Co prawda jeszcze pare lat pozostało mi do wyboru studiów ale już teraz zastanawiam się nad skandynawistyką a potem może tłumaczeniem... Jeszcze tylko nie mogę się zdecydować pomiedzy norweskim a szwedzkim

Problem w tym, że popyt na tłumaczy języków skandynawskich jest chyba u nas zdecydownie mniejszy porównując do angielskiego czy niemieckiego...? Szczególnie, że wolałabym zająć się raczej beletrystyką, ew. tłumaczeniami ogólnymi/humanistycznymi nie zaś jakimiś biznesowymi umowami czy tekstami technicznymi. Czy powinnam na wszelki wypadek szlifować drugi język (angielski/niemiecki/francuski)?