostałymi, ale sam kształt
      diagramu nie stanowi, tak to nazwę "pętli" jako całości. Rozumiem to tak jak
      zadania z poprzedniej stony nr. 2 i 4.
      Zauważyłemże zdarzają sie i takie diagramiki własnie jakby dwa malutkie tylko
      powiązane jednym hasłem między sobą.
      Czy to was nie razi. W końcu to redakcja o tym decyduje, ale....

      Jędrzej
      • megalomaniac Re: Pytanie nader idiotyczne nr. 2; ale... 21.11.03, 21:23
        hm...czasami mam wrazenie ze niektore zadania sa zrobione na sile na potrzebe
        chwili...na potrzebe lamu, czasopisma...?!:-)
      • ahaba Re: Pytanie nader idiotyczne nr. 2; ale... 22.11.03, 13:02
        > W tym samym numerze zad. nr. 13 i 31. Kształt diagramu. Dla mnie to tak
        jakby dwa diagramiki połączone jednym dłuższym hasłem. Formalnie wszystko gra.
        > Minimum zostało zachowane. Sa dwa wiązania z pozostałymi, ale sam kształt
        > diagramu nie stanowi, tak to nazwę "pętli" jako całości. Rozumiem to tak jak
        > zadania z poprzedniej stony nr. 2 i 4.
        > Zauważyłemże zdarzają sie i takie diagramiki własnie jakby dwa malutkie tylko
        > powiązane jednym hasłem między sobą.
        > Czy to was nie razi. W końcu to redakcja o tym decyduje, ale....



        Wrocławski "Rebus" odrzucał tak ułożone krzyżówki, uważając to za konstrukcyjny
        błąd.
        Widocznie to już stara szkoła. A teraz...idzie nowe.
    • luxer Re: Pytanie nader idiotyczne nr 3 ... 26.11.03, 21:33
      Przypuśćmy, że jestem miłośnikiem krzyżówek i innych form szaradzarskich, ale
      takim XY, którego nazwisko rzadko umieszczone jest nawet w rubryce nagrodzeni
      (bo nie mam szczęścia). Nie jeżdżę na turnieje ani biesiady, bo: nie lubię*,
      nie mam czasu*, nie mam pieniędzy*, wolę rozwiązywać w domu * (niepotrzebe
      skreślić). Nie znam nikogo z autorów i nie mam internetu, bo mieszkam na
      dalekich rubieżach. I ode mnie, przeciętnego XY autor (zadanie nr 27 w Rozrywce-
      magazyn) L. Rydz wymaga znajomości z imienia i nazwiska krakowskiego
      szaradzisty (jak młode drzewo lisciaste). Tak się złożyło, że wiem o kogo
      chodzi:)), ale przed chwilą miałam "ostrą przeprawę telefoniczną" właśnie z
      taką osobą XY, która zbulwersowana twierdzi, że Rozrywka staje sie periodykim
      elitarnym i niedługo będą pytania, dotyczące cyt.: "jak ma na imię żona tego
      pana?". A gdzie podkładki, gdzie jakieś źródła, itp, itd? Co wy na to? Co ja
      miałam odpowiedzieć na zarzuty mojego telefonicznego adwersarza. Odłożyć
      słuchawkę, czy tłumaczyć, że jest to osoba na tyle znana w świecie
      szaradziarskim itd., ale przecież w żadnych źródłach encyklopedycznych o niej
      jeszcze nie jast napisane:))? Co Wy na to Forumowicze, a przede wszystkim Ty
      Reptarze? Jak jest z nazwiskami osób znanych tylko w określonym niewielkim
      kręgu?
      pozdrawiam

      :((luxer
      • megalomaniac Re: Pytanie nader idiotyczne nr 3 ... 26.11.03, 21:55
        skoro bylo podane -jak mlode drzewo lisciaste-to nie ma dramatu...
      • reptar Re: Pytanie nader idiotyczne nr 3 ... 26.11.03, 21:57
        luxer napisała:

        > A gdzie podkładki, gdzie jakieś źródła, itp, itd?



        Jerzy Marchewka - „Panleksykon dla szaradzistów. Wyrazy 6-literowe”.
        • megalomaniac Re: Pytanie nader idiotyczne nr 3 ... 26.11.03, 22:05
          blyskawiczna reakcja-pytanie-Reptarze nasz adminie-czy Ty sypiasz??:-)

          pragne blyskawicznej odpowiedzi?
          • reptar Re: Pytanie nader idiotyczne nr 3 ... 26.11.03, 22:06
            megalomaniac napisał:

            > blyskawiczna reakcja-pytanie-Reptarze nasz adminie-czy Ty sypiasz??:-)
            >
            > pragne blyskawicznej odpowiedzi?
            >


            Tak!
            • megalomaniac Re: Pytanie nader idiotyczne nr 3 ... 26.11.03, 22:21
              tak juz tam bylem:-) zadanko jest super, ale pozwolisz ze dzis jego
              nierozwiaze...:-)))
        • luxer Re: Pytanie nader idiotyczne nr 3 ... 26.11.03, 22:09
          Na tej stronie mam akurat wakat......:))

          luxer
          • megalomaniac no to mamy admina...! 26.11.03, 22:13
            dzieki Reptarze:-) dzialasz jak blyskawica, mozna liczyc na Twoja pomoc,
            fachowa rade... i za to dzieki:-)))

            a to nowe forum zaraz tam zajrze...
            • reptar Re: no to... 26.11.03, 22:19
              megalomaniac napisał:

              > a to nowe forum zaraz tam zajrze...


              I co? Zajrzałeś?     -)
              • megalomaniac Re: no to... 26.11.03, 22:24
                odpowiedz machnalem troche wyzej, a giereczka ciekawa:-) moze podsune moim
                zdolnym uczniom na kółku niech sie pobawia:-)))
              • reptar Re: no to... 26.11.03, 22:26
                megalomaniac napisał:

                > tak juz tam bylem:-) zadanko jest super, ale pozwolisz ze dzis jego
                > nierozwiaze...:-)))


                ...bo napisałeś: to nowe forum zaraz tam zajrze...
                ...i tak sobie pomyślałem...
                ...no bo się dałem podpuścić jak dzieciak z tą błyskawiczną odpowiedzią...
                ...i zapomniałem o wykasowaniu sygnaturki...
                ...która jest na potrzeby innych forów...
                ...no wiesz, żeby promować...
                ...i która wygląda tak:
                • megalomaniac Re: no to... 26.11.03, 22:29
                  tak, to mnie zmylilo-wybacz o tej porze mą zanikłą czujnosc...oczywiscie to nie
                  fora tylko Twoje produkty:-)))

                  ale i tak pozostaniesz szybkim adminem:-)))
      • reptar Re: Pytanie nader idiotyczne nr 3 ... 27.11.03, 08:59
        luxer napisała:

        > Jak jest z nazwiskami osób znanych tylko w określonym niewielkim kręgu?


        Hej, Luxer, pomyślałem sobie, że w opisanym przez Ciebie przypadku doszło do
        pewnego nieporozumienia i że oburzenie osoby XY było w tym wypadku możliwe do
        uniknięcia i niepotrzebne. Gdyby zamiast "znany szaradzista z Krakowa" napisano
        "autor zadań publikowanych na łamach Rozrywki", to nikt by się o nic nie burzył.
        Można nie jeździć na imprezy i nie bywać w światku, ale jeśli się rozwiązuje
        zadanie w Rozrywce, to nie można oburzać się na to, co się ma w zasięgu ręki.
        Przynajmniej tak mi się wydaje. W tym wypadku "znany" nie oznaczało "znany w
        światku", lecz "znany z łamów naszego pisma" - a to jednak trochę co innego,
        jeśli chodzi o możliwość dotarcia. Nie jest to, jak piszesz, nazwisko osoby
        znanej "tylko w określonym niewielkim kręgu", lecz w tym konkretnym kręgu, do
        którego adresowane jest zadanie - w kręgu czytelników Rozrywki. Nie twierdzę,
        że każdy musi się pasjonować nazwiskami autorów, ale bez przesady - to nie jest
        niedostępne dla XY, do tego nie trzeba mieć Internetu i do tego nie trzeba
        jeździć na biesiady.

        Inna rzecz, że jeśli określenie pojawiło się w "Rozrywce Magazynie", to też
        trochę bez sensu, bo jeśli dobrze domyślam się, o kogo chodzi, to w tym roku
        na łamy akurat "Rozrywki Magazynu" trafił ów szaradzista raz albo może i to
        nie. Znany z "Rozrywki" to tak, ale żeby z "Rozrywki Magazynu" - tego bym
        nie powiedział   :-(


        Wróćmy do nazwisk osób znanych tylko w wielkim czy niewielkim kręgu.
        Oprócz publikacji zadań Rozrywka zamieszcza też komunikaty z imprez kilkanaście
        razy do roku - tu powtarzają się niektóre nazwiska i to nie tylko autorów.
        Czytelnik, który kupił Rozrywkę pierwszy raz w życiu może ich nie kojarzyć, ale
        stały czytelnik - czemu nie? Jeśli o mnie chodzi, to nie miałbym nawet nic
        przeciwko temu, by w którymś z najbliższych numerów pokazało się zadanie
        z wyrazem PIJET (można by w tym samym numerze zamieścić list czytelnika, który
        gorąco popiera propozycję pana Pijeta opublikowaną w nrze... itd., co spełniłoby
        tę samą role, co Informator, choć w wydaniu lekko zakamuflowanym).

        Sam nieraz używałem w zadaniach nazwisk szaradzistów. Przez moje zadania
        przewinęli się już Gargól, Dybała, Jacel, Tokarski... Zawsze były to jednak
        zadania przeznaczone do tej samej redakcji, w której pismach nazwiska te
        pojawiały się stosunkowo często. Nie użyję w Rozrywce nazwiska Tałaj, Ciszek
        czy Owczarek, bo czytelnikom Rozrywki rzeczywiście mogą być nieznani, podobnie
        jak czytelnikowi Technopolu albo Max Edenu nie jest znany zapewne Bisko,
        Pietruszczak czy Nowoszewski. Bywalcy imprez znają wszystkie te nazwiska, ale
        wpuszczenie ich na łamy byłoby możliwe tylko w konkretnych redakcjach.
        • totet Re: Pytanie nader idiotyczne nr 3 ... 27.11.03, 12:31
          Sam nieraz używałem w zadaniach nazwisk szaradzistów. Przez moje zadania
          > przewinęli się już Gargól, Dybała, Jacel, Tokarski...

          Niby gdzie, reptarze? Możesz podać namiary?
          • jw1969 Re: Pytanie nader idiotyczne nr 3 ... 27.11.03, 12:55
            Zawsze można podać jakąś podpowiedź, na przykład we wzmiankowanej krzyżóce było
            to inne znaczenie wyrazu, a do pomyśleia są jeszcze anagram (np. Tokarski -
            aktorski, Bisko - boski, Dybała - dałaby), metagram (Jacel - Jacek, hacel) itd.
            Jeśli dodamy do tego informacje o literach ze skrzyżowań, to podpowiedzi już
            będzie sporo.
            A najlepiej, jeśli w tym samym numerze jest zadanie tego autora.
          • julesw Re: Pytanie nader idiotyczne nr 3 ... 27.11.03, 13:01
            Jeśli chodzi o Jacela, to, o ile mnie pamięć nie zawodzi, był na ostatnich
            Mistrzostwach Krakowa i to na pierwszej stronie.
          • reptar Re: Pytanie nader idiotyczne nr 3 ... 27.11.03, 14:02
            totet napisał:

            > Niby gdzie, reptarze? Możesz podać namiary?


            Gargól w quasi-bliźniakach w RR 1/2000, zad. 101.

            Dybała jeszcze dawniej, w bliźniakach przestrzennych w RR, ale numeru nie dam
            rady odszukać; w każdym razie grubo przed 1997 r.

            Jacel był w jednym z zadań na Mistrzostwach Krakowa (ale krzyżował się
            wszystkimi literami).

            Tokarski - w nowym projekcie, który został wysłany i przyjęty całkiem niedawno.


            I jeszcze raz (ale to też bardzo dawno i nie jestem w stanie podać namiarów)
            wykorzystałem w diakrostychu... wierszyk Ryśka Kobaki, który to wierszyk Rysiek
            zmajstrował na jakiś konkurs "Dziennika Polskiego" z zadanych liter (to tak,
            jak by wykorzystać czyjąś pracę figlaszkową). Któreś tam litery tworzyły imię
            i nazwisko autora wiersza, no i wychodziło "Ryszard Kobaka".

            Nie wiem, czy to już pełna moja lista.
            A u Ciebie jak się te sprawy miewają?   :-)
      • kicior99 Re: Pytanie nader idiotyczne nr 3 ... 27.11.03, 13:50
        wlasnie przeciwko temu samemu sie burze i to w kilku watkach...
        • megalomaniac Re: Pytanie nader idiotyczne nr 3 ... 27.11.03, 15:40
          te glosy sa podzielone...
          i w roznych watkach uzasadniane kicior99
      • uhuhu Buczek w objaśnieniu 28.11.03, 07:55
        Skonsultowałem się z autorem owej krzyżówki :), który zajrzał do archiwów i
        stwierdził, że w oryginale objaśnienie było takie: "szaradzista z Krakowa (jego
        zadanie na stronie ...).", w miejsce kropeczek nr strony. To już by było
        szczególnie łatwe do odgadnięcia, bo wystarczyłoby ino przekartkować periodyk i
        miałoby się gotowca. A że akurat w numerze nie pojawiło się zadanie Buczka,
        objaśnienie zmieniło nieco postać. Moim zdaniem podpowiedź w nawiasie jest
        wystarczająca, a o szaradziście z Krakowa wzmiankuje się akurat w "Wieściach z
        klubów", więc do odnalezienia.

        Co do szaradzistów w zadaniach, to była kiedyś krzyżówka złożona z samych
        nazwisk szaradzistów, które należało układać anagramując podane słowa. Co do
        mojej twórczości, miałem w tym roku w bliźniakach Małgorzatę Wołc, a w
        krzyżówce para za parą Wojciecha Kuśmirka.

        • reptar Re: Figlaszki z autorami 28.11.03, 08:10
          Kiedyś były też takie figlaszki, w których główne zadanie nie wymagało
          orientacji w personaliach skrobikrzyżówków, ale było z nimi związane kryterium
          dodatkowe. Otóż podano kilkanaście (może dwadzieścia) par wyrazów i trzeba było
          z tego ułożyć krzyżówkę (mieszczącą się tam w jakimś polu), przy czym
          w krzyżówce musiały się znaleźć albo oba wyrazy danej pary, albo żaden.
          I to wszystko (plus zasady wyceniania konstrukcji), jeśli chodzi o zadanie
          podstawowe. Dodatkowo każda para miała dodatkowo anagram - imię i nazwisko
          autora znanego z łamów "Rozrywki". W projekcie wspomniałem, że dobrze by było,
          gdyby w tym konkretnym numerze RR było przynajmniej po jednym zadaniu każdego
          z wykorzystanych, a jeśli się nie da, to przynajmniej w tym konkretnym miesiącu
          w innych czasopismach rodziny R. Tego jednak nikt nie był w stanie zapewnić.
          W przypadku równej wartości pracy miało decydować więcej rozszyfrowanych danych
          osobowych. Nieznajomość autorów nie zamykała drogi do zwycięstwa, ale była
          dodatkowym atutem - dopiero - na okoliczność pojawienia się kilku prac o tej
          samej wartości.

          Wśród nadesłanych prac były i takie, w których pomimo wysokiej wartości
          krzyżówki (a więc szansa na sukces) uczestnik zabawy całkowicie odpuścił sobie
          kryterium dodatkowe, nie podając ani jednej osoby.

        • luxer Re: Buczek w objaśnieniu 28.11.03, 09:41
          Może zacznę od tego (ha, tak to zabrzmiało, jak w pierwszych słowach mego
          listu..), że nie będziemy poruszać tematu krzyżówki poświęconej tylko i
          wyłacznie autorom, bo to był taki typ zadania i koniec kropka!

          Inaczej przedstawia się sytuacja z umieszczaniem w tych "zwykłych"
          zadaniach nazwisk autorów - szaradzistów. Dla mnie, Luxer, jest obojetne, czy
          będzie trzeba do diagramu wstawić nazwisko Tomka Tokarskiego, p. Małgorzaty
          Wołc, p. JP. Wrony, czy rozpoznać w rebusie p. Cz. Trybę lub nawet Michała
          Gargóła. Zadanie i tak rozwiążę! Nakład Rozrywki obejmuje jednak ponad 300
          egzemplarzy (przypuszczam, że tyle osób jest zrzeszonych w klubach
          szaradziarskich) i wszystko, ponad te trzysta egzemplarzy, kupują (Kaszub
          powiedziałby) ludzie z Polski. Gro z nich to są szaradziści, którzy rozwiązują
          zadania, bo to ich hobby, ale takie hobby do "piewrszej przeszkody". Przyznam
          się, że ja sama, jeszcze do niedawna nie znałam autorów. Nie zwracałam uwagi na
          to, kto się namęczył, abym mogła trochę ponarzekać, że to zadanie głupio-
          trudne,a tamto zbyt trywialne - takie kiedyś miałam powiedzenie! Myślałam, że
          Leszek Rydz to podtatusiały pan, który z braku zająć układa zadania
          szaradziarskie, podobne zdanie miałam o innych autorach, nie mówiąc o
          wspomnianym panu Buczku (bodajże pierwszy raz zwróciłam uwagą na to nazwisko,
          gdy prowadził Biuletyn Rozrywki. A może się mylę)!!! Autorów zadań zaczęłam
          rozpoznawać ze zdjęć, zamieszczonych na stronach klubowych Neptuna.
          Jeszcze parę miesięcy temu nie intersowło mnie kim oni są. A dziś co? Dziś
          okazuje się, że mam swoich ulubionych, wiem czyje zadania mnie po prostu
          drażnią, a których nie lubię i unikam jak diabeł święconej wody! Przegląd
          czasopisma rozpoczynam od "strony autorskiej" i zanim dojdę do domu (+ spacer z
          psem) niektóre, zwłaszcza te drobne formy, mam rozwiązane. Ale tak niestety nie
          jest z innymi krzyżowkomaniakami.

          Moja XY twierdzi, że na zadanka "z nazwiskami" mamy swoje wewnętrzne gazetki,
          wspomnane turnieje (bo tam każdy zawodnik musi liczyć sie z tym, że padnie
          nazwisko jakiegos prezesa lub znanego członka klubu)lub nawet strony klubowe w
          dwutygodniku. A panleksykonu nie ma kupionego, bo drogi. A poza tym, książka ta
          może być podkładką dla układającego, a nie źródłem wiedzy dla zwykłych zjadaczy
          chleba, pałających się rozwiązywaniem krzyżówek w przerwie między praniem,
          prasowaniem, gotowaniem i pracą zawodową. Ja panleksykon mam :)).

          Uhuhu, a podpowiedź może dla Ciebie jest wystarczającą, ale okazało się że dla
          innych nie. I skoro pojawia się chociaż jeden głos protestu, to znaczy że coś
          jest nie tak. A zadania układa się m.in. dla nich, tych ludzi, będących
          zwykłymi zjadaczami chleba. Dla nich i dzięki nim przecież istnieje
          Rozrywka.


          A,jeszcze jedno, ten XY istnieje naprawdę.:-))

          pozdrawiam

          luxer
          • reptar Re: Czemu zatem nie protestują...? 28.11.03, 10:13
            luxer napisała:

            > Gro z nich to są szaradziści, którzy rozwiązują zadania, bo to ich hobby, ale
            > takie hobby do "piewrszej przeszkody".


            Czemu zatem nie protestują, kiedy do diagramu trzeba wpisać gatunek łuszczaka
            albo hinduską świątynię? To wszystko - to ot tak sobie po prostu wiedzą???
            Turako i daturę z rysunku - po prostu biorą i rozpoznają???

            Czemu nazwy żagli nigdy nie budzą takich emocji?


            > A panleksykonu nie ma kupionego, bo drogi.


            Oto i moje "ulubione" tłumaczenie!

            A skąd - przepraszam - autorzy mają wiedzieć, jakie książki ma XY?
            I czy autorowi - wobec takiego argumentu - wolno użyć słowa z jeszcze droższego
            słownika języka polskiego? Albo z encyklopedii? A jeśli tak, to z którego
            wydania?
            Czy wolno nawiązać do skoków narciarskich (choć XY może ich nie śledzić) albo
            użyć terminu z motoryzacji (skoro XY może się tym nie pasjonować)?



            Myślę, że ludzie, którzy zgłaszają takie argumenty, sami tak naprawdę nie zdają
            sobie sprawy z tego, czego się domagają. Oczywiście można by było zrobić tak,
            żeby ograniczyć zasób słów do pewnego zamkniętego zbioru (co do którego i tak
            by nie było zgody wśród XY-ów) i publikować tylko te zadania, które takiemu
            wymogowi sprostają. Łatwo jednak wylać dziecko z kąpielą i jestem przekonany,
            że gdyby do tego doszło, to Twój znajomy XY po pewnym czasie też odczułby
            zubożenie i sztuczność poruszania się w takim wciąż powtarzanym obszarze.
          • uhuhu Buczek a Rybkowski 28.11.03, 10:24
            luxer napisała:

            >> (...) Uhuhu, a podpowiedź może dla Ciebie jest wystarczającą, ale okazało
            się że dla innych nie. I skoro pojawia się chociaż jeden głos protestu, to
            znaczy że coś jest nie tak. <<

            Hm, z drugą częścią ww. cytatu nie mogę się zgodzić! :)

            A tak serio: popatrzcie na ów pechowy diagram. Nie mam go akurat przed sobą i
            nie pamiętam go dokładnie, ale coś mi się wydaje, że hasło JERZY BUCZEK można
            było zamienić np. na JANA RYBKOWSKIEGO (zresztą i jeden, i drugi kiepsko się
            krzyżują... :( ). Może autor tego nie zauważył? A może miał wcześniej JANA
            RYBKOWSKIEGO, ale zdecydował się tuż przed wysłaniem podmienić go JERZYM
            BUCZKIEM? Czy Rybkowski zdenerwowałby XY? Czy Rybkowski jest znany zwykłym
            zjadaczom chleba? A inne hasła z tej krzyżówki - Trzy kostki cukru? Muzyka na
            wodzie? Walery Łoziński? Nie ma panaceum na wszystkie gusta. Kogoś oburzy
            Buczek, a ktoś się zdenerwuje tym, że każą mu wpisywać nazwy alkoholi typu CIN
            CIN albo dziwaczne pseudonimy typu OR-OT. Ale to chyba nie znaczy, że coś jest
            nie tak?!

            Serdeczne pozdrowienia dla twojej XY! :))




Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka