Dodaj do ulubionych

W restauracji

06.09.14, 21:06
Natchnął mnie sąsiedni wątek.
Restauracja średnioelegancka - żadnych białych obrusów i ąę, ale jednak restauracja, nie bar do zjedzenia na szybko. Kelnerka zupełnie nieogarnięta (daję słowo, gdybym przyszła kelnerować prosto z ulicy, to poradziłabym sobie lepiej) - niczego nie wie, o wszystko musi pytać, zapomina i wraca, żeby dopytać, idzie po piwo dla nas i wraca bez piwa - no cyrk. Jedna osoba chce średnio wysmażone, druga dobrze wysmażone - dostajemy odwrotnie, pani zapomina, kto co chciał. I wisienka na torcie - jedna osoba chce zupę, inna przystawkę, obie chcą danie główne. Pani przynosi zupę, a po pół godzinie oba dania główne, w tym jedno razem z przystawką. Zabić nie można, ale co należy zrobić zgodnie z sv - zwrócić pani uwagę mniej lub bardziej stanowczo, zawołać kierownika? Dodam, że jedzenie smaczne, kucharz nie ma za co oberwać. smile My akurat zwróciliśmy pani uwagę, ale teraz żałuję, że nie porozmawiałam z kierownikiem - zwyciężyła litość "może jakaś nieogarnięta studentka pracuje tu pierwszy dzień". Lecz z drugiej strony było to pewnego rodzaju przyzwolenie na fatalne wykonywanie przez kogoś swojej pracy.
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: W restauracji 06.09.14, 21:16
      Nie wydaje mi się, zeby to był problem s-v.
      • sl-14 Re: W restauracji 06.09.14, 22:02
        Pytanie "jak należy zachować się w danej sytuacji" podpada pod sv.
        • bene_gesserit Re: W restauracji 06.09.14, 22:11
          No, rozumując w ten sposób można uznać, ze pytanie 'strzelić do terrorysty, zeby obronić zakładnika?' to problem s-v. Nie każdy brak odpowiedzi, dotyczący jakiejśtam sytuacji to problem manier. Ty akurat sformułowałaś problem raczej jako 'czy dać znać kierownikowi o fatalnej jakości obsługi kelnerskiej?'. A to raczej problem z dziedziny konsumenckiej, nie manier. S-v raczej skupiałby się na tym, nie 'czy' ale: 'jeśli tak, to jak', imo.
          • minniemouse Re: W restauracji 06.09.14, 22:34
            Troche mozna to rozpatrywac pod katem sv.
            istotnie, co gdy zdarzy nam sie znalezc w takiej sytuacji ze kelnerka ktora nas obsluguje
            jest zupelnie beznadziejna- czy wypada zwrocic jej uwage aby albo sobie wziela jakis bloczek
            i porzadnie wszystko zapisala bo nie mamy ochoty czekac w nieskonczonosc,
            albo kogos doswiadczonego do pomocy,

            czy tez odpuszczamy sobie litosc nad kelnerka - w koncu to sprawy presonelu, trening nowych, wiec niech oni sie tym zajmuja tak aby to pracowalo - i wolamy od razu kierownika, wyjasniamy sytuacje i prosimy o nowa, sprawna obsluge.

            Co nam wypada jako klientom zeby to nie byl z miejsca "overkill"?


            Minnie
            • bene_gesserit Re: W restauracji 06.09.14, 22:40
              Nadal: problem konsumencko-moralny.
              Dziewczyna, jeśli takich uwag będzie parę, straci pracę. Tu nie ma miejsca na 'czy wypada', zresztą problem postawiony jest w sposób - no własnie - konsumencki: że jeśli się uwagi nie zwroci, to daje się przyzwolenie na złą jakość pracy.
              • akle2 Re: W restauracji 06.09.14, 23:28
                > Dziewczyna, jeśli takich uwag będzie parę, straci pracę.

                A może właśnie powinna stracić, bo to godzi w dobre imię lokalu i jego właściciela.
                • minniemouse Re: W restauracji - strata pracy... 07.09.14, 00:55
                  ja tez tak uwazam Bene.
                  jezeli ktos nie nadaje sie do pracy kelnera, to moze nie nadaje sie, trudno.
                  klienci nie moga przez to cierpiec.

                  Dlatego to pytanie balansuje miedzy SV-owym a konsumencko-moralnym.

                  Z jednej strony mozna dziewczynie dac raz szanse, bo to sie zdarzylo pierwszy raz,
                  kazdy jakos zaczynal,
                  i w zwiazku z tym pytanie jak sie zachowac, jak by bylo uprzejmie i w miare neutralnie,
                  z drugiej czy i jak to zgrabnie zrobic bo zahacza o problem bardziej istotny bo zwiazany
                  z zatrudnieniem tej panienki.

                  Minnie
                • bene_gesserit Re: W restauracji 11.09.14, 20:36
                  Jeśli pracownik jest kiepski, to częściej wina zarządzających, nie pracownika.
                  Po pierwsze - kiepski, bo słabo/wcale nie przeszkolony. Po drugie - nie zmotywowany, po trzecie - nie dopilnowany.

                  Nie mówiąc już o tym, ze ta dziewczyna mogła mieć po prostu fatalny dzień, dziecko płakalo do trzeciej nad ranem, miała gigantyczny pms i pokłóciła się z matką.

                  Jakoś trudno mi uwierzyć, ze zwolennicy zwolnienia nieszczęsnej dziewczyny każdego dnia stawiają się w robicie radośni jak skowronki i pełni zapału oraz skupieni wyłacznie na dobru firmy, he he he.
                  • akle2 Re: W restauracji 12.09.14, 21:21
                    Wina zarządzających w tym sensie, że dopuścili taką osobę do pracy. Taaak, z tym się zgadzam. A potem wielkie zdziwienie, że klienci omijają szerokim łukiem i trzeba wołać Gessler na pomoc.
                    Każdy może mieć lepszy lub gorszy dzień, nikt nie jest cyborgiem, ale jeśli sytuacja się nagminnie powtarza, to powinno dać właścicielom do myślenia: pociągnę z takimi "pracownikami" miesiąc czy rok? Niektórzy ludzie ewidentnie nie nadają się na dane stanowisko i to jeszcze przy tak nieskomplikowanej (aczkolwiek ciężkiej fizycznie - z tym się zgadzam) robocie.
                    Naprawdę nie wierzysz, że można być nastawionym zadaniowo?
                    • bene_gesserit Re: W restauracji 12.09.14, 21:36
                      Nie wierzę, ale wiem, ze proces rekrutacji powinien być staranny, i o ile to możliwe, zawierać jak najwięcej praktyki zamiast gadania, nawet na skromne stanowiska, które tak naprawdę są kluczowe dla wielu przedsiębiorstw.

                      A nawet jeśli zrekrutowało się dobrego pracownika, to należy go odpowiednio motywować i nadzorować oraz kontrolować jakość jego pracy na bieżąco. Po prostu.

                      Właściciele knajpy, którzy dowiadują sie od klienta, ze powiedzmy od dwóch tygodni kelnerka ma focha i nieustanne problemy z koncentracją sami są sobie winni. Powinni wiedzieć to od siebie samych po pierwszym dniu tych problemów, bo powinni kontrolowac pracę personelu przez cały czas działania lokalu. Każdy restaurator wie, ze nieustanny nadzór i kontrola (niekoniecznie w sensie negatywnym - równiez rozumiana jako rozwiązywanie problemów czy służenie pomocą w razie gdyby coś) to klucz w tym biznesie. Odpuścisz sobie i włos w zupie, fochy barmana albo kradzieże pogrązają ci firmę.
    • akle2 Re: W restauracji 06.09.14, 23:26
      Brak napiwku (skrupulatne i demonstracyjne odliczenie miedziaków) powinien spełnić rolę wychowawczą.
      • sl-14 Re: W restauracji 07.09.14, 09:35
        O napiwku w takiej sytuacji nie mogło być mowy.smile
    • kol.3 Re: W restauracji 07.09.14, 07:47
      Być może kelnerka przyniosla danie główne i przystawkę wtedy kiedy kucharz je przygotował. Gdzie wina kelnerki?
      • minniemouse Re: W restauracji 07.09.14, 08:55
        hmm, to niezbyt dobrze swiadczy o restauracji, kolejnosc dan powinna byc zachowana.
        najwyrazniej lezy tam nie tylko obsluga ale tez w ogole organizacja.

        no ale wracajac do meritum - niby nie wina kelnerki, rzeczywscie moze najzwyzej podac to co kucharz przygotowal.
        pytanie tylko czy faktycznie kucharz "tak przygotowal", czy przystawka stala juz dawno ale panienka z tak dziurawa glowa po prostu o niej zapomniala.... az jedno stanelo kolo drugiego.
        duzo pozniej.

        Minnie
        • sl-14 Re: W restauracji 07.09.14, 09:35
          No właśnie obstawiam drugie, biorąc pod uwagę całokształt związany z kelnerką i jej zachowaniem. Tym bardziej, że przystawka była na zimno.
          • aqua48 Re: W restauracji 07.09.14, 10:08
            Ja zwracam uwagę jeśli jestem bardzo niezadowolona z obsługi, ostatecznie płacę za nią. A panienka może być w takiej sytuacji przed zwolnieniem po prostu lepiej wyszkolona przez kierownictwo.
            • minniemouse Re: W restauracji 07.09.14, 11:04
              aqua48 napisała:
              A panienka może być w takiej sytuacji przed zwolnieniem po prostu lepiej wyszkolona przez kierownictwo.

              Oczywscie. i tu wlasnie mozna by wtracic ten sv-owy czynnik, w jaki sposob zwrocic uwage aby kelnerka nie wyleciala z miejsca z pracy aby zasygnalizowac. i komu, ze jest hmm, niedobrze.

              Minnie
              • minniemouse Re: W restauracji 07.09.14, 11:06
                Przypominam ze proponowalam aby sugerowac by zaczela uzywac bloczka do zapisywania.
                podejrzewam ze jej nie wolno, ze ma pamietac, wiec jesli kierownictwo zauwazy
                to bedzie ten pasywny sygnal ze pora na ponowne przeszkolenie.

                Minnie
                • sl-14 Re: W restauracji 07.09.14, 18:48
                  Ja nawet nie wiem, czy ona czegoś tam sobie nie notowała. Sugerowanie, jak powinna wykonywać swoja pracę, to nie do końca moja rola. Ale przynajmniej w kwestii przystawki i dania głównego dziewczynę uświadomiłam.
                  Zdarzało mi się być w miejscach, gdzie widać było, że pracuje osoba początkująca, ale jak nie wiedziała, to się dopytała, a nawet jak nie szło, ale było widać, że ktoś się stara (albo przynajmniej nie ma w głębokim poważaniu), to nie było problemu. A tutaj - kosmos totalny.
    • mocno.zdziwiona Re: W restauracji 07.09.14, 20:31
      Miałam podobną sytuację. Zupa wjechała po daniach głównych. Powiedziałam kelnerce żeby zabrała zupy i że za nie nie zapłacę. Tak samo jak bukiet surówek, który wjechał po skończeniu i zabraniu talerzy z drugim daniem.
      Widziałam, że coś tam szeptała z kuchnią i z innymi kelnerkami i nawet oczekiwałam pojawienia się kierownika. Chętnie bym mu wyjaśniła dlaczego odsyłam dania nietknięte i nie zamierzam za nie płacić. Kierownik się nie pojawił (może go nie było?), ja nie zostawiłam ani grosza napiwka i więcej do knajpy nie wrócę.
    • urko70 Re: W restauracji 08.09.14, 08:30
      sl-14 napisała:

      > co należy zrobić zgodnie z sv - zwrócić pani
      > uwagę mniej lub bardziej stanowczo, zawołać kierownika? [...]

      Pomylić każdemu się zdarzy ale taka seria pomyłek to nie jest przypadek.
      Co uzyskasz po rozmowie z kelnerką (?) "przeprosiny" (?) nie sądzę aby cokolwiek więcej.

      Po kolejnej pomyłce:
      - Proszę pani, proszę poprosić do nas kierownika sali.
      - dzień dobry, jestem dziś kierownikiem sali, w czym mogę państwu pomóc?
      - Dzień dobry, mamy tu pewien problem, mianowicie:
      a. kelnerka nie umie odpowiedzieć na pytania dotyczące menu,
      b. kelnerka zapomniała kto z nas co zamówił i dostaliśmy coś innego,
      c. przystawkę dostaliśmy nie przed a równocześnie z daniem głównym,
      jak Pan/i widzi rozwiązanie tej sytuacji?
      - Bardzo państwa przepraszam, proponuję obniżkę rachunku o 15% lub jeśli państwo wolą to deser na koszt firmy i obiecuję, że postaramy się lepiej przeszkolić nasz personel.

      Tak widzę spokojne, skuteczne i nie sprzeczne z sv rozwiązania sytuacji. Klient dostaje zadość uczynienie, Kierownik dostaje informację, że źle się dzieje na sali, kelner dostaje ... i tu nie wiem co. Kelner powinien dostać właściwe szkolenie lub co najmniej jakiś coaching.


      > kucharz nie ma za co oberwać. smile

      A nie wiadomo, a może to kucharz tak a nie inaczej wysmażył i/lub przygotował w takiej kolejności przystawkę.


      > My akurat zwróciliśmy pani uwagę, ale teraz żałuję, że nie porozmawiałam
      > z kierownikiem - zwyciężyła litość

      Miękkie serce twarda pupa.
      • sl-14 Re: W restauracji 11.09.14, 18:48
        W sumie ładnie rozegrane.smile
        • urko70 Re: W restauracji 12.09.14, 09:44
          sl-14 napisała:

          > W sumie ładnie rozegrane.smile

          Dziękuję.
          Dopowiem:
          1. mówimy o konkretach - dlatego konkretne zarzuty a, b, c, a nie "kelner jest GUPI"
          2. dajemy szansę na rozwiązanie problemu, stąd pytanie otwarte do kierownika.

          Niestety czasem emocje nas ponoszą i krzyczymy, a na pytanie kierownika sali co ma zrobić to klient wykrzykuje "już nic nic mam was dość".
          Błąd został popełniony, pytanie jak to zostanie rozwiązane.

          smile
    • gazeta_mi_placi Re: W restauracji 12.09.14, 15:27
      A taka sytuacja: przychodzą dwie osoby, są razem, zamawiają dwa (różne) główne dania obiadowe, jest to bar z jedzeniem, bar ale z tych nieco lepszych i droższych, nie bar mleczny, nie ma kelnera (zamówienia składa się przy ladzie).
      Mimo, że widać że owe osoby są razem a jedna z nich (płatność z góry) płaci za oboje i razem siedzą przy stoliku najpierw gotowe jest danie dla jednej osoby, a z pewnym opóźnieniem dla drugiej co powoduje, że najpierw jedna osoba je (danie z gatunku dość szybko stygnących), a druga tępo patrzy przed siebie, a potem (gdy pierwsza osoba prawie skończyła posiłek) gotowe jest danie dla drugiej osoby, więc z kolei pierwszej osobie która już zakończyła swój posiłek pozostaje smętne patrzenie się na spożywania posiłku przez towarzysza.
      Czy osoba obsługująca i przyjmująca zamówienie powinna uprzedzić, że na danie X. trzeba będzie trochę dłużej poczekać i czy związku z tym podać wszystko razem w jednym czasie czy niekoniecznie?
      Nadmieniam, że w tym konkretnym momencie było mało osób, zaś na ladzie stoi bezczelnie "skarbonka" na napiwki.
      Skoro klient sam odbiera zamówienie, sam odkłada w pewne wyznaczone miejsce talerze, plus obsługa nie sili się by parze wydać posiłek równocześnie lub uprzedzić, że jedno z dań będzie wyraźnie wcześniej to na co ta "skarbonka"?
      • bene_gesserit Re: W restauracji 12.09.14, 20:56
        Rany, oczywiście, ze dania wszystkich zamawiających przy jednym stoliku podaje się równocześnie - po kolei każde z dań. Zawsze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka