Do Wichrow...

14.06.11, 12:05
Czytasz? nie tylko Ty czytasz, wszyscy czytacie, bo jestescie od miesiecy tak nudni i tak nie macie nic do powiedzenia, ze musicie sie czyms, kims napedzac... no ostatnio ozywiliscie sie i tygodniami napedzaliscie sie slubem ksiazecym... to co piszesz oczywiscie, ze swiadczy wylacznie o Tobie i oczywiscie, ze Twoi poplecznicy beda teraz klaskac i rozplywac sie nad ach jakze rozsadna wypowiedzia, przeciez piszecie zgodnym chorem, nawet tak samo na opak rozumiecie wypowiedzi...co Wy robicie na codzien? czy to zwyczajnie koniecznosc, zeby racja byla po Waszej stronie?
Owszem podkresle, raz jeszcze, dla mnie ludzie, ktorzy zawsze musza miec racje, nigdy jej nie maja...

Kim może być osoba-sama będąc Polakiem/Polką piszaca, że Polska to naród złodziei, pijaków, nierobów i głupców? Nie,nie doczekały się krytyki konkrety: każda wpadka dotyczy w oczach Kalejdoskopowiczan całego narodu.
Reasumując: tam przydałby się porządny lekar psychiatraz. Po prostu. I psycholog, który wyjaśni towarzystwu, że takie zachowania mają źródło w poważnych kompleksach. Ale to sie leczy moi myly...to sie leczy...
Ps. do Maski: Masko, sława Zorra nie spłynie na Ciebie, choćbys nie wiem jak mocno właziła mu w dupę smile To tyle...


Twoja ostatnia wypowiedz skierowana do mnie, wskazuje na sposob Twojego myslenia... bo jak wiadomo kazdy sadzi wg siebie... akurat do glowy by mi nie przyszlo takie rozumowanie, ale widac Tobie przyszlo... wspolczuje.

Nie mam akurat ani potrzeby na slawe, ani by mi sie nie chcialo... moze jeszcze dodalabys do tego kilka innych osob? tylko ja? moze jeszcze Majka, AL... bo co? bo myslimy podobnie? no wiec oglaszam, ze wg mnie u Was tez kilka osob wlazi, szczegolnie szalikowiec a teraz i Ty - kim jest ow jakoby "pracownik naukowy"... malo mnie to interesuje i dla Twojej informacji spotykalam sie z ludzmi nie majac pojecia kim sa i jak sie nazywaja - ale widac Ty "o ile" spotkalabys sie tylko gdyby to mialo dla Ciebie jakies wymierne korzysci...

Ulissesie? dawno temu przeslalam Ci pewnego bialego kruka... pamietasz? to bylo w lutym 2008? wiedzialam wtedy kim jestes? co robisz? jak sie nazywasz? nie mialam zielonego pojecia...

Wiesz Wicherku, Tobie sie po prostu nie miesci w glowie, ze ktos moze miec podobne zdanie, ze ktos moze zrobic cos bezinteresownie, widac to juz rzeczywiscie cecha narodowa... a wyjatki potwierdzaja tylko regule - ale sa, i mozna je jeszcze spotkac.

A myslalam, ze jestes osoba myslaca...

Kim może być osoba-sama będąc Polakiem/Polką piszaca, że Polska to naród złodziei, pijaków, nierobów i głupców? Nie,nie doczekały się krytyki konkrety: każda wpadka dotyczy w oczach Kalejdoskopowiczan całego narodu.

-wybiorcze czytanie...osobiscie pisalam o swoich doswiadczeniach i odczuciach, o tym co spotkalo moich znajomych i podkreslalam, ze nie wiem i nie odwazylabym sie pisac o ogole, a na Waszym forum... a tam pisano MY -WY... wiec jesli czytam MY to, MY tamto...tzn. ze ktos wypowiada sie w ten sposob i to staly mieszkaniec kraju, bo to dotyczy ogolu... ale to chyba za trudne... eh to czytanie ze zrozumieniem prawda?

Kim może być osoba-sama będąc Polakiem/Polką piszaca, że Polska to naród złodziei, pijaków, nierobów i głupców?

tutaj juz powinna Ci Majka osobiscie odpowiedziec, bo tutaj niestety osiagnelas nizszy poziom nierozumienia tekstu i ja nie podejmuje sie na te manipulacje odpowiadac... wyrywasz z kontekstu zdanie... czyzby kolejny pracownik naukowy? teraz powiem, bo inaczej nie mozna: BIEDNA POLSKA, BIEDNA POLSKA NAUKA...

https://i56.tinypic.com/vrexj4.jpghttp://i55.tinypic.com/155l1f8.gif
https://i56.tinypic.com/vrexj4.jpg..maska
    • m.maska Re: Do Wichrow... 14.06.11, 12:24
      A poza tym tak juz ze mna jest, ze nie mam odrobiny szacunku dla ludzi, ktorzy pozwalaja, zeby ordynarny, wulgarny cham okreslal kobiete kopulujaca suka... a milczenie jest przyzwoleniem i wlasnie ten obrazek jest dla mnie wizytowka ach jakze "kulturalnej" Lozy...

      A jeszcze tak niedawno ten sam cham zachwycal sie kryminalem, ktory czynil Loze taka wyjatkowa a pisal ja nie kto inny jak wlasnie ta "kopulujaca suka", a do mnie pisal na forum ze chcialby przeczytac o Barcelonie widzianej moimi oczami, po to, zeby teraz skrytykowac, ze ja pisze tylko o podrozach... tylko mozna sie zasmiac, nad nedza jaka soba reprezentuje, jak ludzie potrafia byc obludni i zaklamani i jak potrafia zmieniac zdanie w zaleznosci jak im wygodnie... i to wlasnie nie miesci WAM sie w glowach, ze ktos taki jak AL, Majka, Zorro moga stac twardo na ziemi i za zadna cene nie stana sie Dupeuszami... do tego potrzeba stabilnego kregoslupa. Niestety.
      • droga_mleczna_1 Re: Do Wichrow... 14.06.11, 12:48
        Masko proszę Cię zejdź na ziemię ! Mogę zrozumieć wybuch niechęci, złości, urazy za coś, ale nie nakręcaj się proszę, to nic nie daje, a szkoda czasu i zdrowia. W necie chcesz się słownie przerzucać odpowiedzialnością, to nielogiczne. Kłótnie do niczego dobrego nie prowadzą, wyrazić opinię można, ale co za dużo to nie zdrowo. A jakich słów kobiety używają słyszałam i wierz mi.... byłam zdruzgotana. Miejsce pisania nie ma znaczenia, znaczenie ma to kim się jest i co się sobą reprezentuje. Najlepiej znaleźć się w każdej sytuacji, czy to żartobliwej, czy to poważnej. A to jak kto postępuje to jego prywatna sprawa. Net nie jest tego wart.... tylko ludzie, których się zna osobiście. Nieraz trzeba utrzeć noska. Kultura to też sposób wyrażania opinii, ale kto na co dzień ma do czynienia tylko z osobami nieskazitelnymi, kto nie podda się chwili słabości i w porywie emocji nie wyrzuci z siebie słowa uważane za obelżywe. Obecnie nie ma takiej osoby. Tak samo z kłótniami; jedni lubią się kłócić nagminnie inni nie, wolą spokojne życie. Co zauważyłam w necie... wolę już jak od czasu do czasu nie za dużo... jest spięć, tego się nie uniknie niż fałszywe słodzenie. A nie ma nic gorszego jak piękna kobieta której uroda przeszła i chciałaby a nie może, taka jest bezwzględna. Nigdy nie uważałam Cię za taką i mimo, że pieklisz się łokrutnie to napiszesz wprost. Nie mieszam się do tego teatrzyku jest temat do pisania, miejsce, osoby chętne i widzowie postronni. I by zakończyć temat widzów... napiszę... że strzelać gole warto tylko do cudzej bramki, swoją bronić nie ważne po której stronie boiska jest.
        • m.maska Re: Do Wichrow... 14.06.11, 13:30
          Spadaj Mala, juz Ci to tyle razy napisalam - nie zamierzam Cie nawet czytac trollu jeden, ktory sklocil wszystkich ze wszystkimi
        • m.maska Re: Do Wichrow... 14.06.11, 13:31
          Jeszcze raz tu wejdziesz, to dostaniesz bana... za duzo zlego uczynilas na przestrzeni tych lat...
          • droga_mleczna_1 Re: Do Wichrow... 14.06.11, 13:39
            Zablokuj mnie, masz taka władzę tutaj... rób co Ci się żywnie podoba to Twoje życie,
            jak sobie pościelisz tak się wyśpisz, tylko już proszę Cię,
            nie posyłaj dzieci na krucjatę dziecięcą.
            Baw się dobrze, może garb Ci urośnie czego Ci nie życzę.
            • m.maska Re: Do Wichrow... 14.06.11, 13:41
              znowu bredzisz... zajmij sie ordynarny trollu tym co potrafisz "najlepiej" - wiierszuj
            • droga_mleczna_1 Re: Do Wichrow... 14.06.11, 13:45
              A z zamierzchłych czasów... rozmawiałam z Czaczą przez telefon, a później Al pisała o tym na forum chichocząc, to jest skurwysyństwo w czystej postaci. Jest taka... a co się na takach wozi viola ! Nadchodzą dni zapłaty pamiętąj szamanko- jedzenie...
              • m.maska Re: Do Wichrow... 14.06.11, 13:55
                Po raz ostatni do Ciebie pisze tchorzu-trollu, kiedy w koncu ujawnilam Twoje podle ciemne sprawki, bo tego juz bylo za duzo, wtedy schowalas sie jak szczur na kilka dni i zmienilas nicka milky-way, uspokoj sie... spojrz w lusterko... nie wiem o czym piszesz, bo ze bredzisz, to jest pewne - co mogla AL wiedziec o Twoich rozmowach z Czacza, jesli AL nigdy z nie miala z Nia ZADNEGO kontaktu, tego nie wiem, ale ze u Ciebie z glowka cos nie tak, to jest pewne... i zastanow sie mocno co teraz tutaj napiszesz, bo bedzie to juz Twoj ostatni tutaj post.
              • m.maska Re: Do Wichrow... 14.06.11, 14:20
                Nooooooooooo i popisalas sie Mala, guerilla, milky-way i co tam jeszcze Dorotko... to na Twoim poziomie trollico... i bardzo dobrze, ze to zrobilas. W koncu pokazalas jakiego jezyka uzywasz.... ale o tym, to my juz wiemy od dawna - z czasow tvn-u kiedy ublizalas Yourk, a Ona nie wiedziala i przypisywala to Smieszce...
                Wlasnie w ten sposob sklocalas ludzi, doprowadzalas, ze jedni drugich podejrzewali - nie do wiary jak mozna byc tak chorym z nienawisci...
              • al-szamanka Re: Do Wichrow... 14.06.11, 15:15
                rozmawiałam z Czaczą przez telefon, a później Al pisała o tym na forum chichocząc, to jest skurwysyństwo

