anderikka
20.05.14, 08:09
Przyznam, że "natchnęła" mnie trochę dyskusja w sąsiednim wątku, ale nad sprawą, którą chcę poruszyć, już dawno myślałam.
W naszym kraju jest przyjęte / ew. w pełni akceptowane, że gdy państwo młodzi organizują wesele, to otrzymują prezenty w kopercie. Nie mówię, że na każdym weselu, ale na większości. Z reguły wygląda to tak, że młodzi otwarcie mówią, że najlepsze byłyby pieniądze albo też dyskretnie dają to do zrozumienia potencjalnym gościom.
Pamiętam, że nawet gdy byłam nastolatką, coś mnie raziło w tych prezentach-pieniądzach, tylko nie umiałam powiedzieć, co.
Czy nie wydaje się Wam, że prezenty-pieniądze jako zwyczaj są zaprzeczeniem savoir vivre'u? Prezent oznacza, że darczyńca postarał się, pomyślał o obdarowanym (co lubi, na czym mu zależy, co mu się spodoba itp.), pieniądze są w tym sensie zaprzeczeniem.
Ale najbardziej odstręcza mnie w tym zwyczaju to, że jest to jakiś rodzaj fałszu: bo tak naprawdę wszyscy wiedzą, że większość zapożycza się, żeby zrobić wesele i liczy na to, że chociaż połowa się zwróci (np. 20 tys. z 40).
Dlaczego zatem sugerowanie kasy-prezentu oraz dawanie go na wesele "uchodzi" i jest zgodne z savoir vivre'm, a nikomu nie przyszłoby do głowy organizować w ten sposób, tj. na częściowy koszt gości, np. urodzin czy imienin?
Jeśli organizuję urodziny, robię to np. w lokalu, droższym lub tańszym, z takimi czy innymi potrawami, w zależności od tego, na co mnie stać, a goście przynoszą drobne prezenty; biorąc je, nie oczekuję nie wiadomo czego, bo prezent ma tu wymiar symboliczny, i nie będzie dla mnie dramatem, że dostanę, załóżmy 2 identyczne książki - właśnie dlatego, że zrobiłam coś, na co mnie stać, i najważniejsza jest zabawa z gośćmi, a nie fakt, czy i na ile to się zwróci.
Natomiast wesela w naszym kraju są ewidentnie ponad stan, i dlatego wynika z tego coś tak (moim zdaniem) patologicznego, jak prezenty-kasa, totalnie sprzeczne (też wg mnie) z savoir vivre'm.