W mieście,w którym obecnie mieszkam - było ciekawie.Zaangażowanie partyjne nie jest tu istotne.
I tura wyborów wyłoniła dwóch kandydatów : "młodego"/40/ liberalnego i "starego/55+/ konserwatywnego i bardzo popieranego przez Kościół.
Ten konserwatywny rządził przez ostatnie 8 lat.Jest człowiekiem miłym i skromnym,więc nikomu nie wadził.
Przed II turą - kandydat liberalny nie wywieszał nowych plakatów wyborczych,za to konserwatywny - pokazał na wielkich plakatach,kto go popiera:
1.Kandydat + chór wąsatych wujów z księdzem na czele.
2.Kandydat + miejscowa drużyna piłkarska.
3.Kandydat + młode i śliczne panienki.
Pomyślałam,że wszystkie kobiety w wieku średnim powinny zagłosować na młodego liberalnego.
Ja - zrobiłam to już w I turze,bo nie zniosłabym,żeby ktoś "przekazywał" mój głos...
Liberalny jednak wygrał

))
Wszystkie kobiety dzisiaj spotkane/pani z kiosku,rejestratorki i pielęgniarki z przychodni,pacjentki/zagłosowały na liberalnego

Może wcześniej bały się przyznać?
Ostatnia moja rozmowa w Taxi :
- Nasz prezydent chyba wygra - taksówkarz
- Ja głosuję na młodego - ja
Odwrócił się i spojrzał na mnie
takim wzrokiem. Myślałam,że mnie natychmiast wyrzuci...
A jednak wyszło na moje