nonieee 01.09.08, 08:17 A dzieci w Afryce głodują. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
krzysztofczyz Mikro Big Bang 01.09.08, 08:19 A czemu ten tunel musiał byc zakopany. Inny naukowiec twierdził, że nie mamy bladego pojęcia co się tam stanie, a taki eksperyment może posłac ludzi w niebyt? Odpowiedz Link Zgłoś
turbo_wesz Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 08:32 tak - stworzą czarną dziurę, która wszystko wchłonie! Odpowiedz Link Zgłoś
mis22 Lęk przed czarną dziurką 07.09.08, 22:42 turbo_wesz napisał: > tak - stworzą czarną dziurę, która wszystko wchłonie! W kosmosie są generowane cząstki mające energie znacznie większe niż te, które wytworzą ludzie. Te cząstki uderzają w ziemską atmosferę i jak narazie Ziemia istnieje. Więc hipotetyczne czarne dziurki, które mogą powstawać wyparowywują zanim zdążą coś wchłonąć. Nie bój się hipotetycznych malutkich czarnych dziurek! Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 W pełni racjonalny lęk przed czarną dziurką 09.09.08, 15:29 turbo_wesz napisał: > tak - stworzą czarną dziurę, która wszystko wchłonie! W kosmosie są generowane cząstki mające energie znacznie większe niż te, które wytworzą ludzie. Te cząstki uderzają jednak w ziemską atmosferę i ich produkty (np. hipotetyczne czarne dziurki) przelatują przez Ziemię na wylot. Dlatego jak narazie Ziemia istnieje. Te hipotetyczne czarne dziurki, które mogą powstawać wyparowują zanim zdążą coś wchłonąć albo nie. Nikt tego nie wie. Poza powszechnie znanymi nikt jeszcze takich nie widział. Należy wiec poważnie się obawiać hipotetycznych malutkich czarnych dziurek. W CERN czarne dziurki jeśli powstaną, powstaną w spoczynkowym układzie środka masy z Ziemią i nigdy jej nie opuszczą. A jeśli się nie rozpadną, wcześniej czy później zamienią całą naszą planetę w jedną czarną dziurkę wielkości... ziarnka maku. Zatem: Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: W pełni racjonalny lęk przed czarną dziurką 11.09.08, 18:46 Bełkot. Znowu te same ciemne brednie od oszołoma głoszącego koniec świata. :/ Zacznijmy od tego, ze jeśli takie dziurki mogą powstać, to natychmiast wyparują. Dziękuję, koniec sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
ffs Re: W pełni racjonalny lęk przed czarną dziurką 04.10.08, 11:06 synciu idz pograj sobie w jakas gre albo rowerkiem pojezdzij jak masz takie glupie posty prawic. Fizycy na calym swiecie sa swiadomi ryzyka czrnych dziur ktore nie opuszcza ziemi i moga spowodowac katastrofe. Problem w tym ze ryzyko ich powstania jest bardzo bardzo male. Duuuuuuuzo mniejsze niz wygrana w toto-lotka. Poza tym czarne dziury to nie wszystko sa inne, rownie grozne czostki ktore moga zostac stworzone (rownie malo prawdopodobne). Prawdopodobienstwo jest male ale jest i stad spor. Gdyby tego nie bylo to bys sie madcio w swojej wioseczce nawet o tym nie dowiedzial. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: W pełni racjonalny lęk przed czarną dziurką 04.10.08, 15:11 Pominę w tekście twoje leczenie kompleksu niższości, gdyż nie należy to do tematu. Proponuję udać się z tym do lekarza odpowiedniej specjalności. :> Okay, po tej jakże miłej wymianie zdań ad rem. > Prawdopodobienstwo jest male ale jest i stad spor. Doprawdy? Spór o LHC zaczął się od tego, że paru popaprańców uderzyło do sądu (amerykańskiego zresztą, w sprawie europejskiej maszyny, co samo w sobie jest ucieszne) w sprawie rzekomego zagrożenia zniszczeniem świata przez LHC. Smaczku sprawie dodaje, że ci sami ludzie lata temu prawie identyczny wniosek do sądu wnieśli w sprawie zupełnie innego akceleratora (RHIC), który od lat działając, jakoś świata nie zniszczył. :) Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem123 Re: W pełni racjonalny lęk przed czarną dziurką 04.10.08, 18:05 Czarna dziura pochłaniająca całą Ziemię to jest najgłupsza historia, którą do tej pory słyszałem. OK. Najpierw powstaje taka Czarna Dziurka i ona tak, hyc, co zobaczy to wciąga do środeczka. I tak wciąga, i wciąga, aż wciąga całą Ziemię. Zamiast planety nie największych rozmiarów mamy solidną CZARNĄ DZIURĘ! Rozlegają się wtedy fanfary w kosmosie i kosmiczny nobel zostaje przyznany fizykom z CERN. Po raz pierwszy od powstania wszechświata udało się wytworzyć czarną dziurę z czegoś, co jest miliony razy mniejsze niż być powinno, aby taką Czarną Dziurę móc wytworzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio W pełni irracjonalny lęk przed mCD 05.10.08, 12:37 >z czegoś, co jest miliony razy mniejsze niż być powinno, aby taką > Czarną Dziurę móc wytworzyć. Niezupełnie. Możliwe jest istnienie czarnej dziury o masie Ziemi. Problem z zagładą Ziemi przez mCD jest zupełnie innego rodzaju: 1. Nie jest wcale pewne, czy w ogóle będą w LHC wytworzone jakiekolwiek mCD. Wymagałoby to, żeby pewne teorie (związane z wieloma wymiarami) były prawdziwe, a tego nikt nie wie - właśnie między innymi ma to LHC zbadać. 2. Nawet, jak zostaną wytworzone, to wyparują od razu w mikroskopijnym ułamku sekundy. Muszą wyparować. Wyżej wspomniane "pewne teorie" przewidują, że mCD mogą powstać w LHC... i te same teorie przewidują, że mCD MUSZĄ wyparować. Twierdzenie głosicieli końca świata, że mCD powstaną w LHC i NIE wyparują, jest zwyczajnym wybiórczym podejściem do nauki. :) 3. A jak powstaną i nie wyparują, to wylecą poza Ziemię. Wymagana precyzja zderzenia czołowego: coś z 11/300 000 (pi razy oko). Cóż, biorąc pod uwagę ilość kolizji i teoretyczną maksymalną możliwą ilość mCD do wytworzenia dziennie, któreś w końcu się załapią. To najsłabszy punkt z wszystkich, jesli chodiz o Ziemię, ale zarazem bardzo silny punkt w innych okolicznościach (patrz podpunkt 3b). 3a. Mały fakt: matka natura codziennie od miliardów lat robi olbrzymią ilość eksperymentów typu LHC lub jeszcze silniejszych na naszej Ziemi, i jakoś ona do dziś istnieje. :> 3b. Także jest inny kontrargument dla twierdzenia, ze mCD wywołane w kolizjach będą stacjonarne w stosunku do Ziemi, więc nie uciekną: białe karły i gwiazdy neutronowe powinny z znacznie większym prawdopodobieństwem wyłapać mCD powstałe w wyniku kolizji promieniowania kosmicznego z powierzchnią tych ciał niebieskich. A jakoś ich w kosmosie nie brak i nie ma ich dziwnego niedoboru, rażąco niezgodnego z współczesnymi teoriami formowania się gwiazd i ich cyklu życiowego. 4. A jak powstaną, jak nie wyparują i nie wylecą poza Ziemię, taka mCD będzie żreć jeden proton na miliard lat czy coś koło tego. I o czym tu jeszcze dyskutować?? Chyba tylko o psychiatrii urojeń o końcu świata na rozlicznych przykładach z dziejów ludzkości. Odpowiedz Link Zgłoś
b_znika Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 15:49 Porażająca jest Twoja ignorancja. Domyslam się, że nie masz żadnych argumentów na to co mówisz... Odpowiedz Link Zgłoś
4g63 Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 19:22 a Ty wracaj do podstawówki, widać że ani czytać, a tymbardziej ze zrozumieniem nie potarfisz.. Odpowiedz Link Zgłoś
mis22 Jak zmniejszyć liczbę głodujących dzieci w Afryce 07.09.08, 22:37 nonieee napisała: > A dzieci w Afryce głodują. Dzieci w Afryce głodują, bo rodzi się tam za dużo ludzi. Ich rodzice chorują na AIDS i umierają pozostawiając dzieci bez opieki. Napisz do swego biskupa aby on poprosił papieża aby pozwolił katolikom w Afryce używać prezerwatyw. Zmniejszy to przyrost naturalny i zahamuje rozprzestrzenianie się AIDS. Oba efekty zmniejszą liczbę głodujących i umierających z głodu dzieci. Jezus uczył, że biednym ludziom należy pomagać i nie zakazywał używania prezerwatyw. Papież nie czyta Ewangelii i nie stosuje się do nauk Jezusa. Biskupi afrykańscy prosili już o to wielokrotnie papieża. Ale on uważa, że wie lepiej co chce Bóg. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Jak zmniejszyć liczbę głodujących dzieci w Af 09.09.08, 08:38 mis22 napisał: > Dzieci w Afryce głodują, bo rodzi się tam za dużo ludzi. to nie jest prawda. Afryka byłaby w stanie wyzywić hohoho i jeszcze wiecej ludzi. Kłopotem jest głównie polityka. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
ffs Re: Jak zmniejszyć liczbę głodujących dzieci w Af 04.10.08, 11:14 w afryce jest glod bo nie uzywaja prezerwatyw - buhahahahahaha ale sie usmialem lol dzieki za poprawe nastroju swoja glupota hehehe pozdrowki Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Jak zmniejszyć liczbę głodujących dzieci w Af 04.10.08, 15:15 > w afryce jest glod bo nie uzywaja prezerwatyw - buhahaha O ile jest to nadmierne uproszczenie problemu głodu afryki, z całą pewnością zbyt wielka ilość dzieci i gąb do wykarmienia mocno przyczynia się do obniżenia statusu materialnego oraz możliwosci utrzymania rodziny. Tak więc... > dzieki za poprawe nastroju swoja glupota ...spójrz w lustro. Przy okazji, temat jest mocno OT. Zalecam ciągnięcie głodu w afryce w nowym wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
e.lalka Re: Jak zmniejszyć liczbę głodujących dzieci w Af 04.10.08, 18:18 madcio napisał: > Przy okazji, temat jest mocno OT. To zależy dla kogo: 04 Oct 2008 "..Maintenance of infrastructure previously scheduled for the winter shutdown will instead start on Monday, October 6. This means that an effort is being made to re-start the accelerator complex in April instead of the previously scheduled June. That is good news for getting collisions sooner rather than later in 2009. But presumably everything depends on repairs being finished in the LHC. Concerning the LHC, a report will be issued before the inauguration on October 21 detailing what happened on September 19, and again presumably will let us know how long repairs are expected to take.." za: blogs.uslhc.us/ Odpowiedz Link Zgłoś
turbo_wesz Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 08:31 dzieci w afryce głodują bo daje się tam ludziom żarcie, lekarstwa i ubrania - w efekcie jednostki najbardziej zaradcze nie są najlepiej usytuowanymi, ale te najbardziej pazerne i agresywne (w odbieraniu tego co zostało rozdane oraz wypracowane). tak stan rzeczy sprzyja wyzyskowi tego kontynentu z surowców Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 17:36 Bardzo "wytworna" ta twoja frazeologia. ZARADCZY to umiejący przeciwdziałać, a dający sobie radę to ZARADNY. USYTUOWANY to p- położony (w przestrzeni), a materialnie dobrze stojący to SYTUOWANY. Inny łamaniec językowy to "wyzysk kontynentu z surowców". Powinno być: "wyzysk kontynentu" albo "ograbianie kontynentu z surowców". Odpowiedz Link Zgłoś
turbo_wesz Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 22:34 dziękuję za przywrócenie do pionu lingwistycznego, o wspaniały. bez ciebie tkwiłbym w błędzie, może nawet do końca mych niepoprawnych stylistycznie dni. ubolewam jedynie nad tym, że musiałeś obniżyć loty swego umysłu do pułapu równie plugawego co mój - oczywiście w celu zrozumienia moich bezsensownych wypowiedzi Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Mikro Big Bang 02.09.08, 12:30 Drobiazg, w razie czego możesz liczyć na mnie również w przyszłości :) Odpowiedz Link Zgłoś
miron999 Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 08:40 Głód w Afryce jest sprawą polityczną. Nie widzę tu korelacji z LHC... Odpowiedz Link Zgłoś
4g63 Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 19:25 ja nie rozumiem... o co chodzi z tą afryką...? czy oni kiedyś nie głodowali czy głodowali, czy głodują dopiero teraz bo biali są okrutni i źli i budują lhc, zamiast karmić murzynów?? no walnął ktoś z tym tekstom o murzynach ni z gruszki ni z akceleratora.. Odpowiedz Link Zgłoś
asteroida2 Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 09:18 A potrafisz powiedzieć w których krajach w Afryce dzieci głodują? Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 17:40 We wszystkich! Afryka jako całość jest kontynentem niedożywionym, nie ma w zasadzie kraju, gdzie nie umierano by z głodu. Głód, choroby i wojny to trzy plagi, które dziesiątkują tę kolebkę ludzkości. Odpowiedz Link Zgłoś
4g63 Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 19:26 taki los, i co ja mam ci na to poradzić?! Odpowiedz Link Zgłoś
timoszyk Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 20:00 burlasino napisała: > We wszystkich! Afryka jako całość jest kontynentem niedożywionym, > nie ma w zasadzie kraju, gdzie nie umierano by z głodu. Głód, > choroby i wojny to trzy plagi, które dziesiątkują tę kolebkę > ludzkości. Nigeria dostaje za rope okolo 20 miliardow dolarow rocznie. Nie rozczulajmy sie wiec tak bardzo nad ta Afryka, bo nawet w tym potencjalnie tak bogatym kraju tez jest zle. Rodzi sie tam bardzo wiele dzieci, okolo 7 na kazda kobiete w przeciagu jej zycia. Przy takim przyroscie ludnosci trudno liczyc na pokonanie glodu. Problem Afryki nie jest dyskutowany, bo by trzeba bylo odpowiedziec na kilka dosc niepoprawnych politycznie pytan. W kazdym razie skierowanie tam nawet calosci sum przeznaczanych na badania naukowego nieczego by nie zmienilo. Zwiekszylaby sie tylko liczba ludnosci, a wiec problem bylby jeszcze wiekszy. Zadziwia mnie nieco powszechny krytycyzm wyydawania pieniedzy na badania naukowe, przy jednoczesnej akceptacji budowy stadionow i nie tylko z okazji EURO i podobnych imprrez. Rozumiem, ze sens istnienia LHC jest trudniej pojac, niz piekno umieszczania pilki w siatce, ale mimo wszystko mozna by nieco wiecej uwagi poswiecac sprawom nauki w mediach. Tylko kto ma to robic? Przeciez dziennikarze jedynie z wielkim trudem tlumacza wiesci ze swiata, a sami nie sa w stanie wykrztusic z siebie na ten temat ani slowa. Wola dyskutowac o zakamarkach duszy Lecha Walesy i o wstecznictwie o. Rydzyka, stawiajac siebie na piedestale intelektualnych osiagniec. Zaiste, okreslenie "wyksztalciuchy" ma swoj gleboki sens. Eksperymenty wykonywane przez LHC byc moze wzbogaca nasza wiedze o swiecie, w ktorym zyjemy i o nas samych. To wystarczy, by wydac tych kilka miliardow dolarow, duzo mniej niz na olimpiady (same Chiny wydaly 40 milardow!). Przykro to mowic zwolennikowi demokracji bezposredniej, ale priorytety wielu ludzi wydaja mi sie dosc dziwne. Pociecha tylko w tym, ze priorytety rzadzacych nami politykow nie sa bardziej ekscytujace. Do tego zwyklych wyborcow jako grupy skorumpowac sie nie da, czego nie mozna powiedziec o politykach. Wiec nie zmieniam swego zdania o zaletach demokracji bezposredniej. Jak by swiat wygladal obecnie, gdyby nie bylo energetyki jadrowej, dajacej juz teraz 20% energii elektrycznej? Ceny energii bylyby jeszcze wyzsze, a perspektywy na przyszlosc dosc ponure. Wiatraki i panele elektryczne moga byc tylko uzupelnieniem naszych potrzeb energetycznych i mozna to latwo wykazac stosujac prosta arytmetyke. Sto lat temu ktos mogl pytac po co sa tez smieszne badania nad struktura atomu. W miare wyksztalconym ludziom powinna wystarczyc jednak zwykla ciekawosc jako uzasadnienie prowadzenia badan naukowych. Wydaje sie na nie zreszta niezwykle malo. Wiekszosc funduszy R&D z badaniami naukowymi nie maja nic wspolnego. W USA wlicza sie do nich np koszty poszukiwan nowych zloz ropy naftowych. Waclaw Timoszyk Odpowiedz Link Zgłoś
eti.gda Re: Mikro Big Bang 04.10.08, 09:50 asteroida2 napisał: > A potrafisz powiedzieć w których krajach w Afryce dzieci głodują? Potrafię. We wszystkich. A potrafisz powiedzieć, w ktrych krajach Europy dzieci głodują? Odpowiedz Link Zgłoś
babcia_eulalia boska cząstka 01.09.08, 10:44 TO już 10 września?! tak mi sie widzi, że nieźle byłoby mieć wtedy kogoś znajomego w cernie, coby bezpośrednie acz nieocenzurowane oficjalnością info nadawał. I chyba czas na zakłady o to wielkie nic, co to go bozonem Higgsa zwą - istnieje czy nie? no a jak nie, to co innego im w te tarcze nie przeleci? a jak sie model standardowy rypsnie, co sie ostanie? Jak sie robi sygnaturke, ale takom na stałe?? -- Jeśli wszechświat jest odpowiedzią, jak brzmi pytanie? Odpowiedz Link Zgłoś
ffs Re: boska cząstka 04.10.08, 11:20 uruchomili LHC i cos poszlo nie tak. Musieli go wylaczyc. Zanim uruchomia minie troche czasu - np. jesli beda musieli ponownie ochlodzic do niemal absolutnego zera to zajmie to miesiace. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 A niech mi w takim razie taki krytyk 01.09.08, 10:56 A niech mi w takim razie taki krytyk kreacjonizmu powie skąd się wziął Wszechświat? Ot tak sobie, sam z siebie, się sprężył i wziął?! Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy cała Nauka, więc skąd? Odpowiedz Link Zgłoś
asteroida2 Re: A niech mi w takim razie taki krytyk 01.09.08, 11:05 > Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy cała > Nauka, Rzeczywiście tak uczy? Na podstawie jak długo trwających obserwacji? Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Mówiąc o „całej nauce” mam na myśli wszelkie dyscy 01.09.08, 14:04 mówiąc o „całej nauce” mam na myśli wszelkie dyscypliny naukowe pokazujące zasadę zachowania materii tj. fizykę, chemię, ekonomię (bilans) czy matematykę (równanie). Zasada zachowania materii oznacza, że rzeczywistość podlega transformacjom ale nie może być „zniszczona” tzn. doprowadzona do stanu nicości. Jednocześnie działa zasada odwrotna: z nicości nie może coś powstać. Ta druga zasada koresponduje z zasadą przyczynowości. W szczególności nie ma doświadczenia pokazującego, że cokolwiek może powstać z nicości. Nie ma też doświadczenia pokazującego, że cokolwiek zachodzi bezprzyczynowo. Odpowiedz Link Zgłoś
turbo_wesz Re: Mówiąc o „całej nauce” mam na myś 01.09.08, 15:28 "z nicości nie może coś powstać." o cząstkach wirtualnych słyszał? Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 słyszał, nie myl nicości z próżnią; 01.09.08, 15:45 proszę nie mylić zera (zero to już pewna wartość a nicość jest stanem bez wartości), próżni (są w niej choćby oddziaływania polowe), względnie wszechświata poza znaną nam czasoprzestrzenią z nicością. Owo pozaczasoprzestrzenne coś też musiałoby jakoś powstać. Jak? Odpowiedz Link Zgłoś
turbo_wesz Re: słyszał, nie myl nicości z próżnią; 01.09.08, 15:48 nie wiem. ale nie kłamię że wiem. i taka jest różnica pomiędzy mną a kreacjonistami Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Kłamca mówi, że nie kłamie albo, że 01.09.08, 15:49 kłamie to co jest prawdą? Odpowiedz Link Zgłoś
turbo_wesz Re: Kłamca mówi, że nie kłamie albo, że 01.09.08, 15:50 prawda leży pośrodku :D a poza tym , to kiepski kłamca z osoby, która kłamie zawsze - raczej prawdomówny przepuszczony przez bramkę not Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Pośrodku to będzie, że 01.09.08, 16:31 dwie półprawdy tworzą całe kłamstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Pośrodku to będzie, że 01.09.08, 18:01 toja3003 napisał: > dwie półprawdy tworzą całe kłamstwo. Kolejna magiczna teoria? Niestety, to tylko zabawa słowami :( Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: a co tworzą dwie półprawdy? 03.09.08, 15:32 Żeby dyskutować o tym, co tworzą dwie półprawdy, musiałbyś najpierw zdefiniować precyzyjnie to pojęcie. Choć i wówczas nie musiałyby one dać się sumować arytmetycznie czy logicznie. Póki co, twoje oczekiwanie wyniku takiego sumowania jest przedwczesne. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Pojęcie "połowy" jest 03.09.08, 15:51 Zatem objaśnij mi uprzejmie ile wynosi pół prawdy z twierdzenia: pies napił się wody :)) Ech, toja, toja, dziwaczysz że hej.... Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Objaśniam: 03.09.08, 15:52 "pies napił". Czyli wiemy, że pies i że napił ale nie wiemy, że "się" i nie wiemy czego. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Objaśniam: 03.09.08, 15:56 Oczywiście, czuję się jak po "nipponie" czyli położony na łopatki, ha ha ha ... Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Jak sobie życzysz. 03.09.08, 16:24 Oczywiście, położony na łopatki ze śmiechu ... :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
ffs Re: Oczywiście. 04.10.08, 11:23 buhahaha ale dzisiaj tu wysyp pseudo naukowcow wszech dziedzin :-) mormalnie padam na twarz ze smiachu :-D Odpowiedz Link Zgłoś
turbo_wesz Re: Pośrodku to będzie, że 01.09.08, 22:54 chodzi o to że każda teorie naukowa, to teoria - dlatego liczą na nieznalezienie bozonu Higgsa. strzelam że wiesz, ale na wszelki wypadek, oraz dla innych: pewien czas temu (XIX w. bodajże) Angielscy mądrzy naukowcy (pewni) stwierdzili że ludzkość wszystko praktycznie wie, i że nie będzie już żadnych wstrząsających odkryć, które odmienią życie ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
tron7 Re: Pośrodku to będzie, że 02.09.08, 16:31 >chodzi o to że każda teorie naukowa, to teoria - dlatego liczą na >nieznalezienie bozonu Higgsa. Coś wiem na temat szukania by nie znaleźć :) Kiedy zaczynałem prace zawodową i do wykonania pewnego zadania potrzebowałem danych, choćby z przed wieku, bo nijak sie nie dało sprawy rozwiązać, przekopałem całe archiwum. Co powiedział dyrektor, kiedy mu oznajmiłem, że nie mam żadnych dodatkowych informacji? - Jak to! przeciez to kapitalna informacja! Teraz wiemy, że nic wiecej na ten temat nie ma w zasobach! Moja mina: bezcenna... Pozdrowionko :) Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: słyszał, nie myl nicości z próżnią; 01.09.08, 17:59 toja3003 napisał: > proszę nie mylić zera (zero to już pewna wartość a nicość jest > stanem bez wartości), Nadal robisz za magika, toja, wprowadzając jakieś nieznane nauce pojęcia. Czy mógłbyś zatem zdefiniować ową NICOŚĆ? Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Zdefiniować nicość? W czym problem. 03.09.08, 14:51 W rozważanym kontekście nicość jest stanem, w którym nie ma materii w szerokim tego słowa znaczeniu. Otóż pojęcie materia ma co najmniej dwa znaczenia. Pierwsze, wąskie oznacza obiekty masowo-energetyczne a więc to czego doświadczamy zmysłowo w naszym codziennym życiu w kontaktach z przedmiotami czy zjawiskami. Czyli mówiąc językiem fizyki materia to wszystko co posiada masę względnie energię. Taka wąska definicja nie wystarcza do poszukiwania odpowiedzi na wcześniej postawione pytanie, wykraczające poza obszar zainteresowań fizyki. Drugie znaczenie „materii” jest szersze i oznacza całość rzeczywistości, którą da się kategoryzować np. pięciorako: masa, energia, przestrzeń, czas, informacja. W tym kontekście zasada zachowania materii oznacza, że rzeczywistość podlega transformacjom ale nie może być „zniszczona” tzn. doprowadzona do stanu nicości. Jednocześnie działa zasada odwrotna: z nicości nie może coś powstać. Ta druga zasada koresponduje z zasadą przyczynowości. W szczególności nie ma doświadczenia pokazującego, że cokolwiek może powstać z nicości. Nie ma też doświadczenia pokazującego, że cokolwiek zachodzi bezprzyczynowo. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Zdefiniować nicość? W czym problem. 03.09.08, 15:47 Pomimo sążnistego wywodu nadal nie zaprezentowałeś jasnej definicji NICOŚĆI, a tylko powtarzasz wciąż rozmaite oczywistości wymieszane z własnymi pojęciami i teoriami. Nie istnieje żadna naukowa "zasada zachowania materii", to jakiś pseudonaukowy bełkot. Istnieje zero jako wartość, istnieje próżnia jako przestrzeń pozbawiona materii, ale - jak dotąd - nie zdefiniowano takiego pojęcia jak "NICOŚĆ". Nikt (rozumny) nie twierdzi, że jakiekolwiek procesy zachodzą bezprzyczynowo, jakkolwiek przyczyny wielu procesów nie są poznane (np. dlaczego w mózgu chorego na chorobę Alzheimera kumulują się amyloidy i powstają tzw. splątania). Nie stanowi to jednak o "boskości" tych procesów, a tylko o braku stosownej wiedzy u ludzi. Wraz z upływem czasu wiele przyczyn, wcześniej nieznanych, zostaje objaśnionych przez naukę. To wszystko są banały i aż dziw bierze, że trzeba je Tobie tak łopatologicznie wykładać. :( Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Pozwól, że (posługując się 03.09.08, 15:51 wyłożę ci czym różni się zero i nicość. Służę przykładami: np. w ekonomii zerowy bilans istniejącej firmy a brak bilansu nieistniejącej firmy to dwie różne rzeczy. Fizyka: równowaga sił oddziałujących na obiekt a brak tych sił i brak obiektu to też dwie różne rzeczy. Matematyka stosowana: w praktyce bazodanowej rozróżnia się zerową wartość pola (lub np. spacje dla zmiennych znakowych) oraz brak wartości czyli „nic” (=NULL czyt. nal, termin angielski, nie mylić z niemieckim Null czyli zerem właśnie). Definicje matematyczne „niczego” są najbardziej zaawansowane formalnie i oznaczają np. wyróżnioną wartość, którą można przypisać dowolnemu atrybutowi dowolnego typu. Oznacza ona, że faktyczna wartość tego atrybutu jest niedostępna, nieprzypisana, nieznana lub nieistotna. Pominę dalsze przykłady i komentarze – temat obszerny. Wniosek: wartość zerowa dla rozważań kosmologicznych dot. praprzyczyny jest nieprzydatna; należy wychodzić od braku wartości. Analogicznie: próżnia to nie to samo co nicość. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Pozwól, że (posługując się 03.09.08, 16:03 Toja, doceniam twoją elokwencję czyli łatwość formułowania zdań, a także zasób leksykalny, ale weź Ty mi wskaż jakieś jedno jedyne poważne źródło naukowe operujace pojęciem nicości. Ja również mam pewną zdolność tworzenia konstrukcji pojęciowych, zwrotów retorycznych i figur stylistycznych, ale nie usiłuję nikomu wmawiać, że są to obowiązujące kanony wiedzy. Opuść trochę - jak mawiał pewien mój znajomy do kolesia - wędkarza opowiadającego o wymiarach złapanych pzrez niego ryb! :))) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Jedno poważne? Proszę: 03.09.08, 16:26 każdy podręcznik ekonomii, fizyki, matematyki, informatyki - przykłady podawałem w innym miejscu w tej dyskusji odnośnie rążnicy między zerem a nicością. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Jedno poważne? Proszę: 03.09.08, 16:33 Nie, nie, nie "każdy podręcznik", a choćby jeden ale konkretny, z tytułem, autorem, oficyną, która go wydała i datą edycji. No i - oczywiście - aby była w nim jasna definicja NICOŚCI, jako pojęcia naukowego, a nie bajanie o zdarzeniach w Tiutiurlistanie. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 podaję 2 źródła: 05.09.08, 14:24 1) Brian W. Kernighan, Dennis M. Ritchie, The C Programming Language, Second Edition, Prentice Hall New Jersey, ISBN 0-13-110362- 8, p. 102 2) Elliot B. Koffman, Pascal 3rd Edition, Addison Wesley, Reading MA, ISBN 0-201-11834-3, pp. 678-679 Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: podaję 2 źródła: 05.09.08, 15:25 Cytaty, Kochanieńki, cytaty z definicją. Ponadto nie wydaje mi się aby książka o języku programowania C była autorytatywnym źródłem definicji NICOŚCI jako kategorii fizycznej. Znów coś konfabulujesz. Oto "toja3003", cały ON ... Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 były cytaty dotyczące 05.09.08, 15:39 różnicy zera i NULL - znowu chcesz na mnie ściągać gromy, że "ciągle piszę to samo"? Odpowiedz Link Zgłoś
kala.fior nicość -tego nie ma ale za to ma historie ! 05.09.08, 15:49 pl.wikipedia.org/wiki/Niebyt en.wikipedia.org/wiki/Nothing Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: nicość -tego nie ma ale za to ma historie ! 05.09.08, 15:52 kala.fior napisał: > Nicość - tego nie ma ale ma za to historię! Bardzo trafna konstatacja, która chyba wyczerpuje problem. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Nie wyczerpuje p. np. 08.09.08, 12:00 "Słownik filozoffi" p. red. J. Didier s. 260. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Nie wyczerpuje p. np. 09.09.08, 11:37 Filozofować sobie można nawet na temat liczby diabłów na łebku od szpilki. Rozmawiamy tu - zdaje się - na tematy fizyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Tematy "fizyczne" 09.09.08, 15:13 nie wystarczą do odpowiedzi na pytanie "dlaczego istnieje cokolwiek". Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Tematy "fizyczne" 10.09.08, 12:59 To, że w tej chwili nie znamy odpowiedzi na pytanie: dlaczego istnieje cokolwiek, bynajmniej nie dyskwalifikuje fizyki jako metody poznania. Jeszcze nie tak dawno nie było wiadomo np. że istnieją cząstki elementarne, a ciu wcześniej, że istnieją wirusy oraz bakterie. Odpowiedzi na wszystkie te pytania i kwestie udzieliła nauka, a nie wiara w jakieś nadprzyrodzone istoty i inne zabobony. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 W obliczu unikalności pewnych obiektów nie mamy sz 15.09.08, 11:52 W obliczu unikalności pewnych obiektów nie mamy szans na powatrzalność doświadczeń, względnie na ich przeprowadzenie. Jest jeden gatunek ludzki z jedną historią i cywilizacją, jedna Ziemia i jeden Wszechświat, który znamy, z jedną ewolucją materii i przyrody ożywionej. To powoduje, że szukanie odpowiedzi na pytanie „dlaczego w ogóle istnieje coś” wymaga podejścia interdyscyplinarnego. Nie obejdzie się tu bez gadamerowskiej hermeneutyki i relatywizmu lingwistycznego w sensie wittgensteinowskim. Sama fizyka niewiele ma do powiedzenia na temat fenomenu świadomości, bo nie zajmuje się funkcjonowaniem obiektów żywych. Takie pojęcia jak np. wolność czy świadomość są jej obce. Tu potrzebne są z jednej strony dokonania nauk humanistycznych a z drugiej ich powiązanie np. z biologią, chemią, genetyką, informatyką (infogenetyką), neurologią; z fizyką też ale jak widać nie tylko. Odpowiedz Link Zgłoś
ffs Re: W obliczu unikalności pewnych obiektów nie ma 04.10.08, 11:33 Mozesz byc pierwszym ktory polaczy te wszystkie dyscypliny i przedstawi sensacyjne wyniki badan. Nie zapomnij tylko przeanalizowac biblii jako jednego ze zrodel. Tak koniecznie przywolaj biblie. bleh Odpowiedz Link Zgłoś
armagon Re: Zdefiniować nicość? W czym problem. 07.09.08, 14:32 Nie ma niczego. ;P Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: Mówiąc o „całej nauce” mam na myś 06.09.08, 22:37 Ale zasada zachowania masy i tak obowiązuje. Cząsteczka wirtualna nie przekształci się w realną bez poświęcenia realnej. Wiele lat temu była teoria która mówiła, że cząsteczki cały czas się tworzą i że wielki wybuch nie miał miejsca. Niestety ta teoria umarła śmiercią naturalną, jedynie nieliczni jeszcze ten temat poruszają. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Mówiąc o „całej nauce” mam na myś 01.09.08, 17:56 toja3003 napisał: > mówiąc o „całej nauce” mam na myśli wszelkie dyscypliny naukowe > pokazujące zasadę zachowania materii tj. fizykę, chemię, ekonomię > (bilans) czy matematykę (równanie). A gdzieś Ty, toja, wyczytał o tej "zasadzie zachowania meterii"? To najwyraźniej twoja oryginalna teoria, której jeszcze nie zna nauka. Ani chybi szykujesz się na Nobla :)) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Proponuję do googla wklepać hasło „prawo zachowani 03.09.08, 14:53 Proponuję do googla wklepać hasło „prawo zachowania materii” – pojawi się szereg linków odnoszących się do tej zasady, która na gruncie fizyko-chemicznym pokazuje równoważność zjawisk masowo- energetycznych ale nie wyczerpuje to odpowiedzi na przedmiotowe pytanie „dlaczego w ogóle istnieje coś”. Polecam tu linki do hasła „Michał Heller”. Powtrórzę: zasada zachowania materii oznacza, że rzeczywistość podlega transformacjom ale nie może być „zniszczona” tzn. doprowadzona do stanu nicości. Jednocześnie działa zasada odwrotna: z nicości nie może coś powstać. Ta druga zasada koresponduje z zasadą przyczynowości. W szczególności nie ma doświadczenia pokazującego, że cokolwiek może powstać z nicości. Nie ma też doświadczenia pokazującego, że cokolwiek zachodzi bezprzyczynowo. Jeżeli są takie doświadczenia proszę o informacje, do tego czasu prezentowane poglądy są naukowo niepodważalne. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Proponuję do googla wklepać hasło „praw 03.09.08, 15:54 Nie ze mną te numery, toja. Linki, na które się powołujesz, prowadzą wyłącznie do rozmaitych bełkotliwych dyskusji w sieci na temat rzekomej teorii "zachowania materii", w tym twoich wypowiedzi z tego forum. Wskaż choć jedno naukowe źródło takiej teorii to wtedy pogadamy. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Jedno źródło? Proszę: 03.09.08, 16:31 podręcznik chemii pokazujący zasadę zachowania bilansu masowo- energetycznego reakcji chemicznej. Jak zatem mógł powstać wszechświat bez takiego materialnego równoważnika? Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Jedno źródło? Proszę: 03.09.08, 16:39 Znów, toja, uciekasz w asocjacje, porównania, wywodzenia pośrednie. Prosiłem o rzecz zupełnie jasną i prostą: źródło naukowe definiujące "zasadę zachowania materii", tak jak np. istnieje "prawo Bernouliego", "reguła Lenza", czy "zasada zachowania energii" (patrz dowolna encyklopedia, np. tu pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_zachowania_energii ) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Proszę: 05.09.08, 14:26 Literatura: [1] Z. Bądkowska, E. Koliński, M. Wojnowska, Obliczenia z Chemii Nieorganicznej, Wydawnictwo PG, Gdańsk (1996). [2] W. Brzyska (red.), Ćwiczenia z chemii ogólnej, Wydawnictwo UMCS, Lublin (1997) 61-69. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Proszę: 05.09.08, 15:29 Toja, jeśli masz dostęp do tak rewolucyjnej literatury naukowej to nie bądź skies i podziel się tą rewelacją cytując "urbi et orbi" tę "zasadę zachowania materii". No, nie dręcz już dłużej ludzkości, nie trzymaj w niepewności tylko wal - śmiało i odważnie. Jakżesz więc to brzmi ta tajemnicza, nieznana nikomu zasada????? Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: podałem literaturę "z oficynami" 05.09.08, 15:54 Ech, toja, zmęczyłeś mnie, nie mam już siły gonić Cię, bo wyślizgujesz się jak piskorz. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 przykro mi ale może z innej strony, 05.09.08, 15:58 bo zdaje się, że dyskutujemy o miejscach po przecinku. Otóż poglądy, które reprezentuję są naukowymi poglądami jakie można znaleźć w naukowych czasopismach. Nie chcesz do nich sięgnąć nic na to nie poradzę. Być może rozumiesz pojęcie „nauka” w swoisty i zawężony sposób? Proponuję trzymać się powszechnie przyjętych definicji a takowymi są normy prawne obowiązujące w Polsce. Definiują one dyscypliny naukowe, w których nadaje się stopnie naukowe oraz uczelnie, które mogą to robić i wydają one naukowe czasopisma. Zatem jeżeli na uczelni U jest wydział W prowadzący badania w dyscyplinie D i publikujący recenzowany artykuł A w czasopiśmie naukowym C podpisany przez profesora P to poglądy tam głoszone są z definicji prawnej naukowe. Koniec kropka. Mogą się one tobie nie podobać, możesz się z nimi nie zgadzać ale nie możesz podważyć ich naukowości. Konkretnie: niech U=Katolicki Uniwersytet Lubelski a D=Teologia. KUL jest uczelnią, teologia jest dyscypliną naukową (Zgodnie z uchwałą Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów z dnia 24 października 2005 roku w sprawie określenia dziedzin nauki i dziedzin sztuki oraz dyscyplin naukowych i artystycznych, Monitor Polski z dnia 12 grudnia 2005 roku) i chyba jest jasne, że profesor, który jest wyświęconym księdzem nie napisze inaczej niż tak jak ja tzn. „Bóg jest Stworzycielem Wszechświata”. Taki pogląd jest zatem naukowy cnd. Oczywiście były próby, np. w ZSRR, aby wymuszać, że naukowe mogą być tylko poglądy materialistyczne ale te czasy się skończyły. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: przykro mi ale może z innej strony, 05.09.08, 16:13 Jak zapewne wiesz (albo przynajmniej się domyslasz) uchwalić i zadekretować można wszystko. Np. cesarz rzymski Kaligula w majestacie prawa uczynił swego konia senatorem. Czy znaczy to, że każda uchwalona bzdura konwaliduje się? Niezależnie od tego, co wymusiła i uchwaliła katolicka większość, teologia to faktycznie MNIEMANOLOGIA, bowiem zajmuje się bytem domniemanym. Równie dobrze można by zadekretować jako naukę KRASNALOLOGIĘ, bo o krasnalach - podobnie jak o Bogu są tysiące opowieści, a także realne wyobrażenia tych istot - obrazy, figurki, rzeźby itd. I nie strasz mnie "skończeniem się czasów", bo nic nie jest wieczne, czas traktowania fikcji jak rzeczywistości też kiedyś się skończy! Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Ja już wyjaśniałem, że Jasiu Kowalski może 08.09.08, 12:02 Ja już wyjaśniałem, że Jasiu Kowalski może uważać, że astrologia to nauka a Grześ Piotrowski może uważać, że nie i po to są normy prawne aby znaleźć wspólne stanowisko. Tak długo jak będą naukowe badania, ludzie nauki, profesorowie, naukowe czasopisma, które zajmują się teologią, tak długo nie można tej dyscypliny oficjalnie ogłaszać „nienaukową”. Oczywiście możesz mieć swoje zdanie. Niektórzy np. twierdzą, że nauka to matematyka a fizyka to nie nauka ale rzemiosło. Co z tego? Każdy może mieć swoje zdanie ale po to są Konferencje Rektorów Polskich, Uczelnie definiujące swoje Wydziały, regulacje ministerialne, rządowe, parlamentarne żeby wypracowywać wspólne stanowisko. Masz prawo ignorować Polskie Normy i Polskie Prawo i twierdzić, że ruch prawostronny to bzdura i Anglicy wiedzą lepiej i respektujesz tylko lewostronny. I co z tego? Mówisz o jakiejś „globalnej definicji nauki”. Kto jest autorem tej „globalnej definicji”? Wikipedia? ONZ? Jakieś inne instancje? Żadna z nich nie wyklucza badań dotyczących Boga ze sfery Nauki. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Ja już wyjaśniałem, że Jasiu Kowalski może 09.09.08, 11:46 Uważać sobie może każdy co mu się podoba, a zbiorowości mogą także uchwalać rozmaite koncepcje, łącznie z kwadratowością Ziemi i - wspomnianą już przeze mnie - godnością senatorską dla konia Kaliguli. Jest jednak jeszcze coś takiego jak OBIEKTYWNE FAKTY. Obiektywnie zaś Bóg to BYT MNIEMANY i wszelkie badania "naukowe" tego bytu są jedynie spekulacją intelektualną. Co nie jest, oczywiście, zabronione, ale z rozumem nie ma wiele wspólnego. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 A co zrobisz jak dla ciebie „obiektywne fakty” są 09.09.08, 15:30 A co zrobisz jak dla ciebie „obiektywne fakty” są czymś innym niż dla mnie? Kto ma rację? Ty czy ja? Kto to ma rozsądzić? Od tysięcy lat „obiektywnym faktem” było to, że Słońce wschodzi i zachodzi poruszając się po niebie i każdy może sobie to „obiektywnie” zobaczyć każdego dnia. Aż tu nagle pan Kopernik olał „obiektywne fakty” i zatrzymał Słońce a poruszył Ziemię. Bóg jest tak samo dobrze „obiektywną” czy „mniemaną” konstrukcją jak np. geometryczny punkt. Widział ktoś punkt? Zmierzył go lub zważył? Nie. A zatem gdzie empiryczna weryfikacja takiej konstrukcji? Nie ma. A jednak posługujemy się nią i w nią wierzymy. Wierzymy w istnienie czegoś czego nie ma? Czy może jednak jest? A może w geometrii euklidesowej zdefiniowano punkt? Też nie. Tak właśnie działa nauka. Przyjmuje się na wiarę pewne dogmaty i na zasadzie aksjomatyczno-dedukcyjnej wyprowadza twierdzenia typu założenie-teza- dowód. A na każdy aksjomat może być inny aksjomat. I który z nich jest "obiektywny"? Matematyczny język fizyki jest aksjomatyczno- dedukcyjny. Czy to "obiektywny" pewnik? Jeśli uważasz, że nie, to wykaż to, inaczej twoje podejście nie jest naukowe. A zatem u fundamentów tego języka znajdują się aksjomaty, które przyjmuje się dogmatycznie na wiarę, bo aksjomat jest, z definicji, „prawdą”. Tymczasem na każdy aksjomat jest inny aksjomat. W logice boolowskiej są tylko 2 kategorie: „prawda” i „fałsz”, natomiast w logice wielowartościowej ten aksjomat nie obowiązuje. Nie ma zatem w nauce niepodważalnych pewników. Czy to też „pewnik”? Osąd zostawiam każdemu wedle własnego rozeznania. Więcej, już w ramach samego systemu aksjomatycznego istnieją zdania, o których prawdziwości czy fałszywości nie jesteśmy w stanie niczego powiedzieć w ramach tego systemu (twierdzenia Gödla). Z kolei empiria także nie jest jakimś absolutem, w który trzeba bezwarunkowo wierzyć. Nie ma „czystych danych empirycznych”. Zawsze związane są one z naszą zmysłową i modelową interpretacją. Zmysły mają swoje ograniczenia a model jest tylko uproszczeniem rzeczywistości. Jeśli uważasz, że powoływanie się na twierdzenia matematyczne to „dogmatyka” masz prawo tak sądzić, z powodów o jakich mówiłem wyżej. Pokaż inne twierdzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: A co zrobisz jak dla ciebie „obiektywne 10.09.08, 13:19 toja3003 napisał: > A co zrobisz jak dla ciebie „obiektywne fakty” są czymś innym niż > dla mnie? Kto ma rację? Ty czy ja? Kto to ma rozsądzić? Nic nie zrobię, nie zależy mi na tym co jest czym dla Ciebie. W ramach wolności człowieka istnieje także wolność plecenia bzdur. > Od tysięcy lat „obiektywnym faktem” było to, że Słońce wschodzi i > zachodzi poruszając się po niebie i każdy może sobie > to „obiektywnie” zobaczyć każdego dnia. Aż tu nagle pan Kopernik > olał „obiektywne fakty” i zatrzymał Słońce a poruszył Ziemię. To jest bardzo przykład twojego "mętniactwa" czyli mieszania różnych materii i "odwracania kota opgonem". Kopernik nie zmienił nieczego w sferze faktów - Słońce jak wschodziło i zachodziło tak robi to nadal. Kopernik (a właściwie Galileusz) objaśnił tylko poprawnie jak to się odbywa, bo wcześniej ludzie mylili się. Podobnie zresztą jak w innych sprawach. W ciągu dwóch tysiącleci ludzka nauka wyjaśniła setki rozmaitych zjawisk i faktów, które wiara mistyfikowała. WIARA W ISTOTY NADPRZYRODZONE ORAZ W BOSKIE POCHODZENIE I PORZĄDEK ŚWIATA ZAWSZE I W KAŻDEJ DZIEDZINIE POWSTRZYMYWALA TYLKO ROZWÓJ WIEDZY I POSTĘP CYWILIZACYJNY LUDZKOŚCI. Tak jest również obecnie. Ty i tobie podobni "znawcy", z uporem maniaka lansujący fantasmagoryjne teorie "boskości świata" nie przyczyniają się w żaden sposób do poznawania rzeczywistości, a przeciwnie usiłują tylko hamować rozwój nauki oraz utrzymywać ludzi w ciemnocie i zacofaniu! Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 odpowiem twoim językiem: 15.09.08, 11:51 Nie zależy mi na tym co jest czym dla Ciebie. W ramach wolności człowieka istnieje także wolność plecenia bzdur. To jest bardzo przykład twojego "mętniactwa" czyli mieszania różnych materii i "odwracania kota opgonem". Podobnie zresztą jak w innych sprawach. Ty i tobie podobni "znawcy", z uporem maniaka lansujący fantasmagoryjne teorie "boskości nauki" nie przyczyniają się w żaden sposób do poznawania rzeczywistości, a przeciwnie usiłują tylko hamować rozwój nauki oraz utrzymywać ludzi w ciemnocie i zacofaniu! Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: odpowiem twoim językiem: 16.09.08, 16:44 Czyli, że ... twój szpadelek jest ładniejszy od mojego, ha ha. Niestety, już od dawna podejrzewałem, że poziom piaskownicy to twoja ulubiona kondygnacja. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Chcesz rozmawiać o kwestii czy o osobach dyskutant 17.09.08, 09:47 Chcesz rozmawiać o kwestii czy o osobach dyskutantów? Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Chcesz rozmawiać o kwestii czy o osobach dysk 18.09.08, 17:07 Czasami dyskutant dyskwalifikuje się sam, a wówczas nie ma kwestii. Odpowiedz Link Zgłoś
timoszyk Re: Mówiąc o „całej nauce” mam na myś 02.09.08, 15:15 toja3003 napisał: > mówiąc o „całej nauce” mam na myśli wszelkie dyscypliny naukowe > pokazujące zasadę zachowania materii tj. fizykę, chemię, ekonomię > (bilans) czy matematykę (równanie). Zasada zachowania materii > oznacza, że rzeczywistość podlega transformacjom ale nie może > być „zniszczona” tzn. doprowadzona do stanu nicości. Jednocześnie > działa zasada odwrotna: z nicości nie może coś powstać. Ta druga > zasada koresponduje z zasadą przyczynowości. W szczególności nie ma > doświadczenia pokazującego, że cokolwiek może powstać z nicości. Nie > ma też doświadczenia pokazującego, że cokolwiek zachodzi > bezprzyczynowo. Tej "calej nauki" zle sie uczy, bo podaje sie aktualna wiedze jako niepodlegajaca weryfikacji. W istocie kazda "naukowa" zasade powinno sie poprzedzac fraza: Zgodnie z obecnym stanem wiedzy.... A ta wiedza ulega ciaglym transformacjom i na tym polega piekno badan naukowych. Przypuszczam, ze wielu mlodych ludzi zajeloby sie nauka, gdyby wiedzieli na jak kruchych oparta jest podstawach i jak wiele nowych swiatow do odkrycia oferuje. Zamiast tego mamy nauczycieli usilujacych traktowac prawdy naukowe jak dogmaty nowej religii. W swietle powyzszego i kreacjonizm jest akceptowalny jako jedna z hipotez, chociaz nie bardzo rozumiem co on ma oznaczac. Jesli Bog stworzyl swiat, to albo Bog nie jest jego czescia, albo pozostaje pytanie do odpowiedzi kto stworzyl Boga. Wydaje mi sie, ze nasze mozgi sa za malo rozwiniete, by odpowiedac na podobne pytania, tak jak mozgi szympansa sa za slabe na zrozumienie pozytkow plynacych z opanowania ulamkow. Waclaw Timoszyk Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Zgadzam się timoszyk, że próba zdefiniowania Bytu 03.09.08, 14:59 Zgadzam się timoszyk, że próba zdefiniowania Bytu Nieskończonego (Boga) przez byt skończony (człowieka) niesie ze sobą podobne ograniczenia jak próba zrozumienia logiki postępowania ludzi przez jakieś mróweczki, które nie mogą „pojąć” dlaczego nie daje im się np. zbudować mrowiska na środku ogrodu. Stąd bawią mnie tezy typu „gdyby Bóg chciał zrobić to czy tamto to musiałby zrobić tak i tak, bo inaczej jest to nielogiczne”. Otóż niczego nie musiałby a ponadto stawianie ludzkiego rozumu i naszej logiki na równi z bożym jest przesadą. Otaczający nas świat na każdym kroku jest dla nas często niezrozumiały i „nielogiczny” w drobnych czy fragmentarycznych kwestiach a co dopiero w odniesieniu do Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
turbo_wesz Re: A niech mi w takim razie taki krytyk 01.09.08, 11:29 krytyk kreacjonizmu ci powie, że odpowiedź na to pytanie poznamy duuużo później. może nigdy ale nie przestanie szukać odpowiedzi, nawet jeżeli jest możliwość że ich nie znajdzie, zamiast zadowalać się nic nie wnoszącymi do nauki frazesami Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Skoro cała nauka pokazuje, że cokolwiek nie może p 01.09.08, 14:05 Skoro cała nauka pokazuje, że cokolwiek nie może powstać z niczego to widzę sprzeczność w twierdzeniu, że ta zasada nie obowiązuje do rzeczy największej czyli Rzeczywistości, model z Bogiem usuwa tę sprzeczność a więc jest bardziej spójny cnd. Odpowiedz Link Zgłoś
turbo_wesz Re: Skoro cała nauka pokazuje, że cokolwiek nie m 01.09.08, 15:26 a może definicja niczego jest niekompletna? a według ciebie skąd się wziął Bóg? tylko nie mów mi że z definicji Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 a dlaczego nie mam mówić, że 01.09.08, 15:48 "z definicji"? Tak właśnie działa nauka. Przyjmuje się na wiarę pewne dogmaty i na zasadzie aksjomatyczno-dedukcyjnej wyprowadza twierdzenia typu założenie-teza-dowód. Tylko nie mów, że matematyczny aksjomat sprawdza się doświadczalnie, bo na każdy aksjomat jest inny aksjomat. Oczywiście teoria jest w nauce weryfikowana empirycznie ale tu też przyjmuje się pewne modele dla eksperymentalnych pomiarów, też jest obserwator, jego zmysły i definicja „istnienia”. Więc znowu wracamy do definicji i modeli a te są różne - mój taki jak napisałem. Odpowiedz Link Zgłoś
turbo_wesz Re: a dlaczego nie mam mówić, że 01.09.08, 15:52 aksjomat jest weryfikowalny, albo nie. co tu tłumaczyć? w nauce się z definicji nic nie bierze - definicji używa się do komunikacji, a nie do dowodów. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Aksjomat weryfikowalny? Jak? 01.09.08, 16:35 Od czasów Euklidesa uznawano, że aksjomaty to zdania przyjmowane za prawdziwe, których nie dowodzi się w obrębie danej teorii matematycznej. We współczesnej matematyce definicja aksjomatu jest nieco inna: aksjomaty są zdaniami wyodrębnionymi spośród wszystkich twierdzeń danej teorii, wybranymi tak, aby wynikały z nich wszystkie pozostałe twierdzenia tej teorii. Taki układ aksjomatów nazywany jest aksjomatyką. Tak czy siak aksjomatów się nie weryfikuje. Też "z definicji". Polecam też Gödla. Odpowiedz Link Zgłoś
turbo_wesz Re: Aksjomat weryfikowalny? Jak? 01.09.08, 22:31 racja. poplątałem się chodzi o to, że aksjomaty możemy sobie mnożyć w nieskończoność. pożyteczne są dla nas, kiedy da się na nich zbudować teorię, która jest weryfikowalna. kiedy weryfikacja powodzi się (mniej lub bardziej, zazwyczaj mniej) możemy podejrzewać że aksjomat haczy o prawdę i tutaj powinna wkraczać brzytwa Ockhama, która da nam najłatwiejszą teorię. z pytaniem "skąd się wziął wszechświat?" no powiedzmy że Bóg go stworzył, tak z definicji. rzecz w tym, że kreacjonizm to pozostawanie przy tej odpowiedzi, a nauka to poznawanie Boga i pętanie go liczbami. ja nie mam nic przeciwko istnieniu Boga, ale nauka się zajmuje jego 'rozbieraniem' a nie oddawaniem czci. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Owszem, można modelowo przyjąć, że wiara i nauka t 03.09.08, 15:02 Owszem, można modelowo przyjąć, że wiara i nauka to „przeciwieństwa” ale to tylko model czyli uproszczenie rzeczywistości. Jest tylko jedna rzeczywistość, z jednym ludzkim gatunkiem, i jej pełne zrozumienie tylko od strony religijnej albo tylko od strony naukowej jest niemożliwe. Rzeczywistość jest naukowo-religijna a człowiek jest istotą religijno-naukową. Wiara nie podlega prawom nauki choć, zdaniem JPII, „nasza cywilizacja potrzebuje do lotu dwóch skrzydeł: wiary i nauki; z jednym skrzydłem nie da się latać”. I z tym zdaniem się osobiście zgadzam. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Owszem, można modelowo przyjąć, że wiara i na 03.09.08, 16:29 Rzeczywistość nie jest religijno - naukowa, to kolejne nadużycie! Religia nie jest rzeczywistością, a tylko abstrakcją, tworem wyspekulowanym, nie mającym żadnych odniesień do rzeczywistości (jeśli, oczywiście, pominiemy nawiedzonych, podających się za bogów i ich wyznawców, dających ucho tym bajaniom). Jan Paweł II mógł wygłaszać dowolne poglądy, ale nie mają one żadnej wartości dowodowej w sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 jeżeli uważasz, że abstrakcje nie są 05.09.08, 14:27 częścią rzeczywistości to zawężasz rzeczywistość - do czego? Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: jeżeli uważasz, że abstrakcje nie są 05.09.08, 15:34 Abstrakcyjne myślenie nie podlega żadnym rygorom i ograniczeniom, więc nie można oceniać go w tych samych kategoriach co realność. Pomyśleć i wypowiedzieć można dowolne twierdzenie, co nie znaczy, że niesie ono za sobą jakieś skutki. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Jest jedna nauka ale różne w niej poglądy, niestet 05.09.08, 15:55 Jest jedna nauka ale różne w niej poglądy, niestety ale musisz się z tym pogodzić; jeśli chcesz narzucać własne poglądy innym to nie jest podejście naukowe ale autokratyczne a więc nienaukowe. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Jest jedna nauka ale różne w niej poglądy, ni 05.09.08, 16:17 W pełni się z Tobą zgadzam, tyle tylko, że trzeba umieć odróżnić naukę od pobożnych życzeń, a Ty bardzo często tego nie potrafisz. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 a ty potrafisz? Uzurpujesz sobie 08.09.08, 12:03 prawo do jedynie słusznych poglądów? Twoja sprawa. Ja mam inne zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: a ty potrafisz? Uzurpujesz sobie 09.09.08, 11:56 Mieć inne zdanie nie jest zabronionym. Również spekulować, pragnąć wierzyć itp. Trzeba jednak mieć na tyle świadomości i uczciwości aby wiedzieć i przyznać, że wiedza (nauka) uczyniła z człowieka - półzwierzęcia istotę wysoko rozwiniętą, zdolną zaspokajać swoje najbardziej wyszukane potrzeby, natomiast religie i wierzenia, z natury swojej wzajemnie antagonistyczne -przynosiły zawsze (i nadal przynoszą) tylko pożogę wojenną, śmierć, dramaty i niewysłowione cierpienia. No, więc wierzcie sobie, miłośnicy abstrakcyjnych bytów, w swoich bogów i bożków, ale nie obciążajcie tym innych ludzi chcących żyć, rozumnie, godnie, we wzajemnym szacunku i pokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Mieć inne zdanie nie jest zabronionym. Również spe 09.09.08, 15:40 Mieć inne zdanie nie jest zabronionym. Również spekulować, pragnąć zgłębiać naukę itp. Trzeba jednak mieć na tyle świadomości i uczciwości aby wiedzieć i przyznać, że wiara (religia) uczyniła z człowieka - półzwierzęcia istotę wysoko rozwiniętą, zdolną się rozwijać, natomiast materialistyczne mity i nauki, z natury swojej wzajemnie antagonistyczne -przynosiły zawsze (i nadal przynoszą) tylko pożogę wojenną, śmierć, dramaty i niewysłowione cierpienia. No, więc wierzcie sobie, ateistyczni miłośnicy abstrakcyjnych bytów, w swoje mity ale nie obciążajcie tym innych ludzi chcących żyć rozumnie, godnie, we wzajemnym szacunku i pokoju. To oczywiście odwrotka twojego postu. Jak ci się podoba? A tak na poważnie: ja nie mówię tu o religiach a jedynie naukowo badam kwestię "dlaczego w ogóle istnieje coś". Wnioski podałem. Dalej: gdzież to np. w Polsce, tu i teraz "pożoga wojenną, śmierć, dramaty i niewysłowione cierpienia." z przyczyn religijnych? Forum "historia" jest w innym miejscu. A kto wymyślił np. bomby atomowe, które zabiły tysiące niewinnych ludzi? Papież czy naukowcy? Więc nie mów, że nauka jest zawsze cacy a religia jest zawsze be, bo to nieprawda. A ten apel o godne życie w pokoju to do kogo? Do wierzących naukowców? Nie widzę związku. Zdecydowana większość ludzi, niezależnie od tego czy wierzących czy nie, chce żyć godnie i w pokoju. Czy to dziwne? Dla mnie normalne i zwyczajne. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Mieć inne zdanie nie jest zabronionym. Równie 10.09.08, 13:51 "Odwrotka" - jak piszesz - mojego listu (notabene skąd ten neologizm "odwrtoka", skoro istnieje słowo "odwrtoność"? Zapewne, za przykładem Glempa usiłujesz "ubogacić" jezyk polski :)) to oczywisty fałsz i bzdura. W całej historii ludzkości nie ma ani jednego przypadku by wiara skutecznie i poprawnie wyjaśniła jakiś proces czy zjawisko, a przeciwnie - zawsze stawała rozwojowi wiedzy na przeszkodzie posuwając się nawet do zbrodni zabójstwa wobec niepokornych uczonych (np. Giordano Bruno i dziesiątki innych). Nigdy też w dziejach z powodu sporu naukowego nie wybuchła żadna wojna, a najwyżej nieporozumienie towarzyskie, natomiast w imię "prawd religijnych" toczyły się setki wojen, które pochłonęły miliony ofiar. (Wojny religijne są zresztą zawsze najzacieklejsze i najkrwawsze, bowiem toczą się o abstrakcyjne wartości, których nie sposób przeciwnikowi ani odebrać ani na siłę przysposobić.) Bomb atomowych nie zrzucili na ludzi naukowcy, ale właśnie Ci, którzy realizują cele ideologiczne, polityczne i religijne. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Wyjaśniam, że 15.09.08, 11:58 słowo odwrotka to nie neologizm ale nazwa konwencji brydżowej, fakt nie każdy musi umieć grać w brydża, nie wiem też czy Glemp gra i nie wiem co w tym kontekście znaczą twoje słowa "to oczywisty fałsz i bzdura.". Pytałem czy naukowcy wynaleźli bombę atomową z powodów religijnych i twierdzę, że nie. Masz dowody, że tak nie było, podaj je. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: a dlaczego nie mam mówić, że 01.09.08, 18:17 Toja, spróbuj zweryfikować - już nie powiem empirycznie - ale choćby logicznie hipotezę Boga, a załamie się ona przy pierwszym podejściu.Wystarczą tak podstawowe, proste pytania jak: - Po co Bóg, skoro jest wszechmocny, miałby tworzyć cokolwiek? Dla sprawdzenia czy potrafi? Nielogiczne. Dla jakiejś potrzeby? Nielogiczne (skoro jest wszechmocny nie może mieć żadnych niezaspokojonych potrzeb). Dla ludzi? Nielogiczne (tworzenie bytów dla bytów jest tautologią). A więc po co? - Czy będąc doskonałym (nieskończenie sprawiedliwym, miłosiernym itp) można stworzyć tak niedoskonały świat, w którym wiele jego podmiotów cierpi w sposób niewysłowiony? (kataklizmy, choroby, głód itp) I tak dalej i tym podobnie .... Hipoteza istnienia Boga jest kusząca tylko pozornie i tylko dla ludzi bardzo ograniczonych, którzy nie zadają żadnych poważnych pytań. Odpowiedz Link Zgłoś
4g63 Re: a dlaczego nie mam mówić, że 01.09.08, 19:40 no tak, ale po co w ogóle brać boga pod uwagę... - rozumiem że wierzącym łatwiej jest przyjąć to że znikąd wziął się jakiś super wszechmogący magik (lub też że istniał zawsze) - niż że zawsze istniał (lub wziąła się z nikąd) cała masa cząstek które po długich reakcjach między sobą stworzyły wsszechświat różnica jest taka, że na pierwszym cała masa nierobów żeruje na reszcie społeczeństwa (np polska) a przy drugim nie. i tyle mam na ten temat do powiedzienia, niech mi tu jakiś katolik czy kreacjonista podważy te stwierdzenia, i niech potwierdzi że dla niego bardziej prawdopodobne jest istnienie super magika to tak jakby ktoś powiedział że łatwiej jest wykonać zadanie z matematyki długie na milion stron niż dodać jeden do jednego... Odpowiedz Link Zgłoś
jas_wedrowniczek2 Wiara i rozum to niezależne drogi.. 02.09.08, 11:08 Drogi 4g63 błądzisz, a co gorsza grzeszysz pychą. > no tak, ale po co w ogóle brać boga pod uwagę... >... >różnica jest taka, że na pierwszym cała masa nierobów żeruje na >reszcie społeczeństwa (np polska) a przy drugim nie. Jak rozumiem masz na myśli kler. Może i są tam także nieroby ale to tylko częściowo prawdziwe twierdzenie niestety na siłę dopasowane pod twoją raczej marną tezę. Niestety nie jesteś jej w stanie uogólnić (są klerycy bardzo pożyteczni dla społeczeństwa). Z drugiej strony można by tej samej logiki uzyć do społeczności naukowców. Także bowiem wśród nich są tzw. pseudonaukowcy lub jesli wolisz "naukowcy bezpłodni", którzy z punktu widzenia tego samego społeczeństwa są równie bezwartościowi!!! > i tyle mam na ten temat do powiedzienia, niech mi tu jakiś >katolik czy kreacjonista podważy te stwierdzenia, i niech >potwierdzi że dla niego bardziej prawdopodobne jest istnienie >super magika Z powyższych twierdzeń absolutnie nie da się wywieść prawdy ani nawet prawdopodobieństwa zbliżenia sie do prawdy... A jak sam pewnie wiesz z fałszywych przesłanek do poprawnych wniosków ciężko dojść, no chyba, że weżmiemy cytowane tu prawdopodobieństwo" bardzo ogólnie tzn. wszyscy błądzimy ale komuś w końcu uda się dociec "prawdy absolutnej". Ale będzie to bardziej rolą przypadku niż świadomej drogi. A co trochę nacioagane ale najśmieszniejsze teoretycznie mógłby to zrobic nawet kleryk... PS: Lepsza strategia zgłębiania tajemnic natury to: ŚWIADOME ROZDZIELENIE sfer wiary od rozumu. I nie mieszanie ich ani porównywanie!!! Wielu znanych fizyków było świetnymi i płodnymi naukowcami, co nie przeszkadzało im być praktykującymi chrześcijanami!!! Problem częstego łączenia tych sfer być może tkwi w różnych równolegle istniejących potrzebach człowieka: a) Ciekawość na otaczającą nas naturę. b) Potrzeby bezpieczeństwa i wiary w sens otaczającej nas rzeczywistości. Na nieszczęscie obie te potrzeby zahaczają o pytanie co było na początku... Pozdrawiam wszystkich szukających prawdy jaka by ona nie była....;-) Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Wiara i rozum to niezależne drogi.. 02.09.08, 13:14 jas_wedrowniczek2 napisał: > PS: Lepsza strategia zgłębiania tajemnic natury to: ŚWIADOME > ROZDZIELENIE sfer wiary od rozumu. I nie mieszanie ich ani > porównywanie!!! Przepraszam Cię, ale to, co proponujesz jest wykonalne jedynie werbalnie. W praktyce nie można oddzielić wiary od rozumu, bo człowiek jest istotą integralną i rozdzielenie tych dwóch stref narusza tę integralność prowadząc do patologii. Przypadki takiej dezintegracji występują bardzo często w chorobach psychicznych: rozdwojeniu jaźni, schizofrenii itp. > Wielu znanych fizyków było świetnymi i płodnymi naukowcami, co > nie przeszkadzało im być praktykującymi chrześcijanami!!! Nie neguję, że bywały i takie przypadki, jednak statystycznie jest zupełnie inaczej - im wyższy poziom wykształcenia, tym większy odsetek niewierzących. Według badań amerykańskich z 1996 r. odsetek niewierzacych wśród laureatów Nagrody Nobla wynosi 83 proc. a wśród fizyków i biologów aż blisko 95 proc. Odpowiedz Link Zgłoś
jas_wedrowniczek2 nauka i wiara a choroby psychiczne 02.09.08, 15:38 > Przepraszam Cię, ale to, co proponujesz jest wykonalne jedynie > werbalnie. >W praktyce nie można oddzielić wiary od rozumu, bo > człowiek jest istotą integralną i rozdzielenie tych dwóch stref > narusza tę integralność prowadząc do patologii. > dezintegracji występują bardzo często w chorobach psychicznych: > rozdwojeniu jaźni, schizofrenii itp. Co znowu za teza???. Sugerujesz iż rozdzielenie tych sfer może jakoś szczególnie prowadzić do chorób umysłowych? Równie dobrze można by stwierdzić, że łączenie tych dwóch sfer prowadzi do chorób umysłowych. Takie wywody prowadzą szybko na manowce a już napewno nie maja naukowej wartości na podpieranie jakiejś tezy. Same w sobie są pułapką, w jakie wpada wiele osób. Bo odchodzimy wówczas od metodologii naukowej wywodzenia praw natury, a łączymy je z całą paletą nauk tzw humanistycznych i biologicznych i wewnętrznym stanem świadomości człowieka. Człowiek od zawsze miał dwie ważne potrzeby: A) Potrzeba stabilności i wiary w pewien porządek i sens naszego życia z jednoczesną świadomości naszej marności jako jednostki. Tak zdefiniowaną potrzebe zaspokajają religie i wiara. B) Ciekawość świata i otwartość umysłu na naturę Jedną z form zaspokajania tej potrzeby jest tzw. droga naukowa. Naukowcom, którzy potrafią to zauważyć i rozdzielić nie robi kłopotu zgłębiania praw fizyki i jednocześnie bycie religijnym. Zauważ, że dogmaty wiary czy lub naukowe bogactwo teorii i odkryć dawały w różnych momentach cywilizacji odpowiedzi na róznych poziomach i zadowalające rózne umysły. Nawet jeśli przyjmujesz tzw. światopogląd ateistyczny to powinienes przyznać iż: - są ludzie którzy ignorują lub wręcz wyszydzają ścieżkę A twierdząc że np. jest płytka jest opium dla mas lub równie daleko idące wywody... - są ludzie którzy ignorują lub wręcz wyszydzają ścieżkę B twierdząc że ścieżka B całkowicie zaspokoiła ich instynkt poznawczy. W kategorii ludzkich potrzeb i stanów naszego umysłu każdy odnajduje się indywidualnie a puki co ani ścieżka A) ani B) nie dają zadowalających odpowiedzi ciekawskich co było na początku wszeświata... Myślę, że można to nazwać zwiężle tak: Wiara zaspokaja potrzeby ducha, nauka rozumu. Pozdrawiam Jaś Więdrowniczek / Sopot Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 03.09.08, 14:08 Czort swoje, a poop swoje. Zapoznaj się, jasiu_wedrowniczku z pojeciem integralności osobowości, a sam zrozumiesz dlaczego człowiek nie może "podzielić się" na dwie, różnie myślące o tym samym "części", a jeśli tak próbuje zrobić na siłe, to albo popada co najmniej w tzw. dysonans poznawczy albo któraś ze "sfer" całkowicie dominuje nad drugą (przeważnie wiara nad wiedzą), ewentualnie cierpi na rozdojenie jaźni i jedną "jaźnią" wierzy, a drugą "wie". Nie można wiedzieć, że cały Wszechświat działa w oparciu o prawa fizyki (choć nie wszystkie są znane, ale są), a jednocześnie wierzyć, że prawa te można ignorować. Aby bowiem wierzyć w rozmaite religijne przypowieści, a nawet dogmaty, trzeba usankcjonować ignorowanie praw fizyki rządzących Wszechświatem. (Np. w przypadku tzw. Wniebowzięcia Marii, matki Jezusa, trzeba zdecydować co się stało z jej fizycznym ciałem. Dokąd faktycznie zostało ono "wzięte" czy też może anihilowało w kontakcie z antymaterią?) Czy zatem dorosły, wykształcony człowiek może mieć wiedzę i jednocześnie wierzyć w jakieś abstrakcyjne postaci - diabły, anioły itp? Odpowiedz Link Zgłoś
jas_wedrowniczek2 Natura wiary.. 03.09.08, 16:46 > Czort swoje, a poop swoje. > Zapoznaj się, jasiu_wedrowniczku z pojeciem integralności > osobowości, a sam zrozumiesz dlaczego człowiek nie może "podzielić > się" na dwie, różnie myślące o tym samym "części", Jednak spróbuj się zastanowić co to znaczy wierzyć.... Zastanów się trochę głebiej. Weźmy przykład radykalny ale z poletka naukowego... Masz dwie "teorie" z róznych dziedzin: 1. pierwsza z fizyki dotyczy modelu zachowania się cieczy 2. druga psychologii. Zauważ ze dotyczą róznych rzeczy i używają róznego aparatu pojęciowego. ( tzn. nie można w prosty i oczywisty sposób uzgodnić wspólnych aksjomatów, dogmatów etc. ) 3. Stwierdzamy więc iż dotyczą róznych sfer więc nie łączymy ich na siłę ze sobą aczkolwiek .... TOLERUJEMY OBIE obo obie opisują pewien zbadany przec człowieka fragmen jego egzystencji. Dopaduj ten przykład do moich wczesniejszych wywodów dot nauki i wiary.. Naginanie i analiza pojęć Bóg i wiara w pojęiach aparatu naukowego jest bezsensowne (wybacz że uproszczę to, bo napisano w róznej formie tysiące stron na ten temat): chociazby dlatego iż metodologia badań naukowych nie uznaje do wywodzenia twierdzeń np pojęcia "wiara" (patrz pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa ) Wiara natomiast występuje w naukach humanistycznych, psychologii m.inn w opisie stanu ludzkiego umysłu, jak pisałem nasz umysł ma m.inn. potrzebę wiary lub bezpieczeństwa. Wg mnie można więc obydwie sfery tolerować a nawet pogodzić. Zresztą zaryzykuję trochę przewrotny eksperyment polegający na odpowiedzi na pewne banalne pytanie (istotne tylko jeśli jesteś tzw ateistą lub racjonalistą ) bo inaczej nie ma w ogóle tematu. Czy jest coś w co wierzysz? Jeśli możesz podac choćby jeden przykład na "Tak" (chociażby w stylu wierzę że żona mnie nie zdradza) to już dostąpiłeś wtajemniczenia. Wierzysz bo masz jakieś przesłanki ale nie masz 100% pewności! Taka jest natura wiary. W dużym uproszczeniu wiara to "pewien stan naszego umysłu". Pozdrawiam, Jaś Wędrowniczek / Sopot. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 06.09.08, 22:54 > a sam zrozumiesz dlaczego człowiek nie może "podzielić > się" na dwie, różnie myślące o tym samym "części", Jak najbardziej może, wystarczy posłuchać polityków. > Nie można wiedzieć, że cały Wszechświat działa w oparciu o prawa > fizyki (choć nie wszystkie są znane, ale są), a jednocześnie > wierzyć, że prawa te można ignorować. Wystarczy dostrzec nadrzędną rolę świadomości. > Aby bowiem wierzyć w rozmaite > religijne przypowieści, a nawet dogmaty, trzeba usankcjonować > ignorowanie praw fizyki rządzących Wszechświatem. Nie trzeba, są prawa fizyki i prawa boskie. Jeżeli prawa boskie stanowią o prawach fizyki to gdzie przeszkoda? > (Np. w przypadku tzw. Wniebowzięcia Marii, matki Jezusa, trzeba > zdecydować co się stało z jej fizycznym ciałem. Dokąd faktycznie > zostało ono "wzięte" czy też może anihilowało w kontakcie z > antymaterią?) Czy to istotne co się stało z jej ciałem? Może anihilowało w gigantycznym wybuchu, może zamieniło się w fiołki na polu, albo popadło w niebyt. > Czy zatem dorosły, wykształcony człowiek może mieć wiedzę i > jednocześnie wierzyć w jakieś abstrakcyjne postaci - diabły, anioły > itp? Może wierzyć, nawet może się zajmować poważną nauką, tworzyć nowe teorie, rozwijać technologie, a zarazem uprawiać magię, wierzyć w anioły i diabły, a nawet je łączyć z nauką. I co zrobisz, twoja argumentacja na nic nie pomoże, masz inne aksjomaty, definicje i wierzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 09.09.08, 12:10 pokrecony_oliver napisał: > Nie trzeba, są prawa fizyki i prawa boskie. Jeżeli prawa boskie > stanowią o prawach fizyki to gdzie przeszkoda? Prawa fizyki są łatwo stwierdzalne i powszechnie obowiązujące. "Prawa boskie" to tylko pojęcie abstrakcyjne, realnie nic takiego nie występuje, to tylko spekulacja myślowa. Twoje "jeżeli" nie ma więc żadnego uzasadnienia. > Czy to istotne co się stało z jej ciałem? Może anihilowało w > gigantycznym wybuchu, może zamieniło się w fiołki na polu, albo > popadło w niebyt. Istotne, bo cały Wszechświat, niezależnie od jego pochodzenia, zachowuje się tylko według obowiązujacych w nim reguł. Czegoś takiego jak błyskawiczna zamiana ciało ludzkiego w "fiołki na polu" albo przejścia w "niebyt" nie udało się - jak do tej pory - zaobserwować, a nawet brak jakiejkolwiek hipotezy w jakim procesie byłoby to możliwe. > Może wierzyć, nawet może się zajmować poważną nauką, tworzyć nowe > teorie, rozwijać technologie, a zarazem uprawiać magię, wierzyć w > anioły i diabły, a nawet je łączyć z nauką. Wiara w diabły i anioły nie ma żadnego powiązania z "poważną nauką", bo nie opiera się na żadnych prawach nauki. Uprawiać sobie ją można, zakazu nie ma, ale utożsamiać z nauką to bzdura. > I co zrobisz, twoja argumentacja na nic nie pomoże, masz inne > aksjomaty, definicje i wierzenia. Niektórym ludziom czy raczej ich umysłom nic nie pomoże, to fakt. Można tylko ubolewać i współczuć. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 09.09.08, 17:49 > Prawa fizyki są łatwo stwierdzalne i powszechnie > obowiązujące. "Prawa boskie" to tylko pojęcie abstrakcyjne, realnie > nic takiego nie występuje, to tylko spekulacja myślowa. > Twoje "jeżeli" nie ma więc żadnego uzasadnienia. Jeśli Bóg ustala prawa fizyki to spekulacją jest powoływanie się na ich sprawdzalność i powszechność. > Istotne, bo cały Wszechświat, niezależnie od jego pochodzenia, > zachowuje się tylko według obowiązujacych w nim reguł. Czegoś > takiego jak błyskawiczna zamiana ciało ludzkiego w "fiołki na polu" > albo przejścia w "niebyt" nie udało się - jak do tej pory - > zaobserwować, a nawet brak jakiejkolwiek hipotezy w jakim procesie > byłoby to możliwe. Dla wyznawców to niema żadnego znaczenia, tym bardziej, że o tym co się stało z jej ciałem zadecydowała istota stanowiąca o prawach fizyki. > Wiara w diabły i anioły nie ma żadnego powiązania z "poważną > nauką", bo nie opiera się na żadnych prawach nauki. Uprawiać sobie > ją można, zakazu nie ma, ale utożsamiać z nauką to bzdura. Sporo niekończących się debat na temat mechaniki wantowej w pewnym momencie łączy się z zagadnieniami religijnymi. Część fizyków się odcina i wychodzi, reszta gada dalej. > Niektórym ludziom czy raczej ich umysłom nic nie pomoże, to fakt. > Można tylko ubolewać i współczuć. Vice versa. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 10.09.08, 14:10 pokrecony_oliver napisał: > Jeśli Bóg ustala prawa fizyki to spekulacją jest powoływanie się > na ich sprawdzalność i powszechność. A jeżeli nie ustala, co wtedy? Spróbuj odnieść się do tej drugiej ewentualności, bo pierwsza jest banalnie prosta. > Dla wyznawców to niema żadnego znaczenia, tym bardziej, że o tym > co się stało z jej ciałem zadecydowała istota stanowiąca o > prawach fizyki. Znów usiłujesz argumentować przy pomocy niedowiedzionego pewnika. Tak się nie dyskutuje. Zauważ, że - jak już pisałem - nawet jeśli Wszechświatem "zarządza" jakiś Bóg, to robi to wyłącznie w ramach obowiązujących praw, które - jak wierzysz - sam ustanowił, ale są one powszechnie obowiązujące. Również według tych praw zachowują się wszelkie obiekty materialne - atomy, planety, gwiazdy, galaktyki, więc prawom tym podlegało również ciało Marii, które nie mogło zniknąć "ot, tak sobie". To, że ktoś wierzy w jakąś oczywista bzdurę nie ma żadnego znaczenia dla ludzi prowadzących poważną dyskusję, a - zdaje się - za takiego się uważasz. Nie posiłkuj się więc argumentami godnymi ciemnej babki. > Sporo niekończących się debat na temat mechaniki wantowej w > pewnym momencie łączy się z zagadnieniami religijnymi. Część > fizyków się odcina i wychodzi, reszta gada dalej. Ta "część" w przypadku fizyków (i biologów) wynosi 95 proc. bo tylu laureatów Nagrody Nobla z obu wymienionych dziedzin deklaruje się jako ateiści (wg badań amerykańskich opublikowanych w "Nature" z 1996r.) Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 10.09.08, 22:46 Powiem prościej, widziałeś Matrixa? Tam łamano prawa fizyki na podobnej zasadzie. Ci którzy je ustalili robili to bo wiedzieli jak. > Zauważ, że - jak już pisałem - nawet jeśli Wszechświatem "zarządza" > jakiś Bóg, to robi to wyłącznie w ramach obowiązujących praw, > które - jak wierzysz - sam ustanowił, ale są one powszechnie > obowiązujące. Tego właśnie nie kapujesz, to Bóg ustala prawa i jak mu się nie spodoba to je zmieni. Coś takiego potocznie nazywa się cudem. Nawiązując do Matrixa, w 2 części był człowiek z pociągu i na stacji metra którą sam napisał był bogiem. > Ta "część" w przypadku fizyków (i biologów) wynosi 95 proc. bo tylu > laureatów Nagrody Nobla z obu wymienionych dziedzin deklaruje się > jako ateiści (wg badań amerykańskich opublikowanych w "Nature" z > 1996r.) Sprawdziłem nature, nie mogę nic takiego znaleźć. Możesz podać numer a nie tylko rocznik. Poniżej masz trochę przykładów noblistów i innych ważniaków wierzących w Boga: Nobel Scientists (20-21 Century) Albert Einstein Nobel Laureate in Physics Jewish Max Planck Nobel Laureate in Physics Protestant Erwin Schrodinger Nobel Laureate in Physics Catholic Werner Heisenberg Nobel Laureate in Physics Lutheran Robert Millikan Nobel Laureate in Physics probably Congregationalist Charles Hard Townes Nobel Laureate in Physics United Church of Christ (raised Baptist) Arthur Schawlow Nobel Laureate in Physics Methodist William D. Phillips Nobel Laureate in Physics Methodist William H. Bragg Nobel Laureate in Physics Anglican Guglielmo Marconi Nobel Laureate in Physics Catholic and Anglican Arthur Compton Nobel Laureate in Physics Presbyterian Arno Penzias Nobel Laureate in Physics Jewish Nevill Mott Nobel Laureate in Physics Anglican Isidor Isaac Rabi Nobel Laureate in Physics Jewish Abdus Salam Nobel Laureate in Physics Muslim Antony Hewish Nobel Laureate in Physics Christian (denomination?) Joseph H. Taylor, Jr. Nobel Laureate in Physics Quaker Alexis Carrel Nobel Laureate in Medicine and Physiology Catholic John Eccles Nobel Laureate in Medicine and Physiology Catholic Joseph Murray Nobel Laureate in Medicine and Physiology Catholic Ernst Chain Nobel Laureate in Medicine and Physiology Jewish George Wald Nobel Laureate in Medicine and Physiology Jewish Ronald Ross Nobel Laureate in Medicine and Physiology Christian (denomination?) Derek Barton Nobel Laureate in Chemistry Christian (denomination?) Christian Anfinsen Nobel Laureate in Chemistry Jewish Walter Kohn Nobel Laureate in Chemistry Jewish Richard Smalley Nobel Laureate in Chemistry Christian (denomination?) Nobel Writers (20-21 Century) T.S. Eliot Nobel Laureate in Literature Anglo-Catholic (Anglican) Rudyard Kipling Nobel Laureate in Literature Anglican Alexander Solzhenitsyn Nobel Laureate in Literature Russian Orthodox François Mauriac Nobel Laureate in Literature Catholic Hermann Hesse Nobel Laureate in Literature Christian; Buddhist? Winston Churchill Nobel Laureate in Literature Anglican Jean-Paul Sartre Nobel Laureate in Literature Lutheran; Freudian; Marxist; atheist; Messianic Jew Sigrid Undset Nobel Laureate in Literature Catholic (previously Lutheran) Rabindranath Tagore Nobel Laureate in Literature Hindu Rudolf Eucken Nobel Laureate in Literature Christian (denomination?) Isaac Singer Nobel Laureate in Literature Jewish Nobel Peace Laureates (20-21 Century) Albert Schweitzer Nobel Peace Prize Laureate Lutheran Jimmy Carter Nobel Peace Prize Laureate Baptist (former Southern Baptist) Theodore Roosevelt Nobel Peace Prize Laureate Dutch Reformed; Episcopalian Woodrow Wilson Nobel Peace Prize Laureate Presbyterian Frederik de Klerk Nobel Peace Prize Laureate Dutch Reformed Nelson Mandela Nobel Peace Prize Laureate Christian (denomination?) Kim Dae-Jung Nobel Peace Prize Laureate Catholic Dag Hammarskjold Nobel Peace Prize Laureate Christian (denomination?) Martin Luther King, Jr. Nobel Peace Prize Laureate Baptist Adolfo Perez Esquivel Nobel Peace Prize Laureate Catholic Desmond Tutu Nobel Peace Prize Laureate Anglican John R. Mott Nobel Peace Prize Laureate Methodist Founders of Modern Science (16-21 Century) Isaac Newton Founder of Classical Physics and Infinitesimal Calculus Anglican (rejected Trinitarianism, i.e., Athanasianism; believed in the Arianism of the Primitive Church) Galileo Galilei Founder of Experimental Physics Catholic Nicolaus Copernicus Founder of Heliocentric Cosmology Catholic (priest) Johannes Kepler Founder of Physical Astronomy and Modern Optics Lutheran Francis Bacon Founder of the Scientific Inductive Method Anglican René Descartes Founder of Analytical Geometry and Modern Philosophy Catholic Blaise Pascal Founder of Hydrostatics, Hydrodynamics, and the Theory of Probabilities Jansenist Michael Faraday Founder of Electronics and Electro-Magnetics Sandemanian James Clerk Maxwell Founder of Statistical Thermodynamics Presbyterian; Anglican; Baptist Lord Kelvin Founder of Thermodynamics and Energetics Anglican Robert Boyle Founder of Modern Chemistry Anglican William Harvey Founder of Modern Medicine Anglican (nominal) John Ray Founder of Modern Biology and Natural History Calvinist (denomination?) Gottfried Wilhelm Leibniz German Mathematician and Philosopher, Founder of Infinitesimal Calculus Lutheran Charles Darwin Founder of the Theory of Evolution Anglican (nominal); Unitarian Ernst Haeckel German Biologist, the Most Influential Evolutionist in Continental Europe Thomas H. Huxley English Biologist and Evolutionist, Famous As "Darwin's Bulldog" Joseph J. Thomson Nobel Laureate in Physics, Discoverer of the Electron, Founder of Atomic Physics Anglican Louis Pasteur Founder of Microbiology and Immunology Catholic Great Philosophers (17-21 Century) Immanuel Kant One of the Greatest Philosophers in the History of Western Philosophy Lutheran Jean-Jacques Rousseau Founder of Modern Deism born Protestant; converted as a teen to Catholic Voltaire French Philosopher and Historian, One of the Most Influential Thinkers of the Enlightenment raised in Jansenism David Hume Scottish Empiricist Philosopher, Historian, and Economist, Founder of Modern Skepticism Church of Scotland (Presbyterian) Spinoza Dutch-Jewish Philosopher, the Chief Exponent of Modern Rationalism Judaism; later pantheism/deism Giordano Bruno Italian Philosopher, Astronomer, and Mathematician, Founder of the Theory of the Infinite Universe Catholic George Berkeley Irish Philosopher and Mathematician, Founder of Modern Idealism, Famous as "The Precursor of Mach and Einstein" Anglican John Stuart Mill English Philosopher and Economist, the Major Exponent of Utilitarianism agnostic; Utilitarian Richard Swinburne Oxford Professor of Philosophy, One of the Most Influential Theistic Philosophers Nobelists, Philosophers, and Scientists that believe in Jesus - Alexis Carrel - Albert Einstein - Arthur Compton - Robert Millikan - Francois Mauriac - Sigrid Undset - T.S. Eliot - Mother Theresa - Albert Schweitzer - Theodore Roosevelt - Frederik de Klerk - John R. Mott - Kim Dae-Jung - Martin Luther King, Jr. - Jimmy Carter - Blaise Pascal Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 10.09.08, 23:14 pokrecony_oliver napisał: > Nobelists, Philosophers, and Scientists that believe in Jesus ... > - Albert Einstein ... Co to znów za kpiny? Bo rozumiem, że "wierzyć w Jezusa" to znaczy uważać go za Syna Bożego, uznawać jego zmartwychwstanie za fakt historyczny itp. Błagam, zacytuj mi choć jedno zdanie Einsteina na temat wiary w Jezusa. -- The idea of a personal God is an anthropological concept which I am unable to take seriously. [A. Einstein, 1946] Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 10.09.08, 23:54 "Saturday Evening Post, October 26, 1929: “ “To what extent are you influenced by Christianity? As a child I received instruction both in the Bible and in the Talmud. I am a Jew, but I am enthralled by the luminous figure of the Nazarene. Have you read Emil Ludwig’s book on Jesus? Emil Ludwig’s Jesus is shallow. Jesus is too colossal for the pen of phrasemongers, however artful. No man can dispose of Christianity with a bon mot [a witty remark]. You accept the historical existence of Jesus? Unquestionably! No one can read the Gospels without feeling the actual presence of Jesus. His personality pulsates in every word. No myth is filled with such life.” In a letter to the Episcopal Bishop Edward R. Wells in 1945, Einstein wrote concerning the behavior of the Christian Church during the Holocaust. “Being a lover of freedom… I looked to the universities to defend it, knowing that they had always boasted of their devotion to the cause of truth; but, no, the universities immediately were silenced. Then I looked to the great editors of the newspapers whose flaming editorials in days gone by had proclaimed their love of freedom; but they, like the universities, were silenced in a few short weeks. Only the church stood squarely across the path of Hitler’s campaign for suppressing the truth. I never had any special interest in the church before, but now I feel a great affection and admiration because the church alone has had the courage and persistence to stand for intellectual truth and moral freedom. I am forced to confess that what I once despised I now praise unreservedly”" Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 11.09.08, 00:11 pokrecony_oliver napisał: > "Saturday Evening Post, October 26, 1929: “ > You accept the historical existence of Jesus? > > Unquestionably! No one can read the Gospels without feeling the > actual presence of Jesus. His personality pulsates in every word. > No myth is filled with such life.” No, ale to jest tylko wiara w historyczność postaci Jezusa i szacunek wobec niej, nie wiara w sensie religijnym. Einstein wielokrotnie podkreślał swoją _niewiarę_ w boga osobowego, interweniującego w sprawy ludzi. Umieszczanie go na różnych listach "wierzących naukowców" jest nadużyciem. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 11.09.08, 00:46 Nie tylko umieszczanie Einsteina jest nadużyciem, ta lista to w ogóle "pobożne życzenie" anonimowych autorów. Niestety, światopoglądów znakomitej większości osób z tej listy nie da się już zweryfikować. Pamiętać przy tym należy, że do niedawna wiara w Boga była obowiązującym światopoglądem, również noblistów. Jeszcze ciut wcześniej za ateizm palono na stosie, a w drobnomieszczańskiej i obłudnej Ameryce (a taka jest większość USA), która nawet na banknotach ma deklarację wiary, postawa ateistyczna jest nie do przyjecia; trzeba być choćby członkiem kościoła scjentologicznego, ale brońboże ateistą. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 11.09.08, 08:15 W tabeli występuje jako żyd. Tak naprawdę Einstein miał własny wizerunek boga i sklasyfikowanie go w ten sposób wiąże się z kulturą w której się wychował i z którą się utożsamiał. Nie nazwał bym tego nadużyciem pewno on sam nie miał by nic przeciwko temu, ale tą kwestie można zostawić otwartą. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 11.09.08, 00:52 pokrecony_oliver napisał: > Powiem prościej, widziałeś Matrixa? Tam łamano prawa fizyki na > podobnej zasadzie. Ci którzy je ustalili robili to bo wiedzieli jak. Oliver, nie osłabiaj mnie. Ty fantazję filmowców używasz jako argument w poważnej dyskusji? > Tego właśnie nie kapujesz, to Bóg ustala prawa i jak mu się nie > spodoba to je zmieni. Coś takiego potocznie nazywa się cudem. Prosiłem już kilka razy abyś choć uprawdopodobnił to, co używasz jako pewnika i nim argumentujesz. Co i skąd wiadomo o jakimś rzekomym Bogu? Czyż to nie taka sama fantazja jak Matrix? Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: nauka i wiara a choroby psychiczne 11.09.08, 08:21 To raczej ty mnie osłabiasz, ten film jest zbudowany na różnych filozofiach i religiach. Widocznie jesteś zbyt ślepy żeby to dostrzec. > Prosiłem już kilka razy abyś choć uprawdopodobnił to, co używasz > jako pewnika i nim argumentujesz. Co i skąd wiadomo o jakimś > rzekomym Bogu? Czyż to nie taka sama fantazja jak Matrix? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=84088839&a=84381016 Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 "Hipoteza" Boga, była przeze mnie 03.09.08, 15:04 wielokrotnie poddawana różnym próbom badawczym na okoliczność jej naukowej wytrzymałości i logiczności. Również wytrzymuje twoją konstrukcję "Po co Bóg, skoro jest wszechmocny, miałby tworzyć cokolwiek? Dla sprawdzenia czy potrafi? Nielogiczne. ...". Otóż próba zdefiniowania Bytu Nieskończonego (Boga) przez byt skończony (człowieka) niesie ze sobą podobne ograniczenia jak próba zrozumienia logiki postępowania ludzi przez jakieś mróweczki, które nie mogą „pojąć” dlaczego nie daje im się np. zbudować mrowiska na środku ogrodu. Stąd bawią mnie tezy typu „gdyby Bóg chciał zrobić to czy tamto to musiałby zrobić tak i tak, bo inaczej jest to nielogiczne”. Otóż niczego nie musiałby a ponadto stawianie ludzkiego rozumu i naszej logiki na równi z bożym jest przesadą. Otaczający nas świat na każdym kroku jest dla nas często niezrozumiały i „nielogiczny” w drobnych czy fragmentarycznych kwestiach a co dopiero w odniesieniu do Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: "Hipoteza" Boga, była przeze mnie 03.09.08, 16:23 toja3003 napisał: > Otóż próba zdefiniowania Bytu Nieskończonego (Boga) przez byt > skończony (człowieka) niesie ze sobą podobne ograniczenia jak > próba zrozumienia logiki postępowania ludzi przez jakieś > mróweczki, które nie mogą „pojąć” dlaczego nie daje im się np. > zbudować mrowiska na środku ogrodu. Stp, stop, toja, nie galopuj się! Twoje porównanie jest kulawe jak jednonogi pirat i stanowi próbę sofistycznej argumentacji. Przyjmujesz bowiem za pewnik, że Bóg istnieje, a tylko jest niepojęty (nierozumiany itp). To bzdura i nadużycie, ponieważ nie ma żadnej przesłanki aby twierdzić, że byt takowy w ogóle egzystuje. Co innego mrówki - one istnieją realnie, możemy je badać i stąd wiedzieć czy rozumieją czy nie (nie twierdzę, że są do końca przebadane i wiemy ile rozumieją). Na podobnej, co Ty, zasadzie mogę swobodnie stwierdzić, że istnieją krasnoludki, tylko są dla nas niewidoczne lub nie potrafimy ich wykryć albo zrozumieć. To droga na manowce, toja. JEDYNĄ POWAŻNĄ PRZESŁANKĄ TWIERDZENIA O ISTNIENIU BOGA JEST TO, ŻE ... LUDZIE MAJĄ NA NIEGO ZAPOTRZEBOWANIE. > Otaczający nas świat na każdym kroku jest dla nas często > niezrozumiały i „nielogiczny” w drobnych czy fragmentarycznych > kwestiach a co dopiero w odniesieniu do Boga. Oczywiście, masz rację, świat jest dla wielu w wielu miejscach i dla wielu ludzi niezrozumiały, ale nie znaczy to wcale, że kryje się za tym jakiś Bóg. Gdybyś dwieście lat temu pokazał komuś co potrafi komputer - uznano by Cię za Boga i oddawano by Ci boską cześć. Czy słusznie? Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 ciągle zmuszany jestem do 03.09.08, 16:29 powtórzeń i nawet już któryś z czytelników mnie krytykował ale co mam robić? Skoro cała nauka pokazuje, że cokolwiek nie może powstać z niczego to widzę sprzeczność w twierdzeniu, że ta zasada nie obowiązuje do rzeczy największej czyli Rzeczywistości, model z Bogiem usuwa tę sprzeczność a więc jest bardziej spójny cnd. Już Leibniz powiedział, że model rzeczywistości nie może być bardziej złożony od niej samej, bo wówczas niczego by nie wyjaśniał. To też obowiązuje nadal. Czyli jeżeli model z Bogiem jest bardziej spójny od tego bez, co pokazałem wcześniej i udowodniłem, to taki model spełnia założenia Leibniza i Ockhama cnd. Tak właśnie działa nauka. Przyjmuje się na wiarę pewne dogmaty i na zasadzie aksjomatyczno-dedukcyjnej wyprowadza twierdzenia typu założenie-teza- dowód. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: ciągle zmuszany jestem do 03.09.08, 16:50 A ja, toja, twój argument już dawno obaliłem, ale również powtórzę: Bóg nie uzupełnia żadnego modelu, Bóg czyni każdy model zbędnym, bo pozwala na dowolne twierdzenie. Jeśli weźmiemy sobie Boga do pomocy, to każde twierdzenie, nawet najbardziej absurdalne jest uprawnione i nie do obalenia, a żadna dyskusja nie ma sensu. Po prostu: Bóg tak chciał! i koniec rozmowy. :( Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 obaliłeś dla ciebie ale nie dla mnie: 05.09.08, 14:29 ja mówię tylko o pytaniu "dlaczego cokolwiek istnieje" a ty o "dowolnym twierdzeniu". Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: obaliłeś dla ciebie ale nie dla mnie: 05.09.08, 15:49 Pytanie: dlaczego człowiek istnieje jest fascynujące, ale wcale nie musi ono znaleźć odpowiedzi. Odpowiedź taka wymagana byłaby tylko w jednym przypadku: gdyby człowiek powstał celowo, za sprawą jakiejś rozumnej istoty. Wówczas jednak powstają dalsze pytania: dlaczego człowiek jest akurat taki, jak jest - kruchy, ograniczony i podatny na nieskończoną liczbę nieszczęść - kataklkizmy, choroby itp. Czy istota wszechmocna i doskonała mogłaby stworzyć człowieka i przeznaczyć mu tak okrutny los? Chyba, że byłaby z natury sadystą! Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Co to znaczy "okrutny los"? Cierpienie jest 05.09.08, 16:01 Cierpienie jest ceną nie tylko za jego świadomość ale także ceną za naszą wolność. Wolność, będącą, jak sądzę, najważniejszą cechą określającą nasze człowieczeństwo powstałe „na obraz i podobieństwo” Boga tzn. określające istoty obdarzone wolnością. Jak wielka jest ta wolność w przypadku człowieka świadczy fakt, że nawet Bóg, który człowieka tą wolnością obdarza, może być przez człowieka zanegowany i odrzucony. Nieporozumieniem jest zatem obarczanie Boga winą za zbrodniczy faszyzm, komunizm czy inne potworności jakie ciągle zdarzają się w historii ludzkości. To nie Bóg kazał napoleońskim armiom iść z Paryża na Moskwę, paląc i zabijając. To nie Bóg kazał nazistom popierać Hitlera a komunistom wykonywać rozkazy Stalina i męczyć bądź zabijać miliony skazańców za drutami sowieckich obozów koncentracyjnych. To „ludzie ludziom zgotowali ten los”. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Co to znaczy "okrutny los"? Cierpienie jest 05.09.08, 17:22 toja3003 napisał: > Cierpienie jest ceną nie tylko za jego świadomość ale także ceną > za naszą wolność. Dlaczego cierpienie musi być jakąś ceną? Za jaką "cenę" cierpi kot, któremu łapkę przejechał samochód? Cierpienie jest powszechne w przyrodzie i to najlepszy dowód, że nie jest ono ceną "za cokolwiek" tylko naturalną cechą materialnych żywych stworzeń. > Wolność, będącą, jak sądzę, najważniejszą cechą określającą nasze > człowieczeństwo powstałe „na obraz i podobieństwo” Boga tzn. > określające istoty obdarzone wolnością. Ten "obraz i podobieństwo" doskonale tłumaczy dlaczego Bóg (według wielu opowieści biblijnych, zwłaszcza starotestamentowych) miałby być małostkowy, mściwy, okrutny itd. :))) > Jak wielka jest ta wolność w przypadku człowieka świadczy fakt, > że nawet Bóg, który człowieka tą wolnością obdarza, może być > przez człowieka zanegowany i odrzucony. Czysta sofistyka! Przyjęcie dowolnego, nieuprawnionego założenia (że Bóg człowieka obdarza), a następnie dowodzenie przy pomocy tego wadliwego argumentu innych twierdzeń. > Nieporozumieniem jest zatem obarczanie Boga winą za zbrodniczy > faszyzm, komunizm czy inne potworności jakie ciągle zdarzają się w historii ludzkości (...). To „ludzie ludziom zgotowali ten los”. Każdy twór ma tylko takie cechy, w jakie wyposaży go jego twórca. Twórca doskonały i wszechmocny nie może czegoś nie wiedzieć, nie przewidzieć, nie może mu się coś nie udać lub wymknąć spod kontroli. Na nieszczęście kreacjonistów (nie wypieraj się tylko przynależności do tej grupy, bo nie chodzi o detale tylko generalną koncepcję powstania świata, w tym i człowieka) Bóg, jako twórca wszechrzeczy jest jednoczesnie za wszystko odpowiedzialny i nie da się go zwolnić od tej odpowiedzialności nie pozbawiając go jednocześnie boskich cech - wszechwiedzy, wszechmocy i ogólnej doskonałości. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: Co to znaczy "okrutny los"? Cierpienie jest 06.09.08, 23:41 > Dlaczego cierpienie musi być jakąś ceną? Za jaką "cenę" cierpi kot, > któremu łapkę przejechał samochód? A skąd wiesz, że kot ma świadomość? > Ten "obraz i podobieństwo" doskonale tłumaczy dlaczego Bóg (według > wielu opowieści biblijnych, zwłaszcza starotestamentowych) miałby > być małostkowy, mściwy, okrutny itd. :))) Żeby wyzwolić w nas dobro np. > Każdy twór ma tylko takie cechy, w jakie wyposaży go jego twórca. Da się w prosty sposób stworzyć program który może ewoluować w sposób nieprzewidywalny dla twórcy. > Twórca doskonały i wszechmocny nie może czegoś nie wiedzieć, nie > przewidzieć, nie może mu się coś nie udać lub wymknąć spod > kontroli. A może doskonały twórca nie chce być doskonały, bo tworzenie bierze się z braku doskonałości. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Co to znaczy "okrutny los"? Cierpienie jest 09.09.08, 12:20 pokrecony_oliver napisał: > A skąd wiesz, że kot ma świadomość? A co ma do cierpienia świadomość? Cierpienie rannego czy chorego kota łatwo zaobserwować bez wdawania się w dywagacje na temat jego świadomości. >> Ten "obraz i podobieństwo" doskonale tłumaczy dlaczego Bóg >> (według wielu opowieści biblijnych, zwłaszcza >> starotestamentowych) miałby być małostkowy, mściwy, okrutny itd. :))) > Żeby wyzwolić w nas dobro np. A po co Bogu jakieś "wyzwalanie dobra" u jakichś jego produktów? To kolejna dowolna spekulacja bez żadnego uzasadnienia. > Da się w prosty sposób stworzyć program który może ewoluować w sposób nieprzewidywalny dla twórcy. Ale nie dla STWÓRCY WSZECHRZECZY - doskonałego i wszechmocnego. > A może doskonały twórca nie chce być doskonały, bo tworzenie bierze się z braku doskonałości. A może to, a może tamto... Co to za argumenty? Zresztą doskonały nie może być niedoskonały, bo to wewnętrzna sprzeczność logiczna. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: Co to znaczy "okrutny los"? Cierpienie jest 09.09.08, 17:27 > A co ma do cierpienia świadomość? Cierpienie rannego czy chorego > kota łatwo zaobserwować bez wdawania się w dywagacje na temat jego > świadomości. Bał bym się tobie dać tamagotchi, zbyt bardzo byś się przejął. Ale osobiście uważam, że kot ma świadomość. > A po co Bogu jakieś "wyzwalanie dobra" u jakichś jego produktów? To > kolejna dowolna spekulacja bez żadnego uzasadnienia. Kreatywnych produktów obdarzonych wolną wolą. Może to rodzaj gry w która gra np. O hartowaniu dobra po przez cierpienie to już wiele pisano. > Ale nie dla STWÓRCY WSZECHRZECZY - doskonałego i wszechmocnego. Jakbym był doskonały i wszechmocny to bym sobie wyłączył tą opcje. To jak gra w grę z opcją godmode, zero frajdy. > A może to, a może tamto... Co to za argumenty? Zresztą doskonały > nie może być niedoskonały, bo to wewnętrzna sprzeczność logiczna. Tak jest, to sprzeczność. Nigdy nie uważałem Boga, boga, bogów za doskonałych. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Na temat cierpień kotów nie zamierzam dyskutować, 08.09.08, 13:46 Na temat cierpień kotów nie zamierzam, dyskutować, bo jakoś mało na ten temat bezpośrednich zeznań, nie wiem zatem czy teza o powszechności cieprpienia w przyrodzie jest zasadna. Mówiąc o cierpieniu jako „cenie” za jego świadomość mam na myśli to, że byt nieświadomy, np. kamień, nie cierpi a świadomy może. Właśnie w przyrodzie ewolucja pokazuje, że zyskanie pewnych cech pociąga za sobą utratę innych, np. wyjście ryb na ląd uczyniło zbędnymi skrzela i płetwy. W zamian, czyli za cenę opisywanej „straty”, zyskaliśmy płuca i kończyny. Oczywiście, że Bóg mógł zamiast wolnych ludzi stworzyć roboty, które np. nie byłyby w stanie zabijać innych robotów ale tak nie zrobił, lecz dał człowiekowi wolność tak wielką, że człowiek ma nawet możliwość odrzucenia Boga. Ale co z człowiekiem i jego wolną wolą? Jak sprawić żeby człowiek nie mógł zabić człowieka? Czy w momencie gdy Kain podnosił rękę na Abla miała mu ta ręka sparaliżowana zawisnąć w powietrzu? A może trzeba było w Kainie (i każdym człowieku) od początku wykluczyć możliwość powstania nawet samej tylko myśli o zabiciu drugiego człowieka? Oczywiście trzebaby też, konsekwentnie, wykluczyć możliwość powstania w ludzkim umyśle myśli, która w ogóle by się takim tematem mogła zająć, tak jak choćby ja czynię to w tej chwili. Każda bowiem myśl, związana z zabijaniem mogłaby prowadzić do pytania: czy mogę zabić drugiego człowieka? A skoro takie myśli by powstawały czy nie byłoby dla nas dziwne, że nikt, w całej historii ludzkości, nigdy nie udzielił tu twierdzącej odpowiedzi, że nawet nie próbował kogoś straszyć zabójstwem, nie mówiąc już o samym uśmierceniu drugiego człowieka. Jak daleko trzebaby ograniczać wolność człowieka aby powstały w efecie takich zabiegów, zaprogramowany robot nie był zdolny do zadania cierpienia żadnemu robotowi, łącznie z samym sobą i nie był zdolny nawet do myślenia na ten temat, bądź inny, mogący wiązać się z cierpieniem? Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Na temat cierpień kotów nie zamierzam dyskuto 09.09.08, 12:25 toja3003 napisał: > Oczywiście, że Bóg mógł zamiast wolnych ludzi > stworzyć roboty, które np. nie byłyby w stanie zabijać innych > robotów ale tak nie zrobił, lecz dał człowiekowi wolność tak > wielką, że człowiek ma nawet możliwość odrzucenia Boga. Toja, przestań chrzanić. Niech ci się wiara nie myli furt z wiedzą! Używać trybu oznajmującego czyli twierdzić można tylko w stosunku do czegoś, co jest dowiedzione lub oczywiste, powszechnie znane i akceptowane. Z tak bezczelnym ignorowaniem faktów, jak w twoich wypowiedziach, nie sposób dyskutować! Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 argument, 09.09.08, 15:42 "przestań chrzanić" mnie nie przekonuje. Jeżeli napisałem nieprawdę to wykaż to a jeżeli nie potrafisz to po co próbujesz obrażać innych? Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: argument, 10.09.08, 14:25 Po "przestań chrzanić" następowały argumenty rzeczowe. Polecam ćwiczenie czytania ze zrozumieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Ładnie, że sobie coś polecasz. 16.09.08, 16:50 Zwrot frazeologiczny: "polecać sobie" w języku polskim nie występuje. Polecać można tylko coś komuś, w tym przypadku polecałem tobie (co logiczne, bo z tobą korespondowałem). Słowo: polecać ma aż trzy znaczenia, w tym przypadku znaczyło tyle co "rekomendować". Nie było więc ani obraźliwe ani nawet uchybiające. Ale puszyć się i burmuszyć to widocznie twoje ulubione zajęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Zajmij się może 17.09.08, 09:48 "odwrotką jako neologizmem". Ale puszyć się i burmuszyć to widocznie twoje ulubione zajęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Zajmij się może 18.09.08, 17:10 I znowu twój szpadelek jest ładniejssy niż mój? Czy Ciebie naprawdę nie stać na żadną oryginalną myśl i możesz tylko powtarzać jak echo po rozmówcy? Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: "Hipoteza" Boga, była przeze mnie 06.09.08, 23:04 > Co innego mrówki - one istnieją realnie, możemy je badać > i stąd wiedzieć czy rozumieją czy nie (nie twierdzę, że są do końca > przebadane i wiemy ile rozumieją). A może to tylko halucynacja, dodatek do wyimaginowanego świata. Świat to tylko to co postrzegamy z małymi kropkami w postaci mrówek które pojawiają się tu i ówdzie. > Przyjmujesz bowiem za pewnik, że Bóg istnieje, a tylko jest > niepojęty (nierozumiany itp). To bzdura i nadużycie, ponieważ nie > ma żadnej przesłanki aby twierdzić, że byt takowy w ogóle > egzystuje. Bo szukasz Boga w świecie zewnętrznym którego istnienia nie da się udowodnić. Zawsze można to co postrzegamy zwalić na wytwór świadomości. Bóg to to co pochodzi ze świata wewnętrznego, pozostaje tylko pytanie czy istnieją inne świadomości, czy ty jesteś Bogiem. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: "Hipoteza" Boga, była przeze mnie 09.09.08, 12:29 pokrecony_oliver napisał: > A może to tylko halucynacja, dodatek do wyimaginowanego świata. W poważnej dyskusji nie ma miejscas na argumenty w rodzaju: "a może ..." > Bo szukasz Boga w świecie zewnętrznym którego istnienia nie da > się udowodnić. Zawsze można to co postrzegamy zwalić na wytwór > świadomości. Bóg to to co pochodzi ze świata wewnętrznego, Przepraszam, ale to dywagacje (patrz definicja w słowniku). Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: "Hipoteza" Boga, była przeze mnie 09.09.08, 17:31 > W poważnej dyskusji nie ma miejscas na argumenty w rodzaju: "a > może ..." Weźmy dyskusję w namiocie dowódcy którego garnizon jest pod obstrzałem. To chyba jest bardzo poważna dyskusja? Czy pytanie pomocnicze do niego zadane przez podwładnego w stylu "a może byśmy uderzyli od rzeki" można uznać za niepoważne? Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: "Hipoteza" Boga, była przeze mnie 10.09.08, 14:26 W namiocie dowódcy, gdzie każda możliwość jest realna i równoprawna, sformułowanie "a może" jest uprawnione. Twoje porównanie jest nieadekwatne. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: "Hipoteza" Boga, była przeze mnie 10.09.08, 22:24 > W namiocie dowódcy, gdzie każda możliwość jest realna i > równoprawna, sformułowanie "a może" jest uprawnione. Twoje > porównanie jest nieadekwatne. Konferencja poświęcona zagadnieniom grawitacji pętli kwantowych: - "a może jednak by pan powiedział jak sprawdzić zjawisko w skali 1/10^500?" Zgromadzenie ONZ: - " a może jednak należało by się nas spytać przed rozpoczęciem inwazji na Gruzję." Burza mózgów nad znaleziskiem archeologicznym w Qumran: - " a może te zwoje zostały napisane przez esseńczyków?" Co jest nie tak ze zwrotem "a może"? Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: "Hipoteza" Boga, była przeze mnie 10.09.08, 22:31 Wszystkie cytowane przez Ciebie sformułowania dotyczą rzeczywistości, sytuacji realnych z zasady (nieważne czy miały miejsce czy nie). "A może Bóg chce .." (czy nie chce, wszystko jedno) to czysta spekulacja myślowa w dodatku na temat abstrakcji, jaką jest pojęcie Bóg. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver "a może" 10.09.08, 23:32 A może "a może" to tylko wyrażenie pozwalające zaznaczyć inną możliwość. A może to właśnie ortodoksyjne, do cna dogmatyczne, religie zabraniają używać tego sformułowania. A może to właśnie dla fanatyków "a może" jest spekulacją myślową bo proponuje inne rozwiązanie. A może spekulacja myślowa na temat abstrakcyjny to właśnie to co napędza naukę? Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Skoro cała nauka pokazuje, że cokolwiek nie m 01.09.08, 18:06 toja3003 napisał: > Skoro cała nauka pokazuje, że cokolwiek nie może powstać z > niczego to widzę sprzeczność w twierdzeniu, że ta zasada nie > obowiązuje do rzeczy największej czyli Rzeczywistości, model z > Bogiem usuwa tę sprzeczność a więc jest bardziej spójny cnd. Toja, nie ośmieszaj się, chłopie! Dla dzikich mieszkańców Amazonii tajemnicę działania telewizora najlepiej usuwa model z krasnoludkami, które siedzą wewnątrz pudełka i odgrywają te wszystkie sceny. To, że tobie brakuje wiedzy, wyobraźni i odwagi naukowej, to nie powód żeby wszyscy inni mieli przyjmować twoją teorię "cudów niewidów". Odpowiedz Link Zgłoś
4g63 Re: Skoro cała nauka pokazuje, że cokolwiek nie m 01.09.08, 19:42 > naukowej, to nie powód żeby wszyscy inni mieli przyjmować twoją > teorię "cudów niewidów". a tymbardziej za nią płacić 5 mld rocznie (tylko w polsce) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 A ty masz tą "wiedzę"? Skąd się wziął Wszechświat? 03.09.08, 15:11 Skąd się wziął Wszechświat? Ot tak sobie, sam z siebie, się sprężył i wziął?! Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy cała Nauka, więc skąd? Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: A ty masz tą "wiedzę"? Skąd się wziął Wszechś 04.09.08, 11:45 Znów, toja, uprawiasz "magię" pisząc Nicość z dużej litery, jakby to była nazwa własna (tymczasem to tylko pojęcie abstrakcyjne) itp. Teoria Big Bangu nie jest co prawda stuprocentowo potwierdzona (bo trzeba by było wywołać identyczny proces czyli stworzyć nowy Wszechświat), niemniej jest bardzo wiele przesłanek, które ją uprawdopodobniają. W każdym razie objaśnia ona powstanie i ewolucję Wszechświata o wiele bardziej wiarygodnie niż hipoteza stworzenia świata przez Boga, na którą nie ma ani ćwierci dowodu ani nawet logicznej przesłanki. Poza tym "fluktuacja próżni", która wywołała Big Bang to jest w ogóle jakaś koncepcja, podczas gdy na przyczynę i sposób powstanie Boga nie ma żadnego pomysłu :( Założenie, że istniał on zawsze (a propos: co to jest "zawsze"?) jest całkowicie dowolne i tak samo uprawnione jak założenie, że istnieją krasnoludki. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Ja nie pytam o Big-Bang, fluktuacje, ewolucje 05.09.08, 14:30 ale "dlaczego istnieje cokolwiek". Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Ja nie pytam o Big-Bang, fluktuacje, ewolucje 05.09.08, 16:02 Mnie też intryguje pytanie: dlaczego istnieje cokolwiek? Tyle, że ja nie idę na łatwiznę i nie wyręczam się w tym przypadku protezą myślową pn. Panbóg. Zastosowanie tej "protezy" zwalnia od wszelkich dociekań "dlaczego" (bo Bóg tak chciał) i ogranicza całą aktywność umysłową człowieka do dociekania tylko "w jaki sposób"? Dla bardzo wielu ludzi to ogromnie ponętny kierunek, ale świadczy on tylko o lenistwie umysłowym albo brakach intelektualnych. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Te pytania, które postawiłeś również i dla mnie są 08.09.08, 11:56 Te pytania, które postawiłeś również i dla mnie są interesujące i nie uważam żeby fakt istnienia Boga zwalniał mnie od próby formułowania szczegółowych odpowiedzi na pytania związane z przedmiotową kwestią „dlaczego istnieje cokolwiek”. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Te pytania, które postawiłeś również i dla mn 09.09.08, 12:33 toja3003 napisał: > Te pytania, które postawiłeś również i dla mnie są interesujące i > nie uważam żeby fakt istnienia Boga zwalniał mnie od próby > formułowania szczegółowych odpowiedzi na pytania związane z > przedmiotową kwestią „dlaczego istnieje cokolwiek”. "Fakt istnienia Boga"??? Problem w tym, że takiego FAKTU nie ma, jest tylko hipoteza i to bez poważnych porzesłanek. Cała dyskusja z Tobą jest własnie taka, że niefrasobliwie utożsamiasz dowolne hipotezy i spekulacje myślowe oraz "pobożne życzenia" z faktami i przy pomocy tych "argumentów" usiłujesz dowodzić swoje twierdzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Jeżeli uważasz,, że takiego faktu "nie ma", 09.09.08, 15:44 to musisz to udowodnić inaczej jedynie spekulujesz, ja podałem naukowe źródła, które twierdzą coś przeciwnego a więc fakt jest. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Jeżeli uważasz,, że takiego faktu "nie ma", 10.09.08, 14:31 Kolejna bzdura, toja! Od prapoczatków nauki nie dowodzi się nieistnienia, bo jest to niemożliwe. Dowodzi się tylko istnienia. W języku polskim słowo fakt oznacza: fakt m IV, D. -u, Ms. ~kcie; lm M. -y to, co zaszło lub zachodzi w rzeczywistości; zdarzenie, zjawisko; określony stan rzeczy Ponieważ Bóg nie jest tym "co zaszło lub zachodzi w rzeczywistości" jego istnienie nie jest faktem, a tylko hipotezą, zresztą słabo uargumentowaną (główny argument to "myślenie życzeniowe" ludzi) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 A o tym czy coś zaszło 15.09.08, 12:00 decydujesz ty tak? Na szczęście tak nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: A o tym czy coś zaszło 16.09.08, 16:54 Czy coś zaszło czy nie, to obiektywnie "widać, słychać i czuć". Ponieważ Boga ani nie widać ani nie słychać ani nie czuć, to hipoteza o jego istnieniu nazywa się wiarą, a nie wiedzą. I nie jest pojęciem z zakresu faktów. Jeśli masz co do tego wątpliwości zapytaj jakiegoś bardziej rozgarniętego przedszkolaka żeby Ci wytłumaczył. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Nie zasłaniaj się przedszkolakami, ty masz swoich 17.09.08, 14:16 Nie zasłaniaj się przedszkolakami, ty masz swoich kumpli a ja swoich. Czyżbyś uważał, że świat jest tylko tym co się da zważyć i zmierzyć? A np. takie uczucie jak miłość istnieje? Jak chcesz to mierzyć i ważyć i udowadniać, że to jest albo, że tego nie ma? Są ludzie, którzy nie doświadczają istnienia Boga a są tacy, którzy doświadczają. Msza swoje zdanie inni mają swoje i to jak najbardziej naukowe, bo teologia jest nauką. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Nie zasłaniaj się przedszkolakami, ty masz sw 18.09.08, 17:18 Teologia jest dokładnie taką samą nauką jak krasnalologia, bo przedmioty, które obie te "dyscypliny" badają, są dokładnie tak samo poznawalne. Są ludzie, któzy doświadczają istnienia krasnali i są tacy, którzy nie doświadczają? A Ty do których należysz? Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: A ty masz tą "wiedzę"? Skąd się wziął Wszechś 06.09.08, 23:30 > Poza tym "fluktuacja próżni", która wywołała > Big Bang to jest w ogóle jakaś koncepcja, Zatem uważasz mechanikę kwantową za rozwiązanie problemu. Ale wszechświat ewoluował przede wszystkim na zasadzie mechaniki klasycznej, gdyby robił to na zasadzie mechaniki kwantowej wszystko dokoła było by superpozycją możliwych stanów. Zatem co się działo w okresie w którym nie było człowieka, który by to obserwował. A może to człowiek stworzył świat w wyodrębniając go z nieskończonego morza możliwości, co oznacza, że jest Bogiem. Rozumowanie z wykorzystywaniem użyciu mechaniki kwantowej do tego prowadzi. > podczas gdy na przyczynę > i sposób powstanie Boga nie ma żadnego pomysłu Czy jest sens pytać się co jest na północ będąc na biegunie północnym? Bóg to początek wszystkiego, łącznie z tym pytaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: A ty masz tą "wiedzę"? Skąd się wziął Wszechś 09.09.08, 13:15 pokrecony_oliver napisał: > Zatem uważasz mechanikę kwantową za rozwiązanie problemu. Nie napisałem, że tak uważam, napisałem tylko, że istnieją w ogóle jakieś mniej lub bardziej sprawdzalne i prawdopodobne koncepcje powstania świata ... > > podczas gdy na przyczynę > > i sposób powstanie Boga nie ma żadnego pomysłu Ty na to: > Czy jest sens pytać się co jest na północ będąc na biegunie północnym? Bóg to początek wszystkiego, łącznie z tym pytaniem. odpowiadasz aksjomatem, który - jak wiadomo - nie musi mieć żadnego uzasadnienia. W ten sposób uchybiasz elementarnym zasadom dyskusji, a zatem dalszy jej ciąg nie ma sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: A ty masz tą "wiedzę"? Skąd się wziął Wszechś 09.09.08, 17:09 > > Zatem uważasz mechanikę kwantową za rozwiązanie problemu. > > Nie napisałem, że tak uważam, napisałem tylko, że istnieją w ogóle > jakieś mniej lub bardziej sprawdzalne i prawdopodobne koncepcje > powstania świata ... Na końcu powinien być znak zapytania a nie kropka. Sorry. > > Czy jest sens pytać się co jest na północ będąc na biegunie > północnym? Bóg to początek wszystkiego, łącznie z tym pytaniem. > > odpowiadasz aksjomatem, który - jak wiadomo - nie musi mieć żadnego > uzasadnienia. W ten sposób uchybiasz elementarnym zasadom dyskusji, > a zatem dalszy jej ciąg nie ma sensu. Moje pierwsze zdanie to zapożyczenie od Stevena Weinberga (nobel z fizyki), wielkiego wroga religii, który w ten sposób odpowiedział co było przed wielkim wybuchem. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: A ty masz tą "wiedzę"? Skąd się wziął Wszechś 10.09.08, 14:34 Nie uchybiam bynajmniej Weinbergowi, mój komentarz dotyczył użycia przez Ciebie aksjomatu: "Bóg to początek wszystkiego" Z aksjomatem, podobnie jak o gustach, nie dyskutuje się. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: A ty masz tą "wiedzę"? Skąd się wziął Wszechś 10.09.08, 22:09 Bóg to dogmat. Aksjomaty się zmienienia jak nieeleganckie twierdzenia dają. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: A ty masz tą "wiedzę"? Skąd się wziął Wszechś 10.09.08, 22:34 W sensie teologicznym dogmat. W sensie praktycznym (np. w dyskusjach w tym wątku) używany jako aksjomat (wypowiadanie twierdzeń, w których wystepuje Bóg jako prawd oczywistych). Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: A ty masz tą "wiedzę"? Skąd się wziął Wszechś 10.09.08, 22:58 Niech Ci będzie, pasuje, można Boga, boga, bogów przyjąć na zasadzie aksjomatu. Odpowiedz Link Zgłoś
dominator-kontestator Re: A niech mi w takim razie taki krytyk 01.09.08, 13:43 > A niech mi w takim razie taki krytyk kreacjonizmu powie skąd się > wziął Wszechświat? Pambu się znudził własną samotnością i stworzył Wszechświat ku własnej rozrywce. A siódmego dnia odpoczął. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Ja pytałem o zdanie 01.09.08, 14:06 krytyka kreacjonizmu a ty głosisz kreacjonistyczne poglądy. Odpowiedz Link Zgłoś
turbo_wesz Re: Ja pytałem o zdanie 01.09.08, 15:29 to była taka przedszkolna próba dowodu nie-wprost :D Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 tak, twierdzenie, że coś 01.09.08, 15:50 materialnego mogło powstać z niczego i udowadnianie tego to dla mnie właśnie przedszkole. Odpowiedz Link Zgłoś
turbo_wesz Re: tak, twierdzenie, że coś 01.09.08, 15:54 dzieci się nie wysyła od razu na studia. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: tak, twierdzenie, że coś 01.09.08, 18:28 toja3003 napisał: > materialnego mogło powstać z niczego i udowadnianie tego to dla mnie właśnie przedszkole. Toja, skup się u uważaj. Żeby prowadzić rzetelną dyskusję trzeba posługiwać się pojęciami zdefiniowanymi i znanymi stronom dyskusji. Ty używasz pojęć kompletnie niezdefiniowanych (coś, nicość, niczego itp) i próbujesz je odnosić do pojęć ściśle zdefiniowanych (np. materia). To bzdura i heca, mieszanie wapna z ideologią oraz obornika z belcanto. Nic z tego nie wynika i wyniknąć nie może! Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: podałem wcześnie naukowe definicje. 04.09.08, 11:49 Bujasz, jak zwykle. Nic nie podałeś. Pokaż (palcem :) gdzie sensownie zdefiniowałeś "coś", "nicość" itd. Tylko nie bajdurz znowu (jak to masz we zwyczaju) językiem NAUKAWYM, a powołuj się na uznaną wiedzę. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 podałem wyżej konkretne podręczniki 05.09.08, 14:31 z definicjami matematycznymi "wartości bez wartości" czyli NULL a ty ciągle tylko "bujasz". To nie jest dla mnie argument. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: podałem wyżej konkretne podręczniki 05.09.08, 17:25 Null to po polsku zero, a nie jakaś nowa wielkość fizyczna. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Nieprawda, NULL i zero to dwie 08.09.08, 11:58 różne kwestie, jeszcze raz: potocznie utożsamia się NULL z zerem ale tylko potocznie. Matematyk czy administrator bazy danych precyzyjnie widzi tu różnicę, dlatego właśnie ową bezwartościową wartość wprowadzono. Wyraźnie też zaznaczyłem żeby nie mieszać tu niemieckiego słowa Null, które oznacza zero, bo oba (angielskie też) pochodzą od łacińskiego nullus czyli „żaden”. Język potoczny jest tu nieprecyzjny. Obstaję przy zasasadności podanych przeze mnie wcześniej przykładów w tym kontekście. Nadal twierdzę, że zero i „nic” to dwie różne rzeczy, masz odmienne zdanie – twoja sprawa, ja pozostaję przy swoim. Służę przykładami: np. z ekonomii zerowy bilans istniejącej firmy a brak bilansu nieistniejącej firmy to dwie różne rzeczy. Fizyka: równowaga sił oddziałujących na obiekt a brak tych sił i brak obiektu to też dwie różne rzeczy. Matematyka stosowana: w praktyce bazodanowej rozróżnia się zerową wartość pola (lub np. spacje dla zmiennych znakowych) oraz brak wartości czyli „nic” (=NULL czyt. nal, termin angielski, nie mylić z niemieckim Null czyli zerem właśnie). Definicje matematyczne „niczego” są najbardziej zaawansowane formalnie i oznaczają np. wyróżnioną wartość, którą można przypisać dowolnemu atrybutowi dowolnego typu. Oznacza ona, że faktyczna wartość tego atrybutu jest niedostępna, nieprzypisana, nieznana lub nieistotna. Pominę dalsze przykłady i komentarze – temat obszerny. Wniosek: wartość zerowa dla rozważań kosmologicznych dot. praprzyczyny jest nieprzydatna; należy wychodzić od braku wartości. Analogicznie: próżnia to nie to samo co nicość. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Nieprawda, NULL i zero to dwie 09.09.08, 13:20 toja3003 napisał: > próżnia to nie to samo co nicość. Oczywiście, że nie. Próżnia istnieje realnie i każdy absolwent szkoły podstawowej (obecnie chyba gimnazjum) wie co to jest. Nicość istnieje tylko w wyobraźni, jest pojęciem abstrakcyjnym, a nie fizycznym. Tyle tylko, że - jako produkt jedynie wyobraźni - nie nadaje się za bardzo do rozważań fizycznych, co notorycznie usiłujesz robić. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Gdyby w „rozważaniach fizycznych” operować jedynie 09.09.08, 15:54 Gdyby w „rozważaniach fizycznych” operować jedynie tym co nie jest „produktem wyobraźni” dalej siedzielibyśmy w jaskiniach albo na drzewach. Właśnie wyobraźnia i zdolność operowania jej „produktami” jest fundamentem nauki. Czy są w przyrodzie zbiory nieskończone? Nikt takowych nie zna a jednak śmiało operujemy pojęciem nieskończoności. Nie znamy stanu nicości a jednak mamy punkty nieciągłości w funkcjach i rozróżniamy stany zerowe od „pustych” (np. zbiór pusty, wartości „bez wartości” w matematyce czy jej zastosowaniach informatycznych - NULL). I te ekstrema są również pomocne przy badaniach kwestii „dlaczego istnieje cokolwiek”. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Gdyby w „rozważaniach fizycznych” 10.09.08, 14:39 Tak, tak, zwłaszcza w rozważaniach "dlaczego istnieje cokolwiek" są bardzo pomocne.... :) Dlaczego istnieje cokolwiek jest kwestią tak fundamentalną, że odpowiedzi na to pytanie nie przybliżą żadne abstrakcyjne pojęcia, m.in. nicości. Odpowiedź nie należy do filozofów. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: A do kogo "należy odpowiedź"? 16.09.08, 16:56 Do nauk zajmujących się opisem i wyjasnianiem rzeczywistości, a nie dywagowaniem o liczbie diabłów na łebku od szpilki. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Ja też ci już wyjaśniałem, że Jasiu Kowalski może 17.09.08, 09:49 Ja też ci już wyjaśniałem, że Jasiu Kowalski może uważać, że astrologia to nauka a Grześ Piotrowski może uważać, że nie i po to są normy prawne aby znaleźć wspólne stanowisko. Tak długo jak będą naukowe badania, ludzie nauki, profesorowie, naukowe czasopisma, które zajmują się teologią, tak długo nie można tej dyscypliny oficjalnie ogłaszać „nienaukową”. Oczywiście możesz mieć swoje zdanie. Niektórzy np. twierdzą, że nauka to matematyka a fizyka to nie nauka ale rzemiosło. Co z tego? Każdy może mieć swoje zdanie ale po to są Konferencje Rektorów Polskich, Uczelnie definiujące swoje Wydziały, regulacje ministerialne, rządowe, parlamentarne żeby wypracowywać wspólne stanowisko. Masz prawo ignorować Polskie Normy i Polskie Prawo i twierdzić, że ruch prawostronny to bzdura i Anglicy wiedzą lepiej i respektujesz tylko lewostronny. I co z tego? Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Ja też ci już wyjaśniałem, że Jasiu Kowalski 18.09.08, 17:30 I Ty naprawdę uważasz, że fakty można ustalać w drodze konwencji? To tak, jakby w drodze głosowania rozstrzygać czy Ziemia jest okrągła czy kwadratowa. Oczywiście, ludzie wyczyniają rozmaite błazenady, przyjmują różne "umowy", bo taka jest natura ludzka. Kiedyś np. za naukę uznawano alchemię i - wspomnianą przez Ciebie - astrologię, a na wszystkie schorzenia stosowano "puszczanie krwi". Dziś budzi to uśmiech politowania, ale kiedyś było traktowane całkiem serio i wielu ludzi przypłaciło nawet życiem uprawianie przez nawiedzonych tych idiotyzmów. Podobnie jest z teologią. Aktualne konwencje społeczne panujące w Polsce oraz innych krajach tzw. cywilizacji zachodu pozwalają uznawać teologię za naukę, choć nie ma po temu żadnych uczciwych podstaw. Zapewne kiedyś się to zmieni i teologia zostanie taką samą anachroniczną skamieliną jak alchemia. Ale póki co trzeba to tolerować, bo "siła złego na jednego" czyli tak sobie życzy większość. Niestety, większość często się myli, bo struktura (każdej) populacji jest taka, że ludzi mądrych jest niewielu. :( Odpowiedz Link Zgłoś
jack79 Coś z niczego 02.09.08, 07:44 > materialnego mogło powstać z niczego i udowadnianie tego to dla mnie > właśnie przedszkole. spójrz na to tak, masz nic czyli zero, jednak... 0=+1-1=+3456-3456=+123456789-123456789 i zobacz nie miałeś nic a nagle masz coraz więcej (chociaż razem nic) powiesz że to "niematerialne", ale skąd wiesz czy gdzieś nieistnieje równowazna naszemu wszechświatowi ilośc "ujemnej energii"? :) albo może troche sofistyki :) neutron rozpada się na proton, elektron i antyneutrino a proton rozpada się neutron, pozyton i neutrino no to teraz znów neutron rozpada się na proton, elektron i antyneutrino no więc teraz znów proton rozpada się neutron, pozyton i neutrino i tak w kółko ilośc cząstek rośnie :) pozatym w mikroświecie ciagle powstaja jakies cząstki i sobie znikają... Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: Coś z niczego 06.09.08, 22:24 > spójrz na to tak, masz nic czyli zero, jednak... > 0=+1-1=+3456-3456=+123456789-123456789 Ja widzę, że cały czas masz zero. > neutron rozpada się na proton, elektron i antyneutrino > a proton rozpada się neutron, pozyton i neutrino > no to teraz znów neutron rozpada się na proton, elektron i > antyneutrino > no więc teraz znów proton rozpada się neutron, pozyton i neutrino > i tak w kółko ilośc cząstek rośnie :) Proton się sam nie rozpada, trzeba dostarczyć energii która jest masą. Odpowiedz Link Zgłoś
jack79 Re: Coś z niczego 08.09.08, 07:35 pokrecony_oliver napisał: > > spójrz na to tak, masz nic czyli zero, jednak... > > 0=+1-1=+3456-3456=+123456789-123456789 > > Ja widzę, że cały czas masz zero. no jak? nie rozumiesz chyba dzisiejszej ekonomii :) np: bank nie ma pieniędzy i ja nie mam pieniędzy, ale ja chcę kredytu bank daje mi pieniadze (których nie miał) i teraz ja mam pieniądze ale w banku mam dług tak oto dziś cos powstajje z niczego co prawda wstawka o "ujemnej energii" to hipoteza s-f ale ładnie tłumaczy że jednak coś z niczego może powstać > Proton się sam nie rozpada, trzeba dostarczyć energii która jest >masą. no pisałem że to troche sofistyka... to chyba model standardowy zakłada że musi dostać energię niedługo go potwierdzą, albo skreślą według niektórych modeli czekających w kolejsce proton sie może rozpaść sam z siebie tylko bardzo rzadko to sie dzieje Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: Coś z niczego 08.09.08, 10:20 > np: bank nie ma pieniędzy i ja nie mam pieniędzy, ale ja chcę kredytu > bank daje mi pieniadze (których nie miał) i teraz ja mam pieniądze > ale w banku mam dług > tak oto dziś cos powstajje z niczego He, he, to ja mogę starą metodą: do kredytu potrzeba zaufania, że klient spłaci dług i przyniesie bankowi zyski, a bank natomiast musi zadbać o pieniądze które są tam wkładane. Bank w całej swojej działalności i klient biorący porzeczkę to rodzaj zlecenia gdzie powierza się pieniądze mając duże szanse, że zostaną dobrze zainwestowane i otrzyma się z tego procent, czyli można to traktować jak zlecenie na istniejące zapotrzebowanie. Pieniądze to porostu uniwersalna wartość na produkty materialne lub usługi. To tak jak z rozpadem protonu, masa nie pojawiła się znikąd ale to energia przekształciła się w nią, tak jak usługa na pieniądz. Na koniec jak dobrze pójdzie klient i bank zostają na plusie. W równaniu 0=+1-1=+3456-3456=+123456789-123456789 zawsze na koniec będziesz mieć 0. Odpowiedz Link Zgłoś
jack79 Re: Coś z niczego 08.09.08, 11:15 > He, he, to ja mogę starą metodą: do kredytu potrzeba zaufania ale przeciez zaufanie nie jest czyms materialnym? potrzeba tylko decyzji o przyznaniu kredytu...i stała sie światłość :) > klient spłaci dług i przyniesie bankowi zyski, a bank natomiast musi > zadbać o pieniądze które są tam wkładane. gdyby bank dawał pieniądze które otrzymał tak by było, ale przecież bank daje pieniądze które nie istniały wcześniej banki mając na kontach 10 złotych mają pozwolenie na udzielanie kredytów na 100pln, te 90pln wcześniej nie istniało i nie ma żadnego pokrycia, to jest dosłownie "wyczarowywanie pieniedzy" > To tak jak z rozpadem protonu, masa nie pojawiła się znikąd ale to > energia przekształciła się w nią, tak jak usługa na pieniądz. Na > koniec jak dobrze pójdzie klient i bank zostają na plusie. tylko tak Ci się wydaje :) np. bank dał 100pln kredytu, pieniedzy które wczesniej nie istniały, Ty musisz oddać 110pln, zarabiasz je, jednak za Twoje usługi płaci ktoś...a skąd ma pieniądze? od innego banku :) który musiał mu dac te 110pln i bedzie chciał teraz otrzymać 121pln...które da kolejny bank to sie nazywa ekspansja kredytowa :)))))) więc wraz ze wzrotem zysku rośnie równiez wielkośc zadłużenia tak jak w równaniu które przytoczyłem wplatając w to futurystykę i fizykę to: ponieważ do wytwarzania wartości dodanej potrzeba energii, to najpóźniej w momencie gdy wyczerpiemy wszystkie jej zasoby i słońce zgaśnie musi nastapic całkowity kolaps i wszystkie pieniądze wyparują znów bedzie zero :)))) więc jak widac tworzymy coś z niczego tak samo może być z naszym wszechśiwatem! Odpowiedz Link Zgłoś
asteroida2 Re: Coś z niczego 08.09.08, 12:13 > gdyby bank dawał pieniądze które otrzymał tak by było, ale > przecież bank daje pieniądze które nie istniały wcześniej Mylisz się. Bank może pożyczać tylko te pieniądze, które ma. To o czym piszesz może robić tylko bank centralny (i jest prostą drogą do hiperinflacji, jeśli jest robione nieodpowiedzialnie). Żeby dać tobie 100 zł, bank musi mieć te 100 zł przez kogoś zdeponowane. Co prawda jak zapłacisz tymi pieniędzmi komuś kto je z powrotem zdeponuje w banku, to bank może ci pożyczyć kolejne 100 zł. Ale suma pieniędzy w banku w żadnym momencie nie może być ujemna (a wręcz istnieją regulacje określające ile pieniędzy "na plus" musi być przechowywane cały czas w rezerwach). Odpowiedz Link Zgłoś
jack79 Re: Coś z niczego 08.09.08, 12:23 > > Mylisz się. Bank może pożyczać tylko te pieniądze, które ma. To o czym piszesz > może robić tylko bank centralny (i jest prostą drogą do hiperinflacji, jeśli > jest robione nieodpowiedzialnie). no chodziło mi o bank centralny inne banki sa tylko pośrednikami a skąd bank centralny bierze pieniądze? po prostu je dodrukowuje bierze je z kapelusza jak magik królika one nie maja zadnego pokrycia kiedyś miały w zlocie, ale to dawno i nieprawda :) wystarczy popatrzeć co się ostatnio działo w usa w czasie kredytu hipotecznego, fed drukował miliardy dolarów po to by zapobiec zapdanięciu sie sytemu finansowego, a szef FED-u odgrażał sie że jak będzie trzeba to bedzie dolary sypał ze smigłowców :) Odpowiedz Link Zgłoś
jack79 Re: Coś z niczego 08.09.08, 12:33 > > wystarczy popatrzeć co się ostatnio działo w usa w czasie kredytu > hipotecznego, oczywiście miało być "kryzysu hipotecznego" który zresztą trwa własnie znacjonalizowano instytucje działające na tym rynku nam karza prywatyzowac jak idzie kryzys, sami nacjonalizuja :) Odpowiedz Link Zgłoś
asteroida2 Re: Coś z niczego 08.09.08, 13:31 > no chodziło mi o bank centralny > inne banki sa tylko pośrednikami > a skąd bank centralny bierze pieniądze? > po prostu je dodrukowuje A czym są pieniądze? Do niczego nie nadającymi się papierkami. Ich wartość opiera się wyłącznie na zaufaniu do państwa drukującego te pieniądze. Dodrukowywanie pieniędzy to po prostu podatek nakładany na tych wszystkich, którzy te pieniądze mają. Jak państwo chce przechylić trochę szalę na rzecz zadłużonych kosztem posiadających, to je drukuje. Obecnie takie deklaracje jak zacytowana przez ciebie szefa FED, są same częścią całej polityki pieniężnej. W tej polityce główną walutą jest "przewidywalność" banku centralnego, bo jedyny skuteczny wpływ na gospodarkę może on mieć wtedy, gdy zrobi coś wbrew oczekiwaniom rynku. W ogóle dzisiejsza ekonomia jest już daleka od tej z czasów gdy płaciło się złotem lub srebrem. Ale - co należy podkreślić - ta dzisiejsza ekonomia działa. I to widać najlepiej na przykładzie państw które się na nią ostatnio "nawróciły" (jak Chiny). Odpowiedz Link Zgłoś
jack79 Re: Coś z niczego 08.09.08, 13:51 > Ich wartość opiera się wyłącznie na zaufaniu do państwa drukującego te > pieniądze. Dodrukowywanie pieniędzy to po prostu podatek nakładany na tych > wszystkich, którzy te pieniądze mają. och to chyba nie takie proste...znaczy według polskich ekonomistów, a szczególnie Leszka B. - tak ale nie według ekonomistów amerykańskich paradokslanie obecnie wyglądąło to tak: przez krysys hipoteczny nastapiły spadki na giełdzie kupa szmalu wyparowała z giełd u nas w Posce nakazano by oszczędności i zaciskanie pasa co spowodowałoby że giełda spadła by jeszcze bardziej i jeszcze wiecej szmalu by wyparowało i mielibyśmy ujemne sprzężenie zwrotne co już przerabialiśmy w czasach przemian ustrojowych amerykanie zrobili odwrotnie zaczeli drukować szmal na potegę banki dostały linie kredytowe dowolnej wielkości mało tego, zrobiono to co u nas postulował Andrzej Lepper i rozdano po prostu pieniądze ludziom... wydawać by się mogło że tak jak mowisz, okradziono tych którzy te pieniądze mieli - tyle teoria w praktyce jednak dzieki rozdawinictwu pobudzono popyt wewnetrzny, wzrost PKB gwałtownie przyśpieszył (wcześniej oscylował już blisko zera) i nagle okazalo się że amerykańska gospodarka kwitnie w porównaniu z np. europejską w wyniku tego inwestorzy światowi ponownie zaczeli kupowac dolary więc kurs dolara zaczął rosnąc względem euro i również względem złotówki...w ciągu miesiąca już o ponad 20%! tak więc dodarukowanie gigantycznej ilości dolarów zamiast nie tylko nie "okradło" amerykanów ale spowodowało że się wzbogacili wzgledem obywateli pozostałych państw bo nie dość że dolarów na rynku maja więcej to jeszcze dodatkow każdy z nich jest więcej wart niż dotychczas :))) tak więc jesli kogoś okradli to z pewnością nie własnych ludzi :) obecna ekonomia to wojna, niestety polska kompletnie tego nei rozumie i dlatego zawsze będzie w d..e bita świetnie rozumie to usa, obok nich rosja, chiny słabiej od nich europa Odpowiedz Link Zgłoś
asteroida2 Re: Coś z niczego 08.09.08, 16:26 > w wyniku tego inwestorzy światowi ponownie zaczeli kupowac dolary > więc kurs dolara zaczął rosnąc względem euro i również względem > złotówki...w ciągu miesiąca już o ponad 20%! Tu muszę przyznać, że ten efekt jest dla mnie całkowitą magią. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały że spadek dolara będzie trwały. Najwyraźniej te posunięcia USA były mądrzejsze niż się wydawało. > obecna ekonomia to wojna, niestety polska kompletnie tego nei > rozumie i dlatego zawsze będzie w d..e bita Pamiętam jak po lekturze Dukajowskich "Czarnych Oceanów" pytałem się znajomego ekonomisty czy uczą ich o jakichś wojnach ekonomicznych. Stwierdził że nie. A być może powinni. Odpowiedz Link Zgłoś
jack79 Re: Coś z niczego 09.09.08, 11:11 w Polsce uczą że jak zaczniemy oszczędzać, podniesiemy stopy procentowe to bedziemy mieli silny pieniądz i dzieki temu silną gospodarkę praktyka pokazała że jak się podonosi siłe pieniądza, zmniejsza jego ilośc w obiegu to prędzej czy później maleje konsumpcja i niestety równiez inwestycje, spada zatrudnienie i spadają płace mniej podatków wpływa do budżetu..więc trzeba jeszcze bardziej oszczędzać niestety jak się chce miec silny pieniądz to trzeba mieć silna gospodarkę, a więc za wszelką cene utrzymać konsupcję i inwestycje choćby miało to chwilowo prowadzic do "zeszmacenia" pieniądza on może byc tylko silny jesli gospodarka będzie silna nigdy nie będzie odwrotnie w długim terminie najbardziej martwi mnie to że to rozumiał w Polsce Andrzej Lepper którego program dośc dokładnie zrealizowano przez ostatnie miesiące w usa a kompletnie nie rozumie tego Leszek B który przez większośc społeczeństwa jest uważany za geniusz i zdziwienie wsórd wielu polaków budzi fakt że wciąż nie dostał nobla na zachodzie to nie budzi zdziwienia bo on nawet parcy tam nie moze za bardzo dostac chyba o noblach nie wspominając a usa i tak moga się jeszcze wywrócić na plecki przez te różne paradoksy w ich finansach Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: Coś z niczego 08.09.08, 13:32 > wplatając w to futurystykę i fizykę to: > ponieważ do wytwarzania wartości dodanej potrzeba energii, to > najpóźniej w momencie gdy wyczerpiemy wszystkie jej zasoby i słońce > zgaśnie musi nastapic całkowity kolaps > i wszystkie pieniądze wyparują > znów bedzie zero :)))) 2 zasada termodynamiki nie pasuje do symetrycznego modelu wszechświata. Ostatnio stworzono model gdzie po zapadnięciu się wszechświata powstaje alternatywny gdzie entropia maleje zamiast rosnąć i wszystko się zgadza. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: Coś z niczego 06.09.08, 22:26 > spójrz na to tak, masz nic czyli zero, jednak... > 0=+1-1=+3456-3456=+123456789-123456789 Ja widzę, że cały czas masz zero. > neutron rozpada się na proton, elektron i antyneutrino > a proton rozpada się neutron, pozyton i neutrino > no to teraz znów neutron rozpada się na proton, elektron i > antyneutrino > no więc teraz znów proton rozpada się neutron, pozyton i neutrino > i tak w kółko ilośc cząstek rośnie :) Proton się sam nie rozpada, trzeba dostarczyć energii która jest masą. Odpowiedz Link Zgłoś
zuq1 Bóg stworzył nasz świat 01.09.08, 16:19 Witam Cię, toja3003! Wiesz, dzisiaj próbowałem znaleźć ten artykuł o Westerplatte, na temat którego w piątek wymienialiśmy poglądy, ale go chyba wykasowali. A byłem bardzo ciekaw, w jakim kierunku poszła dyskusja. Co do tego artykułu - spodobało mi się zdanie, że wg obowiązującego stanu wiedzy nie powinno nas być. No oczywiście, jeśli się pominie Boga, to nigdy nic naukowcom "się nie zgra". Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 witam, zuq1, nie martwmy się, temat 01.09.08, 16:37 Westerplatte jeszcze nie raz powróci ale to już chyba nie na forum "nauka". Oczywiście materialista może uzupełnić model materialistyczny o założenie, że wyjątkowo czy cudownie powstała materia miała możliwość samostworzenia się „na początku” ale to oznaczałoby przypisanie materii cech boskich właśnie a więc powrót do idei Boga. Innymi słowy mówiąc, uważam, że gdyby Boga nie było, to trzebaby go wymyśleć aby stworzyć bardziej spójny model opisujący świat. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: witam, zuq1, nie martwmy się, temat 01.09.08, 18:40 toja3003 napisał: > Innymi słowy mówiąc, uważam, że gdyby Boga nie było, > to trzebaby go wymyśleć aby stworzyć bardziej spójny model > opisujący świat. Znowu, toja, pleciesz bzdury. Matematyka, to nauka, która doskonale opisuje Wszechświat, a do której Bóg nie jest potrzebny ani na milimietr. Dlatego właśnie wielki matematyk Laplace mógł odpowiedzieć Napoleonowi, który zapytał go dlaczego w jego pracach nie ma nic o Bogu: - Ta hipoteza nie była mi potrzebna, Sir. Hipoteza Boga nie spaja bynajmniej żadnego modelu, a przeciwnie czyni każdy model kompletnie zbędnym! (Bo skoro Bóg wszystko może, to każda teoria, nawet najbardziej idiotyczna, jest możliwa i uprawniona). Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Matematyka "doskonale" 03.09.08, 15:09 opisująca świat? Wątpię w taką "doskonałość" co widać na każdym kroku. Matematyka nie wystarczy aby odpowiedzieć na pytanie dlaczego istnieje cokolwiek. Co matematyka ma do powiedzenia na temat sfery uczuciowej człowieka? Nic. Co ma do powiedzenia na temat sfery duchowej? Nic. A sfera ta jak najbardziej w człowieku istnieje. Co matematyka wie na temat miłości? Co wie na temat strachu, wolnej woli, zajwisk psychologicznych, społecznych. Matematyk potrafi numerycznie opisać spektrum akustyczne V-tej symfonii Beethovena ale czy w ten sposób pokazał całą prawdę o muzyce? Wątpię. A jak matematyka tłumaczy fakt, że poruszyłem moją rękę. Powiedziałem sobie „ręka do góry” i proszę parę kilo mięśni i kości się rusza a przecież moja myśl to nie masa czy energia więc jak niematerialna myśl może poruszyć materialną rękę. Czy może myśl to też tylko bio- chemo-elektromagnetyczno impulsy? Owszem, matematyka może nie potrzebować Boga ale to nie dowód, że Bóg nie istnieje tylko dowód, że matematyka się Nim nie zajmuje. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Matematyka "doskonale" 04.09.08, 12:00 Wybacz, toja, ale z punktu widzenia natury, wszystkie twoje antropocentryczne dywagacje na temat uczuć człowieka itp. to kompletne duperele. Wszechświat jest na nie dokładnie obojętny, wisi mu to jak przysłowiowe kilo kitu :) Matematyka opisuje procesy zachodzace obiektywnie we wszystkich skalach tj. zarówno ruch galaktyk, gwiazd i planet jak i mechanikę kwantową - procesy w jądrze atomowym itp. Od kilkudziesięciu lat rozwija się też biocybernetyka, która coraz udaniej opisuje procesy zachodzące w żywej materii, a jeśli wciąż jeszcze nie potrafimy precyzyjnie wyrazić matematycznie takich uczuć jak strach czy opisać wolnej woli to świadczy to tylko o ułomności człowieka, a nie ułomności matematyki. Nie ma też żadnych przeszkód aby jakiś zdolny matematyk sformułował kiedyś regułę matematyczną opisującą zjawisko Boga, tak jak rozumie go człowiek, który to zjawisko wykreował. To tylko kwestia czasu, toja, tak jak kwestią czasu były wszystkie osiągnięcia człowieka od wynalezienia koła do lotu na Księżyc. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Uczucia to nie "duperele" 05.09.08, 14:34 ale część człowieka, także każdego matematyka czy fizyka, obserwatora, więc to co nazywasz "obiektywnym" jest i tak antropocentryczne czyli subiektywne z punktu widzenia "obojętnego wszechświata". A reszta to spekulacje typu " Nie ma też żadnych przeszkód aby jakiś zdolny matematyk sformułował kiedyś regułę matematyczną... ". Proszę - niech sformułuje to pogadamy. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Uczucia to nie "duperele" 05.09.08, 17:31 Jak już wspomniałem, biocebernetyka (przypominam, że jej współtwórcą był ks. prof. Sedlak) coraz bardziej udanie opisuje matematycznie procesy biologiczne, więc matematyczne opisy uczuć czy Boga to naprawdę tylko kwestia czasu. Biorąc pod uwagę dystans, jaki przebyła nauka od czasów starożytnych do współczesnych taka ekstrapolacja jest w pełni uzasadniona. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 o tym czy prognoza na jutro się sprawdziła 08.09.08, 11:59 proponuję porozmawiać pojutrze. Odpowiedz Link Zgłoś
turbo_wesz Re: witam, zuq1, nie martwmy się, temat 01.09.08, 22:45 >o czy cudownie powstała > materia miała możliwość samostworzenia się „na początku” ale to > oznaczałoby przypisanie materii cech boskich właśnie a więc powrót > do idei Boga. czy chcesz powiedzieć, że zdolność do "samokreacji" z "niczego" określa boskość? nie świadome działanie na wszechświecie(wszechświatach) ? ja bym wymienił to, ale to po minutowym zastanowieniu. a może się okaże że nicość, była czymś? że istniały jeszcze bardziej początkowe warunki początkowe? nazwalibyśmy to jakimś samopodobieństwem, może fraktalnością? dzisiaj to metafizyka, ale dla Einsteina metafizyką było "to czy Bóg gra w kości" - dzisiejsze badania dowodzą że gra (wbrew temu co wierzył - chodzi o interpretacje mechaniki kwantowej Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 boskość określa wszechmocność, pytanie 03.09.08, 15:15 o samokreację jest zatem w tym kontekście wtórne a odpowiedź oczywista: tak, zdolność do samokreacji jest możliwa ale dla Boga a nie dla materialnej rzeczywistości. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: boskość określa wszechmocność, pytanie 04.09.08, 12:07 Skoro zjawisko Boga jest swobodnie kształtowane i nie podlega żadnym ograniczeniom, można wymyślić dowolny byt, który będzie miał te same cechy (albo nawet lepsze - będzie mógł np. tworzyć i likwidować "wszechmocnych" Bogów) i jemu przypisać stworzenie wszystkiego, także Boga. Kapujesz, toja, że wypuszczając z butelki Dżina, jakim jest niepodlegający żadnym ograniczeniom Bóg, otwierzsz szeroko bramę do wszelkich spekulacji myślowych mogących iśc dalej niż twoja! Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Każde zjawisko jest "swobodnie kszatłtowane" 05.09.08, 14:36 względnie "podlega ograniczeniom". Brama dla "wszelkich spekulacji myślowych mogących iśc dalej niż twoja" już dawno została otwarta. Nazywa się wolność wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
nroht Re: A niech mi w takim razie taki krytyk 01.09.08, 17:43 pod kazdym tego typu artykulem wklejasz to samo. Ile mozna? Przestan nudzic i zajmij sie czyms. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: A niech mi w takim razie taki krytyk 01.09.08, 18:44 No, właśnie, toja. Już nie tylko ja ci to mówię, ale inni także. Jak długo można posługiwać się "gotowcami" dziesiątki razy obalonymi argumentacyjnie i zdegradowanymi. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 nroht, oczywiście, że mój komentarz będzie zawsze 03.09.08, 14:44 oczywiście, że mój komentarz będzie zawsze taki sam - skoro ciągle jest ten sam problem to jest ten sam komentarz. Jak ktoś pyta ile jest 2+2 to zawsze będę się powtarzał i odpowiadał tak jak na innym wątku, że 4. A co mam robić? Milczeć, wklejać linki do linków jak niektórzy o robią i mam wrażenie, że rozmawiam z robotem a nie człowiekiem. Albo może mam za każdym razem opisać te wynikowe 4 "własnymi słowami"? Co mam odpowiedzieć na spekulację "Boga nie ma"? Muszę, zgodnie z prawdą wyjaśniać, że jest a nie każdy mógł się wcześniej zapoznać z moją wiedzą jak ty, uważnie czytając moje posty, za co dziękuję. Tak, wiem, że moje poglądy, naukowo obalające pewne materialistyczne mity typu „świat sam się stworzył” mogą dla niektórych osób być niewygodne. Stąd cenzorskie naciski typu „to każdy wie, zamilcz, wycofaj się z dyskusji, po co tyle piszesz i tak tego nikt nie chce czytać”. Kto nie chce niech nie czyta, przymusu nie ma ale nie pozwolę sobie założyć knebla, bo tak jak każdy mam prawo głosić naukowe poglądy i śmiało to czynię. Odpowiedz Link Zgłoś
mis22 Naukowy pogląd na Pana Boga 08.09.08, 03:16 toja3003 napisał: > Tak, wiem, że moje poglądy, naukowo obalające pewne > materialistyczne mity typu „świat sam się stworzył” mogą dla > niektórych osób być niewygodne. Mam naukową sugestię na rozwiązanie problemu jak zdefiniować "nicość" i "Pana Boga". Jest to to samo pojęcie. Dzięki tej naukowej wiedzy poniższe zdania są równoważne: Zanim powstał świat był Pan Bóg. Zanim powstał świat była nicość. Również daje to odpowiedź na pytanie skąd się wziął Pan Bóg lub gdzie jest Pan Bóg. Tam gdzie nic nie ma jest Pan Bóg. Gdy nic nie było to był Pan Bóg. Mam nadzieję, że Toja3003 się ze mną zgodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Nicość, Bóg i nauka. 08.09.08, 10:37 A czym się świat różni od snu? To tylko to co postrzegamy, ale co tak naprawdę istnieje? Cogito ergo sum i co dalej? Jeśli to wszystko sen to czy istnieją inne byty? Jeśli nie, to ty jesteś Bogiem. Bóg to coś bardziej pewnego niż świat który postrzegamy, jedyne pytania jakie można zadać to kto to jest i jaki jest. Jak Boga można traktować nauką skoro jest to jedyne pewne pojęcie? Odpowiedz Link Zgłoś
mis22 Który z Bogów jest najbardziej pewny? 08.09.08, 11:52 pokrecony_oliver napisał: > Bóg to coś bardziej pewnego niż świat który postrzegamy, jedyne > pytania jakie można zadać to kto to jest i jaki jest. Problem w tym, że ludzie wymyślili z 1000 różnych religii mających różnych Bogów. A znaczny procent ludzi nie wierzy w żadnego Boga, np. ponad miliard Chińczyków nie wierzy w żadnego Boga. Uwzględniając, że każdy katolik ma inną interpretację Boga definiowanego przez papieża - można powiedzieć, że ludzie wierzą w miliony różncy Bogów. czyli nie jest prawdą, że Bóg jest czymś pewnym. Bóg to fantazja ludzka. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 08.09.08, 13:17 To jest właśnie ciekawe, że pojęcie boga jest wpisane w człowieka tak samo jak popęd płciowy. Każda kultura je stworzyła. Chińczycy mają system który walczy z religią ale to walka z wiatrakami. Każdy ma prawo do swojej wizji i nie da się stwierdzić która jest poprawna. Większość ma jednak wspólne cechy. Fantazją a raczej iluzją ludzką to jest nauka. Byt, cierpienie i szczęście są tylko realne. Po co człowiek się zajmuje nauką? Tylko nieliczni chcą zgłębić tajemnice świata. Dla większości to element potrzebny do sprawowania władzy albo zarabiania pieniędzy. Medycyna i leki to tylko propaganda. Odpowiedz Link Zgłoś
asteroida2 Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 08.09.08, 13:40 > To jest właśnie ciekawe, że pojęcie boga jest wpisane w człowieka > tak samo jak popęd płciowy. Każda kultura je stworzyła. Nie "boga", ale "bogów". Monoteizm jest czymś statystycznie bardzo rzadkim (w sensie ilości kultur które coś takiego stworzyły). Człowieka z jego natury ciągnie raczej do politeizmu, co nasza kultura najlepiej pokazuje powołując różnej maści "świętych od czegośtamtego", albo "Matek Boskich jakichśtam". > Fantazją a raczej iluzją ludzką to jest nauka Nauka to kategoryzowanie świata i tworzenie jego modeli. To z definicji jest fantazja, za to daje swoim użytkownikom gigantyczną przewagę nad tymi, którzy kierują się zabobonami. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 08.09.08, 22:43 > Nie "boga", ale "bogów". Zwrot "oojęcie boga", "pojęcie samuraja", "pojęcie rycerza" nie musi się odnosić do pojedynczego osobnika, obejmuje całe zagadnienie. > Nauka to kategoryzowanie świata i tworzenie jego modeli. To z definicji jest > fantazja, za to daje swoim użytkownikom gigantyczną przewagę nad tymi, którzy > kierują się zabobonami. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby wierzyć w Boga, boga lub bogów i zajmować się nauką. Japończycy mają bogów tylu, że ciężko ich policzyć, a są na czołowym miejscu jeśli chodzi o naukę. Weźmy np. słynny przypadek Newtona który szukał kodu biblijnego poświęcając na to więcej czasu niż na fizykę czy rachunek różniczkowy. Do dzisiaj wielu naukowców ma tego typu odchyłki i potrafi tworzyć na ten użytek wyrafinowany aparat matematyczny. Denerwuje mnie, że jak ludzie słyszą fizyk to od razu myślą ateista. Trochę zrozumienia w społeczeństwie, że religia nie musi kolidować z nauką by się przydało. Bo do czego to może dojść, czy będziemy wywalać z uczelni ludzi jak się pokażą w kościele? Komuniści krzyczeli "religia to opium dla mas" i to religia ich załatwiła. To jest naprawdę silny popęd, ludzie za niego są w stanie dokonywać cudów lub poświęcać własne życie. W religiach istnieje pojęcie "oświecenia" mającego też inne nazwy, to jest samo sedno tego zjawiska. Coś czego nie da się opisać i ująć w pojęciem naukowym. Jednak ludzie którzy tego doświadczyli wiedzą co to jest, nie mają jednak możliwości tego przekazać słownie. Jak wpasować w naukę coś czego nie da się zapisać? Zapewne "naukowcy walczący z religią i zabobonami" wsadzą takiego oświeconego w tomograf MRI albo PET i napiszą prace w nature albo science o pobudzeniu pewnego rejonu mózgu i to im wystarczy. Dla mnie to będzie jednak tylko plamka na monitorze i jeszcze jedna nic nie warta publikacja. Odpowiedz Link Zgłoś
asteroida2 Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 09.09.08, 08:41 > Zapewne "naukowcy walczący z religią i zabobonami" wsadzą takiego > oświeconego w tomograf MRI albo PET i napiszą prace w nature albo > science o pobudzeniu pewnego rejonu mózgu i to im wystarczy. Dla > mnie to będzie jednak tylko plamka na monitorze i jeszcze jedna > nic nie warta publikacja. Tylko do czasu aż któryś wymyśli jak sztucznie wywołać taki efekt. I wtedy na ulicach zaroi się od "sztucznie oświeconych", tak samo nie potrafiących tego opisać słowami i nieodróżnialnych od "prawdziwie oświeconych". Potem jedni zaczną protestować że to jest obdzieranie oświecenia z jego świętości, a inni zaczną się domagać że też chcą się stać oświeceni. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 09.09.08, 09:59 > Tylko do czasu aż któryś wymyśli jak sztucznie wywołać taki efekt. To wywołuj sobie takie efekty u siebie, sztuczna miłość, sztuczne szczęście, sztuczny sukces, sztuczne oświecenie. "sztuczne" to znaczy fałszywe. Tacy ludzie porostu chcą wszystko kontrolować, mieć nad wszystkim panowanie, bo to jest "wiedza" która niby czyni ich lepszymi od innych. Tak naprawdę to tylko jeden z symptomów tego, że tak naprawdę chcą być bogami, wszechwładnymi i nie mieć nikogo nad sobą. Przecież nauka ma do tego prowadzić, że wszystko będzie na zawołanie, wszystko będzie możliwe, to przecież definicja bogów. Uczelnie powinny zmienić kryteria przyjmowania na studia doktorskie. Powinno się dobrze sprawdzić dlaczego ktoś zajmuje się nauką. To nie powinno być dostępne dla każdego kto jest w stanie wykonać zadania z danej dziedziny, dobrze by było sprawdzić po co to robi. Ale niestety nauka to dzisiaj już bardziej rzemiosło. Oświecenie nie jest związane ze zmianami w mózgu ale z pojęciem czegoś. To co można zaobserwować to tylko zewnętrzne objawy, które mówią tyle co pot na czole. Odpowiedz Link Zgłoś
asteroida2 Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 09.09.08, 10:19 > Tacy ludzie porostu chcą wszystko kontrolować, mieć nad > wszystkim panowanie, bo to jest "wiedza" która niby czyni ich > lepszymi od innych. Tak naprawdę to tylko jeden z symptomów tego, > że tak naprawdę chcą być bogami, wszechwładnymi i nie mieć nikogo > nad sobą. > Przecież nauka ma do tego prowadzić, że wszystko będzie na > zawołanie, wszystko będzie możliwe, to przecież definicja bogów. Mniej więcej tak. Chodzi o to żeby przejmować władzę nad środowiskiem i naginać je do własnych celów. Ja osobiście cieszę się, że nie muszę się bać drapieżników, mrozów, suszy, głodu i całej masy różnych chorób i pasożytów. To jest właśnie wynik tej chęci "kontrolowania wszystkiego". I bardzo popieram dążenie do tego żeby inne choroby, również starość albo głupota, zostały "opanowane". Nie popieram natomiast tych którzy wołają że chęć dążenia do opanowania tego jest czymś złym. Kiedyś rozniecanie ognia było "boską domeną", potem było nią latanie. Jakoś po ich opanowaniu nie spadły na nas plagi rozgniewanych bóstw. Co się stanie gdy pójdziemy jeszcze dalej? Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 09.09.08, 16:48 Cieszę się, że tak myślisz i jesteś optymistą. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 09.09.08, 14:25 pokrecony_oliver napisał: > Oświecenie nie jest związane ze zmianami w mózgu ale z pojęciem czegoś. To co można zaobserwować to tylko zewnętrzne objawy, które mówią tyle co pot na czole. Tratatata i hokus pokus oraz zaklinanie rzeczywistości z liskiem bobkowym na czole. Można wymyślić dowolną ilośc bzdur, a następnie "uświęcić" je rzekomą niepoznawalnością, niedostępnością, boskością itp. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 09.09.08, 16:35 Stan ten podlega weryfikacji. Połóż sobie lepiej mokry ręcznik na swoją głowę. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 09.09.08, 14:22 pokrecony_oliver napisał: > Komuniści krzyczeli "religia to opium dla mas" i to religia ich > załatwiła. Metafora Marksa (Opium des Volkes) wyraża głęboką prawdę, której nie może zaprzeczyć żaden uczciwy psycholog. Religia, jako zbiór reozmaitych wierzeń, istotnie produkuje złudzenia, które redukują lęk człowieka przez niebytem i łagodzą wiele cierpień egzystencjalnych. Udział kościoła katolickiego w obaleniu ustroju totalitarnego w Polsce, polegający na fizycznym i materialnym oraz politycznym wspieraniu opozycji był specyficzny dla polskiego społeczeństwa i twojej nonszalanckiej tezy nie można absolutnie rozciągać na cały system komunistyczny. > W religiach istnieje pojęcie "oświecenia" mającego też inne > nazwy, to jest samo sedno tego zjawiska. Coś czego nie da się > opisać i ująć w pojęciem naukowym. Jednak ludzie którzy tego > doświadczyli wiedzą co to jest, nie mają jednak możliwości tego > przekazać słownie. Jak wpasować w naukę coś czego nie da się > zapisać? Iluminacja. Taaaa, znamy to, znamy. Na przykład "pomroczność jasna", ha ha ha Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 09.09.08, 14:06 pokrecony_oliver napisał: > To jest właśnie ciekawe, że pojęcie boga jest wpisane w człowieka > tak samo jak popęd płciowy. Każda kultura je stworzyła. Chińczycy > mają system który walczy z religią ale to walka z wiatrakami. Piszesz nieprawdę i usiłujesz tą bzdurą załatwić problem. Otóż nie każda kultura stworzyła Boga. Chińska kultura nie zna takiego pojęcia i to bynajmniej nie od kilkudziesięciu lat, od kiedy panuje komunizm "walczący z Bogiem", ale od zarania swoich dziejów. Animistami są również Japończycy, którzy czczą przyrodę (zwierzęta i rośliny) oraz wiele innych mniejszych kultur. Ponadto "stworzenie Boga" przez rozmaite kultury nie przemawia bynajmniej za jego istnieniem, a świadczy tylko o tym, że człowiek ma świadomość własnej słabości i potrzebuje wsparcia ze strony jakiejś "siły wyższej". Jest to jednak tylko tzw. myślenie życzeniowe, bez żadnego związku ze stanem faktycznym. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 09.09.08, 16:23 Liczba ateistów, agnostyków i niewierzących w Chinach to 8-14%. Chiny od początku swojej historii były pluralistyczne jeśli chodzi o religie, przede wszystkim występuje tam taoizm, buddyzm i chińska religia ludowa. Chińska konstytucja z 1978 zapewnia wolność religijną. Obecnie rząd Chin wspiera buddystów i taoistów uważając te religie za integralną część Chin. Ich rząd właśnie się poddaje jeśli chodzi o walkę z religią, a ty mnie kłamcą nazywasz. > Animistami są również Japończycy, którzy czczą przyrodę > (zwierzęta i rośliny) oraz wiele innych mniejszych kultur. Chodzi Ci zapewne o szintoizm, ale oni też w to mieszają buddyzm. > Ponadto "stworzenie Boga" przez rozmaite kultury nie przemawia > bynajmniej za jego istnieniem, a świadczy tylko o tym, że człowiek > ma świadomość własnej słabości i potrzebuje wsparcia ze strony > jakiejś "siły wyższej". Może tak, ale mało prawdopodobne. Większość wewnętrznych "instynktów" to nie urojenia, może ten też nie. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 10.09.08, 14:45 "Ponadto "stworzenie Boga" przez rozmaite kultury nie przemawia bynajmniej za jego istnieniem, a świadczy tylko o tym, że człowiek ma świadomość własnej słabości i potrzebuje wsparcia ze strony jakiejś "siły wyższej". Jest to jednak tylko tzw. myślenie życzeniowe, bez żadnego związku ze stanem faktycznym." Tak brzmiał w całości mój akapit, który raczyłeś przyciąć aby dołożyć swój komentarz typu: może tak, a może siak. Związku "pragnienia boga" przez człowieka ze stanem faktycznym wykazać nie sposób, więc gdybyś zacytował moją wypowiedź w pełni straciłbyś pretekst do komentarza "a może .." Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 10.09.08, 22:06 Przypomnę Ci, że napisałeś,że piszę nieprawdę na temat Chin i Japonii. Mój towarzysz z pokoju który jest Chińczykiem był zdumiony taką niewiedzą. Poza tym japoński shintoizm to "droga bogów". Te dwa kraje są bardzo przesiąknięte pojęciem boga. > "Ponadto "stworzenie Boga" przez rozmaite kultury nie przemawia > bynajmniej za jego istnieniem, a świadczy tylko o tym, że człowiek > ma świadomość własnej słabości i potrzebuje wsparcia ze strony > jakiejś "siły wyższej". Jest to jednak tylko tzw. myślenie > życzeniowe, bez żadnego związku ze stanem faktycznym." To co napisałeś to wersja co niektórych i której się nie da od tak obalić. Weź jednak to, że potrzeba boga to nie żadne zaburzenie, występuje tak samo jak popęd seksualny, tańce godowe ptaków, migracje,.... To porostu zew jaki się w człowieku odzywa i działa jak inne pozostałe. Nie ma związku z inteligencją, wykształceniem, zawodem, przytrafić się zawsze może. Tłumaczy to czego nie tłumaczy nauka i czego nauka wytłumaczyć nie może. Moja odpowiedź jest taka sama, niczego nie ciąłem. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 10.09.08, 23:17 burlasino napisał: >> "Ponadto "stworzenie Boga" przez rozmaite kultury nie przemawia >> bynajmniej za jego istnieniem, a świadczy tylko o tym, że >> człowiek ma świadomość własnej słabości i potrzebuje wsparcia ze >> strony jakiejś "siły wyższej". Jest to jednak tylko tzw. >> myślenie życzeniowe, bez żadnego związku ze stanem faktycznym." pokrecony_oliver napisał: > To co napisałeś to wersja co niektórych i której się nie da od > tak obalić. Weź jednak to, że potrzeba boga to nie żadne > zaburzenie, występuje tak samo jak popęd seksualny, tańce godowe > ptaków, migracje,.... To porostu zew jaki się w człowieku odzywa > i działa jak inne pozostałe. Nie ma związku z inteligencją, > wykształceniem, zawodem, przytrafić się zawsze może. Tłumaczy to > czego nie tłumaczy nauka i czego nauka wytłumaczyć nie może. > Moja odpowiedź jest taka sama, niczego nie ciąłem. Cytując poprzednio moją wypowiedź obciąłeś ostatnie zdanie, które wystarczało za odpowiedź na twój komentarz do tego cytatu. Ale mniejsza o to. Nie twierdzę, że "potrzeba boga" to jakieś zaburzenie psychiczne, przeciwnie to zupełnie normalna i uzasadniona potrzeba wobec świadomości ludzkiej słabości i kruchości. Autentyczność tej potrzeby nie oznacza jednak wcale, że ma ona cokolwiek wspólnego z tzw. stanem faktycznym czyli że Bóg istnieje dlatego, że człowiek go potrzebuje. Człowiek potrzebuje też wielu innych rzeczy (miłości, rodziny itp), ale wcale od tej potrzeby nie stają się one realne. Powiem żartobliwie: czy jeśli na stadionie we Francji dwadzieścia tysięcy gardeł drze się: sędzia rogacz! (w polskim wydaniu brzmiało to: sędzia kalosz!), to znaczy, że po powrocie do domu sędzia ten ma dać żonie po buzi? Nauka nie potrafi jeszcze wyjaśnić wielu procesów i zdarzeń, ale nie oznacza to wcale, że mają one charakter "boski". Dwa tysiące lat temu cudów było co niemiara, bo nauka była całkowicie w powijakach, bezradna wobec takicj zjawisk jak zaćmienie Księżyca czy "gorejący krzak". Dziś mamy barwniki z kondensorami świetlnymi, które świecą nocą i kupę innych rzeczy, które wyjaśniają połowę "cudów" biblijnych. Zapewne przyjdzie też czas, gdy nauka objaśni gruntownie powstanie świata i wówczas "proteza" w postaci Boga nie będzie potrzebna. Zapewne sprawi to ogromny zawód wielu ludziom liczącym na "życie pozagrobowe", ale cóż począć ... :( Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 11.09.08, 00:11 Stadionem rządzi instynkt stadny, tobą też, takie pojmowanie nauki to porostu brak pojęcia jej do końca i krzyczenie w stadzie bo to teraz modne, szpan, można poczuć się ważniejszym. Nie da się uniknąć pojęcia boga. Zawsze musi być coś na początku, matematyk potrzebuje aksjomatu by zbudować twierdzenie, fizyk praw podstawowych. Jak odpowiedzieć na pytanie czemu coś istnieje, jak wytłumaczyć fenomen świadomości? Nie usuniesz boga nauką, co najwyżej się sam w niego zamienisz. Nauka opiera się tylko na powtarzalności zjawisk, a indukcja wcale nie musi być poprawna. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 11.09.08, 00:14 pokrecony_oliver napisał: > Jak odpowiedzieć na pytanie czemu coś istnieje, jak > wytłumaczyć fenomen świadomości? A powiedzieć "Bóg jest źródłem istnienia i świadomości" to jest wytłumaczenie? Nie tłumaczy się obscurum per obscurius. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 11.09.08, 08:28 To pytanie to możesz zadać tym co tworzyli mechanikę kwantową. To nie wytłumaczenie, to jedynie spostrzeżenie, że świadomość ma rolę nadrzędną nad światem obserwowalnym. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 11.09.08, 01:05 pokrecony_oliver napisał: > Stadionem rządzi instynkt stadny, tobą też, takie pojmowanie > nauki to porostu brak pojęcia jej do końca i krzyczenie w stadzie > bo to teraz modne, szpan, można poczuć się ważniejszym. Oliver, wstydź się! Mój (zapowiedziany zresztą) żart traktujesz jak wyznanie naukowej wiary? To, że - jak twierdzisz - "zawsze musi być coś na początku" nie znaczy wcale, że musi to być jakiś Bóg. Zresztą, żyjąc w jednokierunkowym wymiarze czasowym, niekoniecznie musimy definiować poprawnie "początek". W jakichś ekstremalnych warunkach czas może być wielkością nieciągłą, ba, w ogóle nie musi istnieć i wówczas pytanie o początek jest błędnie postawione. Masz rację, że "nie usunę Boga nauką", ale tylko dlatego, że nauka zajmuje się rzeczywistością, zaś Bóg jest abstrakcją. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: Który z Bogów jest najbardziej pewny? 11.09.08, 08:37 Czas to tylko dodatkowy wymiar, który w ten sposób postrzega nasza świadomość. Czas nie płynie, to tylko porządek naszych wspomnień. A więc porostu jestem od narodzin aż do śmierci, tylko czemu jestem i czemu coś istnieje? > Masz rację, że "nie usunę Boga nauką", ale tylko dlatego, że nauka > zajmuje się rzeczywistością, zaś Bóg jest abstrakcją. Tutaj dotknąłeś sedna w różnicach postrzegania, co jest rzeczywistością, a co abstrakcją. Tylko ja myślę, że tą abstrakcją jest świat. Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 11:34 Bardzo interesująca jest też wzmianka o "bardzo szybkiej elektronice", która wykrywa miony w tempie 25 mld na sekundę. Czyżby wymyślili jakiś nowy rodzaj procka? Odpowiedz Link Zgłoś
asteroida2 Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 12:52 > wykrywa miony w tempie 25 mld na sekundę W artykule teraz jest napisane że co 25 miliardowych sekundy. A więc raptem 40 milionów na sekundę. Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 19:01 Albo coś przeoczyłem (co możliwe), albo coś zmienili. Jakby nie było, to nawet 40 mln jest sporą wielkością, biorąc pod uwagę, że każde "wykrycie" to jest pewna ilość informacji do obrobienia. Odpowiedz Link Zgłoś
turbo_wesz Re: Mikro Big Bang 01.09.08, 22:49 jeżeli to są proste sprawy typu mierzenie oporów, prądów czy napięć - procesor nie jest potrzebny. do sekwencyjnych zadań z wykorzystaniem pamięci, to już owszem Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Mikro Big Bang 02.09.08, 05:02 Tu takie proste mierzenie raczej nie wchodzi w grę jako jedyny proces do obsłużenia, bo wyraźnie mówią o jakiejś wstępnej selekcji, której wyniki mają "alarmować" komputer. Odpowiedz Link Zgłoś
turbo_wesz Re: Mikro Big Bang 02.09.08, 08:55 ale takie mierzenie prostych wartości znakomicie nadaje się na wstępną selekcję Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Mikro Big Bang 02.09.08, 13:33 Jak jest w tym przypadku to chyba trudbo ocenić bez szczegółowej wiedzy o metodach rejestracji mionów. W każdym bądź razie ja tej wiedzy nie posiadam, więc jedynie mogę sobie "podejrzewać" to lub tamto. A "podejrzewam", jak napisałem, co nie znaczy, że ma to sens. Odpowiedz Link Zgłoś
asteroida2 Re: Mikro Big Bang 02.09.08, 09:31 I rzeczywiście, takie ośrodki badawcze zamawiają sobie dedykowane układy scalone szybsze niż te z komercyjnych linii produkcyjnych. Prawo Moore'a jest prawem ekonomicznym i zwykle technologia _pozwala_ wyprodukować układy scalone kilkukrotnie szybsze niż sprzedawane. Ale że są one jeszcze niedopracowane, to zużywają dużo energii, są drogie i nie opłaca się ich wprowadzać do powszechnego użytku. Nie opłaca się nawet budować na ich bazie superkomputerów. Za to jeśli CERN zapłaci, to można dla niego specjalnie wypuścić limitowaną serię. Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Mikro Big Bang 02.09.08, 13:41 Możliwe, że tu rzeczywiście jest coś na rzeczy z takimi niehandlowymi "prototypami", w których jedynym istotnym parametrem jest szybkość działania. Z drugiej strony czasami bywa odwrotnie, gdy stawia się na niezawodność. Parę lat temu czytałem, że NASA zdecydowała przestawić się na wykorzystanie nowszych procesorów do konputerów pokładowych i montować w nich 486. Sądząc po wielkości "opóźnienia" w stosunku do wersji rynkowych to pewnie za 5 lat zaczną przechodzić na Pentium I. Odpowiedz Link Zgłoś
asteroida2 Re: Mikro Big Bang 03.09.08, 12:05 > Parę lat temu czytałem, że NASA zdecydowała przestawić się na > wykorzystanie nowszych procesorów do konputerów pokładowych i > montować w nich 486. NASA akurat ma problem z tym że im bardziej zminiaturyzowany układ, tym więcej pojawia się w nim błędów wywoływanych przez promieniowanie kosmiczne. Na Pentium więc się pewnie nie przesiądą - raczej potrzebują czegoś specjalnie dostosowanego do takich warunków (np. z mocno redundantnymi układami dla zapewnienia odporności na błędy) Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Mikro Big Bang 11.09.08, 18:50 Od dawna jest produkowana specjalna elektronika na potrzeby misji kosmicznych. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: Mikro Big Bang 03.09.08, 10:17 > I rzeczywiście, takie ośrodki badawcze zamawiają sobie dedykowane układy scalon > e > szybsze niż te z komercyjnych linii produkcyjnych. >Za to jeśli CERN zapłaci, to można dla niego specjalnie > wypuścić limitowaną serię. Nie bardzo wiem skąd masz takie informacje i co przez to rozumiesz. CERN do wstępnej obróbki danych używa macierzy programowalnych FPGA. W sumie to jest układ dedykowany ale jak masz czas to w domu też możesz sobie to kupić i zaprogramować. Programowaniem zajmują się doktoranci. Wiec tą kwestię w miarę tanio rozwiązali. Później dane są obrabiane przez klastry gdzie komputery zostały kupione tak by uzyskać jak najwyższą wydajność za jak najniższe pieniądze. To są porostu średnio wydajne komputery. Szybka elektronika to np. TDC o rozdzielczości 25ps mieszczące się w jednym chipie, które zostało stworzone w CERNie i obecnie jest produkowane przez firmę CAEN we Włoszech. Na tym może nawet zarobią bo te urządzenia są ogólnodostępne. Odpowiedz Link Zgłoś
linnvv Mikro Big Bang 02.09.08, 19:34 Też dodam coś od siebie do offtopa rzuconego przez nonieee :D. Dzieci w Afryce głodują dłużej niż istnieje cywilizacja Europejska więc nie ma czym się przejmować, a jeśli już to przeznaczyć pieniądze marnowane na wyścig zbrojeń na budowę systemów demokratycznych i edukację dzieci w Afryce. Projekty naukowe nigdy nie są marnowaniem pieniędzy, gdyby były to nadal biegaliyśmy nago i głodowali jak dzieci w Afryce. Wynalazek tworzyw sztucznych znacznie ułatwił afrykanom dostęp do wody pitnej, miednica plastikowa jest lżejsza od drawnianej. Troll nakarmiony :P . Odpowiedz Link Zgłoś
pizza model standardowy jest do kitu 03.09.08, 15:24 99% zjawisk opisuje? co za bzdura. Czym jest grawitacja, czym jest czas? jaka jest natura fizycznej próżni? Ten model jest po prostu błędny!!! mogę to wykazać w ciągu 30 sekund: weźcie sobie wzory na siłę grawitacyjną (wszystkie dostępne) i sprowadźcie odległość środków mas (np. 2 podków końskich) do 1 punktu. hehe zmierzcie siłę w realu i obliczcie tą z wzoru. Ot i krótko zamiast nieskończonej siły z wzoru mamy "nic" zatem wzór do D i cały model też. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: model standardowy jest do kitu 04.09.08, 12:53 Pleciesz, pizza, z tymi podkowami. Doświadczenie, które opisujesz, należałoby przeprowadzić w warunkach nieważkości i wtedy zmierzyć siły. W warunkach ziemskich grawitacja naszego globu zaburza cały układ i czyni doświadczenie bezsensownym. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: model standardowy jest do kitu 06.09.08, 22:05 > 99% zjawisk opisuje? Tak się składa. > Czym jest grawitacja, Zagięcie czasoprzestrzeni. > czym jest > czas? Jednym z wymiarów czasoprzestrzeni. > jaka jest natura fizycznej próżni? Taka jak ją opisał Dirac. > Ten model jest po prostu > błędny!!! Całkiem możliwe, dlatego zbudowali ten akcelerator. > mogę to wykazać w ciągu 30 sekund: > weźcie sobie wzory na siłę grawitacyjną (wszystkie dostępne) i > sprowadźcie odległość środków mas (np. 2 podków końskich) do 1 > punktu. hehe zmierzcie siłę w realu i obliczcie tą z wzoru. Ot i > krótko zamiast nieskończonej siły z wzoru mamy "nic" zatem wzór do D > i cały model też. To zrobiono już wile razy z kulami zamiast podków. Słabe oddziaływanie nie znaczy że nie istnieje, nie do zmierzenia w warunkach domowych. Udowodniłeś jedynie swoją niewiedzę i głupotę. Odpowiedz Link Zgłoś
e.lalka atlas, cms, alice... 04.09.08, 10:27 czyli - prosto, ładnie i przejrzyście: pl.youtube.com/watch?v=8wwozHsmVQI&feature=related Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Hawking: Higgsa nie będzie! 09.09.08, 16:04 S. Hawking założył się o 70 euro, że LHC nie wyprodukuje bozonu Higgsa. Taką ewentualność uznał za "bardziej ekscytującą". No, zobaczymy! afp.google.com/article/ALeqM5icc5S5VZOr9H3exHeBQViM35ppow Odpowiedz Link Zgłoś
e.lalka Higgsa nie będzie! - święta racja, Panie Hawking 10.09.08, 13:43 pomruk napisał: > S. Hawking założył się o 70 euro, że LHC nie wyprodukuje bozonu > Higgsa. Taką ewentualność uznał za "bardziej ekscytującą". No, > zobaczymy! I co? czy nie ma racji? "I think it will be much more exciting if we don't find the Higgs." Czy nasz świat/wszechświat naprawdę może być tak nudny, jak opisuje go wizja modelu standardowego? osobiście męczą mnie inne pytania, np: jeśli nawet nie znajdą Higgsa, co znajdą? czy potrafią wyłapać, zmierzyć i sensownie sklasyfikować to coś, dopasować do jakiejś teorii, a może stworzyć nową? czy poprzez założoną teoriami selekcję cząstek w LHC nie pominiemy tych niezdefiniowanych vs. nie przepuścimy w próżnię? ok, przepraszam, chyba jednak głupoty wypisuję. dość kosmosu, czas do garów! Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Hawking: Higgsa nie będzie! 16.02.09, 11:56 osoba która twierdzi że coś powstało z niczego(tak mówi hawking o powstaniu wszechświat)nie zasługuje na miano naukowca,lecz na miano drania lub idioty...a człowiek który wieży w takie twierdzenia,po prostu chce być oszukany lub też jest idiotą. Odpowiedz Link Zgłoś
marksistowski Doccent duzo wie i nic nie rozumie 16.02.09, 14:46 Jakie to typowe dla dżdżownic intelektualonych. Odpowiedz Link Zgłoś
marksistowski Durny docentunio chce WIMP w LHC szukac 17.02.09, 15:32 Durny docentunio nie potrzebuje LHC aby WIMP'y spotkac. W każdej sekundzie ,miliardy WIMP'ów przenikaja przez docentunia du*pę. W angielskiej starej kopalni juz od długiego czasu pracuje największy na swiecie detektor WIMP-ow. Odpowiedz Link Zgłoś
marksistowski Jak wybuchnie jest OK. Jak nie wybuchnie jest OK. 17.02.09, 15:45 On , diocentunio- dyrektor polskiego reaktora tak mowi o LHC: Jesli bozon higgsa istnieje to jest OK,jeżeli nie istnieje to jest OK CZyli tłumacząc to na prozę życia: Jezeli polski reator atomowy nie wybuchnie to jest OK, a jezeli wybuchnie to też jest OK Odpowiedz Link Zgłoś
loreila Mikro Big Bang 09.09.08, 19:15 wszyscy mówią o tym jak wielkie odkrycia czekają nas dzięki lhc, a ja chcę się dowiedzieć co złego może nam to przynieść, czy są jakieś zagrożenia? Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 > czy są jakieś zagrożenia? - i owszem 8-( 09.09.08, 21:11 loreila napisała: > czy są jakieś zagrożenia? owszem i to kardynalne, ze tak je określę: i to niewykluczonme, że tenże sam Hawking forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=84088839&a=84442404 wpuścił nas w kanał, gdyż udało mu się przekonać fizyków, że czarne dziury parują - na gruncie jego niesprawdzonej teorii-hipotezy... tak naprawdę sprawdzimy ją dopiero w LHC... kardynalne kłopoty zaczną się, gdy te cholerstwa nie zechcą zastosować się do owej hipotezy Hawkinga... pozostaje nam już jednak tylko modlić się, coby tak się nie stało: Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Mikro Big Bang 10.09.08, 17:12 > czy są jakieś zagrożenia? Nie ma. Tylko paru popaprańców, jak zawsze przy ważniejszej dacie czy wydarzeniu, bełkoczą po raz stumilionowy o kolejnym końcu świata. :) Odpowiedz Link Zgłoś
spell2me Mikro Big Bang. O LHC opowiada dr hab. Grzegorz... 04.10.08, 14:23 Jestem pozytywnie zaskoczony tym wywiadem. Człowiek o tak szerokiej wiedzy był w stanie mówić prostym językiem o rzeczach szalenie trudnych i skomplikowanych. To bardzo cenna umiejętność. Odpowiedz Link Zgłoś