Dodaj do ulubionych

Afera Collegium Humanum

29.02.24, 16:42
Tak działało Collegium Humanum. Szczegóły i wstrząsające ustalenia

Afera Collegium Humanum. W całej Polsce studenci i absolwenci tej uczelni boją się o swoją przyszłość. Nic dziwnego. Pięć lat więzienia grozi tym, którzy posługiwali się lewymi dyplomami uczelni, a nawet 8 tym, którzy zostaną uznani za członków zorganizowanej grupy przestępczej.

Kilka tysięcy osób umoczonych w aferę Collegium Humanum

Kilka dni temu agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali rektora Collegium Humanum Pawła Cz. i kilku innych jego współpracowników. Trzy osoby, z szefem uczelni na czele, trafiły do aresztu. Zarzuty: korupcja, fałszowanie dokumentów i udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

Salon24.pl poznał szczegóły toczącego się śledztwa. Przestępczy rozmach, z którym działało Collegium Humanum był niesłychany, a umoczonych w aferę może być… kilka tysięcy osób! Teraz pojawiają się pytania, co z tymi wszystkimi ludźmi, którzy mogą pochwalić się dyplomem MBA. Dariusz Wieczorek, minister nauki, zapowiedział szczegółowe kontrole. Zdradził też, że dokumenty mogą być unieważnione.

Teraz trudno stwierdzić, kto może spać spokojnie. Nawet jeśli student miał dobre intencje, przykładał się do nauki, uczęszczał na zajęcia i w dobrej wierze przystąpił do egzaminu, to i tak może mieć kłopoty. Z naszych informacji wynika, że egzaminy (nie wiadomo na razie ile) były ustawiane przez informatyków na rozkaz rektora: nieważne jak się odpowiadało, zawsze dostawało się piątkę.

Były pracownik: inna sprawa, że poziom był żałosny. To było 30 pytań, nie było nic po angielsku. Licealista by sobie poradził.

Oczywiście trudno oczekiwać, żeby takie same konsekwencje ponosiła osoba, która nie miała złych zamiarów i taka, która wiedziała, że egzamin jest lewy, a jeszcze później czerpała korzyści majątkowe posługując się nim. W każdym razie górna granica więzienia wynosi 5 lat.

Jak działała grupa Collegium Humanum?

Głową – jak chce CBA – gangu był rektor Paweł Cz., który wraz z najbliższymi współpracownikami zawiadywał „biznesem” z warszawskiej centrali uczelni. Ale Collegium Humanum miało swoich ludzi także w wielu innych miastach Polski. - Na terenie całego kraju pracowało nawet 80 osób. Ich zadaniem było naganianie klientów – mówi nam osoba, która bardzo dobrze poznała mechanizmu działające w lewym biznesie. - Rekruterzy najczęściej prowadzili działalność gospodarczą. Za swoją pracę dostawali pieniądze. Bardzo duże pieniądze, bo nawet 3 tysiące od głowy – dodaje nasz inny rozmówca.

Skontaktowaliśmy się z mężczyzną, który zajmował się tym w jednej z miejscowości w centralnej Polsce. Jego (i jego żony) nazwisko przejawia się w zeznaniach. - Nie mamy sobie nic do zarzucenia. To prawda, że zarabialiśmy bardzo duże pieniądze. Ale klientów pozyskiwaliśmy legalnie. Nie wykorzystywaliśmy żadnych zależności służbowych – zapewnia nas mężczyzna.

Były pracownik Collegium Humanum: - Rekruterów wynajdywał sam rektor. Szukał wśród rodzin ważnych samorządowców, polityków, czy też angażował naukowców. Przykładał do tego bardzo dużą wagę, bo kontakty takich ludzi pozwalały rekrutować armię studentów i dzięki temu zarabiać wielkie pieniądze.

Osoba znająca doskonale szczegóły śledztwa: - Powiem tak - rekruterzy nie narzekali. Rocznie zarabiali nawet 500 tysięcy złotych.
c.d.n.
Obserwuj wątek
    • m.maska Re: Afera Collegium Humanum 29.02.24, 16:43
      We Wrocławiu Collegium Humanum zarabiało fortunę

      Ciekawie jest we Wrocławiu. Tu Collegium Humanum zarabiało prawdziwą fortunę. Nie tylko na studentach. Przypomnijmy, że kilkadziesiąt osób (liczba może wzrosnąć) z samego magistratu, jak i miejskich spółek uzyskała tytułu MBA tej uczelni, a – co jest najbardziej oburzające – urząd miejski refundował chętnym nawet 80 procent kosztów! (tj. ponad 8 tysięcy złotych). Czyli urzędnicy Jacka Sutryka (on sam też ma taki dyplom MBA i dzięki niemu zasiadał w trzech radach nadzorczych, w których zarobił setki tysięcy złotych) kształcili się w podejrzanej uczelni za pieniądze wrocławskich podatników!

      Jeśli okaże się, że dyplomy zostaną unieważnione, to problemy będą miały wszystkie samorządy, które zatrudniały absolwentów MBA w swoich radach nadzorczych. A sami absolwenci będą musieli oddać pieniądze.

      Co w całej sprawie bulwersuje jeszcze bardziej to to, że wrocławskim pracownikiem uczelni była żona Damiana Żołędziewskiego – dyrektora departamentu prezydenta Jacka Sutryka, która zajmowała się tam rekrutacją i czerpała z tego tytułu zyski! Mamy więc do czynienia z niewątpliwie oburzającą sytuacją, która budzi zainteresowanie nie tylko wrocławskich podatników.

      We Wrocławiu Collegium Humanum zarabiało też duże pieniądze w inny sposób. Na przykład prowadziło szkolenia 25… motorniczych w MPK! I nie chodziło o poprawę umiejętności jazdy tramwajem, a o edukację w zakresie zostania menedżerem. Dotarliśmy do umowy uczelni z przewoźnikiem, z której wynika, że miejska spółka zapłaciła za to 60 tysięcy złotych.

      CBA apeluje: W celu skorzystania z klauzuli niekaralności, wynikającej z art. 229 § 6 Kodeksu karnego, osoby uczestniczące w przestępczym procederze nielegalnego handlu dyplomami powinny niezwłocznie zgłosić się do Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach lub Delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Rzeszowie.

      Marcin Torz
      • m.maska Re: Afera Collegium Humanum 29.02.24, 16:51
        Afera Collegium Humanum zatacza coraz szersze kręgi. Lista "absolwentów" jest długa

        Afera z Collegium Humanum zatacza coraz szersze kręgi. Na jaw wychodzą nazwiska kolejnych polityków, którzy – jak podejrzewa Centralne Biuro Antykorupcyjne – posługują się lewymi dyplomami MBA. Okazuje się też, że na liście absolwentów uczelni są nie tylko ludzie związani z PiS - pisze Marcin Torz.

        CBA rozbiło gang zajmujący handlem fikcyjnymi dyplomami

        Centralne Biuro Antykorupcyjne rozbiło gang, który miał trudnić się handlem lewymi dyplomami MBA. Taki dokument pozwala zasiadać w radach nadzorczych, a co za tym idzie zarabiać spore, dodatkowe, pieniądze. Dlatego też nie dziwi, że na liście absolwentów jest pełno polityków, z różnych partii. Zerknijmy na nazwiska: Waldemar Kraska (PiS, były wiceminister zdrowia), Antoni Duda (wujek prezydenta), żona Ryszarda Czarneckiego, brat Daniela Obajtka, posłanka Aleksandra Gajewska, czy prezydent Wrocławia – Jacek Sutryk.

        CBA twierdzi, że nauka i egzaminy na tej uczelni były fikcją – a studenci po prostu kupowali dyplomy MBA. Cena? Około 10 tysięcy złotych. Ministerstwo nauki już zapowiedziało kontrolę, a minister Dariusz Wieczorek sugeruje, że dyplomy mogą zostać unieważnione. Zatem decyzje podejmowane przez ich posiadaczy mogą zostać uznane za nieważne. Co za tym idzie: członkowie rad nadzorczych z dyplomami CH będą musieli oddać zarobione w nich pieniądze. To nie wszystko. Możliwe też, że niektórzy słyszą zarzuty posługiwania się fałszywymi dokumentami i wyłudzenia pieniędzy.

        Jak działał przekręt Collegium Humanum

        Sprawa jest bardzo poważna i wielowątkowa. Z wiarygodnego źródła wiemy, że niewykluczone są kolejne zatrzymania.

        Udało się nam poznać mechanizm całego procederu. - Do wybuchu pandemii jeszcze to jakoś wyglądało – mówi w rozmowie z Salon24.pl osoba dobrze znająca sprawę. - Ale gdy zajęcia przeszły w tryb zdalny, wszystko się zmieniło. To przede wszystkim wtedy dyplomy były przyznawane bez względu na wszystko – dodaje nasz rozmówca.

        Collegium Humanum miało studentów na terenie całej Polski. W miastach działali tzw. koordynatorzy. To byli pracownicy uczelni, którzy mieli namawiać ludzi na studiowanie. Dostawali za to spore prowizje.

        Skala procederu we Wrocławiu poraża

        Bulwersująco sprawa wygląda zwłaszcza we Wrocławiu. Na liście absolwentów jest prawdziwa armia urzędników z Jackiem Sutrykiem na czele, który dzięki dyplomowi MBA zasiadał w trzech radach nadzorczych. Z pobieżnych szacunków wynika, że takie dyplomy mogło zdobyć blisko stu pracowników magistratu i jednostek zależnych od gminy. Najbardziej szokuje fakt, że urząd refundował pracownikom koszt nauki. I tak, zamiast 10 tysięcy złotych, urzędnik płacił tylko dwa, a resztę – ze środków publicznych - pokrywała gmina. Na liście, obok Sutryka, jest m.in. wiceprezydent Jakub Mazur, prezes ZOO Joanna Kasprzak, czy dyrektor departamentu prezydenta – Damian Żołędziewski. Ten ostatni to prawa ręka Sutryka. Ogromne wątpliwości w całej aferze budzi fakt, że żona Żołędziewskiego… pracowała we wrocławskim oddziale Collegium Humanum.

        Marcin Torz
        • rena-ta49 Re: Afera Collegium Humanum 29.02.24, 19:01
          Problem jest wszędzie tam, gdzie trafiła #klikaSutryka:

          Poznań
          Sosnowiec
          Legnica
          Gliwice
          Tychy
          Itd...

          Ludzie od Sutryka z tytułem MBA Collegium Humanum są nawet... we Wschowie. To miasteczko w województwie lubuskim.

          Skala jest ogromna. I nie ma co zaklinać rzeczywistości.
          Mamy kolejną pulę sfałszowanych dokumentów. Rektor miał nie dawać rady z podpisywaniem tysięcy dyplomów, więc za niego robili to współpracownicy, a nawet jego przyjaciel.
          twitter.com/MarcinTorz/status/1763193708432752684

          Czekam jak ta afera się zakończy, bo dyplomy kupowano hurtowo we wszystkich partiach. Chyba ,że
          nastąpi samooczyszczenie jak z autokomisem i pornolami w UM Wrocław?
          • al-szamanka Re: Afera Collegium Humanum 29.02.24, 19:39
            Czytalam zyciorys rektora tego Collegium - facet doskonale wiedzial jak i gdzie i z kim sie obracac.
            • al-szamanka Re: Afera Collegium Humanum 29.02.24, 19:42
              Ooooo, i ten "madry" Sutryk tez taki slomiany student z waznym dyplomem big_grin
              Pewnie studiowal tam jazde na rowerze i pieprzenie bzdur.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka