arana
13.07.18, 21:08
"CZYNI CIĘ LEPSZYMI." Nie, nie ma literówki w powyższym zdaniu. Tak mówi się po polsku do Taylor, pierwszej osoby neutralnej płciowo, która wkracza na ekran w drugim sezonie serialu Miliardy.
Gdy się pojawia po raz pierwszy, scena jest tak skonstruowana, że rodzaj nie ujawnia się w języku. Jedyną informacją jest obraz, który przynosi przesłanie inspirujące jak dobra abstrakcja, i zmusza do zastanowienia: kto to?
- Jestem Taylor - odpowiada. Moje zaimki to "oni", "ich", "im".
W tym miejscu uzmysłowiłam sobie, że otwiera sie przede mną wspaniała przygoda językowa. W języku angielskim istnieje już nawet przewodnik dotyczący używania zaimków neutralizujących płeć. A w polskim? Jak wyrazić ten bielszy odcień bieli? Rozmowa znaleziona na sieciowym forum nieźle oddaje i naszą bezradność w tym względzie, i nasze uprzedzenia.
Jak sobie radzą twórcy polskich napisów filmowych? Posłuchajcie.
Axe: Jest tak, jak przewidzieli Taylor.
Bill: - A skąd ona to wzięła?
Axe: - Nie "ona" - "oni"
Bill chce coś powiedzieć, ale ... nie mówi. Dlaczego? Jest przyzwyczajony do błyskawicznej analizy wszystkiego, więc i teraz to robi, zainspirowany słowami przyjaciela. Wynik go zaskakuje, bo odkrywa nowe oblicze rzeczywistości. Zaskakuje tak bardzo, że nie umie tego wyrazić słowami.
Większość bohaterów zwraca się do Taylor unikając pułapek rodzaju i płci, ale polskie napisy nie zawsze to oddają. Pewnie dlatego, że stałe używanie zaimka wy i drugiej osoby liczby mn. czasowników w odniesieniu do pojedynczej istoty łączyłoby się w uszach polskiego widza z "Krzyżakami", w których ta forma była nagminna, albo z peerelowskim "wy, towarzyszu..."
Zresztą i w Ameryce nowy sposób zwracania się do osób neutralnych płciowo nie jest w pełni przyswojony. Znamienna w tym względzie jest rozmowa Chucka z Bryanem.
Chuck: Jak poszło?
Bryan: Taylor Mason wziął wizytówkę i mam nadzieję, że... Tu przerywa i uświadamia sobie swój błąd, więc zwraca się wyjaśniająco do Chucka: Mam jeszcze kłopot z tym gender. I poprawia się: Wzięli wizytówkę i się odezwą.
Taylor, mówiąc o sobie, konsekwentnie posługuje się zaimkami liczby mnogiej (my, nas, naszym) i takimi samymi czasownikami, gdy czas przeszły narzuca wybór rodzaju (byliśmy, zauważyliśmy), ale konstrukcja języka polskiego sprawia, że czasem dla uniknięcia nieporozumień musi użyć też czasowników w pierwszej osobie (powiem) np. w rozmowie z Wagsem: Powiem mu [Axe'owi] osobiście. Ale już za chwilę dodaje mając na myśli siebie: W ten sposób unikniemy pomyłek. Zdarza się jednak, że mówi do Axa'a: Nie mogę cię stracić, a Axe do Taylor: Czekaj na mój znak.
Podsumowując: żeby uniknąć efektu prześmiewczego, nowe sposoby wyrażania wprowadza się na przemian ze starymi. Ma to jeszcze jeden efekt: formy liczby mnogiej zastosowane do pojedynczej osoby wbijają się w pamięć i oswajają z nową dla języka sytuacją.
Gdy pisałam ten tekst i borykałam się z unikaniem końcówek rodzajowych i doborem słów, które wyraziłyby niekonwencjonalną płeć Taylor, zauważyłam, że najlepiej robi to imię własne. Omijam wtedy opozycję męskich i żeńskich końcówek rzeczowników (bohater/ka). Pozostają do rozwiązania czasowniki i zaimki.
A co z przymiotnikami?!
Macie jakieś pomysły? No i jak Wam się podoba to nowe oblicze języka?