Dodaj do ulubionych

Nasza przaśna

17.04.13, 14:51
Krzysztof Wyszkowski publikuje dokument urzędowy, z którego wynika, że Lech Wałęsa był człowiekiem dyspozycyjnym wobec komunistycznej policji politycznej już przed formalnym werbunkiem w dniu 19 grudnia 1970 r.

- Może to oznaczać, że jego zachowanie w dniu 15 grudnia 1970 r. – poranne rzekomo spontaniczne spotkanie z dyrektorem Stoczni, rzucenie wezwania do wyjścia stoczniowców na ulice, a także znalezienie się w Komendzie Milicji w chwili, gdy do jego kolegów strzelano – mogło zostać uzgodnione z SB w dniu 14 grudniu, gdy nie wziął udziału w strajku, a sam tłumaczył, że nie było go w pracy - pisze Krzysztof Wyszkowski na swojej stronie.

- Ponieważ również inne dokumenty urzędowe potwierdzają informację, że w dniach 14-15 grudnia 1970 r. Wałęsa spotkał się z kilkoma funkcjonariuszami tajnej policji, sprawa własnych słów Wałęsy, że za Grudzień`70 ma "krew na rękach" nabiera nowego sensu - dodaje.

- Wzywam Lecha Wałęsę, by natychmiast wyjaśnił jakie były przyczyny, cel i skutki tych spotkań oraz gdzie znajdują się dokumenty, które wyrwał z teczek opisanych w tym dokumencie - pisze Krzysztof Wyszkowski.

OTO TREŚĆ ZEZNAŃ W SPRAWIE BRAKUJĄCYCH NOTATEK SŁUŻBOWYCH Z ROZMÓW OPERACYJNYCH Z TW "BOLEK":

"/.../ W listopadzie 1990 r. byłem zatrudniony na stanowisku /…/ UOP i wtedy w okresie 20-21 listopada 1990 r. dostałem ustne polecenie od szefa Urzędu – Andrzeja Milczanowskiego dokonania wstępnej oceny pod kątem identyfikacji osoby, która sporządziła pokwitowanie za udzielane informacje przekazane SB. /…/ materiałem porównawczym był osobisty odręczny list. Dokonałem ustnej oceny przekazanej bezpośrednio szefowi Milczanowskiemu. Nie sporządzałem żadnej pisemnej opinii. /…/ Ponownie zapoznałem się z materiałami dotyczącymi działalności opozycyjnej Prezydenta Lecha Wałęsy w 1992 r. Były to materiały operacyjne gromadzone przez Służby Bezpieczeństwa. /…/ przeprowadzałem analizę tych dokumentów pod kątem ustalenia danych, które mogłyby identyfikować tajnego współpracownika o pseudonimie „Bolek”. Materiałem wyjściowym do dokonanej przeze mnie analizy były przekazane mi teczki. Były to różne materiały znajdujące się w 7 teczkach zszytych /…/ Jedna teczka dotycząca sprawy obiektowej „Klan” zawierała ponad 200 stron, zaś pozostałe teczki zawierały około 100 kart. /…/ Około tygodnia pracowałem nad analizą tych dokumentów. Były one przechowywane w taki sposób, aby poza mną /…/ nikt nie miał do nich dostępu. Po upływie w/w terminu dowiedziałem się, że nie będę dalej kontynuował pracy, jak też mam nie sporządzać żadnej pisemnej analizy tych materiałów. Zastosowałem się do tego polecenia. Nie sporządziłem żadnej pisemnej analizy. W dniu 22 września 1992 r. otrzymałem ponownie te same dokumenty z poleceniem przejrzenia ich pod kątem ustalenia braków. Dokonałem tego i stwierdziłem, co pamiętam, dokładnie brak 21 kart, które zostały wyrwane, o czym świadczyły kawałki papieru. Te kartki zostały wyrwane z poszczególnych tomów, obecnie nie pamiętam z jakich. Przypominam sobie, że sześć kart kserokopii i maszynopisu sprawozdania z rozmowy z Lechem Wałęsą z dnia 14 – 15 grudnia 1970 r. było najprawdopodobniej wyrwane z teczki oznaczonej pieczęcią „Archiwum IV – 17”, ale numeru tomu nie pamiętam. Pozostałe karty były wyrwane z poszczególnych tomów i dotyczyły przeważnie notatek służbowych z rozmów operacyjnych z T.W. „Bolek”. Przypominam sobie, iż te notatki były sporządzone przez funkcjonariuszy SB o nazwisku Graczyk i Ratkiewicz.”

Nie żebym epatował się tym, nie. Patrząc pobocznie to nawet nie dziwię się. Wielu popiera takie klimaty. Dziś mieniący się demokracją smile zas..na społeczność. Odludzie Europy. To loczek i podobni. Nienawidzący ładu i porządku. Brudasy.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka