31.08.25, 13:49
66. letni Japończyk, poświęcił kawał życia kulturze polskiej, poliglota - opanował również polski - tłumacz, kolekcjoner książek, w przeważającej liczbie polskich. Nie dość, że je przeczytał, to jeszcze wiele przetłumaczył na japoński. Na książki wydał 2,5 mln. zł. Z powodu ograniczoności miejsca trzyma je nawet w ubikacji i w garażu smile
Wielki podziw i szacun.
Mam m.in. samouki do japońskiego, ale samo ich otwarcie powoduje ból głowy, więc większość czasu spędzają leżąc sobie na półce (książki dokonały zmian przystosowawczych. Leżą w pozycji wertykalnej, co nie jest łatwym zadaniem, bo to tak, jakbyśmy leżeli na stopach).
A tak wracając do tematu książek, to usłyszałem z drugich ust taką opinię, że książki nie są do czytania, tylko do kolekcjonowania. Coś w tym jest. Mam książki, do których podchodziłem wiele razy i nie byłem w stanie ich "pokonać". Macie takie?
Obserwuj wątek
    • randybvain Re: Książki 06.09.25, 00:52
      Tak, kiedyś często kupowałem książki, żeby mieć całą serię, która ładnie wyglądałaby na półce. Teraz już nie mam miejsca na ekspozycję, połowa książek od lat jest schowana w kartonach, nawet już nie wiem, co mam, więc już się tak nie przejmuję.
      • kornel-1 Re: Książki 06.09.25, 22:54
        Trudno zaczytywać się "Analizą korelacyjną w chemii organicznej" lub czytać do poduszki "Podstawy teorii grup". Pogodziłem się z tym, że wiele książek - kiedyś potencjalnie przydatnych - nie zostało przeze mnie w pełni wykorzystanych.

        Wiele z książek "odziedziczyłem", niektóre nie są dla mnie interesujące (przynajmniej na pierwszy rzut oka), ale żal mi ich się pozbywać. Książka wyrzucona do śmieci to dla mnie ciężki grzech.

        Przeczytanie wielu książek pozostawiłem "na starość". Zapewne będę musiał dokupić maszynkę do czytania na głos.

        Powstaje jednak pytanie, co dalej? Co się stanie z księgozbiorem umieszczonym na 70 półkach? Moje dziecko zapowiedziało, że zamówi ciężarówkę i wywiezie na śmietnik. A jak z tym u Was?
        • al.1 Re: Książki 14.12.25, 13:58
          kornel-1 napisał:

          > Książka wyrzucona do śmieci to dla mnie ciężki grzech.

          Też tak uważam.

          > Przeczytanie wielu książek pozostawiłem "na starość".

          Metoda raczej nie zda egzaminu, bo nowinki w ekspansji docierania informacyjnego pod gusta każdego rozwijają się tempie szalonym.

          > Powstaje jednak pytanie, co dalej? Co się stanie z księgozbiorem umieszczonym na 70 półkach? Moje
          > dziecko zapowiedziało, że zamówi ciężarówkę i wywiezie na śmietnik. A jak z tym u Was?

          W żadnym wypadku na śmietnik. Ja oddam do biblioteki/znajomym. Z kartonu na śmietniku wyłowiłem niedawno dwie książki (inne z dziedziny informatyki mnie nie interesowały). Były to: "Sekrety poliglotów" Konrada Jerzaka vel Dobosza oraz "Sekret Freuda" Jeda Rubenfelda". Pierwszy z "sekretów" przeczytany. Drugi, opasły jeszcze nie. Będę coś musiał zrobić z książkami na podłodze, bo już nie mam na nie miejsca, a piwnica odpada z uwagi na swój "klimat".

          --
          Tymczasem, w temacie jest to & to smile

    • dar61 Niechęć czy dioptrie? 23.12.25, 06:42
      Czy mamy zazdrościć nippońskiemu 66-latkowi czy współczuć?
      Ostatnio nawet zaczynam wprawki w pisaniu kandżi i hiragany - gdyby je pisać tak zamaszyście i w formacie, to nie dziwiłoby mnie, że półek na nie by zabrakło...

      Dwa błyski wspomnień wywołujecie tym zadanym tematem...
      1. Para, chyba już wtedy małżeńska, kolegów/-żanek ze studiów (polujaca wtedy w księgarniach na wówczas z trudem dostępne książki), zagadywana [nieco zazdrośnie] przez nas o te zakupy - czy te książki nadążają czytać - odpowiedziała, że je kupują, by odczytać je ... po studiach.

      2. Piszący te zdania bywał ongi wysyłany do skupu makulatury, by tam coś wytargać z piwnicy [nie książki!] - na stercie papierzysk dostrzegał coś książkopodobnego w niezłym stanie - ach, nawet w kompletnych okładkach!
      Wpierw dyskretnie zabierał pod pazuchę, a kiedy pazucha się zapchała, spytał, czy zamiast wypłaty za makulaturę może wziąć coś z książek. Zgoda? No to skorzystał.
      W domu dostał opeer, że zagraca, że mebel swój ma praktycznie pełny i po co znów książka.
      Jak Dar61 powrócił potem do tejże składnicy makulatury, cudnej sterty z nadzieniem książek już nie było [a w niej były takie cymesiki!], zaś tameczni pracownicy koso na intruza patrzyli...

      Odpowiadając na pytanie startowe, to o podchodach...
      Nie mam książek nieczytalnych, bo te kupowane były zawsze z potrzeby, też w czasach, kiedy były rozchwytywane.
      Ostatnimi laty [wręcz wcz... przedwczoraj*] z upodobaniem, badawczo, gmeram - nawet z wielką ciekawością - w takich sklepowych pudłach/standach kartonowych z książkami, w marketach. Tam prócz nowostek są też i książki przeceniane, niechciane, niesprzedawalne, od lat zalegające magazyny [?] i tu w marketach oferowane w cenach ongi 4,99, dziś 9,99 zł.
      Zawsze znajduję w nich jakiś cymesik, ale całość tej odrzutnej oferty daje ciekawy przegląd miary wymagań czytelników, ale chyba głównie decyzji wydawców i autorów.
      To nawet niezła byłaby baza analiz, ale się tu wywinę od wniosków za daleko idących, stronniczych...

      Podobne metaanalizy można by dać po penetracji przybibliotecznej kiermaszowej zawartości oddawanych za darmo książek [odkup już nie za friko, choć tanio] - też nawet płyt cd/dvd] - jakie zwykłem przetrząsać, gdym oderwał się od ofert z Netu.
      Podobną ofertę mają kiermaszownie [tu: bezpłatną] w postaci szafki ulicznej przy największej bibliotece w mej stolicy PL województwa. Czasem przy niej tłumek, kolejka - i przepycha się nieco...

      */ Kupiona pozawczoraj: OGIEŃ. Pierwotna siła natury (Bål for all slags vær og terreng // Ognisko na każdą pogodę i teren) - Thomas Svardal.
      Edycja z 2018 r. ... A' 9,99 zł
      Autorem ponoć jest analityk finansowy, też pono miłośnik natury. Chyba piroman.
      Na razie kartkuję toto i ewidencjonuję w mój komp - ciekawe, czy doczytam u niego o podpałce z książek...
      Wyłapałem fragmencik, w jakim zachwala palenie ogniska papierem pod kubkiem z papieru. Ponoć się nie spala. Ten kubek.
      • randybvain Re: Niechęć czy dioptrie? 26.12.25, 14:48
        Książek, których przeczytanie odkładam na później mam bardzo dużo. Po prostu jest za dużo pozycji, które mnie zainteresowały kiedyś, ale przetworzenie ich zabiera mi dużo czasu, bo czytam wolno i rzadko. W pewnym momencie musiałem zacząć się ograniczać, bo szanse, że uda mi się te książki przeczytać zanim umrę są coraz mniejsze…
        • randybvain Re: Niechęć czy dioptrie? 26.12.25, 16:01
          Na przykład mam trochę bibliofilskich pozycji. Niedawno zdobyłem „Quo vadis” po francusku, z 1905 bodajże. No żal zostawić w sklepie, zwłaszcza, że kosztowało zaledwie kilka funtów. A szczerze mówiąc, to jeszcze nigdy tej książki Sienkiewicza nie czytałem.
          • stefan4 Re: Niechęć czy dioptrie? 26.12.25, 16:33
            randybvain:
            > Niedawno zdobyłem „Quo vadis” po francusku, z 1905 bodajże.
            [...]
            > A szczerze mówiąc, to jeszcze nigdy tej książki Sienkiewicza nie czytałem.

            Niewiele straciłeś. Chyba, żebyś gustował w drobiazgowych opisach tortur, chłost, ukrzyżowań, szczucia lwów na dzieci itp. Nie sądzę, żeby po francusku to ,,dzieło'' mogło stać się mniej sadystyczne.

            - Stefan

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka