manuczao1
15.12.15, 06:07
Poradźcie proszę jak przetrwać wigilię bez nerwów. Problemem jest dziadek, co tu dużo mówić kawał chama, który nie ma żadnych hamulców ani nie ma dla niego tematu tabu. Wigilia 2 lata temu skończyła się okropną awanturą i moim wyjazdem do domu, bo dziadek uważał, że ma pełne prawo wytykać mi, jaką pracę powinnam wykonywać, jak żyć itp. Teraz pracuję w bdb. firmie, która interesuje go w niezdrowy sposób i uważa, że mam obowiązek mówić ile zarabaim (cyt. "A jakąś jałmużnę ci płacą"), wyraża głośno swoje zdanie (cyt."A ta firma to chociaż z rok przetrwa"). Niestety wymijające odpowiedzii ucinanie tematu nic nie daje. Moja matka nigdy nie potrafi powiedzieć mu, żeby zmienił temat, a próby taty kończą się przzerzuceniem chamskich pytań na jego osobę i kolejną awanturą. Dodatkowo ja z racji choroby nie jem wielu rzeczy i nie mam ochoty tłumaczyć mu dlaczego nie jem "jego wyśmienitych pierogów czy chleba", co również jest punktem zapalnym. Myślałam, o odpuszczeniu przyjazdu na święta do domu rodzinnego, ale szkoda mi taty. Dodatkowo dziadka bardzo interesuje temat rozstania z moim wieloletnim partnerem i wiem od rodziny, że wydzwania po ludziach i tworzy chore historie o tym, jaką to złą kobietą jestem, że mój eks mnie zostawił (a tak naprawdę nie ma pojęcia dlaczego się rozstaliśmy). Dla mojej matki (jego córki) nie ma w tym nic złego i uważa, że ja sobie to wszystko sama wymyślam. A ja już od kilku dni jestem chora na myśl o wspaniałej świątecznej atmosferze, od której niestety nie dam rady uciec do siebie do domu, bo aktualnie nie mam samochodu, a od rodzinnego domu dzieli mnie 100 km