choć miałam się nie przyznawać, właśnie dziś skończyłam dziś okrąglutkie, jeszcze ciepłe 60 bitych lat.
A pochwalić się musiałam, bo mój Miś przeszedł samego siebie i zrobił tort. Sam własnymi rencyma. Robocze zdjęcie bez świeczek, bo za dużo by ich trzeba było, no ale tort jest, jak byk: