Raz prozą, raz rymem...

18.11.18, 10:45

Raz prozą, raz rymem - walczymy z propagandowym reżimem


Jestem straszliwym homofobem, który uważa Freddiego Mercury'ego za najwybitniejszego wokalistę w historii, i lubi posłuchać niektórych kawałków George'a Michaela.

Jestem krwiożerczym antysemitą, który płacze przy książkach o mordowaniu Żydów w Auschwitz.

Jestem straszliwym katotalibanem, który szanuje prawo każdego człowieka do własnego wyznania, lub do ateizmu. Nie po to Bóg dał człowiekowi wolną wolę, żebym ja mu ją zabierał - ja mogę co najwyżej czasem grzecznie przekonywać argumentami, ale bez nachalności.

Jestem naziolem, który chyba tylko Stalinem i komunizmem gardzi jeszcze bardziej niż Hitlerem, Goebbelsem, Himmlerem i nazizmem.

Jestem maniakalnym ksenofobem, który niczego nie pragnie tak jak pokoju na świecie i życzy wszystkiego najlepszego KAŻDEJ nacji na świecie, prócz tych, które z butami wpierdalają się w sprawy mojego kraju. A nawet wśród tych nacji, źle życzę tylko tym ich przedstawicielom, które źle czynią - bez wrzucania wszystkich do jednego worka.

Nie dajcie sobie robić wody z mózgu. Konserwatyzm, który reprezentuję, to wyłącznie dążenie do mądrości, prawdy, dobra i sprawiedliwości. Nie jestem w tym doskonały, cholernie daleko mi do tej doskonałości, potykam się w tej drodze, upadam i znowu wstaję. Ale mając świadomość, że nigdy tej doskonałości nie osiągnę - nigdy nie przestanę do niej dążyć.

Konserwatyzm to nie jazda na koniu w stroju XVI-wiecznego szlachcica. Konserwatyzm to nie podążanie ślepo za modą. Konserwatyzm nie jest odrzucaniem nowoczesności, tylko filtrowaniem jej przez sito i wybieraniem z niej tego co dobre i wartościowe, a odrzucaniem tego co szkodliwe i głupie.

Krytykowanie żydowskich komunistów to nie antysemityzm. Krytykowanie nachalnej homopropagandy to nie homofobia. Machanie polską flagą 11 listopada to nie nazizm.

Śmiało, bądźmy konserwatystami.
    • al-szamanka Re: Raz prozą, raz rymem... 18.11.18, 10:46
      No to przyznam się - jestem konserwatystką i dobrze mi z tym.
      • m.maska Re: Raz prozą, raz rymem... 18.11.18, 13:01
        No ja juz dawno sie zdeklarowalam - jestem ksenofobem big_grin i dobrze mi z tym big_grin
        • al-szamanka Re: Raz prozą, raz rymem... 18.11.18, 13:17
          m.maska napisała:

          > No ja juz dawno sie zdeklarowalam - jestem ksenofobem big_grin i dobrze mi z tym big_grin
          >

          hehe, nie dziwię się
          • czarek_sz Re: Raz prozą, raz rymem... 18.11.18, 13:24
            Raz sierpem raz młotem czerwoną hołotę
            Za 39 za 45 i za wszystko co było potem
            I niech szlag was trafi zarazo czerwona
            Bo prędzej wy zdrajcy zdechniecie niż Polska skona
            • al-szamanka Re: Raz prozą, raz rymem... 18.11.18, 15:00
              Najśmieszniejsze że KODowcy i inni ubywatele RP nie widzą, jak bardzo są komuchami.
              • czarek_sz Re: Raz prozą, raz rymem... 18.11.18, 15:15
                AL ale oni o tym wiedzą. Tylko że to jest taki sort polactwa że im pluć w pysk to będą się oblizywać. Dlatego nawet w pysk im pluć nie warto bo szkoda śliny Polaka na takie barachło.
                • al-szamanka Re: Raz prozą, raz rymem... 18.11.18, 15:20
                  czarek_sz napisał:

                  > AL ale oni o tym wiedzą. Tylko że to jest taki sort polactwa że im pluć w pysk
                  > to będą się oblizywać. Dlatego nawet w pysk im pluć nie warto bo szkoda śliny P
                  > olaka na takie barachło.


                  I tu masz rację, niech się nawzajem oblizują... i mniemam, że od takiej trucizny szybko im języki podrętwieją.
                  • m.maska Re: Raz prozą, raz rymem... 18.11.18, 15:28
                    Upewniaja sie wzajemnie o swojej "wspanialosci" i przenikliwosci, jak oni wiedza co bedzie: beda odbierac paszporty, beda ich kneblowac, beda ich bic - czekaja na to jak na zbawienie i wierza, ze kiedys sie spelni - a tymczasem PiS-owi rosnie, ma juz w sondazach 42%.... no ale oni som elyta, wiec musza byc w mniejszosci jako to elyta.
                  • czarek_sz Re: Raz prozą, raz rymem... 18.11.18, 15:29
                    AL trzymajmy kciuki nie za PiS nie za żadną inną opcję tylko za Polskę. Może to zabrzmi patetycznie i sztucznie ale ja chodząc po polskich lasach wędkując nad polskim rzekami i jeziorami od jakiegoś czasu łapię się na tym że to wkrótce może nie być moje i mogę tu być tylko jako gość albo wcale. Wybacz nie mieszkasz w Polsce od dawna ale ja tak mam. Przeraża mnie ta myśl że przez grupkę idiotów i zaprzańców to co mnie nachodzi może stać się faktem. Oby nie bo mimo wszystko wierzę w mądrość Polaków.
      • rena-ta49 Re: Raz prozą, raz rymem... 18.11.18, 18:57
        Też jestem konserwatystką! Konserwatyzm polski ma się całkiem dobrze.
        75% młodych do 25 roku życia popiera konserwatyzm i jakąś formę nacjonalizmu.
        • czarek_sz Re: Raz prozą, raz rymem... 18.11.18, 19:02
          A ja Reniu dam sobie głowę odciąć że jak coś to Polacy nie dadzą sobie odebrać ojcowizny z dziada pradziada. Wtedy pokażemy moc. Niemcy o tym wiedzą dlatego na dziś tylko szczerzą kły i złorzeczą. Jebać ich ale patrzyć im na parszywe łapy.
        • al-szamanka Re: Raz prozą, raz rymem... 18.11.18, 19:27
          rena-ta49 napisała:

          > Też jestem konserwatystką! Konserwatyzm polski ma się całkiem dobrze.
          > 75% młodych do 25 roku życia popiera konserwatyzm i jakąś formę nacjonalizmu.


          Aż 75% ??? No to Jeszcze Polska nie zginęłasmile
          • al-szamanka Re: Raz prozą, raz rymem... 27.11.18, 11:46
            ,,28-letnia Liselotte była pod wielkim wrażeniem ochotniczej pracy wykonywanej przez studentki z Niemiec oraz inne dziewczęta pomagające osadnikom w ramach przymusowego stażu w Służbie Pracy Rzeszy. To one wyrzucały Polaków powracających do swoich byłych gospodarstw i kazały im się pakować. W akcjach wysiedleńczych często brało udział tyle samo osiemnastoletnich dziewczyn co esesmanów. Jedne jeździły na stacje kolejowe, żeby witać niemieckich osadników, a inne w tym samym czasie asystowały SS przy wypędzaniu Polaków, potem zaś pilnowały polskich kobiet, które zmuszano do sprzątania, żeby nowi właściciele mogli wprowadzić się do wypucowanego domu.

            Pewna studentka w liście do domu zastanawiała się nad własną reakcją na widok esesmanów zaganiających polskich chłopów do stodoły w czasie jednego z takich wypędzeń: ,,Współczucie dla tych kreatur? Nie, najwyżej byłam zdumiona, że tacy ludzie w ogóle istnieją, ludzie, którzy w samym swoim sposobie bycia są tak nieskończenie obcy i niezrozumiali dla nas, że nie sposób do nich dotrzeć. Po raz pierwszy w naszym życiu spotykamy ludzi, których życie lub śmierć są nam całkowicie obojętne."

            ,,W Kraju Warty całkowicie zakazano nauczania w języku polskim. Szkołom zabroniono jednak również nauki prawidłowej gramatyki języka niemieckiego, żeby „Polacy nie mogli podawać się za Niemców”. Po tym, jak większość polskich nauczycieli i księży w tym regionie została stracona lub wypędzona, władze Kraju Warty utworzyły duże klasy, które spotykały się na ledwie kilka
            godzin dziennie. Prowadzenie zajęć powierzano żonom niemieckich rolników i podoficerom, a musztrowali oni polskie dzieci, aby wpoić im poczucie „czystości i porządku oraz pełne szacunku postępowanie i posłuszeństwo
            wobec Niemców”.

            ,,Z autobusu, którym przywieziono więźniów na kirkut, wysiadła kobieta z trójką dzieci i przeszła 30 metrów do rowu. Trzymając na rękach najmłodsze dziecko, musiała zejść na jego dno. Następnie ściągnęła tam drugie dziecko, a stojący obok esesman podniósł pozostałego na górze chłopczyka i przekazał go matce. Kobieta kazała swoim dzieciom położyć się na brzuchu obok niej. Kluge pozostał na miejscu, a nawet był w stanie zbliżyć się na tyle do czteroosobowego plutonu egzekucyjnego, że zajrzał do dołu i widział, jak żołnierze trzymają karabiny w odległości 20 centymetrów od karków swoich ofiar. Po wszystkim został poproszony o przysypanie ziemią zwłok. Zrobił to bez wahania. Niektórzy żołnierze, nie mogąc patrzeć na zabijanie dzieci, odchodzili na bok, ale wrócili, żeby obejrzeć rozstrzelanie polskich mężczyzn przywiezionych drugim autobusem.

            Paul Roschinski, podoficer, zauważył, że widzowie podchodzili tak blisko wykopanego rowu, że obryzgiwały ich wylatujące w powietrze „kawałki mięsa i mózgów oraz piasek”. Wielu żołnierzy, którzy byli świadkami takich wydarzeń w Polsce, potrafiło wypstrykać całe rolki filmu, które wysyłali następnie do domu, żeby tam je wywołać. W ten sposób wizualny zapis zbrodni przechodził przez ręce ich rodziców, żon i pracowników zakładów fotograficznych, zanim zdjęcia zostały odesłane tym entuzjastom „turystyki egzekucyjnej” w Polsce. W większości takich miejsc z policją i SS współpracował Wehrmacht, czasami dostarczając ludzi do plutonów egzekucyjnych."

            ,,Już w marcu 1940 roku wyższy sąd w Jenie skarżył się, iż w Turyngii stało się normą, że kobiecie oskarżonej o „zakazane relacje” golono głowę, zawieszano jej na szyi tabliczkę z opisem popełnionego przestępstwa i kazano paradować przez wioskę, zanim jeszcze została skazana. Piętnastego listopada tego roku tłum zgromadził się na rynku w Eisenach, żeby szydzić z Niemki i jej polskiego kochanka, którzy stali związani na niewielkiej platformie, plecami do siebie. Nad jej ogoloną głową umieszczono tabliczkę głoszącą: „Związałam się z Polakiem”, a nad jego głową: „Jestem hańbicielem rasy”. Matki zabierały małe dzieci na sam przód i podnosiły je, żeby one też mogły popatrzeć na to. Często pojawiały się głosy, iż winną kobietę należałoby zmusić do oglądania egzekucji jej kochanka, a nawet, że powinien ją spotkać ten sam los."

            ,,Począwszy od czerwca 1940 roku, Gestapo zaczęło publicznie wieszać polskich mężczyzn za utrzymywanie „zakazanych kontaktów” z Niemkami. Na początku lipca w Ingeleben koło Helmstedt polski jeniec wojenny, odesłany wcześniej do więzienia za stosunek z niemiecką kobietą, został przekazany w ręce Gestapo i „powieszony na drzewie jako ostrzeżenie dla innych”. Na polecenie berlińskiej centrali Głównego Urzędu Bezpieczeństwa
            Rzeszy 26 lipca 1940 roku powieszony został Stanisław Smyl, chociaż nawet lokalny urząd Gestapo w Paderbornie odradzał ten krok ze względu na problemy psychiczne więźnia. Z kolei 24 sierpnia Gestapo zabrało 17-letniego polskiego robotnika z aresztu sądowego w mieście Gotha i powiesiło go na przydrożnym drzewie. Tę egzekucję kazano oglądać pięćdziesięciu Polakom, a ponadto zgromadził się wielki tłum Niemców. Straconego oskarżono o stosunek z niemiecką prostytutką, jego ciało zaś pozostawiono na drzewie na 24 godziny".

            ,,Nowa moda na publiczne egzekucje najlepiej przyjęła się w Turyngii. Nawet tamtejsze SD było zaniepokojone skalą entuzjazmu społecznego, gdy 800-1000 osób przepychało się, żeby obejrzeć wieszanie dwudziestu Polaków w Hildburghausen, a kolejnych 600-700 kobiet i dzieci policja
            nie dopuściła wtedy na miejsce egzekucji."

            Cytaty pochodzą z rewelacyjnej książki australijskiego historyka, Nicholasa Stargardta: ,,Wojna Niemców".

            Dedykuję wyznawcom ,,przyjaźni polsko-niemieckiej".

            Niemcy to nasi przyjaciele, bo postawili u nas Lidla, pozwalają nam kupować żelki Haribo i łaskawie ,,inwestują" w nasze media, żebyśmy przypadkiem nie musieli przemęczać naszych polskich mózgów i zastanawiać się jak mamy myśleć. Niemieccy przyjaciele oferują nam dziś (prawie za darmo!!!) swój niemiecki tok myślenia w postaci gotowców. Tak więc my, Polacy, już nie musimy myśleć. Zostaliśmy wspaniałomyślnie wyręczeni.

            W dodatku, Niemcy nie napadli na nas, nie wymordowali naszych elit, nie zgwałcili naszych kobiet i dzieci i nie zniszczyli naszego dziedzictwa kulturowego już od ładnych kilkudziesięciu lat.

            Czy w ogóle można sobie wyobrazić piękniejszą definicję słowa ,,przyjaźń"...?!

            (z netu)
            • m.maska Re: Raz prozą, raz rymem... 27.11.18, 12:22
              Ci ktorzy dzisiaj popieraja imperialistyczna polityke Niemiec, wowczas byliby pierwsi na pomocnikow niemieckich mordercow - wystarczy poczytac ich wypowiedzi ile w nich nienawisci do Polakow, dla Tuska polskosc to nienormalnosc - a co z niemieckoscia? to dla niego pozadana normalnosc.
              • al-szamanka Re: Raz prozą, raz rymem... 27.11.18, 12:37
                m.maska napisała:

                > Ci ktorzy dzisiaj popieraja imperialistyczna polityke Niemiec, wowczas byliby p
                > ierwsi na pomocnikow niemieckich mordercow
                - wystarczy poczytac ich wypowiedzi
                > ile w nich nienawisci do Polakow, dla Tuska polskosc to nienormalnosc - a co z
                > niemieckoscia? to dla niego pozadana normalnosc.
                >
                >


                Popierają, bo pan daje srebrniki... jak Judaszom.
                • m.maska Re: Raz prozą, raz rymem... 27.11.18, 13:28
                  al-szamanka napisała:

                  > m.maska napisała:
                  >
                  > > Ci ktorzy dzisiaj popieraja imperialistyczna polityke Niemiec, wowczas
                  > byliby p
                  > > ierwsi na pomocnikow niemieckich mordercow
                  - wystarczy poczytac ich w
                  > ypowiedzi
                  > > ile w nich nienawisci do Polakow, dla Tuska polskosc to nienormalnosc - a
                  > co z
                  > > niemieckoscia? to dla niego pozadana normalnosc.
                  > >
                  > >

                  >
                  > Popierają, bo pan daje srebrniki... jak Judaszom.
                  >
                  >

                  Ale tym maluczkim nic nie daja, oni tak sami z siebie z nadzieja, na to, ze moze kiedys cos skapnie.
                  • a74-7 Re: Raz prozą, raz rymem... 27.11.18, 17:27
                    Ci maluczcy zawsze beda popierac ,za darmo, im nie trzeba placic specjalnie,
                    to tchorze, ze strachu ze "cos" utraca ,ze ktos im" cos "zabierze, ze wyrzuca ich z Europki- pokazuja podbrzusze na wszelki wypadek.
                    • al-szamanka Re: Raz prozą, raz rymem... 02.12.18, 15:34
                      Onet i promowane przez niego wzorce.

                      ,,Mam HIV i nie chcę o tym mówić moim partnerom seksualnym."

                      Mój HIV, moja sprawa.

                      ,,Nie traktujcie mnie jak przestępcę tylko (!!!) dlatego, że komuś nie powiem, że jestem zarażona HIV".

                      Nie traktujcie mnie jako złodzieja tylko dlatego, że kradnę telefony w salonie. Nie traktujcie mnie jako pedofila tylko dlatego, że stoję przed podstawówką i się masturbuję. Nie traktujcie mnie jako debila tylko dlatego, że Onet to mój życiowy kierunkowskaz.

                      ,,Przesiadywaliśmy na klatkach schodowych, pod blokami. Zakochałam się. Na jednej z imprez on namówił mnie na heroinę, a ja chciałam mu się przypodobać. Głupia nastolatka. Ćpałam kilka miesięcy, zakaziłam się przez strzykawkę".

                      Nie traktujmy jej jako głupiej ćpunki tylko dlatego, że wstrzykiwała sobie herę w żyłę, z używanej strzykawki.

                      ,,Ma jedno pragnienie: - Chciałabym obalić stereotyp, że jedyne, czego może pragnąć kobieta z HIV dodatnim, czyli taka jak ja, to normalność: mąż, rodzina, dziecko przede wszystkim. Nie ma mowy o rozwodzie, zdradzie, kochanku. Masz męża i zdrowe dziecko, więc się ciesz, bo złapałaś Pana Boga za nogi. Kto by pomyślał, że tak ci się uda. Tymczasem ja jestem zwyczajną kobietą, z problemami i pragnieniami jak inne. HIV nie wyzuło mnie z kobiecości".

                      Czyli kobiecość to nie normalność (ach ta paskudna normalność...!), mąż, rodzina, dziecko, miłość. Kobiecość - zdaniem autorytetu Onetu - to dawanie dupy na boku i swobodne uleganie swędowi narządów płciowych. Byle mąż i synek nie widzieli, że mamusia się puszcza. Panie, panowie - postępowa kobiecość. Dziwnie tożsama z definicją kurewstwa.

                      ,,Panuje pogląd, że kobiety seropozytywne są kiepskie w łóżku. To mit. Nim wyszłam za mąż, spotykałam mężczyzn, którzy wiedząc, że jestem seropozytywna, decydowali się na seks ze mną. Może to była ciekawość? Nie wiem. Różnie reagowali. Jeden powiedział, że dla niego to taka adrenalina, jak igranie ze śmiercią."

                      Oczywiście mógłbym skomentować to jakoś oryginalnie, ale tu najlepsze zastosowanie znajdzie staropolskie, poczciwe: ja pierdolę. I dźwięk uderzania otwartą dłonią w czoło.

                      ,,I tu nie chodzi o przesłanie: „Uprawiajcie seks z osobami zakażonymi”. Tu mowa o tym, że seks jest możliwy i nie musi być wyrokiem śmierci, a osoby seropozytywne, mają do niego prawo, jak każdy inny człowiek."

                      Osoby seropozytywne mają prawo do seksu, ale ich partnerzy seksualni nie mają prawa do wiedzy, że ich partnerka ma HIV. Śmiało, bądźmy seropozytywni.

                      ,,W polskim prawie na osobie zakażonej wirusem ciąży obowiązek poinformowania każdego partnera seksualnego o swoim statusie HIV. Nieujawnienie tej informacji bez względu na to, czy doszło do zakażenia, może być podstawą do oskarżenia o przestępstwo. Artykuł 161. paragraf 1. kodeksu karnego brzmi: „Kto, wiedząc, że jest zarażony wirusem HIV, naraża bezpośrednio inną osobę na takie zarażenie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Monikę oburza ten zapis. - Nie jestem zagrożeniem. Dlaczego to ja mam dbać o zdrowie mężczyzny, który chce mnie zaciągnąć do łóżka."

                      Czyli jak tę kretynkę napadnie nożownik, będzie mógł trzymać się linii: ,,To nie moja wina, że pacjentka nie robiła brzuszków i nóż wjechał tak gładko. Dlaczego to ja mam dbać o kondycję fizyczną kobiety, którą napadam w parku."

                      ,,Chociażby Kanada – tam osoba seropozytywna, która uprawia seks używając prezerwatywy, nie musi mówić, że jest zakażona. Bardzo chciałabym uczestniczyć w czymś takim w Polsce. Być cząstką ruchu emancypacji osób seropozytywnych."

                      Trzeba natychmiast odsunąć pisowców od władzy i dopuścić do rządzenia postępową lewicę, tak jak w Kanadzie. Inaczej sami pozbawiamy się tego elementu niespodzianki przy poznaniu kogoś nowego. ,,Ma HIVa, czy nie ma? Przecież nie musi nam mówić. Matko, jakie to szalenie emocjonujące!" I od razu erekcja. Bo życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiadomo, która ma HIVa.

                      I perełka na koniec. ,,Marzy mi się emancypacja, coś w rodzaju „czarne jest piękne" czy „Gay pride"."

                      HIV jest piękny.

                      HIV pride. Zaraziłam się syfem od strzykawki z herą używaną przez lumpa na dworcu, i jestem z tego DUMNA!

                      Śmiało, łapmy HIVa.

                      Jest demonizowany.

                      Trzeba walczyć z hivofobią.

                      (z netu)
                      • rena-ta49 Re: Raz prozą, raz rymem... 02.12.18, 18:54
                        Moda na zarażanie sie HIV-em,przecież to jak katar.
                        • m.maska Re: Raz prozą, raz rymem... 02.12.18, 19:19
                          No ja tego nie rozumiem, bo to skrajna nieodpowiedzialnosc jest. Ale w dobie wszechobecnego egoizmu, "tylko ja" wszystko jest mozliwe.
                          • al-szamanka Re: Raz prozą, raz rymem... 03.12.18, 06:21
                            Wałęsa na dzisiejszym spotkaniu KOD-u w Tarnowie:

                            ,,Dzisiaj sądy są takie, że nie chodzi im o prawdę. Im chodzi o fakty. Więc jak mogę dostarczyć fakty?"

                            I dwa zdania później: ,,Przegrałem jedną sprawę z takim Jagielskim, który mnie nazwał agentem, a ja udowodniłem, że on jest agentem. Ale ponieważ nie miałem dowodów, sąd powiedział, że tak nie można."

                            Panie, panowie -

                            były prezydent Rzeczpospolitej.


                            (z netu)
                            • m.maska Re: Raz prozą, raz rymem... 03.12.18, 11:31
                              al-szamanka napisała:

                              > Wałęsa na dzisiejszym spotkaniu KOD-u w Tarnowie:
                              >
                              > ,,Dzisiaj sądy są takie, że nie chodzi im o prawdę. Im chodzi o fakty. Więc jak
                              > mogę dostarczyć fakty?"
                              >
                              > I dwa zdania później: ,,Przegrałem jedną sprawę z takim Jagielskim, który mnie
                              > nazwał agentem, a ja udowodniłem, że on jest agentem. Ale ponieważ nie miałem d
                              > owodów, sąd powiedział, że tak nie można."
                              >
                              > Panie, panowie -
                              >
                              > były prezydent Rzeczpospolitej.
                              >
                              >
                              > (z netu)

                              Niby na powaznie to, a i tak smiesznie big_grinbig_grinbig_grin
    • m.maska Re: Raz prozą, raz rymem... 09.12.18, 14:59
      Po tym, jak we Francji aresztowano wczoraj kolejnych prawie 2 tysiące osób, rzecznik Macrona zapowiedział dziś, że wkrótce pan prezydent nauczycielkojebca wygłosi bardzo ważne oświadczenie.

      Oczywiście na razie możemy tylko gdybać co powie. Może pożyczy od Wałęsy szpanerskie okulary, przerwie dzieciom francuski Le Teleranek i poinformuje, że w dniu dzisiejszym ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego...? <3

      Ja jednak stawiam na inny scenariusz. Miliony Francuzów zasiądą przed telewizorami z zapartym tchem, by usłyszeć jak prezydent zareaguje na falę zamieszek i dziesiątki tysięcy Francuzów domagających się jego dymisji, a pan prezidą podejdzie do mikrofonu i ogłosi:

      ,,RODACY!

      Może i znaleźliśmy się w trudnej sytuacji. Może i jest to sytuacja patowa. Może i wam nie podobają się kolejne podatki, które na was nakładam, może i ja już nie mogę się wycofać z moich zobowiązań więc i tak i tak wam te pieniądze z kieszeni powyciągam, jak nie oficjalnie to po cichu, pod stołem. Choćbyście mieli z głodu zdechnąć, zapoczątkowana przeze mnie Wielka Lewacka Rewolucja musi trwać.

      Może więc pozornie nasza sytuacja jest niewesoła, ale nie traćmy z oczu najważniejszego celu. Pamiętajmy o proporcjach i priorytetach. Nie zapominajmy, że...

      W POLSCE ŁAMANA JEST KONSTYTUCJA, GWAŁCONE SĄ ZASADY DEMOKRACJI, ZAGROŻONE JEST SĄDOWNICTWO, WYCINA SIĘ DRZEWA, MORDUJE SIĘ WIEWIÓRKI I NIE SZANUJE SIĘ ESBECKICH AGENTÓW W KOSZULCE OTUA!!!

      Pamiętajmy, że TO są najważniejsze sprawy, a nie jakieś nasze gospodarcze zawirowania! Nie pozwalajmy sobie mącić w głowie tematami zastępczymi! Ośmielę się więc zawołać tu, z tego miejsca:

      NIECH ŻYJE RZEPLIŃSKI! VIVA LA TVN! LA DE-MO-KRACJĄ! LA KON-STI-TUCIĄ!"

      I w tym momencie staje się coś niespodziewanego. Żółte Koszulki powoli wypuszczają z dłoni młotki i kamienie. Francuski milicjant wypuszcza z dłoni gaz łzawiący i chusteczką wyciera oczy licealistce, którą przed chwilą spryskał. Inny funkcjonariusz przestaje szarpać inwalidę na wózku i przytula go. Wszyscy padają sobie w objęcia. Rozlegają się spontaniczne wiwaty. Padają takie hasła jak: ,,Uwolnić Tomasza Lisa i mesje Rzeplińskiego z pisowskiego więzienia!" ,,Frasyniuka pomścimy!" ,,Lubnauer mężynią stanu!" ,,DEMOKRACJA!" ,,KONSTYTUCJA!"

      I wszyscy rozchodzą się do domu w atmosferze święta i jedności.

      I nawet terroryści, w przypływie euforii i poczucia solidarności z tłumem, nie detonują tego dnia bomb, tylko dają pokaz sztucznych ogni i demonstrują sztuczki pirotechniczne, rozdając francuskim dzieciom flagi unijne i baloniki z logo Platformy Obywatelskiej.

      Tak będzie. Nie zmyślam.
      • al-szamanka Re: Raz prozą, raz rymem... 09.12.18, 15:20
        Cudne big_grinbig_grinbig_grin
        • al-szamanka Re: Raz prozą, raz rymem... 09.12.18, 15:24
          Byli sobie tacy generałowie, Wojtek i Czesiek. Kawał z nich był komunistycznych skurwieli. Wojtek po wojnie aportował Stalinowi piłeczkę, tropiąc polskich bohaterów walczących po lasach o niepodległość i pisząc na nich raporty. Potem utrwalał zniewolenie Polski i regularnie oddawał się (i cały kraj) towarzyszom zza wschodniej granicy. Do tego stopnia, że pewnego dnia złapał za mordę cały naród i groził śmiercią każdemu, kto będzie buntował się przeciwko władzy ludowej.

          Paradoksalnie, najwięcej z tych, którzy bronią generała Wojtka i uważają tego dyktatora i zbrodniarza za pozytywną postać, robiąc młodym pokoleniom gówno z mózgu - to ci sami, którzy najgłośniej drą na ulicy japę o demokracji i konstytucji.

          Generał Czesiek z kolei to jeszcze większe komunistyczne zero i sowiecki sługus. Czerwony karierowicz i bandyta, napuszczający esbeckie psy gończe na księży i patriotów. Nadzorujący esbeckich siepaczy i agentów poupychanych do ,,Solidarności", Kościoła i innych instytucji. Potem, w swojej ostatniej misji - koordynator teatrzyku pod tytułem ,,koniec komuny". To sztuka dramatyczna, w której w ostatnim akcie okazuje się, że komuna zamiast upaść, przewróciła się z jednego boku na drugi.

          I jest sobie Adam Słomka. Adam za działalność antykomunistyczną został internowany w stanie wojennym, nie mając ukończonych... 18 lat. Potem, w 1985 (kiedy świat podziwiał Freddiego Mercurego szalejącego na Live Aid), skazany za działalność antykomunistyczną na 2.5 roku więzienia.

          Gdy odsiadywał wyrok, jego matkę zabił autem Zygmunt Zygadło - zastępca komendanta MO, koordynujący działania SB.

          W 2012 roku nasze niezawisłe sądy wspaniałomyślnie zgodziły się nazwać Wojskową Radę Ocalenia Narodowego ,,związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym", ale Kiszczak i Jaruzelski nie odsiedzieli w więzieniu ani jednego dnia.

          Adam Słomka nie umiał pogodzić się z tym żałosnym wyrokiem, brakiem sprawiedliwości i kryciem komunistycznych zbrodniarzy przez nasze ,,niezawisłe sądy", których kształt w 1989 ustalał m.in. Kiszczak właśnie. Słomka krzyczał o hańbie i domagał się postawienia sądu pod sąd.

          Za obrazę sądu trafił za kratki na 14 dni.

          Podsumujmy.

          Wolna Polska. Komunistyczni zbrodniarze, wykonujący sowieckie polecenia czerwoni zdrajcy, mający na rękach litry krwi polskich patriotów. Zero dni w więzieniu. Wolni ludzie, do ostatniego dnia ich parszywego żywota.

          Adam Słomka. Urażenie majestatu kasty sędziowskiej, chroniącej zbrodniarzy. Dwa tygodnie w pierdlu.

          Słomka bandyta. Kiszczak i Jaruzelski oj tam oj tam.
      • a74-7 Re: Raz prozą, raz rymem... 09.12.18, 15:48
        zapomnialas o jednym :
        Marianne le Dlugopis demokratycznym wyrokiem lewicy koniecznie do psychuszki , pewnie tej samej do ktorej wysylaja w Poolandii Macierewicza .
        • m.maska Re: Raz prozą, raz rymem... 09.12.18, 19:23
          Opancerzone pojazdy wystawione przez Macrona przeciwko własnemu narodowi występowały pod emblematem... Unii Europejskiej.

          Armia Europejska stała się faktem?

          Guten Abend, Czwarta Rzeszo.

          III Rzesza miała we Francji swój rząd, który z nią kolaborował.

          IV Rzesza ma we Francji swojego Macrona do kolaboracji.

          On jest jeszcze gorszy niż Jaruzelski - czerwony generał przynajmniej zachowywał POZORY suwerenności, nie posyłał na Polaków czołgów z logo ZSRR.

          Olaliśmy historię, więc sami się skazaliśmy na jej powtórzenie.

          https://s15.directupload.net/images/user/181209/dbwbl27e.png
    • m.maska Re: Raz prozą, raz rymem... 09.12.18, 23:29
      https://s15.directupload.net/images/user/181209/clouqhzs.png

      Pamiętacie jak lewackie media masturbowały się zdjęciem internautki siedzącej w hełmofonie Gustlika na łóżku w hotelu, bawiącej się smartfonem i popijającej jarmużowe kapustoczino na tle Marszu Niepodległości?

      Jeśli nie pamiętacie, to przypominam tą grafiką.

      ,,To zdjęcie to już symbol." ,,Niezwykła ilustracja". I oczywiście królowa gównianej propagandy, ,,Gazeta" - ,,Miało być spokojnie i bezpiecznie, a patrzcie na to zdjęcie!"

      No tak, bo na zdjęciu widzimy przerażoną kobietę, która właśnie wykręca numer na policję i spodziewa się, że w każdej chwili do jej pokoju wpadną kamienie, pociski i materiały wybuchowe. A potem pod jej okno przyleci śmigłowiec wojskowy Macierewicza i dobije rannych.

      Okazuje się, że zdjęcie, które lewacy sprzedali swoim odmóżdżonym odbiorcom jako spontaniczne uchwycenie dramatycznej chwili, było... starannie przygotowaną i przerabianą komputerowo ustawką.

      Autorka zdjęcia w wywiadzie dla Vogue.pl: ,,Pomyślałam, że zaraz będą obchody stulecia niepodległości, więc trzeba wykorzystać widok płonącego miasta do pokazania szerszej perspektywy. Coś opowiedzieć. Od razu przyszedł mi do głowy Novotel. Przez cały tydzień oglądałam widok ze wszystkich pięter, zastanawiając się, który pokój wynająć". Dalej czytamy: ,,Żeby znaleźć odpowiedni kadr, Ada odwiedziła hotel trzykrotnie. Wreszcie zdecydowała się na pokój na dziewiątym piętrze. Przemeblowała go, dosuwając łóżko do okna, demontując telewizor i zbliżając lampkę nocną do okna. – Wytłumaczyłam Paulinie, że ma być przytulnie, bo chciałabym pokazać kontrast. Weszłyśmy do pokoju, zaaranżowałam przestrzeń i czekałyśmy, aż Warszawa zacznie płonąć. Tłum śpiewał na zmianę hymn Polski i „Duma, duma, narodowa duma!”. To było przerażające, choć niejako uzasadnione obchodami 11 listopada." Z całego materiału wybrała jedno ujęcie. Wykonała postprodukcję w programie graficznym – tak, by dobrze widoczne były na nim dwa plany, czyli postać dziewczyny i widok za oknem. – Zdjęcie, które krąży po sieci, jest złożone z dwóch fotografii. Najpierw zrobiłam zdjęcie z ekspozycją na Paulinę i wnętrze. Później wyeksponowałam widok za oknem, już bez Pauliny w kadrze – opisuje."

      Podsumowując, lewactwo zmasturbowało się sztucznie wykreowanymi, na zimno zaprogramowanymi i upiększonymi fotoszopem emocjami na zamówienie.

      A jak tam zamieszki we Francji, lewico? Będzie jakieś ,,zdjęcie-symbol", którym będziecie się teraz onanizować? Nie? Czemu? Co tak cicho tam u was teraz? Czemu nie ścigacie się w wybieraniu ,,niezwykłej ilustracji" i ,,zdjęcia, które stało się symbolem"? Tylko dlatego, że Macron, przez którego płoną francuskie miasta, jest lewakiem z tej samej zagrody co wy? Że kreujecie go na męża stanu i nowoczesnego, postępowego polityka, którego Polacy ze swoim zaściankowym, niskim, mlaskającym Kaczyńskim powinni Francuzom zazdrościć?

      Nie dajcie się prosić, lewacy, wybierzcie jakieś ,,zdjęcie-symbol" z protestów Francuzów przeciwko lewackim rządom groźnego, banksterskiego maniaka, gotowego przehandlować własny naród za pieniądze, stanowiska i władzę. To co się dzieje we Francji sto tysięcy razy przebija niebezpieczeństwem to co działo się na marszu patriotycznym w Polsce, a zachowujecie się, jakby było odwrotnie.

      Może ta fotka policjantów zmuszających licealistów do klęczenia pod murem, przysuwająca wyobraźni skojarzenia ze stanem wojennym w Polsce?

      Może fotka wyjeżdżających na miasto francuskich wozów opancerzonych z logo Unii?

      Może migawka z policjantów ciągnących kobietę za włosy po asfalcie? Może to wam się nada na ,,zdjęcie-symbol"?

      Może ujęcie mężczyzny klęczącego dumnie z francuską flagą, stratowanego przez oddział szturmowy?

      Może policjanci szarpiący inwalidę na wózku?

      Nic nie wybierzecie, hipokryci?

      No tak, od was nie można wymagać nie tylko honoru, uczciwości albo przyzwoitości, ale nawet niczego, co choćby STAŁO koło tych wartości.

      Jesteście tylko lewicą.

      Fanaberią intelektualną.

      Wypierdem po marksizmie.
      • a74-7 Re: Raz prozą, raz rymem... 10.12.18, 11:08
        ze to zdjatko jest manipulacja wie kazdy ,kto byl w Novotelu.
        Nie stawiaja lozek bezposrednio pod oknem ,poza dodatkowymi kanapkami.
        po drugie - race w tym miejscu odpalone byly na samym poczatku Marszu kiedy spiewano Hymn.Bylo dosc jasno, godz.3.00-3.30pm; dopiero po zapaleniu rac zrobilo sie "dymno" i ci(e)mno,samochody na ulicy musialy wlaczyc swiatla.
        Tak ze ,panienka upozowana do spania z zapalona lampeckom przy luziu to stu procentowy kit.
        tylko ciemniaki czytajace gazjetke od deski do deski ,z wypiekami na twarzy uwierzyly.smile
      • rena-ta49 Re: Raz prozą, raz rymem... 10.12.18, 13:43
        Lewacy i feministki ełropejskie chyba nie powiedzą,ze kobiety traktowane są gorzej niż mężczyźni... bo równie mocno są bite...
        https://pbs.twimg.com/media/Dt7wIulVAAA5ZYT.jpg
    • m.maska Re: Raz prozą, raz rymem... 10.12.18, 08:11
      John Dowling to irlandzki, 66-letni wykładowca na paryskim uniwersytecie. ,,Czarujący, zarażający dobrym humorem i bardzo, bardzo inteligentny" - to opinia kolegów po fachu. Kochał swoją ojczyznę Irlandię, muzykę, poezję, teatr, sport, i swoich studentów. Zdjęcie, na którym uwieczniono jak spotkał się po zajęciach ze swoimi studentami z różnych krajów, zrobiono kilka dni temu.

      Dzień później, pod uczelnią podszedł do niego zintegrowany muzułmanin z Pakistanu i wbił mu nóż w gardło.

      Potem wyjął, i wbijał w klatkę piersiową i inne części ciała, łącznie 13 razy.

      Na monitoringu widać nagrania, jak sprawca kupuje w pobliskim sklepie nóż rzeźnicki.

      Twierdzi, że kierowały nim motywy religijne.

      Nie znajdował się w żadnym policyjnym rejestrze jako osoba potencjalnie niebezpieczna.

      Zwykły, zintegrowany obywatel. Były student. Przyszłość Europy.

      TVN Ci takich historii nie opowie.
      • al-szamanka Re: Raz prozą, raz rymem... 10.12.18, 13:28
        A jak tam zamieszki we Francji, lewico? Będzie jakieś ,,zdjęcie-symbol", którym będziecie się teraz onanizować? Nie? Czemu? Co tak cicho tam u was teraz? Czemu nie ścigacie się w wybieraniu ,,niezwykłej ilustracji" i ,,zdjęcia, które stało się symbolem"? Tylko dlatego, że Macron, przez którego płoną francuskie miasta, jest lewakiem z tej samej zagrody co wy? Że kreujecie go na męża stanu i nowoczesnego, postępowego polityka, którego Polacy ze swoim zaściankowym, niskim, mlaskającym Kaczyńskim powinni Francuzom zazdrościć?

        Nie, takie babiszony tego nie zrobia.
        Za to zjawia sie na imprezie kobiet wyzwolonych, gdzie beda podnosic spodnice i bez majtek pokazywac to, czym nikt sie nie interesuje... bo to takie postepowe, nowoczesne i nieciemnogrodowe.
    • m.maska Re: Raz prozą, raz rymem... 11.12.18, 18:48
      Gestern um 12:07 ·

      Prezydent Duda podczas zapalania świec chanukowych, zdjęcie z wczoraj. Piękny gest. Piękne było też pouczanie go przez byłego ambasadora Izraela, który wczoraj wydawał głowie naszego państwa jasne instrukcje: ,,Proszę zrobić wszystko i pan ma możliwość, bo pan ma ogromny wpływ na swój naród, żeby nasze stosunki były na podstawie poczucia delikatności".

      Czyli innymi słowy: ,,Andrzej, uspokój antysemitów, czyli Polaków walczących o prawdę historyczną i nie pozwalających jej opluwać, nie zgadzających się na jednostronną narrację dotyczącą stosunków polsko-żydowskich." Piękny przekaz, wzruszający.

      Pięknie mówił też rabin Avi Baumol, który reprezentował naczelnego rabina Polski, Schudricha, któremu nawet nie chciało się przybyć i odebrać hołdu od polskiego prezydenta. Baumol powiedział: ,,Ostatni wiek przyniósł Żydom wiele bólu i tragedii, ale obecne pokolenie daje nam pokój, ożywienie i nadzieję na spokojną przyszłość".

      Nom, ten paskudny ostatni wiek przyniósł wiele bólu i tragedii tylko Żydom. Nie Żydom i Polakom. Tylko Żydom. Chuj tam, że w minionym stuleciu polski naród mógł cieszyć się własnym, względnie suwerennym państwem łącznie przez 32 lata, a resztę żył w niewoli. Nieważne, że w tej niewoli więziono, katowano i mordowano naszych patriotów. Nieważne, że w czasie wojen (i stanów wojennych) zginęły miliony polskich obywateli. Pan rabin w Polsce, odbierając hołd od głowy polskiego państwa, mówi, że ostatni wiek przyniósł wiele bólu i tragedii tylko Żydom.

      Piękne jest to wzajemne oddawanie sobie szacunku między naszymi narodami - przypomnijmy, że tak jak w Polsce polski prezydent oddaje cześć żydowskim obrzędom religijnym i mówi o tysiącletniej, pięknej historii obu narodów, tak w Izraelu, w swojej oficjalnej rezydencji, Prezydent Izraela raz w roku na Wielkanoc klęka pod krzyżem, oddając hołd wartościom chrześcijańskim, a izraelski parlament co roku minutą ciszy oddaje hołd polskim bohaterom ratującym Żydów z narażeniem własnego życia.

      A nie, czekaj.

      Prezydent Izraela nie klęka pod krzyżem. Jakże by mógł, skoro rabin Pinchas Hayman powiedział głośno i wyraźnie: ,,,Chrześcijanie muszą podjąć decyzję. Albo zostaną przy swoim obecnym systemie wiary i pozostaną antysemitami, albo zaczną współpracować z żydami. Tak długo, jak chrześcijanie będą uważać Jezusa za swojego Boga, pozostaną antysemitami, bo ta wiara musi prowadzić ich do wniosku, że ci którzy odrzucili Jezusa, odrzucili Boga".

      Więc Żydów uczy się, że każdy chrześcijanin jest już z automatu antysemitą - niezależnie od poglądów. Swoją drogą, ciekawe czy taki ksiądz Boniecki zdaje sobie sprawę, że mimo swoich ogromnych wysiłków - dopóki publicznie nie wyrzeknie się Jezusa, będzie antysemitą? Nie wystarczy, że nazwie satanistę ,,dobrym i mądrym" człowiekiem. Dopóki otwarcie nie wyrzeknie się chrześcijaństwa, będzie dla rabina Haydena takim samym antysemitą jak Ty czy ja.

      Politycy Izraela nie oddają corocznie hołdu polskim bohaterom i nie dziękują Polakom za tysiące bohatersko ocalonych istnień. Zamiast tego skupiają się na tych Polakach, którzy przyczyniali się do mordowania ich. Np prezydent Izraela, który w tym roku przyleciał do Polski, żeby na oczach kamer powiedzieć Dudzie prosto w twarz: ,,Nie ma wątpliwości, że wielu Polaków walczyło z reżimem nazistowskim, ale nie możemy zaprzeczyć, że Polska i Polacy przyłożyli rękę do eksterminacji".

      I to nic złego, że tak powie, nikt nie robi z tego skandalu, nikt go nie wyzywa od nacjonalistów ani propagandzistów.

      Ale kiedy ja napiszę, że: ,,nie ma wątpliwości, że niektórzy Żydzi walczyli z reżimem komunistycznym, ale nie możemy zaprzeczyć, że Żydzi przyłożyli rękę do eksterminacji narodu polskiego, bo wielu z nich wydawało Polaków na śmierć w łapy NKWD, a wielu kolaborowało z komunistami i pomagało w zniewoleniu naszego narodu"...

      ...to już wybucha wielkie oburzenie, jestem wyzywany od antysemitów, przeciwników zgody, awanturników i oszczerców.

      Mimo że napisałem szczerą prawdę, opartą o udokumentowane przekazy historyczne i twarde, niezaprzeczalne, naukowe dowody. Których przykłady podałem tu co najmniej dziesiątki, a to tylko kropla w oceanie całości.

      I w parlamencie Izraela nikt nie pochyla głowy nad licznymi zbrodniami Żydów na Polakach, jest tylko jednostronna narracja o zbrodniach Polaków na Żydach. I ta narracja jest głoszona nawet u nas, w Polsce. Głoszona prosto w twarz głowy naszego państwa.

      A ostatni, który się na moment wychylił i odważnie na arenie międzynarodowej wystąpił przeciwko takiej jednostronnej narracji, czyli Morawiecki - błyskawicznie skulił ogon, gdy tylko zganił go za to publicznie prezydent Duda, a za kulisami pewnie i Kaczyński.

      Więc - choć wielu to zaskoczy - ostatnim polskim politykiem, który mimo okazywanego na każdym kroku szacunku do Żydów, potrafił (przynajmniej czasem!) wytknąć im w szczerej rozmowie co myśli o ich zakłamanej retoryce, był... tak, tak. Lech Kaczyński.

      Przypominam fragmenty opublikowanego w tym roku wpisu byłej minister edukacji Izraela, Julii Tamir.

      ,,Pewnego dnia, zadzwonił do mnie premier i poprosił mnie o coś nietypowego. Prezydent Polski Lech Kaczyński składa wizytę w Izraelu i chce spotkać się z ministrem Edukacji. Zgodnie z tradycją przywódcy odwiedzający Izrael spotykają się z szefem rządu, prezydentem, ministrem spraw zagranicznych albo obrony ale nie odwiedzają biura ministra Edukacji. Kaczyński nalegał, dążył do tego spotkania, i nie miało to być spotkanie kurtuazyjne ale chciał długiej wnikliwej rozmowy. Proszono mnie żebym zarezerwowała dla Niego aż dwie godziny. Kaczyński wszedł do mojego biura szybkim krokiem. Niski mężczyzna, zdeterminowany, z siwymi włosami i płonącymi oczyma. Ukłonił się lekko i usiadł. Byłam zaintrygowana. - Co pani wie o historii Żydów w Polsce - zapytał. - Tysiąc lat wspólnej historii żydowsko - polskiej, co pani wie o tym? - Prawdę mówiąc wiem dużo o końcu, a mało o początku - odpowiedziałam z wahaniem. - Powiem pani… - powiedział, i rozpoczął szczegółową i fascynującą lekcję historii. - Dlaczego przed wojną było tak wielu Żydów w Polsce? - zapytał. Nie czekał na odpowiedź. - Polacy zaakceptowali Żydów i przyznali im prawa, których nie mieli w innych krajach. Naziści nas okupowali, Polskę rozszarpali na strzępy. Moi rodzice byli członkami polskiego podziemia - co pani wie o polskim oporze przeciwko nazistom? Co pani wie o powstaniu w Warszawie? Co pani wie o prześladowaniu polskiej inteligencji? Co pani wie o zniszczeniu Starego Miasta w Warszawie? Zniszczyli ją doszczętnie, Nie zostawili w nim kamienia na kamieniu. Rozumiem ten straszny ból i silne pragnienie, aby nie zapomnieć o tym co się wydarzyło ale Niemcom wybaczyliście. Przebaczyliście im, ponieważ mieli pieniądze, aby Wam zapłacić, kupili Wasze przebaczenie za pieniądze. My byliśmy biedni, żyliśmy pod rządami Sowietów, więc nie mogliśmy Wam nic zaoferować, a wy w sposób cyniczny podjęliście decyzję obarczyć właśnie nas winą. Wysyłacie swoich uczniów do Polski, chodzą po naszych ulicach, machają izraelskimi flagami, zioną nienawiścią i strachem, patrzą na nas jak gdyby zobaczyli diabła, a potem udają się do Berlina, aby tam się bawić . I oni są szczęśliwi w Berlinie, siedzą w kawiarniach niedaleko siedziby Gestapo i czują się komfortowo. W Niemczech widzą kulturę i sztukę, u nas widzą tylko martwe ciała. To wy piszecie historię na nowo - podniósł głos nagle, wyglądał na wyczerpanego i rozgniewanego. - Celowo chcecie rozmyć różnicę między wstrząsającymi świadectwami o Polakach, którzy mordowali i masakrowali Żydów, a faktem, iż naród polski i ówczesny rząd Polski nigdy nie wypowiedział wojny przeciwko Żydom ani ich eksterminacji. Szanuję i rozumiem ból ofiar, ale my także byliśmy ofiarami. Polska była okupowana, została podzielona, przechodziła z rąk do rąk. Teraz Polska jest niepodległym krajem, i napisze swoją historię jeszcze raz, jak to przystało na wolny naród."

      Ale Lecha Kaczyńskiego już nie ma.

      Szansy na odwagę u naszyc
      • m.maska Re: Raz prozą, raz rymem... 11.12.18, 18:49
        c.d.

        Ale Lecha Kaczyńskiego już nie ma.

        Szansy na odwagę u naszych polityków i walkę o prawdę bez chodzenia na tchórzliwe kompromisy - też już chyba nie.

        Bo nikt w całym rządzie (a o opozycji nie wspominam tu wyłącznie z litości) - ani Duda, ani Jarosław Kaczyński, ani Ziobro - nie ma odwagi, żeby wreszcie raz a porządnie pierdolnąć pięścią w stół i krzyknąć im prosto w oczy:

        ,,Dosyć. Przestańcie uprawiać swoją zakłamaną, jednostronną propagandę. Jeśli chcecie naszego szacunku, jeśli chcecie szacunku ze strony polskiego narodu, dostaniecie go.

        Pod jednym warunkiem, o który nie prosimy, lecz żądamy.

        Zacznijcie wreszcie szanować NAS, do kurwy nędzy."
        • al-szamanka Re: Raz prozą, raz rymem... 11.12.18, 19:01
          "ostatnim polskim politykiem, który mimo okazywanego na każdym kroku szacunku do Żydów, potrafił (przynajmniej czasem!) wytknąć im w szczerej rozmowie co myśli o ich zakłamanej retoryce, był... tak, tak. Lech Kaczyński."

          Bo to był inteligentny, kulturalny człowiek na poziomie... dlatego tak znienawidzony przez yntelygenckie lewactwo... i dlatego też musiał zginać.
          • a74-7 Re: Raz prozą, raz rymem... 11.12.18, 20:23
            Moze troche niezgulowatywink, Marylka musiala zadbac o male detale,bo pewnie o nich zapominal...ale byl to maly wzrostem ale wielki czlowiek , myslacy o sprawach kraju,nie o korzysciach materialnych z urzedu...
            Jakze widac to za plotem ,u maluczkich ,gdzie troska o spalony samochod jest na pierwszym miejscu niz troska o biednych w kraju hrancuskim.
            • a74-7 Re: Raz prozą, raz rymem... 11.12.18, 20:25
              Niezgrabnie to ujelam , wink
              ale wiadomo o co chodzi smile
    • m.maska Re: Raz prozą, raz rymem... 12.12.18, 17:09
      O radości, iskro bogów!
      Kwiecie elizejskich pól...!
      Francja nawpuszczała wrogów,
      teraz czuje co to ból.

      Jasność twoja wszystko zaćmi,
      złączy co rozdzielił los.
      Macron się zakryje gaćmi,
      nim go rzuci lud na stos.

      Patrz, patrz...! Wielkie słońce światem
      biegnie, sypiąc złote skry!
      Macron naród bije batem,
      szczerząc przy tym groźnie kły.

      Radość tryska z piersi Ziemi,
      radość pije cały świat!
      Macron z lewakami swemi
      chciał znów troszkę podnieść VAT.

      Protestują w Disneylendzie,
      sięga bunt aż do Wersalu.
      Naród dłużej już nie będzie
      się dokładać do socjalu.

      Macron ważne ma wydatki,
      więc narobił trochę smrodu
      i podnosi znów podatki,
      naród niech se zdycha z głodu.

      Naród w furii, naród w gniewie,
      naród wzburzon, wkurwion wielce.
      Macron co z tym zrobić nie wie,
      żali się nauczycielce.

      Bo protesty i zamachy
      zalewają cały kraj.
      Chcą piniendzy Abdullahy,
      daj im, Macron, socjal, daj.
      • al-szamanka Re: Raz prozą, raz rymem... 12.12.18, 17:29

        Jeżeli już w Polsce wierszyki na Macrona się pisze, to wyobrażam sobie ile tego produkuje się we Francji. Koniec makaronika już bbbbb bliski.
      • rena-ta49 Re: Raz prozą, raz rymem... 22.12.18, 14:11
        To bardzo ciekawe zjawisko. Niemieckie media relacjonują o antyrządowych demonstracjach na Węgrzech czy w Polsce. Skrupulatnie jednak przemilczają demonstracje w Niemczech pod hasłem
        musi odjeść”. Gdyby nie maszerowali mi pod oknami w ogóle bym o nich nie wiedział
        twitter.com/cezarygmyz/status/1074444292213665795
        twitter.com/DerSPIEGEL/status/1074441562132688897
        • al-szamanka Re: Raz prozą, raz rymem... 22.12.18, 14:14
          Ponieważ w wielu domach trwają przygotowania do tych starych, zabobonnych świąt, przypominam:

          * Zanim kupisz, choinkę, pamiętaj - żebyś Ty mógł ją kupić, ktoś musi iść do lasu i ją wyrwać. A niezależne badania wykazały, że każdy spacer do lasu jest równoznaczy z zadeptaniem od 10 do nawet dwóch tysięcy takich żyjątek jak mrówki, żuki, bakterie acidopedophilus i mikroorganizmy. Przestańmy kupować choinki, przestańmy chodzić do lasu jak jakieś dzikusy. Po to mamy beton i za przeproszeniem asfalt, żeby nie deptać po zielonym, jak jaskiniowcy.

          * Lubisz wieszać bombki na choince, prawda, sadystyczny zwyrolu? A czy wiesz, że absolutnie każda bombka którą kupujesz jest wykonywana ręcznie przez 7-letnich Singapurczyków w podziemnym obozie pracy przymusowej w Czajnatałn? Czy wiesz, że często jedyną zapłatą dla tych pracowników jest miska ryżu i koszulka z napisem ,,KONSTYTUCJA"? Oczywiście nie twierdzę, że nie warto zapieprzać po 12 godzin żeby dostać tę wspaniałą koszulkę, ale jednak - koszulką się człowiek nie naje, a ileż można jeść sam ryż?

          * Zamiast kupować reżimowe bombki (z których 20% zysku Macierewicz przeznacza na broń nuklearną i projekt ,,Wielka Polska Antysemicka"), idź po prostu do kiosku, wykup cały zapas ,,Wyborczej" i ,,Newsweeka", przeczytaj, a potem powyrywać kartki i zmieć je w kulki. To idealna alternatywa dla tradycyjnych bombek! A przy okazji pomożesz demokracji i konstytucji.

          * Łamanie się opłatkiem to barbarzyńska tradycja. Naukowcy z Instytutu Badań Świeckich odkryli, że opłatek - jak każde stworzenie - odczuwa ból przy łamaniu.

          * Wedle tradycji zostawia się jedno wolne miejsce przy stole. A nie możesz po prostu zaprosić do domu uchodźcy? Najlepiej takiego niezweryfikowanego, albo o kryminalnej przeszłości. Okaż mu trochę zaufania! Dlaczego to, że był w Syrii 12 razy skazywany za przestępstwa seksualne ma oznaczać, że nie możesz go zaprosić do świątecznego stołu? Przestańmy żyć przeszłością! Skąd ta pewność, że nie uszanuje twojej żony i córki i nie ubogaci wam tego dnia? Jak nie zaryzykujesz to się nie dowiesz! Pamiętaj pierwszą zasadę postępu - najpierw wpuść, a dopiero potem się zastanawiaj.

          * Jeśli już musisz zaśpiewać jakąś głupią, katolicką kolędę, upewnij się, że pozamykałeś wszystkie okna, uszczelnij je kitem (dużą zawartość znajdziesz w każdym wydaniu ,,Wyborczej"), i upewnij się, że masz dźwiękoszczelne ściany. Nie chcesz przecież, żeby twoje katolickie wycie usłyszał jakiś innowierca - to byłoby jawne naruszenie jego uczuć religijnych.

          * Zamiast iść na pasterkę jak jakiś zaściankowy jełop, poczytajcie z rodziną ,,Kapitał" Marksa, i dzieła zebrane Lenina. Ach, gdyby każdy Polak przeczytał te książki, nigdy więcej nie dochodziłoby do pałowania feministek na ulicach, a Święto Niepodległości byłoby już tylko ponurym, nacjonalistycznym wspomnieniem.

          * Nie ulegaj katopropagandzie - święta wcale nie muszą być czasem rodzinnym, wesołym, gdzie wszyscy są dla siebie mili. I to tylko dlatego, że Kaczyński albo biskup tak ci każe. Nie. Ty nie i idź ślepo za innymi, tylko przy świecko-światecznym stole wytknij teściowej, że cuchnie jej z gęby, podczas składania życzeń poinformuj męża że wnosisz pozew o rozwód, a synowi przekaż, że jego prawdziwym ojcem jest listonosz. Córce powiedz, że nigdy jej nie lubiłaś i gdyby lekarz nie zabronił ci aborcji w siódmym miesiącu, miałabyś święty spokój. Nie krępuj się, wygarnij im to wszystko, właśnie w tym dniu. Spierdol wszystkim ten dzień swoją postępową, lewacką ideologią. Poczujesz się wolna i wyzwolona.

          * Nie daj sobie zrobić wody z mózgu - pamiętaj, że 24 grudnia tak naprawdę wcale nie świętujemy jakiejś tam wigilii, tylko - datę urodzin Marii Janion (30 lat walki o demokrację w barwach PZPR), wybitnej feministki.

          * I przede wszystkim, pamiętaj - nie kupuj żywych pierogów. To niehumanitarne.

          (z netu)
    • m.maska Re: Raz prozą, raz rymem... 21.12.18, 20:02
      Interia: ,,Budapeszt. Dwoje opozycyjnych polityków, którzy chcieli przedstawić na antenie swoją petycję do rządzących, wyprowadzono siłą z budynku węgierskiej telewizji publicznej. Grupa opozycjonistów dostała się do siedziby stacji w nocy, po niedzielnej antyrządowej demonstracji. Jedna z wyprowadzonych osób opublikowała dramatyczne nagranie z zajść w budynku. Z budynku wyrzucono byłych współprzewodniczących opozycyjnej partii Polityka Może Być Inna. Szel opublikowała na swoim profilu nagranie z dramatycznych zajść w siedzibie publicznej telewizji. Opozycjoniści na różne sposoby próbowali przedostać się do kolejnych pomieszczeń budynku. Jednak ochroniarze, nierzadko stosując siłę, powstrzymywali polityków. Ochrona najostrzej potraktowała Hadhazy'ego, którego najpierw powalono na podłogę, a chwilę później siłą wyniesiono. Przez cały czas polityk trzymał w ręce dokument potwierdzający sprawowanie mandatu posła."

      Podsumujmy. Dwóch pajaców z węgierskiej partii walczącej o demokrację i nie potrafiącej pogodzić się z jej zasadami (taka węgierska Platforma), wtargnęło w nocy siłą do budynku węgierskiej telewizji publicznej. Takie węgierskie Nitrasy, tylko jeszcze gorsze. Włamywacze chcieli sobie włazić do różnych pomieszczeń i zachowywali się jak jakieś bolszewickie, prostackie bydło. Ochroniarze więc starali się powstrzymać ich i zabezpieczyć mienie - dokładnie za to biorą pieniądze. Za niedopuszczanie, żeby jakieś patałachy kręciły się bez zezwolenia po terenie, którego mają strzec.

      Interia, zamiast pokazać kontekst tych wydarzeń takim, jakim był, zrobiła z tych włamywaczy męczenników demokracji, stanęła po ich stronie i w dramatycznym tonie napisała, że ochroniarze powstrzymywali tych kretynów siłą.

      A czym mieli ich zatrzymywać, skoro perswazja nie skutkowała...?!

      A może mieli ich puścić wolno i pozwolić żeby robili sobie co chcieli? ,,Przepraszam, proszę tu nie wchodzić! Nie wolno! Albo dobra, skoro mnie nie słuchacie to co ja poradzę, róbta co chceta. Chciałem dobrze. Przecież nie użyję siły tylko dlatego, że jesteście włamywaczami i wtargnęliście tu bezprawnie. Dobra, to wy tu sobie buszujcie, grzebcie w biurkach i szufladach albo nawet demolujcie sprzęt, a ja idę pograć na konsoli. Jakbyście coś potrzebowali to jestem tu obok."

      I jeszcze ten dramatyczny akcent na koniec: ,,Przez cały czas polityk trzymał w ręce dokument potwierdzający sprawowanie mandatu posła."

      A. No tak. To wszystko usprawiedliwia. Jak się trzyma w ręku dokument potwierdzający sprawowanie mandatu posła, to można przecież kraść, gwałcić, zabijać, molestować dzieci i podpalać samochody. I włamywać się po nocach.

      - Przepraszam, co pan wyprawia...?!
      - Jak to co, gwałcę pana żonę. Proszę nie przeszkadzać.
      - Ale... jakim prawem?!
      - A takim. Masz pan, czytaj.
      - ,,Niniejszym poświadcza się, że właściciel tego dokumentu sprawuje mandat posła". A, to co innego. Przepraszam. Prawo to prawo. Bawcie się dobrze.
      - Ku chwale demokracji, towarzyszu.
      - Ku chwale demokracji, Panie Pośle!
      • rena-ta49 Re: Raz prozą, raz rymem... 22.12.18, 14:07
        Nikt tak skrupulatnie nie będzie relacjonował protestu w Budapeszcie, jak TVN.
        W końcu to kilka tysięcy osób na Węgrzech, a nie kilkaset tysięcy we Francji!
    • m.maska Re: Raz prozą, raz rymem... 09.04.19, 15:28
      Raz prozą, raz rymem - walczymy z propagandowym reżimem
      40 Min ·

      Rok 2037, zjazd kolekcjonerów.
      - Co ma pan na wymianę?
      - Niemiecką monetę z 1917, łyżeczkę którą Mussolini słodził herbatę, strunę z gitary Johna Lennona i znaczek pocztowy z wizerunkiem Stalina. Co pan za to zaoferuje?
      - Mam print screena z protestacyjną profilówką Majki Ostaszewskiej.
      - Z której akcji? Ratujmy kleszcze nie demonizujmy boreliozy? Rocznik 2021?
      - Nie, rocznik 2023, akcja Wspieram grzybicę jamy ustnej. Z hasłem moja grzybica moja sprawa i Kaczyński łapy precz od infekcji skórnych.
      - Paaaanie, nie rozśmieszaj mnie pan, każdy szanujący się kolekcjoner to posiada, to nie ma żadnej wartości. Ja mam wersje limitowaną, z grzybkiem na profilówce Majki.
      - No tak, ale ja mam wersję Z AUTOGRAFEM!!!
      - BIORĘ!!!!
      • al-szamanka Re: Raz prozą, raz rymem... 15.04.19, 10:02
        ,,Niewiele już osób pamięta dzisiaj młodego antykomunistę M. Falzmanna — człowieka, którego śmierć na początku lat 90-tych spowodowała dużo szumu. Był tym inspektorem NIK-u, który wykrył mega-aferę FOZZ, zdobył przerażające dokumenty, rozpoczął nagłaśnianie sprawy i raptownie umarł, rzekomo wskutek zawału, lecz powszechnie mówiono i pisano, że to bardzo dziwna śmierć (przypomniano sobie o tej sprawie, gdy w 2004 IPN ujawnił, że SB namówiła koleżankę działaczki „Solidarności”, A.Walentynowicz, do podania jej herbaty ze specyfikiem wywołującym „naturalny” zawał). Żona zmarłego opublikowała wstrząsający tekst pt. „Dlaczego mój mąż musiał umrzeć” (1992). Jest tam taki wspominek: „Pamiętam, że kiedyś powiedział, iż dojście do władzy grupy Michnika będzie następną tragedią Polski, ponieważ jest to elita promoskiewska. Michał argumentował, że środowisko to najlepiej będzie chroniło interesy Moskwy w Polsce. Wskazywał na liczne absurdy sytuacyjne - w jaki sposób represjonowany opozycjonista może w więzieniu pisać książki, mieć dostęp do tekstów źródłowych i jeszcze wydawać je...”.

        Tym opozycjonistą, o którym mówił antysemita Falzmann, był Michnik, zaś sprawa jego szokująco ekskluzywnych (nie jest znany drugi taki przypadek) warunków więziennych — to jedna z kilku przesłanek, jakie każą
        ,,antysemitom" wnioskować, że był konfidentem. Gdy w Czechach i w Niemczech ujawniono tamtejszych współpracowników bezpieki, okazało się, że rutynową metodą stosowaną przez czerwone służby dla uwiarygodniania szpicli pośród dysydentów-opozycjonistów było ciągłe represjonowanie takiego gościa, i pakowanie go do celi na niezbyt długi czas. W NRD uwiarygodniono tą metodą czołówkę „opozycjonistów” — Böhme'ego, Andersena i innych piesków Stasi, czyniąc z nich antykomunistycznych bohaterów. Metodę wypracowało KGB i nauczyło „służby” wszystkich satelickich państw. W początkach lat 90-ych oficer SB kierujący siatką TW opowiedział dziennikarce o wsadzaniu do więzienia tych, z których MSW robiło herosów: „Nagłaśnianie nazwisk odbywało się pod nasze dyktando i według schematu: represja, informacja o represji, nagłośnienie. To takie dziecinnie łatwe sposoby uwiarygodniania”.

        Antonowicz: „Nie mogłem zrozumieć jak znienawidzony i więziony przez «Czerwonego» działacz jest w stanie pisać wewnątrz celi skierowane przeciw temuż «Czerwonemu» obszerne teksty z licznymi, bardzo długimi i trafnymi cytatami, do których wyboru potrzebna jest cała biblioteka? Jak to się odbywa? Zanim klawisz zerknie w judasz, to sprytny więzień zręcznym ruchem chowa rękopis i bibliotekę pod siennik ? A jeśli robią kipisz, to co? Łyka to wszystko na czas rewizji? Posiada skrytkę w ścianie? Miałem wątpliwości, i chodziły mi po głowie różne dziwne myśli...”

        Łysiak: „Michnikowi zezwalano pisać w pierdlu książki, dostarczano ryzy papieru i biblioteczny «aparat naukowy», choć innym politycznym zabierano skrawek ołówka i gazety, by nie napisali kilku zdań. Owe teksty wędrowały z celi do druku”. Murzański ujął to celniej i krócej: „Jedni, jak Adam Michnik, pisali w więzieniu książki, drudzy zbierali na posadzce zęby”.

        (Waldemar Łysiak, ,,Rzeczpospolita kłamców")
        • rena-ta49 Re: Raz prozą, raz rymem... 02.05.19, 07:36
          Po lewej Francja czyli postęp, światło, europejskie wartości (marzec 2019)
          Po prawej Polska czyli "zacofanie, średniowiecze, antysemityzm" (kwiecień 2019)
          https://pbs.twimg.com/media/D47sOtfWkAEvph9.jpg
          https://pbs.twimg.com/media/D47snrBW0AAoB7c.jpg
          twitter.com/sbalcerac/status/1121093580003655680
    • m.maska Re: Raz prozą, raz rymem... 30.04.19, 15:55
      Raz prozą, raz rymem - walczymy z propagandowym reżimem
      4 Std. ·

      Już się wszyscy napodniecali powieszoną kukłą Judasza na Podkarpaciu?

      Przenieśmy się więc do Winnipeg w Kanadzie. Miasto wielkości naszego Poznania, niewiele mniejsze od Krakowa. W ostatnich miesiącach na koszernej, żydowskiej restauracji BerMax pojawiały się regularnie wulgarne, antysemickie napisy. Cztery takie obrzydliwe ataki w ciągu pięciu miesięcy.

      Zdecydowanie najgorszy był ten ostatni - bo łączył się z antysemicką napaścią na pracującą w restauracji kobietę. Sterroryzował ją, nabazgrał czarnym graffiti hasła wymierzone przeciw Żydom, potłukł filiżanki, talerze, powywracał stoły. Zszokowana kobietę przewieziono do lekarza.

      Głos w sprawie zabrała Elaine Goldstine, przewodnicząca Żydowskiej Federacji Winnipeg. ,,Zwyczajnie nie mieści mi się w głowie, jak i dlaczego ludzie robią coś tak potwornego. Jesteśmy przerażeni i bardzo zasmuceni. Ten brutalny atak to kolejny poziom agresji. W dodatku wydarzyło się to w czasie ważnego dla nas żydowskiego święta..."

      Głos zabrał również Adam Levy, dyrektor Żydowskiej Federacji Winnipeg. ,,Jesteśmy w totalnym szoku po tym bezsensownym akcie nienawiści, który wydarzył się w naszej społeczności, na naszym podwórku. To najbardziej odrażający akt antysemityzmu w historii naszej społeczności. Mamy nadzieję, że nie jest to wstęp do kolejnych wydarzeń..." - poajwajował pan dyrektor Levy. Ustanowiono zbiórkę pieniędzy na pokrzywdzoną rodzinę właścicieli tej żydowskiej restauracji.

      Policja ostro wzięła się do roboty. Zatrudniono do tej sprawy aż 25 oficerów śledczych, którzy odłożyli inne pilne śledztwa i poświęcili tym aktom antysemityzmu łącznie ponad tysiąc godzin.

      Kto śledzi moje wpisy regularnie, domyśla się już puenty tej historii, tu nie ma żadnej niespodzianki.

      Kto, według policyjnego śledztwa, dokonał tych obrzydliwych antysemickich ataków, wręcz bluźnierczych, bo dokonanych w dniu Święta Paschy, obchodzonego na pamiątkę wyzwolenia Żydów z niewoli egipskiej?

      Kto dokonał tego - jak ujął dyrektor żydowskiej społeczności - NAJBARDZIEJ ODRAŻAJĄCEGO AKTU ANTYSEMITYZMU w historii Winnipeg?

      Polak patriota katolik, Jan Nowak, ubrany w koszulkę z logo PiS.

      Żartowałem.

      Najbardziej odrażającego aktu antysemityzmu w historii Winnipeg dokonali, w czasie jednego z najważniejszych świąt żydowskich...

      ...Żydzi.

      A konkretnie żydowscy właściciele tej koszernej restauracji.

      Zostali aresztowani, usłyszeli zarzuty, niedługo zaczyna się rozprawa. Oszustwem i wyreżyserowaną manipulacją był nawet antysemicki atak na Żydówkę w restauracji. Policja doszła do takich ustaleń między innymi na podstawie analizy nagrań z monitoringu.

      Jaka płynie z tego lekcja? Otóż, antysemityzm najbardziej jest potrzebny właśnie im. Bardzo wielu przedstawicielom społeczności żydowskiej. Żywią się nim. Potrzebują go jak tlenu. Żerują na nim, i rozgrywają go dla swoich potrzeb. Nie potrafią bez niego żyć. Jeśli w jakimś kraju, w jakimś mieście, nie ma antysemityzmu, natychmiast trzeba uruchomić go sztucznie. Żeby móc mieszkańców oskarżyć o antysemityzm, mieć o co ich oskarżać, wywoływać w nich poczucie winy i finalnie - werbalizować swoje roszczenia względem nich.

      Kiedy widzisz w swoim mieście obrzydliwe antysemickie i rasistowskie hasła napisane na murach, kogo widzisz oczami wyobraźni? Łysego naziola w skórzanej kurtce, kolczykiem w nosie i sprejem w dłoni?

      Wiesz, że równie dobrze możesz wyobrazić sobie brodatego faceta w kapeluszu, z kręconymi lokami zapadającymi na policzki, albo redaktora lokalnej gazety broniącej demokracji i konstytucji...?

      Chcesz ograniczyć ilość antysemickich napisów na murach?

      Zabierz Żydowi sprej.
      • al-szamanka Re: Raz prozą, raz rymem... 30.04.19, 17:14
        "... antysemityzm najbardziej jest potrzebny właśnie im. Bardzo wielu przedstawicielom społeczności żydowskiej. Żywią się nim. Potrzebują go jak tlenu. Żerują na nim, i rozgrywają go dla swoich potrzeb. Nie potrafią bez niego żyć. Jeśli w jakimś kraju, w jakimś mieście, nie ma antysemityzmu, natychmiast trzeba uruchomić go sztucznie. Żeby móc mieszkańców oskarżyć o antysemityzm, mieć o co ich oskarżać, wywoływać w nich poczucie winy i finalnie - werbalizować swoje roszczenia względem nich."

        Takich przypadków sztucznego wywoływania antysemityzmu przez Żydów było już bardzo, bardzo duzo - to jedna z ich metod wzbogacania się.
        • al-szamanka Re: Raz prozą, raz rymem... 30.04.19, 18:15
          https://scontent-vie1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/58419549_875415852796395_1718293411561209856_n.jpg?_nc_cat=101&_nc_eui2=AeHWTQKEMS-U6-gyK7AjEm4kxiHczsdsenzBrhii-R8hRkwlIdTrHzsBkCbXdSKfapnlqHOHkUGmE7nkAv0axvOsE3w8jIBQU5PHNxhYXx0w5Q&_nc_ht=scontent-vie1-1.xx&oh=af76fa796008d479c2bd788b7a408e30&oe=5D331437
    • m.maska Re: Raz prozą, raz rymem... 02.05.19, 11:59
      i zagadka...

      Raz prozą, raz rymem - walczymy z propagandowym reżimem
      52 Min ·

      Stara, sprawdzona zasada. Po czym poznać, że robisz coś dobrze? Po tym, że stary esbecki konfident twierdzi, że robisz coś źle. Po czym poznać, że jesteś patriotą i przyzwoitym człowiekiem? Po tym, że komunistyczne zera wyzywają cię od faszystów.
Pełna wersja