66. letni
Japończyk, poświęcił kawał życia kulturze polskiej, poliglota - opanował również polski - tłumacz, kolekcjoner książek, w przeważającej liczbie polskich. Nie dość, że je przeczytał, to jeszcze wiele przetłumaczył na japoński. Na książki wydał 2,5 mln. zł. Z powodu ograniczoności miejsca trzyma je nawet w ubikacji i w garażu
Wielki podziw i szacun.
Mam m.in. samouki do japońskiego, ale samo ich otwarcie powoduje ból głowy, więc większość czasu spędzają leżąc sobie na półce (książki dokonały zmian przystosowawczych. Leżą w pozycji wertykalnej, co nie jest łatwym zadaniem, bo to tak, jakbyśmy leżeli na stopach).
A tak wracając do tematu książek, to usłyszałem z drugich ust taką opinię, że książki nie są do czytania, tylko do kolekcjonowania. Coś w tym jest. Mam książki, do których podchodziłem wiele razy i nie byłem w stanie ich "pokonać". Macie takie?