Dodaj do ulubionych

Mikro Big Bang

01.09.08, 08:17
A dzieci w Afryce głodują.
Obserwuj wątek
    • krzysztofczyz Mikro Big Bang 01.09.08, 08:19
      A czemu ten tunel musiał byc zakopany. Inny naukowiec twierdził, że
      nie mamy bladego pojęcia co się tam stanie, a taki eksperyment może
      posłac ludzi w niebyt?
      • turbo_wesz Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 08:32
        tak - stworzą czarną dziurę, która wszystko wchłonie!
        • mis22 Lęk przed czarną dziurką 07.09.08, 22:42
          turbo_wesz napisał:
          > tak - stworzą czarną dziurę, która wszystko wchłonie!

          W kosmosie są generowane cząstki mające energie znacznie większe niż te, które
          wytworzą ludzie. Te cząstki uderzają w ziemską atmosferę i jak narazie Ziemia
          istnieje. Więc hipotetyczne czarne dziurki, które mogą powstawać wyparowywują
          zanim zdążą coś wchłonąć. Nie bój się hipotetycznych malutkich czarnych dziurek!
          • bonobo44 W pełni racjonalny lęk przed czarną dziurką 09.09.08, 15:29
            turbo_wesz napisał:

            > tak - stworzą czarną dziurę, która wszystko wchłonie!

            W kosmosie są generowane cząstki mające energie znacznie większe niż
            te, które wytworzą ludzie. Te cząstki uderzają jednak w ziemską
            atmosferę i ich produkty (np. hipotetyczne czarne dziurki)
            przelatują przez Ziemię na wylot. Dlatego jak narazie Ziemia
            istnieje. Te hipotetyczne czarne dziurki, które mogą powstawać
            wyparowują zanim zdążą coś wchłonąć albo nie. Nikt tego nie wie.
            Poza powszechnie znanymi nikt jeszcze takich nie widział. Należy
            wiec poważnie się obawiać hipotetycznych malutkich czarnych dziurek.
            W CERN czarne dziurki jeśli powstaną, powstaną w spoczynkowym
            układzie środka masy z Ziemią i nigdy jej nie opuszczą. A jeśli się
            nie rozpadną, wcześniej czy później zamienią całą naszą planetę w
            jedną czarną dziurkę wielkości... ziarnka maku. Zatem:
            • madcio Re: W pełni racjonalny lęk przed czarną dziurką 11.09.08, 18:46
              Bełkot. Znowu te same ciemne brednie od oszołoma głoszącego koniec świata. :/

              Zacznijmy od tego, ze jeśli takie dziurki mogą powstać, to natychmiast wyparują.
              Dziękuję, koniec sprawy.
              • ffs Re: W pełni racjonalny lęk przed czarną dziurką 04.10.08, 11:06
                synciu idz pograj sobie w jakas gre albo rowerkiem pojezdzij jak
                masz takie glupie posty prawic. Fizycy na calym swiecie sa swiadomi
                ryzyka czrnych dziur ktore nie opuszcza ziemi i moga spowodowac
                katastrofe. Problem w tym ze ryzyko ich powstania jest bardzo bardzo
                male. Duuuuuuuzo mniejsze niz wygrana w toto-lotka.
                Poza tym czarne dziury to nie wszystko sa inne, rownie grozne
                czostki ktore moga zostac stworzone (rownie malo prawdopodobne).
                Prawdopodobienstwo jest male ale jest i stad spor. Gdyby tego nie
                bylo to bys sie madcio w swojej wioseczce nawet o tym nie dowiedzial.
                • madcio Re: W pełni racjonalny lęk przed czarną dziurką 04.10.08, 15:11
                  Pominę w tekście twoje leczenie kompleksu niższości, gdyż nie należy to do
                  tematu. Proponuję udać się z tym do lekarza odpowiedniej specjalności. :> Okay,
                  po tej jakże miłej wymianie zdań ad rem.

                  > Prawdopodobienstwo jest male ale jest i stad spor.
                  Doprawdy? Spór o LHC zaczął się od tego, że paru popaprańców uderzyło do sądu
                  (amerykańskiego zresztą, w sprawie europejskiej maszyny, co samo w sobie jest
                  ucieszne) w sprawie rzekomego zagrożenia zniszczeniem świata przez LHC.

                  Smaczku sprawie dodaje, że ci sami ludzie lata temu prawie identyczny wniosek do
                  sądu wnieśli w sprawie zupełnie innego akceleratora (RHIC), który od lat
                  działając, jakoś świata nie zniszczył. :)
                  • nikodem123 Re: W pełni racjonalny lęk przed czarną dziurką 04.10.08, 18:05
                    Czarna dziura pochłaniająca całą Ziemię to jest najgłupsza historia, którą do
                    tej pory słyszałem.

                    OK. Najpierw powstaje taka Czarna Dziurka i ona tak, hyc, co zobaczy to wciąga
                    do środeczka. I tak wciąga, i wciąga, aż wciąga całą Ziemię. Zamiast planety nie
                    największych rozmiarów mamy solidną CZARNĄ DZIURĘ!

                    Rozlegają się wtedy fanfary w kosmosie i kosmiczny nobel zostaje przyznany
                    fizykom z CERN. Po raz pierwszy od powstania wszechświata udało się wytworzyć
                    czarną dziurę z czegoś, co jest miliony razy mniejsze niż być powinno, aby taką
                    Czarną Dziurę móc wytworzyć.
                    • madcio W pełni irracjonalny lęk przed mCD 05.10.08, 12:37
                      >z czegoś, co jest miliony razy mniejsze niż być powinno, aby taką
                      > Czarną Dziurę móc wytworzyć.
                      Niezupełnie. Możliwe jest istnienie czarnej dziury o masie Ziemi. Problem z
                      zagładą Ziemi przez mCD jest zupełnie innego rodzaju:

                      1. Nie jest wcale pewne, czy w ogóle będą w LHC wytworzone jakiekolwiek mCD.
                      Wymagałoby to, żeby pewne teorie (związane z wieloma wymiarami) były prawdziwe,
                      a tego nikt nie wie - właśnie między innymi ma to LHC zbadać.
                      2. Nawet, jak zostaną wytworzone, to wyparują od razu w mikroskopijnym ułamku
                      sekundy. Muszą wyparować. Wyżej wspomniane "pewne teorie" przewidują, że mCD
                      mogą powstać w LHC... i te same teorie przewidują, że mCD MUSZĄ wyparować.
                      Twierdzenie głosicieli końca świata, że mCD powstaną w LHC i NIE wyparują, jest
                      zwyczajnym wybiórczym podejściem do nauki. :)
                      3. A jak powstaną i nie wyparują, to wylecą poza Ziemię. Wymagana precyzja
                      zderzenia czołowego: coś z 11/300 000 (pi razy oko). Cóż, biorąc pod uwagę ilość
                      kolizji i teoretyczną maksymalną możliwą ilość mCD do wytworzenia dziennie,
                      któreś w końcu się załapią. To najsłabszy punkt z wszystkich, jesli chodiz o
                      Ziemię, ale zarazem bardzo silny punkt w innych okolicznościach (patrz podpunkt 3b).

                      3a. Mały fakt: matka natura codziennie od miliardów lat robi olbrzymią ilość
                      eksperymentów typu LHC lub jeszcze silniejszych na naszej Ziemi, i jakoś ona do
                      dziś istnieje. :>

                      3b. Także jest inny kontrargument dla twierdzenia, ze mCD wywołane w kolizjach
                      będą stacjonarne w stosunku do Ziemi, więc nie uciekną: białe karły i gwiazdy
                      neutronowe powinny z znacznie większym prawdopodobieństwem wyłapać mCD powstałe
                      w wyniku kolizji promieniowania kosmicznego z powierzchnią tych ciał
                      niebieskich. A jakoś ich w kosmosie nie brak i nie ma ich dziwnego niedoboru,
                      rażąco niezgodnego z współczesnymi teoriami formowania się gwiazd i ich cyklu
                      życiowego.

                      4. A jak powstaną, jak nie wyparują i nie wylecą poza Ziemię, taka mCD będzie
                      żreć jeden proton na miliard lat czy coś koło tego.

                      I o czym tu jeszcze dyskutować?? Chyba tylko o psychiatrii urojeń o końcu świata
                      na rozlicznych przykładach z dziejów ludzkości.
      • b_znika Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 15:49
        Porażająca jest Twoja ignorancja. Domyslam się, że nie masz żadnych argumentów
        na to co mówisz...
        • 4g63 Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 19:22
          a Ty wracaj do podstawówki, widać że ani czytać, a tymbardziej ze zrozumieniem nie potarfisz..
          • mis22 Jak zmniejszyć liczbę głodujących dzieci w Afryce 07.09.08, 22:37
            nonieee napisała:
            > A dzieci w Afryce głodują.

            Dzieci w Afryce głodują, bo rodzi się tam za dużo ludzi. Ich rodzice chorują na
            AIDS i umierają pozostawiając dzieci bez opieki. Napisz do swego biskupa aby on
            poprosił papieża aby pozwolił katolikom w Afryce używać prezerwatyw. Zmniejszy
            to przyrost naturalny i zahamuje rozprzestrzenianie się AIDS. Oba efekty
            zmniejszą liczbę głodujących i umierających z głodu dzieci. Jezus uczył, że
            biednym ludziom należy pomagać i nie zakazywał używania prezerwatyw. Papież nie
            czyta Ewangelii i nie stosuje się do nauk Jezusa.

            Biskupi afrykańscy prosili już o to wielokrotnie papieża. Ale on uważa, że wie
            lepiej co chce Bóg.
            • losiu4 Re: Jak zmniejszyć liczbę głodujących dzieci w Af 09.09.08, 08:38
              mis22 napisał:

              > Dzieci w Afryce głodują, bo rodzi się tam za dużo ludzi.

              to nie jest prawda. Afryka byłaby w stanie wyzywić hohoho i jeszcze
              wiecej ludzi. Kłopotem jest głównie polityka.

              Pozdrawiam

              Losiu
            • ffs Re: Jak zmniejszyć liczbę głodujących dzieci w Af 04.10.08, 11:14
              w afryce jest glod bo nie uzywaja prezerwatyw - buhahahahahaha
              ale sie usmialem
              lol
              dzieki za poprawe nastroju swoja glupota hehehe
              pozdrowki
              • madcio Re: Jak zmniejszyć liczbę głodujących dzieci w Af 04.10.08, 15:15
                > w afryce jest glod bo nie uzywaja prezerwatyw - buhahaha
                O ile jest to nadmierne uproszczenie problemu głodu afryki, z całą pewnością
                zbyt wielka ilość dzieci i gąb do wykarmienia mocno przyczynia się do obniżenia
                statusu materialnego oraz możliwosci utrzymania rodziny.

                Tak więc...
                > dzieki za poprawe nastroju swoja glupota
                ...spójrz w lustro.

                Przy okazji, temat jest mocno OT. Zalecam ciągnięcie głodu w afryce w nowym wątku.
                • e.lalka Re: Jak zmniejszyć liczbę głodujących dzieci w Af 04.10.08, 18:18
                  madcio napisał:

                  > Przy okazji, temat jest mocno OT.

                  To zależy dla kogo: 04 Oct 2008
                  "..Maintenance of infrastructure previously scheduled for the winter
                  shutdown will instead start on Monday, October 6. This means that
                  an effort is being made to re-start the accelerator complex in April
                  instead of the previously scheduled June. That is good news for
                  getting collisions sooner rather than later in 2009. But presumably
                  everything depends on repairs being finished in the LHC.
                  Concerning the LHC, a report will be issued before the inauguration
                  on October 21 detailing what happened on September 19, and again
                  presumably will let us know how long repairs are expected to take.."

                  za: blogs.uslhc.us/
    • turbo_wesz Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 08:31
      dzieci w afryce głodują bo daje się tam ludziom żarcie, lekarstwa i ubrania - w
      efekcie jednostki najbardziej zaradcze nie są najlepiej usytuowanymi, ale te
      najbardziej pazerne i agresywne (w odbieraniu tego co zostało rozdane oraz
      wypracowane). tak stan rzeczy sprzyja wyzyskowi tego kontynentu z surowców
      • burlasino Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 17:36
        Bardzo "wytworna" ta twoja frazeologia. ZARADCZY to umiejący
        przeciwdziałać, a dający sobie radę to ZARADNY. USYTUOWANY to p-
        położony (w przestrzeni), a materialnie dobrze stojący to
        SYTUOWANY. Inny łamaniec językowy to "wyzysk kontynentu z
        surowców". Powinno być: "wyzysk kontynentu" albo "ograbianie
        kontynentu z surowców".
        • turbo_wesz Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 22:34
          dziękuję za przywrócenie do pionu lingwistycznego, o wspaniały. bez ciebie
          tkwiłbym w błędzie, może nawet do końca mych niepoprawnych stylistycznie dni.

          ubolewam jedynie nad tym, że musiałeś obniżyć loty swego umysłu do pułapu równie
          plugawego co mój - oczywiście w celu zrozumienia moich bezsensownych wypowiedzi
          • burlasino Re: Mikro Big Bang 02.09.08, 12:30
            Drobiazg, w razie czego możesz liczyć na mnie również w
            przyszłości :)
            • ffs Re: Mikro Big Bang 04.10.08, 11:16
              lol 10/10 panowie
              padam ze smiechu :-)
    • miron999 Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 08:40
      Głód w Afryce jest sprawą polityczną. Nie widzę tu korelacji z LHC...
      • 4g63 Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 19:25
        ja nie rozumiem... o co chodzi z tą afryką...? czy oni kiedyś nie głodowali czy głodowali, czy głodują dopiero teraz bo biali są okrutni i źli i budują lhc, zamiast karmić murzynów?? no walnął ktoś z tym tekstom o murzynach ni z gruszki ni z akceleratora..
    • asteroida2 Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 09:18
      A potrafisz powiedzieć w których krajach w Afryce dzieci głodują?
      • burlasino Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 17:40
        We wszystkich! Afryka jako całość jest kontynentem niedożywionym,
        nie ma w zasadzie kraju, gdzie nie umierano by z głodu. Głód,
        choroby i wojny to trzy plagi, które dziesiątkują tę kolebkę
        ludzkości.
        • 4g63 Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 19:26
          taki los, i co ja mam ci na to poradzić?!
        • timoszyk Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 20:00
          burlasino napisała:

          > We wszystkich! Afryka jako całość jest kontynentem niedożywionym,
          > nie ma w zasadzie kraju, gdzie nie umierano by z głodu. Głód,
          > choroby i wojny to trzy plagi, które dziesiątkują tę kolebkę
          > ludzkości.

          Nigeria dostaje za rope okolo 20 miliardow dolarow rocznie. Nie rozczulajmy sie
          wiec tak bardzo nad ta Afryka, bo nawet w tym potencjalnie tak bogatym kraju tez
          jest zle. Rodzi sie tam bardzo wiele dzieci, okolo 7 na kazda kobiete w
          przeciagu jej zycia. Przy takim przyroscie ludnosci trudno liczyc na pokonanie
          glodu.
          Problem Afryki nie jest dyskutowany, bo by trzeba bylo odpowiedziec na kilka
          dosc niepoprawnych politycznie pytan. W kazdym razie skierowanie tam nawet
          calosci sum przeznaczanych na badania naukowego nieczego by nie zmienilo.
          Zwiekszylaby sie tylko liczba ludnosci, a wiec problem bylby jeszcze wiekszy.
          Zadziwia mnie nieco powszechny krytycyzm wyydawania pieniedzy na badania
          naukowe, przy jednoczesnej akceptacji budowy stadionow i nie tylko z okazji EURO
          i podobnych imprrez. Rozumiem, ze sens istnienia LHC jest trudniej pojac, niz
          piekno umieszczania pilki w siatce, ale mimo wszystko mozna by nieco wiecej
          uwagi poswiecac sprawom nauki w mediach. Tylko kto ma to robic? Przeciez
          dziennikarze jedynie z wielkim trudem tlumacza wiesci ze swiata, a sami nie sa w
          stanie wykrztusic z siebie na ten temat ani slowa. Wola dyskutowac o zakamarkach
          duszy Lecha Walesy i o wstecznictwie o. Rydzyka, stawiajac siebie na piedestale
          intelektualnych osiagniec. Zaiste, okreslenie "wyksztalciuchy" ma swoj gleboki sens.
          Eksperymenty wykonywane przez LHC byc moze wzbogaca nasza wiedze o swiecie, w
          ktorym zyjemy i o nas samych. To wystarczy, by wydac tych kilka miliardow
          dolarow, duzo mniej niz na olimpiady (same Chiny wydaly 40 milardow!).
          Przykro to mowic zwolennikowi demokracji bezposredniej, ale priorytety wielu
          ludzi wydaja mi sie dosc dziwne. Pociecha tylko w tym, ze priorytety rzadzacych
          nami politykow nie sa bardziej ekscytujace. Do tego zwyklych wyborcow jako grupy
          skorumpowac sie nie da, czego nie mozna powiedziec o politykach. Wiec nie
          zmieniam swego zdania o zaletach demokracji bezposredniej.
          Jak by swiat wygladal obecnie, gdyby nie bylo energetyki jadrowej, dajacej juz
          teraz 20% energii elektrycznej? Ceny energii bylyby jeszcze wyzsze, a
          perspektywy na przyszlosc dosc ponure. Wiatraki i panele elektryczne moga byc
          tylko uzupelnieniem naszych potrzeb energetycznych i mozna to latwo wykazac
          stosujac prosta arytmetyke. Sto lat temu ktos mogl pytac po co sa tez smieszne
          badania nad struktura atomu.
          W miare wyksztalconym ludziom powinna wystarczyc jednak zwykla ciekawosc jako
          uzasadnienie prowadzenia badan naukowych. Wydaje sie na nie zreszta niezwykle
          malo. Wiekszosc funduszy R&D z badaniami naukowymi nie maja nic wspolnego. W USA
          wlicza sie do nich np koszty poszukiwan nowych zloz ropy naftowych.

          Waclaw Timoszyk
      • eti.gda Re: Mikro Big Bang 04.10.08, 09:50
        asteroida2 napisał:

        > A potrafisz powiedzieć w których krajach w Afryce dzieci głodują?

        Potrafię. We wszystkich. A potrafisz powiedzieć, w ktrych krajach
        Europy dzieci głodują?
    • babcia_eulalia boska cząstka 01.09.08, 10:44
      TO już 10 września?! tak mi sie widzi, że nieźle byłoby mieć wtedy
      kogoś znajomego w cernie, coby bezpośrednie acz nieocenzurowane
      oficjalnością info nadawał.
      I chyba czas na zakłady o to wielkie nic, co to go bozonem Higgsa
      zwą - istnieje czy nie? no a jak nie, to co innego im w te tarcze
      nie przeleci? a jak sie model standardowy rypsnie, co sie ostanie?

      Jak sie robi sygnaturke, ale takom na stałe??

      --
      Jeśli wszechświat jest odpowiedzią, jak brzmi pytanie?
      • ffs Re: boska cząstka 04.10.08, 11:20
        uruchomili LHC i cos poszlo nie tak. Musieli go wylaczyc. Zanim
        uruchomia minie troche czasu - np. jesli beda musieli ponownie
        ochlodzic do niemal absolutnego zera to zajmie to miesiace.
    • toja3003 A niech mi w takim razie taki krytyk 01.09.08, 10:56
      A niech mi w takim razie taki krytyk kreacjonizmu powie skąd się
      wziął Wszechświat? Ot tak sobie, sam z siebie, się sprężył i
      wziął?! Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy
      cała Nauka, więc skąd?

      • asteroida2 Re: A niech mi w takim razie taki krytyk 01.09.08, 11:05
        > Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy cała
        > Nauka,

        Rzeczywiście tak uczy? Na podstawie jak długo trwających obserwacji?
        • toja3003 Mówiąc o „całej nauce” mam na myśli wszelkie dyscy 01.09.08, 14:04
          mówiąc o „całej nauce” mam na myśli wszelkie dyscypliny naukowe
          pokazujące zasadę zachowania materii tj. fizykę, chemię, ekonomię
          (bilans) czy matematykę (równanie). Zasada zachowania materii
          oznacza, że rzeczywistość podlega transformacjom ale nie może
          być „zniszczona” tzn. doprowadzona do stanu nicości. Jednocześnie
          działa zasada odwrotna: z nicości nie może coś powstać. Ta druga
          zasada koresponduje z zasadą przyczynowości. W szczególności nie ma
          doświadczenia pokazującego, że cokolwiek może powstać z nicości. Nie
          ma też doświadczenia pokazującego, że cokolwiek zachodzi
          bezprzyczynowo.
          • turbo_wesz Re: Mówiąc o „całej nauce” mam na myś 01.09.08, 15:28
            "z nicości nie może coś powstać."

            o cząstkach wirtualnych słyszał?
            • toja3003 słyszał, nie myl nicości z próżnią; 01.09.08, 15:45
              proszę nie mylić zera (zero to już pewna wartość a nicość jest
              stanem bez wartości), próżni (są w niej choćby oddziaływania
              polowe), względnie wszechświata poza znaną nam czasoprzestrzenią z
              nicością. Owo pozaczasoprzestrzenne coś też musiałoby jakoś powstać.
              Jak?
              • turbo_wesz Re: słyszał, nie myl nicości z próżnią; 01.09.08, 15:48
                nie wiem. ale nie kłamię że wiem. i taka jest różnica pomiędzy mną a kreacjonistami
                • toja3003 Kłamca mówi, że nie kłamie albo, że 01.09.08, 15:49
                  kłamie to co jest prawdą?
                  • turbo_wesz Re: Kłamca mówi, że nie kłamie albo, że 01.09.08, 15:50
                    prawda leży pośrodku :D

                    a poza tym , to kiepski kłamca z osoby, która kłamie zawsze - raczej prawdomówny
                    przepuszczony przez bramkę not
                    • toja3003 Pośrodku to będzie, że 01.09.08, 16:31
                      dwie półprawdy tworzą całe kłamstwo.
                      • burlasino Re: Pośrodku to będzie, że 01.09.08, 18:01
                        toja3003 napisał:
                        > dwie półprawdy tworzą całe kłamstwo.

                        Kolejna magiczna teoria? Niestety, to tylko zabawa słowami :(
                        • toja3003 a co tworzą dwie półprawdy? 03.09.08, 14:44
                          • burlasino Re: a co tworzą dwie półprawdy? 03.09.08, 15:32
                            Żeby dyskutować o tym, co tworzą dwie półprawdy, musiałbyś najpierw
                            zdefiniować precyzyjnie to pojęcie. Choć i wówczas nie musiałyby
                            one dać się sumować arytmetycznie czy logicznie. Póki co, twoje
                            oczekiwanie wyniku takiego sumowania jest przedwczesne.
                            • toja3003 Pojęcie "połowy" jest 03.09.08, 15:47
                              precyzyjnie zdefiniowane.
                              • burlasino Re: Pojęcie "połowy" jest 03.09.08, 15:51
                                Zatem objaśnij mi uprzejmie ile wynosi pół prawdy z twierdzenia:
                                pies napił się wody :))
                                Ech, toja, toja, dziwaczysz że hej....
                                • toja3003 Objaśniam: 03.09.08, 15:52
                                  "pies napił". Czyli wiemy, że pies i że napił ale nie wiemy,
                                  że "się" i nie wiemy czego.
                                  • burlasino Re: Objaśniam: 03.09.08, 15:56
                                    Oczywiście, czuję się jak po "nipponie" czyli położony na łopatki,
                                    ha ha ha ...
                                    • toja3003 Jak sobie życzysz. 03.09.08, 16:23
                                      • burlasino Re: Jak sobie życzysz. 03.09.08, 16:24
                                        Oczywiście, położony na łopatki ze śmiechu ... :))))
                                        • toja3003 Oczywiście. 03.09.08, 16:29
                                          • ffs Re: Oczywiście. 04.10.08, 11:23
                                            buhahaha ale dzisiaj tu wysyp pseudo naukowcow wszech dziedzin :-)
                                            mormalnie padam na twarz ze smiachu :-D
                      • turbo_wesz Re: Pośrodku to będzie, że 01.09.08, 22:54
                        chodzi o to że każda teorie naukowa, to teoria - dlatego liczą na nieznalezienie
                        bozonu Higgsa.

                        strzelam że wiesz, ale na wszelki wypadek, oraz dla innych: pewien czas temu
                        (XIX w. bodajże) Angielscy mądrzy naukowcy (pewni) stwierdzili że ludzkość
                        wszystko praktycznie wie, i że nie będzie już żadnych wstrząsających odkryć,
                        które odmienią życie ludzi.
                        • tron7 Re: Pośrodku to będzie, że 02.09.08, 16:31
                          >chodzi o to że każda teorie naukowa, to teoria - dlatego liczą na
                          >nieznalezienie bozonu Higgsa.

                          Coś wiem na temat szukania by nie znaleźć :)
                          Kiedy zaczynałem prace zawodową i do wykonania pewnego zadania
                          potrzebowałem danych, choćby z przed wieku, bo nijak sie nie dało
                          sprawy rozwiązać, przekopałem całe archiwum. Co powiedział dyrektor,
                          kiedy mu oznajmiłem, że nie mam żadnych dodatkowych informacji?
                          - Jak to! przeciez to kapitalna informacja! Teraz wiemy, że nic
                          wiecej na ten temat nie ma w zasobach!
                          Moja mina: bezcenna...
                          Pozdrowionko :)
              • burlasino Re: słyszał, nie myl nicości z próżnią; 01.09.08, 17:59
                toja3003 napisał:
                > proszę nie mylić zera (zero to już pewna wartość a nicość jest
                > stanem bez wartości),

                Nadal robisz za magika, toja, wprowadzając jakieś nieznane nauce
                pojęcia. Czy mógłbyś zatem zdefiniować ową NICOŚĆ?
                • toja3003 Zdefiniować nicość? W czym problem. 03.09.08, 14:51
                  W rozważanym kontekście nicość jest stanem, w którym nie ma materii
                  w szerokim tego słowa znaczeniu. Otóż pojęcie materia ma co najmniej
                  dwa znaczenia. Pierwsze, wąskie oznacza obiekty masowo-energetyczne
                  a więc to czego doświadczamy zmysłowo w naszym codziennym życiu w
                  kontaktach z przedmiotami czy zjawiskami. Czyli mówiąc językiem
                  fizyki materia to wszystko co posiada masę względnie energię. Taka
                  wąska definicja nie wystarcza do poszukiwania odpowiedzi na
                  wcześniej postawione pytanie, wykraczające poza obszar zainteresowań
                  fizyki. Drugie znaczenie „materii” jest szersze i oznacza całość
                  rzeczywistości, którą da się kategoryzować np. pięciorako: masa,
                  energia, przestrzeń, czas, informacja. W tym kontekście zasada
                  zachowania materii oznacza, że rzeczywistość podlega transformacjom
                  ale nie może być „zniszczona” tzn. doprowadzona do stanu nicości.
                  Jednocześnie działa zasada odwrotna: z nicości nie może coś powstać.
                  Ta druga zasada koresponduje z zasadą przyczynowości. W
                  szczególności nie ma doświadczenia pokazującego, że cokolwiek może
                  powstać z nicości. Nie ma też doświadczenia pokazującego, że
                  cokolwiek zachodzi bezprzyczynowo.
                  • burlasino Re: Zdefiniować nicość? W czym problem. 03.09.08, 15:47
                    Pomimo sążnistego wywodu nadal nie zaprezentowałeś jasnej definicji
                    NICOŚĆI, a tylko powtarzasz wciąż rozmaite oczywistości wymieszane
                    z własnymi pojęciami i teoriami.
                    Nie istnieje żadna naukowa "zasada zachowania materii", to jakiś
                    pseudonaukowy bełkot. Istnieje zero jako wartość, istnieje próżnia
                    jako przestrzeń pozbawiona materii, ale - jak dotąd - nie
                    zdefiniowano takiego pojęcia jak "NICOŚĆ".
                    Nikt (rozumny) nie twierdzi, że jakiekolwiek procesy zachodzą
                    bezprzyczynowo, jakkolwiek przyczyny wielu procesów nie są poznane
                    (np. dlaczego w mózgu chorego na chorobę Alzheimera kumulują się
                    amyloidy i powstają tzw. splątania). Nie stanowi to jednak
                    o "boskości" tych procesów, a tylko o braku stosownej wiedzy u
                    ludzi. Wraz z upływem czasu wiele przyczyn, wcześniej nieznanych,
                    zostaje objaśnionych przez naukę.
                    To wszystko są banały i aż dziw bierze, że trzeba je Tobie tak
                    łopatologicznie wykładać. :(
                    • toja3003 Pozwól, że (posługując się 03.09.08, 15:51
                      wyłożę ci czym różni się zero i nicość. Służę przykładami: np. w
                      ekonomii zerowy bilans istniejącej firmy a brak bilansu
                      nieistniejącej firmy to dwie różne rzeczy. Fizyka: równowaga sił
                      oddziałujących na obiekt a brak tych sił i brak obiektu to też dwie
                      różne rzeczy. Matematyka stosowana: w praktyce bazodanowej rozróżnia
                      się zerową wartość pola (lub np. spacje dla zmiennych znakowych)
                      oraz brak wartości czyli „nic” (=NULL czyt. nal, termin angielski,
                      nie mylić z niemieckim Null czyli zerem właśnie). Definicje
                      matematyczne „niczego” są najbardziej zaawansowane formalnie i
                      oznaczają np. wyróżnioną wartość, którą można przypisać dowolnemu
                      atrybutowi dowolnego typu. Oznacza ona, że faktyczna wartość tego
                      atrybutu jest niedostępna, nieprzypisana, nieznana lub nieistotna.
                      Pominę dalsze przykłady i komentarze – temat obszerny.
                      Wniosek: wartość zerowa dla rozważań kosmologicznych dot.
                      praprzyczyny jest nieprzydatna; należy wychodzić od braku wartości.
                      Analogicznie: próżnia to nie to samo co nicość.
                      • burlasino Re: Pozwól, że (posługując się 03.09.08, 16:03
                        Toja, doceniam twoją elokwencję czyli łatwość formułowania zdań, a
                        także zasób leksykalny, ale weź Ty mi wskaż jakieś jedno jedyne
                        poważne źródło naukowe operujace pojęciem nicości. Ja również mam
                        pewną zdolność tworzenia konstrukcji pojęciowych, zwrotów
                        retorycznych i figur stylistycznych, ale nie usiłuję nikomu
                        wmawiać, że są to obowiązujące kanony wiedzy.
                        Opuść trochę - jak mawiał pewien mój znajomy do kolesia - wędkarza
                        opowiadającego o wymiarach złapanych pzrez niego ryb! :)))
                        • toja3003 Jedno poważne? Proszę: 03.09.08, 16:26
                          każdy podręcznik ekonomii, fizyki, matematyki, informatyki -
                          przykłady podawałem w innym miejscu w tej dyskusji odnośnie rążnicy
                          między zerem a nicością.
                          • burlasino Re: Jedno poważne? Proszę: 03.09.08, 16:33
                            Nie, nie, nie "każdy podręcznik", a choćby jeden ale konkretny, z
                            tytułem, autorem, oficyną, która go wydała i datą edycji. No i -
                            oczywiście - aby była w nim jasna definicja NICOŚCI, jako pojęcia
                            naukowego, a nie bajanie o zdarzeniach w Tiutiurlistanie.
                            • toja3003 podaję 2 źródła: 05.09.08, 14:24
                              1) Brian W. Kernighan, Dennis M. Ritchie, The C Programming
                              Language, Second Edition, Prentice Hall New Jersey, ISBN 0-13-110362-
                              8, p. 102
                              2) Elliot B. Koffman, Pascal 3rd Edition, Addison Wesley, Reading
                              MA, ISBN 0-201-11834-3, pp. 678-679

                              • burlasino Re: podaję 2 źródła: 05.09.08, 15:25
                                Cytaty, Kochanieńki, cytaty z definicją.
                                Ponadto nie wydaje mi się aby książka o języku programowania C była
                                autorytatywnym źródłem definicji NICOŚCI jako kategorii fizycznej.
                                Znów coś konfabulujesz. Oto "toja3003", cały ON ...
                                • toja3003 były cytaty dotyczące 05.09.08, 15:39
                                  różnicy zera i NULL - znowu chcesz na mnie ściągać gromy, że "ciągle
                                  piszę to samo"?
                                  • kala.fior nicość -tego nie ma ale za to ma historie ! 05.09.08, 15:49
                                    pl.wikipedia.org/wiki/Niebyt
                                    en.wikipedia.org/wiki/Nothing
                                    • burlasino Re: nicość -tego nie ma ale za to ma historie ! 05.09.08, 15:52
                                      kala.fior napisał:
                                      > Nicość - tego nie ma ale ma za to historię!

                                      Bardzo trafna konstatacja, która chyba wyczerpuje problem.
                                      • toja3003 Nie wyczerpuje p. np. 08.09.08, 12:00
                                        "Słownik filozoffi" p. red. J. Didier s. 260.
                                        • burlasino Re: Nie wyczerpuje p. np. 09.09.08, 11:37
                                          Filozofować sobie można nawet na temat liczby diabłów na łebku od
                                          szpilki. Rozmawiamy tu - zdaje się - na tematy fizyczne.
                                          • toja3003 Tematy "fizyczne" 09.09.08, 15:13
                                            nie wystarczą do odpowiedzi na pytanie "dlaczego istnieje cokolwiek".
                                            • burlasino Re: Tematy "fizyczne" 10.09.08, 12:59
                                              To, że w tej chwili nie znamy odpowiedzi na pytanie: dlaczego
                                              istnieje cokolwiek, bynajmniej nie dyskwalifikuje fizyki jako
                                              metody poznania. Jeszcze nie tak dawno nie było wiadomo np. że
                                              istnieją cząstki elementarne, a ciu wcześniej, że istnieją wirusy
                                              oraz bakterie. Odpowiedzi na wszystkie te pytania i kwestie
                                              udzieliła nauka, a nie wiara w jakieś nadprzyrodzone istoty i inne
                                              zabobony.
                                              • toja3003 W obliczu unikalności pewnych obiektów nie mamy sz 15.09.08, 11:52
                                                W obliczu unikalności pewnych obiektów nie mamy szans na
                                                powatrzalność doświadczeń, względnie na ich przeprowadzenie. Jest
                                                jeden gatunek ludzki z jedną historią i cywilizacją, jedna Ziemia i
                                                jeden Wszechświat, który znamy, z jedną ewolucją materii i przyrody
                                                ożywionej. To powoduje, że szukanie odpowiedzi na pytanie „dlaczego
                                                w ogóle istnieje coś” wymaga podejścia interdyscyplinarnego. Nie
                                                obejdzie się tu bez gadamerowskiej hermeneutyki i relatywizmu
                                                lingwistycznego w sensie wittgensteinowskim. Sama fizyka niewiele ma
                                                do powiedzenia na temat fenomenu świadomości, bo nie zajmuje się
                                                funkcjonowaniem obiektów żywych. Takie pojęcia jak np. wolność czy
                                                świadomość są jej obce. Tu potrzebne są z jednej strony dokonania
                                                nauk humanistycznych a z drugiej ich powiązanie np. z biologią,
                                                chemią, genetyką, informatyką (infogenetyką), neurologią; z fizyką
                                                też ale jak widać nie tylko.
                                                • ffs Re: W obliczu unikalności pewnych obiektów nie ma 04.10.08, 11:33
                                                  Mozesz byc pierwszym ktory polaczy te wszystkie dyscypliny i
                                                  przedstawi sensacyjne wyniki badan. Nie zapomnij tylko
                                                  przeanalizowac biblii jako jednego ze zrodel. Tak koniecznie
                                                  przywolaj biblie.
                                                  bleh
                    • armagon Re: Zdefiniować nicość? W czym problem. 07.09.08, 14:32
                      Nie ma niczego. ;P
            • pokrecony_oliver Re: Mówiąc o „całej nauce” mam na myś 06.09.08, 22:37
              Ale zasada zachowania masy i tak obowiązuje. Cząsteczka wirtualna nie przekształci się w realną bez poświęcenia realnej.
              Wiele lat temu była teoria która mówiła, że cząsteczki cały czas
              się tworzą i że wielki wybuch nie miał miejsca. Niestety ta teoria
              umarła śmiercią naturalną, jedynie nieliczni jeszcze ten temat
              poruszają.
          • burlasino Re: Mówiąc o „całej nauce” mam na myś 01.09.08, 17:56
            toja3003 napisał:
            > mówiąc o „całej nauce” mam na myśli wszelkie dyscypliny naukowe
            > pokazujące zasadę zachowania materii tj. fizykę, chemię, ekonomię
            > (bilans) czy matematykę (równanie).

            A gdzieś Ty, toja, wyczytał o tej "zasadzie zachowania meterii"? To
            najwyraźniej twoja oryginalna teoria, której jeszcze nie zna nauka.
            Ani chybi szykujesz się na Nobla :))
            • toja3003 Proponuję do googla wklepać hasło „prawo zachowani 03.09.08, 14:53
              Proponuję do googla wklepać hasło „prawo zachowania materii” –
              pojawi się szereg linków odnoszących się do tej zasady, która na
              gruncie fizyko-chemicznym pokazuje równoważność zjawisk masowo-
              energetycznych ale nie wyczerpuje to odpowiedzi na przedmiotowe
              pytanie „dlaczego w ogóle istnieje coś”. Polecam tu linki do
              hasła „Michał Heller”. Powtrórzę: zasada zachowania materii oznacza,
              że rzeczywistość podlega transformacjom ale nie może
              być „zniszczona” tzn. doprowadzona do stanu nicości. Jednocześnie
              działa zasada odwrotna: z nicości nie może coś powstać. Ta druga
              zasada koresponduje z zasadą przyczynowości. W szczególności nie ma
              doświadczenia pokazującego, że cokolwiek może powstać z nicości. Nie
              ma też doświadczenia pokazującego, że cokolwiek zachodzi
              bezprzyczynowo. Jeżeli są takie doświadczenia proszę o informacje,
              do tego czasu prezentowane poglądy są naukowo niepodważalne.
              • burlasino Re: Proponuję do googla wklepać hasło „praw 03.09.08, 15:54
                Nie ze mną te numery, toja. Linki, na które się powołujesz,
                prowadzą wyłącznie do rozmaitych bełkotliwych dyskusji w sieci na
                temat rzekomej teorii "zachowania materii", w tym twoich wypowiedzi
                z tego forum. Wskaż choć jedno naukowe źródło takiej teorii to
                wtedy pogadamy.
                • toja3003 Jedno źródło? Proszę: 03.09.08, 16:31
                  podręcznik chemii pokazujący zasadę zachowania bilansu masowo-
                  energetycznego reakcji chemicznej. Jak zatem mógł powstać
                  wszechświat bez takiego materialnego równoważnika?
                  • burlasino Re: Jedno źródło? Proszę: 03.09.08, 16:39
                    Znów, toja, uciekasz w asocjacje, porównania, wywodzenia pośrednie.
                    Prosiłem o rzecz zupełnie jasną i prostą: źródło naukowe
                    definiujące "zasadę zachowania materii", tak jak np.
                    istnieje "prawo Bernouliego", "reguła Lenza", czy "zasada
                    zachowania energii" (patrz dowolna encyklopedia, np. tu
                    pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_zachowania_energii )
                    • toja3003 Proszę: 05.09.08, 14:26
                      Literatura:
                      [1] Z. Bądkowska, E. Koliński, M. Wojnowska, Obliczenia z Chemii
                      Nieorganicznej, Wydawnictwo PG, Gdańsk (1996).
                      [2] W. Brzyska (red.), Ćwiczenia z chemii ogólnej, Wydawnictwo UMCS,
                      Lublin (1997) 61-69.

                      • burlasino Re: Proszę: 05.09.08, 15:29
                        Toja, jeśli masz dostęp do tak rewolucyjnej literatury naukowej to
                        nie bądź skies i podziel się tą rewelacją cytując "urbi et orbi"
                        tę "zasadę zachowania materii". No, nie dręcz już dłużej ludzkości,
                        nie trzymaj w niepewności tylko wal - śmiało i odważnie. Jakżesz
                        więc to brzmi ta tajemnicza, nieznana nikomu zasada?????
                        • toja3003 podałem literaturę "z oficynami" 05.09.08, 15:40
                          więc o co chodzi?
                          • burlasino Re: podałem literaturę "z oficynami" 05.09.08, 15:54
                            Ech, toja, zmęczyłeś mnie, nie mam już siły gonić Cię, bo
                            wyślizgujesz się jak piskorz.
                            • toja3003 przykro mi ale może z innej strony, 05.09.08, 15:58
                              bo zdaje się, że dyskutujemy o miejscach po przecinku. Otóż poglądy,
                              które reprezentuję są naukowymi poglądami jakie można znaleźć w
                              naukowych czasopismach. Nie chcesz do nich sięgnąć nic na to nie
                              poradzę. Być może rozumiesz pojęcie „nauka” w swoisty i zawężony
                              sposób? Proponuję trzymać się powszechnie przyjętych definicji a
                              takowymi są normy prawne obowiązujące w Polsce. Definiują one
                              dyscypliny naukowe, w których nadaje się stopnie naukowe oraz
                              uczelnie, które mogą to robić i wydają one naukowe czasopisma. Zatem
                              jeżeli na uczelni U jest wydział W prowadzący badania w dyscyplinie
                              D i publikujący recenzowany artykuł A w czasopiśmie naukowym C
                              podpisany przez profesora P to poglądy tam głoszone są z definicji
                              prawnej naukowe. Koniec kropka. Mogą się one tobie nie podobać,
                              możesz się z nimi nie zgadzać ale nie możesz podważyć ich
                              naukowości. Konkretnie: niech U=Katolicki Uniwersytet Lubelski a
                              D=Teologia. KUL jest uczelnią, teologia jest dyscypliną naukową
                              (Zgodnie z uchwałą Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów z
                              dnia 24 października 2005 roku w sprawie określenia dziedzin nauki i
                              dziedzin sztuki oraz dyscyplin naukowych i artystycznych, Monitor
                              Polski z dnia 12 grudnia 2005 roku) i chyba jest jasne, że profesor,
                              który jest wyświęconym księdzem nie napisze inaczej niż tak jak ja
                              tzn. „Bóg jest Stworzycielem Wszechświata”. Taki pogląd jest zatem
                              naukowy cnd. Oczywiście były próby, np. w ZSRR, aby wymuszać, że
                              naukowe mogą być tylko poglądy materialistyczne ale te czasy się
                              skończyły.

                              • burlasino Re: przykro mi ale może z innej strony, 05.09.08, 16:13
                                Jak zapewne wiesz (albo przynajmniej się domyslasz) uchwalić i
                                zadekretować można wszystko. Np. cesarz rzymski Kaligula w
                                majestacie prawa uczynił swego konia senatorem. Czy znaczy to, że
                                każda uchwalona bzdura konwaliduje się?
                                Niezależnie od tego, co wymusiła i uchwaliła katolicka większość,
                                teologia to faktycznie MNIEMANOLOGIA, bowiem zajmuje się bytem
                                domniemanym. Równie dobrze można by zadekretować jako naukę
                                KRASNALOLOGIĘ, bo o krasnalach - podobnie jak o Bogu są tysiące
                                opowieści, a także realne wyobrażenia tych istot - obrazy, figurki,
                                rzeźby itd.
                                I nie strasz mnie "skończeniem się czasów", bo nic nie jest
                                wieczne, czas traktowania fikcji jak rzeczywistości też kiedyś się
                                skończy!
                                • toja3003 Ja już wyjaśniałem, że Jasiu Kowalski może 08.09.08, 12:02
                                  Ja już wyjaśniałem, że Jasiu Kowalski może uważać, że astrologia to
                                  nauka a Grześ Piotrowski może uważać, że nie i po to są normy prawne
                                  aby znaleźć wspólne stanowisko. Tak długo jak będą naukowe badania,
                                  ludzie nauki, profesorowie, naukowe czasopisma, które zajmują się
                                  teologią, tak długo nie można tej dyscypliny oficjalnie
                                  ogłaszać „nienaukową”. Oczywiście możesz mieć swoje zdanie.
                                  Niektórzy np. twierdzą, że nauka to matematyka a fizyka to nie nauka
                                  ale rzemiosło. Co z tego? Każdy może mieć swoje zdanie ale po to są
                                  Konferencje Rektorów Polskich, Uczelnie definiujące swoje Wydziały,
                                  regulacje ministerialne, rządowe, parlamentarne żeby wypracowywać
                                  wspólne stanowisko. Masz prawo ignorować Polskie Normy i Polskie
                                  Prawo i twierdzić, że ruch prawostronny to bzdura i Anglicy wiedzą
                                  lepiej i respektujesz tylko lewostronny. I co z tego? Mówisz o
                                  jakiejś „globalnej definicji nauki”. Kto jest autorem tej „globalnej
                                  definicji”? Wikipedia? ONZ? Jakieś inne instancje? Żadna z nich nie
                                  wyklucza badań dotyczących Boga ze sfery Nauki.
                                  • burlasino Re: Ja już wyjaśniałem, że Jasiu Kowalski może 09.09.08, 11:46
                                    Uważać sobie może każdy co mu się podoba, a zbiorowości mogą także
                                    uchwalać rozmaite koncepcje, łącznie z kwadratowością Ziemi i -
                                    wspomnianą już przeze mnie - godnością senatorską dla konia
                                    Kaliguli. Jest jednak jeszcze coś takiego jak OBIEKTYWNE FAKTY.
                                    Obiektywnie zaś Bóg to BYT MNIEMANY i wszelkie badania "naukowe"
                                    tego bytu są jedynie spekulacją intelektualną.
                                    Co nie jest, oczywiście, zabronione, ale z rozumem nie ma wiele
                                    wspólnego.
                                    • toja3003 A co zrobisz jak dla ciebie „obiektywne fakty” są 09.09.08, 15:30
                                      A co zrobisz jak dla ciebie „obiektywne fakty” są czymś innym niż
                                      dla mnie? Kto ma rację? Ty czy ja? Kto to ma rozsądzić?

                                      Od tysięcy lat „obiektywnym faktem” było to, że Słońce wschodzi i
                                      zachodzi poruszając się po niebie i każdy może sobie
                                      to „obiektywnie” zobaczyć każdego dnia. Aż tu nagle pan Kopernik
                                      olał „obiektywne fakty” i zatrzymał Słońce a poruszył Ziemię.

                                      Bóg jest tak samo dobrze „obiektywną” czy „mniemaną” konstrukcją jak
                                      np. geometryczny punkt. Widział ktoś punkt? Zmierzył go lub zważył?
                                      Nie. A zatem gdzie empiryczna weryfikacja takiej konstrukcji? Nie
                                      ma. A jednak posługujemy się nią i w nią wierzymy. Wierzymy w
                                      istnienie czegoś czego nie ma? Czy może jednak jest? A może w
                                      geometrii euklidesowej zdefiniowano punkt? Też nie. Tak właśnie
                                      działa nauka. Przyjmuje się na wiarę pewne dogmaty i na zasadzie
                                      aksjomatyczno-dedukcyjnej wyprowadza twierdzenia typu założenie-teza-
                                      dowód. A na każdy aksjomat może być inny aksjomat. I który z nich
                                      jest "obiektywny"? Matematyczny język fizyki jest aksjomatyczno-
                                      dedukcyjny. Czy to "obiektywny" pewnik? Jeśli uważasz, że nie, to
                                      wykaż to, inaczej twoje podejście nie jest naukowe. A zatem u
                                      fundamentów tego języka znajdują się aksjomaty, które przyjmuje się
                                      dogmatycznie na wiarę, bo aksjomat jest, z definicji, „prawdą”.
                                      Tymczasem na każdy aksjomat jest inny aksjomat. W logice boolowskiej
                                      są tylko 2 kategorie: „prawda” i „fałsz”, natomiast w logice
                                      wielowartościowej ten aksjomat nie obowiązuje. Nie ma zatem w nauce
                                      niepodważalnych pewników. Czy to też „pewnik”? Osąd zostawiam
                                      każdemu wedle własnego rozeznania. Więcej, już w ramach samego
                                      systemu aksjomatycznego istnieją zdania, o których prawdziwości czy
                                      fałszywości nie jesteśmy w stanie niczego powiedzieć w ramach tego
                                      systemu (twierdzenia Gödla). Z kolei empiria także nie jest jakimś
                                      absolutem, w który trzeba bezwarunkowo wierzyć. Nie ma „czystych
                                      danych empirycznych”. Zawsze związane są one z naszą zmysłową i
                                      modelową interpretacją. Zmysły mają swoje ograniczenia a model jest
                                      tylko uproszczeniem rzeczywistości. Jeśli uważasz, że powoływanie
                                      się na twierdzenia matematyczne to „dogmatyka” masz prawo tak
                                      sądzić, z powodów o jakich mówiłem wyżej. Pokaż inne twierdzenie.
                                      • burlasino Re: A co zrobisz jak dla ciebie „obiektywne 10.09.08, 13:19
                                        toja3003 napisał:

                                        > A co zrobisz jak dla ciebie „obiektywne fakty” są czymś innym niż
                                        > dla mnie? Kto ma rację? Ty czy ja? Kto to ma rozsądzić?

                                        Nic nie zrobię, nie zależy mi na tym co jest czym dla Ciebie. W
                                        ramach wolności człowieka istnieje także wolność plecenia bzdur.

                                        > Od tysięcy lat „obiektywnym faktem” było to, że Słońce wschodzi i
                                        > zachodzi poruszając się po niebie i każdy może sobie
                                        > to „obiektywnie” zobaczyć każdego dnia. Aż tu nagle pan Kopernik
                                        > olał „obiektywne fakty” i zatrzymał Słońce a poruszył Ziemię.

                                        To jest bardzo przykład twojego "mętniactwa" czyli mieszania
                                        różnych materii i "odwracania kota opgonem". Kopernik nie zmienił
                                        nieczego w sferze faktów - Słońce jak wschodziło i zachodziło tak
                                        robi to nadal. Kopernik (a właściwie Galileusz) objaśnił tylko
                                        poprawnie jak to się odbywa, bo wcześniej ludzie mylili się.
                                        Podobnie zresztą jak w innych sprawach.
                                        W ciągu dwóch tysiącleci ludzka nauka wyjaśniła setki rozmaitych
                                        zjawisk i faktów, które wiara mistyfikowała. WIARA W ISTOTY
                                        NADPRZYRODZONE ORAZ W BOSKIE POCHODZENIE I PORZĄDEK ŚWIATA ZAWSZE I
                                        W KAŻDEJ DZIEDZINIE POWSTRZYMYWALA TYLKO ROZWÓJ WIEDZY I POSTĘP
                                        CYWILIZACYJNY LUDZKOŚCI.
                                        Tak jest również obecnie. Ty i tobie podobni "znawcy", z uporem
                                        maniaka lansujący fantasmagoryjne teorie "boskości świata" nie
                                        przyczyniają się w żaden sposób do poznawania rzeczywistości, a
                                        przeciwnie usiłują tylko hamować rozwój nauki oraz utrzymywać ludzi
                                        w ciemnocie i zacofaniu!
                                        • toja3003 odpowiem twoim językiem: 15.09.08, 11:51
                                          Nie zależy mi na tym co jest czym dla Ciebie. W ramach wolności
                                          człowieka istnieje także wolność plecenia bzdur. To jest bardzo
                                          przykład twojego "mętniactwa" czyli mieszania różnych materii
                                          i "odwracania kota opgonem". Podobnie zresztą jak w innych sprawach.
                                          Ty i tobie podobni "znawcy", z uporem maniaka lansujący
                                          fantasmagoryjne teorie "boskości nauki" nie przyczyniają się w żaden
                                          sposób do poznawania rzeczywistości, a przeciwnie usiłują tylko
                                          hamować rozwój nauki oraz utrzymywać ludzi w ciemnocie i zacofaniu!

                                          • burlasino Re: odpowiem twoim językiem: 16.09.08, 16:44
                                            Czyli, że ... twój szpadelek jest ładniejszy od mojego, ha ha.
                                            Niestety, już od dawna podejrzewałem, że poziom piaskownicy to
                                            twoja ulubiona kondygnacja.
                                            • toja3003 Chcesz rozmawiać o kwestii czy o osobach dyskutant 17.09.08, 09:47
                                              Chcesz rozmawiać o kwestii czy o osobach dyskutantów?
                                              • burlasino Re: Chcesz rozmawiać o kwestii czy o osobach dysk 18.09.08, 17:07
                                                Czasami dyskutant dyskwalifikuje się sam, a wówczas nie ma kwestii.
          • timoszyk Re: Mówiąc o „całej nauce” mam na myś 02.09.08, 15:15
            toja3003 napisał:

            > mówiąc o „całej nauce” mam na myśli wszelkie dyscypliny naukowe
            > pokazujące zasadę zachowania materii tj. fizykę, chemię, ekonomię
            > (bilans) czy matematykę (równanie). Zasada zachowania materii
            > oznacza, że rzeczywistość podlega transformacjom ale nie może
            > być „zniszczona” tzn. doprowadzona do stanu nicości. Jednocześnie
            > działa zasada odwrotna: z nicości nie może coś powstać. Ta druga
            > zasada koresponduje z zasadą przyczynowości. W szczególności nie ma
            > doświadczenia pokazującego, że cokolwiek może powstać z nicości. Nie
            > ma też doświadczenia pokazującego, że cokolwiek zachodzi
            > bezprzyczynowo.

            Tej "calej nauki" zle sie uczy, bo podaje sie aktualna wiedze jako
            niepodlegajaca weryfikacji. W istocie kazda "naukowa" zasade powinno sie
            poprzedzac fraza: Zgodnie z obecnym stanem wiedzy.... A ta wiedza ulega ciaglym
            transformacjom i na tym polega piekno badan naukowych. Przypuszczam, ze wielu
            mlodych ludzi zajeloby sie nauka, gdyby wiedzieli na jak kruchych oparta jest
            podstawach i jak wiele nowych swiatow do odkrycia oferuje. Zamiast tego mamy
            nauczycieli usilujacych traktowac prawdy naukowe jak dogmaty nowej religii.
            W swietle powyzszego i kreacjonizm jest akceptowalny jako jedna z hipotez,
            chociaz nie bardzo rozumiem co on ma oznaczac. Jesli Bog stworzyl swiat, to albo
            Bog nie jest jego czescia, albo pozostaje pytanie do odpowiedzi kto stworzyl Boga.
            Wydaje mi sie, ze nasze mozgi sa za malo rozwiniete, by odpowiedac na podobne
            pytania, tak jak mozgi szympansa sa za slabe na zrozumienie pozytkow plynacych z
            opanowania ulamkow.

            Waclaw Timoszyk
            • toja3003 Zgadzam się timoszyk, że próba zdefiniowania Bytu 03.09.08, 14:59
              Zgadzam się timoszyk, że próba zdefiniowania Bytu Nieskończonego
              (Boga) przez byt skończony (człowieka) niesie ze sobą podobne
              ograniczenia jak próba zrozumienia logiki postępowania ludzi przez
              jakieś mróweczki, które nie mogą „pojąć” dlaczego nie daje im się
              np. zbudować mrowiska na środku ogrodu. Stąd bawią mnie tezy
              typu „gdyby Bóg chciał zrobić to czy tamto to musiałby zrobić tak i
              tak, bo inaczej jest to nielogiczne”. Otóż niczego nie musiałby a
              ponadto stawianie ludzkiego rozumu i naszej logiki na równi z bożym
              jest przesadą. Otaczający nas świat na każdym kroku jest dla nas
              często niezrozumiały i „nielogiczny” w drobnych czy
              fragmentarycznych kwestiach a co dopiero w odniesieniu do Boga.
      • turbo_wesz Re: A niech mi w takim razie taki krytyk 01.09.08, 11:29
        krytyk kreacjonizmu ci powie, że odpowiedź na to pytanie poznamy duuużo później.
        może nigdy

        ale nie przestanie szukać odpowiedzi, nawet jeżeli jest możliwość że ich nie
        znajdzie, zamiast zadowalać się nic nie wnoszącymi do nauki frazesami
        • toja3003 Skoro cała nauka pokazuje, że cokolwiek nie może p 01.09.08, 14:05
          Skoro cała nauka pokazuje, że cokolwiek nie może powstać z niczego
          to widzę sprzeczność w twierdzeniu, że ta zasada nie obowiązuje do
          rzeczy największej czyli Rzeczywistości, model z Bogiem usuwa tę
          sprzeczność a więc jest bardziej spójny cnd.
          • turbo_wesz Re: Skoro cała nauka pokazuje, że cokolwiek nie m 01.09.08, 15:26
            a może definicja niczego jest niekompletna?

            a według ciebie skąd się wziął Bóg? tylko nie mów mi że z definicji
            • toja3003 a dlaczego nie mam mówić, że 01.09.08, 15:48
              "z definicji"? Tak właśnie działa nauka. Przyjmuje się na wiarę
              pewne dogmaty i na zasadzie aksjomatyczno-dedukcyjnej wyprowadza
              twierdzenia typu założenie-teza-dowód. Tylko nie mów, że
              matematyczny aksjomat sprawdza się doświadczalnie, bo na każdy
              aksjomat jest inny aksjomat. Oczywiście teoria jest w nauce
              weryfikowana empirycznie ale tu też przyjmuje się pewne modele dla
              eksperymentalnych pomiarów, też jest obserwator, jego zmysły i
              definicja „istnienia”. Więc znowu wracamy do definicji i modeli a te
              są różne - mój taki jak napisałem.

              • turbo_wesz Re: a dlaczego nie mam mówić, że 01.09.08, 15:52
                aksjomat jest weryfikowalny, albo nie. co tu tłumaczyć?

                w nauce się z definicji nic nie bierze - definicji używa się do komunikacji, a
                nie do dowodów.
                • toja3003 Aksjomat weryfikowalny? Jak? 01.09.08, 16:35
                  Od czasów Euklidesa uznawano, że aksjomaty to zdania przyjmowane za
                  prawdziwe, których nie dowodzi się w obrębie danej teorii
                  matematycznej. We współczesnej matematyce definicja aksjomatu jest
                  nieco inna: aksjomaty są zdaniami wyodrębnionymi spośród wszystkich
                  twierdzeń danej teorii, wybranymi tak, aby wynikały z nich wszystkie
                  pozostałe twierdzenia tej teorii. Taki układ aksjomatów nazywany
                  jest aksjomatyką. Tak czy siak aksjomatów się nie weryfikuje. Też "z
                  definicji". Polecam też Gödla.
                  • turbo_wesz Re: Aksjomat weryfikowalny? Jak? 01.09.08, 22:31
                    racja. poplątałem się

                    chodzi o to, że aksjomaty możemy sobie mnożyć w nieskończoność. pożyteczne są
                    dla nas, kiedy da się na nich zbudować teorię, która jest weryfikowalna. kiedy
                    weryfikacja powodzi się (mniej lub bardziej, zazwyczaj mniej) możemy podejrzewać
                    że aksjomat haczy o prawdę

                    i tutaj powinna wkraczać brzytwa Ockhama, która da nam najłatwiejszą teorię.

                    z pytaniem "skąd się wziął wszechświat?" no powiedzmy że Bóg go stworzył, tak z
                    definicji. rzecz w tym, że kreacjonizm to pozostawanie przy tej odpowiedzi, a
                    nauka to poznawanie Boga i pętanie go liczbami.

                    ja nie mam nic przeciwko istnieniu Boga, ale nauka się zajmuje jego
                    'rozbieraniem' a nie oddawaniem czci.
                    • toja3003 Owszem, można modelowo przyjąć, że wiara i nauka t 03.09.08, 15:02
                      Owszem, można modelowo przyjąć, że wiara i nauka to „przeciwieństwa”
                      ale to tylko model czyli uproszczenie rzeczywistości. Jest tylko
                      jedna rzeczywistość, z jednym ludzkim gatunkiem, i jej pełne
                      zrozumienie tylko od strony religijnej albo tylko od strony naukowej
                      jest niemożliwe. Rzeczywistość jest naukowo-religijna a człowiek
                      jest istotą religijno-naukową. Wiara nie podlega prawom nauki choć,
                      zdaniem JPII, „nasza cywilizacja potrzebuje do lotu dwóch skrzydeł:
                      wiary i nauki; z jednym skrzydłem nie da się latać”. I z tym zdaniem
                      się osobiście zgadzam.
                      • burlasino Re: Owszem, można modelowo przyjąć, że wiara i na 03.09.08, 16:29
                        Rzeczywistość nie jest religijno - naukowa, to kolejne nadużycie!
                        Religia nie jest rzeczywistością, a tylko abstrakcją, tworem
                        wyspekulowanym, nie mającym żadnych odniesień do rzeczywistości
                        (jeśli, oczywiście, pominiemy nawiedzonych, podających się za bogów
                        i ich wyznawców, dających ucho tym bajaniom).
                        Jan Paweł II mógł wygłaszać dowolne poglądy, ale nie mają one
                        żadnej wartości dowodowej w sprawie.
                        • toja3003 jeżeli uważasz, że abstrakcje nie są 05.09.08, 14:27
                          częścią rzeczywistości to zawężasz rzeczywistość - do czego?
                          • burlasino Re: jeżeli uważasz, że abstrakcje nie są 05.09.08, 15:34
                            Abstrakcyjne myślenie nie podlega żadnym rygorom i ograniczeniom,
                            więc nie można oceniać go w tych samych kategoriach co realność.
                            Pomyśleć i wypowiedzieć można dowolne twierdzenie, co nie znaczy,
                            że niesie ono za sobą jakieś skutki.
                            • toja3003 Jest jedna nauka ale różne w niej poglądy, niestet 05.09.08, 15:55
                              Jest jedna nauka ale różne w niej poglądy, niestety ale musisz się z
                              tym pogodzić; jeśli chcesz narzucać własne poglądy innym to nie jest
                              podejście naukowe ale autokratyczne a więc nienaukowe.
                              • burlasino Re: Jest jedna nauka ale różne w niej poglądy, ni 05.09.08, 16:17
                                W pełni się z Tobą zgadzam, tyle tylko, że trzeba umieć odróżnić
                                naukę od pobożnych życzeń, a Ty bardzo często tego nie potrafisz.
                                • toja3003 a ty potrafisz? Uzurpujesz sobie 08.09.08, 12:03
                                  prawo do jedynie słusznych poglądów? Twoja sprawa. Ja mam inne
                                  zdanie.
                                  • burlasino Re: a ty potrafisz? Uzurpujesz sobie 09.09.08, 11:56
                                    Mieć inne zdanie nie jest zabronionym. Również spekulować, pragnąć
                                    wierzyć itp. Trzeba jednak mieć na tyle świadomości i uczciwości
                                    aby wiedzieć i przyznać, że wiedza (nauka) uczyniła z człowieka -
                                    półzwierzęcia istotę wysoko rozwiniętą, zdolną zaspokajać swoje
                                    najbardziej wyszukane potrzeby, natomiast religie i wierzenia, z
                                    natury swojej wzajemnie antagonistyczne -przynosiły zawsze (i nadal
                                    przynoszą) tylko pożogę wojenną, śmierć, dramaty i niewysłowione
                                    cierpienia.
                                    No, więc wierzcie sobie, miłośnicy abstrakcyjnych bytów, w swoich
                                    bogów i bożków, ale nie obciążajcie tym innych ludzi chcących żyć,
                                    rozumnie, godnie, we wzajemnym szacunku i pokoju.
                                    • toja3003 Mieć inne zdanie nie jest zabronionym. Również spe 09.09.08, 15:40
                                      Mieć inne zdanie nie jest zabronionym. Również spekulować, pragnąć
                                      zgłębiać naukę itp. Trzeba jednak mieć na tyle świadomości i
                                      uczciwości aby wiedzieć i przyznać, że wiara (religia) uczyniła z
                                      człowieka - półzwierzęcia istotę wysoko rozwiniętą, zdolną się
                                      rozwijać, natomiast materialistyczne mity i nauki, z natury swojej
                                      wzajemnie antagonistyczne -przynosiły zawsze (i nadal przynoszą)
                                      tylko pożogę wojenną, śmierć, dramaty i niewysłowione cierpienia.
                                      No, więc wierzcie sobie, ateistyczni miłośnicy abstrakcyjnych bytów,
                                      w swoje mity ale nie obciążajcie tym innych ludzi chcących żyć
                                      rozumnie, godnie, we wzajemnym szacunku i pokoju.

                                      To oczywiście odwrotka twojego postu. Jak ci się podoba? A tak na
                                      poważnie: ja nie mówię tu o religiach a jedynie naukowo badam
                                      kwestię "dlaczego w ogóle istnieje coś". Wnioski podałem.

                                      Dalej: gdzież to np. w Polsce, tu i teraz "pożoga wojenną, śmierć,
                                      dramaty i niewysłowione cierpienia." z przyczyn religijnych?
                                      Forum "historia" jest w innym miejscu. A kto wymyślił np. bomby
                                      atomowe, które zabiły tysiące niewinnych ludzi? Papież czy naukowcy?
                                      Więc nie mów, że nauka jest zawsze cacy a religia jest zawsze be, bo
                                      to nieprawda. A ten apel o godne życie w pokoju to do kogo? Do
                                      wierzących naukowców? Nie widzę związku. Zdecydowana większość
                                      ludzi, niezależnie od tego czy wierzących czy nie, chce żyć godnie i
                                      w pokoju. Czy to dziwne? Dla mnie normalne i zwyczajne.
                                      • burlasino Re: Mieć inne zdanie nie jest zabronionym. Równie 10.09.08, 13:51
                                        "Odwrotka" - jak piszesz - mojego listu (notabene skąd ten
                                        neologizm "odwrtoka", skoro istnieje słowo "odwrtoność"? Zapewne,
                                        za przykładem Glempa usiłujesz "ubogacić" jezyk polski :)) to
                                        oczywisty fałsz i bzdura. W całej historii ludzkości nie ma ani
                                        jednego przypadku by wiara skutecznie i poprawnie wyjaśniła jakiś
                                        proces czy zjawisko, a przeciwnie - zawsze stawała rozwojowi wiedzy
                                        na przeszkodzie posuwając się nawet do zbrodni zabójstwa wobec
                                        niepokornych uczonych (np. Giordano Bruno i dziesiątki innych).
                                        Nigdy też w dziejach z powodu sporu naukowego nie wybuchła żadna
                                        wojna, a najwyżej nieporozumienie towarzyskie, natomiast w
                                        imię "prawd religijnych" toczyły się setki wojen, które pochłonęły
                                        miliony ofiar. (Wojny religijne są zresztą zawsze najzacieklejsze i
                                        najkrwawsze, bowiem toczą się o abstrakcyjne wartości, których nie
                                        sposób przeciwnikowi ani odebrać ani na siłę przysposobić.)
                                        Bomb atomowych nie zrzucili na ludzi naukowcy, ale właśnie Ci,
                                        którzy realizują cele ideologiczne, polityczne i religijne.
                                        • toja3003 Wyjaśniam, że 15.09.08, 11:58
                                          słowo odwrotka to nie neologizm ale nazwa konwencji brydżowej, fakt
                                          nie każdy musi umieć grać w brydża, nie wiem też czy Glemp gra i nie
                                          wiem co w tym kontekście znaczą twoje słowa "to oczywisty fałsz i
                                          bzdura.". Pytałem czy naukowcy wynaleźli bombę atomową z powodów
                                          religijnych i twierdzę, że nie. Masz dowody, że tak nie było, podaj
                                          je.
              • burlasino Re: a dlaczego nie mam mówić, że 01.09.08, 18:17
                Toja, spróbuj zweryfikować - już nie powiem empirycznie - ale
                choćby logicznie hipotezę Boga, a załamie się ona przy pierwszym
                podejściu.Wystarczą tak podstawowe, proste pytania jak:
                - Po co Bóg, skoro jest wszechmocny, miałby tworzyć cokolwiek? Dla
                sprawdzenia czy potrafi? Nielogiczne. Dla jakiejś potrzeby?
                Nielogiczne (skoro jest wszechmocny nie może mieć żadnych
                niezaspokojonych potrzeb). Dla ludzi? Nielogiczne (tworzenie bytów
                dla bytów jest tautologią). A więc po co?
                - Czy będąc doskonałym (nieskończenie sprawiedliwym, miłosiernym
                itp) można stworzyć tak niedoskonały świat, w którym wiele jego
                podmiotów cierpi w sposób niewysłowiony? (kataklizmy, choroby, głód
                itp)
                I tak dalej i tym podobnie ....
                Hipoteza istnienia Boga jest kusząca tylko pozornie i tylko dla
                ludzi bardzo ograniczonych, którzy nie zadają żadnych poważnych
                pytań.
                • 4g63 Re: a dlaczego nie mam mówić, że 01.09.08, 19:40
                  no tak, ale po co w ogóle brać boga pod uwagę...

                  - rozumiem że wierzącym łatwiej jest przyjąć to że znikąd wziął się jakiś super wszechmogący magik (lub też że istniał zawsze)

                  - niż że zawsze istniał (lub wziąła się z nikąd) cała masa cząstek które po długich reakcjach między sobą stworzyły wsszechświat

                  różnica jest taka, że na pierwszym cała masa nierobów żeruje na reszcie społeczeństwa (np polska) a przy drugim nie.

                  i tyle mam na ten temat do powiedzienia, niech mi tu jakiś katolik czy kreacjonista podważy te stwierdzenia, i niech potwierdzi że dla niego bardziej prawdopodobne jest istnienie super magika

                  to tak jakby ktoś powiedział że łatwiej jest wykonać zadanie z matematyki długie na milion stron niż dodać jeden do jednego...
                  • jas_wedrowniczek2 Wiara i rozum to niezależne drogi.. 02.09.08, 11:08
                    Drogi 4g63 błądzisz, a co gorsza grzeszysz pychą.

                    > no tak, ale po co w ogóle brać boga pod uwagę...
                    >...
                    >różnica jest taka, że na pierwszym cała masa nierobów żeruje na
                    >reszcie społeczeństwa (np polska) a przy drugim nie.
                    Jak rozumiem masz na myśli kler. Może i są tam także nieroby ale to
                    tylko częściowo prawdziwe twierdzenie niestety na siłę dopasowane
                    pod twoją raczej marną tezę. Niestety nie jesteś jej w stanie
                    uogólnić (są klerycy bardzo pożyteczni dla społeczeństwa).
                    Z drugiej strony można by tej samej logiki uzyć do społeczności
                    naukowców. Także bowiem wśród nich są tzw. pseudonaukowcy lub jesli
                    wolisz "naukowcy bezpłodni", którzy z punktu widzenia tego samego
                    społeczeństwa są równie bezwartościowi!!!

                    > i tyle mam na ten temat do powiedzienia, niech mi tu jakiś
                    >katolik czy kreacjonista podważy te stwierdzenia, i niech
                    >potwierdzi że dla niego bardziej prawdopodobne jest istnienie
                    >super magika

                    Z powyższych twierdzeń absolutnie nie da się wywieść prawdy ani
                    nawet prawdopodobieństwa zbliżenia sie do prawdy...

                    A jak sam pewnie wiesz z fałszywych przesłanek do poprawnych
                    wniosków ciężko dojść, no chyba, że weżmiemy cytowane tu
                    prawdopodobieństwo" bardzo ogólnie tzn. wszyscy błądzimy ale komuś w
                    końcu uda się dociec "prawdy absolutnej". Ale będzie to bardziej
                    rolą przypadku niż świadomej drogi. A co trochę nacioagane ale
                    najśmieszniejsze teoretycznie mógłby to zrobic nawet kleryk...

                    PS: Lepsza strategia zgłębiania tajemnic natury to:
                    ŚWIADOME ROZDZIELENIE sfer wiary od rozumu. I nie mieszanie ich ani
                    porównywanie!!!

                    Wielu znanych fizyków było świetnymi i płodnymi naukowcami, co nie
                    przeszkadzało im być praktykującymi chrześcijanami!!!

                    Problem częstego łączenia tych sfer być może tkwi w różnych
                    równolegle istniejących potrzebach człowieka:
                    a) Ciekawość na otaczającą nas naturę.
                    b) Potrzeby bezpieczeństwa i wiary w sens otaczającej nas
                    rzeczywistości.
                    Na nieszczęscie obie te potrzeby zahaczają o pytanie co było na
                    początku...

                    Pozdrawiam wszystkich szukających prawdy jaka by ona nie była....;-)
                    • burlasino Re: Wiara i rozum to niezależne drogi.. 02.09.08, 13:14
                      jas_wedrowniczek2 napisał:

                      > PS: Lepsza strategia zgłębiania tajemnic natury to: ŚWIADOME
                      > ROZDZIELENIE sfer wiary od rozumu. I nie mieszanie ich ani
                      > porównywanie!!!

                      Przepraszam Cię, ale to, co proponujesz jest wykonalne jedynie
                      werbalnie. W praktyce nie można oddzielić wiary od rozumu, bo
                      człowiek jest istotą integralną i rozdzielenie tych dwóch stref
                      narusza tę integralność prowadząc do patologii. Przypadki takiej
                      dezintegracji występują bardzo często w chorobach psychicznych:
                      rozdwojeniu jaźni, schizofrenii itp.

                      > Wielu znanych fizyków było świetnymi i płodnymi naukowcami, co
                      > nie przeszkadzało im być praktykującymi chrześcijanami!!!

                      Nie neguję, że bywały i takie przypadki, jednak statystycznie jest
                      zupełnie inaczej - im wyższy poziom wykształcenia, tym większy
                      odsetek niewierzących. Według badań amerykańskich z 1996 r. odsetek
                      niewierzacych wśród laureatów Nagrody Nobla wynosi 83 proc. a wśród
                      fizyków i biologów aż blisko 95 proc.
                      • jas_wedrowniczek2 nauka i wiara a choroby psychiczne 02.09.08, 15:38
                        > Przepraszam Cię, ale to, co proponujesz jest wykonalne jedynie
                        > werbalnie.
                        >W praktyce nie można oddzielić wiary od rozumu, bo
                        > człowiek jest istotą integralną i rozdzielenie tych dwóch stref
                        > narusza tę integralność prowadząc do patologii.
                        > dezintegracji występują bardzo często w chorobach psychicznych:
                        > rozdwojeniu jaźni, schizofrenii itp.

                        Co znowu za teza???.
                        Sugerujesz iż rozdzielenie tych sfer może jakoś szczególnie
                        prowadzić do chorób umysłowych?

                        Równie dobrze można by stwierdzić, że łączenie tych dwóch sfer
                        prowadzi do chorób umysłowych.

                        Takie wywody prowadzą szybko na manowce a już napewno nie maja
                        naukowej wartości na podpieranie jakiejś tezy. Same w sobie są
                        pułapką, w jakie wpada wiele osób. Bo odchodzimy wówczas od
                        metodologii naukowej wywodzenia praw natury, a łączymy je z całą
                        paletą nauk tzw humanistycznych i biologicznych i wewnętrznym stanem
                        świadomości człowieka.

                        Człowiek od zawsze miał dwie ważne potrzeby:
                        A) Potrzeba stabilności i wiary w pewien porządek i sens naszego
                        życia z jednoczesną świadomości naszej marności jako jednostki.
                        Tak zdefiniowaną potrzebe zaspokajają religie i wiara.

                        B) Ciekawość świata i otwartość umysłu na naturę
                        Jedną z form zaspokajania tej potrzeby jest tzw. droga naukowa.

                        Naukowcom, którzy potrafią to zauważyć i rozdzielić nie robi kłopotu
                        zgłębiania praw fizyki i jednocześnie bycie religijnym.

                        Zauważ, że dogmaty wiary czy lub naukowe bogactwo teorii i odkryć
                        dawały w różnych momentach cywilizacji odpowiedzi na róznych
                        poziomach i zadowalające rózne umysły.

                        Nawet jeśli przyjmujesz tzw. światopogląd ateistyczny to powinienes
                        przyznać iż:
                        - są ludzie którzy ignorują lub wręcz wyszydzają ścieżkę A twierdząc
                        że np. jest płytka jest opium dla mas lub równie daleko idące
                        wywody...
                        - są ludzie którzy ignorują lub wręcz wyszydzają ścieżkę B twierdząc
                        że ścieżka B całkowicie zaspokoiła ich instynkt poznawczy.

                        W kategorii ludzkich potrzeb i stanów naszego umysłu każdy odnajduje
                        się indywidualnie a puki co ani ścieżka A) ani B) nie dają
                        zadowalających odpowiedzi ciekawskich co było na początku
                        wszeświata...

                        Myślę, że można to nazwać zwiężle tak:
                        Wiara zaspokaja potrzeby ducha, nauka rozumu.

                        Pozdrawiam
                        Jaś Więdrowniczek / Sopot
                        • burlasino Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 03.09.08, 14:08
                          Czort swoje, a poop swoje.
                          Zapoznaj się, jasiu_wedrowniczku z pojeciem integralności
                          osobowości, a sam zrozumiesz dlaczego człowiek nie może "podzielić
                          się" na dwie, różnie myślące o tym samym "części", a jeśli tak
                          próbuje zrobić na siłe, to albo popada co najmniej w tzw. dysonans
                          poznawczy albo któraś ze "sfer" całkowicie dominuje nad drugą
                          (przeważnie wiara nad wiedzą), ewentualnie cierpi na rozdojenie
                          jaźni i jedną "jaźnią" wierzy, a drugą "wie".
                          Nie można wiedzieć, że cały Wszechświat działa w oparciu o prawa
                          fizyki (choć nie wszystkie są znane, ale są), a jednocześnie
                          wierzyć, że prawa te można ignorować. Aby bowiem wierzyć w rozmaite
                          religijne przypowieści, a nawet dogmaty, trzeba usankcjonować
                          ignorowanie praw fizyki rządzących Wszechświatem.
                          (Np. w przypadku tzw. Wniebowzięcia Marii, matki Jezusa, trzeba
                          zdecydować co się stało z jej fizycznym ciałem. Dokąd faktycznie
                          zostało ono "wzięte" czy też może anihilowało w kontakcie z
                          antymaterią?)
                          Czy zatem dorosły, wykształcony człowiek może mieć wiedzę i
                          jednocześnie wierzyć w jakieś abstrakcyjne postaci - diabły, anioły
                          itp?
                          • jas_wedrowniczek2 Natura wiary.. 03.09.08, 16:46
                            > Czort swoje, a poop swoje.
                            > Zapoznaj się, jasiu_wedrowniczku z pojeciem integralności
                            > osobowości, a sam zrozumiesz dlaczego człowiek nie może "podzielić
                            > się" na dwie, różnie myślące o tym samym "części",

                            Jednak spróbuj się zastanowić co to znaczy wierzyć....
                            Zastanów się trochę głebiej.
                            Weźmy przykład radykalny ale z poletka naukowego...
                            Masz dwie "teorie" z róznych dziedzin:
                            1. pierwsza z fizyki dotyczy modelu zachowania się cieczy
                            2. druga psychologii.

                            Zauważ ze dotyczą róznych rzeczy i używają róznego aparatu
                            pojęciowego. ( tzn. nie można w prosty i oczywisty sposób uzgodnić
                            wspólnych aksjomatów, dogmatów etc. )
                            3. Stwierdzamy więc iż dotyczą róznych sfer więc nie łączymy ich na
                            siłę ze sobą aczkolwiek ....
                            TOLERUJEMY OBIE obo obie opisują pewien zbadany przec człowieka
                            fragmen jego egzystencji.

                            Dopaduj ten przykład do moich wczesniejszych wywodów dot nauki i
                            wiary..

                            Naginanie i analiza pojęć Bóg i wiara w pojęiach aparatu naukowego
                            jest bezsensowne (wybacz że uproszczę to, bo napisano w róznej
                            formie tysiące stron na ten temat):
                            chociazby dlatego iż metodologia badań naukowych nie uznaje do
                            wywodzenia twierdzeń np
                            pojęcia "wiara" (patrz pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa )

                            Wiara natomiast występuje w naukach humanistycznych, psychologii
                            m.inn w opisie stanu ludzkiego umysłu, jak
                            pisałem nasz umysł ma m.inn. potrzebę wiary lub bezpieczeństwa.

                            Wg mnie można więc obydwie sfery tolerować a nawet pogodzić.

                            Zresztą zaryzykuję trochę przewrotny eksperyment polegający na
                            odpowiedzi na pewne banalne pytanie (istotne tylko jeśli jesteś tzw
                            ateistą lub racjonalistą ) bo inaczej nie ma w ogóle tematu.

                            Czy jest coś w co wierzysz?
                            Jeśli możesz podac choćby jeden przykład na "Tak"
                            (chociażby w stylu wierzę że żona mnie nie zdradza) to już
                            dostąpiłeś wtajemniczenia. Wierzysz bo masz jakieś przesłanki ale
                            nie masz 100% pewności! Taka jest natura wiary. W dużym
                            uproszczeniu wiara to "pewien stan naszego umysłu".

                            Pozdrawiam,
                            Jaś Wędrowniczek / Sopot.
                          • pokrecony_oliver Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 06.09.08, 22:54
                            > a sam zrozumiesz dlaczego człowiek nie może "podzielić
                            > się" na dwie, różnie myślące o tym samym "części",

                            Jak najbardziej może, wystarczy posłuchać polityków.

                            > Nie można wiedzieć, że cały Wszechświat działa w oparciu o prawa
                            > fizyki (choć nie wszystkie są znane, ale są), a jednocześnie
                            > wierzyć, że prawa te można ignorować.

                            Wystarczy dostrzec nadrzędną rolę świadomości.

                            > Aby bowiem wierzyć w rozmaite
                            > religijne przypowieści, a nawet dogmaty, trzeba usankcjonować
                            > ignorowanie praw fizyki rządzących Wszechświatem.

                            Nie trzeba, są prawa fizyki i prawa boskie. Jeżeli prawa boskie
                            stanowią o prawach fizyki to gdzie przeszkoda?

                            > (Np. w przypadku tzw. Wniebowzięcia Marii, matki Jezusa, trzeba
                            > zdecydować co się stało z jej fizycznym ciałem. Dokąd faktycznie
                            > zostało ono "wzięte" czy też może anihilowało w kontakcie z
                            > antymaterią?)

                            Czy to istotne co się stało z jej ciałem? Może anihilowało w
                            gigantycznym wybuchu, może zamieniło się w fiołki na polu, albo
                            popadło w niebyt.

                            > Czy zatem dorosły, wykształcony człowiek może mieć wiedzę i
                            > jednocześnie wierzyć w jakieś abstrakcyjne postaci - diabły,
                            anioły
                            > itp?

                            Może wierzyć, nawet może się zajmować poważną nauką, tworzyć nowe
                            teorie, rozwijać technologie, a zarazem uprawiać magię, wierzyć w
                            anioły i diabły, a nawet je łączyć z nauką.
                            I co zrobisz, twoja argumentacja na nic nie pomoże, masz inne
                            aksjomaty, definicje i wierzenia.
                            • burlasino Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 09.09.08, 12:10
                              pokrecony_oliver napisał:

                              > Nie trzeba, są prawa fizyki i prawa boskie. Jeżeli prawa boskie
                              > stanowią o prawach fizyki to gdzie przeszkoda?

                              Prawa fizyki są łatwo stwierdzalne i powszechnie
                              obowiązujące. "Prawa boskie" to tylko pojęcie abstrakcyjne, realnie
                              nic takiego nie występuje, to tylko spekulacja myślowa.
                              Twoje "jeżeli" nie ma więc żadnego uzasadnienia.

                              > Czy to istotne co się stało z jej ciałem? Może anihilowało w
                              > gigantycznym wybuchu, może zamieniło się w fiołki na polu, albo
                              > popadło w niebyt.

                              Istotne, bo cały Wszechświat, niezależnie od jego pochodzenia,
                              zachowuje się tylko według obowiązujacych w nim reguł. Czegoś
                              takiego jak błyskawiczna zamiana ciało ludzkiego w "fiołki na polu"
                              albo przejścia w "niebyt" nie udało się - jak do tej pory -
                              zaobserwować, a nawet brak jakiejkolwiek hipotezy w jakim procesie
                              byłoby to możliwe.

                              > Może wierzyć, nawet może się zajmować poważną nauką, tworzyć nowe
                              > teorie, rozwijać technologie, a zarazem uprawiać magię, wierzyć w
                              > anioły i diabły, a nawet je łączyć z nauką.

                              Wiara w diabły i anioły nie ma żadnego powiązania z "poważną
                              nauką", bo nie opiera się na żadnych prawach nauki. Uprawiać sobie
                              ją można, zakazu nie ma, ale utożsamiać z nauką to bzdura.

                              > I co zrobisz, twoja argumentacja na nic nie pomoże, masz inne
                              > aksjomaty, definicje i wierzenia.

                              Niektórym ludziom czy raczej ich umysłom nic nie pomoże, to fakt.
                              Można tylko ubolewać i współczuć.
                              • pokrecony_oliver Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 09.09.08, 17:49
                                > Prawa fizyki są łatwo stwierdzalne i powszechnie
                                > obowiązujące. "Prawa boskie" to tylko pojęcie abstrakcyjne,
                                realnie
                                > nic takiego nie występuje, to tylko spekulacja myślowa.
                                > Twoje "jeżeli" nie ma więc żadnego uzasadnienia.

                                Jeśli Bóg ustala prawa fizyki to spekulacją jest powoływanie się na
                                ich sprawdzalność i powszechność.

                                > Istotne, bo cały Wszechświat, niezależnie od jego pochodzenia,
                                > zachowuje się tylko według obowiązujacych w nim reguł. Czegoś
                                > takiego jak błyskawiczna zamiana ciało ludzkiego w "fiołki na
                                polu"
                                > albo przejścia w "niebyt" nie udało się - jak do tej pory -
                                > zaobserwować, a nawet brak jakiejkolwiek hipotezy w jakim procesie
                                > byłoby to możliwe.

                                Dla wyznawców to niema żadnego znaczenia, tym bardziej, że o tym co
                                się stało z jej ciałem zadecydowała istota stanowiąca o prawach
                                fizyki.

                                > Wiara w diabły i anioły nie ma żadnego powiązania z "poważną
                                > nauką", bo nie opiera się na żadnych prawach nauki. Uprawiać sobie
                                > ją można, zakazu nie ma, ale utożsamiać z nauką to bzdura.

                                Sporo niekończących się debat na temat mechaniki wantowej w pewnym
                                momencie łączy się z zagadnieniami religijnymi. Część fizyków się
                                odcina i wychodzi, reszta gada dalej.

                                > Niektórym ludziom czy raczej ich umysłom nic nie pomoże, to fakt.
                                > Można tylko ubolewać i współczuć.

                                Vice versa.
                                • burlasino Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 10.09.08, 14:10
                                  pokrecony_oliver napisał:

                                  > Jeśli Bóg ustala prawa fizyki to spekulacją jest powoływanie się
                                  > na ich sprawdzalność i powszechność.

                                  A jeżeli nie ustala, co wtedy? Spróbuj odnieść się do tej drugiej
                                  ewentualności, bo pierwsza jest banalnie prosta.

                                  > Dla wyznawców to niema żadnego znaczenia, tym bardziej, że o tym
                                  > co się stało z jej ciałem zadecydowała istota stanowiąca o
                                  > prawach fizyki.

                                  Znów usiłujesz argumentować przy pomocy niedowiedzionego pewnika.
                                  Tak się nie dyskutuje.
                                  Zauważ, że - jak już pisałem - nawet jeśli Wszechświatem "zarządza"
                                  jakiś Bóg, to robi to wyłącznie w ramach obowiązujących praw,
                                  które - jak wierzysz - sam ustanowił, ale są one powszechnie
                                  obowiązujące. Również według tych praw zachowują się wszelkie
                                  obiekty materialne - atomy, planety, gwiazdy, galaktyki, więc
                                  prawom tym podlegało również ciało Marii, które nie mogło
                                  zniknąć "ot, tak sobie". To, że ktoś wierzy w jakąś oczywista
                                  bzdurę nie ma żadnego znaczenia dla ludzi prowadzących poważną
                                  dyskusję, a - zdaje się - za takiego się uważasz. Nie posiłkuj się
                                  więc argumentami godnymi ciemnej babki.

                                  > Sporo niekończących się debat na temat mechaniki wantowej w
                                  > pewnym momencie łączy się z zagadnieniami religijnymi. Część
                                  > fizyków się odcina i wychodzi, reszta gada dalej.

                                  Ta "część" w przypadku fizyków (i biologów) wynosi 95 proc. bo tylu
                                  laureatów Nagrody Nobla z obu wymienionych dziedzin deklaruje się
                                  jako ateiści (wg badań amerykańskich opublikowanych w "Nature" z
                                  1996r.)

                                  • pokrecony_oliver Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 10.09.08, 22:46
                                    Powiem prościej, widziałeś Matrixa? Tam łamano prawa fizyki na podobnej
                                    zasadzie. Ci którzy je ustalili robili to bo wiedzieli jak.

                                    > Zauważ, że - jak już pisałem - nawet jeśli Wszechświatem "zarządza"
                                    > jakiś Bóg, to robi to wyłącznie w ramach obowiązujących praw,
                                    > które - jak wierzysz - sam ustanowił, ale są one powszechnie
                                    > obowiązujące.

                                    Tego właśnie nie kapujesz, to Bóg ustala prawa i jak mu się nie spodoba
                                    to je zmieni. Coś takiego potocznie nazywa się cudem. Nawiązując do
                                    Matrixa, w 2 części był człowiek z pociągu i na stacji metra którą sam
                                    napisał był bogiem.

                                    > Ta "część" w przypadku fizyków (i biologów) wynosi 95 proc. bo tylu
                                    > laureatów Nagrody Nobla z obu wymienionych dziedzin deklaruje się
                                    > jako ateiści (wg badań amerykańskich opublikowanych w "Nature" z
                                    > 1996r.)

                                    Sprawdziłem nature, nie mogę nic takiego znaleźć. Możesz podać numer a
                                    nie tylko rocznik.

                                    Poniżej masz trochę przykładów noblistów i innych ważniaków wierzących
                                    w Boga:

                                    Nobel Scientists (20-21 Century)
                                    Albert Einstein Nobel Laureate in Physics Jewish
                                    Max Planck Nobel Laureate in Physics Protestant
                                    Erwin Schrodinger Nobel Laureate in Physics Catholic
                                    Werner Heisenberg Nobel Laureate in Physics Lutheran
                                    Robert Millikan Nobel Laureate in Physics probably Congregationalist
                                    Charles Hard Townes Nobel Laureate in Physics United Church of Christ
                                    (raised Baptist)
                                    Arthur Schawlow Nobel Laureate in Physics Methodist
                                    William D. Phillips Nobel Laureate in Physics Methodist
                                    William H. Bragg Nobel Laureate in Physics Anglican
                                    Guglielmo Marconi Nobel Laureate in Physics Catholic and Anglican
                                    Arthur Compton Nobel Laureate in Physics Presbyterian
                                    Arno Penzias Nobel Laureate in Physics Jewish
                                    Nevill Mott Nobel Laureate in Physics Anglican
                                    Isidor Isaac Rabi Nobel Laureate in Physics Jewish
                                    Abdus Salam Nobel Laureate in Physics Muslim
                                    Antony Hewish Nobel Laureate in Physics Christian (denomination?)
                                    Joseph H. Taylor, Jr. Nobel Laureate in Physics Quaker
                                    Alexis Carrel Nobel Laureate in Medicine and Physiology Catholic
                                    John Eccles Nobel Laureate in Medicine and Physiology Catholic
                                    Joseph Murray Nobel Laureate in Medicine and Physiology Catholic
                                    Ernst Chain Nobel Laureate in Medicine and Physiology Jewish
                                    George Wald Nobel Laureate in Medicine and Physiology Jewish
                                    Ronald Ross Nobel Laureate in Medicine and Physiology Christian
                                    (denomination?)
                                    Derek Barton Nobel Laureate in Chemistry Christian (denomination?)
                                    Christian Anfinsen Nobel Laureate in Chemistry Jewish
                                    Walter Kohn Nobel Laureate in Chemistry Jewish
                                    Richard Smalley Nobel Laureate in Chemistry Christian (denomination?)

                                    Nobel Writers (20-21 Century)
                                    T.S. Eliot Nobel Laureate in Literature Anglo-Catholic (Anglican)
                                    Rudyard Kipling Nobel Laureate in Literature Anglican
                                    Alexander Solzhenitsyn Nobel Laureate in Literature Russian Orthodox
                                    François Mauriac Nobel Laureate in Literature Catholic
                                    Hermann Hesse Nobel Laureate in Literature Christian; Buddhist?
                                    Winston Churchill Nobel Laureate in Literature Anglican
                                    Jean-Paul Sartre Nobel Laureate in Literature Lutheran; Freudian;
                                    Marxist; atheist; Messianic Jew
                                    Sigrid Undset Nobel Laureate in Literature Catholic (previously
                                    Lutheran)
                                    Rabindranath Tagore Nobel Laureate in Literature Hindu
                                    Rudolf Eucken Nobel Laureate in Literature Christian (denomination?)
                                    Isaac Singer Nobel Laureate in Literature Jewish

                                    Nobel Peace Laureates (20-21 Century)
                                    Albert Schweitzer Nobel Peace Prize Laureate Lutheran
                                    Jimmy Carter Nobel Peace Prize Laureate Baptist (former Southern
                                    Baptist)
                                    Theodore Roosevelt Nobel Peace Prize Laureate Dutch Reformed;
                                    Episcopalian
                                    Woodrow Wilson Nobel Peace Prize Laureate Presbyterian
                                    Frederik de Klerk Nobel Peace Prize Laureate Dutch Reformed
                                    Nelson Mandela Nobel Peace Prize Laureate Christian (denomination?)
                                    Kim Dae-Jung Nobel Peace Prize Laureate Catholic
                                    Dag Hammarskjold Nobel Peace Prize Laureate Christian (denomination?)
                                    Martin Luther King, Jr. Nobel Peace Prize Laureate Baptist
                                    Adolfo Perez Esquivel Nobel Peace Prize Laureate Catholic
                                    Desmond Tutu Nobel Peace Prize Laureate Anglican
                                    John R. Mott Nobel Peace Prize Laureate Methodist

                                    Founders of Modern Science (16-21 Century)
                                    Isaac Newton Founder of Classical Physics and Infinitesimal Calculus
                                    Anglican (rejected Trinitarianism, i.e., Athanasianism;
                                    believed in the Arianism of the Primitive Church)
                                    Galileo Galilei Founder of Experimental Physics Catholic
                                    Nicolaus Copernicus Founder of Heliocentric Cosmology Catholic (priest)
                                    Johannes Kepler Founder of Physical Astronomy and Modern Optics
                                    Lutheran
                                    Francis Bacon Founder of the Scientific Inductive Method Anglican
                                    René Descartes Founder of Analytical Geometry and Modern Philosophy
                                    Catholic
                                    Blaise Pascal Founder of Hydrostatics, Hydrodynamics,
                                    and the Theory of Probabilities Jansenist
                                    Michael Faraday Founder of Electronics and Electro-Magnetics
                                    Sandemanian
                                    James Clerk Maxwell Founder of Statistical Thermodynamics Presbyterian;
                                    Anglican; Baptist
                                    Lord Kelvin Founder of Thermodynamics and Energetics Anglican
                                    Robert Boyle Founder of Modern Chemistry Anglican
                                    William Harvey Founder of Modern Medicine Anglican (nominal)
                                    John Ray Founder of Modern Biology and Natural History Calvinist
                                    (denomination?)
                                    Gottfried Wilhelm Leibniz German Mathematician and Philosopher,
                                    Founder of Infinitesimal Calculus Lutheran
                                    Charles Darwin Founder of the Theory of Evolution Anglican (nominal);
                                    Unitarian
                                    Ernst Haeckel German Biologist,
                                    the Most Influential Evolutionist in Continental Europe
                                    Thomas H. Huxley English Biologist and Evolutionist,
                                    Famous As "Darwin's Bulldog"
                                    Joseph J. Thomson Nobel Laureate in Physics, Discoverer of the
                                    Electron,
                                    Founder of Atomic Physics Anglican
                                    Louis Pasteur Founder of Microbiology and Immunology Catholic

                                    Great Philosophers (17-21 Century)
                                    Immanuel Kant One of the Greatest Philosophers
                                    in the History of Western Philosophy Lutheran
                                    Jean-Jacques Rousseau Founder of Modern Deism born Protestant;
                                    converted as a teen to Catholic
                                    Voltaire French Philosopher and Historian,
                                    One of the Most Influential Thinkers of the Enlightenment raised in
                                    Jansenism
                                    David Hume Scottish Empiricist Philosopher, Historian, and Economist,
                                    Founder of Modern Skepticism Church of Scotland (Presbyterian)
                                    Spinoza Dutch-Jewish Philosopher,
                                    the Chief Exponent of Modern Rationalism Judaism; later pantheism/deism
                                    Giordano Bruno Italian Philosopher, Astronomer, and Mathematician,
                                    Founder of the Theory of the Infinite Universe Catholic
                                    George Berkeley Irish Philosopher and Mathematician, Founder of Modern
                                    Idealism,
                                    Famous as "The Precursor of Mach and Einstein" Anglican
                                    John Stuart Mill English Philosopher and Economist,
                                    the Major Exponent of Utilitarianism agnostic; Utilitarian
                                    Richard Swinburne Oxford Professor of Philosophy,
                                    One of the Most Influential Theistic Philosophers


                                    Nobelists, Philosophers, and Scientists that believe in Jesus

                                    - Alexis Carrel
                                    - Albert Einstein
                                    - Arthur Compton
                                    - Robert Millikan
                                    - Francois Mauriac
                                    - Sigrid Undset
                                    - T.S. Eliot
                                    - Mother Theresa
                                    - Albert Schweitzer
                                    - Theodore Roosevelt
                                    - Frederik de Klerk
                                    - John R. Mott
                                    - Kim Dae-Jung
                                    - Martin Luther King, Jr.
                                    - Jimmy Carter
                                    - Blaise Pascal


                                    • petrucchio Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 10.09.08, 23:14
                                      pokrecony_oliver napisał:


                                      > Nobelists, Philosophers, and Scientists that believe in Jesus
                                      ...
                                      > - Albert Einstein
                                      ...

                                      Co to znów za kpiny? Bo rozumiem, że "wierzyć w Jezusa" to znaczy uważać go za
                                      Syna Bożego, uznawać jego zmartwychwstanie za fakt historyczny itp. Błagam,
                                      zacytuj mi choć jedno zdanie Einsteina na temat wiary w Jezusa.

                                      --
                                      The idea of a personal God is an anthropological concept which I am unable to
                                      take seriously. [A. Einstein, 1946]
                                      • pokrecony_oliver Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 10.09.08, 23:54
                                        "Saturday Evening Post, October 26, 1929: “

                                        “To what extent are you influenced by Christianity?

                                        As a child I received instruction both in the Bible and in the
                                        Talmud. I am a Jew, but I am enthralled by the luminous figure of the
                                        Nazarene.

                                        Have you read Emil Ludwig’s book on Jesus?

                                        Emil Ludwig’s Jesus is shallow. Jesus is too colossal for the pen of
                                        phrasemongers, however artful. No man can dispose of Christianity
                                        with a bon mot [a witty remark].

                                        You accept the historical existence of Jesus?

                                        Unquestionably! No one can read the Gospels without feeling the
                                        actual presence of Jesus. His personality pulsates in every word. No
                                        myth is filled with such life.”

                                        In a letter to the Episcopal Bishop Edward R. Wells in 1945, Einstein
                                        wrote concerning the behavior of the Christian Church during the
                                        Holocaust.

                                        “Being a lover of freedom… I looked to the universities to defend it,
                                        knowing that they had always boasted of their devotion to the cause
                                        of truth; but, no, the universities immediately were silenced. Then I
                                        looked to the great editors of the newspapers whose flaming
                                        editorials in days gone by had proclaimed their love of freedom; but
                                        they, like the universities, were silenced in a few short weeks. Only
                                        the church stood squarely across the path of Hitler’s campaign for
                                        suppressing the truth. I never had any special interest in the church
                                        before, but now I feel a great affection and admiration because the
                                        church alone has had the courage and persistence to stand for
                                        intellectual truth and moral freedom. I am forced to confess that
                                        what I once despised I now praise unreservedly”"
                                        • petrucchio Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 11.09.08, 00:11
                                          pokrecony_oliver napisał:

                                          > "Saturday Evening Post, October 26, 1929: “

                                          > You accept the historical existence of Jesus?
                                          >
                                          > Unquestionably! No one can read the Gospels without feeling the
                                          > actual presence of Jesus. His personality pulsates in every word.
                                          > No myth is filled with such life.”

                                          No, ale to jest tylko wiara w historyczność postaci Jezusa i szacunek wobec
                                          niej, nie wiara w sensie religijnym. Einstein wielokrotnie podkreślał swoją
                                          _niewiarę_ w boga osobowego, interweniującego w sprawy ludzi. Umieszczanie go na
                                          różnych listach "wierzących naukowców" jest nadużyciem.
                                          • burlasino Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 11.09.08, 00:46
                                            Nie tylko umieszczanie Einsteina jest nadużyciem, ta lista to w
                                            ogóle "pobożne życzenie" anonimowych autorów. Niestety,
                                            światopoglądów znakomitej większości osób z tej listy nie da się
                                            już zweryfikować. Pamiętać przy tym należy, że do niedawna wiara w
                                            Boga była obowiązującym światopoglądem, również noblistów. Jeszcze
                                            ciut wcześniej za ateizm palono na stosie, a w drobnomieszczańskiej
                                            i obłudnej Ameryce (a taka jest większość USA), która nawet na
                                            banknotach ma deklarację wiary, postawa ateistyczna jest nie do
                                            przyjecia; trzeba być choćby członkiem kościoła scjentologicznego,
                                            ale brońboże ateistą.
                                          • pokrecony_oliver Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 11.09.08, 08:15
                                            W tabeli występuje jako żyd. Tak naprawdę Einstein miał własny
                                            wizerunek boga i sklasyfikowanie go w ten sposób wiąże się z kulturą w
                                            której się wychował i z którą się utożsamiał. Nie nazwał bym tego
                                            nadużyciem pewno on sam nie miał by nic przeciwko temu, ale tą kwestie
                                            można zostawić otwartą.
                                    • burlasino Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 11.09.08, 00:52
                                      pokrecony_oliver napisał:

                                      > Powiem prościej, widziałeś Matrixa? Tam łamano prawa fizyki na
                                      > podobnej zasadzie. Ci którzy je ustalili robili to bo wiedzieli
                                      jak.

                                      Oliver, nie osłabiaj mnie. Ty fantazję filmowców używasz jako
                                      argument w poważnej dyskusji?

                                      > Tego właśnie nie kapujesz, to Bóg ustala prawa i jak mu się nie
                                      > spodoba to je zmieni. Coś takiego potocznie nazywa się cudem.

                                      Prosiłem już kilka razy abyś choć uprawdopodobnił to, co używasz
                                      jako pewnika i nim argumentujesz. Co i skąd wiadomo o jakimś
                                      rzekomym Bogu? Czyż to nie taka sama fantazja jak Matrix?
                                      • pokrecony_oliver Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 11.09.08, 08:21
                                        To raczej ty mnie osłabiasz, ten film jest zbudowany na różnych
                                        filozofiach i religiach. Widocznie jesteś zbyt ślepy żeby to
                                        dostrzec.

                                        > Prosiłem już kilka razy abyś choć uprawdopodobnił to, co używasz
                                        > jako pewnika i nim argumentujesz. Co i skąd wiadomo o jakimś
                                        > rzekomym Bogu? Czyż to nie taka sama fantazja jak Matrix?

                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=84088839&a=84381016
                • toja3003 "Hipoteza" Boga, była przeze mnie 03.09.08, 15:04
                  wielokrotnie poddawana różnym próbom badawczym na okoliczność jej
                  naukowej wytrzymałości i logiczności. Również wytrzymuje twoją
                  konstrukcję "Po co Bóg, skoro jest wszechmocny, miałby tworzyć
                  cokolwiek? Dla sprawdzenia czy potrafi? Nielogiczne. ...". Otóż
                  próba zdefiniowania Bytu Nieskończonego (Boga) przez byt skończony
                  (człowieka) niesie ze sobą podobne ograniczenia jak próba
                  zrozumienia logiki postępowania ludzi przez jakieś mróweczki, które
                  nie mogą „pojąć” dlaczego nie daje im się np. zbudować mrowiska na
                  środku ogrodu. Stąd bawią mnie tezy typu „gdyby Bóg chciał zrobić to
                  czy tamto to musiałby zrobić tak i tak, bo inaczej jest to
                  nielogiczne”. Otóż niczego nie musiałby a ponadto stawianie
                  ludzkiego rozumu i naszej logiki na równi z bożym jest przesadą.
                  Otaczający nas świat na każdym kroku jest dla nas często
                  niezrozumiały i „nielogiczny” w drobnych czy fragmentarycznych
                  kwestiach a co dopiero w odniesieniu do Boga.
                  • burlasino Re: "Hipoteza" Boga, była przeze mnie 03.09.08, 16:23
                    toja3003 napisał:

                    > Otóż próba zdefiniowania Bytu Nieskończonego (Boga) przez byt
                    > skończony (człowieka) niesie ze sobą podobne ograniczenia jak
                    > próba zrozumienia logiki postępowania ludzi przez jakieś
                    > mróweczki, które nie mogą „pojąć” dlaczego nie daje im się np.
                    > zbudować mrowiska na środku ogrodu.

                    Stp, stop, toja, nie galopuj się! Twoje porównanie jest kulawe jak
                    jednonogi pirat i stanowi próbę sofistycznej argumentacji.
                    Przyjmujesz bowiem za pewnik, że Bóg istnieje, a tylko jest
                    niepojęty (nierozumiany itp). To bzdura i nadużycie, ponieważ nie
                    ma żadnej przesłanki aby twierdzić, że byt takowy w ogóle
                    egzystuje. Co innego mrówki - one istnieją realnie, możemy je badać
                    i stąd wiedzieć czy rozumieją czy nie (nie twierdzę, że są do końca
                    przebadane i wiemy ile rozumieją).
                    Na podobnej, co Ty, zasadzie mogę swobodnie stwierdzić, że istnieją
                    krasnoludki, tylko są dla nas niewidoczne lub nie potrafimy ich
                    wykryć albo zrozumieć. To droga na manowce, toja.
                    JEDYNĄ POWAŻNĄ PRZESŁANKĄ TWIERDZENIA O ISTNIENIU BOGA JEST TO,
                    ŻE ... LUDZIE MAJĄ NA NIEGO ZAPOTRZEBOWANIE.

