szyszkasosny
21.11.12, 08:52
Skopiowałam z innego zwariowanego forum post fluornet
"Mariola C. doniosła do prokuratury, że jej mąż przetrzymuje stare numery Płomyczka. Przesłuchany, na pytanie po co? nie chciał udzielić wyjaśnień; jednak indagowany przyznał, że planował podpalić Pałac Kultury.
Córka Genowefy Z. zauważyła, że matka nie wyrzuca podartych pończoch. Zapytana dlaczego, odparła lekkim tonem, że planuje udusić nimi kogoś ze świecznika. Indagowana, wyznała oficerowi prowadzącemu, że założyła na osiedlu Klub Jedwabnej Pończoszki im Arsena Lupin
Jarek D. został kilkakrotnie przyłapany w szkolnej toalecie na nie spuszczaniu wody. Zapytany dlaczego odparł, że ma gdzieś to g, którym go tu raczą. Trwa dochodzenie czy Jarek nie został zwerbowany do wrogiej organizacji młodzieżowej.
Od blisko roku trwa dochodzenie, które ma ustalić czy Waleria K. handlująca natką pietruszki przy zbiegu ulic Tarnowskiej i Podkarpackiej narusza reguły polityki gospodarczej państwa. "
Śmieszne? Trochę prawdziwe!
Żona doniosła na męża - dzięki bogu. Tylko on nie przechowywał starych gazet, a trotyl i broń.
Na moim osiedlu co jakiś czas ludzie dzwonią na policję i skarżą na sąsiadów: bo palą śmieci, wypuszczają psy, głodzą psy - dawniej raczej nie do pomyślenia. Dobrze to czy źle?