                Mała milky mlekiem kapiąca!!! Aż tak bardzo przejęłaś się dodatkiem do mojego nicku (szamanka), że pojmujesz mnie jako wszechmocną istotę; wszystkowiedząca, wszystkosłyszącą, wszystkowidzącą i wszystkomogącą ???? Pochlebiasz mi.
                Ale zapewniam Cię, jeszcze długo muszę ćwiczyć, w czarnej magii, mnie samą i uszy moje, abym mogła nimi podsłuchiwać rozmowy telefoniczne i to na odległość tysiąca kilometrów.
                A jeśli chodzi o zaćmienie słońca i ostatnią dwóję Twojego Syna z historii, to niestety, nie dysponuję dowodami, że to nie ja big_grin...chyba, że uwierzysz mi na słowo big_grin.
      • m.maska Re: Do Wichrow... 14.06.11, 16:58
        I tutaj Wichry... to my operujemy konkretami, konkretnymi przykladami a WY... uogolnieniami, teoriami, lejecie wode, obracacie slowa... zadnych konkretow...
        To moze mam Ci, dla lepszego zrozumienia, w punktach podac, o czym pisalam w poprzednim poscie?... prosze bardzo:
        1. kopulujaca suka
        2. kryminal z ktorego dumny byl Jokker, a potem dume zamienil na zlosc i nienawisc i poniewaz kryminal mu zabrano, to postanowil sie odwdzieczyc ze zlosci, nienawisci, zawisci ta suka wlasnie..
        3.chcial czytac o podrozach, ale teraz juz krytykuje opisy podrozy... niech czyta o sztuce, a najlepiej niech sobie doglebnie przestudiuje savoir vivre i dowie sie w koncu jakie sa granice dobrego smaku...
        Konkrety...
        4.konkretem byla takze pogarda w poscie Hardego dla tych, ktorzy wysylali paczki("dobrzy wujkowie"... NIE HARDY - Ty nie pogardzales pomoca, powtarzam to raz jeszcze, bo chyba wciaz do Ciebie nie dotarlo to co sam napisales... Ty pogardzales tymi, ktorzy te pomoc slali...
        Osobiscie nie czuje sie tym dotknieta, bo nie slalam pomocy w kierunku niewiadomym, tylko wiedzialam dokladnie komu pomagam i z jednym wyjatkiem nigdy nie spotkalam sie w zamian za to z pogarda...a jak wiadomo wyjatek od reguly zawsze moze sie zdarzyc. smile
        • al-szamanka Re: Do Wichrow... 14.06.11, 17:15
          Ach, Maseczko, wiem, że nie możesz przeboleć tego kopulującego pieska opatrzonego moim nickiem, boli Cię, gdy ktoś, coś takiego wyprawia z Twoimi przyjaciółmi.
          Mnie nie jest w stanie NIKT obrazić. Zawsze to powtarzam. Chyba żeby zrobiła to osoba, która byłaby wzorcem kultury, geniuszem, kimś do naśladowania, kimś wyjatkowym, przy którym czułabym się maluczka. Z tym, że TAKA OSOBA, nigdy by się do czegoś takiego nie zniżyła...dlatego nikt nie jest w stanie mnie obrazić. big_grin
          • m.maska Re: Do Wichrow... 14.06.11, 17:49
            Alez mnie tez byle kto obrazic nie moze, bo takie cos swiadczy o nim, nie o mnie i wszelkie ludzkie podlosci mnie nie dotykaja, raczej wspolczuje tym, ktorzy to robia... bo los jest msciwy i nie raz sie o tym przekonalam obserwujac podobne wydarzenia...
            Keine Schuld bleibt ohne Sühne und ohne Schuld keine Sühne... poniewaz Jokker bardzo nie lubi, kiedy wklejam tlumaczenia, to niech sam Ci przetlumaczy smile
          • al-szamanka Re: Do Wichrow... 14.06.11, 22:11
            Ale, ale, jeżeli "przyjaciel" chyli czoła przed kimś, kto próbuje mnie obrazić, to tylko jedno jest na to określenie....wolę tego nie wymawiać
            • m.maska Re: Do Wichrow... 14.06.11, 22:25
              A ja wymowie... to swiadectwo braku empatii i skrzywionego pojecia przyjazni....
              Byl kiedys taki bardzo madry post Mirki z Gombra wlasnie o takich "przyjaciolach"...
              • al-szamanka Re: Do Wichrow... 14.06.11, 22:28
                nie pamiętam, niestety
                • m.maska Re: Do Wichrow... 14.06.11, 22:30
                  Mam chyba na poczcie, poszukam....
                  • maja-z-podworka Re: Do Wichrow... 14.06.11, 23:03
                    Eeee...tam! Zajrzałam na Lożę. Przeceniacie ich. Post Wichry wisi sobie spokojnie. Sporo wyczyścili, ale nie wszystko - widocznie uważają, że to, co zostało brzmi dobrze. Powiedziałabym nawet, że brzmi godnie. Zostawili też parę kwiatuszków....zabawnych, ale chyba humorystyczny wydźwięk niektórych postów jest zbyt subtelny dla tego grona, tak wypełnionego poczuciem własnej doskonałości.
                    W każdym razie od paru godzin upewniają się wzajemnie, że nie warto nas czytać, nie będą o nas pisać, a tak w ogóle to już zapomnieli o naszym istnieniu.
                    podziwiam ich - niektórzy pamięci nie mają takiej, jak ich zapomnienie. Szaliczek stara się być uczciwa - zapowiada, że pisać będzie, tylko później. Szaliczku - żyje się tu i teraz - nie będziemy czekać zbyt długo, w końcu nie możecie oczekiwać, że utrzymacie nasze zainteresowanie na wieki.
                    Jednak na razie smile.....Wichry pisze taki tekst i dziwi się, że o nim mowimy? Jak możemy nie mówić, przecież to prawdziwy rarytas smile. Skromnisia smile.
                    • al-szamanka Re: Do Wichrow... 14.06.11, 23:11
                      A ja tam nie zaglądam, Majeczko, po prostu nie chce mi się, wystarczy mi tego co Zorro wklei, albo, co Ty na ten temat powiesz.
                      W każdym razie od paru godzin upewniają się wzajemnie, że nie warto nas czytać
                      Naprawdę? Jakie to śmieszne
                      • m.maska Re: Do Wichrow... 14.06.11, 23:19
                        Maja w koncu o czym mowic... Zorro, mimo, ze Go tam nie ma, nakreca im nadal forum, bo juz tak bardzo nie mieli tematow,, slub ksiazecy sie odbyl i forum zamarlo....smile
                    • m.maska Re: Do Wichrow... 14.06.11, 23:12
                      Maju, nie mam tutaj tych wszystkich sprayow do ekranu... mam jedna prosbe, czy moglabys jednak dawkowac, powoli.... czym ja mam czyscic ten ekran o tej porze?
                • m.maska Re: Do Wichrow... 15.06.11, 00:54
                  Znalazlam ten post...moze jesli beda to nie moje slowa a Kogos zupelnie innego, z innego forum, odnoszacego sie do innych, nieznanych mi sytuacji a jakze podobnych...moze dotrze do tych, ktorzy tak sobie strzepili jezyki nt. empatii....

                  Nie ma mnie, a jednak jestem. Był taki czas, kiedy ...

                  11.05.2009 20:47

                  ~Mirka

                  Nie ma mnie, a jednak jestem. Był taki czas, kiedy żegnałam się z Misogino z zamiarem nie napisania już żadnego słowa. Było mi bardzo trudno, ale otrzymany wówczas cios, wbił się w serce jak cierń. Usłyszałam, a właściwie przeczytałam słowa Adoratora, w których mówił, ze bardzo zawiódł się na mnie. To zabolało jeszcze bardziej, zabolała świadomość, że zawiodłam kogoś, zawiodłam przyjaciół. ............Zazwyczaj wszystkich i wszystko mierzymy swoją miarą. Nie jest to regułą, są wyjątki, lecz zdarzają się bardzo rzadko. Dawniej, kiedy byłam młodziutką dziewczyną, zastanawiałam się czy moim przyjacielem może być ktoś, kto innych moich przyjaciół nie szanuje, kto ich szkaluje, dokucza, rani. Dzisiaj, z doświadczenia już wiem, że nie jest to ktoś, kto zasługuje na miano kolegi, koleżanki, a o przyjaźni nie może być mowy. Nie muszą się lubić, kochać moi wszyscy przyjaciele, ale szanować - tak. Jeśli są szczerymi, prawdziwymi przyjaciółmi, albo tylko kolegami i szanują mnie, uszanują tych, których ja kocham, lubię, którym ufam. Jeśli tak nie jest, są tylko znajomymi, z którymi nie warto znajomość podtrzymywać. Można się z kimś nie zgadzać i robić to w sposób niegodzący w nikogo. Dziś ranią moich przyjaciół, jutro mnie zranią, zawiodą, wyśmieją i oby gorszych rzeczy nie zrobili.

                  i oby gorszych rzeczy nie zrobili. - ZROBILI....

                  Goscinne wystepy wilkolakow na pewnym ukrytym forum... otworzyly mi oczy, duzo za pozno...
                  • al-szamanka Re: Do Wichrow... 15.06.11, 09:51
                    Teraz już wiem, kiedyś czytałam ten tekst parokrotnie, gdyż jest podsumowaniem tego, co cały czas mówimy. Tekst prawdziwy.
                    I teraz kojarzę, dlaczego to chylenie czoła kogoś przed komiksem z kopulującym psem tak bardzo Ciebie zraziło.....i przekreśliło to, co niby było.
                    • zuza_anna Re: Do Wichrow... 15.06.11, 10:14
                      Owszem, tekst jest prawdziwy...
                      tylko czy autorka tekstu jest szczera i prawdziwa, tego nie jestem pewna.
                      • m.maska Re: Do Wichrow... 15.06.11, 10:49
                        Zuza... i wlasnie o to chodzi, zeby takie wielkie slowa nie byly tylko pustymi slowami i nic nie wartymi deklaracjami... to Ty nie wiesz ile razy Majeczka i Ty - zloscicie? co jednak nie oznacza, ze pojdziecie i przyklasniecie np. komksowi.. przyjazn to cos wiecej niz bezmyslne klakierstwo.
                        • 1zorro-bis Do Wichrow i innych "huraganow i szturmow" z LOZY 15.06.11, 18:48

                          ludzie ,tyego syfu zamiecionego u Was "pod dywan" naroslo tyle, ze sie chyba w tym udusicie....Jak to dobrze, ze duza czesc tego skopiowalem i u nas bedzie na zawsze....big_grin
                          A jak zacznie cuchnac ....to my tyklko okna otwieramy.big_grinbig_grinbig_grin
                          Ale "gangreny i banow" jak widzicie u nas nie ma.....big_grinbig_grinbig_grin
                          • maja-z-podworka Re: Do Wichrow i innych "huraganow i szturmow" z 15.06.11, 21:18
                            Jeśli o mnie chodzi - kończę. Nie mam ochoty na dalszą dyskusję i zajmowanie się Lożą.

                            Jedno tylko chciałabym tu zapisać, bo nie chcę by ktoś musiał szukać mojego postu i zastanawiać się, co właściwie naprawdę napisałam.

                            Dotyczyło to stwierdzenia Ulissesa, że Autriacy to zakłamana nacja i Jego uzasadnienie tego twierdzenia - tak o nich ktoś (tu zacytował) napisał.

                            "Stwierdzenie, że ktoś kiedyś oceniał w ten sposób nie udowodni niczego. Na szczęście. W przeciwnym wypadku musielibyśmy obligatoryjnie uznać za prawdę na przykład to, ze Polacy to nacja złodziei, brudasów, warchołów, analfabetów….. a nawet, o zgrozo, szowinistów. ".

                            Nie wiem czego tu można nie rozumieć, Wichry. Jednak, skoro masz problemy, powiem Ci co chiałam w ten sposób wyrazić.
                            Nie wolno tak mówić. Nikt nie ma prawa mówić w ten sposób ani o Polakach, ani o żadnym innym narodzie. A jeśli ktoś uważa, że nie wolno tak mówić o Polakach, bo sam jest Polakiem, a sądzi, że on sam może oceniać w ten sposób inne nacje, to jest to przejaw nacjonalizmu.

                            Koniec.
                            • m.maska Re: Do Wichrow i innych "huraganow i szturmow" z 15.06.11, 22:20
                              ufff... to znaczy, ze zrozumialam tak jak to napisalas Majeczko smile
                            • 1zorro-bis Re: Do Wichrow i innych "huraganow i szturmow" z 16.06.11, 18:25
                              Brawo Maju!!!big_grinbig_grinbig_grin
                              • al-szamanka Re: Do Wichrow i innych "huraganow i szturmow" z 16.06.11, 18:31
                                Hmm, Zorro, z dawna mówię, że Majeczka to kryształowa skała big_grin
                                • m.maska Re: Do Wichrow i innych "huraganow i szturmow" z 16.06.11, 19:56
                                  Majeczka? ze tez przyszlo jej na to, ze musi tlumaczyc na jeszcze bardziej zrozumialy jezyk to co bez tego bylo zrozumiale... i to jej sie udalo... ja bym tak nie umiala napisac jasnego jeszcze jasniej... Majeczka ma wielki dar smile
                                  • 1zorro-bis Re: Do Wichrow i innych "huraganow i szturmow" z 17.06.11, 11:08
                                    myslicie, ze "pracownicy naukowi i doktoranci" cos z tego zrozumieli?cool
                                    • m.maska Re: Do Wichrow i innych "huraganow i szturmow" z 17.06.11, 11:34
                                      Tego nigdy sie nie dowiemy... pewnie dopiero kiedy znowu powstana nowe teorie spiskowe.

                                      W ten sposob powstaja teorie spiskowe... ale w koncu historia pelna jest interpretacji blednych... co tam prawda, przeciez celem bylo zawsze przykleic komus gebe, wysnuc wlasna opinie, prawda nieistotna, niektorzy wyznajacy zasade, ze wlasnie ten/ta ma zawsze racje rezygnuja z wlasnego myslenia i podporzadkowuja sie calkowicie idac zwyczajnie na latwizne: ktos pomysli za nich, przedstawi swoja interpretacje a oni przyjma to za pewnik.

                                      Autor: maja-z-podworka ☺ 02.08.10, 11:26

                                      ...Nauczyłam się, że głównym problemem wielu ludzi może być pragnienie
                                      obrony swojego wizerunku w swoich własnych oczach. Widzimy świat w
                                      taki sposób, by tego wizerunku nie zniszczyć...
        • jokker39 Re: Do Wichrow... 14.06.11, 18:12
          "kryminal z ktorego dumny byl Jokker, a potem dume zamienil na zlosc i nienawisc i poniewaz kryminal mu zabrano, to postanowil sie odwdzieczyc ze zlosci, nienawisci, zawisci ta suka wlasnie.. "

          Ponieważ zrozumiałem, że powinienem kryminał oddać, to wklejam go tu w całości. Usunę go z Loży, ale ponieważ doceniam pracę Al, wklejam wątek z wszystkimi postami smile


          Szamański wątek kryminalny AL smile
          z-malej-litery 11.10.10, 10:54 Odpowiedz
          Prawda, że kiełkująca tajemnica którą zaczęła opowiadać nam Al, powinna wyjść z gąszczu drzewka forumowego? PRAWDA! smile)) No to jużżżż.........


          smile

          Odcinek pierwszy. "Kryminał marki Loża"
          z-malej-litery 11.10.10, 10:55 Odpowiedz
          Hmm, czy tak...
          al-szamanka 05.10.10, 16:52 Odpowiedz
          ...mógłby wyglądać początek kryminału marki Loża???? wink


          Świat nie jest człowiekiem zainteresowany, jest on mu kompletnie obojętny, szczególnie mężczyzna z niejednoznaczną przeszłością, wyświechtanym kołnierzykiem i pięciodniowym zarostem na ponurej twarzy. Do diabła, takiemu facetowi też jest wszystko obojętne, już od dawna. Puste mieszkanie, rozbebeszone jak dla psa wyrko, raczej barłóg, jak w sam raz na krótki, bezpamiętny sen, lodówka z paroma niedopitymi puszkami piwa, byle jak rzucony na fotel prochowiec, na nim stary kapelusz a la Bogey - jeszcze z czasów, gdy czuł się w nim ważny, zanim stracił złudzenia. Coś na podobieństwo drwiącego uśmiechu na chwilę wykrzywiło mu twarz, tak, to były inne czasy, życie jak z innego świata; czysty kołnierzyk, drugie śniadanie w papierowej torebce, zaplątany w płaszczu nikły zapach porannego pożegnania na ostatnim stopniu werandy, kolacja przy świecach, miękki połysk osuwającej się z jej ciała, jedwabnej koszuli. Życie jak z filmu, jak z reklamy psiego żarcia, albo niezawodnego proszku do prania. Kiedy to się skonczylo? Zaraz, zaraz...to wtedy Jeff rzucił się przed lufę pistoletu, rozwaliło mu pół głowy. Biedny, naiwny chłopak. Tak się kończą szczytne ideały, przyjaźń, bezinteresowna pomoc. Głupiec, dać się tak załatwić zafajdanemu ćpunowi, w imię czego. Poszedł do ziemi, jak wielu przed nim, i po nim, życie gliny takie już jest. Detektywa też. Może nawet gorsze. Każdy dzień podobny do następnego; byle jaka kawa, szybki lunch w obskurnym barze, krótka drzemka z głową opartą na kierownicy, w bocznych uliczkach, bezczelnie, do rytmu hałaśliwej muzyki kręcące zadkami tanie dziwki, gdy tymczasem ilość petów w popielniczce rosła w nieskończoność, idiotyczni klienci ze swoimi paranoidalnymi życzeniami, podejrzliwi, zalani potem tłumionych wyrzutów sumienia. Noce różniły się tylko oświetleniem. Jaskrawy puls neonów i histerycznie nim drgające postacie, diabli wiedzą; idą tylko do domów po skończonej robocie, czy coś knują, przy czym to drugie jest w tej dzielnicy bardziej prawdopodobne. Tak jak strzały w podrzędnych spelunach. I wrzask obłędu za oknem na pół rozwalonej rudery.
          W taką noc ujrzałem ją po raz pierwszy.
          Siedziałem za biurkiem, rozwalony w przedpotopowym, skórzanym fotelu, ze szklanką paskudnej brandy w ręku półmroku nie rozświetlał już nawet żar cygara. Jeszcze zanim wyłoniła się z cienia, wiedziałem, że jest. Nieokreślony zapach niewinności; mieszanina dobrego pudru, domowego ciasta i zasypki dla niemowląt, wywołała we mnie wspomnienie rodzinnego domu. Wiedziałem, że to był inny przypadek niż wszystkie do tej chwili.......
          Odcinek drugi. "Kryminał marki Loża"
          z-malej-litery 11.10.10, 10:57 Odpowiedz
          al-szamanka


          Miała na sobie nienagannie skrojony, granatowy kostium, miękkie zwoje blond włosów upięte dwoma srebrnymi grzebykami, na palcu lewej dłoni prosty, platynowy pierścionek z brylantem, pozy tym żadnych innych ozdób. I ten zapach. Dziewczyna z prowincji. Taki facet jak ja, z szarganą przeszłością i byle jakim jutrem rozpozna dziewczynę z prowincji już na pierwszy rzut oka. Nie pasowała do tego wielkiego miasta, pełnego brudu, ciemnych zaułków łajdactwa, przekrętów, wyziewów alkoholu i rozpusty. Była jak polny kwiat, dziwnym zrządzeniem losu przeniesiony na wysypisko wielkomiejskiego śmietnika, i była zagubiona. Niepewnym krokiem podeszła do biurka i opierając się o nie lekko wskazującym palcem, czekała na jakąkolwiek reakcję z mojej strony, męczyło ją to wyraźnie, wahała się, półprzymknięte powieki drgały tak, jakby za chwilę miała się rozpłakać. Na takim facecie jak ja, bez obycia, właściwie drania, łzy dawno przestały robić wrażenie. Na moim ramieniu wypłakiwały się zdradzone żony i te, co zdradzać zamierzały, dziwki pobite przez alfonsa, porzucone kochanki, rozhisteryzowane sekretarki, a także, przedwcześnie doświadczone życiem, panienki z dobrych domów. Bez słowa wskazałem jej krzesło. Usiadła i nagle, ruchem dosyć teatralnym, wyciągnęła z torebki papierosa, unosząc go ku ustom, odważyła się spojrzeć wyczekująco w moją twarz. Ten papieros pasował do niej, jak koronkowe rękawiczki do mnie, jak operowa śpiewaczka do podrzędnej knajpy, powiedziałem jej to. Z westchnieniem ulgi wrzuciła go do torebki, zapewne wyobrażała sobie, że od tego zaczynają się rozmowy z detektywem.
          -Przepraszam - szepnęła, a ciepły ton jej głosu dosłownie rozłożył mnie na łopatki.
          I szybko dodała.
          -Tydzień temu zaginał mój mąż.

          • jokker39 Re: Do Wichrow... 14.06.11, 18:13
            Re: Szamański wątek kryminalny AL smile
            al-szamanka 16.10.10, 17:58 Odpowiedz
            W odpowiedzi zabębniłem tylko palcami o blat biurka, takich oświadczeń słyszałem w moim życiu już setki i większość z nich kończyła się wizytą w kostnicy, lub powrotem spotulniałego małżonka na łono rodziny. Zwyczajna rzecz, życie jest takie, jakie jest. Bezbarwne, bez niespodzianek. Gwałtownie uniosła się z krzesła.
            - Pan też? - wykrztusiła prawie szeptem.
            I był to szept przerażenia, niedowierzania, beznadziei tak rozpaczliwej, że poczułem go prawie jak nagłe szarpniecie w żołądku, jak cios wymierzony przez zawodowego boksera, palce znieruchomiały tuż nad blatem.
            - Siadać - powiedziałem wysilając się na wyjątkowo łagodny ton - Co tak właściwie się stało?
            - Tak właściwie się stało - powtórzyła bezwiednie moje pytanie
            Osunęła się na krzesło w dziwnym, zwolnionym tempie, tak, jakby musiała pokonywać niespodziewany opór powietrza, albo opanowującą ją do mnie niechęć. Chyba zastanawiała się czy jestem odpowiednią osobą, chciała być pewna, spojrzała mi prosto w oczy. Jeżeli istnieje coś takiego jak miłość od pierwszego spojrzenia, to równie dobrze musi też istnieć natychmiastowa fascynacja. Jej oczy były ogromne, koloru morskiej wody z małą domieszką przedniego koniaku, dostrzegłem w nich duszę anioła, a także obietnicę spełnienia najbardziej wyrafinowanych pragnień, jakie tylko mężczyzna mógłby sobie wyobrazić. Zgłupiałem. Ta kobieta, samym tylko spojrzeniem, zdolna była skłonić największego grzesznika do pójścia do spowiedzi. Równie dobrze mógłby popełnić dla niej największą zbrodnię. Znajdowałem się gdzieś na pograniczu.
            Przelotny, nikły uśmiech rozświetlił na moment jej twarz, nie było w nim nawet cienia triumfu, a przecież musiało być dla niej jasne, że w tej właśnie chwili zdecydowałem się nie odstępować od jej sprawy nawet na krok. Skinąłem głową, a ona, jakby podsumowując nieme porozumienie, dodała pewniejszym już głosem.
            - Oczywiście koszty nie mają znaczenia. Pan zdaje sobie sprawę, że pewne rzeczy są bezcenne.
            Jeszcze godzinę wcześniej wzruszyłbym, na takie słowa, ramionami. Co w byle jakim życiu może być bezcennego? Spoglądając na jej postać, mogłem tylko przyznać jej rację.
            • jokker39 Re: Do Wichrow... 14.06.11, 18:13
              Bezsilna i oszukana.
              Wyobrażałem sobie.
              Znałem momenty, gdy człowiek czuje się jak zaszczuty zwierz, bez możliwości ucieczki, bez najmniejszego wpływu na rozwój wypadków. Taką chwilę przeżyłem, gdy Jeff rzucił się pomiędzy mnie a lufę rewolweru. Ułamek sekundy, krótszy niż drgniecie powieki, czas zbyt nikły, aby mógł zawierać jakąkolwiek treść. A jednak rozwlekał się w nieskończoność. Stałem tam, niezdolny do wykonania najmniejszego ruchu, widziałem, w potwornym spowolnieniu, jak ćpun naciska spust, jak mruży oczy skupiając się na celu. Widziałem kawałek ołowiu lecący w moim kierunku, a głuchy huk wystrzału bezustannym echem dudnił mi w uszach...i byłem bezsilny, obezwładniony strachem przed nieodwracalnością końca. A mimo to i nie wiadomo dlaczego zdążyłem jeszcze pomyśleć, że przepadnie mi karta wstępu na koncert, na który i tak pójść nie zamierzałem, że nie odbiorę już trzech par spodni z pralni chemicznej i nie wymienię przepalonej żarówki w garażu. I wtedy Jeff skoczył. I swoim poświeceniem zrujnował moje życie.
              Tak, ta kobieta musiała w sobie nosić nie mniejsze piekło niż moje.
              • jokker39 Re: Do Wichrow... 14.06.11, 18:14
                Bez słowa zaprowadziła mnie do drugiego, mniejszego salonu, kuchni i sypialni, niewielkiego atelier, gdyż jak się okazało, w wolnych chwilach zajmowała się malarstwem, przeładowanego najlepszym sprzętem komputerowym pokoju biurowego, otworzyła nawet drzwi spiżarki i dwóch pokoi gościnnych. Wszędzie panował nieskazitelny porządek. Wszędzie oprócz biura.
                - Mój mąż najczęściej przebywał w tym pomieszczeniu, właściwie z niego nie wychodził i najchętniej by tu spal, praca zawsze była dla niego najważniejsza.
                W jej glosie nie było nawet cienia zawodu, a przecież trudno mi było sobie wyobrazić, aby jakakolwiek kobieta, świadoma swojej drugoplanowej roli, zniosła taki stan na dłuższą metę. Do tego tak wyjątkowa kobieta jak ona.
                - Julio, muszę pani zadać bardzo osobiste pytanie.
                - Ależ oczywiście, proszę, wiem, że musi je pan zadać.
                Oczywiście, że wiedziała, każdy wiedział. To pytanie powielał każdy, najbardziej tandetny film kryminalny, gdzie detektyw, ledwo poruszając dolną wargą i przylepionym do niej kawałkiem wygniecionego peta, wygłaszał je niczym główne credo policyjnego przesłuchania. Takie sceny śmieszyły mnie. Ja chyba też, gdyż nagłym ruchem, opanowując rozbawienie, spuściła głowę.
                -Tak, no więc. Jak układało się wasze małżeństwo?
                Spojrzała mi prosto w oczy z taką intensywnością, jakby raz na zawsze chciała coś wyryć w mojej pamięci.
                - Zawsze byliśmy idealną jednością
                • jokker39 Re: Do Wichrow... 14.06.11, 18:14
                  Nagle chrząkniecie w słuchawce przypomniało mi o mojej rozmowie, w glosie Harrisona wyraźnie wyczuwałem złośliwe rozbawienie.
                  - Ciekawa kobieta, prawda? – stwierdził – Na dłuższą metę jednak mecząca. Moi chłopcy wykonywali dobrą robotę i codziennie rano zdawałem jej z tego relacje, a ona ciągle twierdziła, że to za mało. Bombardowała mnie pytaniami o każdej porze dnia i nocy, tak że w końcu musiałem zablokować jej numer telefonu. Ona ma chyba problemy ze snem.
                  - Ma pani problemy ze snem? – powtórzyłem bezwiednie, trochę zdziwiony, że w tym momencie i nie wiadomo dlaczego wydało mi się to ważne.
                  - Wystarczają mi trzy, cztery godziny na dobę. Zawsze tak było – powiedziała powoli i głos jej pełen był wahania, jakby zastanawiała się czy wpłynie to w jakikolwiek sposób na ocenę jej osoby.
                  - Ma to jakieś znaczenie w sprawie? – burknalem nieco poirytowany w słuchawkę
                  Harrison zachichotał, jak zwykle, w moich uszach, zabrzmiało to jak skowyt psa, nic nie moglem zrobić, nie znosiłem tego typka. Mógł mi być jednak przydatny, potrzebowałem go tylko podejść i dlatego musiałem wzbudzić w nim podejrzenie, że wiem więcej niż on sam.
                  - Możemy rozwinąć temat bezsenności – zaproponowałem obojętnym tonem – albo też zająć się ważniejszymi sprawami. Możemy wymienić się informacjami, wiem co nieco jaką rolę odegrał Stone w ostatnich wyborach.
                  Harrison zasapał, prawie że zobaczyłem jego kulfoniasty nos wietrzący już pewne zwycięstwo i kaprawe, rozbiegane oczka, które w takich sytuacjach nieruchomiały tak nagle, jakby niespodziewanie dostawał pałką po głowie.
                  - Blefujes – wyseplenił
                  - Hmm, namacalnych dowodów rzeczywiście nie mam, chyba że sam uznasz za dowód fakt, że konta trzech znanych osób powiększyły się tego samego dnia o milion dolarów każde.
                  - Kto? – huknął w słuchawkę tak głośno, że odruchowo odsunąłem ją od głowy na bezpieczną odleglosc.
                  - Locke, Stanfield, Hunt
                  Czekałem na jego reakcję. Znany byłem z tego, że zawsze podawałem informacje sprawdzone, ta też była prawdziwa. Z tym że ze sprawa Stone’a nie miała nic wspólnego. Wiedziałem z całą pewnością, że Harrison, jeżeli w ogóle się na nią złapie, nigdy nie zdoła jej rozwiązać, co tym bardziej upewni go, że jest na tropie.
                  Zerknąłem na Julię. Uśmiechała się do mnie w szczególny sposób, moja rozmowa z Harrisonem wyraźnie jej odpowiadała i upewniła, że zaangażowała odpowiedniego człowieka.
                  • jokker39 Re: Do Wichrow... 14.06.11, 18:15
                    Bywajcie smile
                    • m.maska Re: Do Wichrow... 14.06.11, 18:23
                      hihi... Pan skonczyl? Pan moze odejsc... big_grin
                      Wzrok chyba nie ten - my to juz mamy big_grin i wiecej
                    • al-szamanka Re: Do Wichrow... 14.06.11, 18:25
                      Hmm, Jokkerze, potrafisz kopiować
    • al-szamanka Re: Do Wichrow... 14.06.11, 15:33
      Jak widzę, już wszyscy nami się zajmują, nawet Wichry, którą uważałam za najbardziej stonowaną - cóż, net zniekształca.
      Maseczko, odpisałabym podobnie.
      Wichry doradza nam dobrego psychologa big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin.....no i jeszcze trochę się pośmieję big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin, a żeby tego źle nie zinterpretowała dodam, że od początku mamy już jednego u siebie.
      Czy jest ważne kto kim jest z zawodu, jest sławnym, czy nie?
      Powiem prosto, może w końcu będzie zrozumiałe
      ZWISA MI TO....tylko człowiekiem być trzeba.
      • m.maska Re: Do Wichrow... 14.06.11, 16:16
        Widac dla Wichrow i Szalikowca ktory wielokrotnie podkreslal, ze maja u siebie "pracownikow naukowych" to jest istotne... a dla mnie jest wazna "kultura" i jesli wejdzie do Nas profesor zwyczajny, ktory bedzie chamem to i tak mojego szacunku mial na pewno nie bedzie i tez mi to zwisa... dla mnie nie jest istotne czy ktos jest piekny czy brzydki, mlody czy stary, gruby czy chudy, bogaty czy biedny, slawny czy przecietny... jesli tylko ma charakter i jest staly w swoich opiniach, jesli nie nalezy do "möchtegern", jesli nie ma w nim zawisci, zazdrosci i checi podporzadkowania sobie innych... jest zawsze mile widziany.
        Takie myslenie jakie pokazala Wichry, jest i bylo mi obce, moze dlatego, ze spotykalam i spotykam ludzi z rozmaitych warstw spolecznych a Jej wypowiedz swiadczy o tym jakie kryteria sa dla Niej samej istotne... no coz...
        • m.maska Re: Do Wichrow... 14.06.11, 16:17
          p.s. odbezpiecz wentyl i spusc zadecie... big_grin uwierz mi, ze z tym zyje sie latwiej...
    • m.maska Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 19:54
      Tyle sie Wicherku napisalas i Cie wykasowali...to sie nazywa wolnosc slowa i wypowiedzi... smilesmilesmile
      • m.maska Re: Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 20:00
        Widocznie nie dostosowalas sie do wytycznych....
        aaaaa zapomnialam, ze to Ty jestes zalozycielem - czyzbys sama siebie ocenzurowala?... a moze jednak tylko RZAD MARIONETKOWY i Ktos inny pociaga za sznurki, ot taka "szara eminencja"... Najpierw skasowano wywody Szaliczka a teraz Twoje... czyzby wstyd jakis? zaklamanie moze?...

        Bylo kiedys takie powiedzenie "z wierzchu stroj w srodku, sorry, gnój"
        • al-szamanka Re: Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 20:07
          Hmm, po dokonaniu porównań i głębokim przemyśleniu różnica sama rzuca się w oczy, więc aby image zachować, wstydu sobie oszczędzić, usuwa się własne posty
          • m.maska Re: Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 20:21
            Zgodnie z tradycja: "co niewygodne o tym milczymy i zamiatamy skrzetnie pod dywan"
            • m.maska Re: Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 20:23
              Hihi... gdzie jest moj slodki emotek, ktory az poklada sie ze smiechu u tupie trampkami... musze go poszukac big_grin
              • m.maska Re: Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 20:31
                Maaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaam, znalazlam http://i53.tinypic.com/z5mh.gif
              • al-szamanka Re: Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 20:32
                Poszukaj, jak znalazł do tej sytuacji big_grin
                • m.maska Re: Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 20:49
                  Znalazlam... no bo jak inaczej przedstawic stan mojego ducha?... w realu to nie przestaje sie smiac...
                  • al-szamanka Re: Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 20:53
                    ja tez nie przestaje się śmiać, a ile razy spojrzę na post Milky oskarżający mnie, że podsłuchiwałam jej rozmowy z Czaczą i to poprzez setki kilometrów odległości, to po prostu kwiczę, nawet takich stu w trampkach nie wystarcza
                  • maja-z-podworka Re: Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 20:55
                    Naprawdę kasują własne posty?!
                    Jestem zmęczona, mam mało czasu i nie chce mi się nigdzie ruszać. Macie gdzieś ten post Wichry? Chciałabym przeczytać, bo jakoś poznaję tam własne zdania.
                    Wichry.....proszę, powiedz, że to nie mnie cytowałaś!!!!!!!!!!!!!
                    • kalypso.02 [...] 14.06.11, 21:00
                      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                    • maja-z-podworka Re: Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 21:02
                      Ale po co Jokker nam wkleił ten watek AL?
                      My go już mamy, a On i tak nie może się go pozbyć....ani wykasować postów, w których ten wątek chwalili smile Te wszystkie posty tam są - nie da się ich usunąć, tyle, że nie wszyscy je widzą. Myślisz Jokkerze, że hańba, o której wiedzą tylko zaufani, mniej plami? Dlatego kasujecie własne posty?
                      Pamiętajcie, że damą się jest lub nie jest. Damą się nie bywa.
                      • m.maska Re: Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 21:03
                        Majeczko, nie mam calosci, nie uznalam za na tyle istotne, tylko tyle co masz tutaj, a to ze to Twoje zdania, ze smutkiem Cie powiadamiam, ze niestety Majeczko Twoje a nie emigranckie, zarzut w stosunku do Ciebie byl jasno sprecyzowany... jak moglas?
                        • maja-z-podworka Re: Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 21:17
                          Maseczko sad Nie rań mnie! przecież to nóż w serce!!!!
                          A swoją drogą, jak mogła napisać, że nie było krytyki konkretów. Ja co prawda w ogóle nie wypowiadałam swoich opinii na temat Polaków (moja akurat nie jest zła), ale taki Zorro na przykład?!!! Ileż on się(biedak) napisał o drogach, śmieciach i wadach narodowych!!!! I dalej - brak konkretów???? To już nie wiem, czego chcą.
                          Bo przecież Szaliczek wyraźnie pisała, że Niemców ocenia dobrze, bo robią rachunek sumienia, przeorują (patykiem!) swoje umysły i w ten sposób osiągają wyższy stopień doskonałości (w przeciwieństwie do Austriaków).
                          No to Zorro przeoruje!!!! W pocie czoła! Dla przyszłych pokolen. I co?
                          Też źle.
                          To już nie wiem. Ale pewnie jestem za głupia.
                          • al-szamanka Re: Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 21:20
                            do tego wg szaliczka bardzo stare jesteśmy, o tyyyyle starsze od niej, wiec w związku z tym mało czasu na douczenie mamy
                          • m.maska Re: Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 21:27
                            Majeczko a to co? to Twoje wlasne slowa... ponoc je napisalas, ot tak bez kontekstu...Ty Polka, jak moglas... crying

                            Kim może być osoba-sama będąc Polakiem/Polką piszaca, że Polska to naród złodziei, pijaków, nierobów i głupców?

                            mowie, ze czytaja wyrywkowo, a w ksiazkach pewnie tylko podpisy pod obrazkami...i wychodzi na to ze Czerwony Kapturek to bardzo niedobry wilk
                            • al-szamanka Re: Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 21:30
                              i wychodzi na to ze Czerwony Kapturek to bardzo niedobry wilk

                              Maseczko, jak tak dalej pójdzie, to mi żebra śmiech połamie big_grin
                              • m.maska Re: Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 21:34
                                Wiesz AL, to moze smiej sie wirtualnie tylko, wez sobie tego co sie tam kula i tupie trampkami...
                          • m.maska Re: Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 21:43
                            entliczek-petliczek, chowamy, otwieramy...
                            • m.maska Re: Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 21:46
                              Co i tak nie zmienia faktu Majeczko, ze jestes KIM JESTES... bo to kim ja jestem, to Wichry juz napisala...hihi... widac wie po sobie, chociaz w taki brak logiki nie potrafie sie wstrzelic, nijak mi to nie wychodzi... moze dlatego ze humanistka nie jestem crying i dla mnie cham jest chamem nawet jesli na drugie ma profesor
                      • al-szamanka Re: Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 21:08
                        Wkleił, bo pewnie pomyślał, że w ten sposób może okazać swoją szlachetność. Niektórzy tak dziwnie myślą.
                • zuza_anna Re: Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 20:51
                  Co to za sprzątaczka tam sprząta, ze wszystko pod dywan zamiata, chyba niechlujna jakaś wink
                  • al-szamanka Re: Aaaaaaaaaaaale KINO... 14.06.11, 21:13
                    Niektórzy tak właśnie lubią sprzątać, Zuzanko i nie myślą, że jak się pod dywanem nazbiera, to można się łatwo potknąć big_grin
    • m.maska Re: Do Wichrow... 14.06.11, 22:10
      Hihi... no przeciez wiedzialam ze beda sobie klaskac a jaki Uli nagle sie aktywny zrobil... a my sie wciaz nie mozemy doczekac tych opowiesci z Bieszczad to juz dwa miesiace jak obiecal, pewnie je przed NAMI ukryli, bo nie ma sie czym chwalic... wpadam naprawde w rozpacz, ze nie moge poczytac, a tak lubie reportaze z podrozy...a moze to byly tylko obiecanki.... buuuuuuuuuuuuuuuu
      Aaaa no i przeciez chcial sie ustosunkowac do wlasnych slow, kiedy znajde odpowiedni post - znalazlam i co? pewnie tez dwa miesiace poczekam teraz... takie koci łapci... slowa sa tanie, nic nie kosztuja
      • al-szamanka Re: Do Wichrow... 14.06.11, 22:25
        pamiętam, nawet podziękowania a konto już zbierał big_grin
Pełna wersja