                    > Otaczający nas świat na każdym kroku jest dla nas często
                    > niezrozumiały i „nielogiczny” w drobnych czy fragmentarycznych
                    > kwestiach a co dopiero w odniesieniu do Boga.

                    Oczywiście, masz rację, świat jest dla wielu w wielu miejscach i
                    dla wielu ludzi niezrozumiały, ale nie znaczy to wcale, że kryje
                    się za tym jakiś Bóg. Gdybyś dwieście lat temu pokazał komuś co
                    potrafi komputer - uznano by Cię za Boga i oddawano by Ci boską
                    cześć. Czy słusznie?
                    • toja3003 ciągle zmuszany jestem do 03.09.08, 16:29
                      powtórzeń i nawet już któryś z czytelników mnie krytykował ale co
                      mam robić? Skoro cała nauka pokazuje, że cokolwiek nie może powstać
                      z niczego to widzę sprzeczność w twierdzeniu, że ta zasada nie
                      obowiązuje do rzeczy największej czyli Rzeczywistości, model z
                      Bogiem usuwa tę sprzeczność a więc jest bardziej spójny cnd.
                      Już Leibniz powiedział, że model rzeczywistości nie może być
                      bardziej złożony od niej samej, bo wówczas niczego by nie wyjaśniał.
                      To też obowiązuje nadal. Czyli jeżeli model z Bogiem jest bardziej
                      spójny od tego bez, co pokazałem wcześniej i udowodniłem, to taki
                      model spełnia założenia Leibniza i Ockhama cnd. Tak właśnie działa
                      nauka. Przyjmuje się na wiarę pewne dogmaty i na zasadzie
                      aksjomatyczno-dedukcyjnej wyprowadza twierdzenia typu założenie-teza-
                      dowód.
                      • burlasino Re: ciągle zmuszany jestem do 03.09.08, 16:50
                        A ja, toja, twój argument już dawno obaliłem, ale również powtórzę:
                        Bóg nie uzupełnia żadnego modelu, Bóg czyni każdy model zbędnym, bo
                        pozwala na dowolne twierdzenie. Jeśli weźmiemy sobie Boga do
                        pomocy, to każde twierdzenie, nawet najbardziej absurdalne jest
                        uprawnione i nie do obalenia, a żadna dyskusja nie ma sensu. Po
                        prostu: Bóg tak chciał! i koniec rozmowy. :(
                        • toja3003 obaliłeś dla ciebie ale nie dla mnie: 05.09.08, 14:29
                          ja mówię tylko o pytaniu "dlaczego cokolwiek istnieje" a ty
                          o "dowolnym twierdzeniu".
                          • burlasino Re: obaliłeś dla ciebie ale nie dla mnie: 05.09.08, 15:49
                            Pytanie: dlaczego człowiek istnieje jest fascynujące, ale wcale nie
                            musi ono znaleźć odpowiedzi. Odpowiedź taka wymagana byłaby tylko w
                            jednym przypadku: gdyby człowiek powstał celowo, za sprawą jakiejś
                            rozumnej istoty. Wówczas jednak powstają dalsze pytania: dlaczego
                            człowiek jest akurat taki, jak jest - kruchy, ograniczony i podatny
                            na nieskończoną liczbę nieszczęść - kataklkizmy, choroby itp. Czy
                            istota wszechmocna i doskonała mogłaby stworzyć człowieka i
                            przeznaczyć mu tak okrutny los? Chyba, że byłaby z natury sadystą!
                            • toja3003 Co to znaczy "okrutny los"? Cierpienie jest 05.09.08, 16:01
                              Cierpienie jest ceną nie tylko za jego świadomość ale także ceną za
                              naszą wolność. Wolność, będącą, jak sądzę, najważniejszą cechą
                              określającą nasze człowieczeństwo powstałe „na obraz i podobieństwo”
                              Boga tzn. określające istoty obdarzone wolnością. Jak wielka jest ta
                              wolność w przypadku człowieka świadczy fakt, że nawet Bóg, który
                              człowieka tą wolnością obdarza, może być przez człowieka zanegowany
                              i odrzucony.

                              Nieporozumieniem jest zatem obarczanie Boga winą za zbrodniczy
                              faszyzm, komunizm czy inne potworności jakie ciągle zdarzają się w
                              historii ludzkości. To nie Bóg kazał napoleońskim armiom iść z
                              Paryża na Moskwę, paląc i zabijając. To nie Bóg kazał nazistom
                              popierać Hitlera a komunistom wykonywać rozkazy Stalina i męczyć
                              bądź zabijać miliony skazańców za drutami sowieckich obozów
                              koncentracyjnych. To „ludzie ludziom zgotowali ten los”.

                              • burlasino Re: Co to znaczy "okrutny los"? Cierpienie jest 05.09.08, 17:22
                                toja3003 napisał:

                                > Cierpienie jest ceną nie tylko za jego świadomość ale także ceną
                                > za naszą wolność.

                                Dlaczego cierpienie musi być jakąś ceną? Za jaką "cenę" cierpi kot,
                                któremu łapkę przejechał samochód? Cierpienie jest powszechne w
                                przyrodzie i to najlepszy dowód, że nie jest ono ceną "za cokolwiek"
                                tylko naturalną cechą materialnych żywych stworzeń.

                                > Wolność, będącą, jak sądzę, najważniejszą cechą określającą nasze
                                > człowieczeństwo powstałe „na obraz i podobieństwo” Boga tzn.
                                > określające istoty obdarzone wolnością.

                                Ten "obraz i podobieństwo" doskonale tłumaczy dlaczego Bóg (według
                                wielu opowieści biblijnych, zwłaszcza starotestamentowych) miałby
                                być małostkowy, mściwy, okrutny itd. :)))

                                > Jak wielka jest ta wolność w przypadku człowieka świadczy fakt,
                                > że nawet Bóg, który człowieka tą wolnością obdarza, może być
                                > przez człowieka zanegowany i odrzucony.

                                Czysta sofistyka! Przyjęcie dowolnego, nieuprawnionego założenia
                                (że Bóg człowieka obdarza), a następnie dowodzenie przy pomocy tego
                                wadliwego argumentu innych twierdzeń.

                                > Nieporozumieniem jest zatem obarczanie Boga winą za zbrodniczy
                                > faszyzm, komunizm czy inne potworności jakie ciągle zdarzają się
                                w historii ludzkości (...). To „ludzie ludziom zgotowali ten los”.

                                Każdy twór ma tylko takie cechy, w jakie wyposaży go jego twórca.
                                Twórca doskonały i wszechmocny nie może czegoś nie wiedzieć, nie
                                przewidzieć, nie może mu się coś nie udać lub wymknąć spod
                                kontroli. Na nieszczęście kreacjonistów (nie wypieraj się tylko
                                przynależności do tej grupy, bo nie chodzi o detale tylko generalną
                                koncepcję powstania świata, w tym i człowieka) Bóg, jako twórca
                                wszechrzeczy jest jednoczesnie za wszystko odpowiedzialny i nie da
                                się go zwolnić od tej odpowiedzialności nie pozbawiając go
                                jednocześnie boskich cech - wszechwiedzy, wszechmocy i ogólnej
                                doskonałości.
                                • pokrecony_oliver Re: Co to znaczy "okrutny los"? Cierpienie jest 06.09.08, 23:41
                                  > Dlaczego cierpienie musi być jakąś ceną? Za jaką "cenę" cierpi kot,
                                  > któremu łapkę przejechał samochód?

                                  A skąd wiesz, że kot ma świadomość?

                                  > Ten "obraz i podobieństwo" doskonale tłumaczy dlaczego Bóg (według
                                  > wielu opowieści biblijnych, zwłaszcza starotestamentowych) miałby
                                  > być małostkowy, mściwy, okrutny itd. :)))

                                  Żeby wyzwolić w nas dobro np.

                                  > Każdy twór ma tylko takie cechy, w jakie wyposaży go jego twórca.

                                  Da się w prosty sposób stworzyć program który może ewoluować w sposób
                                  nieprzewidywalny dla twórcy.

                                  > Twórca doskonały i wszechmocny nie może czegoś nie wiedzieć, nie
                                  > przewidzieć, nie może mu się coś nie udać lub wymknąć spod
                                  > kontroli.

                                  A może doskonały twórca nie chce być doskonały, bo tworzenie bierze
                                  się z braku doskonałości.


                                  • burlasino Re: Co to znaczy "okrutny los"? Cierpienie jest 09.09.08, 12:20
                                    pokrecony_oliver napisał:

                                    > A skąd wiesz, że kot ma świadomość?

                                    A co ma do cierpienia świadomość? Cierpienie rannego czy chorego
                                    kota łatwo zaobserwować bez wdawania się w dywagacje na temat jego
                                    świadomości.

                                    >> Ten "obraz i podobieństwo" doskonale tłumaczy dlaczego Bóg
                                    >> (według wielu opowieści biblijnych, zwłaszcza
                                    >> starotestamentowych) miałby być małostkowy, mściwy, okrutny
                                    itd. :)))

                                    > Żeby wyzwolić w nas dobro np.

                                    A po co Bogu jakieś "wyzwalanie dobra" u jakichś jego produktów? To
                                    kolejna dowolna spekulacja bez żadnego uzasadnienia.

                                    > Da się w prosty sposób stworzyć program który może ewoluować w
                                    sposób nieprzewidywalny dla twórcy.

                                    Ale nie dla STWÓRCY WSZECHRZECZY - doskonałego i wszechmocnego.

                                    > A może doskonały twórca nie chce być doskonały, bo tworzenie
                                    bierze się z braku doskonałości.

                                    A może to, a może tamto... Co to za argumenty? Zresztą doskonały
                                    nie może być niedoskonały, bo to wewnętrzna sprzeczność logiczna.
                                    • pokrecony_oliver Re: Co to znaczy "okrutny los"? Cierpienie jest 09.09.08, 17:27
                                      > A co ma do cierpienia świadomość? Cierpienie rannego czy chorego
                                      > kota łatwo zaobserwować bez wdawania się w dywagacje na temat jego
                                      > świadomości.

                                      Bał bym się tobie dać tamagotchi, zbyt bardzo byś się przejął.
                                      Ale osobiście uważam, że kot ma świadomość.

                                      > A po co Bogu jakieś "wyzwalanie dobra" u jakichś jego produktów? To
                                      > kolejna dowolna spekulacja bez żadnego uzasadnienia.

                                      Kreatywnych produktów obdarzonych wolną wolą. Może to rodzaj gry w
                                      która gra np. O hartowaniu dobra po przez cierpienie to już wiele
                                      pisano.

                                      > Ale nie dla STWÓRCY WSZECHRZECZY - doskonałego i wszechmocnego.

                                      Jakbym był doskonały i wszechmocny to bym sobie wyłączył tą opcje. To
                                      jak gra w grę z opcją godmode, zero frajdy.

                                      > A może to, a może tamto... Co to za argumenty? Zresztą doskonały
                                      > nie może być niedoskonały, bo to wewnętrzna sprzeczność logiczna.

                                      Tak jest, to sprzeczność. Nigdy nie uważałem Boga, boga, bogów za
                                      doskonałych.
                                • toja3003 Na temat cierpień kotów nie zamierzam dyskutować, 08.09.08, 13:46
                                  Na temat cierpień kotów nie zamierzam, dyskutować, bo jakoś mało na
                                  ten temat bezpośrednich zeznań, nie wiem zatem czy teza o
                                  powszechności cieprpienia w przyrodzie jest zasadna. Mówiąc o
                                  cierpieniu jako „cenie” za jego świadomość mam na myśli to, że byt
                                  nieświadomy, np. kamień, nie cierpi a świadomy może. Właśnie w
                                  przyrodzie ewolucja pokazuje, że zyskanie pewnych cech pociąga za
                                  sobą utratę innych, np. wyjście ryb na ląd uczyniło zbędnymi skrzela
                                  i płetwy. W zamian, czyli za cenę opisywanej „straty”, zyskaliśmy
                                  płuca i kończyny. Oczywiście, że Bóg mógł zamiast wolnych ludzi
                                  stworzyć roboty, które np. nie byłyby w stanie zabijać innych
                                  robotów ale tak nie zrobił, lecz dał człowiekowi wolność tak wielką,
                                  że człowiek ma nawet możliwość odrzucenia Boga.

                                  Ale co z człowiekiem i jego wolną wolą? Jak sprawić żeby człowiek
                                  nie mógł zabić człowieka? Czy w momencie gdy Kain podnosił rękę na
                                  Abla miała mu ta ręka sparaliżowana zawisnąć w powietrzu? A może
                                  trzeba było w Kainie (i każdym człowieku) od początku wykluczyć
                                  możliwość powstania nawet samej tylko myśli o zabiciu drugiego
                                  człowieka? Oczywiście trzebaby też, konsekwentnie, wykluczyć
                                  możliwość powstania w ludzkim umyśle myśli, która w ogóle by się
                                  takim tematem mogła zająć, tak jak choćby ja czynię to w tej chwili.
                                  Każda bowiem myśl, związana z zabijaniem mogłaby prowadzić do
                                  pytania: czy mogę zabić drugiego człowieka? A skoro takie myśli by
                                  powstawały czy nie byłoby dla nas dziwne, że nikt, w całej historii
                                  ludzkości, nigdy nie udzielił tu twierdzącej odpowiedzi, że nawet
                                  nie próbował kogoś straszyć zabójstwem, nie mówiąc już o samym
                                  uśmierceniu drugiego człowieka. Jak daleko trzebaby ograniczać
                                  wolność człowieka aby powstały w efecie takich zabiegów,
                                  zaprogramowany robot nie był zdolny do zadania cierpienia żadnemu
                                  robotowi, łącznie z samym sobą i nie był zdolny nawet do myślenia na
                                  ten temat, bądź inny, mogący wiązać się z cierpieniem?
                                  • burlasino Re: Na temat cierpień kotów nie zamierzam dyskuto 09.09.08, 12:25
                                    toja3003 napisał:

                                    > Oczywiście, że Bóg mógł zamiast wolnych ludzi
                                    > stworzyć roboty, które np. nie byłyby w stanie zabijać innych
                                    > robotów ale tak nie zrobił, lecz dał człowiekowi wolność tak
                                    > wielką, że człowiek ma nawet możliwość odrzucenia Boga.

                                    Toja, przestań chrzanić. Niech ci się wiara nie myli furt z wiedzą!
                                    Używać trybu oznajmującego czyli twierdzić można tylko w stosunku
                                    do czegoś, co jest dowiedzione lub oczywiste, powszechnie znane i
                                    akceptowane.
                                    Z tak bezczelnym ignorowaniem faktów, jak w twoich wypowiedziach,
                                    nie sposób dyskutować!
                                    • toja3003 argument, 09.09.08, 15:42
                                      "przestań chrzanić" mnie nie przekonuje. Jeżeli napisałem nieprawdę
                                      to wykaż to a jeżeli nie potrafisz to po co próbujesz obrażać innych?
                                      • burlasino Re: argument, 10.09.08, 14:25
                                        Po "przestań chrzanić" następowały argumenty rzeczowe. Polecam
                                        ćwiczenie czytania ze zrozumieniem.
                                        • toja3003 Ładnie, że sobie coś polecasz. 15.09.08, 11:59
                                          • burlasino Re: Ładnie, że sobie coś polecasz. 16.09.08, 16:50
                                            Zwrot frazeologiczny: "polecać sobie" w języku polskim nie
                                            występuje. Polecać można tylko coś komuś, w tym przypadku polecałem
                                            tobie (co logiczne, bo z tobą korespondowałem). Słowo: polecać ma
                                            aż trzy znaczenia, w tym przypadku znaczyło tyle co "rekomendować".
                                            Nie było więc ani obraźliwe ani nawet uchybiające.
                                            Ale puszyć się i burmuszyć to widocznie twoje ulubione zajęcia.
                                            • toja3003 Zajmij się może 17.09.08, 09:48
                                              "odwrotką jako neologizmem". Ale puszyć się i burmuszyć to widocznie
                                              twoje ulubione zajęcia.

                                              • burlasino Re: Zajmij się może 18.09.08, 17:10
                                                I znowu twój szpadelek jest ładniejssy niż mój? Czy Ciebie naprawdę
                                                nie stać na żadną oryginalną myśl i możesz tylko powtarzać jak echo
                                                po rozmówcy?
                    • pokrecony_oliver Re: "Hipoteza" Boga, była przeze mnie 06.09.08, 23:04
                      > Co innego mrówki - one istnieją realnie, możemy je badać
                      > i stąd wiedzieć czy rozumieją czy nie (nie twierdzę, że są do końca
                      > przebadane i wiemy ile rozumieją).

                      A może to tylko halucynacja, dodatek do wyimaginowanego świata. Świat
                      to tylko to co postrzegamy z małymi kropkami w postaci mrówek które
                      pojawiają się tu i ówdzie.

                      > Przyjmujesz bowiem za pewnik, że Bóg istnieje, a tylko jest
                      > niepojęty (nierozumiany itp). To bzdura i nadużycie, ponieważ nie
                      > ma żadnej przesłanki aby twierdzić, że byt takowy w ogóle
                      > egzystuje.

                      Bo szukasz Boga w świecie zewnętrznym którego istnienia nie da
                      się udowodnić. Zawsze można to co postrzegamy zwalić na wytwór
                      świadomości. Bóg to to co pochodzi ze świata wewnętrznego, pozostaje
                      tylko pytanie czy istnieją inne świadomości, czy ty jesteś Bogiem.

                      • burlasino Re: "Hipoteza" Boga, była przeze mnie 09.09.08, 12:29
                        pokrecony_oliver napisał:

                        > A może to tylko halucynacja, dodatek do wyimaginowanego świata.

                        W poważnej dyskusji nie ma miejscas na argumenty w rodzaju: "a
                        może ..."

                        > Bo szukasz Boga w świecie zewnętrznym którego istnienia nie da
                        > się udowodnić. Zawsze można to co postrzegamy zwalić na wytwór
                        > świadomości. Bóg to to co pochodzi ze świata wewnętrznego,

                        Przepraszam, ale to dywagacje (patrz definicja w słowniku).
                        • pokrecony_oliver Re: "Hipoteza" Boga, była przeze mnie 09.09.08, 17:31
                          > W poważnej dyskusji nie ma miejscas na argumenty w rodzaju: "a
                          > może ..."

                          Weźmy dyskusję w namiocie dowódcy którego garnizon jest pod
                          obstrzałem. To chyba jest bardzo poważna dyskusja? Czy pytanie
                          pomocnicze do niego zadane przez podwładnego w stylu "a może byśmy
                          uderzyli od rzeki" można uznać za niepoważne?
                          • burlasino Re: "Hipoteza" Boga, była przeze mnie 10.09.08, 14:26
                            W namiocie dowódcy, gdzie każda możliwość jest realna i
                            równoprawna, sformułowanie "a może" jest uprawnione. Twoje
                            porównanie jest nieadekwatne.
                            • pokrecony_oliver Re: "Hipoteza" Boga, była przeze mnie 10.09.08, 22:24
                              > W namiocie dowódcy, gdzie każda możliwość jest realna i
                              > równoprawna, sformułowanie "a może" jest uprawnione. Twoje
                              > porównanie jest nieadekwatne.

                              Konferencja poświęcona zagadnieniom grawitacji pętli kwantowych:
                              - "a może jednak by pan powiedział jak sprawdzić zjawisko w skali
                              1/10^500?"

                              Zgromadzenie ONZ:
                              - " a może jednak należało by się nas spytać przed rozpoczęciem
                              inwazji na Gruzję."

                              Burza mózgów nad znaleziskiem archeologicznym w Qumran:
                              - " a może te zwoje zostały napisane przez esseńczyków?"

                              Co jest nie tak ze zwrotem "a może"?
                              • burlasino Re: "Hipoteza" Boga, była przeze mnie 10.09.08, 22:31
                                Wszystkie cytowane przez Ciebie sformułowania dotyczą
                                rzeczywistości, sytuacji realnych z zasady (nieważne czy miały
                                miejsce czy nie).
                                "A może Bóg chce .." (czy nie chce, wszystko jedno) to czysta
                                spekulacja myślowa w dodatku na temat abstrakcji, jaką jest pojęcie
                                Bóg.
                                • pokrecony_oliver "a może" 10.09.08, 23:32
                                  A może "a może" to tylko wyrażenie pozwalające
                                  zaznaczyć inną możliwość. A może to właśnie ortodoksyjne, do cna
                                  dogmatyczne, religie zabraniają używać tego sformułowania. A może to
                                  właśnie dla fanatyków "a może" jest spekulacją myślową bo proponuje
                                  inne rozwiązanie. A może spekulacja myślowa na temat abstrakcyjny to
                                  właśnie to co napędza naukę?
          • burlasino Re: Skoro cała nauka pokazuje, że cokolwiek nie m 01.09.08, 18:06
            toja3003 napisał:
            > Skoro cała nauka pokazuje, że cokolwiek nie może powstać z
            > niczego to widzę sprzeczność w twierdzeniu, że ta zasada nie
            > obowiązuje do rzeczy największej czyli Rzeczywistości, model z
            > Bogiem usuwa tę sprzeczność a więc jest bardziej spójny cnd.

            Toja, nie ośmieszaj się, chłopie! Dla dzikich mieszkańców Amazonii
            tajemnicę działania telewizora najlepiej usuwa model z
            krasnoludkami, które siedzą wewnątrz pudełka i odgrywają te
            wszystkie sceny. To, że tobie brakuje wiedzy, wyobraźni i odwagi
            naukowej, to nie powód żeby wszyscy inni mieli przyjmować twoją
            teorię "cudów niewidów".
            • 4g63 Re: Skoro cała nauka pokazuje, że cokolwiek nie m 01.09.08, 19:42
              > naukowej, to nie powód żeby wszyscy inni mieli przyjmować twoją
              > teorię "cudów niewidów".

              a tymbardziej za nią płacić 5 mld rocznie (tylko w polsce)
            • toja3003 A ty masz tą "wiedzę"? Skąd się wziął Wszechświat? 03.09.08, 15:11
              Skąd się wziął Wszechświat? Ot tak sobie, sam z siebie, się sprężył
              i wziął?! Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i tego
              uczy cała Nauka, więc skąd?

              • burlasino Re: A ty masz tą "wiedzę"? Skąd się wziął Wszechś 04.09.08, 11:45
                Znów, toja, uprawiasz "magię" pisząc Nicość z dużej litery, jakby
                to była nazwa własna (tymczasem to tylko pojęcie abstrakcyjne) itp.
                Teoria Big Bangu nie jest co prawda stuprocentowo potwierdzona (bo
                trzeba by było wywołać identyczny proces czyli stworzyć nowy
                Wszechświat), niemniej jest bardzo wiele przesłanek, które ją
                uprawdopodobniają. W każdym razie objaśnia ona powstanie i ewolucję
                Wszechświata o wiele bardziej wiarygodnie niż hipoteza stworzenia
                świata przez Boga, na którą nie ma ani ćwierci dowodu ani nawet
                logicznej przesłanki. Poza tym "fluktuacja próżni", która wywołała
                Big Bang to jest w ogóle jakaś koncepcja, podczas gdy na przyczynę
                i sposób powstanie Boga nie ma żadnego pomysłu :( Założenie, że
                istniał on zawsze (a propos: co to jest "zawsze"?) jest całkowicie
                dowolne i tak samo uprawnione jak założenie, że istnieją
                krasnoludki.
                • toja3003 Ja nie pytam o Big-Bang, fluktuacje, ewolucje 05.09.08, 14:30
                  ale "dlaczego istnieje cokolwiek".
                  • burlasino Re: Ja nie pytam o Big-Bang, fluktuacje, ewolucje 05.09.08, 16:02
                    Mnie też intryguje pytanie: dlaczego istnieje cokolwiek? Tyle, że
                    ja nie idę na łatwiznę i nie wyręczam się w tym przypadku protezą
                    myślową pn. Panbóg. Zastosowanie tej "protezy" zwalnia od wszelkich
                    dociekań "dlaczego" (bo Bóg tak chciał) i ogranicza całą aktywność
                    umysłową człowieka do dociekania tylko "w jaki sposób"?
                    Dla bardzo wielu ludzi to ogromnie ponętny kierunek, ale świadczy
                    on tylko o lenistwie umysłowym albo brakach intelektualnych.
                    • toja3003 Te pytania, które postawiłeś również i dla mnie są 08.09.08, 11:56
                      Te pytania, które postawiłeś również i dla mnie są interesujące i
                      nie uważam żeby fakt istnienia Boga zwalniał mnie od próby
                      formułowania szczegółowych odpowiedzi na pytania związane z
                      przedmiotową kwestią „dlaczego istnieje cokolwiek”.
                      • burlasino Re: Te pytania, które postawiłeś również i dla mn 09.09.08, 12:33
                        toja3003 napisał:
                        > Te pytania, które postawiłeś również i dla mnie są interesujące i
                        > nie uważam żeby fakt istnienia Boga zwalniał mnie od próby
                        > formułowania szczegółowych odpowiedzi na pytania związane z
                        > przedmiotową kwestią „dlaczego istnieje cokolwiek”.

                        "Fakt istnienia Boga"??? Problem w tym, że takiego FAKTU nie ma,
                        jest tylko hipoteza i to bez poważnych porzesłanek. Cała dyskusja z
                        Tobą jest własnie taka, że niefrasobliwie utożsamiasz dowolne
                        hipotezy i spekulacje myślowe oraz "pobożne życzenia" z faktami i
                        przy pomocy tych "argumentów" usiłujesz dowodzić swoje twierdzenia.
                        • toja3003 Jeżeli uważasz,, że takiego faktu "nie ma", 09.09.08, 15:44
                          to musisz to udowodnić inaczej jedynie spekulujesz, ja podałem
                          naukowe źródła, które twierdzą coś przeciwnego a więc fakt jest.
                          • burlasino Re: Jeżeli uważasz,, że takiego faktu "nie ma", 10.09.08, 14:31
                            Kolejna bzdura, toja! Od prapoczatków nauki nie dowodzi się
                            nieistnienia, bo jest to niemożliwe. Dowodzi się tylko istnienia.
                            W języku polskim słowo fakt oznacza:
                            fakt m IV, D. -u, Ms. ~kcie; lm M. -y
                            to, co zaszło lub zachodzi w rzeczywistości; zdarzenie, zjawisko;
                            określony stan rzeczy
                            Ponieważ Bóg nie jest tym "co zaszło lub zachodzi w rzeczywistości"
                            jego istnienie nie jest faktem, a tylko hipotezą, zresztą słabo
                            uargumentowaną (główny argument to "myślenie życzeniowe" ludzi)
                            • toja3003 A o tym czy coś zaszło 15.09.08, 12:00
                              decydujesz ty tak? Na szczęście tak nie jest.
                              • burlasino Re: A o tym czy coś zaszło 16.09.08, 16:54
                                Czy coś zaszło czy nie, to obiektywnie "widać, słychać i czuć".
                                Ponieważ Boga ani nie widać ani nie słychać ani nie czuć, to
                                hipoteza o jego istnieniu nazywa się wiarą, a nie wiedzą. I nie
                                jest pojęciem z zakresu faktów. Jeśli masz co do tego wątpliwości
                                zapytaj jakiegoś bardziej rozgarniętego przedszkolaka żeby Ci
                                wytłumaczył.
                                • toja3003 Nie zasłaniaj się przedszkolakami, ty masz swoich 17.09.08, 14:16
                                  Nie zasłaniaj się przedszkolakami, ty masz swoich kumpli a ja
                                  swoich. Czyżbyś uważał, że świat jest tylko tym co się da zważyć i
                                  zmierzyć? A np. takie uczucie jak miłość istnieje? Jak chcesz to
                                  mierzyć i ważyć i udowadniać, że to jest albo, że tego nie ma? Są
                                  ludzie, którzy nie doświadczają istnienia Boga a są tacy, którzy
                                  doświadczają. Msza swoje zdanie inni mają swoje i to jak najbardziej
                                  naukowe, bo teologia jest nauką.
                                  • burlasino Re: Nie zasłaniaj się przedszkolakami, ty masz sw 18.09.08, 17:18
                                    Teologia jest dokładnie taką samą nauką jak krasnalologia, bo
                                    przedmioty, które obie te "dyscypliny" badają, są dokładnie tak
                                    samo poznawalne.
                                    Są ludzie, któzy doświadczają istnienia krasnali i są tacy, którzy
                                    nie doświadczają? A Ty do których należysz?
                • pokrecony_oliver Re: A ty masz tą "wiedzę"? Skąd się wziął Wszechś 06.09.08, 23:30
                  > Poza tym "fluktuacja próżni", która wywołała
                  > Big Bang to jest w ogóle jakaś koncepcja,

                  Zatem uważasz mechanikę kwantową za rozwiązanie problemu. Ale
                  wszechświat ewoluował przede wszystkim na zasadzie mechaniki
                  klasycznej, gdyby robił to na zasadzie mechaniki kwantowej wszystko
                  dokoła było by superpozycją możliwych stanów. Zatem co się działo w
                  okresie w którym nie było człowieka, który by to obserwował. A może to
                  człowiek stworzył świat w wyodrębniając go z nieskończonego morza możliwości, co oznacza, że jest Bogiem. Rozumowanie z wykorzystywaniem
                  użyciu mechaniki kwantowej do tego prowadzi.

                  > podczas gdy na przyczynę
                  > i sposób powstanie Boga nie ma żadnego pomysłu

                  Czy jest sens pytać się co jest na północ będąc na biegunie północnym?
                  Bóg to początek wszystkiego, łącznie z tym pytaniem.
                  • burlasino Re: A ty masz tą "wiedzę"? Skąd się wziął Wszechś 09.09.08, 13:15
                    pokrecony_oliver napisał:

                    > Zatem uważasz mechanikę kwantową za rozwiązanie problemu.

                    Nie napisałem, że tak uważam, napisałem tylko, że istnieją w ogóle
                    jakieś mniej lub bardziej sprawdzalne i prawdopodobne koncepcje
                    powstania świata ...

                    > > podczas gdy na przyczynę
                    > > i sposób powstanie Boga nie ma żadnego pomysłu

                    Ty na to:

                    > Czy jest sens pytać się co jest na północ będąc na biegunie
                    północnym? Bóg to początek wszystkiego, łącznie z tym pytaniem.

                    odpowiadasz aksjomatem, który - jak wiadomo - nie musi mieć żadnego
                    uzasadnienia. W ten sposób uchybiasz elementarnym zasadom dyskusji,
                    a zatem dalszy jej ciąg nie ma sensu.
                    • pokrecony_oliver Re: A ty masz tą "wiedzę"? Skąd się wziął Wszechś 09.09.08, 17:09
                      > > Zatem uważasz mechanikę kwantową za rozwiązanie problemu.
                      >
                      > Nie napisałem, że tak uważam, napisałem tylko, że istnieją w ogóle
                      > jakieś mniej lub bardziej sprawdzalne i prawdopodobne koncepcje
                      > powstania świata ...

                      Na końcu powinien być znak zapytania a nie kropka. Sorry.

                      > > Czy jest sens pytać się co jest na północ będąc na biegunie
                      > północnym? Bóg to początek wszystkiego, łącznie z tym pytaniem.
                      >
                      > odpowiadasz aksjomatem, który - jak wiadomo - nie musi mieć żadnego
                      > uzasadnienia. W ten sposób uchybiasz elementarnym zasadom dyskusji,
                      > a zatem dalszy jej ciąg nie ma sensu.

                      Moje pierwsze zdanie to zapożyczenie od Stevena Weinberga (nobel z
                      fizyki), wielkiego wroga religii, który w ten sposób odpowiedział co
                      było przed wielkim wybuchem.
                      • burlasino Re: A ty masz tą "wiedzę"? Skąd się wziął Wszechś 10.09.08, 14:34
                        Nie uchybiam bynajmniej Weinbergowi, mój komentarz dotyczył użycia
                        przez Ciebie aksjomatu: "Bóg to początek wszystkiego"
                        Z aksjomatem, podobnie jak o gustach, nie dyskutuje się.
                        • pokrecony_oliver Re: A ty masz tą "wiedzę"? Skąd się wziął Wszechś 10.09.08, 22:09
                          Bóg to dogmat. Aksjomaty się zmienienia jak nieeleganckie twierdzenia
                          dają.
                          • burlasino Re: A ty masz tą "wiedzę"? Skąd się wziął Wszechś 10.09.08, 22:34
                            W sensie teologicznym dogmat. W sensie praktycznym (np. w
                            dyskusjach w tym wątku) używany jako aksjomat (wypowiadanie
                            twierdzeń, w których wystepuje Bóg jako prawd oczywistych).
                            • pokrecony_oliver Re: A ty masz tą "wiedzę"? Skąd się wziął Wszechś 10.09.08, 22:58
                              Niech Ci będzie, pasuje, można Boga, boga, bogów przyjąć na zasadzie
                              aksjomatu.
      • dominator-kontestator Re: A niech mi w takim razie taki krytyk 01.09.08, 13:43
        > A niech mi w takim razie taki krytyk kreacjonizmu powie skąd się
        > wziął Wszechświat?

        Pambu się znudził własną samotnością i stworzył Wszechświat ku własnej rozrywce.
        A siódmego dnia odpoczął.
        • toja3003 Ja pytałem o zdanie 01.09.08, 14:06
          krytyka kreacjonizmu a ty głosisz kreacjonistyczne poglądy.
          • turbo_wesz Re: Ja pytałem o zdanie 01.09.08, 15:29
            to była taka przedszkolna próba dowodu nie-wprost :D
            • toja3003 tak, twierdzenie, że coś 01.09.08, 15:50
              materialnego mogło powstać z niczego i udowadnianie tego to dla mnie
              właśnie przedszkole.
              • turbo_wesz Re: tak, twierdzenie, że coś 01.09.08, 15:54
                dzieci się nie wysyła od razu na studia.
              • burlasino Re: tak, twierdzenie, że coś 01.09.08, 18:28
                toja3003 napisał:
                > materialnego mogło powstać z niczego i udowadnianie tego to dla
                mnie właśnie przedszkole.

                Toja, skup się u uważaj. Żeby prowadzić rzetelną dyskusję trzeba
                posługiwać się pojęciami zdefiniowanymi i znanymi stronom dyskusji.
                Ty używasz pojęć kompletnie niezdefiniowanych (coś, nicość, niczego
                itp) i próbujesz je odnosić do pojęć ściśle zdefiniowanych (np.
                materia). To bzdura i heca, mieszanie wapna z ideologią oraz
                obornika z belcanto. Nic z tego nie wynika i wyniknąć nie może!
                • toja3003 podałem wcześnie naukowe definicje. 03.09.08, 15:10
                  • burlasino Re: podałem wcześnie naukowe definicje. 04.09.08, 11:49
                    Bujasz, jak zwykle. Nic nie podałeś. Pokaż (palcem :) gdzie
                    sensownie zdefiniowałeś "coś", "nicość" itd. Tylko nie bajdurz
                    znowu (jak to masz we zwyczaju) językiem NAUKAWYM, a powołuj się na
                    uznaną wiedzę.
                    • toja3003 podałem wyżej konkretne podręczniki 05.09.08, 14:31
                      z definicjami matematycznymi "wartości bez wartości" czyli NULL a ty
                      ciągle tylko "bujasz". To nie jest dla mnie argument.
                      • burlasino Re: podałem wyżej konkretne podręczniki 05.09.08, 17:25
                        Null to po polsku zero, a nie jakaś nowa wielkość fizyczna.
                        • toja3003 Nieprawda, NULL i zero to dwie 08.09.08, 11:58
                          różne kwestie, jeszcze raz:
                          potocznie utożsamia się NULL z zerem ale tylko potocznie. Matematyk
                          czy administrator bazy danych precyzyjnie widzi tu różnicę, dlatego
                          właśnie ową bezwartościową wartość wprowadzono. Wyraźnie też
                          zaznaczyłem żeby nie mieszać tu niemieckiego słowa Null, które
                          oznacza zero, bo oba (angielskie też) pochodzą od łacińskiego nullus
                          czyli „żaden”. Język potoczny jest tu nieprecyzjny. Obstaję przy
                          zasasadności podanych przeze mnie wcześniej przykładów w tym
                          kontekście.

                          Nadal twierdzę, że zero i „nic” to dwie różne rzeczy, masz odmienne
                          zdanie – twoja sprawa, ja pozostaję przy swoim. Służę przykładami:
                          np. z ekonomii zerowy bilans istniejącej firmy a brak bilansu
                          nieistniejącej firmy to dwie różne rzeczy. Fizyka: równowaga sił
                          oddziałujących na obiekt a brak tych sił i brak obiektu to też dwie
                          różne rzeczy. Matematyka stosowana: w praktyce bazodanowej rozróżnia
                          się zerową wartość pola (lub np. spacje dla zmiennych znakowych)
                          oraz brak wartości czyli „nic” (=NULL czyt. nal, termin angielski,
                          nie mylić z niemieckim Null czyli zerem właśnie). Definicje
                          matematyczne „niczego” są najbardziej zaawansowane formalnie i
                          oznaczają np. wyróżnioną wartość, którą można przypisać dowolnemu
                          atrybutowi dowolnego typu. Oznacza ona, że faktyczna wartość tego
                          atrybutu jest niedostępna, nieprzypisana, nieznana lub nieistotna.
                          Pominę dalsze przykłady i komentarze – temat obszerny.

                          Wniosek: wartość zerowa dla rozważań kosmologicznych dot.
                          praprzyczyny jest nieprzydatna; należy wychodzić od braku wartości.
                          Analogicznie: próżnia to nie to samo co nicość.

                          • burlasino Re: Nieprawda, NULL i zero to dwie 09.09.08, 13:20
                            toja3003 napisał:
                            > próżnia to nie to samo co nicość.

                            Oczywiście, że nie. Próżnia istnieje realnie i każdy absolwent
                            szkoły podstawowej (obecnie chyba gimnazjum) wie co to jest. Nicość
                            istnieje tylko w wyobraźni, jest pojęciem abstrakcyjnym, a nie
                            fizycznym. Tyle tylko, że - jako produkt jedynie wyobraźni - nie
                            nadaje się za bardzo do rozważań fizycznych, co notorycznie
                            usiłujesz robić.
                            • toja3003 Gdyby w „rozważaniach fizycznych” operować jedynie 09.09.08, 15:54
                              Gdyby w „rozważaniach fizycznych” operować jedynie tym co nie
                              jest „produktem wyobraźni” dalej siedzielibyśmy w jaskiniach albo na
                              drzewach. Właśnie wyobraźnia i zdolność operowania jej „produktami”
                              jest fundamentem nauki. Czy są w przyrodzie zbiory nieskończone?
                              Nikt takowych nie zna a jednak śmiało operujemy pojęciem
                              nieskończoności. Nie znamy stanu nicości a jednak mamy punkty
                              nieciągłości w funkcjach i rozróżniamy stany zerowe od „pustych”
                              (np. zbiór pusty, wartości „bez wartości” w matematyce czy jej
                              zastosowaniach informatycznych - NULL). I te ekstrema są również
                              pomocne przy badaniach kwestii „dlaczego istnieje cokolwiek”.
                              • burlasino Re: Gdyby w „rozważaniach fizycznych” 10.09.08, 14:39
                                Tak, tak, zwłaszcza w rozważaniach "dlaczego istnieje cokolwiek" są
                                bardzo pomocne.... :)
                                Dlaczego istnieje cokolwiek jest kwestią tak fundamentalną, że
                                odpowiedzi na to pytanie nie przybliżą żadne abstrakcyjne pojęcia,
                                m.in. nicości. Odpowiedź nie należy do filozofów.
                                • toja3003 A do kogo "należy odpowiedź"? 15.09.08, 13:51
                                  • burlasino Re: A do kogo "należy odpowiedź"? 16.09.08, 16:56
                                    Do nauk zajmujących się opisem i wyjasnianiem rzeczywistości, a nie
                                    dywagowaniem o liczbie diabłów na łebku od szpilki.
                                    • toja3003 Ja też ci już wyjaśniałem, że Jasiu Kowalski może 17.09.08, 09:49
                                      Ja też ci już wyjaśniałem, że Jasiu Kowalski może uważać, że
                                      astrologia to nauka a Grześ Piotrowski może uważać, że nie i po to
                                      są normy prawne aby znaleźć wspólne stanowisko. Tak długo jak będą
                                      naukowe badania, ludzie nauki, profesorowie, naukowe czasopisma,
                                      które zajmują się teologią, tak długo nie można tej dyscypliny
                                      oficjalnie ogłaszać „nienaukową”. Oczywiście możesz mieć swoje
                                      zdanie. Niektórzy np. twierdzą, że nauka to matematyka a fizyka to
                                      nie nauka ale rzemiosło. Co z tego? Każdy może mieć swoje zdanie ale
                                      po to są Konferencje Rektorów Polskich, Uczelnie definiujące swoje
                                      Wydziały, regulacje ministerialne, rządowe, parlamentarne żeby
                                      wypracowywać wspólne stanowisko. Masz prawo ignorować Polskie Normy
                                      i Polskie Prawo i twierdzić, że ruch prawostronny to bzdura i
                                      Anglicy wiedzą lepiej i respektujesz tylko lewostronny. I co z tego?
                                      • burlasino Re: Ja też ci już wyjaśniałem, że Jasiu Kowalski 18.09.08, 17:30
                                        I Ty naprawdę uważasz, że fakty można ustalać w drodze konwencji?
                                        To tak, jakby w drodze głosowania rozstrzygać czy Ziemia jest
                                        okrągła czy kwadratowa. Oczywiście, ludzie wyczyniają rozmaite
                                        błazenady, przyjmują różne "umowy", bo taka jest natura ludzka.
                                        Kiedyś np. za naukę uznawano alchemię i - wspomnianą przez Ciebie -
                                        astrologię, a na wszystkie schorzenia stosowano "puszczanie krwi".
                                        Dziś budzi to uśmiech politowania, ale kiedyś było traktowane
                                        całkiem serio i wielu ludzi przypłaciło nawet życiem uprawianie
                                        przez nawiedzonych tych idiotyzmów.
                                        Podobnie jest z teologią. Aktualne konwencje społeczne panujące w
                                        Polsce oraz innych krajach tzw. cywilizacji zachodu pozwalają
                                        uznawać teologię za naukę, choć nie ma po temu żadnych uczciwych
                                        podstaw. Zapewne kiedyś się to zmieni i teologia zostanie taką samą
                                        anachroniczną skamieliną jak alchemia. Ale póki co trzeba to
                                        tolerować, bo "siła złego na jednego" czyli tak sobie życzy
                                        większość. Niestety, większość często się myli, bo struktura
                                        (każdej) populacji jest taka, że ludzi mądrych jest niewielu. :(
              • jack79 Coś z niczego 02.09.08, 07:44
                > materialnego mogło powstać z niczego i udowadnianie tego to dla
                mnie
                > właśnie przedszkole.

                spójrz na to tak, masz nic czyli zero, jednak...
                0=+1-1=+3456-3456=+123456789-123456789
                i zobacz nie miałeś nic a nagle masz coraz więcej (chociaż razem nic)
                powiesz że to "niematerialne", ale skąd wiesz czy gdzieś nieistnieje
                równowazna naszemu wszechświatowi ilośc "ujemnej energii"? :)

                albo może troche sofistyki :)

                neutron rozpada się na proton, elektron i antyneutrino
                a proton rozpada się neutron, pozyton i neutrino
                no to teraz znów neutron rozpada się na proton, elektron i
                antyneutrino
                no więc teraz znów proton rozpada się neutron, pozyton i neutrino
                i tak w kółko ilośc cząstek rośnie :)

                pozatym w mikroświecie ciagle powstaja jakies cząstki i sobie
                znikają...

                • pokrecony_oliver Re: Coś z niczego 06.09.08, 22:24
                  > spójrz na to tak, masz nic czyli zero, jednak...
                  > 0=+1-1=+3456-3456=+123456789-123456789

                  Ja widzę, że cały czas masz zero.

                  > neutron rozpada się na proton, elektron i antyneutrino
                  > a proton rozpada się neutron, pozyton i neutrino
                  > no to teraz znów neutron rozpada się na proton, elektron i
                  > antyneutrino
                  > no więc teraz znów proton rozpada się neutron, pozyton i neutrino
                  > i tak w kółko ilośc cząstek rośnie :)

                  Proton się sam nie rozpada, trzeba dostarczyć energii która jest masą.
                  • jack79 Re: Coś z niczego 08.09.08, 07:35
                    pokrecony_oliver napisał:

                    > > spójrz na to tak, masz nic czyli zero, jednak...
                    > > 0=+1-1=+3456-3456=+123456789-123456789
                    >
                    > Ja widzę, że cały czas masz zero.

                    no jak?
                    nie rozumiesz chyba dzisiejszej ekonomii :)

                    np: bank nie ma pieniędzy i ja nie mam pieniędzy, ale ja chcę kredytu
                    bank daje mi pieniadze (których nie miał) i teraz ja mam pieniądze
                    ale w banku mam dług
                    tak oto dziś cos powstajje z niczego

                    co prawda wstawka o "ujemnej energii" to hipoteza s-f ale ładnie
                    tłumaczy że jednak coś z niczego może powstać


                    > Proton się sam nie rozpada, trzeba dostarczyć energii która jest
                    >masą.

                    no pisałem że to troche sofistyka...
                    to chyba model standardowy zakłada że musi dostać energię
                    niedługo go potwierdzą, albo skreślą
                    według niektórych modeli czekających w kolejsce proton sie może
                    rozpaść sam z siebie tylko bardzo rzadko to sie dzieje
                    • pokrecony_oliver Re: Coś z niczego 08.09.08, 10:20
                      > np: bank nie ma pieniędzy i ja nie mam pieniędzy, ale ja chcę
                      kredytu
                      > bank daje mi pieniadze (których nie miał) i teraz ja mam pieniądze
                      > ale w banku mam dług
                      > tak oto dziś cos powstajje z niczego

                      He, he, to ja mogę starą metodą: do kredytu potrzeba zaufania, że
                      klient spłaci dług i przyniesie bankowi zyski, a bank natomiast musi
                      zadbać o pieniądze które są tam wkładane. Bank w całej swojej
                      działalności i klient biorący porzeczkę to rodzaj zlecenia gdzie
                      powierza się pieniądze mając duże szanse, że zostaną dobrze
                      zainwestowane i otrzyma się z tego procent, czyli można to
                      traktować jak zlecenie na istniejące zapotrzebowanie.
                      Pieniądze to porostu uniwersalna wartość na produkty materialne lub
                      usługi.

                      To tak jak z rozpadem protonu, masa nie pojawiła się znikąd ale to
                      energia przekształciła się w nią, tak jak usługa na pieniądz. Na
                      koniec jak dobrze pójdzie klient i bank zostają na plusie.

                      W równaniu 0=+1-1=+3456-3456=+123456789-123456789 zawsze na koniec
                      będziesz mieć 0.



                      • jack79 Re: Coś z niczego 08.09.08, 11:15
                        > He, he, to ja mogę starą metodą: do kredytu potrzeba zaufania

                        ale przeciez zaufanie nie jest czyms materialnym?
                        potrzeba tylko decyzji o przyznaniu kredytu...i stała sie
                        światłość :)

                        > klient spłaci dług i przyniesie bankowi zyski, a bank natomiast
                        musi
                        > zadbać o pieniądze które są tam wkładane.

                        gdyby bank dawał pieniądze które otrzymał tak by było, ale przecież
                        bank daje pieniądze które nie istniały wcześniej
                        banki mając na kontach 10 złotych mają pozwolenie na udzielanie
                        kredytów na 100pln, te 90pln wcześniej nie istniało i nie ma żadnego
                        pokrycia, to jest dosłownie "wyczarowywanie pieniedzy"

                        > To tak jak z rozpadem protonu, masa nie pojawiła się znikąd ale to
                        > energia przekształciła się w nią, tak jak usługa na pieniądz. Na
                        > koniec jak dobrze pójdzie klient i bank zostają na plusie.

                        tylko tak Ci się wydaje :)
                        np. bank dał 100pln kredytu, pieniedzy które wczesniej nie istniały,
                        Ty musisz oddać 110pln, zarabiasz je, jednak za Twoje usługi płaci
                        ktoś...a skąd ma pieniądze? od innego banku :)
                        który musiał mu dac te 110pln i bedzie chciał teraz otrzymać
                        121pln...które da kolejny bank
                        to sie nazywa ekspansja kredytowa :))))))
                        więc wraz ze wzrotem zysku rośnie równiez wielkośc zadłużenia
                        tak jak w równaniu które przytoczyłem

                        wplatając w to futurystykę i fizykę to:
                        ponieważ do wytwarzania wartości dodanej potrzeba energii, to
                        najpóźniej w momencie gdy wyczerpiemy wszystkie jej zasoby i słońce
                        zgaśnie musi nastapic całkowity kolaps
                        i wszystkie pieniądze wyparują
                        znów bedzie zero :))))

                        więc jak widac tworzymy coś z niczego
                        tak samo może być z naszym wszechśiwatem!



                        • asteroida2 Re: Coś z niczego 08.09.08, 12:13
                          > gdyby bank dawał pieniądze które otrzymał tak by było, ale
                          > przecież bank daje pieniądze które nie istniały wcześniej

                          Mylisz się. Bank może pożyczać tylko te pieniądze, które ma. To o czym piszesz
                          może robić tylko bank centralny (i jest prostą drogą do hiperinflacji, jeśli
                          jest robione nieodpowiedzialnie).

                          Żeby dać tobie 100 zł, bank musi mieć te 100 zł przez kogoś zdeponowane. Co
                          prawda jak zapłacisz tymi pieniędzmi komuś kto je z powrotem zdeponuje w banku,
                          to bank może ci pożyczyć kolejne 100 zł. Ale suma pieniędzy w banku w żadnym
                          momencie nie może być ujemna (a wręcz istnieją regulacje określające ile
                          pieniędzy "na plus" musi być przechowywane cały czas w rezerwach).
                          • jack79 Re: Coś z niczego 08.09.08, 12:23
                            >
                            > Mylisz się. Bank może pożyczać tylko te pieniądze, które ma. To o
                            czym piszesz
                            > może robić tylko bank centralny (i jest prostą drogą do
                            hiperinflacji, jeśli
                            > jest robione nieodpowiedzialnie).

                            no chodziło mi o bank centralny
                            inne banki sa tylko pośrednikami
                            a skąd bank centralny bierze pieniądze?
                            po prostu je dodrukowuje
                            bierze je z kapelusza jak magik królika
                            one nie maja zadnego pokrycia
                            kiedyś miały w zlocie, ale to dawno i nieprawda :)

                            wystarczy popatrzeć co się ostatnio działo w usa w czasie kredytu
                            hipotecznego, fed drukował miliardy dolarów po to by zapobiec
                            zapdanięciu sie sytemu finansowego, a szef FED-u odgrażał sie że jak
                            będzie trzeba to bedzie dolary sypał ze smigłowców :)


                            • jack79 Re: Coś z niczego 08.09.08, 12:33

                              >
                              > wystarczy popatrzeć co się ostatnio działo w usa w czasie kredytu
                              > hipotecznego,

                              oczywiście miało być "kryzysu hipotecznego"
                              który zresztą trwa
                              własnie znacjonalizowano instytucje działające na tym rynku

                              nam karza prywatyzowac jak idzie kryzys, sami nacjonalizuja :)
                            • asteroida2 Re: Coś z niczego 08.09.08, 13:31
                              > no chodziło mi o bank centralny
                              > inne banki sa tylko pośrednikami
                              > a skąd bank centralny bierze pieniądze?
                              > po prostu je dodrukowuje

                              A czym są pieniądze? Do niczego nie nadającymi się papierkami.
                              Ich wartość opiera się wyłącznie na zaufaniu do państwa drukującego te
                              pieniądze. Dodrukowywanie pieniędzy to po prostu podatek nakładany na tych
                              wszystkich, którzy te pieniądze mają. Jak państwo chce przechylić trochę szalę
                              na rzecz zadłużonych kosztem posiadających, to je drukuje.
                              Obecnie takie deklaracje jak zacytowana przez ciebie szefa FED, są same częścią
                              całej polityki pieniężnej. W tej polityce główną walutą jest "przewidywalność"
                              banku centralnego, bo jedyny skuteczny wpływ na gospodarkę może on mieć wtedy,
                              gdy zrobi coś wbrew oczekiwaniom rynku.

                              W ogóle dzisiejsza ekonomia jest już daleka od tej z czasów gdy płaciło się
                              złotem lub srebrem. Ale - co należy podkreślić - ta dzisiejsza ekonomia działa.
                              I to widać najlepiej na przykładzie państw które się na nią ostatnio "nawróciły"
                              (jak Chiny).
                              • jack79 Re: Coś z niczego 08.09.08, 13:51
                                > Ich wartość opiera się wyłącznie na zaufaniu do państwa
                                drukującego te
                                > pieniądze. Dodrukowywanie pieniędzy to po prostu podatek nakładany
                                na tych
                                > wszystkich, którzy te pieniądze mają.

                                och to chyba nie takie proste...znaczy według polskich ekonomistów,
                                a szczególnie Leszka B. - tak
                                ale nie według ekonomistów amerykańskich

                                paradokslanie obecnie wyglądąło to tak:
                                przez krysys hipoteczny nastapiły spadki na giełdzie
                                kupa szmalu wyparowała z giełd
                                u nas w Posce nakazano by oszczędności i zaciskanie pasa co
                                spowodowałoby że giełda spadła by jeszcze bardziej i jeszcze wiecej
                                szmalu by wyparowało i mielibyśmy ujemne sprzężenie zwrotne co już
                                przerabialiśmy w czasach przemian ustrojowych

                                amerykanie zrobili odwrotnie
                                zaczeli drukować szmal na potegę
                                banki dostały linie kredytowe dowolnej wielkości
                                mało tego, zrobiono to co u nas postulował Andrzej Lepper i rozdano
                                po prostu pieniądze ludziom...
                                wydawać by się mogło że tak jak mowisz, okradziono tych którzy te
                                pieniądze mieli - tyle teoria
                                w praktyce jednak dzieki rozdawinictwu pobudzono popyt wewnetrzny,
                                wzrost PKB gwałtownie przyśpieszył (wcześniej oscylował już blisko
                                zera) i nagle okazalo się że amerykańska gospodarka kwitnie w
                                porównaniu z np. europejską
                                w wyniku tego inwestorzy światowi ponownie zaczeli kupowac dolary
                                więc kurs dolara zaczął rosnąc względem euro i również względem
                                złotówki...w ciągu miesiąca już o ponad 20%!
                                tak więc dodarukowanie gigantycznej ilości dolarów zamiast nie tylko
                                nie "okradło" amerykanów ale spowodowało że się wzbogacili wzgledem
                                obywateli pozostałych państw
                                bo nie dość że dolarów na rynku maja więcej to jeszcze dodatkow
                                każdy z nich jest więcej wart niż dotychczas :)))
                                tak więc jesli kogoś okradli to z pewnością nie własnych ludzi :)

                                obecna ekonomia to wojna, niestety polska kompletnie tego nei
                                rozumie i dlatego zawsze będzie w d..e bita
                                świetnie rozumie to usa, obok nich rosja, chiny
                                słabiej od nich europa

                                • asteroida2 Re: Coś z niczego 08.09.08, 16:26
                                  > w wyniku tego inwestorzy światowi ponownie zaczeli kupowac dolary
                                  > więc kurs dolara zaczął rosnąc względem euro i również względem
                                  > złotówki...w ciągu miesiąca już o ponad 20%!

                                  Tu muszę przyznać, że ten efekt jest dla mnie całkowitą magią. Wszystkie znaki
                                  na niebie i ziemi wskazywały że spadek dolara będzie trwały. Najwyraźniej te
                                  posunięcia USA były mądrzejsze niż się wydawało.

                                  > obecna ekonomia to wojna, niestety polska kompletnie tego nei
                                  > rozumie i dlatego zawsze będzie w d..e bita

                                  Pamiętam jak po lekturze Dukajowskich "Czarnych Oceanów" pytałem się znajomego
                                  ekonomisty czy uczą ich o jakichś wojnach ekonomicznych. Stwierdził że nie. A
                                  być może powinni.
                                  • jack79 Re: Coś z niczego 09.09.08, 11:11
                                    w Polsce uczą że jak zaczniemy oszczędzać, podniesiemy stopy
                                    procentowe to bedziemy mieli silny pieniądz i dzieki temu silną
                                    gospodarkę
                                    praktyka pokazała że jak się podonosi siłe pieniądza, zmniejsza jego
                                    ilośc w obiegu to prędzej czy później maleje konsumpcja i niestety
                                    równiez inwestycje, spada zatrudnienie i spadają płace
                                    mniej podatków wpływa do budżetu..więc trzeba jeszcze bardziej
                                    oszczędzać

                                    niestety jak się chce miec silny pieniądz to trzeba mieć silna
                                    gospodarkę, a więc za wszelką cene utrzymać konsupcję i inwestycje
                                    choćby miało to chwilowo prowadzic do "zeszmacenia" pieniądza
                                    on może byc tylko silny jesli gospodarka będzie silna
                                    nigdy nie będzie odwrotnie w długim terminie

                                    najbardziej martwi mnie to że to rozumiał w Polsce Andrzej Lepper
                                    którego program dośc dokładnie zrealizowano przez ostatnie miesiące
                                    w usa
                                    a kompletnie nie rozumie tego Leszek B który przez większośc
                                    społeczeństwa jest uważany za geniusz i zdziwienie wsórd wielu
                                    polaków budzi fakt że wciąż nie dostał nobla
                                    na zachodzie to nie budzi zdziwienia bo on nawet parcy tam nie moze
                                    za bardzo dostac chyba o noblach nie wspominając

                                    a usa i tak moga się jeszcze wywrócić na plecki przez te różne
                                    paradoksy w ich finansach
                        • pokrecony_oliver Re: Coś z niczego 08.09.08, 13:32
                          > wplatając w to futurystykę i fizykę to:
                          > ponieważ do wytwarzania wartości dodanej potrzeba energii, to
                          > najpóźniej w momencie gdy wyczerpiemy wszystkie jej zasoby i słońce
                          > zgaśnie musi nastapic całkowity kolaps
                          > i wszystkie pieniądze wyparują
                          > znów bedzie zero :))))

                          2 zasada termodynamiki nie pasuje do symetrycznego modelu wszechświata. Ostatnio stworzono model gdzie po zapadnięciu się wszechświata powstaje alternatywny gdzie entropia maleje zamiast
                          rosnąć i wszystko się zgadza.

                • pokrecony_oliver Re: Coś z niczego 06.09.08, 22:26
                  > spójrz na to tak, masz nic czyli zero, jednak...
                  > 0=+1-1=+3456-3456=+123456789-123456789

                  Ja widzę, że cały czas masz zero.

                  > neutron rozpada się na proton, elektron i antyneutrino
                  > a proton rozpada się neutron, pozyton i neutrino
                  > no to teraz znów neutron rozpada się na proton, elektron i
                  > antyneutrino
                  > no więc teraz znów proton rozpada się neutron, pozyton i neutrino
                  > i tak w kółko ilośc cząstek rośnie :)

                  Proton się sam nie rozpada, trzeba dostarczyć energii która jest
                  masą.
      • zuq1 Bóg stworzył nasz świat 01.09.08, 16:19
        Witam Cię, toja3003! Wiesz, dzisiaj próbowałem znaleźć ten artykuł o
        Westerplatte, na temat którego w piątek wymienialiśmy poglądy, ale
        go chyba wykasowali. A byłem bardzo ciekaw, w jakim kierunku poszła
        dyskusja. Co do tego artykułu - spodobało mi się zdanie, że wg
        obowiązującego stanu wiedzy nie powinno nas być. No oczywiście,
        jeśli się pominie Boga, to nigdy nic naukowcom "się nie zgra".
        • toja3003 witam, zuq1, nie martwmy się, temat 01.09.08, 16:37
          Westerplatte jeszcze nie raz powróci ale to już chyba nie na
          forum "nauka". Oczywiście materialista może uzupełnić model
          materialistyczny o założenie, że wyjątkowo czy cudownie powstała
          materia miała możliwość samostworzenia się „na początku” ale to
          oznaczałoby przypisanie materii cech boskich właśnie a więc powrót
          do idei Boga. Innymi słowy mówiąc, uważam, że gdyby Boga nie było,
          to trzebaby go wymyśleć aby stworzyć bardziej spójny model opisujący
          świat.
          • burlasino Re: witam, zuq1, nie martwmy się, temat 01.09.08, 18:40
            toja3003 napisał:
            > Innymi słowy mówiąc, uważam, że gdyby Boga nie było,
            > to trzebaby go wymyśleć aby stworzyć bardziej spójny model
            > opisujący świat.

            Znowu, toja, pleciesz bzdury.
            Matematyka, to nauka, która doskonale opisuje Wszechświat, a do
            której Bóg nie jest potrzebny ani na milimietr. Dlatego właśnie
            wielki matematyk Laplace mógł odpowiedzieć Napoleonowi, który
            zapytał go dlaczego w jego pracach nie ma nic o Bogu: - Ta hipoteza
            nie była mi potrzebna, Sir.
            Hipoteza Boga nie spaja bynajmniej żadnego modelu, a przeciwnie
            czyni każdy model kompletnie zbędnym! (Bo skoro Bóg wszystko może,
            to każda teoria, nawet najbardziej idiotyczna, jest możliwa i
            uprawniona).
            • toja3003 Matematyka "doskonale" 03.09.08, 15:09
              opisująca świat? Wątpię w taką "doskonałość" co widać na każdym
              kroku. Matematyka nie wystarczy aby odpowiedzieć na pytanie dlaczego
              istnieje cokolwiek. Co matematyka ma do powiedzenia na temat sfery
              uczuciowej człowieka? Nic. Co ma do powiedzenia na temat sfery
              duchowej? Nic. A sfera ta jak najbardziej w człowieku istnieje. Co
              matematyka wie na temat miłości? Co wie na temat strachu, wolnej
              woli, zajwisk psychologicznych, społecznych. Matematyk potrafi
              numerycznie opisać spektrum akustyczne V-tej symfonii Beethovena ale
              czy w ten sposób pokazał całą prawdę o muzyce? Wątpię. A jak
              matematyka tłumaczy fakt, że poruszyłem moją rękę. Powiedziałem
              sobie „ręka do góry” i proszę parę kilo mięśni i kości się rusza a
              przecież moja myśl to nie masa czy energia więc jak niematerialna
              myśl może poruszyć materialną rękę. Czy może myśl to też tylko bio-
              chemo-elektromagnetyczno impulsy? Owszem, matematyka może nie
              potrzebować Boga ale to nie dowód, że Bóg nie istnieje tylko dowód,
              że matematyka się Nim nie zajmuje.
              • burlasino Re: Matematyka "doskonale" 04.09.08, 12:00
                Wybacz, toja, ale z punktu widzenia natury, wszystkie twoje
                antropocentryczne dywagacje na temat uczuć człowieka itp. to
                kompletne duperele. Wszechświat jest na nie dokładnie obojętny,
                wisi mu to jak przysłowiowe kilo kitu :) Matematyka opisuje procesy
                zachodzace obiektywnie we wszystkich skalach tj. zarówno ruch
                galaktyk, gwiazd i planet jak i mechanikę kwantową - procesy w
                jądrze atomowym itp. Od kilkudziesięciu lat rozwija się też
                biocybernetyka, która coraz udaniej opisuje procesy zachodzące w
                żywej materii, a jeśli wciąż jeszcze nie potrafimy precyzyjnie
                wyrazić matematycznie takich uczuć jak strach czy opisać wolnej
                woli to świadczy to tylko o ułomności człowieka, a nie ułomności
                matematyki. Nie ma też żadnych przeszkód aby jakiś zdolny matematyk
                sformułował kiedyś regułę matematyczną opisującą zjawisko Boga, tak
                jak rozumie go człowiek, który to zjawisko wykreował. To tylko
                kwestia czasu, toja, tak jak kwestią czasu były wszystkie
                osiągnięcia człowieka od wynalezienia koła do lotu na Księżyc.
                • toja3003 Uczucia to nie "duperele" 05.09.08, 14:34
                  ale część człowieka, także każdego matematyka czy fizyka,
                  obserwatora, więc to co nazywasz "obiektywnym" jest i tak
                  antropocentryczne czyli subiektywne z punktu widzenia "obojętnego
                  wszechświata". A reszta to spekulacje typu " Nie ma też żadnych
                  przeszkód aby jakiś zdolny matematyk sformułował kiedyś regułę
                  matematyczną... ". Proszę - niech sformułuje to pogadamy.
                  • burlasino Re: Uczucia to nie "duperele" 05.09.08, 17:31
                    Jak już wspomniałem, biocebernetyka (przypominam, że jej
                    współtwórcą był ks. prof. Sedlak) coraz bardziej udanie opisuje
                    matematycznie procesy biologiczne, więc matematyczne opisy uczuć
                    czy Boga to naprawdę tylko kwestia czasu. Biorąc pod uwagę dystans,
                    jaki przebyła nauka od czasów starożytnych do współczesnych taka
                    ekstrapolacja jest w pełni uzasadniona.
                    • toja3003 o tym czy prognoza na jutro się sprawdziła 08.09.08, 11:59
                      proponuję porozmawiać pojutrze.
          • turbo_wesz Re: witam, zuq1, nie martwmy się, temat 01.09.08, 22:45
            >o czy cudownie powstała
            > materia miała możliwość samostworzenia się „na początku” ale to
            > oznaczałoby przypisanie materii cech boskich właśnie a więc powrót
            > do idei Boga.

            czy chcesz powiedzieć, że zdolność do "samokreacji" z "niczego" określa boskość?
            nie świadome działanie na wszechświecie(wszechświatach) ? ja bym wymienił to,
            ale to po minutowym zastanowieniu.

            a może się okaże że nicość, była czymś? że istniały jeszcze bardziej początkowe
            warunki początkowe? nazwalibyśmy to jakimś samopodobieństwem, może
            fraktalnością? dzisiaj to metafizyka, ale dla Einsteina metafizyką było "to czy
            Bóg gra w kości" - dzisiejsze badania dowodzą że gra (wbrew temu co wierzył -
            chodzi o interpretacje mechaniki kwantowej
            • toja3003 boskość określa wszechmocność, pytanie 03.09.08, 15:15
              o samokreację jest zatem w tym kontekście wtórne a odpowiedź
              oczywista: tak, zdolność do samokreacji jest możliwa ale dla Boga a
              nie dla materialnej rzeczywistości.
              • burlasino Re: boskość określa wszechmocność, pytanie 04.09.08, 12:07
                Skoro zjawisko Boga jest swobodnie kształtowane i nie podlega
                żadnym ograniczeniom, można wymyślić dowolny byt, który będzie miał
                te same cechy (albo nawet lepsze - będzie mógł np. tworzyć i
                likwidować "wszechmocnych" Bogów) i jemu przypisać stworzenie
                wszystkiego, także Boga. Kapujesz, toja, że wypuszczając z butelki
                Dżina, jakim jest niepodlegający żadnym ograniczeniom Bóg,
                otwierzsz szeroko bramę do wszelkich spekulacji myślowych mogących
                iśc dalej niż twoja!
                • toja3003 Każde zjawisko jest "swobodnie kszatłtowane" 05.09.08, 14:36
                  względnie "podlega ograniczeniom". Brama dla "wszelkich spekulacji
                  myślowych mogących iśc dalej niż twoja" już dawno została otwarta.
                  Nazywa się wolność wyboru.
      • nroht Re: A niech mi w takim razie taki krytyk 01.09.08, 17:43
        pod kazdym tego typu artykulem wklejasz to samo. Ile mozna? Przestan nudzic i
        zajmij sie czyms.
        • burlasino Re: A niech mi w takim razie taki krytyk 01.09.08, 18:44
          No, właśnie, toja. Już nie tylko ja ci to mówię, ale inni także.
          Jak długo można posługiwać się "gotowcami" dziesiątki razy
          obalonymi argumentacyjnie i zdegradowanymi.
        • toja3003 nroht, oczywiście, że mój komentarz będzie zawsze 03.09.08, 14:44
          oczywiście, że mój komentarz będzie zawsze taki sam - skoro ciągle
          jest ten sam problem to jest ten sam komentarz. Jak ktoś pyta ile
          jest 2+2 to zawsze będę się powtarzał i odpowiadał tak jak na innym
          wątku, że 4. A co mam robić? Milczeć, wklejać linki do linków jak
          niektórzy o robią i mam wrażenie, że rozmawiam z robotem a nie
          człowiekiem. Albo może mam za każdym razem opisać te wynikowe
          4 "własnymi słowami"? Co mam odpowiedzieć na spekulację "Boga nie
          ma"? Muszę, zgodnie z prawdą wyjaśniać, że jest a nie każdy mógł się
          wcześniej zapoznać z moją wiedzą jak ty, uważnie czytając moje
          posty, za co dziękuję. Tak, wiem, że moje poglądy, naukowo obalające
          pewne materialistyczne mity typu „świat sam się stworzył” mogą dla
          niektórych osób być niewygodne. Stąd cenzorskie naciski typu „to
          każdy wie, zamilcz, wycofaj się z dyskusji, po co tyle piszesz i tak
          tego nikt nie chce czytać”. Kto nie chce niech nie czyta, przymusu
          nie ma ale nie pozwolę sobie założyć knebla, bo tak jak każdy mam
          prawo głosić naukowe poglądy i śmiało to czynię.
          • mis22 Naukowy pogląd na Pana Boga 08.09.08, 03:16
            toja3003 napisał:
            > Tak, wiem, że moje poglądy, naukowo obalające pewne
            > materialistyczne mity typu „świat sam się stworzył” mogą dla
            > niektórych osób być niewygodne.

            Mam naukową sugestię na rozwiązanie problemu jak zdefiniować "nicość" i "Pana
            Boga". Jest to to samo pojęcie. Dzięki tej naukowej wiedzy poniższe zdania są
            równoważne:

            Zanim powstał świat był Pan Bóg.
            Zanim powstał świat była nicość.

            Również daje to odpowiedź na pytanie skąd się wziął Pan Bóg lub gdzie jest Pan
            Bóg. Tam gdzie nic nie ma jest Pan Bóg. Gdy nic nie było to był Pan Bóg. Mam
            nadzieję, że Toja3003 się ze mną zgodzi.
            • pokrecony_oliver Nicość, Bóg i nauka. 08.09.08, 10:37
              A czym się świat różni od snu? To tylko to co postrzegamy, ale co tak
              naprawdę istnieje? Cogito ergo sum i co dalej? Jeśli to wszystko sen
              to czy istnieją inne byty? Jeśli nie, to ty jesteś Bogiem. Bóg to
              coś bardziej pewnego niż świat który postrzegamy, jedyne pytania jakie
              można zadać to kto to jest i jaki jest.
              Jak Boga można traktować nauką skoro jest to jedyne pewne pojęcie?
              • mis22 Który z Bogów jest najbardziej pewny? 08.09.08, 11:52
                pokrecony_oliver napisał:
                > Bóg to coś bardziej pewnego niż świat który postrzegamy, jedyne
                > pytania jakie można zadać to kto to jest i jaki jest.

                Problem w tym, że ludzie wymyślili z 1000 różnych religii mających różnych
                Bogów. A znaczny procent ludzi nie wierzy w żadnego Boga, np. ponad miliard
                Chińczyków nie wierzy w żadnego Boga. Uwzględniając, że każdy katolik ma inną
                interpretację Boga definiowanego przez papieża - można powiedzieć, że ludzie
                wierzą w miliony różncy Bogów. czyli nie jest prawdą, że Bóg jest czymś pewnym.
                Bóg to fantazja ludzka.
                • pokrecony_oliver Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 08.09.08, 13:17
                  To jest właśnie ciekawe, że pojęcie boga jest wpisane w człowieka tak
                  samo jak popęd płciowy. Każda kultura je stworzyła. Chińczycy mają
                  system który walczy z religią ale to walka z wiatrakami.
                  Każdy ma prawo do swojej wizji i nie da się stwierdzić która jest
                  poprawna. Większość ma jednak wspólne cechy. Fantazją a raczej iluzją
                  ludzką to jest nauka. Byt, cierpienie i szczęście są tylko realne.

                  Po co człowiek się zajmuje nauką? Tylko nieliczni chcą zgłębić
                  tajemnice świata. Dla większości to element potrzebny do sprawowania
                  władzy albo zarabiania pieniędzy. Medycyna i leki to tylko propaganda.
                  • asteroida2 Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 08.09.08, 13:40
                    > To jest właśnie ciekawe, że pojęcie boga jest wpisane w człowieka
                    > tak samo jak popęd płciowy. Każda kultura je stworzyła.

                    Nie "boga", ale "bogów". Monoteizm jest czymś statystycznie bardzo rzadkim (w
                    sensie ilości kultur które coś takiego stworzyły). Człowieka z jego natury
                    ciągnie raczej do politeizmu, co nasza kultura najlepiej pokazuje powołując
                    różnej maści "świętych od czegośtamtego", albo "Matek Boskich jakichśtam".

                    > Fantazją a raczej iluzją ludzką to jest nauka

                    Nauka to kategoryzowanie świata i tworzenie jego modeli. To z definicji jest
                    fantazja, za to daje swoim użytkownikom gigantyczną przewagę nad tymi, którzy
                    kierują się zabobonami.
                    • pokrecony_oliver Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 08.09.08, 22:43
                      > Nie "boga", ale "bogów".

                      Zwrot "oojęcie boga", "pojęcie samuraja", "pojęcie rycerza" nie musi
                      się odnosić do pojedynczego osobnika, obejmuje całe zagadnienie.

                      > Nauka to kategoryzowanie świata i tworzenie jego modeli. To z
                      definicji jest
                      > fantazja, za to daje swoim użytkownikom gigantyczną przewagę nad
                      tymi, którzy
                      > kierują się zabobonami.

                      Nic nie stoi na przeszkodzie żeby wierzyć w Boga, boga lub bogów i
                      zajmować się nauką. Japończycy mają bogów tylu, że ciężko ich
                      policzyć, a są na czołowym miejscu jeśli chodzi o naukę. Weźmy np.
                      słynny przypadek Newtona który szukał kodu biblijnego poświęcając na
                      to więcej czasu niż na fizykę czy rachunek różniczkowy. Do dzisiaj
                      wielu naukowców ma tego typu odchyłki i potrafi tworzyć na ten
                      użytek wyrafinowany aparat matematyczny. Denerwuje mnie, że jak
                      ludzie
                      słyszą fizyk to od razu myślą ateista. Trochę zrozumienia w
                      społeczeństwie, że religia nie musi kolidować z nauką by
                      się przydało.
                      Bo do czego to może dojść, czy będziemy wywalać z uczelni ludzi jak
                      się pokażą w kościele?
                      Komuniści krzyczeli "religia to opium dla mas" i to religia ich
                      załatwiła. To jest naprawdę silny popęd, ludzie za niego są w stanie
                      dokonywać cudów lub poświęcać własne życie.

                      W religiach istnieje pojęcie "oświecenia" mającego też inne nazwy,
                      to
                      jest samo sedno tego zjawiska. Coś czego nie da się opisać i ująć w
                      pojęciem naukowym. Jednak ludzie którzy tego doświadczyli wiedzą co
                      to
                      jest, nie mają jednak możliwości tego przekazać słownie. Jak
                      wpasować w naukę coś czego nie da się zapisać?

                      Zapewne "naukowcy walczący z religią i zabobonami" wsadzą takiego
                      oświeconego w tomograf MRI albo PET i napiszą prace w nature albo
                      science o pobudzeniu pewnego rejonu mózgu i to im wystarczy. Dla
                      mnie
                      to będzie jednak tylko plamka na monitorze i jeszcze jedna nic nie
                      warta publikacja.
                      • asteroida2 Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 09.09.08, 08:41
                        > Zapewne "naukowcy walczący z religią i zabobonami" wsadzą takiego
                        > oświeconego w tomograf MRI albo PET i napiszą prace w nature albo
                        > science o pobudzeniu pewnego rejonu mózgu i to im wystarczy. Dla
                        > mnie to będzie jednak tylko plamka na monitorze i jeszcze jedna
                        > nic nie warta publikacja.

                        Tylko do czasu aż któryś wymyśli jak sztucznie wywołać taki efekt. I wtedy na
                        ulicach zaroi się od "sztucznie oświeconych", tak samo nie potrafiących tego
                        opisać słowami i nieodróżnialnych od "prawdziwie oświeconych". Potem jedni
                        zaczną protestować że to jest obdzieranie oświecenia z jego świętości, a inni
                        zaczną się domagać że też chcą się stać oświeceni.
                        • pokrecony_oliver Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 09.09.08, 09:59
                          > Tylko do czasu aż któryś wymyśli jak sztucznie wywołać taki efekt.

                          To wywołuj sobie takie efekty u siebie, sztuczna miłość, sztuczne
                          szczęście, sztuczny sukces, sztuczne oświecenie. "sztuczne" to znaczy
                          fałszywe. Tacy ludzie porostu chcą wszystko kontrolować, mieć nad
                          wszystkim panowanie, bo to jest "wiedza" która niby czyni ich lepszymi
                          od innych. Tak naprawdę to tylko jeden z symptomów tego, że tak
                          naprawdę chcą być bogami, wszechwładnymi i nie mieć nikogo nad sobą.
                          Przecież nauka ma do tego prowadzić, że wszystko będzie na zawołanie,
                          wszystko będzie możliwe, to przecież definicja bogów.
                          Uczelnie powinny zmienić kryteria przyjmowania na studia doktorskie.
                          Powinno się dobrze sprawdzić dlaczego ktoś zajmuje się nauką. To nie
                          powinno być dostępne dla każdego kto jest w stanie wykonać zadania z
                          danej dziedziny, dobrze by było sprawdzić po co to robi. Ale niestety
                          nauka to dzisiaj już bardziej rzemiosło.

                          Oświecenie nie jest związane ze zmianami w mózgu ale z pojęciem czegoś.
                          To co można zaobserwować to tylko zewnętrzne objawy, które mówią tyle
                          co pot na czole.

                          • asteroida2 Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 09.09.08, 10:19
                            > Tacy ludzie porostu chcą wszystko kontrolować, mieć nad
                            > wszystkim panowanie, bo to jest "wiedza" która niby czyni ich
                            > lepszymi od innych. Tak naprawdę to tylko jeden z symptomów tego,
                            > że tak naprawdę chcą być bogami, wszechwładnymi i nie mieć nikogo
                            > nad sobą.
                            > Przecież nauka ma do tego prowadzić, że wszystko będzie na
                            > zawołanie, wszystko będzie możliwe, to przecież definicja bogów.

                            Mniej więcej tak. Chodzi o to żeby przejmować władzę nad środowiskiem i naginać
                            je do własnych celów.
                            Ja osobiście cieszę się, że nie muszę się bać drapieżników, mrozów, suszy, głodu
                            i całej masy różnych chorób i pasożytów. To jest właśnie wynik tej chęci
                            "kontrolowania wszystkiego". I bardzo popieram dążenie do tego żeby inne
                            choroby, również starość albo głupota, zostały "opanowane".

                            Nie popieram natomiast tych którzy wołają że chęć dążenia do opanowania tego
                            jest czymś złym. Kiedyś rozniecanie ognia było "boską domeną", potem było nią
                            latanie. Jakoś po ich opanowaniu nie spadły na nas plagi rozgniewanych bóstw. Co
                            się stanie gdy pójdziemy jeszcze dalej?
                            • pokrecony_oliver Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 09.09.08, 16:48
                              Cieszę się, że tak myślisz i jesteś optymistą.

                          • burlasino Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 09.09.08, 14:25
                            pokrecony_oliver napisał:
                            > Oświecenie nie jest związane ze zmianami w mózgu ale z pojęciem
                            czegoś. To co można zaobserwować to tylko zewnętrzne objawy, które
                            mówią tyle co pot na czole.

                            Tratatata i hokus pokus oraz zaklinanie rzeczywistości z liskiem
                            bobkowym na czole. Można wymyślić dowolną ilośc bzdur, a
                            następnie "uświęcić" je rzekomą niepoznawalnością, niedostępnością,
                            boskością itp.
                            • pokrecony_oliver Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 09.09.08, 16:35
                              Stan ten podlega weryfikacji. Połóż sobie lepiej mokry ręcznik na
                              swoją głowę.
                      • burlasino Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 09.09.08, 14:22
                        pokrecony_oliver napisał:
                        > Komuniści krzyczeli "religia to opium dla mas" i to religia ich
                        > załatwiła.

                        Metafora Marksa (Opium des Volkes) wyraża głęboką prawdę, której
                        nie może zaprzeczyć żaden uczciwy psycholog. Religia, jako zbiór
                        reozmaitych wierzeń, istotnie produkuje złudzenia, które redukują
                        lęk człowieka przez niebytem i łagodzą wiele cierpień
                        egzystencjalnych.
                        Udział kościoła katolickiego w obaleniu ustroju totalitarnego w
                        Polsce, polegający na fizycznym i materialnym oraz politycznym
                        wspieraniu opozycji był specyficzny dla polskiego społeczeństwa i
                        twojej nonszalanckiej tezy nie można absolutnie rozciągać na cały
                        system komunistyczny.

                        > W religiach istnieje pojęcie "oświecenia" mającego też inne
                        > nazwy, to jest samo sedno tego zjawiska. Coś czego nie da się
                        > opisać i ująć w pojęciem naukowym. Jednak ludzie którzy tego
                        > doświadczyli wiedzą co to jest, nie mają jednak możliwości tego
                        > przekazać słownie. Jak wpasować w naukę coś czego nie da się
                        > zapisać?

                        Iluminacja. Taaaa, znamy to, znamy. Na przykład "pomroczność
                        jasna", ha ha ha
                  • burlasino Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 09.09.08, 14:06
                    pokrecony_oliver napisał:
                    > To jest właśnie ciekawe, że pojęcie boga jest wpisane w człowieka
                    > tak samo jak popęd płciowy. Każda kultura je stworzyła. Chińczycy
                    > mają system który walczy z religią ale to walka z wiatrakami.

                    Piszesz nieprawdę i usiłujesz tą bzdurą załatwić problem.
                    Otóż nie każda kultura stworzyła Boga. Chińska kultura nie zna
                    takiego pojęcia i to bynajmniej nie od kilkudziesięciu lat, od
                    kiedy panuje komunizm "walczący z Bogiem", ale od zarania swoich
                    dziejów. Animistami są również Japończycy, którzy czczą przyrodę
                    (zwierzęta i rośliny) oraz wiele innych mniejszych kultur.
                    Ponadto "stworzenie Boga" przez rozmaite kultury nie przemawia
                    bynajmniej za jego istnieniem, a świadczy tylko o tym, że człowiek
                    ma świadomość własnej słabości i potrzebuje wsparcia ze strony
                    jakiejś "siły wyższej". Jest to jednak tylko tzw. myślenie
                    życzeniowe, bez żadnego związku ze stanem faktycznym.
                    • pokrecony_oliver Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 09.09.08, 16:23
                      Liczba ateistów, agnostyków i niewierzących w Chinach to 8-14%.
                      Chiny od początku swojej historii były pluralistyczne jeśli chodzi o
                      religie, przede wszystkim występuje tam taoizm, buddyzm i chińska
                      religia ludowa. Chińska konstytucja z 1978 zapewnia wolność
                      religijną. Obecnie rząd Chin wspiera buddystów i taoistów uważając
                      te religie za integralną część Chin.
                      Ich rząd właśnie się poddaje jeśli chodzi o walkę z religią, a ty
                      mnie kłamcą nazywasz.

                      > Animistami są również Japończycy, którzy czczą przyrodę
                      > (zwierzęta i rośliny) oraz wiele innych mniejszych kultur.

                      Chodzi Ci zapewne o szintoizm, ale oni też w to mieszają buddyzm.

                      > Ponadto "stworzenie Boga" przez rozmaite kultury nie przemawia
                      > bynajmniej za jego istnieniem, a świadczy tylko o tym, że człowiek
                      > ma świadomość własnej słabości i potrzebuje wsparcia ze strony
                      > jakiejś "siły wyższej".

                      Może tak, ale mało prawdopodobne. Większość wewnętrznych
                      "instynktów" to nie urojenia, może ten też nie.
                      • burlasino Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 10.09.08, 14:45
                        "Ponadto "stworzenie Boga" przez rozmaite kultury nie przemawia
                        bynajmniej za jego istnieniem, a świadczy tylko o tym, że człowiek
                        ma świadomość własnej słabości i potrzebuje wsparcia ze strony
                        jakiejś "siły wyższej". Jest to jednak tylko tzw. myślenie
                        życzeniowe, bez żadnego związku ze stanem faktycznym."

                        Tak brzmiał w całości mój akapit, który raczyłeś przyciąć aby
                        dołożyć swój komentarz typu: może tak, a może siak.
                        Związku "pragnienia boga" przez człowieka ze stanem faktycznym
                        wykazać nie sposób, więc gdybyś zacytował moją wypowiedź w pełni
                        straciłbyś pretekst do komentarza "a może .."

                        • pokrecony_oliver Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 10.09.08, 22:06
                          Przypomnę Ci, że napisałeś,że piszę nieprawdę na temat Chin i Japonii.
                          Mój towarzysz z pokoju który jest Chińczykiem był zdumiony
                          taką niewiedzą. Poza tym japoński shintoizm to "droga bogów". Te dwa
                          kraje są bardzo przesiąknięte pojęciem boga.

                          > "Ponadto "stworzenie Boga" przez rozmaite kultury nie przemawia
                          > bynajmniej za jego istnieniem, a świadczy tylko o tym, że człowiek
                          > ma świadomość własnej słabości i potrzebuje wsparcia ze strony
                          > jakiejś "siły wyższej". Jest to jednak tylko tzw. myślenie
                          > życzeniowe, bez żadnego związku ze stanem faktycznym."

                          To co napisałeś to wersja co niektórych i której się nie da od tak
                          obalić. Weź jednak to, że potrzeba boga to nie żadne zaburzenie,
                          występuje tak samo jak popęd seksualny, tańce godowe ptaków,
                          migracje,.... To porostu zew jaki się w człowieku odzywa i działa jak
                          inne pozostałe. Nie ma związku z inteligencją, wykształceniem,
                          zawodem, przytrafić się zawsze może. Tłumaczy to czego nie tłumaczy
                          nauka i czego nauka wytłumaczyć nie może.
                          Moja odpowiedź jest taka sama, niczego nie ciąłem.
                          • burlasino Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 10.09.08, 23:17
                            burlasino napisał:
                            >> "Ponadto "stworzenie Boga" przez rozmaite kultury nie przemawia
                            >> bynajmniej za jego istnieniem, a świadczy tylko o tym, że
                            >> człowiek ma świadomość własnej słabości i potrzebuje wsparcia ze
                            >> strony jakiejś "siły wyższej". Jest to jednak tylko tzw.
                            >> myślenie życzeniowe, bez żadnego związku ze stanem faktycznym."

                            pokrecony_oliver napisał:
                            > To co napisałeś to wersja co niektórych i której się nie da od
                            > tak obalić. Weź jednak to, że potrzeba boga to nie żadne
                            > zaburzenie, występuje tak samo jak popęd seksualny, tańce godowe
                            > ptaków, migracje,.... To porostu zew jaki się w człowieku odzywa
                            > i działa jak inne pozostałe. Nie ma związku z inteligencją,
                            > wykształceniem, zawodem, przytrafić się zawsze może. Tłumaczy to
                            > czego nie tłumaczy nauka i czego nauka wytłumaczyć nie może.
                            > Moja odpowiedź jest taka sama, niczego nie ciąłem.

                            Cytując poprzednio moją wypowiedź obciąłeś ostatnie zdanie, które
                            wystarczało za odpowiedź na twój komentarz do tego cytatu. Ale
                            mniejsza o to.
                            Nie twierdzę, że "potrzeba boga" to jakieś zaburzenie psychiczne,
                            przeciwnie to zupełnie normalna i uzasadniona potrzeba wobec
                            świadomości ludzkiej słabości i kruchości. Autentyczność tej
                            potrzeby nie oznacza jednak wcale, że ma ona cokolwiek wspólnego z
                            tzw. stanem faktycznym czyli że Bóg istnieje dlatego, że człowiek
                            go potrzebuje. Człowiek potrzebuje też wielu innych rzeczy
                            (miłości, rodziny itp), ale wcale od tej potrzeby nie stają się one
                            realne.
                            Powiem żartobliwie: czy jeśli na stadionie we Francji dwadzieścia
                            tysięcy gardeł drze się: sędzia rogacz! (w polskim wydaniu brzmiało
                            to: sędzia kalosz!), to znaczy, że po powrocie do domu sędzia ten
                            ma dać żonie po buzi?
                            Nauka nie potrafi jeszcze wyjaśnić wielu procesów i zdarzeń, ale
                            nie oznacza to wcale, że mają one charakter "boski". Dwa tysiące
                            lat temu cudów było co niemiara, bo nauka była całkowicie w
                            powijakach, bezradna wobec takicj zjawisk jak zaćmienie Księżyca
                            czy "gorejący krzak". Dziś mamy barwniki z kondensorami świetlnymi,
                            które świecą nocą i kupę innych rzeczy, które wyjaśniają
                            połowę "cudów" biblijnych. Zapewne przyjdzie też czas, gdy nauka
                            objaśni gruntownie powstanie świata i wówczas "proteza" w postaci
                            Boga nie będzie potrzebna. Zapewne sprawi to ogromny zawód wielu
                            ludziom liczącym na "życie pozagrobowe", ale cóż począć ... :(
                            • pokrecony_oliver Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 11.09.08, 00:11
                              Stadionem rządzi instynkt stadny, tobą też, takie pojmowanie nauki to porostu brak pojęcia jej do końca i krzyczenie w stadzie bo to teraz
                              modne, szpan, można poczuć się ważniejszym.
                              Nie da się uniknąć pojęcia boga. Zawsze musi być coś na początku,
                              matematyk potrzebuje aksjomatu by zbudować twierdzenie, fizyk praw
                              podstawowych. Jak odpowiedzieć na pytanie czemu coś istnieje, jak
                              wytłumaczyć fenomen świadomości? Nie usuniesz boga nauką, co najwyżej
                              się sam w niego zamienisz.
                              Nauka opiera się tylko na powtarzalności zjawisk, a indukcja wcale nie
                              musi być poprawna.
                              • petrucchio Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 11.09.08, 00:14
                                pokrecony_oliver napisał:

                                > Jak odpowiedzieć na pytanie czemu coś istnieje, jak
                                > wytłumaczyć fenomen świadomości?

                                A powiedzieć "Bóg jest źródłem istnienia i świadomości" to jest wytłumaczenie?
                                Nie tłumaczy się obscurum per obscurius.
                                • pokrecony_oliver Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 11.09.08, 08:28
                                  To pytanie to możesz zadać tym co tworzyli mechanikę kwantową.

                                  To nie wytłumaczenie, to jedynie spostrzeżenie, że świadomość ma
                                  rolę nadrzędną nad światem obserwowalnym.
                              • burlasino Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 11.09.08, 01:05
                                pokrecony_oliver napisał:
                                > Stadionem rządzi instynkt stadny, tobą też, takie pojmowanie
                                > nauki to porostu brak pojęcia jej do końca i krzyczenie w stadzie
                                > bo to teraz modne, szpan, można poczuć się ważniejszym.

                                Oliver, wstydź się! Mój (zapowiedziany zresztą) żart traktujesz jak
                                wyznanie naukowej wiary?
                                To, że - jak twierdzisz - "zawsze musi być coś na początku" nie
                                znaczy wcale, że musi to być jakiś Bóg. Zresztą, żyjąc w
                                jednokierunkowym wymiarze czasowym, niekoniecznie musimy definiować
                                poprawnie "początek". W jakichś ekstremalnych warunkach czas może
                                być wielkością nieciągłą, ba, w ogóle nie musi istnieć i wówczas
                                pytanie o początek jest błędnie postawione.
                                Masz rację, że "nie usunę Boga nauką", ale tylko dlatego, że nauka
                                zajmuje się rzeczywistością, zaś Bóg jest abstrakcją.
                                • pokrecony_oliver Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 11.09.08, 08:37
                                  Czas to tylko dodatkowy wymiar, który w ten sposób postrzega nasza
                                  świadomość. Czas nie płynie, to tylko porządek naszych wspomnień.
                                  A więc porostu jestem od narodzin aż do śmierci, tylko czemu jestem i
                                  czemu coś istnieje?

                                  > Masz rację, że "nie usunę Boga nauką", ale tylko dlatego, że nauka
                                  > zajmuje się rzeczywistością, zaś Bóg jest abstrakcją.

                                  Tutaj dotknąłeś sedna w różnicach postrzegania, co jest
                                  rzeczywistością, a co abstrakcją. Tylko ja myślę, że tą
                                  abstrakcją jest świat.
    • europitek Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 11:34
      Bardzo interesująca jest też wzmianka o "bardzo szybkiej elektronice", która wykrywa miony w tempie 25 mld na sekundę. Czyżby wymyślili jakiś nowy rodzaj procka?
      • asteroida2 Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 12:52
        > wykrywa miony w tempie 25 mld na sekundę

        W artykule teraz jest napisane że co 25 miliardowych sekundy. A więc raptem 40
        milionów na sekundę.
        • europitek Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 19:01
          Albo coś przeoczyłem (co możliwe), albo coś zmienili. Jakby nie było, to nawet 40 mln jest sporą wielkością, biorąc pod uwagę, że każde "wykrycie" to jest pewna ilość informacji do obrobienia.
          • turbo_wesz Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 22:49
            jeżeli to są proste sprawy typu mierzenie oporów, prądów czy napięć - procesor
            nie jest potrzebny. do sekwencyjnych zadań z wykorzystaniem pamięci, to już owszem
            • europitek Re: Mikro Big Bang 02.09.08, 05:02
              Tu takie proste mierzenie raczej nie wchodzi w grę jako jedyny proces do obsłużenia, bo wyraźnie mówią o jakiejś wstępnej selekcji, której wyniki mają "alarmować" komputer.
              • turbo_wesz Re: Mikro Big Bang 02.09.08, 08:55
                ale takie mierzenie prostych wartości znakomicie nadaje się na wstępną selekcję
                • europitek Re: Mikro Big Bang 02.09.08, 13:33
                  Jak jest w tym przypadku to chyba trudbo ocenić bez szczegółowej wiedzy o metodach rejestracji mionów. W każdym bądź razie ja tej wiedzy nie posiadam, więc jedynie mogę sobie "podejrzewać" to lub tamto. A "podejrzewam", jak napisałem, co nie znaczy, że ma to sens.
              • asteroida2 Re: Mikro Big Bang 02.09.08, 09:31
                I rzeczywiście, takie ośrodki badawcze zamawiają sobie dedykowane układy scalone
                szybsze niż te z komercyjnych linii produkcyjnych.
                Prawo Moore'a jest prawem ekonomicznym i zwykle technologia _pozwala_
                wyprodukować układy scalone kilkukrotnie szybsze niż sprzedawane. Ale że są one
                jeszcze niedopracowane, to zużywają dużo energii, są drogie i nie opłaca się ich
                wprowadzać do powszechnego użytku. Nie opłaca się nawet budować na ich bazie
                superkomputerów. Za to jeśli CERN zapłaci, to można dla niego specjalnie
                wypuścić limitowaną serię.
                • europitek Re: Mikro Big Bang 02.09.08, 13:41
                  Możliwe, że tu rzeczywiście jest coś na rzeczy z takimi niehandlowymi "prototypami", w których jedynym istotnym parametrem jest szybkość działania.
                  Z drugiej strony czasami bywa odwrotnie, gdy stawia się na niezawodność. Parę lat temu czytałem, że NASA zdecydowała przestawić się na wykorzystanie nowszych procesorów do konputerów pokładowych i montować w nich 486. Sądząc po wielkości "opóźnienia" w stosunku do wersji rynkowych to pewnie za 5 lat zaczną przechodzić na Pentium I.
                  • asteroida2 Re: Mikro Big Bang 03.09.08, 12:05
                    > Parę lat temu czytałem, że NASA zdecydowała przestawić się na
                    > wykorzystanie nowszych procesorów do konputerów pokładowych i
                    > montować w nich 486.

                    NASA akurat ma problem z tym że im bardziej zminiaturyzowany układ, tym więcej
                    pojawia się w nim błędów wywoływanych przez promieniowanie kosmiczne. Na Pentium
                    więc się pewnie nie przesiądą - raczej potrzebują czegoś specjalnie
                    dostosowanego do takich warunków (np. z mocno redundantnymi układami dla
                    zapewnienia odporności na błędy)
                    • madcio Re: Mikro Big Bang 11.09.08, 18:50
                      Od dawna jest produkowana specjalna elektronika na potrzeby misji kosmicznych.
                • pokrecony_oliver Re: Mikro Big Bang 03.09.08, 10:17
                  > I rzeczywiście, takie ośrodki badawcze zamawiają sobie dedykowane
                  układy scalon
                  > e
                  > szybsze niż te z komercyjnych linii produkcyjnych.

                  >Za to jeśli CERN zapłaci, to można dla niego specjalnie
                  > wypuścić limitowaną serię.

                  Nie bardzo wiem skąd masz takie informacje i co przez to rozumiesz.
                  CERN
                  do wstępnej obróbki danych używa macierzy programowalnych FPGA. W
                  sumie
                  to jest układ dedykowany ale jak masz czas to w domu też możesz
                  sobie to kupić i zaprogramować. Programowaniem
                  zajmują się doktoranci. Wiec tą
                  kwestię w miarę tanio rozwiązali. Później dane są obrabiane przez
                  klastry
                  gdzie komputery zostały kupione tak by uzyskać jak najwyższą
                  wydajność za
                  jak najniższe pieniądze. To są porostu średnio wydajne komputery.
                  Szybka elektronika to np. TDC o rozdzielczości 25ps mieszczące się w
                  jednym chipie, które zostało stworzone w CERNie i obecnie jest
                  produkowane przez firmę CAEN we Włoszech. Na tym może nawet
                  zarobią bo te
                  urządzenia są ogólnodostępne.
    • linnvv Mikro Big Bang 02.09.08, 19:34
      Też dodam coś od siebie do offtopa rzuconego przez nonieee :D.
      Dzieci w Afryce głodują dłużej niż istnieje cywilizacja Europejska więc nie ma
      czym się przejmować, a jeśli już to przeznaczyć pieniądze marnowane na wyścig
      zbrojeń na budowę systemów demokratycznych i edukację dzieci w Afryce. Projekty
      naukowe nigdy nie są marnowaniem pieniędzy, gdyby były to nadal biegaliyśmy nago
      i głodowali jak dzieci w Afryce. Wynalazek tworzyw sztucznych znacznie ułatwił
      afrykanom dostęp do wody pitnej, miednica plastikowa jest lżejsza od drawnianej.
      Troll nakarmiony :P .
    • pizza model standardowy jest do kitu 03.09.08, 15:24
      99% zjawisk opisuje? co za bzdura. Czym jest grawitacja, czym jest
      czas? jaka jest natura fizycznej próżni? Ten model jest po prostu
      błędny!!! mogę to wykazać w ciągu 30 sekund:
      weźcie sobie wzory na siłę grawitacyjną (wszystkie dostępne) i
      sprowadźcie odległość środków mas (np. 2 podków końskich) do 1
      punktu. hehe zmierzcie siłę w realu i obliczcie tą z wzoru. Ot i
      krótko zamiast nieskończonej siły z wzoru mamy "nic" zatem wzór do D
      i cały model też.
      • burlasino Re: model standardowy jest do kitu 04.09.08, 12:53
        Pleciesz, pizza, z tymi podkowami. Doświadczenie, które opisujesz,
        należałoby przeprowadzić w warunkach nieważkości i wtedy zmierzyć
        siły. W warunkach ziemskich grawitacja naszego globu zaburza cały
        układ i czyni doświadczenie bezsensownym.
      • pokrecony_oliver Re: model standardowy jest do kitu 06.09.08, 22:05
        > 99% zjawisk opisuje?

        Tak się składa.

        > Czym jest grawitacja,

        Zagięcie czasoprzestrzeni.

        > czym jest
        > czas?

        Jednym z wymiarów czasoprzestrzeni.

        > jaka jest natura fizycznej próżni?

        Taka jak ją opisał Dirac.

        > Ten model jest po prostu
        > błędny!!!

        Całkiem możliwe, dlatego zbudowali ten akcelerator.

        > mogę to wykazać w ciągu 30 sekund:
        > weźcie sobie wzory na siłę grawitacyjną (wszystkie dostępne) i
        > sprowadźcie odległość środków mas (np. 2 podków końskich) do 1
        > punktu. hehe zmierzcie siłę w realu i obliczcie tą z wzoru. Ot i
        > krótko zamiast nieskończonej siły z wzoru mamy "nic" zatem wzór do D
        > i cały model też.

        To zrobiono już wile razy z kulami zamiast podków. Słabe oddziaływanie
        nie znaczy że nie istnieje, nie do zmierzenia w warunkach domowych.

        Udowodniłeś jedynie swoją niewiedzę i głupotę.
    • e.lalka atlas, cms, alice... 04.09.08, 10:27
      czyli - prosto, ładnie i przejrzyście:
      pl.youtube.com/watch?v=8wwozHsmVQI&feature=related
    • pomruk Hawking: Higgsa nie będzie! 09.09.08, 16:04
      S. Hawking założył się o 70 euro, że LHC nie wyprodukuje bozonu
      Higgsa. Taką ewentualność uznał za "bardziej ekscytującą". No,
      zobaczymy!
      afp.google.com/article/ALeqM5icc5S5VZOr9H3exHeBQViM35ppow
      • e.lalka Higgsa nie będzie! - święta racja, Panie Hawking 10.09.08, 13:43
        pomruk napisał:

        > S. Hawking założył się o 70 euro, że LHC nie wyprodukuje bozonu
        > Higgsa. Taką ewentualność uznał za "bardziej ekscytującą". No,
        > zobaczymy!
        I co? czy nie ma racji? "I think it will be much more exciting if we
        don't find the Higgs." Czy nasz świat/wszechświat naprawdę może być
        tak nudny, jak opisuje go wizja modelu standardowego? osobiście
        męczą mnie inne pytania, np: jeśli nawet nie znajdą Higgsa, co
        znajdą? czy potrafią wyłapać, zmierzyć i sensownie sklasyfikować to
        coś, dopasować do jakiejś teorii, a może stworzyć nową? czy poprzez
        założoną teoriami selekcję cząstek w LHC nie pominiemy tych
        niezdefiniowanych vs. nie przepuścimy w próżnię?
        ok, przepraszam, chyba jednak głupoty wypisuję. dość kosmosu, czas
        do garów!
      • 108108atma Re: Hawking: Higgsa nie będzie! 16.02.09, 11:56
        osoba która twierdzi że coś powstało z niczego(tak mówi hawking o
        powstaniu wszechświat)nie zasługuje na miano naukowca,lecz na miano
        drania lub idioty...a człowiek który wieży w takie twierdzenia,po
        prostu chce być oszukany lub też jest idiotą.
        • pomruk Re: Hawking: Higgsa nie będzie! 16.02.09, 12:35
          ortogr.
          • marksistowski Doccent duzo wie i nic nie rozumie 16.02.09, 14:46
            Jakie to typowe dla dżdżownic intelektualonych.
            • marksistowski Durny docentunio chce WIMP w LHC szukac 17.02.09, 15:32
              Durny docentunio nie potrzebuje LHC aby WIMP'y spotkac.
              W każdej sekundzie ,miliardy WIMP'ów przenikaja przez docentunia
              du*pę. W angielskiej starej kopalni juz od długiego czasu pracuje
              największy na swiecie detektor WIMP-ow.
              • marksistowski Jak wybuchnie jest OK. Jak nie wybuchnie jest OK. 17.02.09, 15:45
                On , diocentunio- dyrektor polskiego reaktora tak mowi o LHC:
                Jesli bozon higgsa istnieje to jest OK,jeżeli nie istnieje to jest OK
                CZyli tłumacząc to na prozę życia:
                Jezeli polski reator atomowy nie wybuchnie to jest OK, a jezeli
                wybuchnie to też jest OK
    • loreila Mikro Big Bang 09.09.08, 19:15
      wszyscy mówią o tym jak wielkie odkrycia czekają nas dzięki lhc, a ja chcę się
      dowiedzieć co złego może nam to przynieść, czy są jakieś zagrożenia?
      • bonobo44 > czy są jakieś zagrożenia? - i owszem 8-( 09.09.08, 21:11
        loreila napisała:

        > czy są jakieś zagrożenia?


        owszem i to kardynalne, ze tak je określę:

        i to niewykluczonme, że tenże sam Hawking
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=84088839&a=84442404
        wpuścił nas w kanał, gdyż udało mu się przekonać fizyków,
        że czarne dziury parują - na gruncie jego niesprawdzonej
        teorii-hipotezy... tak naprawdę sprawdzimy ją dopiero w LHC...
        kardynalne kłopoty zaczną się, gdy te cholerstwa nie zechcą
        zastosować się do owej hipotezy Hawkinga...
        pozostaje nam już jednak tylko modlić się, coby tak się nie stało:
      • madcio Re: Mikro Big Bang 10.09.08, 17:12
        > czy są jakieś zagrożenia?
        Nie ma. Tylko paru popaprańców, jak zawsze przy ważniejszej dacie czy
        wydarzeniu, bełkoczą po raz stumilionowy o kolejnym końcu świata. :)
    • spell2me Mikro Big Bang. O LHC opowiada dr hab. Grzegorz... 04.10.08, 14:23
      Jestem pozytywnie zaskoczony tym wywiadem. Człowiek o tak szerokiej wiedzy był w stanie mówić prostym językiem o rzeczach szalenie trudnych i skomplikowanych. To bardzo cenna umiejętność.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka